Budżetowanie jest fajne. Fakt, może nie jest specjalnie modne, może nie jest sexy, ale na pewno jest przydatne. Jest wiele powodów dla których warto prowadzić domowy budżet.

Specjalnie nie mówię tutaj o częstotliwości zapisywania wydatków. Każdemu jak mu wygodniej. Nie upieram się ani nie namawiam by spisywać wydatki każdego dnia, każdego miesiąca podsumowywać itd.

Chociaż tak chyba najłatwiej jest śledzić efekty swoich działań i oszczędności. Przynajmniej na początku.

Ale znam też przypadki ludzi, którzy z powodzeniem robią generalny przegląd swoich domowych finansów raz w roku i u nich taki model doskonale się sprawdza.  Można i tak.

W każdym razie – warto. A dlaczego?

·        Budżetowanie pomaga ograniczyć wydatki, gdy jest to konieczne (np. raty kredytu wzrosły i mocno nas uwierają).

·        Pozwala zauważyć drobne wycieki, które niekiedy potrafią zamienić się w spory strumień, który wywraca nasz portfel do góry nogami (np. czynnik latte).

·        Ułatwia planowanie na przyszłość. Widzisz czarno na białym stan swoich finansów. Wiesz na co możesz pozwolić sobie dziś, a także jak długo będziesz musiał oszczędzać na jakiś większy zakup.

No tak. Planujemy wydatki, spisujemy je i wszystko jest fajnie dopóki nie zaczniemy przekraczać założonych limitów.

A gwarantuję Ci, że regularnie prowadząc własny budżet na pewno odkryjesz taki wydatek, który za każdym razem przekracza Twoje założenia i mimo usilnych prób nie daje się zbić niżej.

Co wtedy?

Zwiększ budżet!

Haha, to brzmi trochę jak kreatywna księgowość. Po co prowadzić budżet, ustalać sobie limity, skoro jak coś mi nie pasuje, to mogę po prostu zwiększyć budżet?

No cóż… Zaufaj mi, że nie jest to tak niemądre jak się wydaje.

Bo tak naprawdę, to czemu przekraczamy ustalony – przecież przez nas samych – limit wydatków?

Bo impulsywnie, bez żadnej kontroli wydajemy pieniądze? OK., jeżeli tak – to pomiń ten punkt.

Ale poza tym? Prawdopodobnie dlatego, że to, na co wydajemy regularnie naszym zdaniem zbyt dużo pieniędzy, jest dla nas ważne. Na tyle ważne, że zniesiemy porażkę i ten czerwony słupek na wykresie, który co chwila przypomina o przekroczonym limicie wydatków.

Ja sam miesiąc w miesiąc wydawałem więcej niż sobie zakładałem na „wyjścia na miasto”. Czy to jakiś wspólny obiad w restauracji, kino, impreza itd. Za każdym razem wydatki przekraczały stały, założony wcześniej limit.

Czemu? Dlatego, że mam słabą wolę, że nie potrafię się oprzeć pokusom?

Nie!

Dlatego, że pod tymi „wyjściami na miasto” kryją się spotkania z drugą połówką, imprezy ze znajomymi i generalnie social time.

A to nie jest coś, z czego chcę rezygnować ani coś, co chciałbym szczególnie ograniczać. To jest dla mnie ważne. Niech więc zostanie tak jak jest.

Jeżeli chcesz oszczędzać (podkreślam – chcesz, a nie jesteś zmuszony tragiczną sytuacją finansową), to nie oszczędzaj na tym, co jest dla Ciebie ważne. Oszczędzaj na rzeczach, które są mniej istotne.

Tylko nie doprowadź do sytuacji, kiedy wszystkie Twoje wydatki będą dla Ciebie ekstremalnie ważne :).

Rozbij go na więcej kategorii

Jestem wielkim fanem prostoty, upraszczania, redukowania zbędnych elementów i ułatwiania sobie życia.

Budżet z milionem kategorii, każdy wydatek spisywany co do grosza? To nie dla mnie. Mniej znaczy więcej!

No ale… nie zawsze.

Paradoksalnie, do prostoty wiedzie trudna droga i wydaje mi się, że na początku trzeba sobie trochę skomplikować życie (ale tylko trochę!), by później było łatwiej.

Jasne, na starcie możesz sobie zrobić budżet podzielony choćby tylko na dwie kategorie – niech będą to wydatki sztywne i elastyczne. Ale pamiętaj po co w ogóle zapisujesz swoje wydatki – po to by dokładnie zidentyfikować, którędy z portfela ucieka Twoja wypłata.

Na samym początku podejście „im mniej tym lepiej” może się nie sprawdzić.

Upraszczałbym krok po kroku. Jeżeli za którymś razem widzisz, że z jakąś kategorią wydatków nie masz problemu i z łatwością ją kontrolujesz – możesz przestać się nią przejmować. Przypisać do bardziej ogólnej kategorii lub w ogóle wykluczyć z analiz.

Ale weźmy znów te „wyjścia na miasto”. Gdybym bardzo chciał zredukować wydatki w tej kategorii, to pierwsze co bym zrobił, to rozbił ją na więcej elementów – takich jak:

·        jedzenie na mieście

·        imprezy

·        alkohol

·        kino/teatr

Dopiero wtedy bym widział, gdzie dokładnie przesadzam z wydatkami. Wtedy mógłbym zacząć się zastanawiać jak zmniejszyć wydatki w tym zakresie. A jest na to jeden bardzo skuteczny sposób…

Utrudnij sobie dostęp do pieniędzy

Drastyczne, to prawda, ale sprawdzone i – co najważniejsze – działa.

Zdecydowałeś się obcinać wydatki, to teraz nie ma zmiłuj. Jak trzeba ciąć, to trzeba ciąć.

A nie mając pieniędzy (pod ręką) – lub inaczej – mając dokładnie tyle ile możesz mieć, na pewno nie wydasz więcej niż trzeba.

Można chodzić na zakupy tylko z określoną z góry kwotą pieniędzy. Nie biorąc ze sobą za dużo nie wydamy za dużo. Proste.

Można zrezygnować z kart, zwłaszcza z kart kredytowych. Łatwy dostęp do pieniędzy (szczególnie tych, których „fizycznie” nie widać) włącza tryb „łatwo przyszło – łatwo poszło”, a to prosta droga do skończenia miesiąca na minusie. Co więcej, naukowo udowodniono, że ludzie płacąc „plastikowymi pieniędzmi”, wydają średnio 20% niż gdyby mieli do dyspozycji tylko gotówkę. Cash is king w tym przypadku.

Można też jak najszybciej po otrzymaniu wypłaty przelać środki na inne konto, a na tym głównym zostawić tylko tyle, ile możemy w danym miesiącu wydać. Wszystko, co ponad to, niech najlepiej wyląduje na jakimś koncie oszczędnościowym, takim bez dołączonej karty, z którego trudno będzie wycofać pieniądze. Nie wydamy za dużo i jeszcze na tym zarobimy.

Przede wszystkim nie należy zapominać po co w ogóle tworzymy domowy budżet, spisujemy wydatki i stawiamy sobie limity. Na pewno nie po to, by specjalnie utrudniać sobie życie, ani po to by wywracać swój styl życia do góry nogami i rezygnować z rzeczy dla nas ważnych.


dodaj własny »

10 komentarze czytelników

  1. Krzysztof

    A co Wy robicie, gdy słupki w podsumowaniu budżetu w Kontomierzu robią się czerwone i przypominają o przekroczeniu limitów? Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby?

    12 października 2010 20:08

  2. anonim

    Wtedy wprowadzam ostre cięcia w pozostalych zielonych kategoriach by przynajmniej całość się zgadzala

    13 października 2010 08:55

  3. Krzysztof

    @anonim
    I całość zgadza się na koniec? Mi nie zawsze i wtedy mam "karę" na następny miesiąc, bo muszę jakoś ostatecznie zbilansować te wcześniejsze, zawyżone wydatki.

    13 października 2010 10:06

  4. Żydek

    Z tym budżetowaniem trzeba uważać na over-engineering. Łatwo zdefiniować dziesiątki budżetów, najważniejsze jednak żeby wyrobić sobie nawyk podchodzenia do każdego wydatku z nastawieniem "NIE CHCĘ GO PONIEŚĆ".

    14 października 2010 00:15

  5. Krzysztof

    To jest zawsze najtrudniejszy element - znaleźć złoty środek między dokładnością z jaką śledzi się wydatki, a "łatwością w obsłudze" takiego budżetu.

    Nazbyt rozbudowane budżety, spisywanie wydatków co do jednego grosza potrafią szybko przerodzić się w przykry obowiązek, są "odkładane na później" i ostatecznie tracą sens.

    14 października 2010 08:30

  6. mercedes wheels

    his is my first time i visit here. I found so many entertaining stuff in your blog, especially its discussion. From the tons of comments on your articles, I guess I am not the only one having all the leisure here! Keep up the excellent work.
    mercedes wheels

    5 grudnia 2015 06:15

  7. lavorare in sicurezza perugia

    Hey – great blog, just looking around some blogs, seems a really nice platform you are using. I’m currently using WordPress for a few of my blogs but looking to change one of them over to a platform similar to yours as a trial run. Anything in particular you would recommend about it?
    lavorare in sicurezza perugia

    10 grudnia 2015 07:28

  8. My deals

    his is my first time i visit here. I found so many entertaining stuff in your blog, especially its discussion. From the tons of comments on your articles, I guess I am not the only one having all the leisure here! Keep up the excellent work.
    My deals

    17 grudnia 2015 10:42

  9. wireless headphone

    Mmm.. good to be here in your article or post, whatever, I think I should also work hard for my own website like I see some good and updated working in your site.
    wireless headphone

    28 grudnia 2015 12:50

  10. replica rims

    Hi there, I found your blog via Google while searching for such kinda informative post and your post looks very interesting for me.

    4 stycznia 2016 07:04

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies