Najważniejsza rzecz w kontaktach z bankami

I w zasadzie, to nie tylko z bankami, ale też wszystkimi instytucjami i firmami, którym będziemy wpłacać (lub powierzać) nasze pieniądze przez dłuższy czas. Czyli do tej kategorii zaliczają się wszelcy operatorzy komórkowi, dostawcy kablówki, internetu i inne tego typu firmy.

Stawką są duże pieniądze – rozłożone na krótszy lub dłuższy okres. Dla rodzinnego budżetu wszak bardzo ważna jest wysokość stałych, miesięcznych opłat. Jak również ważne jest to, na jakich warunkach gromadzone są oszczędności na lokatach, kontach oszczędnościowych czy w funduszach inwestycyjnych.

Wszystko, co ma wpływ na ilość tych pieniędzy i wielkość opłat jest niezmiernie istotne. I wszystkie takie czynniki powinny znaleźć się w umowie, bądź w dokumentach jej towarzyszących.

I to jest właśnie najważniejsza zasada w kontaktach z bankami: czytaj umowy. A jeżeli to, co czytasz, jest dla ciebie niezrozumiałe – to poproś o wyjaśnienie.

Fora internetowe i blogi są pełne skarg ludzi, którzy nie do końca byli świadomi tego, co podpisywali. Wystarczy, że przeczytasz którykolwiek wpis na blogu Macieja Samcika – jest duża szansa, że trafisz akurat na taką historię.

Schemat zazwyczaj jest podobny:

  1. Wizyta w oddziale i rozmowa ze sprzedawcą banku. Ten zachwala wybrany produkt finansowy (np. pokazując pnące się w górę wykresy zysków), wspomni coś o opłatach i zapewni o bezpieczeństwie całej operacji.
  2. Klient dostaje umowę. W banku, w pośpiechu, z kolejką ludzi za plecami – w najlepszym przypadku najwyżej ją przejrzy. Jeżeli na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się w porządku, to podpisuje umowę.
  3. Mijają tygodnie lub miesiące. W tym czasie klient zauważa, że na koncie pojawiły mu się jakieś nowe, niespodziewane opłaty. Albo zyski nie są takie, jak obiecywano. Lub, chcąc wypłacić środki przed czasem z jakiegoś planu systematycznego oszczędzania, okazuje się że nie można tego zrobić, bo bank naliczy wtedy bardzo wysokie opłaty dodatkowe.
  4. I dopiero w tym momencie klient zaczyna uważnie czytać umowę. I wtedy zazwyczaj dokopuje się do jakiegoś zapisu, który dotyczy tych wszystkich niekorzystnych rzeczy.
  5. Wtedy zazwyczaj pojawiają się pretensje do sprzedawcy, że nie ostrzegł. Do banku, że gra nie fair wpisując takie rzeczy w umowę. I że w ogóle konstruuje umowę w taki sposób, że ma kilkanaście stron zapisanych prawniczym językiem. Czasami pojawiają się też nawet pretensje do mediów, że nie przestrzegały przed takimi niekorzystnymi produktami lub firmami. Sam pamiętam, że jednym z głosów pojawiających się przy okazji afery Amber Gold było pytanie „Gdzie byli dziennikarze, gdy podpisywaliśmy umowy?”

A prawda jest taka, że nikt nie zatroszczy się o twoje pieniądze (i twoje prawa) lepiej, niż ty sam. Dlatego trzeba czytać umowy. Uważnie i ze zrozumieniem. I najlepiej jeszcze przed podpisaniem.

Choć i tu nic straconego, bo według prawa, od takiej umowy można odstąpić w ciągu 10 dni od jej podpisania. Warto być tego świadomym. Zwłaszcza, że są banki, którym zależy na tym, byśmy umów nie czytali i byśmy nie mieli szans wypowiedzieć ich w ustawowym terminie.

Przykład: jeden z banków przy podpisywaniu umowy nie oddawał jednego egzemplarza klientowi. Oba zabierał sprzedawca (zapewne argumentując, jak bardzo taka procedura jest konieczna), a bank umowę przesyłał później pocztą. Dokument, oczywiście, docierał po upływie tych 10 dni na wypowiedzenie. I ludzie się na to zgadzali!

Przy podpisywaniu czegokolwiek z bankiem warto pamiętać o kilku rzeczach:

Koniecznie czytaj umowy. Jeżeli czegoś nie rozumiesz, to zapytaj w banku (lub poszukaj odpowiedzi w internecie). Jeżeli pracownik banku nie będzie potrafił udzielić ci jasnej odpowiedzi (a zdarzają się takie produkty inwestycyjne, których nie rozumieją sami bankowcy), to lepiej niczego nie podpisuj.

Sprzedawcy w banku też są ludźmi – mogą się pomylić, mogą czegoś nie pamiętać lub nie wiedzieć. Może się zdarzyć, że trafisz też na nieuczciwego sprzedawcę, który celowo wprowadzi cię w błąd, byle tylko zgarnąć prowizję. Dlatego lepiej nie ufaj wyłącznie na słowo.

Pamiętaj, że umowa to nie wszystko. Czasami są tez różne dokumenty dookoła – taryfy opłat i prowizji , tabele oprocentowania lub regulaminy. Je też warto znać. Co więcej, podczas gdy treść umowy w czasie jej trwania nie będzie się zmieniać (lub: wszelkie zmiany muszą być wprowadzone na piśmie i potwierdzone odpowiednimi podpisami), to wszelkie pozostałe dokumenty mogą się zmienić w dowolnym terminie. Dlatego wszelkie istotne liczby najczęściej można znaleźć właśnie w TOiP – opłaty za konto, oprocentowanie itp.

Czyli, przykładowo: nie podpisujesz umowy o konto oszczędnościowe na 6%. Podpisujesz umowę o konto oszczędnościowe oprocentowane według tabeli oprocentowania. A tę tabelę bank może sobie właściwie dowolnie zmieniać.

Jeżeli umawiasz się z pracownikiem banku na spotkanie w sprawie jakiegoś produktu finansowego, najlepiej poproś o wysłanie wzorów wszelkich umów i regulaminów na swój mail, jeszcze przed spotkaniem. Dzięki temu, podczas rozmowy będziesz wiedzieć, o co pytać i które elementy wymagają wyjaśnienia. I przede wszystkim – będziesz znać umowę.

Fot. Flickr / Images_of_money


dodaj własny »

0 komentarze czytelników

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies