Jak utrzymać motywację do oszczędzania?

Jak utrzymać motywację do oszczędzania?

W jednym z poprzednich artykułów pisałem jak zmotywować się do oszczędzania. To zawsze jest najtrudniejsza część – po prostu zacząć. Ale jednocześnie to tylko połowa sukcesu – bo tę motywację trzeba jeszcze utrzymać. I to długo (bo przecież oszczędzanie wymaga cierpliwości). A po drodze zawsze znajdzie się kilka przeszkód...

Jak zatem nie dać tej motywacji wygasnąć? Oto kilka sprawdzonych rad.
 

Nie odmawiaj sobie wszystkiego

Nadmierny zapał paradoksalnie może być szkodliwy dla długoterminowego oszczędzania. Dlaczego?

Jednym z jego przejawów jest przerzucanie wszystkich lub większości wolnych środków w oszczędności. Zgromadzone na koncie kwoty rosną szybko, ale takie podejście też potrafi się zemścić i ostatecznie przeszkodzić nam w oszczędzaniu.

Odkładając pieniądze na emeryturę, na mieszkanie lub wkład własny, czy na jakiś inny długoterminowy cel nie można zapominać o sobie i o bieżących potrzebach. Sam wielokrotnie pisałem, że oszczędzanie to myślenie o przyszłości, odraczanie gratyfikacji itp. Ale to nie tylko poświęcenia!

Nie zapominajmy o przyjemnościach :).

Bardzo dobrze – oprócz odkładania na ustalony, długoterminowy cel – mieć też osobny fundusz na zachcianki i przyjemności. Pieniądze, które można wydać „na siebie” bez poczucia winy (ale nie bezmyślnie!) i oskarżania się, że te pieniądze też można było odłożyć na później i tym samym przyśpieszyć dojście do celu.

Ważne jest by zachować równowagę między tym co teraz, bieżącymi potrzebami, a tym co planujemy na przyszłość.

W oszczędzaniu absolutnie nie chodzi o to by poświęcać wszystko, umartwiać się i odmawiać sobie każdej przyjemności na rzecz ważniejszego celu gdzieś w przyszłości. Takie radykalne podejście nie działa.

W swoim własnym budżecie domowym utrzymuję równowagę przy takich proporcjach:

  • 50% miesięcznych wpływów przeznaczam na potrzeby
  • 20% na zachcianki i przyjemności
  • 30% na oszczędności i inwestycje

Ustalenie takich optymalnych proporcji to naturalnie bardzo indywidualna sprawa, która zależy od bardzo wielu czynników. Ale naprawdę warto przyjrzeć się swojemu budżetowi pod tym kątem – jak mają się moje wydatki „na siebie” i na przyjemności do tego ile oszczędzam na przyszłość.

Wszystko po kolei

Nadmierny zapał ma jeszcze więcej negatywnych skutków. Często prowadzi on do tego, że już na starcie ustalamy zbyt restrykcyjne reguły i stawiamy sobie bardzo wysokie wymagania.

I to działa – przez tydzień lub dwa. Ale na dłuższą metę jest nie do utrzymania. Reguły szybko stają się zbyt ciasne i ograniczające i po jakimś czasie po prostu je porzucamy.

Zamiast tego lepiej iść metodą małych kroków. Nie musisz od razu odkładać 20% pensji. Zacznij od 5% lub nawet od często wspominanych na tym blogu 5 złotych dziennie. Potem stopniowo zwiększaj te kwoty do momentu aż dojdziesz do optymalnego poziomu.

Nie poddawaj się

Czasem zdarzają nieprzewidziane sytuacje, które negatywnie odbijają się na naszych oszczędnościach. Stan konta się zmniejsza, zeruje, albo nawet schodzi pod kreskę. Nic dobrego, zwłaszcza gdy taka sytuacja zdarza się np. po kilku latach ciężkiej pracy i żmudnego oszczędzania.

W takiej sytuacji łatwo jest pomyśleć sobie, że cały nasz wysiłek poszedł na marne. Takie myśli trzeba starać się szybko odgonić, bo niczemu nie służą (poza użalaniem się nad swoją sytuacją).

Trzeba było sięgnąć do oszczędności? Trudno. Między innymi po to są, by w sytuacjach szczególnych stanowiły poduszkę finansową. Jeśli znalazłeś się w takiej trudnej sytuacji i musiałeś wyłożyć sporą sumę, to posiadane oszczędności pewnie – choćby częściowo – uchroniły cię przed zadłużeniem, kredytami i pożyczkami.

Oszczędności nie poszły więc na marne.

Najważniejsze to nie poddawać się. Mimo przejściowych trudności trzeba wrócić do starej rutyny i nie porzucać swoich długoterminowych celów.

Dobrze jest też stale budować i utrzymywać fundusz awaryjny, w którym będą środki właśnie na takie nieprzewidziane wydatki.

Monitoruj i kontroluj swoje finanse

Mnie osobiście nic tak nie motywuje jak bieżące sprawdzanie tego jak mi idzie (łatwo mówić, dopóki idzie dobrze ;) ).

Regularnie sprawdzam stan swoich oszczędności. Rysuję sobie wykresy w Excelu, przeglądam też historię majątku w Kontomierzu. Obserwowanie rosnących trendów jest już nagrodą samą w sobie.

Ale pisząc o monitorowaniu postępów nie mam na myśli tylko napawania się rosnącymi słupkami!

Dzięki prowadzeniu domowego budżetu i obserwowaniu historii swoich oszczędności można zyskać wiele więcej. Szybko widzimy, że coś jest nie-tak – wydatki gwałtownie rosną, gdzieś z portfela wyciekają pieniądze… Widzimy też zróżnicowanie sezonowe – okresy większych i mniejszych wydatków, większych i mniejszych oszczędności.

Ta wiedza daje możliwość tego aby dokładnie planować swoje finanse na przyszłość.

Postawiłeś sobie jakiś cel? Po kilku miesiącach prowadzenia domowego budżetu zobaczysz jak miały się twoje założenia do rzeczywistości.

A jakie są wasze sposoby na utrzymanie motywacji do oszczędzania?

Fot. Flickr / 4rilla


dodaj własny »

0 komentarze czytelników

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies