Jak wydawać?

Czy dopadł cię kiedykolwiek strach przed wydawaniem pieniędzy? Może nawet nie strach, ale taki dziwny paraliż, za każdym razem gdy wyciągasz portfel z kieszeni...

"Nie mogę tego kupić (tyle wydać) - przecież oszczędzam"

I nie musi chodzić o jakiś drogi gadżet, czy coś równie niepotrzebnego. Po prostu - opór przed wydawaniem pieniędzy, niezależnie od tego na co. Odruch.

Sumiennie prowadząc budżet domowy, szukając najlepszych miejsc dla inwestowania swoich pieniędzy, oszczędzając... łatwo wpaść w pułapkę wręcz nawykowego myślenia w ten sposób przy każdych zakupach.

W pewnym momencie tak miałem. Na tyle, że granicę skąpstwa widziałem tuż przed sobą. Zapał do oszczędzania poszedł odrobinę za daleko.

Co gorsza, w moim przypadku doszedł jeszcze efekt pytania "co by teraz pomyślał mój czytelnik?" za każdym razem, gdy chciałem kupić coś droższego ;).

Jasne jest, że to niekoniecznie właściwa droga.

W zarządzaniu własnymi finansami wydawanie pieniędzy to umiejętność tak samo ważna, jak oszczędzanie.

I trzeba się jej nauczyć i skalibrować tak, by nie przesadzać w żadną stronę.

No to zacząłem szukać swojej równowagi. Miejsca, w którym czułbym się w porządku wobec swoich oszczędności, a jednocześnie pozwalać sobie na różne zachcianki.

I chyba udało mi się takie miejsce znaleźć.

Jak racjonalnie wydawać

Znalazłem swoje pięć sposobów. Może któryś sprawdzi się też u ciebie:

  1. Droższe zakupy (u mnie - głównie elektronika, lub jakieś ulepszanie roweru) - odczekać 30 dni. Jeżeli po tym czasie nadal chcę to kupić (i mam na to środki), to kupuję.
  2. Czy mnie stać? Na większe zakupy mam założony "fundusz zakupowy" na który co miesiąc przelewam ustaloną kwotę. To pieniądze, o których wiem, że mogę je wydać na cokolwiek, bez żadnych wyrzutów sumienia.
  3. Są też rzeczy, na których nie warto oszczędzać. Zdrowie, jedzenie i edukacja. Tu bezwzględny priorytet ma jakość i dbanie o siebie, a nie liczenie każdej złotówki.
  4. Nie chodzi o to, by szukać absolutnie każdej okazji do zaoszczędzenia nawet najmniejszej kwoty. Oszczędzanie nie powinno być obsesją. Po co cały czas myśleć o pieniądzach?
  5. Od pieniędzy leżących na koncie szczęścia nie przybywa. Warto oszczędzać na przyszłość, ale nie zapominając przy tym o dniu dzisiejszym.

A czy ty miałeś kiedyś problem z wydawaniem pieniędzy? Wydawałeś za dużo? A może za mało?

 Fot. Flickr / TrevinC


dodaj własny »

7 komentarze czytelników

  1. anonim

    Też tak miałem, pomogło planowanie budżetu z góry. Jeśli mieszczę się w budżecie to mnie stać. Ważne też by przenosić zaoszczędzoną cześć budzetu na kolejne miesiące (kontomierz niestety tego nie ma) bo inaczej powoduje to niepotrzebną chęć wydawania nadwyżek pod koniec miesiąca.

    24 sierpnia 2011 08:04

  2. Krzysztof

    Planowanie budżetu też jest ok, ale u mnie wygląda to tak, że dowiaduję się czy mnie stać dopiero w okolicach końca miesiąca ;).

    24 sierpnia 2011 09:27

  3. psz

    Sprawdza się określanie kategorii wydatków, chociażby w Kontomierzu. Dzięki temu mniej-więcej dokładnie wiem ile miesięcznie wydam (bo na żarcie pójdzie tyle, rachunki tyle, ciuchy tyle itd.) i ile mogę wydać na hobby, rozrywkę itd. Dopóki nie przekraczam budżetów, jestem spokojny :)

    25 sierpnia 2011 14:09

  4. pawel

    Na początku miesiąca ustalam cały budżet, wiem więc ile mogę na co wydać. Jeśli chcę coś kupić to część pieniędzy na ten cel traktuję jako wydatek w danym miesiącu i kasa wędruje do "świnki". Zasada małych kroków i działania jak bym to właśnie kupował, ale oszczędności że oszczędności ciężko mi jest się pozbyć. To chyba taki kompromis, mam poczucie że kupuję to co potrzebuję oszczędzając na to co miesiąc i oszczędzam na czarną godzinę.

    25 sierpnia 2011 15:26

  5. Krzysztof

    @psz
    W sumie, to rzeczywiście można też stosować takie hybrydowe podejście: określam budżety na jedzenie, rachunki, jakieś oszczędności itp. A to co zostaje to "wolne środki", które mogę wydawać na co chce.

    @pawel
    Fundusze odkładany na jakiś konkretny cel to też bardzo fajna metoda :)

    25 sierpnia 2011 16:13

  6. mimiko

    Ja wyznaję zasadę "najpierw płacę sobie". Na początku miesiąca regularny przelew na fundusze + odłożona kasa na polisy żony i moją płacące się pod koniec miesiąca. Później idą wszystkie opłaty obowiązkowe (składki, rachunki, przedszkole, rezerwa na wydatki jednorazowe, jak OC).
    Na podstawie średnich wydatków z ostatnich miesięcy zostaje pewna kwota na wydatki, a reszta ląduje jako nadwyżka budżetowa do zagospodarowania lub umieszczenia na lokacie.
    Oczywiście Kontomierz jest mi bardzo pomocny i wszelkie księgowania wydatków mogę robić w głowie dzięki ciągłemu wglądowi w budżety.
    MM

    27 sierpnia 2011 16:34

  7. jacek

    ja zapisuje samodzielnie, w arkuszu excel. Moge sobie samodzielnie stworzyc kategie i klasyfikować wydatki. Jest tto tylko bardziej czasochłonne

    16 listopada 2011 11:10

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies