Pułapki finansowe: oszczędzanie na wszystkim

Tak, tak. Oszczędzając pieniądze też można wpakować się w kłopoty finansowe!

Zwłaszcza, gdy stawiamy sobie zbyt ambitne cele, chcemy dojść do nich zbyt szybko lub po prostu ciężka sytuacja zmusza nas do (zbyt!) drastycznych cięć w domowym budżecie.

Utrzymywanie wydatków blisko niezbędnego minimum może być dobrym rozwiązaniem w sytuacji kryzysowej, ale na dłuższą metę jest szkodliwe.

Można sobie bardzo łatwo wyobrazić skutki takiej przesadnej oszczędności. Zwłaszcza teraz – zimą.

Zbyt radykalne oszczędzanie na ogrzewaniu to prosta droga do – co najmniej – przeziębienia. I na pewno sporego niezadowolenia innych domowników.

Krok dalej – oszczędzanie na lekarstwach, leczenie się domowymi sposobami i przedłużająca się choroba.

Ten czarny scenariusz można kreślić jeszcze długo…

A przykładów, gdzie nadmierna oszczędność prowadzi do zwiększonych wydatków, jest znacznie więcej.

Jednym z jaskrawszych jest oszczędzanie na jedzeniu. W tym przypadku kierowanie się wyłącznie ceną może prowadzić do problemów ze zdrowiem, gorszego samopoczucia, czy częstego uczucia zmęczenia. A to dlatego, że najtańsze produkty mają w swoim składzie dużo różnych „zapychaczy”, chemii i cukru. Tak jak napoje (cukier) w miejsce soków, czy tanie wędliny (woda) w miejsce tych lepszej jakości.

Przy zakupie jedzenia cena nigdy nie powinna być jedynym kryterium.

Kierując się jedynie ceną przy zakupie innych produktów – np. AGD czy elektroniki – skazujemy się na dość niski komfort pracy z urządzeniem. Zamiast wygody i ułatwiania sobie życia skazujemy się na frustrację.

Nie wspominając o prawdopodobnie szybkiej wizycie w serwisie.

Wybierając rower (zima to akurat bardzo dobry moment na taki zakup!) też można wybrać tanią opcję za kilkaset złotych z hipermarketu, albo sprzęt dobrej firmy (od ok. 1000 zł w górę).

Wybór tego pierwszego to niemal na pewno mniejsze bezpieczeństwo jazdy, znacznie mniejszy komfort i szybka wymiana podzespołów. „Marketowe” rowery znane są z tego, że potrafią się dosłownie rozlecieć podczas normalnej jazdy.

Wydajesz mało na starcie, ale potem dokładasz, dokładasz i dokładasz. Albo płacisz całkiem inną cenę – poświęcając zdrowie lub komfort.

Oszczędzających po prostu nie stać na najtańszą opcję.

Co oczywiście nie oznacza, że zawsze tanie = złe. Dookoła jest mnóstwo okazji, dzięki którym można dokonać naprawdę dobrego zakupu za niską cenę.

Tym niemniej, trzeba uważać. Przyjęło się, że naciągnąć chcą nas ci, co życzą sobie wysokich cen za swoje produkty. Tymczasem, równie łatwo jest dać się naciągnąć komuś, kto sprzedaje za podejrzanie niską cenę.

Fot. Flickr / 401K 


dodaj własny »

7 komentarze czytelników

  1. w

    co za bełkot. czy autor ma maturę?

    10 lutego 2012 09:28

  2. Sebastian Cezary

    Tak samo przy ubezpieczaniu się, samochodu, czy płaceniu abonamentów i innych czynszów, niby można się migać ale konsekwencje mogą być gorsze niż zyski.

    10 lutego 2012 11:43

  3. anonim

    @W

    Dlaczego bełkot? Zgadzam się z treścią i formą artykułu całkowicie.

    12 lutego 2012 13:07

  4. zoom

    Niestety, jakość kosztuje. Ja mam taką strategię - rzeczy których używam często (sprzęt audio, rower, komputer, odzież outdoor) i są ważne dla mnie kupuję wysokiej jakości, w pozostałych przypadkach oszczędzam.

    PS: @W ma zły dzień i chciał się na kimś wyżyć.

    13 lutego 2012 09:57

  5. Seba

    Racja, kupuj raz a dobrze, a nie kilka razy badziewie. Zaoszczędzisz nerwów, i pieniędzy :)

    P.S.@W... a ty masz?

    13 lutego 2012 12:41

  6. investorsi

    wszystko jest kwestią podejścia do tematu , można oszczędzać na wszystkim i na niczym znam ludzi co oszczędzają nawet na zdrowiu ,a znam także takich co nie oszczędzają na niczym nawet "zabawki" kupują sobie takie o jakich marzyli w dzieciństwie :) co do oszczędzaniu na jedzeniu to tak jak z autem jak bedziemy oszczędzać na komponentach tanich i słabej jakości to auto jakoś pojedzie ale z czasem będziemy musieli je wymienić zdrowia nie wymienimy :)

    20 lutego 2012 11:50

  7. arek

    Kupując elektronikę czy agd oprócz ceny i marki bardzo ważny jest serwis. Te rzeczy często się psują niezależnie od producenta - przedłużona gwarancja door 2 door, w połączeniu z dobrą ceną często jest lepsza niż dopłacanie do marki z wysokiej półki.
    Doskonałym przykładem jest moje żelazko Bosh - zepsuło się już 2 razy - za każdym razem wymieniali na nowe (w przeciągu tygodnia) i za każdym razem dostaje nową 2 letnią gwarancję.

    12 marca 2012 08:49

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies