Kredyt hipoteczny w podsumowaniu finansów

Chcielibyśmy przedstawić Wam kolejną nowość na Kontomierzu!

Jak wiecie, cały czas rozwijamy naszą aplikację, tak abyście mieli jak najpełniejszy obraz swoich finansów i jak największą kontrolę nad swoim majątkiem i oszczędnościami.

I przede wszystkim – byście niepotrzebnie nie tracili pieniędzy!

Działając z tym zamysłem wzbogaciliśmy Kontomierz o kolejną funkcjonalność – wizualizację kredytu hipotecznego.

Jak to działa?

Dotychczas mogliście śledzić na Kontomierzu z jednej strony swoje oszczędności – ROR-y, konta oszczędnościowe, lokaty, a z drugiej strony zobowiązania – pożyczki, karty kredytowe.

Do pełnego obrazu domowych finansów brakowało jednak kredytu hipotecznego, który dla większości gospodarstw domowych stanowi duże obciążenie.

Jeżeli macie kredyt hipoteczny, to planując swój domowy budżet na pewno zaczynacie od zapisania raty kredytu po stronie wydatków. I tak przez kolejne kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt lat.

By pomóc Wam w długoterminowym planowaniu swoich wydatków wprowadziliśmy możliwość dodania kredytu hipotecznego do podsumowania Waszych finansów w Kontomierzu.

Możecie teraz zaimportować taki kredyt automatycznie z banku (na razie Multibank i PKO BP – cały czas pracujemy nad poszerzeniem listy banków), lub dodać parametry kredytu ręcznie.

Od teraz podsumowanie Waszego kredytu będzie widoczne w Kontomierzu, będzie się też liczyć do całości majątku.

Jeśli uważacie, że dodanie kredytu hipotecznego może zaburzyć Waszą dotychczasową historię majątku na Kontomierzu dodatkowym sporym długiem, mamy dla Was wskazówkę:

dodaj w sekcji "Inne posiadane środki" ręcznie równoważącą pozycję pt. "mieszkanie" lub "dom", o realnej wartości nieruchomości lub wartości odpowiadającej niespłaconej sumie kredytu (wtedy wychodzimy na zero).

Jakie są korzyści?

Po co dodawać swój kredyt hipoteczny do Kontomierza?

Powodów by dodać swój kredyt jest co najmniej kilka:

1. Macie pełen obraz swoich finansów i majątku. To znacznie ułatwia kontrolowanie swojego domowego budżetu.

2. Widzicie wszystkie parametry swojego kredytu – kapitał, odsetki, harmonogram spłat – wszystko podane w przejrzysty sposób. Czasami jest to zimny prysznic – szczególnie, gdy spojrzymy na to, ile w ciągu całego okresu kredytowania oddamy bankowi w odsetkach.

Przykładowo – kredyt na 200 tysięcy zł w Pekao S.A. 20 lat, oprocentowanie 5,73%, waluta PLN, raty stałe.

Parametry kredytu hipotecznego w Kontomierzu

Kapitał do spłaty to naturalnie 200 tysięcy zł. A odsetki? Prawie 140 tysięcy! Niemal drugie tyle! A to kredyt tylko na 20 lat, więc i tak jest nieźle.

Świadomość ile będzie nas kosztował taki kredyt to podstawa.

3. I w ten sposób dochodzimy do trzeciej korzyści, którą oferuje Kontomierz, czyli możliwości refinansowania. Aplikacja porówna Wasz kredyt hipoteczny ze standardowymi ofertami na rynku.

Jeżeli znajdzie coś lepszego – taka informacja pojawi się w podsumowaniu Waszego kredytu.

Będziecie mogli w prosty sposób porównać Wasz kredyt z innymi, korzystniejszymi ofertami. Jak korzystniejszymi? Kontomierz obliczy zysk z refinansowania kredytu i przedstawi go w podsumowaniu oferty – w rozbiciu na prowizję, odsetki i ubezpieczenia.

Porównanie ofert kredytów hipotecznych w Kontomierzu

Liczymy, że będzie to dla Was pomocną wskazówką przy rozważaniu przenoszenia kredytu do innego banku. Pamiętajcie jednak, że to tylko symulacja (choć pewnie i tak dużo rzetelniejsza i obszerniejsza, niż u typowego doradcy finansowego, nie mówiąc już o sprzedawcach w bankach) i prędzej czy później, pewnych obliczeń będziecie musieli dokonać sami, dla swoich indywidualnych warunków.

Szukasz kredytu na mieszkanie? Policz i sprawdź!

Ale takie podsumowanie kosztów kredytu hipotecznego i prezentacja najlepszych ofert może być przydatne nie tylko dla osób już posiadających takie zobowiązanie.

Jeżeli właśnie szukacie kredytu hipotecznego, to pewnie macie już na oku jakieś oferty. A może Wasz doradca finansowy zaproponował Wam już kilka opcji do wyboru…

Parametry tych wybranych kredytów również możecie wpisać w Kontomierz i sprawdzić dokładnie co Was czeka, jeśli chodzi o wysokość rat, harmonogram spłat i przede wszystkim całkowity koszt kredytu.

Do tego Kontomierz podsunie Wam propozycje lepszych ofert, jeśli takie istnieją.

Możecie też eksperymentować z różnymi parametrami kredytu – np. ile oszczędzicie na wybraniu rat malejących zamiast stałych, ile wyniosą wtedy kolejne raty, jak na wysokość rat wpłynie przedłużenie okresu kredytowania o kolejne kilka lat itp.

Jeżeli szukacie optymalnego kredytu dla siebie, to zdecydowanie warto skorzystać z takiej opcji. Zwłaszcza, że przy tak dużym zobowiązaniu, na tak długi okres czasu, oszczędności mogą iść w wiele tysięcy złotych!

Taki symulowany kredyt możecie potem w prosty sposób usunąć ze swojego podsumowania finansów.

Jak samodzielnie dodać kredyt – krok po kroku:

1. Po zalogowaniu się do Kontomierza traficie jak zwykle do podsumowania swoich finansów. Pod budżetem miesięcznym, w sekcji „Na skróty” kliknijcie link „Dodaj kredyt hipoteczny”.

2. Wyskoczy okno z formularzem do wpisania podstawowych parametrów kredytu: banku udzielającego kredyt, kwoty i waluty kredytu, kapitału pozostałego do spłacenia, oprocentowania i ilości rat/lat do końca okresu kredytowania.

Na koniec jeszcze trzeba wybrać czy mamy raty malejące czy stałe i kliknąć „zapisz”.

Dodaj kredyt hipoteczny do Kontomierza - krok 2

I gotowe!

Po poprawnym wpisaniu wszystkich danych zostaniecie przeniesieni na stronę z podsumowaniem kredytu.

Mamy nadzieję, że to nowe narzędzie przyda Wam się w planowaniu Waszych finansów.

Fot. Flickr / andrewrennie

dodaj własny »

7 komentarze czytelników

  1. Łuki

    Dla mojego kredytu brak rekomendacji - z jednej strony cieszy z drugiej trochę szkoda, że nie można na tym polu już nic więcej "wycisnąć".Pomysł bardzo ciekawy, przydatny i podobny do rozwiązania jakie można zobaczyć w mbanku. Dobrze jednak mieć te wszystkie wykresiki w jednym miejscu. Jako użytkownik dziękuję za kolejne udogodnienie.

    8 grudnia 2010 19:35

  2. Krzysztof Sobolewski

    Skoro nie ma teraz na rynku nic lepszego, to gratuluję dobrego wyboru :).
    Ale oferta kredytów cały czas się zmienia, więc warto od czasu do czasu kontrolować sytuację i sprawdzać, czy gdzieś indziej nie dostaniemy lepszych warunków.

    8 grudnia 2010 19:58

  3. l30n

    W moim przypadku zaimportowane dane dot. kredytu hipotecznego z iPKO powodują zaciemnienie stanu mojego bieżącego stanu portfela. Ponadto prezentowane przyszłe raty i koszty nie pokrywają się w żaden sposób z realnymi ratami pobieranymi przez bank. Być może ma to coś wspólnego z typem kredytu (z dopłatami BGK). Ponadto nie mogę odnaleźć możliwości usunięcia kredytu z portfela w kontomierzu (chciałbym by ignorował on istnienie takowego).

    21 grudnia 2010 13:13

  4. anonim

    Nasza historia załatwiania pożyczki hipotecznej w ramach mPlan.
    Małżeństwo dwojga pracujących ludzi, średni dochód miesięczny 8000 zł, wykształcenie wyższe.
    Są właścicielami mieszkania, które już sprzedają za 200 000 zł. Dwójka dzieci.
    Klienci mBanku od 8 lat.
    Chcą kupić upatrzony dom za kwotę 420 000.
    PKO, KredytBank, WBK - gotowi do podpisania umowy po ostatecznej analizie i wizycie swoich rzeczoznawców (za swoją kasę). Proponowane kredyty zarówno w złotówkach jak i w euro.
    Klienci jednak składają wniosek w swoim banku - lojalnie, tym bardziej, że oferta mPlanu wydaje się być atrakcyjniejsza: bez prowizji, kredyt waloryzowany (otrzymają deklarowaną kwotę w euro),

    bez prowizji za wcześniejszą spłatę, nawet zwrot ubezpieczenia niskiego wkładu przy wpłacie 30% (ze sprzedaży mieszkania).Proponowana marża 2%. Warunki jak by się wydawało

    przebijające inne oferty.
    Zatem klienci wybierają mBank - poza tym profesjonalizm, szybka obsługa konta internetowego itd. Jedyny minus to wykonanie operatu na własny koszt.
    I zaczęło się.
    Pani z mBanku przysłała listę rzeczoznawców honorowanych przez mBank. Wybór padł na Panią z pobliskiej ulicy (trochę taniej wyszło bo bez dojazdu). Umówiona wizyta w wymarzonym domu

    Pani rzeczoznawcy przebiegła sprawnie - pobrała dokumentację, coś pomoierzyła i pooglądała a następnie zrobiła kilka zdjęć. Za tydzień operat gotowy. Wartość domu określona na 487 000zł.
    Nareszcie!
    17 grudnia 2010 r. wyjazd z przygotowaną dokumentacją do Katowic do sympatycznej Pani, ubranej w ładny skromny strój z okrągłym kołnierzykiem - aż rozkosz popatrzeć i posłuchać.
    Pisanie wniosku jak wszędzie indziej, dokładnie, mnóstwo podpisów ale po godzinie jest wszystko OK. Obiecany termin otrzymania informacji -końcówka grudnia 2010 roku.
    Czekamy!
    Resztę korespondencji prowadzimy drogą meilową:
    -przychodzi obiecany termin informacji - dosłać zaświadczenie o podatku, i ankieta o świadomości istnienia ubezpieczenia (coś w tym stylu) spełniono - czekamy tydzień
    --przychodzi obiecany termin informacji - dosłać zaświadczenie o dostępie do drogi publicznej (każdy budynek otrzymujący pozwolenie na budowę a później odbiór musi mieć, ale to mało),

    spełniono-czekamy
    --przychodzi obiecany termin informacji- dosłać skany ankiet, że się ma świadomość wejścia w życie rekomendacji, wysłano - czekamy
    --przychodziobiecany termin - nie zgadzają się m2 w powierzchni użytkowej. Zaczyna się 2 tygodnie koszmaru pomiędzy rzeczoznawcą bankiem, biurem nieruchomości i sprzedającymi oraz

    klientami. Rozbieżności w nazewnictwie, interpretacji itd. Bank swoje, rzeczoznawca swoje, nikt nie ustąpi.
    Już po 15 stycznia, zbliża się termin upływu ważności umowy przedwstępnej.
    Męska decyzja - dziękujemy mBankowi, idziemy do PKO. Tam operat na ich koszt, nikt nie rozważał dojazdów do drogi, interpretacji powierzchni ani innych ceregieli.
    Mbank nie popuszcza - miła Pani dzwoni, jednak klienci są wspaniali zatem mBank na swój koszt przyśle nowego rzeczoznawcę (wydawałoby się że swojego). Okazuje się, że ten robi dla

    mBanku po raz pierwszy. Znowu pomierzył, spisał i jest OK.
    -czekamy!
    -Po tygodniu proszą o skany zrzutów pięter, jak się okazało rzeczoznawca nie zrobił, tego nigdy nie praktykował, -spełniono.
    -Czekamy, kolejny tydzień i obietnice z dnia na dzień że jutro umowa do podpisania
    -kolejny tydzień, przychodzi informacja że zaświadczenie z jednego z zakładów pracy jest nieważne, gdyż pojawiła się pożyczka (z zakładowego funduszu) - rata 145 miesięcznie ( wcześniej

    jednak stwierdzono, że sztab kredytowy nie ma wglądu do konta), już po kilku dniach wiedzieli, spełniono ostatni warunek bo był on postawiony przez klientów, jeśli to zaświadczenie nie będzie

    ostatnim warunkiem dla banku - definitywnie rezygnujemy!
    -informacja, że w Łodzi zaakceptowano wszystkie dokumenty i analiza: finansowa, prawna oraz techniczna jest pozytywna, cieszymy się i czekamy na podpisanie oczekiwanej umowy, zbliża się

    koniec stycznia
    -informacja w środę "na piątek musi być notariusz, bo mBank musi mieć w tym jeszcze dniu akt notarialny zatem umowa z bankiem we czwartek. Sprzedający z jęzorem na wierzchu do biura

    meldunkowego, bo przecież muszą się wymeldować przed wizytą u notariusza, a kiedy podpisać umowę?, kiedy dostarczyć do notariusza i do biura nieruchomości?
    -Dało się pozałatwiać wszystko i umówić notariusza na piątek o godzinie 8,00
    -czwartek rano czekamy na telefon "proszę przyjechać podpisać umowę", opiekunka do dzieci zamówiona, do południa - nic, w południe sms umowa się generuje będzie o 15-16, popołudnie

    sms "interweniujemy ale się jeszcze nie wygenerowała", 18,00 mBank nie odbiera telefonów, odpowiada smsami - proszę spróbować dowiedzieć się na mLinii, my ze swej strony nic nie

    możemy zrobić
    -I tu zaczyna się przygoda z mLinią: kilkakrotna próba łączenia (połączenie 1 zł), bo konsultanci przełączają od Annasza do Kajfasza, za każdym razem podaj login, hasło a nawet w jednym

    przypadku wszystkie swoje dane. Kontakt z 7 osobami przez 20 minut i nikt nie ma zielonego pojęcia o sprawie. Ostatecznie jakaś Pani stwierdziła, że mLinia nie jest od kredytów hipotecznych,

    a ich kompetencje są mniejsze od tych z Katowic (we wzorze umowy do podpisania jest punkt, który mówi, że wszelkie problemy można załatwiać dzwoniąc na mLinię). Stracony czas!
    -19,00 sms z treścią "Panie Janie pomimo staran jak pan widzi nie udalo sie wygenerowac dzisiaj umowy zapraszam jutro na 9.30 do cf otrzymalam zobowiazanie ze do tej godz bedzie"
    -odpowiedź klienta" Niestety zaufanie już jest nie do odrobienia! Żegnamy Państwa na zawsze!"
    -mBank nie popuszcza: sms: "Panie Janie prosze sie nie denerwowac jutro o 9.30 dyrektor osobiscie chce z panstwem sie spotkac i podpisac umowe a sadze ze warto do rana poczekac gdyz

    maja panstwo bardzo atrakcyjne warunki cenowe a dodatkowo moze uda sie z naszej strony umowic notariusza na jutro popoludniu rowniez w nizszej cenie"
    -bez odpowiedzi klienta
    -następnego dnia żona Jana (klientka) otrzymuje sms: "Pani Katarzyno, proszę nie rezygnować......."
    - bez odpowiedzi!

    Tego samego dnia klienci przedłużyli umowę przedwstępną, przeprosili notarisza, sprzedających i biuro nieruchomości za prawie dwumiesięczny koszmar i poniesione koszta.

    Uwaga nie bierzcie kredytu w mBanku z 3 powodów:
    1) Kłamią - chociażby mówiąc że obniżają marżę przy wzroście stopy procentowej (też mi to obiecała Pani z mBanku na początku rozmowy) dowodem są "nabici przez mBank"
    2) Nie ma możliwości kontaktu, wiązanie się na kilkadziesiąt lat z bezdusznym systemem gdzie nikt nie bierze pełnej odpowiedzialności za słowa i czyny jest zakładaniem sobie sznura na szyję.

    Kontakt z mLinią jest koszmarem, zdecydowanie polecam wizytę w placówce w tak poważnych sprawach jak kredyt hipoteczny
    3)Totalnie nie szanują klienta, nonszalancja analityka "bosa" w Łodzi sięga szczytu bezczelności, klient jest dla nich tyle co śmieć, chłopiec na posyłki, a umowa jest tak sformułowana, że w

    każdej chwili mogą klienta prześwietlić, psychicznie wykończyć i ostatecznie sprzedać. Tego się można spodziewać po wirtualnych umysłach wyzbytych ludzkich uczuć.
    Proszę wybaczyć stylistykę i błędy, nie wystarczyło czasu ani chęci na korektę.
    Jan i Katarzyna - psychicznie wykończeni przez mBank

    28 stycznia 2011 17:32

  5. Grzegorz

    Przeczytałem te perypetie z uwagą i muszę przyznać że moje odczucia nie wiele się różnią od waszych. Jestem klientem mBanku i to bardzo zadowolonym. Ale zadowolonym z tego powodu, że nie mam u nich kredytu! Powiedziałem co sądzę na ten temat ale mimo to nie przeszkadza mBankowi wielokrotne do mnie dzwonić i proponować różne cuda. Za każdym razem odmawiam a oni do mnie: Nad czym się tu zastanawiać? My chcemy panu dać pieniądze a pan ich nie chce. tragedia.

    Nie kupujcie tego idiotycznego ubezpieczenia za 5 zł. Po za opłatą to ubezpieczenie nie wnosi nic.

    pozdrawiam

    18 lutego 2012 16:43

  6. Michał

    Perypetie z mBankiem - podziwiam za wytrwałość. Ciśnienie się podnosi. Ja sam i żona również rezygnujemy z usług mBanku, chociaż kredytu hipotecznego tam nie mamy. Ale czytając tą historię, to całe szczęście że tylko jeden mały kredycik był jakiś czas temu wzięty i już spłacony.

    5 września 2012 14:23

  7. Anonim

    Nie wiem jak to wszystko dziala ale po wpisaniu danych dot. kredytu hipotecznego wyswietlila mi sie opcja refinsowania kredytu w innym banku. Kiedy poszedlem sprawdzic szczegoly do tego banku, pani wyliczyla mi koszty kredytu na jeszcze wyzyszym poziomie niz do tej pory...

    22 lipca 2013 12:04

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies