Zasada 60%: elastyczny budżet domowy

  • 23 kwietnia 2013
  • Krzysztof Sobolewski
  • 5 comments

Przy okazji różnych artykułach o kredytach hipotecznych i rekomendacji KNF na pewno trafiliście na zasadę mówiącą o tym, że bank nie powinien przyznawać klientowi kredytu, jeżeli w ten sposób jego zobowiązania kredytowe przekroczą 50% jego dochodów. Rzut oka na proporcje między wysokością spłacanych rat a dochodami to jeden ze składników badania zdolności kredytowej, nawet jeżeli banki nie muszą już automatycznie odmawiać każdemu, kto nie spełnia tego warunku.

Jeżeli połowę swojego miesięcznego budżetu przeznaczasz na spłatę kredytów, to bank najpewniej uzna, że z żadnym kolejnym obciążeniem będziesz mieć duże trudności. Może odmówić, może zażądać dodatkowych zabezpieczeń kredytu. No chyba, że twoje dochody są na tyle wysokie, że nawet po odjęciu tych 50% na koncie zostaje jeszcze całkiem sporo.

Na tej zasadzie stosowanej przez banki warto budować reguły dla własnego budżetu domowego. Spisując i kontrolując wydatki najczęściej dążymy do kilku rzeczy:

  • do uzyskania wiedzy o strukturze własnych wydatków (co później pomaga np. planować przyszłe większe zakupy)
  • do kontroli nad tym, aby nie wydawać więcej niż się zarabia (podstawowa zasada oszczędzania w ogóle)
  • do identyfikowania i eliminowania niepotrzebnych wydatków
  • do zachowania odpowiedniej elastyczności domowego budżetu

Zostańmy na chwilę przy tej ostatniej – elastyczności budżetu. Analizując twoje obciążenia kredytowe bank bada właśnie to – jak elastyczny jest twój budżet, jak duży i jak bezpieczny będziesz mieć margines, jeżeli coś pójdzie nie tak.

Tylko, że same kredyty to nie wszystko. Analizując i planując własny budżet możesz (i powinieneś) pójść o dwa kroki dalej: nie 50%, a 60% i nie tylko kredyty, ale wszystkie stałe wydatki.

Jeżeli prowadzisz regularnie własny budżet domowy, to doskonale wiesz jaką część twoich miesięcznych dochodów pochłaniają stałe opłaty. A jeżeli jeszcze nie budżetujesz, to teraz jest dobry moment by zacząć!

Stałe wydatki to przede wszystkim:

  • raty kredytów
  • opłaty za wynajem
  • czynsze (np. do spółdzielni mieszkaniowej)
  • rachunki na wodę, gaz, prąd, śmieci itp.
  • kablówka, internet, telefon
  • inne abonamenty (np. komunikacja miejska, fitness, streaming muzyki)
  • korepetycje dla dzieci
  • różne opłaty członkowskie (np. składka na Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych)
  • składki, ubezpieczenia

Ta lista może być jeszcze dużo dłuższa – najważniejsza zasada jest taka, że to stałe wydatki, które trzeba cyklicznie ponosić.

I jeżeli wydatki z twojej listy przekraczają 60% twojego budżetu, to jest to wyraźny sygnał, że struktura twoich wydatków nie jest wystarczająco elastyczna. Nagła konieczność wydania dodatkowej sumy pieniędzy, podwyżka raty czy innego zobowiązania, czy obniżenie dochodów mogą w takiej sytuacji poważnie zachwiać twoim budżetem. To nigdy nie jest dobra sytuacja.

Jak więc przyciąć budżet do tych 60%? Przede wszystkim trzeba pozbyć się myślenia, że „stałe wydatki = wydatki nie do ruszenia”. Są jak najbardziej do ruszenia, trzeba tylko przełamać kilka przyzwyczajeń.

Rat kredytów raczej nie zmienisz. Oczywiście, można negocjować z bankiem rozłożenie spłaty na więcej lat, przez co pojedyncza miesięczna rata trochę się zmniejszy. Ale jesteśmy dalecy od tego, aby radzić komuś podejmowanie takich życiowych decyzji pod wpływem jakiegoś wpisu na blogu :).

Ale to, co możesz zrobić, to np. pozbyć się swojej karty kredytowej – zwłaszcza, jeżeli ze swoim zadłużeniem wszedłeś już w płatny kredyt. Jeżeli masz więcej zobowiązań, nie zaszkodzi rozejrzeć się po rynku – może jakaś oferta konsolidacji kredytów będzie akurat dla ciebie korzystna.

Rachunki za wodę i inne media będziesz pewnie płacić zawsze, ale masz przecież wpływ na ich wysokość. Zobacz jak oszczędzać ciepło.

Kablówka, internet, telefon – może warto wybrać niższe pakiety/abonamenty? Albo w ogóle zrezygnować z telewizji?

Z biletów miesięcznych na komunikację miejską raczej trudno będzie zrezygnować. Chociaż, skoro i w kalendarzu i za oknem mamy już wiosnę, to warto wyciągnąć rower z piwnicy.

To tylko kilka przykładów. W każdym razie – jakieś pole manewru zawsze jest.

Niepotrzebne wydatki to nie tylko impulsywne zakupy, uleganie promocjom czy kupowanie niepotrzebnych rzeczy. Pieniądze można marnować też co miesiąc przy płaceniu rachunków. Dlatego także stałym wydatkom trzeba się od czasu do czasu przyglądać. I mieć je pod kontrolą.

Fot. Flickr / Images_of_money


dodaj własny »

5 komentarze czytelników

  1. Sebastian

    Ciekawy wpis. Przy okazji chciałem zapytać czy w kontomierzu można analizować swoje wydatki właśnie procentowo? Póki co nie mogłem znaleźć takiej opcji a jedynie rozbicie na kwoty w złotówkach.

    24 kwietnia 2013 14:40

  2. Pati

    Z mojej strony faktycznie odradzam kartę kredytową, łatwo można się zapomnieć i namieszać w budżecie domowym.

    6 maja 2013 13:12

  3. domorosły_baNkowiec

    Witam:)
    Skąd można ściągnąć kontomierz?

    7 maja 2013 10:17

  4. Kontomierz

    Kontomierz nie jest aplikacją desktopową. Zapraszamy do rejestracji na stronie: https://kontomierz.pl/k4/signup

    7 maja 2013 12:19

  5. Radek

    Warto by było, poza linkiem do rejestracji, zamieścić link do takiego zestawienia/raportu, przedstawiającego procentowo koszty stałe ;) Bo teraz wymaga większego zachodu niż można by było.

    9 maja 2013 10:32

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies