Dobry kredyt, zły kredyt

  • 30 stycznia 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comments

Kredyty to nie (zawsze) zło.

W komentarzach pod ostatnim artykułem jeden z Czytelników zwrócił uwagę, by nie demonizować kredytów i pożyczek.

W końcu, przecież podpisanie umowy kredytowej nie musi od razu oznaczać zaciskania sobie pętli zadłużenia na szyi.

Racja! Istnieją przecież kredyty dobre, ale są też kredyty, których zaciąganie jest po prostu nierozsądne (co najmniej).

Dobry kredyt

Grupę dobrych kredytów stanowią takie, które są najzwyczajniej w świecie tanie. Takie, gdzie można w ogóle uniknąć odsetek lub płacić tylko za faktyczny czas, w którym rzeczywiście korzystaliśmy z pieniędzy banku.

Są to też kredyty, które mogą pełnić istotne funkcje w domowym budżecie.

Debet w rachunku osobistym. Warunki linii kredytowych w rachunkach są zazwyczaj zbliżone - co do ogólnej zasady. Płacimy roczną prowizję za udostępnienie kredytu, a potem - jeśli nie korzystamy z tych pieniędzy - to nie płacimy nic więcej. A jeśli korzystamy, to odsetki naliczane są tylko od wykorzystanej kwoty i tylko przez ten czas, w którym zadłużenie faktycznie występuje.

A po co komu debet, z którego się nie korzysta i trzeba do tego płacić roczną prowizję? Debet jest dobrym rozwiązaniem dla zdyscyplinowanych osób, które dopiero zaczynają organizować swoje domowe finanse i myślą o funduszu awaryjnym.

Bo linia kredytowa w rachunku może być w istocie substytutem takiego funduszu awaryjnego - to zawsze dostępna rezerwa finansowa. Ważne tylko, by faktycznie korzystać z niej tylko w podbramkowych sytuacjach. Widok dostępnych dodatkowych kilku tysięcy złotych na koncie dla niektórych może być zbyt dużą pokusą.

Karta kredytowa - choć w nazwie ma “kredytowa”, to odpowiednio z niej korzystając można na niej nawet zarobić. Najważniejsza zasada to: zawsze spłacać całe zadłużenie w okresie bezodsetkowym. Bez spełnienia tego warunku, kredyt w karcie staje się bardzo złym i bardzo drogim kredytem.

A co poza tym? Jeżeli korzystamy z karty kredytowej zamiast z debetowej - czyli w praktyce wydajemy pieniądze, które i tak mamy, ale przez ok. dwa miesiące płaci za to bank. W międzyczasie możemy te środki trzymać na koncie oszczędnościowym i zarobić na tym dodatkowe kilka złotych.

Ale to nie wszystko. Oferta banków, jeśli chodzi o karty kredytowe to nie tylko długość grace period i wysokość oprocentowania. To także bonusy. Banki proponują różne programy rabatowe, a także zwrot części wydatków na zakupy (nawet do kilku procent wartości transakcji).

Kredyt inwestycyjny - czasem bywa dobrym pomysłem. Czasem jest jedynym rozwiązaniem, by przyśpieszyć rozwój własnej firmy.

Dla niektórych lewarowanie (np. w przypadku grania na kontraktach terminowych) to też dobry pomysł. Dla niektórych.

Kredyt hipoteczny to często jedyny sposób na sfinansowanie nowego mieszkania. W porównaniu z kredytami gotówkowymi, kredyty hipoteczne są atrakcyjnie oprocentowane.

Jednak jest to zobowiązanie najczęściej na wiele lat, więc tym bardziej należy tutaj wszystko dokładnie przeliczyć

Zły kredyt

Złe kredyty to drogie kredyty. To zadłużanie się po to, by kupić sobie nową zabawkę, zaspokoić swoją próżność lub by sfinansować impulsywne zakupy.

Kredyty konsumpcyjne. Czasami nie ma wyjścia i trzeba kupić lodówkę na raty. Stara właśnie się zepsuła, bez lodówki ciężko żyć.

Ale inne sytuacje? Niezwiązane z koniecznością, a idące bardziej w kierunku dostarczania przyjemności, autoprezentacji czy innych dziwnych pobudek. Nowy komputer, nowy telewizor, zestaw stereo - ludzie często kupują takie zabawki na kredyt.

Tak często, że w sklepach RTV/AGD można zobaczyć oddzielne stanowiska do obsługi zakupów ratalnych! Jasne, 42-calowa plazma fajnie wygląda w salonie, ale takie życie ponad stan na dłuższą metę się nie opłaci.

Wydawanie pieniędzy (zwłaszcza na przyjemności) zanim się je zarobi to bardzo zły nawyk finansowy.

Kredyt na samochód. Samochód to najgorsza inwestycja. Traci część wartości już po wyjechaniu z salonu, a potem stopniowo jest warty coraz mniej i mniej (no chyba, że liczymy na jakąś wartość kolekcjonerską). A do tego trzeba go ubezpieczyć, tankować paliwem za 6 zł za litr, naprawiać - ogólnie, wkładać w niego coraz więcej pieniędzy.

To dość wysoka cena jak za wygodne stanie w korku. A do tego jeszcze na kredyt.

Kredyty “chwilówki”. Dla niektórych to ostatnia deska ratunku w przypadku poważnych finansowych tarapatów.

Ale nawet łapiąc się tej przysłowiowej deski, jest to praktycznie tylko odkładanie katastrofy w czasie. Bywa, że faktycznie to tego czasu najbardziej potrzeba i można za niego ekstra zapłacić. Najczęściej jednak kosmiczne odsetki i opłaty tylko pogarszają sytuację.

--

A jakie jest Wasze zdanie na temat kredytów?

Fot. Flickr / 401K 


dodaj własny »

7 komentarze czytelników

  1. Sebastian Cezary

    Właśnie, dobrze jest sobie wszystko przeliczyć. Coś tak banalnego jak zakup domu za kredyt. Wszyscy o tym mówią, każdy bank ma dla nas wiele propozycji. Jednak jak sobie policzyć, to odkładając tą ich ratę(i jednocześnie wynajmując mieszkanie), w tych samych kosztach mieszkanie można nabyć już po około 17 latach, zamiast 25 latach spłat...

    30 stycznia 2012 08:11

  2. Sihaja

    Owszem Sebastianie, tylko nie wszystkich stać na to, by odkładać powiedzmy ratę 1200 zł i za 1200 zł wynajmować kawalerkę czy małe mieszkanko. Bo jednak to wcale nie jest oszczędność. Powiedzmy 17 lat płacisz podwójną ratę - na konto i komuś obcemu za wynajem, czyli tak naprawdę spłacasz to mieszkanie przez 34 lata...

    Złym kredytem jest dla mnie kredyt na życie - na święta, na przejedzenie. Nowa zabawka od czasu do czasu na kredyt nie jest często czymś złym - ja tak kupiłam lepszy aparat bez czekania rok czy półtora, a raty mam niewiele wyższe niż to, co bym odkładała. Nie do przyjęcia dla mnie byłby kredyt na wakacje - spłacany np. przez trzy lata, bo potem zostają pretensje, że za rok TAKICH wakacji nie będzie, albo kolejny kredyt, za rok następny i tak zaczyna się spirala...

    1 lutego 2012 13:10

  3. piotr czuchra

    jak mozna dostac kredyt skoro nie spelniam zdolnosci bo nie mam jak zdobyc zdolnosc bo nie chca mi dac kredytu/pozyczki ?

    1 lutego 2012 22:59

  4. Sebastian Cezary

    Zarobić na wkład wkład własny? Pożyczyć od rodziny?

    Sihaja, 34lata tylko wtedy gdy płacimy w obu przypadkach takie same raty. Łatwiej znaleźć tańsze do wynajęcia mieszkanie, niż tani kredyt. Dodatkowo w tym przypadku procent działa na naszą korzyść(odkładamy na lokacie), a nie przeciw nam(pożyczka na 25 lat sprawia, że do oddania mamy prawie 200% kwoty)

    2 lutego 2012 06:58

  5. anonim

    @piotr czuchra- zacznij od zakupu malych rzeczy na raty, np. czajnik, odkurzacz itp., jesli bedziesz splacal terminowo, twoj score w biku(biurze informacji kredytowej, czyli w miejscu gdzie banki sprawdzaja twoja historie kredytowa) wzrosnie i bedziesz mial wieksze szanse na kredyt

    2 lutego 2012 13:35

  6. Ricky

    W skrocie sprowadzil bym to do 2 zasad. Dobry kredyt to taki za ktory kupujemy aktywa ktore juz generuja zyski wieksze niz odsetki za kredyt lub w dluzszym horyzoncie wygeneruja dochod ktory przewyzszy koszty kredytu. Zly kredyt to kredyt na pasywa, na przyjemnosci i na rzeczy konsumpcyjne np kredyt na telewizor lub najbardziej idiotyczny kredyt na swieta.

    6 lutego 2012 10:30

  7. michauu

    Limit kredytowy w koncie jest dobrym rozwiązaniem, ale tylko dla ludzi świadomie zarządzającymi swoimi finansami. Przekonałem się o tym na własnej skórze rok temu, kiedy taki limit wziąłem. Był on wysokości mojej ówczesnej pensji. Niestety "połasiłem się" na dostępne środki na koncie. Później pokrywałem cały limit wpływającą pensją - jednak trzeba było wszystko opłacić. Miesiąc kończyłem na minusie równym mojej pensji. I tak w koło Macieju. Problem pojawił się gdy straciłem pracę. Ponad pół roku próbowałem wyjść z tego limitu.

    Po skorzystaniu z rad Kontomierza i artykułów na blogu - jestem bardziej świadomy swoich wydatków. Obecnie limit kredytowy biorę w naprawdę ważnych sytuacjach.

    15 lutego 2012 14:29