O tym, że przekredytowanie jest jedną z większych katastrof finansowych, która może się nam przydarzyć, wiadomo nie od dziś. Gdy raty kredytów zabierają ponad połowę domowego budżetu, to zaczyna robić się niebezpiecznie.

Na drugim końcu skali jest przeinwestowanie. Na pierwszy rzut oka wygląda dziwnie: jeżeli ktoś inwestuje, to znaczy, że generuje regularne górki i z jego finansami musi być wszystko w porządku?

Otóż nie zawsze! I to nie tylko dlatego, że inwestując można też stracić.

Każdy budżet domowy powinien mieć pewną płynną rezerwę. Coś na nieprzewidziane wydatki i inne awaryjne sytuacje.

Posiadając już jakieś oszczędności można ulec pokusie, by wszystkie wolne środki zainwestować – w lokaty, fundusze, giełdę, czy jeszcze inne z wielu możliwych instrumentów finansowych. W końcu oszczędności powinny zarabiać, a nie leżeć na nieoprocentowanym RORze.

Problem w tym, że wtedy pieniądze są zamrożone w tych wszystkich inwestycjach i dostęp do nich jest utrudniony. Co jeżeli nagle potrzebujemy gotówki? Lokatę trzeba będzie zerwać, pożegnać się z odsetkami i poczekać na przelew środków z banku. Z funduszy i giełdy trzeba będzie wyjść – i to wcale nie musi być najlepszy moment na zakończenie inwestycji. Najczęściej jest to najgorszy moment.

To nie koniec. Czasami z różnych inwestycji najzwyczajniej nie można wyjść – pod groźbą bolesnych kar. Tak jest ze wszystkimi „programami systematycznego oszczędzania”, gdzie deklarujemy miesięczną składkę, a wpłacane środki zamrażane są na kilka lub kilkanaście lat. Chcesz wyjść wcześniej? Musisz pożegnać się z większością wpłaconych składek.

Inwestycje to także ryzyko. Można stracić część lub całość środków. Dlatego w agresywne i ryzykowne instrumenty finansowe należy angażować tylko te środki, na których stratę możemy sobie pozwolić.

Chcąc zarobić godzimy się na ryzyko.

I choć zwrot z inwestycji może wydawać się kuszący, to i tak polecamy, by część środków trzymać w łatwo dostępnym miejscu.

Zawsze dobrze jest mieć pewien zapas gotówki. Nie dlatego, że chcemy Was teraz straszyć jakimiś czarnymi scenariuszami i kryzysową niewypłacalnością banków.  Po prostu, czasem zdarzają się takie prozaiczne sytuacje jak awaria bankomatu (który na przykład bez powodu zatrzyma kartę i na zwrot trzeba będzie czekać kilka dni). Takie przypadki przychodzą najczęściej wtedy, gdy akurat ekspresowo potrzeba gotówki. Lepiej zaoszczędzić sobie stresu.

Pozostałą część awaryjnych środków najlepiej przechowywać na łatwo dostępnym koncie. Takim, do którego mamy kartę debetową i możemy w każdej chwili mieć dostęp do pieniędzy. Chodzi o to, by w nagłych sytuacjach mieć możliwość szybkiej reakcji.

Fundusz awaryjny służy właśnie do tego, by być poduszką finansową w nagłych przypadkach. Ma być zabezpieczeniem i ma być łatwo dostępny. Nie musi zarabiać.

Co oczywiście nie oznacza, że ten ROR, na którym leżą awaryjne środki, nie ma być oprocentowany. W ofertach banków nadal można znaleźć takie rachunki osobiste, które oferują kilkuprocentowe odsetki w skali roku. Niestety poniżej inflacji, ale zawsze coś.

Kompromisowym rozwiązaniem może być konto oszczędnościowe podpięte pod taki łatwo dostępny ROR. Obecnie najlepsze konta oszczędnościowe są oprocentowane w okolicach inflacji lub nieznacznie wyżej.

A co jeżeli nie masz wolnych środków, a mimo to szukasz jakiegoś finansowego zabezpieczenia? Rozwiązaniem mogą być produkty kredytowe, w których płacisz tylko za wykorzystany limit. A jako że będziesz z tych środków korzystać tylko w awaryjnych sytuacjach, to przez większość czasu pozostaną nienaruszone.

Przykładem takich produktów jest debet (linia kredytowa w koncie, która pozwala na tymczasowe zejście „pod kreskę”) lub karta kredytowa.

Najczęściej jednak nie są to produkty darmowe. W przypadku debetu płaci się roczną prowizję za udostępnienie kredytu (np. 2% od całkowitej sumy przyznanego limitu). W przypadku większości kart kredytowych trzeba liczyć się z opłatą roczną.

Zachowanie płynności w domowym budżecie jest bardzo ważne, zwłaszcza gdy mamy jakieś stałe i nieprzesuwalne wydatki, takie jak rata kredytu mieszkaniowego. Wtedy, w sytuacji awaryjnej, zamiast dzwonić do banku i negocjować przesunięcie terminu, możemy sięgnąć do środków odłożonych właśnie na takie okoliczności.

Fot Flickr / Images of money 


dodaj własny »

2 komentarze czytelników

  1. Magda

    Wszystko to juz wiem

    1 marca 2012 08:37

  2. Sebastian Cezary

    Aby nie ryzykować zerwania lokaty i utraty całości odsetek warto w miarę możliwości zakładać lokaty w jak najmniejszych paczkach - przynajmniej póki co to się opłacało, teraz podatek belki może co nieco namieszać.

    1 marca 2012 13:09

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies