PZU: czy każdy zarobi na debiucie?

Trwające od kilku dni zapisy na akcje PZU pokazują, że popyt na akcje dużych przedsiębiorstw jest olbrzymi. Obecne zainteresowanie można porównać z debiutem PKO BP, a niektórzy mówią nawet o sytuacji zbliżonej do wielkiej gorączki związanej z prywatyzowanym Bankiem Śląskim.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że nawet największe spółki nie gwarantują zysków na giełdzie, a lista potencjalnych ryzyk jest długa. Najlepiej przeanalizować kilka dużych debiutów, by zobaczyć jak różnie mogą się kształtować kursy akcji.

Rok 1993 to pierwsza duża prywatyzacja przez giełdę. Po akcje Banku Śląskiego ustawiały się w kolejkach tysiące osób. Niska cena emisyjna spowodowała wzrost w dniu debiutu o przeszło tysiąc procent. Niestety słabo rozwinięte systemy informatyczne spowodowały, że wielu inwestorom nie udało się sprzedać papierów na samym szczycie tej górki. Później ich kurs spadał, a wartość z dniu debiutu została ponownie osiągnięta dopiero po kilkunastu latach.

Niemal sześć lat temu na parkiet wszedł bank PKO BP. W pierwszym dniu notowań można było zarobić na tych akcjach kilkanaście procent. Dla tych, którzy przetrzymali akcje niespełna rok, zysk wynosił już około 50 proc., w szczycie hossy wzrósł do przeszło 150 proc. Wielu inwestorów indywidualnych sprzedało jednak akcje już w pierwszych dniach po debiucie, a zarobione pieniądze pozwalały na spłacenie ew. kredytu na akcje i osiągnięcie niewielkiego zysku po odliczeniu wszystkich kosztów (należy pamiętać o opłatach pobieranych przez biura maklerskie – za prowadzenie rachunku i poszczególne transakcje).

Duże nadzieje były wiązane także z debiutem Polskiej Grupy Energetycznej. Debiut w listopadzie ubiegłego roku dał zysk na poziomie około 13 proc. To wynik, którego nie można porównać z żadną bankową lokatą. Jednak w kolejnych dniach kurs PGE zaczął spadać i do dzisiaj cena tych walorów jest niższa niż w dniu debiutu.

Analitycy spodziewają się, że debiut PZU powinien przynieść inwestorom zyski. Jednak już po pierwszych dniach, gdzie popyt na akcje będzie jeszcze zapewne bardzo duży, większe znaczenie zaczną mieć fundamenty spółki. Prawdopodobnie zysk grupy będzie w tym roku niższy niż w latach ubiegłych (na co wpływ ma m.in. wypłata dywidendy w roku ubiegłym), a z czasem pojawi się także ryzyko związane z dużą podażą akcji ze strony Eureko.

Nie należy także zapominać, że od wielu lat PZU traci udziały w rynku, nadal w spółce są przerosty zatrudnienia, a restrukturyzacja jak w każdej państwowej spółce z silnymi związkami zawodowymi nie będzie łatwa. Największy polski ubezpieczyciel nie zrealizował także planów zagranicznej ekspansji, ostatnio nie kupił chociażby sprzedawanych aktywów AIG w naszym regionie. W grupie brak także banku, który mógłby być dobrym uzupełnieniem oferty.

Na debiucie PZU zarobią z pewnością Skarb Państwa, Eureko, banki i domy maklerskie. Nie jest jednak pewny zysk inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych, szczególnie w nieco dłuższej perspektywie. Wielu inwestorów traktuje jednak akcje PZU jako inwestycje krótkoterminową, a trudno spodziewać się by akcje na otwarciu nie zyskały kilkunastu procent. Podejmując decyzję o zapisie na akcje warto jednak rozważyć korzyści i zagrożenia i pamiętać, że choć zysk z lokaty jest niższy, to jednak gwarantowany.


dodaj własny »

0 komentarze czytelników

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies