W tygodniu bywam w sklepie spożywczym cztery, może pięć razy. To typowe, „codzienne” zakupy i raz na kilka dni wizyta w hipermarkecie po jakieś większe zapasy. Rachunki z tych miejsc miesiąc w miesiąc stanowią jedną z najbardziej istotnych części mojego budżetu. Tuż po wydatkach stałych związanych z mieszkaniem i rachunkami za media.

Jeżeli coś ma tak znaczny udział w domowym budżecie, to znak, że na pewno musi być tu pole to równie istotnych oszczędności.

I tak jest w istocie. Na wizytach w sklepach i hipermarketach możemy sporo zaoszczędzić. Jest na to co najmniej kilka sposobów.

Warto zdać sobie sprawę, że w sklepach rzadko kiedy cokolwiek jest przypadkowe. Począwszy od ułożenia towaru, przez układ alejek, po towarzyszącą zakupom muzykę – wszystko jest ściśle zaplanowane, szczególnie w hipermarketach i dużych, sieciowych sklepach. To efekt pracy psychologów i marketerów, który ma nas skłonić do jednego – do wydawania więcej (niż planowaliśmy).

Szczególne nasilenie tych technik będziemy mogli zaobserwować już za moment – podczas okresu przedświątecznego. To wtedy duże sklepy notują największe obroty, toteż sięgną po każdy trik z podręcznika marketingowca tylko po to, byśmy włożyli do koszyka więcej niż chcemy.

No dobrze, może trochę to przejaskrawiam, tym niemniej warto mieć świadomość niektórych technik, na które możemy się natknąć podczas wizyty w sklepie.

Przez co wydajemy więcej?

Układ sklepu. Ułożenie towarów w sklepach nie jest przypadkowe. Przy wejściu zazwyczaj znajdziemy towary sezonowe i promocyjne. Towary „pierwszej potrzeby”, takie jak na przykład pieczywo, kupimy na końcu sklepu, bo w ten sposób w drodze będziemy mieć okazję by natknąć się na szereg innych towarów. I być może akurat „przypomni się” nam, że akurat czegoś jeszcze potrzebujemy.

Miejsce na półce. Sklepy nie poprzestają na kierowaniu ścieżkami, po których podążamy między alejkami. Ważne jest też po jakich ścieżkach wędruje nasz wzrok. Na wysokości oczu ułożone są bowiem towary, które handlowcy chcą sprzedać w pierwszej kolejności. To, czego my – jako klienci – możemy faktycznie potrzebować, często jest układane na dolnych półkach, poza zasięgiem „pierwszego rzutu oka”.

Wózek. Najczęściej w jednym słusznym rozmiarze – bardzo dużym. Niewielkie, codzienne zakupy włożone do takiego wózka wyglądają skromnie. Wyzwala to w nas wrażenie, że może kupiliśmy czegoś za mało lub o czymś zapomnieliśmy.

Z tymi i innymi technikami możemy walczyć. Jako konsumenci też mamy szereg metod, które pomagają nam przeciwstawiać się zakusom na zawartość naszych portfeli.

Jak wydawać mniej na zakupach?

Zakupy z listą. To pierwsza i najważniejsza zasada.  Nie ma sensu ganiać godzinę po sklepie i po drodze „przypominać sobie” o kolejnych potrzebnych rzeczach do domu. Ale lista to nie tylko oszczędność czasu. To przede wszystkim oszczędność pieniędzy – konsekwentne trzymanie się własnego planu pomaga nam kupić tylko to, czego naprawdę potrzebujemy i nie wydać ani złotówki więcej.

Nie warto jeździć na małe zakupy do hipermarketu. W ten sposób zwiększamy ryzyko, że kupimy za dużo.

Mądre korzystanie z promocji. Nie ma sensu demonizować promocji i twierdzić, że to jedynie sposób na wyciagnięcie od nas pieniędzy. Od czasu do czasu w przecenie jest towar, którego potrzebujemy – warto skorzystać z takiej okazji. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy promocja staje się dla nas pretekstem do kolejnych zakupów – na przykład, gdy wybieramy się do sklepu skuszeni promocją z gazetki, a „przy okazji” kupujemy cały szereg innych rzeczy w cenach, które wcale nie muszą być dla nas korzystne.

Zakupy często robimy w pośpiechu. A tu przecież tak bardzo przydaje się chwila na zastanowienie! Chłodna refleksja i pytanie „czy naprawdę tego potrzebuję?” to sprawdzony sposób na oszczędności.

Jeżeli zakupy, to tylko z pełnym żołądkiem... Dlaczego? Bo uczucie głodu sprawia, że kupujemy więcej. I że stołujemy się w restauracjach lub, co gorsza, w fast foodach w centrum handlowym. A to kolejne wydatki, poświęcony czas (połączony z jedzeniem w pośpiechu). Nie wspominając już o złej diecie.

... ale z pustym portfelem. Planowanie dużych zakupów tuż po wypłacie to też często zły pomysł. Mamy wtedy poczucie, że stać nas na więcej – więc kupujemy więcej. Czasem więcej niż byśmy chcieli czy potrzebowali, co oznacza dla nas po prostu niepotrzebny wydatek.

Fot. Flickr / Michalel W. May


dodaj własny »

7 komentarze czytelników

  1. MateuszW

    Ja robię zakupy bez listy, aby nie tracić czasu na jej przygotowanie, ale zakupy robię z myślą o tym jakie składniki do jedzenia będą potrzebne na następne dni.

    14 listopada 2014 14:04

  2. Mak

    Nigdy nie wydaję w sklepie więcej niż 50 zł. Robię zakupy codziennie i doraźnie jak czegoś potrzebuję. A lista zakupów to obowiązek!

    14 listopada 2014 16:30

  3. przemo

    Kiedy chodzę na zakupy z pustym żoładkiem wydaję średnio 2x więcej niż planowałem.

    18 listopada 2014 13:50

  4. Karol P24

    O czym warto wspomnieć przy okazji pisania na temat oszczędzania to korzystanie z programów rabatowych. Są one dostępne w kilku bankach a te które mi są znane to choćby mbank, credit agricole czy citi handlowy. Każdy z nich posiada platformę rabatową w ramach której możemy uzyskać rabat dokonując zakupów w wybranych sklepach i firmach objętych promocją. Oczywiście by korzystać z danego programu rabatowego wymagane jest posiadanie konta bankowego i karty w danym banku. Dobrym przykładem może być program mokazje w mBanku. Możemy go aktywować samodzielnie po założeniu konta i otrzymaniu karty w panelu konta osobistego. Po aktywacji mamy dostęp do specjalnych promocji specjalnie dla nas przygotowanych które są widoczne w panelu. Przykładowo mogą to być rabaty w sklepach media markt czy zniżki na zakupy w big starze. Najlepsze jest to że nie musimy informować sprzedawcy o przysługującym nam rabacie. Po prostu idziemy do sklepu który jest objęty promocją, wybieramy interesujący na towar a następnie płacimy kartą. Po udanej transakcji bank sam naliczy nam rabat i dokona zwrotu określonej kwoty na nasze konto,

    19 listopada 2014 22:08

  5. Marcin - soskredyt.pl

    Na pewno zakupy z listą to podstawa. Tylko musimy mieć silną wolę, żeby na coś dodatkowego się nie zdecydować:)

    21 listopada 2014 09:12

  6. ekspert Dietmap

    Stara zasada - nie chodź na zakupy spożywcze głodny. Wtedy na sto procent kupisz wiele produktów których nie musisz. Szczególnie ważne dla osób na diecie :)

    24 listopada 2014 10:35

  7. Adam - Finanovacash.pl

    Ja też często się łapię na tym że kupiłem coś w promocji co tak na prawdę nie jest mi potrzebne.

    6 marca 2015 17:07

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies