Śniegową kulą w... kredyty

Snowball effectKredyty odnawialne – czy to na karcie czy w rachunku bieżącym spłaca się najtrudniej. Ze względu na to, że każda spłata (po odjęciu ewentualnych odsetek) może być ponownie wykorzystana, to niejednokrotnie zdarza się, że jesteśmy „na minusie” przez wiele miesięcy czy nawet lat.

Dług na karcie kredytowej należy przy tym do najwyżej oprocentowanych (w większości banków jest to około 20 proc. w skali roku), a jej nieumiejętne użytkowanie może nas wpędzić w spiralę długów. Warto zatem możliwie szybko spłacić zadłużenie, tak by móc wolne środki przeznaczać na oszczędności i inwestycje.

Śniegowa kula

Jedną z metod redukowania zadłużenia jest tzw. kredytowa kula śniegowa. Za jednego z największych zwolenników tej metody uważany jest Dave Ramsey, autor książek o oszczędzaniu i popularyzator niezależności finansowej. Największym atutem tej metody jest aspekt psychologiczny, który pozwala szybko odczuć, że pozbywamy się zadłużenia.

Osoby, które chcą zastosować kule śniegową do spłaty swoich kredytów, powinny zacząć od dokładnego spisania elementów swojego zadłużenia. Dla jasności będziemy posługiwać się przykładem Jana Kowalskiego, który posiada takie oto kredyty:

- karta kredytowa z limitem 6.000 zł (aktualne zadłużenie: 5.700 zł, spłata minimalna: 285 zł, oprocentowanie: 20 proc.),
- limit odnawialny w koncie 10.000 zł (aktualne zadłużenie: 9.300 zł, oprocentowanie: 15 proc.)
- kredyt gotówkowy z ratą 240 zł (zadłużenie do spłaty: 14.400 zł, oprocentowanie: 18 proc.)

Suma minimalnych rat dla wszystkich kredytów wynosi około 640 zł. Dodatkowo w budżecie domowym Jana Kowalskiego udało się wygospodarować 260 zł, czyli na spłatę długów może on przeznaczyć 900 zł miesięcznie.

Zasada kuli śniegowej polega na nadpłacaniu wybranego kredytu, by spłacić go możliwie najszybciej. Ze względów psychologicznych zaleca się, by w pierwszej kolejności spłacić kredyt, w którym kwota pozostała do uregulowania jest najmniejsza. W naszym przypadku będzie to karta kredytowa.

Co miesiąc na rachunek karty kredytowej powinno więc trafiać 545 zł (285 + 260) i w ten sposób kartę kredytową uda się spłacić w 12 miesięcy. Uwolnione w ten sposób środki powinny być przeznaczone na spłatę kolejnego kredytu – limitu odnawialnego w koncie. Dotychczas trafiały tam środki pokrywające tylko odsetki, ale w tym momencie spłata może wynosić już 660 zł. W 16 miesięcy także i ten kredyt uda się spłacić w całości.

Po 28 miesiącach na ostatnim kredycie pozostaje do uregulowania 7.680 zł. Oprócz dotychczasowej raty (240 zł) dokładamy do tego pozostałe wolne środki (660 zł). Łączna spłata może zatem wynosić 900 zł, a kredyt uda się spłacić w około 9 miesięcy (zamiast 32, które wynikały z harmonogramu).

Wady i zalety

Metoda kuli śniegowej ma swoich zwolenników i przeciwników. Ci pierwsi podkreślają, że spłacanie kredytów po kolei daje realne poczucie zmniejszającego się zadłużenia (pomimo wydawania na kredyty niezmiennej kwoty). Ponadto zalecają oni, by wszystkie nadwyżki przeznaczać na spłatę wybranego kredytu. W ten sposób można dodatkowo skrócić okres spłaty.

Sceptycy zwracają uwagę na to, że metoda wymaga wielu wyrzeczeń (przeznaczanie całości wolnych środków na spłaty) oraz że stosować mogą ją tylko osoby, które osiągają jakąkolwiek nadwyżkę w budżecie (by móc zacząć nadpłacanie kredytu od razu).

Dyskusyjny jest także wybór kolejności spłaty poszczególnych kredytów. O ile spłacanie najmniejszego długu da najszybszy efekt, to z ekonomicznego punktu widzenia powinno się rozpoczynać od spłaty najwyżej oprocentowanego kredytu. Zgodnie z przepisami odsetki mogą być pobierane tylko do momentu spłaty kredytu. Jeżeli zatem spłacimy go przed terminem – zaoszczędzimy na odsetkach.

Co sądzicie o tej metodzie ograniczania zadłużenia?

Fot. SXC.HU / msaluste


dodaj własny »

5 komentarze czytelników

  1. anonim

    Wg mnie aspekt psychologiczny jest wazniejszy, choc oczywiscie jesli mamy 2 kredyt na duzo wiekszy % a roznica w ich wysokosci nie jest zbyt duza to zabralbym sie za ten mocno oprocentowany ...

    6 sierpnia 2010 15:24

  2. anonim

    Ja też bym szedł po oprocentowaniu. A najlepiej to skonsolidować te kredyty, albo wziąć gotówkowy po koszcie 13-14% (np. z zabezpieczeniem na jakieś papiery) na pokrycie całości od razu i potem mniejsza łączna rata, elegancko spłacamy.

    8 sierpnia 2010 18:32

  3. anonim

    ja osobiście ani największy ani najbardziej oprocentowany tylko ten na którego spłacie zyskam najwięcej, trzeba uwględnic wszystko - oprocentowanie, czas i jego wielkosc ...
    poza tym mozna tez niezle kombinowac z bezplatnym okresem na karcie kredytowej oraz na niektorych kredytach bilansowanych (np. gotowkowy w mbank, przelewa sie kase na rachunek kredytu i pozniej wyplaca w miare potrzeb)

    12 sierpnia 2010 20:32

  4. anonim

    Zainteresowalo mnei z tym kredytem gotowkowym w mBanku. Jak to dokladnie wyglada, bo nie wiem?

    12 sierpnia 2010 21:58

  5. mattress removal

    Great post full of useful tips! My site is fairly new and I am also having a hard time getting my readers to leave comments. Analytics shows they are coming to the site but I have a feeling “nobody wants to be first”.
    mattress removal

    19 grudnia 2015 09:02

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies