Brakuje Ci pieniędzy? Weź z przyszłych wypłat! Pieniądze, których jesteśmy (prawie) pewni, ale których jeszcze nie mamy, to często duża pokusa.

Bardzo łatwo wpaść w różne pułapki finansowe. W gruncie rzeczy, to wszyscy dookoła nam to ułatwiają: banki, choć ostatnio ostrożniejsze, kuszą szybkimi kredytami, sklepy pozwalają na zakupy na raty, limit karty kredytowej wydaje się taki wysoki…

Do tego reklamy, presja znajomych i rodziny i masa innych czynników.

Czasami trzeba się sporo natrudzić, by wśród tego wszystkiego znaleźć rozsądną drogę w zarządzaniu swoimi domowymi finansami.

Jedną z takich sprytnych pułapek jest wydawanie pieniędzy, których się nie ma.

Jest ona o tyle przebiegła, że wpadamy w nią, choć możemy zauważyć ją już z daleka.

Jak to działa?

Chyba najprostszym sposobem, by dać się zwieść wydawaniu pieniędzy, których się nie ma jest przekonanie, że te pieniądze kiedyś się pojawią. Przecież za miesiąc dostanę kolejną pensję. Przecież w połowie roku mam dostać premię. A w kwietniu zwrot podatku.

I tak dalej… Niektórzy planują swoje finanse w taki sposób nawet na kilka wypłat do przodu!

Sprzyja temu dostępność kredytów, karta kredytowa w kieszeni – naprawdę łatwo wydawać dziś czyjeś (najczęściej banku) pieniądze. Zwłaszcza mając tak silne usprawiedliwienie jak „na pewno oddam z przyszłej wypłaty”.

Co potem? Kolejne miesiące pracuje się na spłatę rat. I na odsetki, prowizje… bo przecież kredyty kosztują.

A w międzyczasie kolejne pokusy przecież nie znikają. Z portfela uciekają więc kolejne pieniądze, być może pojawiają się kolejne kredyty. Raz uruchomioną maszynę wydawania pieniędzy z przyszłości trudno zatrzymać – można żyć kilka pensji do przodu przez kilka miesięcy lub nawet lat.

Taki stan może trwać i trwać – aż do momentu, gdy nie pojawi się jakaś nieprzewidziana sytuacja, która utrudni spłatę narastających rat, czy zmusi do zaciągnięcia kolejnych pożyczek.

Jakikolwiek nie byłby to kredyt, to i tak obciąża on domowe finanse. Spłatę rat trzeba dopisać do listy miesięcznych zobowiązań, no i oczywiście mieć za każdym razem środki na spłatę. Im więcej takich sztywnych zobowiązań, tym mniej elastyczny robi się budżet domowy. A więc mniej przygotowany na nieprzewidziane wydatki.

W skrajnym przypadku może dojść do przekredytowania, czyli momentu, w którym w domowym budżecie nie ma już więcej środków na spłatę kredytów.

Jak tego unikać?

Potrzebna będzie silna wola i umiejętność odraczania gratyfikacji.

Nie wydawaj pieniędzy, których nie masz! Nieważne, że będziesz je mieć w przyszłym miesiącu. Jeżeli płacisz kartą kredytową, to możesz wspomóc się sposobem, który opisaliśmy w jednym z poprzednich artykułów: na bieżąco monitoruj stan bieżących środków. To jest Twój limit wydatków, a nie limit w karcie kredytowej (zwłaszcza, że banki proponują bardzo wysokie limity, idące nawet w kilkadziesiąt tysięcy).

Każdy większy zakup przemyśl dłużej. Nie kupuj pod wpływem impulsu. Dobrą regułą przy zakupach za kilkaset złotych / kilka tysięcy jest jeden dzień namysłu na każde 100 zł, które mamy wydać.

Spłać swoje kredyty konsumenckie do końca zanim pomyślisz o kolejnych zakupach.

Życie z mniejszymi obciążeniami finansowymi, bez presji banków i bez potrzeby dopasowywania się pod harmonogram rat jest naprawdę dużo łatwiejsze i przyjemniejsze!

Fot. Flickr / macattck Pułapki finansowe


dodaj własny »

3 komentarze czytelników

  1. netsatan

    Ciężkie głupoty wypisujecie, drodzy Państwo, na tym blogu. Macie świadomość, w jaki sposób w ogóle działa karta kredytowa? Czy po prostu ktoś Wam ją kiedyś zaproponował, wzięliście bez pojęcia na jakich to robi warunkach, a teraz płaczecie, bo ktoś naliczył odsetki? Po pierwsze - karta nie jest po to, żeby "żyć ponad stan", to jest narzędzie mające zwiększyć płynność finansową użytkownika. Po drugie - co z okresem bezodsetkowym na kartach? Nie wspomnieliście o tym. A inna sprawa, że dzięki paru drobnym trikom - na kartach można zarobić. I to tak, jak nie byłoby się w stanie zarobić operując własnymi pieniędzmi. No, ale co tam - karty to zło!

    25 stycznia 2012 13:27

  2. Krzysztof

    Karty to nie zło, jeśli korzysta się z nich rozsądnie.

    To, o czym tu piszemy, to właśnie wykorzystywanie karty do życia ponad stan, przenoszenia zadłużenia na kolejne miesiące ponad okres bezodsetkowy.

    O korzyściach z karty kredytowej pisaliśmy m.in. tutaj: http://kontomierz.pl/blog/main/zyski-zamiast-oplat-wlasciwe-korzystanie-z-karty-kredytowej

    25 stycznia 2012 15:28

  3. Jurek Korposzczurek

    To nie głupoty - moja dziewczyna pomimo wielu racjonalnych (jak dla niej) argumentów wpada w pułapkę karty kredytowej i kosztuje to ją nawet do ~70PLN miesięcznie. Ja (ten bardziej 'płynny' ale też zapobiegliwy) korzystam czasem z karty, przy czym rozróżniam używanie karty jako środka płatniczego, od środka finansowania. Środek płatniczy jest wygodnym sposobem zapłacenia za produkt lub usługę, bo nie trzeba nosić większej gotówki w portfelu (lub na RORze). Karta staje się środkiem finansowania, gdy - jak w artykule - wydajemy pieniądze, których nie mamy. Jak to w samej nazwie - karta kredytowa może być użyta albo jako karta albo jako kredyt ;)

    7 marca 2012 11:17

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies