Trzy niezawodne sposoby na uniknięcie finansowych tarapatów

Nie wiem jak Wy, ale ja – gdy w gazetach czy na portalach internetowych pojawiają się artykuły o tym jak to Urzędy Skarbowe znów zaostrzają swoje kontrole – trochę się niepokoję.

Nie żebym miał coś na sumieniu :). Ale tak po prostu – przecież zawsze mogą się do czegoś przyczepić, poprosić o wyjaśnienie jakiejś sprawy... "Dajcie mi paragraf..." itd.

Lepiej być na takie rzeczy przygotowanym. Zwłaszcza, że to nie jedyne finansowe tarapaty, w jakie można popaść.

Pilnuj się

Zaczęliśmy od skarbówki, więc kontynuujmy temat…

Urząd Skarbowy ma prawo żądać od Ciebie podczas kontroli dokumentów finansowych za ostatnie pięć lat! Trzeba więc pilnować swoich papierów.

Niestety w potyczkach z tą instytucją stoimy zazwyczaj na przegranej pozycji i najczęściej to my musimy udowadniać, że jesteśmy niewinni, a nie Urząd nam udowadniać winę. Dlatego wszelkie dokumenty finansowe i podatkowe warto trzymać w bezpiecznym miejscu przez co najmniej te 5 lat.

Bo to najgorsze uczucie – mieć racje, ale nie mieć papierów na potwierdzenie tego. A biurokracja przecież bardzo lubi papiery…

Do tego warto sprawdzić, czy nasze konto, na które otrzymujemy wpływy i z którego opłacamy rachunki – daje możliwość przeglądania historii transakcji (i drukowania potwierdzeń) za ten okres. Są banki, które każą sobie płacić za zaglądanie do odległych archiwów. Nie mówiąc o tym, że składanie w banku wniosku o taką „usługę” jest dodatkową niewygodą.

Nie tylko skarbówka może się upominać o takie potwierdzenia. Może to być też np. dostawca telewizji kablowej, z którym już dawno zakończyłeś współpracę, ale który nagle odkrył, że masz u niego niezapłacony rachunek.

A przecież wiesz, że zapłaciłeś! Dużo łatwiej będzie udowodnić, że to pewnie słynny „błąd systemu” w księgowości dostawcy usług, mając w ręku stosowne potwierdzenie zapłacenia faktury.

Z drugiej strony, może w pogoni za najlepszymi odsetkami założyliście sobie konta w wielu różnych bankach? Przez ostatnie lata mogło się tego trochę nazbierać. W dzisiejszych czasach łatwo założyć darmowe konto przez Internet, a potem – gdy trafi się jakaś lepsza oferta – wycofać środki i zapomnieć o starym koncie.

Ale co jeśli w międzyczasie bank wprowadził opłaty za prowadzenie konta (tak jak teraz robi to np. Polbank)? I liczył sobie przez ostatnie kilka, kilkanaście miesięcy ten abonament, a do tego opłaty za ujemne saldo?

Dla własnego spokoju lepiej mieć takie rzeczy pod kontrolą.

Wydawaj mniej niż zarabiasz

Bardzo wiele problemów z pieniędzmi bierze się najprościej z tej tylko przyczyny, że wydajemy za dużo – kupujemy więcej, niż możemy sobie na to pozwolić, dajemy się zwieść inflacji stylu życia

Rozłożenie płatności na niewysokie raty jest tylko odraczaniem nieuchronnego

Zobowiązania z czasem narastają i zaczynają być coraz bardziej poważnym obciążeniem dla domowego budżetu.

Ale dość tego czarnowidztwa!

Wystarczy stosować tę jedną prostą regułę – wydawać mniej niż się zarabia – i już usuwamy sobie z drogi całe mnóstwo finansowych zagrożeń:

- Zadłużenie na karcie kredytowej? Nieistotne – zawsze spłacam całość w terminie.

- Kredyty chwilówki? Niepotrzebne – kupuję tylko to, na co mnie stać teraz (a nie to, na co będzie mnie stać za 12 kolejnych wypłat).

- Opłaty dodatkowe, prowizje, kary za przeterminowane zadłużenie? Nie dotyczą mnie – jeśli mam jakieś zobowiązania, to zawsze spłacam je w terminie.

Czy trzeba do tego skomplikowanego budżetu domowego z wydatkami rozbitymi na dziesiątki kategorii? Czy potrzebna jest do tego dokładność co do grosza?

Nie, nie i jeszcze raz nie!

Wystarczy prosta świadomość finansowa. Już sama najbardziej podstawowa informacja podawana przez Kontomierz – podsumowanie sytuacji finansowej – w zupełności wystarcza. A gdy przekraczamy budżet, ładny czerwony kolor nas o tym wyraźnie ostrzeże.

Planuj wydatki

Są takie wydatki, o których z góry wiadomo kiedy nastąpią i w jakiej będą wysokości.

Kierowcy, którzy opłacają ubezpieczenie OC raz w roku, na pewno wiedzą o co chodzi.

Problem w tym, że żyjąc z dnia na dzień raczej o tym nie myślimy. Coś, co wydarzy się za rok, czy nawet za kilka miesięcy potrafi być tak odległe „mentalnie”, że po prostu to ignorujemy.

Czas na myślenie przychodzi zazwyczaj „za pięć dwunasta”, czyli najpewniej przy okazji otrzymania ostatniej wypłaty przed tym wiadomym, większym wydatkiem. 

Przyznajcie się – kto dopiero niedawno zaczął myśleć o tym jak sfinansować Święta?

A kto zaczął o tym myśleć już podczas zeszłorocznych Świąt? I co ważniejsze – już wtedy zaczął odkładać pieniądze na ten cel? To chyba zdecydowanie mniej popularna postawa.

I tym sposobem przeszliśmy od kontroli skarbowej do świątecznego nastroju :).

Taki duży wydatek, którym nie zajęliśmy się odpowiednio wcześniej, potrafi stworzyć całkiem pokaźną dziurę w domowym budżecie. I co wtedy? Kredyt, pożyczka u znajomych lub rodziny? Czy może głodowanie cały miesiąc, byle tylko starczyło do pierwszego?

Na takie rzeczy przecież można odpowiednio wcześniej się przygotować!

W grudniu na naszym blogu znajdziecie porady dotyczące tego jak skutecznie planować swoje wydatki, zwłaszcza te świąteczne (no bo jak inaczej o tej porze roku?) i jak prowadzić domowy budżet, by był odporny na tego typu jednorazowe wstrząsy.

Jeżeli nie chcecie przegapić tych artykułów to już teraz zaprenumerujcie bloga przez kanał RSS i dołączcie do naszej społeczności na Facebooku!

 Fot. Flickr / TheTruthAbout


dodaj własny »

4 komentarze czytelników

  1. anonim

    No właśnie ważne by pilnować kont które mamy, niektóre banki wysyłają monity o debecie, ostrzegają, a niektóre np. w moim przypadku zapomniane konto w pko, po cichu naliczają odsetki karne i atakują jak się zrobi z tego już poważna kwota.

    23 listopada 2010 16:17

  2. Luki

    Mój sposób na planowanie: dzisiaj płacisz oc - od przyszłego miesiąca odkładasz 1/12 tej sumy, podobnie z rejestracją samochodu, prenumeratą czasopisma i wszystkimi wydatkami, które pojawiają się okresowo. Jeśli co pół roku to 1/6 itd. Najlepiej odkładać na rachunek oprocentowany wtedy z takiej kwoty jest kilka zł. do przodu. Oszczędności pojawiają się także dzięki płatnościom jednorazowym (zniżki za jednorazową opłatę OC itp.). Obciążenie miesięczne niewielkie a perspektywa dużego, jednorazowego obciążenia za rok, którego nie da się uniknąć, pomaga w byciu konsekwentnym (jeszcze bardziej pomaga zlecenie stałe).
    P.S. Pozwolę sobie także na osobistą "wycieczkę" ponieważ drażni mnie przedstawianie urzędów skarbowych czy urzędników w ogóle jako krwiożerczych bestii, żądnych krwi niewinnych obywateli którzy mają obiecane 40 dziewic za każdego niewinnego obywatela, którego uda im się ukarać. Panie Sobolewski nie karmmy stereotypów tym bardziej jeśli z urzędem mamy do czynienia raz w roku i to pewnie przez internet.Pozdrawiam

    23 listopada 2010 20:57

  3. Krzysztof Sobolewski

    @anonim
    Czasem też jest tak, że bank co prawda wysyła powiadomienia, ale czasami już na nieaktualny adres (wiadomo - zapomniane konto, więc nieaktualne dane). A gdy zbierze się już suma, o którą warto się bardziej postarać to pewnie znajdzie w końcu ten właściwy...

    @Luki
    Wielkie dzięki za dobrą radę.

    Jednak co do Urzędów Skarbowych - piszę niestety z własnego doświadczenia (obejmującego więcej niż tylko składanie PIT co roku).
    Oczywiście pewnie wiele zależy od tego "na kogo się trafi", ale ja w moich przygodach z US musiałem trafiać na tych stereotypowych urzędników.
    Ale masz rację - nie ma co nadmierne generalizować i przedstawiać wszystkich relacji z urzędem w czarnych barwach, a urzędników jako krwiożerczych bestii.

    24 listopada 2010 01:30

  4. mimiko

    A mi bardzo podoba się w kontomierzu ciągłe uświadamianie ludziom błędu jaki popełniają przez kult konsumpcjonizmu. Prawda jest taka, że wielu rzeczy kupionych na raty nie musimy mieć tu i teraz. W większości są to przyjemności, a nie rzeczy podstawowe (przynajmniej dla mnie telewizor jest komfortem, a nie rzeczą pierwszej potrzeby;).
    Kupuję to, na co mnie stać, nie myślę o ratach, nie boję się że stracę pracę i sobie nie poradzę. Wychodzę z założenia, że im mniej stałych zobowiązań, tym mój budżet jest mniej wrażliwy na zaburzenia dopływu gotówki. Jak na razie takie podejście sprawdza się w 100%.

    24 listopada 2010 18:57

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies