W tym tygodniu Sejm przyjął projekt ustawy obniżającej wiek emerytalny – a w zasadzie przywracającej go do poprzedniego stanu: kobiety będą przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni w wieku 65 lat.

Osoby, które chwalą ten ruch zazwyczaj patrzą tylko na jedną stronę równania: będzie można krócej pracować (co wydaje się całkiem przyjemną perspektywą). Umyka im natomiast druga strona: pracując krócej odłożymy mniej składek, w związku z czym ostateczna wysokość naszej emerytury będzie istotnie niższa (w przypadku kobiet mówimy o 7 latach różnicy – to bardzo dużo!)

Można jednak na to spojrzeć jeszcze inaczej: niezależnie od wieku emerytalnego, nasza emerytura i tak będzie niska. Więc czemu nie pracować krócej? Zaufanie społeczne do ZUS jest, delikatnie mówiąc, wątpliwe. Już nawet pomijając wszystkie polityczne i niepolityczne skandale wokół tej instytucji, wystarczy spojrzeć na trendy w demografii, by przekonać się, że ZUS-owi będzie coraz trudniej dotrzymywać swoich zobowiązań.

Dzisiejszym dwudziesto-, trzydziesto-, czy nawet czterdziestolatkom trudno z dużą dozą pewności oszacować wysokość przyszłej emerytury. Tym bardziej, że – jak pokazuje ostatni tydzień – zasady zmieniają się w trakcie gry.

Bo przecież nie chodzi jedynie o wiek emerytalny. Wszak – również w tym tygodniu – pojawiła się rekomendacja rządu, aby całość naszych oszczędności zgromadzonych w OFE przenieść do Funduszy Rezerwy Demograficznej. Rząd potrzebuje pieniędzy na rosnące wydatki, a po środki z OFE stosunkowo łatwo jest sięgnąć.

Tak naprawdę jedyne rozsądne rozwiązanie, to zadbać o własną emeryturę samemu. Zamiast polegać na mglistych obietnicach ZUS, warto samodzielnie odkładać oszczędności na ten konkretny cel – emeryturę za X lat.

Takie chwile jak teraz, kiedy rząd znów majstruje przy systemie emerytalnym, to dobry czas, by zdać sobie w końcu sprawę, że na emeryturę, która pozwoli Ci zachować odpowiedni standard i komfort życia, musisz zapracować sobie sam.

A to niestety oznacza, że sami musimy obciążyć własne domowe budżety kolejną „składką”. Tylko tym razem nie wysyłamy jej gdzieś do OFE czy ZUS, tylko sami decydujemy jak będzie pracować na naszą przyszłość. Nad tymi pieniędzmi będziesz mieć pełną kontrolę i zawsze będziesz wiedzieć ile masz na koncie (nie musząc czekać na list z ZUS z danymi sprzed kilku lat).

To pewnie marne pocieszenie w sytuacji, gdy musimy znaleźć miejsce w budżecie na kolejne oszczędności, ale taka jest rzeczywistość.

Fot. Flickr / slowshooting (CC-BY SA 2.0)


dodaj własny »

3 komentarze czytelników

  1. Baku

    1. OFE nie są wydolnymi instytucjami. Przekazanie im części składek emerytalnych było zagranie pokerowym - wielkim ryzykiem reformy z 1999 roku.
    2. ZUS nie może upaść, emerytury będą wypłacane. Mogą być tylko wstrzymane w sytuacji, gdy zbankrutuje państwo. Nawet po II Wojnie Światowej, gdy kraj był w ruinie wypłacano emerytury.
    3. Nie ma co liczyć na emeryturę z ZUS, ponieważ za 30 lat na jednego emeryta będzie pracował prawdopodobnie 1 albo 2 pracowników.

    26 listopada 2016 20:25

  2. werserk

    1) sam zamysł oszczędzania na emeryturę we własnym zakresie jest jak najbardziej słuszny, sposób, w jaki to zostało wykonane w reformie z 1999 jest kpiną ze zdrowego rozsądku
    2) od czasu owej reformy ca 1/3 składki (7 pp. z 19%) wędruje do OFE, ale utrzymano wydatki ZUS. Ową dziurę miano pokryć z wpływów z prywatyzacji, ale- na Boga- trzeba by wyprzedać cały majątek narodowy, a to starczyłoby tylko na kilka lat. Poza tym pokrywanie "twardych" wydatków z tak niepewnego źródła (wartość prywatyzowanych spółek może spaść np. w czasie kryzysu) było co najmniej nieroztropne
    3) wybór OFE jest tylko pozorny- ustawowo zapisano, w co i ile mogą inwestować, tak więc wszystkie są niemalże bliźniaczo podobne. Z tego też wynika fakt, że nad tymi pieniędzmi "oszczędzający" nie miał żadnej kontroli. A produkt oszczędnościowy dla każdego to produkt dla nikogo- innej stopy zwrotu i akceptowalnego ryzyka ma osoba na 45 lat przed emeryturą, a zupełnie inne osoba na rok przed nią. W OFE wszyscy mieli to samo
    4) OFE są (były) piekielnie drogie- z początku 7% (!) prowizji za wpłatę i 3% opłaty za zarządzanie
    5) niech do wszystkich w końcu dotrze, że emerytura ZUS, a w zasadzie renta starcza to ŚWIADCZENIE SOCJALNE, a nie inwestycja czy program oszczędzania, dlatego też przyszłe emerytury nie powinny a) mieć z góry ustalonej wysokości b) być wliczane do długu
    6) średnia wysokość emerytury z ZUS zależeć powinna od a) sumy pieniędzy zebranych od płatników b) liczby emerytów; niedawno wyliczyłem, że średnia emerytura przy obecnych liczbach powinna wynieść nieco ponad 2500 złotych- i państwo nie powinno dopłacać ani złotówki do tego systemu. Wyliczenia miały poważne zastrzeżenie- nie było żadnych grup uprzywilejowanych (mundurówka, górnicy, nauczyciele, dziennikarze, wymiar sprawiedliwości etc.) oraz wszyscy płacili składki od pełnych zarobków (dziś, po przekroczeniu ok 80 000 zł wszystkich składek w roku, nie płaci się już ZUSu)
    7) to już moje subiektywne zdanie- nie powierzam pieniędzy TFI (w ogóle staram się eliminować pośredników), a oszczędzanie wyraźnie oddzielam od inwestycji

    22 kwietnia 2017 15:01

  3. Cara mengobati asam lambung

    Cara mengobati asam lambung http://tinyurl.com/y7pmczya Cara mengobati asam lambung

    17 czerwca 2017 05:25

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies