Czy też powtarzasz sobie te finansowe kłamstwa?

Lubimy czuć się dobrze. Lubimy mieć pewność, że nasze decyzje i wybory były słuszne. Lubimy mieć poczucie, że wydajemy nasze pieniądze z sensem i mamy kontrolę nad własnymi wydatkami. Czasami mamy jak najbardziej racjonalne podstawy do tego typu przekonań. To sytuacja idealna i taka, do której zdecydowanie warto dążyć.

Jednak często jest też tak, że sprawy mają się nie do końca tak, jak powinny się mieć. To nic złego! Przejmowanie kontroli nad własnymi pieniędzmi i zarządzanie swoim domowym budżetem to długotrwały proces. To, że trochę nam jeszcze brakuje do stanu pożądanego, to nic strasznego.

Gorzej jednak, gdy staramy się sobie wmówić, że jest dobrze – choć wcale nie jest. Posiadamy całe mnóstwo mechanizmów psychologicznych, które bronią naszego samopoczucia przed konsekwencjami czasem nienajlepszych decyzji. I te mechanizmy psychologiczne często sprowadzają nas na manowce.

Gdy podjęliśmy jakiś ważny (i niełatwy) wybór, to może włączyć się nam dysonans podecyzyjny, a wraz z nim mechanizmy służące redukcji tego dysonansu. Zauważamy, a wręcz wynajdujemy kolejne argumenty na rzecz podjętej przez nas decyzji i doszukujemy się kolejnych wad u alternatywy. Utwierdzamy się w przekonaniu, że podjęliśmy słuszny wybór.

Gdy zaś jesteśmy przekonani do jakiejś tezy, nawet jeśli nie jest ona do końca prawdziwa czy też racjonalna, może włączyć się tzw. confirmation bias. To swego rodzaju filtr poznawczy, przez który przepuszczane są argumenty popierające naszą tezę, zaś blokowane te, które ją podważają. W ten sposób nie dopuszczamy do siebie możliwości zmiany światopoglądu czy przekonań.

Efektem tych i szeregu innych mechanizmów psychologicznych, którym się poddajemy, są mniejsze i większe kłamstwa, których używamy do oszukiwania samych siebie, oraz wymówki. Im prędzej te mechanizmy u siebie rozpoznamy, zwłaszcza jeżeli chodzi o samooszukiwanie się w finansach, tym lepiej dla naszego portfela.

Zacznę oszczędzać od jutra

Dobrze wiesz, że nie. To mityczne jutro nigdy nie nadchodzi. Zawsze pojawi się coś, co utrudni nam zabranie się do działania. Okoliczności nigdy nie będą w 100% sprzyjające.

Zamiast czekać na jutro, spróbuj zrobić coś w tym kierunku już dziś. Jakkolwiek drobne miałoby to być działanie – zrób cokolwiek, wykonaj pierwszy krok. Otwórz konto oszczędnościowe w swoim banku i przelej tam pierwsze kilka złotych z ROR. Odwiedź strony innych banków i sprawdź oferty lokat. Wyjmij z portfela 20 złotych i włóż je do „świnki skarbonki”.

Mam jeszcze czas by oszczędzać na emeryturę

Mając dwadzieścia, trzydzieści czy też czterdzieści lat może się wydawać, że emerytura jeszcze daleko. Wszak to dopiero za kilkadziesiąt lat! W tym czasie na pewno zdążę zarabiać więcej i zacznę oszczędzać na starość.

Myśląc w ten sposób istotnie utrudniamy sobie odłożenie kwoty, która zapewniłaby nam stosunkowo komfortowe życie na emeryturze. Jeżeli chodzi o oszczędności, i to na jakikolwiek cel, zasada jest prosta – im wcześniej zaczniemy, tym lepiej. I tym mniejsze będą nasze obciążenia w przyszłości. Z dobrodziejstw procentu składanego powinniśmy zacząć korzystać jak najwcześniej.

Płacę ZUS, więc nie muszę samodzielnie odkładać na emeryturę

Trudno powiedzieć jak będzie wyglądał nasz system ubezpieczeń społecznych za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Ale biorąc pod uwagę wszelkie prognozy wysokości przyszłych emerytur i trendy demograficzne, to trudno będzie się utrzymać mając do dyspozycji środki pochodzące jedynie z państwowej emerytury. Samodzielnie oszczędzanie na ten cel to dziś niemal konieczność.

Będę zarabiać coraz więcej

Praca i zarobki to coś na co mamy wpływ, jednak nie jest to wpływ całkowity. Można by nawet powiedzieć, że jest on istotnie ograniczony. W karierze zawodowej zdarzają się zwolnienia (etat), okresy braku/niewielkiej liczby zamówień (własna firma), czy konieczności zmiany pracy, a czasem przeprowadzki za pracą.

Nasza pensja nie zawsze musi rosnąć wraz z kolejnymi latami stażu zawodowego. Mogą zdarzyć się okresy, w których wypłaty nie będziemy otrzymywać wcale. Mogą zdarzyć się miesiące, czy lata, kiedy będziemy zarabiać mniej niż dotychczas.

Nie myślimy o tym, a to błąd – takie okoliczności jak najbardziej warto mieć na uwadze. I przygotować się do nich zawczasu, odkładając odpowiednią sumę pieniędzy, która pozwoli nam na przeżycie co najmniej kilku miesięcy bez stałego źródła utrzymania. Warto też planować swój budżet tak, aby co miesiąc był w nim jakiś luz. Jeżeli bilans ledwo się dopina pod koniec miesiąca, to mniejsza wypłata w kolejnym miesiącu (spowodowana na przykład chorobą) zmusi nas do sięgania po oszczędności, lub nawet po kredyt. To zdecydowanie coś, czego warto unikać.

W bankach pracują specjaliści od finansów, którzy na pewno dobrze mi doradzą

Skoro analityk w banku wyliczył moją zdolność kredytową na X tysięcy złotych, to zadłużenie się na tę sumę powinno być dla mnie bezpieczne. Wcale nie! Zadłużanie się „pod korek” i kupowanie mieszkania za tyle, na ile pozwala nam zdolność kredytowa to prosta droga do tego, aby wziąć na siebie zadłużenie, które będzie za ciężkie do udźwignięcia dla naszego domowego budżetu.

W tym przypadku powinniśmy najpierw przeanalizować swoje obecne potrzeby i na tej podstawie zadecydować jak duże mieszkanie chcemy kupić. Dopiero potem patrzmy na możliwości jakie daje nam zdolność kredytowa.

Fot. Flickr / FuFuWolf


dodaj własny »

0 komentarze czytelników

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies