Filtrowanie wszystkich postów po tagu "alior bank." Wyczyść filtr

Zacznę od zupełnie oczywistej rzeczy. Oferta kont na polskim rynku jest ogromna – szukając konta osobistego dla siebie mamy do wyboru dosłownie kilkadziesiąt różnych opcji. Każda ze swoją taryfą opłat i prowizji, regulaminem, indywidualnymi promocjami.

I jakby tego było mało, to praktycznie w każdym tygodniu coś się na tym rynku zmienia. Jeden bank modyfikuje oprocentowanie depozytów na ROR, inny dodaje nowe warunki korzystania z konta, a kolejny właśnie rusza z nową promocją i zaczyna oferować atrakcyjne bonusy.

Jest jeszcze jedno utrudnienie. Ostatnio banki coraz częściej i coraz śmielej stawiają klientom warunki. Zobowiązanie do przelewania pensji, konieczność wykonywania określonej liczby transakcji kartą debetową, utrzymywanie odpowiedniego salda na koncie – to tylko kilka przykładów. Niespełnienie tych warunków najczęściej kończy się jakąś kilkuzłotową opłatą.

Banki coraz bardziej chcą przywiązać nas do siebie na stałe i najlepsze oferty zachowują dla tych, co zdecydują się mieć w tym banku swoje główne konto. Powoli kończy się era, w której mogliśmy mieć po kilka darmowych kont w różnych bankach, tak „na wszelki wypadek”. Teraz, jeżeli nie korzystasz z konta, to będziesz za nie płacić.

Tym samym decyzja, którą podejmujemy przy wyborze konta dla siebie, staje się o wiele ważniejsza niż dotychczas. Jak więc dokonać dobrego wyboru?

Dla mnie osobiście liczą się dwie rzeczy:

  • Wynik finansowy, którym kończą się moje kontakty z bankiem
  • Wygoda z codziennego korzystania

Wynik finansowy - ile zarobię na tym koncie?

W kontaktach z bankiem chcę wychodzić na plus: zarabiać na lokatach (ponad inflację), nie płacić za podstawowe usługi bankowe (lub płacić jak najmniej) i łapać się na poszczególne bonusy dołączane do konta.

Z grubsza, to ile można zarobić na korzystaniu z usług bankowych, pokazuje nasz ranking kont (jest już listopadowa edycja!). Wszystkie taryfy opłat i prowizji banków, które analizujemy, sprowadzamy właśnie do tego jednego najważniejszego wskaźnika: wyniku finansowego. Ile zarobisz i ile zapłacisz bankowi.

To oczywiście trochę się zmienia w zależności od tego, jak intensywnie korzystasz z rachunku. Jeżeli często robisz przelewy przez internet, a w danym banku przelewy akurat są płatne, to oczywiście korzystanie z takiego konta będzie dla Ciebie odpowiednio bardziej kosztowne. Stąd różne profile, np. dla przeciętnego klienta, dla aktywnego klienta, dla osoby nastawionej na oszczędzanie…

Ale na tym historia się nie kończy.

Nasz ranking z zasady nie bierze pod uwagę czasowych promocji. A te potrafią być bardzo korzystne, trwać nawet kilka miesięcy lub mogą w ogóle być na stałe przywiązane do konta.

Promocja „Oszczędzam na rachunkach” w Credit Agricole zapewnia 10% zwrotu wartości domowych rachunków przez kolejne 5 miesięcy. Cashback w Alior Sync (uwaga na ograniczenie wchodzące w życie z początkiem nowego roku!) zaszyty jest w regulaminie konta jako „program lojalnościowy”. Bonus do pensji wypłacany w „Koncie z premią” w BGŻ to też promocja, praktycznie na stałe przypisana do konta (bank tylko od czasu do czasu zmienia warunki tej promocji).

Przykładów znaleźć można jeszcze co najmniej kilka. Fajnie, że banki wychodzą z nowymi pomysłami na uatrakcyjnienie oferty. No bo ile można mówić o darmowych przelewach czy braku opłaty za wydanie karty debetowej. Tym bardziej, że każda taka promocja to okazja do tego, by – dzięki bankowi – wygenerować jakieś dodatkowe oszczędności w domowym budżecie.

Tyle, że – no właśnie – owo „bogactwo” promocji trochę utrudnia analizę rynku. Gdy banki ścigały się na ścinanie opłat, wszystko było proste. W banku A trzeba płacić 8 zł za konto, w banku B opłaty nie ma – każdą pozycję z TOiP można było wziąć i porównać z innymi. Teraz nie jest to już takie proste.

Każda promocja jest inna. Nawet patrząc na wyżej wymienione przykłady: w jednej obniżysz sobie rachunki za internet, telefon czy wodę, w innej zyskasz, gdy będziesz często kupować przez internet, a w kolejnej największe korzyści osiągniesz, jeżeli na Twoje konto w miesiącu przychodzi co najmniej jeden duży przelew.

A na tym kreatywność banków przecież się nie kończy, bo są jeszcze zwroty wydatków na paliwo (Meritum) i zakupy spożywcze (Millenium), jest mSaver i masa innych rzeczy, każda inna.

To nie są oferty, które można łatwo porównać.

Jak więc dojść do tego, która oferta jest najlepsza? Taryfy opłat i prowizji to podstawa i od tego – niezależnie od wszelkich promocji – warto zacząć. Natomiast wszelkie bonusy trzeba już analizować w kontekście własnej, indywidualnej sytuacji.

I tu bardzo przydaje się prowadzenie domowego budżetu, najlepiej w Kontomierzu :). Z archiwalnych danych możesz wtedy wyciągnąć wpływy i wydatki za poprzedni miesiąc (lub inny dowolny okres) i przyłożyć to do warunków wybranej promocji. Taka analiza pozwoli Ci stosunkowo szybko (i trafnie!) odpowiedzieć na pytania:

  • Czy wydajesz wystarczająco dużo na zakupy spożywcze, by opłaciło Ci się konto w Millenium?
  • Czy robisz zakupy w internecie na tyle często, by w ogóle zawracać sobie głowę cashbackiem w Syncu?
  • Ile będziesz mógł wyciągnąć z promocji Credit Agricole, gdy przedstawisz im swoje rachunki za wodę, internet, telefon, gaz i prąd?

Prowadzenie budżetu domowego to nie tylko kontrola wydatków. To także istotna pomoc w podejmowaniu ważnych finansowych decyzji. Gromadzenie danych o własnych wpływach i wydatkach daje wiedzę, która naprawdę często się przydaje i pozwala podejmować trafne decyzje.

Na koniec, skoro mowa o promocjach ,to każda z nich ma swój regulamin, ograniczenia i warunki, które trzeba spełnić, by wziąć w niej udział. Regulamin promocji to kolejna, obok TOiP, lektura obowiązkowa przed założeniem konta w wybranym banku.

Wygoda w codziennym korzystaniu

Wygoda to kryterium, którego już w ogóle nie da się zmierzyć.

System transakcyjny to ekstremalnie ważna rzecz, zwłaszcza w przypadku konta, które ma być Twoim głównym rachunkiem. Głównym, więc często będziesz robić z niego przelewy, będziesz robić zakupy z kartą tego banku (więc będziesz sprawdzać wyciągi z karty w internecie), wpiszesz w system odbiorców stałych, czyli pewnie dostawców internetu, prądu, spółdzielnię itp.

To będzie konto, na które codziennie lub prawie codziennie będziesz się logować. Więc lepiej, byś za każdym razem nie musiał zaciskać zębów przebijając się przed brzydki, niepraktyczny lub przestarzały system transakcyjny.

Jak sprawdzić, czy bank będzie Ci pod tym względem pasować? Są chlubne przykłady banków, które udostępniają wersje demonstracyjne swoich kont. Oto kilka z nich:

Na tej podstawie można już jakoś ocenić jak będzie się współpracowało z danym bankiem.

--

Oferta banków robi się coraz bardziej indywidualna. Nie można jednoznacznie wskazać: "to jest najlepszy bank". Dla każdego "najlepszy" oznacza co innego, bo kryteria zrobiły się o wiele bardziej subiektywne. Od oceny systemu transakcyjnego, po dopasowanie warunków konta do własnego budżetu domowego.

Przy wyborze trzeba się więc trochę bardziej namęczyć, ale dzięki temu można zapewnić sobie większe korzyści.

Fot. Flickr / Images_of_money

Ogólne Festiwal podwyżek w bankach... a to jeszcze nie koniec!

  • 9 października 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 3 comments

Sytuacja na rynku produktów bankowych, a szczególnie w segmencie, który najbardziej nas interesuje – kont osobistych – wciąż się zmienia. Zawsze miło jest nam przekazywać informacje o nowych ofertach, promocjach i podwyżkach oprocentowania depozytów.

Jednak w ostatnich miesiącach rynek zmienił kierunek. Zamiast udogodnień, obniżek – dostajemy podwyżki i nowe opłaty. Banki, które kiedyś płaciły po 100 zł za otworzenie konta, dziś sięgają do naszych kieszeni.

Ostatnio podwyżki opłat za podstawowe rachunki wprowadziły lub zakomunikowały co najmniej trzy banki – Citi, Kredyt Bank i Alior Bank (zmiany wchodzą w życie od początku listopada).

W Aliorze podwyżki są chyba najbardziej bolesne i zagmatwane. Bank nie tylko wprowadza nowe opłaty i podwyższa stare, ale ogólnie czyni całą tabelę opłat i prowizji mniej czytelną. Od listopada, w zależności od tego jak korzystasz z konta osobistego (i różnych produktów finansowych dookoła niego) możesz co miesiąc zostawiać bankowi od 0 zł do nawet 25 zł!

Wielkość opłat zależy w głównej mierze od tego, czy aktywnie korzystasz z konta czy nie. W Aliorze nazywa się to warunkiem „głównego banku” (wyjaśnienie tutaj). W skrócie: jeżeli przelewasz na konto swoje wynagrodzenie lub trzymasz oszczędności/inwestycje o wartości powyżej 10 tys. zł, to masz w banku taryfę ulgową.

Jak prezentują się opłaty wprowadzane od listopada?

Opłata za prowadzenie konta osobistego – nowość. Wcześniej było 0 zł. Teraz będzie 8 zł, chyba, że spełniasz warunek „głównego banku”.

Opłata miesięczna za kartę debetową – zostaje po staremu. 9 zł dla nieaktywnych klientów, 5 zł dla tych, dla których Alior jest „głównym bankiem”.

Opłata miesięczna za kartę kredytową – podwyższona do 8 zł. Można zostać z niej zwolnionym, jeżeli wykonujesz co najmniej 4 transakcje bezgotówkowe w miesiącu.

No i teraz konto może być całkiem darmowe, jeżeli przelewasz na nie pensje lub trzymasz tam oszczędności, ale nie masz żadnej karty (kredytowej ani debetowej). Tak może wyglądać np. sytuacja osoby, która ma w Aliorze konto osobiste połączone z rachunkiem maklerskim, gdzie trzyma akcje i certyfikaty o wartości co najmniej 10 tys. zł.

Możesz płacić 5 zł, jeżeli jesteś aktywnym klientem, masz kartę debetową i kartę kredytową, z której aktywnie korzystasz.

W najgorszym przypadku bank zażąda co miesiąc 25 zł! Od klientów z kartą debetową, kartą kredytową i kontem, z którego nie korzystają.

Bank w ten sposób próbuje upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Z jednej strony – czyści swój portfel  klientów, zniechęcając opłatami tych nieaktywnych. W interesie banku jest to, aby klienci korzystali jak najczęściej z największej gamy produktów: niech mają osad na koncie, niech płacą kartami w sklepach (z czego bank ma wyraźne korzyści).

Z drugiej strony – taki ruch można odczytać jako pompowanie wyniku finansowego pod ewentualną sprzedaż banku.

Dla banku to same korzyści. A co to oznacza dla nas, klientów?

Jeżeli jesteś aktywnym klientem Aliora, to Twoja sytuacja praktycznie się nie zmienia. Natomiast przed ważną decyzją (w końcu chodzi o nawet 12x25zł=300zł rocznie!) stoją osoby, które z konta osobistego w Aliorze korzystały rzadko, mają je „na wszelki wypadek” lub zapomniały o nim w momencie, w którym bank wypłacił im premię za otwarcie konta.

Wyjścia są trzy:

  • spełnić warunek „głównego banku” i związać się silniej z Alior Bankiem,
  • zmienić konto osobiste na „Konto Alior Rachunki bez opłat” – bez opłaty za prowadzenie rachunku, bez miesięcznej opłaty z kartę (zamiast tego: opłata za wydanie karty 10 zł) i dostęp tylko do wybranych bankomatów (Euronet, Cash4Yyu, Alior),
  • zamknięcie konta.

Czy klienci pozostałych banków są bezpieczni? Niekoniecznie!

Podwyżki w Citi, Kredyt Banku i Aliorze to być może tylko wstęp i otwarcie furtki do podwyżek w kolejnych bankach. Pretekst do wprowadzania kolejnych opłat jest na wyciągnięcie ręki. Mianowicie, chodzi o regulację opłat intercharge, czyli „prowizji”, którą płacą właściciele sklepów od każdej transakcji bezgotówkowej w ich terminalach.

Te opłaty w Polsce są wysokie, znacznie wyższe niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej. Europejska średnia to 0,7%. U nas – 1,7%. Średnio tyle sprzedawca musi sobie odjąć od marży przy każdym zakupie bezgotówkowym. W jeszcze gorszej sytuacji są właściciele małych sklepów, gdzie opłaty te sięgają nawet 3%!

Do walki o obniżki tych opłat stanął Narodowy Bank Polski wraz z Ministerstwem Finansów, a ostatnio włączają się w to politycy różnych partii. I choć kompromisu nadal nie ma, a – jak to bywa z politykami – o wspólny, rozsądny projekt trudno, to kierunek został wytyczony: opłaty mają być mniejsze i bardziej zbliżone do unijnej średniej.

Na pierwszy rzut oka: fajnie, może nawet dzięki temu odrobinę spadną ceny w sklepach. Z tym, że w bankach nic nie ginie, a już na pewno nie opłaty. To, co banki stracą na niższych opłatach intercharge pobieranych od sprzedawców, z pewnością odbiją sobie w inny sposób. A najłatwiej będzie wprowadzić dodatkowe opłaty dla właścicieli kart i zabrać im dotychczasowe bonusy (np. cashback).

Dlatego teraz, niezależnie od tego, gdzie masz konto, warto być szczególnie czujnym i przynajmniej raz w miesiącu przeglądać komunikaty banków. Informacje o podwyżkach powinny być na stronach internetowych banków, a dodatkowo dołączane do przesyłanych wyciągów lub wysyłane mailowo. Przeoczenie takiej informacji może w przyszłości dużo kosztować!

Fot. Flickr / epSos.de 

Ogólne Podatek Belki – jak wygląda w Twoim banku?

Było trudno, ale chyba już przyzwyczailiśmy się do faktu, że od każdej złotówki odsetek fiskus pobiera „swoje” 19 groszy.

Z drugiej strony, banki nie rozpieszczają nas oprocentowaniem depozytów, chociaż na najlepszych standardowych lokatach można pobić inflację o niecałe dwa punkty procentowe.

Jeżeli szukasz najwyżej oprocentowanych lokat, to szukaj ofert w okolicach 6,5% brutto w skali roku.

Niektóre banki oferują też „jednorazowe” lokaty dla nowych klientów – i tu oprocentowanie przekracza 7% brutto w skali roku, a w Meritum Banku i neoBanku jest to nawet powyżej 8%.

Niestety takie lokaty zazwyczaj są bardzo krótkie – na 2-3 miesiące. Potem pozostaje standardowa oferta.

Zestawienie najlepszych lokat na rynku znajdziesz w naszym kwietniowym rankingu lokat, uwzględniającym zmiany w ofercie spowodowane „powrotem” podatku Belki.

No właśnie, podatek.

Od procentów, które reklamują banki w swojej ofercie depozytowej, musisz zawsze odjąć podatek. Chyba żaden bank nie podaje obecnie oprocentowania netto w swoich materiałach promocyjnych.

Zatem te „najlepsze” 6,5% to tak naprawdę 5,27%.

Od każdego 1000 zł zdeponowanego na takiej lokacie po miesiącu otrzymasz 5,42 zł odsetek. A z tego fiskus pobierze 1,03 zł podatku.

Banki na depozytach naliczają podatek automatycznie! Nie musisz nic sam obliczać, odprowadzać do Urzędu Skarbowego, czy uwzględniać w rocznym zeznaniu podatkowym.

Ale to, w jaki sposób banki uwzględnią to na wyciągu, to już całkiem inna historia.

Dotychczas spotkałem się z dwoma podejściami. W skrócie: jedne banki naliczają odsetki brutto (a dopiero potem podatek), inne naliczają odsetki netto.

Pierwsze podejście widać na przykład w eurobanku.

Podatek Belki w eurobanku

Bank najpierw nalicza całość należnych odsetek i zapisuje je na koncie. W tym przykładzie jest to 71 groszy. Dopiero po tej operacji bank oblicza i pobiera podatek. 19% od 71 groszy to (zaokrąglając zawsze w górę) 14 groszy. Tą kwotą bank obciąża rachunek w kolejnym przelewie.

Drugie podejście stosuje Alior Bank.

Podatek Belki w Alior Banku

W tym banku wszystko ujęte jest w jednej operacji. Efekt końcowy to zapisanie na koncie odsetek już po opodatkowaniu. Wszystkie obliczenia przedstawione są w tytule operacji: 13 groszy odsetek naliczonych, zaokrąglony w górę podatek to 3 grosze, więc ostatecznie na koncie ląduje 10 groszy.

Na tym przykładzie też dobrze widać, że warto na kontach oszczędnościowych trzymać większe kwoty, tak aby niepotrzebnie nie płacić zbyt dużego podatku. W tym przypadku, zgodnie z zasadą zaokrąglania podatku w górę do pełnych groszy, zapłaciłem w sumie 23% podatku. Dużo.

Fot. Flickr / Images_of_money Podatek Belki na wyciągu

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies