Filtrowanie wszystkich postów po tagu "banki." Wyczyść filtr

Czy do banków warto się przyzwyczajać? Cóż—banki na pewno przyzwyczajają się do nas i rzadko kiedy mają w swojej ofercie coś, co byłoby szczególnie atrakcyjne dla stałych klientów. W erze, gdy poszczególne banki wypłacają bonusy za przeniesienie do nich konta, lojalność nie niesie wiele korzyści—może poza pewną wygodą.

Oferty zmieniają się stosunkowo często, więc niewykluczone że już po kilkunastu miesiącach łatwo byłoby nam znaleźć coś lepszego.

Gdy bank nie zachęca do oszczędzania

Oszczędzać warto. Nawet gdy oprocentowanie wydaje się stosunkowo małe—to biorąc pod uwagę utrzymującą się już od jakiegoś czasu deflację, realnie nie wychodzimy na tych kilku procentach rocznie wcale tak źle.

Gorzej gdy bank nie zachęca do oszczędzania lub wręcz do tego zniechęca. Opisywaliśmy ostatnio przypadki, w których niektóre instytucje pobierają opłaty za prowadzenie rachunków oszczędnościowych, czyniąc odkładanie małych kwot praktycznie nieopłacalnym.

Słaba oferta depozytowa, czy takie podejście do oszczędzających jak wyżej, to sygnały, że długoterminowo nasza relacja z danym bankiem może nie mieć sensu.

Jeżeli mądrze zarządzamy naszym budżetem i regularnie generujemy nadwyżki, to prędzej czy później trzeba będzie je gdzieś ulokować. Zdecydowanie nie warto ograniczać swoich poszukiwań wyłącznie do oferty naszego głównego banku.

Widzę gwiazdki, wszędzie gwiazdki

Już od dłuższego czasu banki ukrywają opłaty i podwyżki za gąszczem warunków do spełnienia. W przekazie marketingowym niby wszystko jest za darmo – prowadzenie konta, przelewy, karta, bankomaty – wszystko za 0 zł. Tylko jak się wczytać w szczegóły oferty, to drobnym drukiem wypisane są wszystkie warunki, które trzeba spełnić, by tę darmowość utrzymać.

I tak: by mieć darmowe konto trzeba na przykład co miesiąc wpłacać na nie ustaloną kwotę i dokonać ustalonej liczby transakcji bezgotówkowych kartą debetową dołączoną do konta. A jak tych warunków nie spełnisz, to bank wyciągnie rękę nawet po kilkanaście złotych za prowadzenie konta!

Wybierając konto możemy świadomie zdecydować się na takie z warunkami – wszystko policzyliśmy i wiemy, że z łatwością spełnimy wszystkie wymagania. Wszystko gra.

Problemy zaczynają się, gdy bank zaczyna te warunki zmieniać. I już nie wystarczy przelew co miesiąc na 1000 zł, teraz potrzeba 2000 zł, pojawiają się coraz to nowe zastrzeżenia, itp.

Niewykluczone, że przyjdzie taki moment, gdy bank na tyle zaostrzy swoje wymagania, że nie będzie opłacało nam się w nim zostać. W takim przypadku lepiej poszukać czegoś nowego.

Jest zwyczajnie za drogo

Inne banki nie uciekają się do chowania opłat za listą do warunków do spełnienia, tylko komunikują wprost: konto u nas kosztuje tyle i tyle. Z jednej strony to uczciwy układ – bez gwiazdek i drobnego druku, wszystko jasno wyłożone czarno na białym w taryfie opłat i prowizji.

Gorzej, gdy jak dodamy wszystkie podstawowe opłaty do siebie: abonament za prowadzenie konta, kartę debetową i przelewy, to wyjdzie nam kilkanaście złotych w miesiącu. Na przykład płacenie bankowi 12 złotych co miesiąc oznacza wydatek 144 zł w skali roku. Te pieniądze można przecież zaoszczędzić!

Fot. Flickr, ** RCB **, CC-BY 2.0

Zarządzanie wymianą przelewów to nie lada wyzwanie. Rocznie w Polsce dokonuje się ponad 1,5 miliarda transakcji – 3,5 transakcji miesięcznie na każdego mieszkańca Polski.

Operatorem systemu rozliczeń przelewów między bankami jest Krajowa Izba Rozliczeniowa. Ten system to właśnie Elixir. Działa on już od ponad 20 lat i odpowiada za to, aby wymiana informacji rozliczeniowych między bankami przebiegała sprawnie i bezbłędnie. Tylko, że… niekoniecznie szybko.

Kiedy banki wypuszczają przelewy?

Elixir działa w taki sposób, że w bankach o ustalonych porach odbywają się tak zwane sesje wychodzące i sesje przychodzące. W większości przypadków trzy takie i trzy takie każdego dnia roboczego.

Z godziną sesji wychodzącej bank realizuje wszystkie dotychczas oczekujące zlecenia przelewów zewnętrznych. Na przykład BZ WBK pierwszą sesję wychodzącą ma o 8:15. Wtedy realizuje wszystkie przelewy z rana i te, które w poprzednim dniu roboczym nie załapały się już na ostatnią sesję wychodzącą.

Zlecenia (w formie „komunikatów rozliczeniowych”, nie faktycznych pieniędzy) idą do Krajowej Izby Rozliczeniowej i tam czekają na najbliższe sesje przychodzące w bankach odbiorców przelewów.

Przykładowo, jeżeli składasz we wspomnianym BZ WBK zlecenie przelewu o 7:30, a odbiorca ma konto w Citi, to pieniądze dotrą do niej lub do niego o 10:30 (bo wtedy jest pierwsza najbliższa sesja przychodząca w Citi).

Byłoby idealnie, gdyby wszystkie banki rozliczały przelewy wychodzące i przychodzące o podobnych godzinach. Wtedy mielibyśmy gwarancję, że pieniądze wysłane przed 16:00 dojdą do odbiorcy jeszcze tego samego dnia późnym popołudniem. Niestety, tak nie jest. Panuje tu całkowity bałagan, bo każdy bank układa sobie godziny sesji rozliczeniowych tak jak chce.

Na przykład przelewając pieniądze z mBanku do ING, odbiorca ma szansę otrzymać pieniądze tylko dwa razy w ciągu dnia – około godziny 11 i około godziny 15. Dlaczego? Bo tylko wtedy sesje przychodzące w ING „zazębiają się” z tymi wychodzącymi z mBanku.

Przelewy z dwóch porannych sesji wychodzących z mBanku przyjdą do ING z pierwszą sesją przychodzącą o 11:00. Przelewy z ostatniej sesji w mBanku dojdą do ING z drugą sesją przychodzącą o 15:00. Po tej godzinie na jakiekolwiek przelewy z mBanku nie ma już co liczyć.

A najgorsze jest to, że każda kombinacja bank nadawcy – bank odbiorcy ma swój indywidualny terminarz! Przelew zlecony z mBanku o 14:00 do ING przyjdzie dopiero rankiem następnego dnia. Za to przelew z eurobanku zlecony o tej samej godzinie przyjdzie do ING jeszcze o 15:00 tego samego dnia!

Przegapienie sesji rozliczeniowej może oznaczać koszty!

Kwestia godzin sesji rozliczeniowych może być szczególnie ważna dla tych, którzy spłacają raty kredytów w bankach innych niż swój „główny”.

Załóżmy, że masz ROR w mBanku, a kartę kredytową w ING. W dniu spłaty o godzinie 14 zlecasz przelew z mBanku na rachunek karty, tak aby spłacić całość zadłużenia. Wysyłasz pieniądze w środku dnia roboczego, więc chyba powinny dojść do ING jeszcze tego samego dnia, prawda?

No właśnie nie.

Ostatnia sesja „wychodząca” z mBanku przypada na godzinę 13:25. Jeżeli nie wyrobisz się ze złożeniem zlecenia przed tą godziną, to zostanie ono przetworzone dopiero z rana następnego dnia roboczego!

Jakie mogą być konsekwencje w tym przypadku? ING nie odnotuje spłaty karty w terminie, więc system może naliczyć Ci odsetki na karcie. I to nie za jeden dzień opóźnienia. Zgodnie z tym, jak działają karty kredytowe, zadłużenie zostanie policzone wstecz za cały ostatni okres rozliczeniowy.

Na szczęście w sytuacjach awaryjnych możemy liczyć na przelewy natychmiastowe. To coraz popularniejsza usługa oferowana przez coraz większą liczbę banków. Tyle tylko, że zazwyczaj jest dodatkowo płatna.

Fot. Flickr / fisherkiller, CC BY 2.0

Ogólne Czy też powtarzasz sobie te finansowe kłamstwa?

Lubimy czuć się dobrze. Lubimy mieć pewność, że nasze decyzje i wybory były słuszne. Lubimy mieć poczucie, że wydajemy nasze pieniądze z sensem i mamy kontrolę nad własnymi wydatkami. Czasami mamy jak najbardziej racjonalne podstawy do tego typu przekonań. To sytuacja idealna i taka, do której zdecydowanie warto dążyć.

Jednak często jest też tak, że sprawy mają się nie do końca tak, jak powinny się mieć. To nic złego! Przejmowanie kontroli nad własnymi pieniędzmi i zarządzanie swoim domowym budżetem to długotrwały proces. To, że trochę nam jeszcze brakuje do stanu pożądanego, to nic strasznego.

Gorzej jednak, gdy staramy się sobie wmówić, że jest dobrze – choć wcale nie jest. Posiadamy całe mnóstwo mechanizmów psychologicznych, które bronią naszego samopoczucia przed konsekwencjami czasem nienajlepszych decyzji. I te mechanizmy psychologiczne często sprowadzają nas na manowce.

Gdy podjęliśmy jakiś ważny (i niełatwy) wybór, to może włączyć się nam dysonans podecyzyjny, a wraz z nim mechanizmy służące redukcji tego dysonansu. Zauważamy, a wręcz wynajdujemy kolejne argumenty na rzecz podjętej przez nas decyzji i doszukujemy się kolejnych wad u alternatywy. Utwierdzamy się w przekonaniu, że podjęliśmy słuszny wybór.

Gdy zaś jesteśmy przekonani do jakiejś tezy, nawet jeśli nie jest ona do końca prawdziwa czy też racjonalna, może włączyć się tzw. confirmation bias. To swego rodzaju filtr poznawczy, przez który przepuszczane są argumenty popierające naszą tezę, zaś blokowane te, które ją podważają. W ten sposób nie dopuszczamy do siebie możliwości zmiany światopoglądu czy przekonań.

Efektem tych i szeregu innych mechanizmów psychologicznych, którym się poddajemy, są mniejsze i większe kłamstwa, których używamy do oszukiwania samych siebie, oraz wymówki. Im prędzej te mechanizmy u siebie rozpoznamy, zwłaszcza jeżeli chodzi o samooszukiwanie się w finansach, tym lepiej dla naszego portfela.

Zacznę oszczędzać od jutra

Dobrze wiesz, że nie. To mityczne jutro nigdy nie nadchodzi. Zawsze pojawi się coś, co utrudni nam zabranie się do działania. Okoliczności nigdy nie będą w 100% sprzyjające.

Zamiast czekać na jutro, spróbuj zrobić coś w tym kierunku już dziś. Jakkolwiek drobne miałoby to być działanie – zrób cokolwiek, wykonaj pierwszy krok. Otwórz konto oszczędnościowe w swoim banku i przelej tam pierwsze kilka złotych z ROR. Odwiedź strony innych banków i sprawdź oferty lokat. Wyjmij z portfela 20 złotych i włóż je do „świnki skarbonki”.

Mam jeszcze czas by oszczędzać na emeryturę

Mając dwadzieścia, trzydzieści czy też czterdzieści lat może się wydawać, że emerytura jeszcze daleko. Wszak to dopiero za kilkadziesiąt lat! W tym czasie na pewno zdążę zarabiać więcej i zacznę oszczędzać na starość.

Myśląc w ten sposób istotnie utrudniamy sobie odłożenie kwoty, która zapewniłaby nam stosunkowo komfortowe życie na emeryturze. Jeżeli chodzi o oszczędności, i to na jakikolwiek cel, zasada jest prosta – im wcześniej zaczniemy, tym lepiej. I tym mniejsze będą nasze obciążenia w przyszłości. Z dobrodziejstw procentu składanego powinniśmy zacząć korzystać jak najwcześniej.

Płacę ZUS, więc nie muszę samodzielnie odkładać na emeryturę

Trudno powiedzieć jak będzie wyglądał nasz system ubezpieczeń społecznych za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Ale biorąc pod uwagę wszelkie prognozy wysokości przyszłych emerytur i trendy demograficzne, to trudno będzie się utrzymać mając do dyspozycji środki pochodzące jedynie z państwowej emerytury. Samodzielnie oszczędzanie na ten cel to dziś niemal konieczność.

Będę zarabiać coraz więcej

Praca i zarobki to coś na co mamy wpływ, jednak nie jest to wpływ całkowity. Można by nawet powiedzieć, że jest on istotnie ograniczony. W karierze zawodowej zdarzają się zwolnienia (etat), okresy braku/niewielkiej liczby zamówień (własna firma), czy konieczności zmiany pracy, a czasem przeprowadzki za pracą.

Nasza pensja nie zawsze musi rosnąć wraz z kolejnymi latami stażu zawodowego. Mogą zdarzyć się okresy, w których wypłaty nie będziemy otrzymywać wcale. Mogą zdarzyć się miesiące, czy lata, kiedy będziemy zarabiać mniej niż dotychczas.

Nie myślimy o tym, a to błąd – takie okoliczności jak najbardziej warto mieć na uwadze. I przygotować się do nich zawczasu, odkładając odpowiednią sumę pieniędzy, która pozwoli nam na przeżycie co najmniej kilku miesięcy bez stałego źródła utrzymania. Warto też planować swój budżet tak, aby co miesiąc był w nim jakiś luz. Jeżeli bilans ledwo się dopina pod koniec miesiąca, to mniejsza wypłata w kolejnym miesiącu (spowodowana na przykład chorobą) zmusi nas do sięgania po oszczędności, lub nawet po kredyt. To zdecydowanie coś, czego warto unikać.

W bankach pracują specjaliści od finansów, którzy na pewno dobrze mi doradzą

Skoro analityk w banku wyliczył moją zdolność kredytową na X tysięcy złotych, to zadłużenie się na tę sumę powinno być dla mnie bezpieczne. Wcale nie! Zadłużanie się „pod korek” i kupowanie mieszkania za tyle, na ile pozwala nam zdolność kredytowa to prosta droga do tego, aby wziąć na siebie zadłużenie, które będzie za ciężkie do udźwignięcia dla naszego domowego budżetu.

W tym przypadku powinniśmy najpierw przeanalizować swoje obecne potrzeby i na tej podstawie zadecydować jak duże mieszkanie chcemy kupić. Dopiero potem patrzmy na możliwości jakie daje nam zdolność kredytowa.

Fot. Flickr / FuFuWolf

Ogólne Czy już czas zmienić bank? 3 sygnały

  • 21 października 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 8 comments

Niby z roku na rok rośnie liczba osób, które przenoszą swoje konta bankowe, to zdecydowana większość Polaków zostaje przy swoim pierwszym banku. Według wyników Diagnozy Społecznej z 2013 tylko co czwarty ankietowany zmienił kiedykolwiek swoje konto bankowe.

A czasami taka zmiana jest bardzo wskazana. Nawet jeżeli zaczęliśmy w banku, który miał dla nas najlepszą ofertę na rynku, to taki stan na pewno nie będzie trwać latami. Oferty zmieniają się stosunkowo często, więc niewykluczone że już po kilkunastu miesiącach łatwo byłoby nam znaleźć coś lepszego.

Co może nas zmotywować do szybszej zmiany konta? Na przykład te trzy rzeczy…

1. Bank wymaga od nas coraz więcej

Od jakiegoś czasu banki ukrywają opłaty i podwyżki za gąszczem warunków do spełnienia. W przekazie marketingowym niby wszystko jest za darmo – prowadzenie konta, przelewy, karta, bankomaty – wszystko za 0 zł. Tylko jak się wczytać w szczegóły oferty, to drobnym drukiem wypisane są wszystkie warunki, które trzeba spełnić, by tę darmowość utrzymać.

I tak by mieć darmowe konto trzeba na przykład co miesiąc wpłacać na nie ustaloną kwotę i dokonać ustalonej liczby transakcji bezgotówkowych kartą debetową dołączoną do konta. A jak tych warunków nie spełnisz, to bank wyciągnie rękę nawet po kilkanaście złotych za prowadzenie konta!

Wybierając konto możemy świadomie zdecydować się na takie z warunkami – wszystko policzyliśmy i wiemy, że z łatwością spełnimy wszystkie wymagania.

Problemy zaczynają się, gdy bank zaczyna te warunki zmieniać. I już nie wystarczy przelew co miesiąc na 1000 zł, teraz potrzeba 2000 zł, co może być trudne do spełnienia.

Jeżeli bank ma wobec nas coraz wyższe wymagania, to jest to na pewno jeden z sygnałów, by zacząć rozglądać się za czymś nowym.

2. Bank jest po prostu za drogi

Niektóre banki nie uciekają się do chowania opłat za listą do warunków do spełnienia, tylko komunikują wprost: konto u nas kosztuje tyle i tyle. Z jednej strony to uczciwy układ – bez gwiazdek i drobnego druku, wszystko jasno wyłożone czarno na białym w taryfie opłat i prowizji.

Gorzej, gdy jak dodamy opłaty za prowadzenie konta, kartę debetową i przelewy, to wyjdzie nam kilkanaście złotych w miesiącu. Na przykład płacenie bankowi 12 złotych co miesiąc oznacza wydatek 144 zł w skali roku. Te pieniądze można zaoszczędzić! – trzeba tylko przeanalizować dostępne oferty.

Oczywiście, nie zawsze warto kierować się tylko ceną. Jeżeli istotne są dla nas inne czynniki (np. jakość obsługi, przejrzystość i niezawodność systemu transakcyjnego itp.), to czasem warto płacić bankowi jakiś „abonament” w zamian za dobrą jakość tych usług. Wszystko zależy od tego, co jest dla nas najważniejsze.

3. W tym banku nie da się nic załatwić

Byliście kiedykolwiek w takiej sytuacji, w której dzwoniliście na infolinię w swoim banku z jakimś problemem i nikt nie potrafił Wam pomóc? Najpierw kilka lub nawet kilkanaście minut wsłuchiwania się w melodyjkę i oczekiwania na połączenie, a gdy już uda się połączyć, to z rozmowy właściwie niewiele wynika. Strata czasu.

Może nawet konsultant obiecał, że przekaże sprawę dalej i w najbliższym czasie ktoś do nas zadzwoni z rozwiązaniem. Ale mija kilka dni i nic…

Sam mam konta w różnych bankach i moją pierwszą linią kontaktu jest zazwyczaj telefon. Cały czas dostrzegam różnice między tym jak rozmawia się z pracownikami infolinii różnych banków.

W jednym potrafią obiecywać zajęcie się sprawą, ale jak dzwonię drugi raz z tym samym problemem to nikt nic nie wie, a w systemie nie ma śladu po poprzednim zgłoszeniu.

W innym banku gdy mam problem i konsultant akurat nie potrafi go rozwiązać, to obiecuje kontakt w ciągu kilku dni. I ten kontakt następuje, a osoba z którą rozmawiam zna szczegóły mojej sprawy.

I nawet nie chodzi mi tutaj o odradzanie jednego banku i polecanie innego konkretnego banku. Natomiast jeżeli widzisz, że obsługa w Twoim banku kuleje, to warto wiedzieć, że nie wszędzie tak jest.

Jeżeli to jest czynnik, którym kierujemy się przy wyborze banku, warto spytać znajomych, którzy mają konto w banku, który rozważamy, o ich doświadczenia z kontaktem z tą instytucją.

Fot. Flickr / noluck

Ogólne Czy 3% na lokacie to dziś dużo czy mało?

  • 19 sierpnia 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 4 comments

Nie będę ukrywał, że jestem dużym zwolennikiem depozytów bankowych. W moim prywatnym portfelu więcej trzymam w lokatach i na kontach oszczędnościowych niż w jakimkolwiek innym instrumencie inwestycyjnym.

Gdybym miał sobie kiedykolwiek zrobić jakiś test na profil inwestora, to na pewno wniosek byłby taki, że inwestuję bardzo zachowawczo, zdecydowanie bardziej ceniąc sobie bezpieczeństwo niż niepewną szansę na wyższy zysk.

Przypuszczam, że i wśród użytkowników Kontomierza znajdzie się dużo takich osób, dla których ważny jest spokój i poczucie pewności i raczej unikają ryzyka i emocji związanych z bardziej agresywnymi formami pomnażania kapitału.

Czy gdybyśmy inwestowali teraz na giełdzie, to czy zarobilibyśmy więcej niż na naszych lokatach i kontach oszczędnościowych? Wprawdzie nie lubię gdybać, ale patrząc na roczny wykres indeksu WIG jest duża szansa, że stalibyśmy w miejscu. To, co mogłoby nas ominąć, to najwyżej szansa na jeden szczęśliwy strzał. A z tymi wiadomo jak bywa…

źródło: Stooq

A jak przy tym wyglądają lokaty? Pozornie – tak sobie. Rzut oka na nasz ranking lokat na sierpień 2014 pokazuje, że najbardziej typowe lokaty (bez szczególnych warunków do spełnienia i takie, które może założyć każdy, niezależnie od tego, czy jest już klientem banku, czy jest nowym klientem) oferują oprocentowanie w okolicach 3,0-3,5% brutto (czyli trzeba odliczyć od tego jeszcze podatek od zysków kapitałowych) w przypadku lokat 3-miesięcznych. Takie depozyty oferuje np. BNP Paribas, Meritum Bank czy banki z grupy Getin (Idea, Open, Getin). W przypadku lokat rocznych możemy liczyć na 3,5-4,0% brutto w skali roku.

Ci, którzy nie mają jeszcze kont we wszystkich możliwych bankach, mogą jeszcze jednorazowo załapać się na promocje dla „nowych klientów” i zakładać promocyjne „powitalne” lokaty oprocentowane nawet w okolicach 5% brutto rocznie. Takie promocje mają naturalnie swoje ograniczenia – najczęściej są nimi krótki czas lokaty (2-3 miesiące) i stosunkowo niski próg maksymalnej wpłaty (najczęściej w przedziale między 5 a 10 tysięcy złotych).

Ale wracając do tych „standardowych” trzech procent. To dużo czy mało? By to ocenić, trzeba na to oprocentowanie patrzeć w szerszym kontekście, przede wszystkim biorąc pod uwagę wskaźnik inflacji.

A tak się składa, że obecnie mamy deflację. Ostatnie dane GUS pokazują, że rok-do-roku produkty znajdujące się w „koszyku inflacyjnym” urzędu mają w sumie ceny niższe o 0,2% niż przed rokiem.

Co to oznacza dla oszczędzających? To, że właściwie na każdym oprocentowanym koncie i na każdej lokacie realnie zarabiamy. Tak, nawet na lokatach na 1% oferowanych przez Pekao ;).

W dzisiejszej sytuacji wystarczy więc wziąć oprocentowanie z oferty, odjąć od tego podatek i w wyniku mamy realny zysk – to, o ile wzrośnie wartość naszych oszczędności.

Te 3,0-4,0% na lokatach mogą początkowo wyglądać skromnie, ale jeżeli pomyślimy, że to właśnie o tyle bijemy wskaźnik inflacji, to jest naprawdę bardzo dobrze. Mamy dziś bardzo korzystne warunki dla oszczędzających w tym „bezpiecznym” modelu.

Dla porównania weźmy dane z 2012 roku, kiedy to banki bardzo agresywnie konkurowały oprocentowaniem depozytów, dochodząc nawet do 8,0-9,0% w skali roku na promowanych lokatach. Wtedy robiło to duże wrażenie.

Ale od tych wartości trzeba odjąć wskaźnik inflacji, który wynosił wówczas około 4%. Zatem realny zysk mieścił się w granicach ok. 4,0-5,0%. Czyli mniej-więcej tyle, ile można dziś wycisnąć z bankowych promocji!

Porównajcie sobie dzisiejsze depozyty z zestawieniem, które przygotowałem w kwietniu 2012 roku.

Pisałem wtedy tak:

"Każdy depozyt oprocentowany poniżej 5,3% brutto rocznie sprawi, że w ujęciu realnym, będziesz tracić pieniądze.

Dlaczego?

Twój kapitał będzie oprocentowany poniżej inflacji (4,3% r/r w lutym 2012), przez co po zakończeniu lokaty będziesz mógł kupić za zgromadzone środki mniej niż przed założeniem depozytu!"

Tak właśnie działa inflacja. Pięcioprocentowe lokaty, które dziś dają zarobić najwięcej, jeszcze dwa lata temu ledwie broniłyby nasz kapitał przed realną utratą wartości.

A jaką strategię warto przyjąć zakładając lokaty w tych „deflacyjnych” warunkach?

Deflacja jest dla RPP wyraźnym sygnałem do obniżenia stóp procentowych. Może – choć nie musi – być to z kolei impulsem dla banków do obniżenia oprocentowania depozytów. Dlaczego „nie musi”? Bo niższe stopy procentowe to jednocześnie większa dostępność kredytów, a kredyty udzielane przez banki muszą być odpowiednio zabezpieczone depozytami. Związek między stopami procentowymi ustalanymi przez RPP a oprocentowaniem depozytów nie jest zatem liniowy.

Dziś, tak jak z reguły w każdej innej sytuacji rynkowej, warto aby struktura naszych oszczędności była zdywersyfikowana (nie tylko pod kątem rodzaju instrumentów oszczędnościowych/inwestycyjnych) i odpowiednio elastyczna. Warto zatem mieć w portfelu lokaty o różnym terminie zapadalności: swoje oszczędności można rozdysponować między lokaty krótkie, 3-miesięczne i te dłuższe, na przykład roczne.

Da nam to odpowiednią swobodę w reagowaniu na zmieniającą się sytuację rynkową, ale też zabezpieczy część naszych oszczędności na wypadek istotnych obniżek oprocentowania depozytów w bankach.

Fot. Flickr / 401(K) 2013

Szukasz dobrego, bezpiecznego miejsca dla swoich oszczędności?

Oprócz typowych lokat i kont, gdzie po prostu wpłacasz pieniądze i nie musisz się niczym martwić, są na rynku jeszcze różne promocje. Ale wtedy musisz uważać, dokładnie czytać regulamin (o ile istnieje) i znać listę szczegółowych warunków uprawniających do skorzystania z promocji.

A, że banki bardzo lubią, jak przynosimy do nich pieniądze, to ostatnio popularnym stał się warunek „atrakcyjne oprocentowanie tylko dla nowych środków”.

Dziś na rynku mamy co najmniej dwie takie oferty:

  • lokatę półroczną w Alior Banku – 6,2% brutto w skali roku, z możliwością zerwania lokaty w każdej chwili bez utraty odsetek
  • Konto Indywidualne w BGŻ Optima – 6,5% brutto w skali roku

 

Tylko co oznaczają te nowe środki?

Nie było ich na koncie wczoraj, przelewam dziś i już wszystko gra? No właśnie nie do końca.

W takich promocjach bank wyznacza jeden dzień, do którego będzie odnosił wysokość Twojego obecnego salda na koncie. Zazwyczaj jest to pierwszy dzień obowiązywania promocji.

W Aliorze to 8 marca 2012.

W BGŻ Optima to 6 kwietnia 2012.

Jeżeli zatem chcesz założyć lokatę półroczną w Aliorze, to bank sprawdzi ile miałeś na koncie 8 marca. Wszystko ponad tę kwotę to „nowe środki”.

Jeżeli dziś na koncie masz tyle samo lub mniej – to niestety lokaty nie założysz.

Nie ma znaczenia to, co działo się na rachunku w międzyczasie. Mogłeś wpłacać, wypłacać – decyduje różnica między saldem dzisiejszym a tym z rozpoczęcia promocji.

A jeżeli akurat tego dnia miałeś na koncie wypłatę, to dziś będziesz mieć utrudnione zadanie ;).

Przykład:

  1. 8 marca masz na koncie 3000 zł
  2. przez cały marzec robisz zakupy kartą debetową wypłacając w sumie 800 zł z konta
  3. na początku kwietnia dostajesz wynagrodzenie 2000 zł
  4. dziś chcesz założyć lokatę – bank pozwoli Ci założyć ją na maksymalnie 1200 zł

 

Tak to działa: 3000 – (3000 – 800 + 2000) = 1200

Twoje saldo z dnia rozpoczęcia promocji minus (bilans wszystkich operacji na rachunku w stosunku do salda z dnia rozpoczęcia promocji) = nowe środki.

Liczy się tylko to, co jest powyżej kwoty z dnia wyznaczonego przez bank.

Dlatego zanim udasz się do banku z zamiarem założenia promocyjnej lokaty lub konta oszczędnościowego, sprawdź ile pieniędzy trzymałeś w banku w dniu rozpoczęcia promocji.

Fot. Flickr / 401K. 

Ogólne Atrakcyjne oprocentowanie - co to dziś znaczy?

I przede wszystkim – gdzie znaleźć dobrze oprocentowane konta oszczędnościowe i lokaty bankowe?

Jeżeli szukasz miejsca dla środków, które zostały osierocone po wycofaniu antybelkowych depozytów, to poniżej przedstawiamy kilka przykładów.

Działamy według strategii „na przeczekanie”, czyli bierzemy krótkie, dobrze oprocentowane depozyty i czekamy na ruch banków w nowej sytuacji rynkowej.

Dla nowych klientów

Na największe zyski mogą liczyć „nowi” klienci. To sprawdzony sposób banków na zwiększenie liczby otwieranych kont oraz na zbieranie kapitału z rynku. Wszyscy zyskują – lubimy takie rozwiązania.

Co nasze banki mają dziś do zaoferowania nowym klientom?

Uwaga! Wszystkie poniższe przykłady są aktualne na dzień 02.04.2012 roku. Przed wpłaceniem środków do banku sprawdźcie tabelę oprocentowania (i tabele opłat i prowizji, jeżeli zakładacie konto). Ze względu na zmiany w podatku Belki mamy teraz w bankach gorący okres i oferty zmieniają się dosłownie z dnia na dzień.

  • neoBank – dwumiesięczna lokata Wysoki Procent, 9% brutto w skali roku.
  • Meritum Bank – trzymiesięczna Pierwsza Lokata, 8,5% brutto w skali roku.
  • dbNET – okazuje się, że nadal ma w ofercie konto oszczędnościowe 24h w pakiecie z kontem internetowym dbNET. Dostajemy 8,1% brutto na koncie oszczędnościowym z dzienną kapitalizacją odsetek (tak tak, dzienna kapitalizacja nie zdążyła jeszcze na dobre zniknąć z rynku).
  • openonline – dwumiesięczna Lokata z Doradcą, 7,5% bruto w skali roku, o ile pofatygujemy się do placówki i spotkamy się z doradcą.
  • getinonline – dwumiesięczna Lokata na Start, 7% brutto w skali roku.
  • Kredyt Bank - 6-miesięczna Lokata z Premią, 6,5% brutto w skali roku, ale lokatę trzeba założyć osobiście w oddziale.
  • BGŻ Optima - 4-miesięczna Lokata Bezkarna, 6,3% brutto w skali roku z możliwością zerwania lokaty w każdym momencie, bez utraty odsetek.

Dla każdego

Jeżeli masz już konta w powyższych bankach i nie możesz liczyć na promocje „dla nowych klientów” – lub po prostu nie chcesz kolejnego ROR-u musisz zapamiętać jedną wartość:

6,2%

To w tych okolicach zaczynają się najlepsze standardowe oferty na rynku. Te 6,2% brutto to 5,02% netto, po opodatkowaniu. To znaczy, że wkładając 5000 zł na trzymiesięczną lokatę dostaniesz na koniec 62,75 zł odsetek.

Gdzie możesz znaleźć  oferty z takim oprocentowaniem?

Kilka przykładów:

  • 13-dniowy plan depozytowy w Toyota Banku – 6,5%.
  • Lokata półroczna w Alior Banku – 6,2% + możliwość zerwania lokaty w każdej chwili bez utraty odsetek.
  • Lokata trzymiesięczna w Idea Banku – 6,2%.
  • Lokata trzymiesięczna w FM Banku - 6,05%.
  • Lokata półroczna w Meritum Banku – 6,0%.
  • Lokata półroczna w BGŻ Optima - 6,0%.

 

A jeżeli mimo wszystko chcesz zamrozić środki na dłużej, to banki z Grupy Getin Noble (getinonline, openonline) jeszcze tylko dziś oferują 12-miesięczne lokaty na 6,4%.

Wygraj walkę z inflacją

Uwaga! Każdy depozyt oprocentowany poniżej 5,3% brutto rocznie sprawi, że w ujęciu realnym, będziesz tracić pieniądze.

Dlaczego?

Twój kapitał będzie oprocentowany poniżej inflacji (4,3% r/r w lutym 2012), przez co po zakończeniu lokaty będziesz mógł kupić za zgromadzone środki mniej niż przed założeniem depozytu!

A to i tak tylko pół biedy, bo mówimy o oficjalnej inflacji podawanej przez GUS i liczonej według uśrednionego koszyka zakupów.

A co jeśli w Twoim budżecie domowym dużą rolę odgrywają wydatki na paliwo? Albo zamarzyła ci się huczna Wielkanoc i musisz kupić naprawdę dużo jajek? ;)

Tak naprawdę, to dla każdego z nas stopa inflacji jest inna i zależy od tego co najczęściej kupujemy (lub: na co wydajemy najwięcej pieniędzy). Dlatego warto prowadzić miesięczny budżet domowy (a w tym właśnie pomaga Kontomierz) i śledzić jak te wydatki zmieniają się w czasie.

A potem szukać takich ofert depozytów, by oszczędności nie traciły na wartości w stosunku do naszej osobistej inflacji. Dopiero tak oprocentowane lokaty będą naprawdę atrakcyjne.

Aktualizacja: Dodaliśmy lokaty w Kredyt BGŻ Optima.

Fot. Flickr / 401K 

Ogólne Wiosenne porządki w finansach domowych: lokaty odnawialne

  • 28 marca 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

To druga część serii o porządkowaniu domowych finansów na wiosnę.

W pierwszej części przeglądaliśmy konta oszczędnościowe szukając takich, które nie przydadzą się po zmianach podatkowych po 1 kwietnia.

A dzisiaj bierzemy na tapetę lokaty.

--

Czy wiesz kiedy kończą się Twoje lokaty?

Co się stanie z Twoimi lokatami z codzienną kapitalizacją po 1 kwietnia?

Czy Twoje lokaty są odnawialne, czy po zakończeniu czasu trwania lokaty środki wrócą na Twoje konto?

Przy okazji wiosennych porządków warto zadać sobie te kilka pytań i poświęcić chwilę na sprawdzenie szczegółów.

Terminy założenia i zakończenia lokat

Daty zapadalności lokat są o tyle ważne, że mają duży wpływ na Twoją płynność finansową. Mając jakieś środki do dyspozycji lepiej nie zakładać lokat za całą sumę i zamrażać pieniędzy na bp. 6 czy 12 miesięcy. Korzystniejszym rozwiązaniem jest takie rozplanowanie lokowania środków, by zakładać lokaty np. w miesięcznych odstępach.

Dzięki temu, w przyszłości, co miesiąc będziesz mieć uwalnianą część Twoich oszczędności. Poza tym środki podzielone będą na kilka mniejszych „paczek”. A to się bardzo przydaje w sytuacjach nieprzewidzianych – albo przewidzianych, ale zapomnianych (np. kolejna roczna składka za samochodowe OC).

Gdybyś w takiej sytuacji miał zrywać jedną dużą lokatę i tracić wszystkie odsetki, to byłoby niefajnie. A tak – część pieniędzy masz pod ręką, a jeżeli potrzebujesz więcej – możesz zerwać kolejne lokaty. Tymczasem, reszta oszczędności dalej pracuje.

Odnawialna czy nie?

Często zdarza się, że przy zakładaniu lokaty banki nie pytają nas o zdanie – czy chcemy automatycznie odnawiać lokatę, czy to tylko jednorazowa historia.

Dla banków domyślne ustawienie to oczywiście „odnawialna”. Banki lubią zapominalskich. Z jednej strony zapominają spłacić kartę kredytową w terminie, co jest doskonałym pretekstem do naliczenia odsetek i karnych opłat. Z drugiej strony, zapominają o swoich lokatach i zostawiają je w banku dłużej niż by chcieli. Często na zwyczajnie niekorzystnych warunkach.

Bo przy lokatach odnawialnych, bank na kolejny okres może nie zaoferować tych samych warunków, co w dniu zakładania lokaty. To byłoby zbyt idealne, by być prawdziwe – założyć masę odnawialnych lokat podczas bankowej wojny na odsetki. 9% rocznie gwarantowane do końca życia to by było coś ;).

W rzeczywistości jest mniej korzystnie dla klientów. Bank po prostu odnowi lokatę według tego, co ma aktualnie w ofercie. A to nie musi być najlepsza oferta na rynku.

Dlatego swoich oszczędności na lokatach trzeba pilnować

Ale to nie jedyny powód!

Lokaty to niby bezpieczna inwestycja, ale to tylko pozory. Zawsze można przegrać z inflacją – i w ujęciu realnym nasze oszczędności będą topnieć. W dniu zakończenia lokaty będziemy mogli za zgromadzone środki kupić mniej niż w dniu lokowania oszczędności.

Warto na bieżąco szukać najlepszych lokat na rynku i powierzać środki tym bankom, które oferują w danym momencie najwyższe oprocentowanie.

Fot. Flickr / randihausken 

Ogólne Waszym zdaniem: Czy wizerunek banku ma znaczenie?

Czy liczą się opinie o banku, czy po prostu najlepsza oferta?

Wybierając najlepsze konto przyglądam się taryfom opłat i prowizji, szukam haczyków, ukrytych opłat, wypróbowuję wersję demonstracyjną serwisu transakcyjnego. Szukając lokat patrzę na oprocentowanie, czas trwania i – jeszcze do niedawna – kapitalizację.

To wszystko wpływa na moją decyzję. A co z opiniami o banku? Czy mają znaczenie w sytuacji, gdzie liczą się głównie złotówki?

Czy zmiana wizerunku PKO BP z pomocą Szymona Majewskiego przekonała Was, że to dynamiczny i nowoczesny bank?

Czy historie o poszkodowanych przez bank klientach mają wpływ na to, komu powierzacie swoje pieniądze? Na przykład ostatni przykład jednego z klientów Getinu, któremu skradziono dokumenty, a bank nie przekazał tej informacji do rejestru dokumentów zastrzeżonych. A w międzyczasie złodzieje wyłudzali kredyty i „pracowali” na negatywną historię poszkodowanego klienta w BIK i rejestrach nierzetelnych dłużników.

Winę Getinu orzekł sąd nakazując wypłatę 20 tys. zł odszkodowania.

Oczywiście, od czasu do czasu takie przypadki przewijają się przez media i blogi. Pewnie każdy bank ma coś na sumieniu – źle obsłużonego klienta, nieudzielanie pełnych informacji (lub nawet wprowadzanie w błąd, np. przez telefonicznych konsultantów), błędy systemu transakcyjnego powodujące problemy z księgowaniem transakcji (np. brak zwrotu środków z zakończonej lokaty)…

Można wymieniać długo. Część z tych historii trafia do opinii publicznej, część nie. Część żali klientów jest uzasadniona, a części sami są sobie winni – niedokładnie czytając umowy.

Ale trzeba przyznać, że akurat Getin mocno pracuje na swoją negatywną opinię.

Tylko, czy to ma znaczenie przy podejmowaniu decyzji o założeniu konta czy lokaty?

Zastanawia mnie to szczególnie w kontekście sytuacji mBanku. Z jednej strony głośna sprawa „Nabitych” (klientów, którzy kwestionują zapisy umowy kredytowej pozwalające na ustalanie oprocentowania kredytów przez Zarząd banku) i procesy zbiorowe klientów z bankiem. Z drugiej strony mBank konsekwentnie wskazywany jest jako najlepszy bank internetowy...

A czy Wy, wybierając produkty bankowe, liczycie jedynie koszty i zyski, czy może kierujecie się też opiniami o danym banku?

Fot. Flickr / 401K 

Ogólne Zarabiaj więcej z nowym Kontomierzem!

To już ostatnia część przeglądu nowych funkcji w Kontomierzu. Poprzednio zaprezentowaliśmy Wam przejrzyste podsumowanie finansów, możliwości wykonywania szczegółowych analiz i sposoby na kontrolowanie budżetu.

Dziś - kilka metod na to, by zarobić z nowym Kontomierzem.

A dokładnie trzy metody: zarabianie na kontach, na lokatach i na polecaniu Kontomierza.

Zarabiaj na kontach

Porównywanie ofert, liczenie ewentualnych zysków i przebijanie się przez taryfy opłat i prowizji to żmudna i nudna czynność. Dlatego Kontomierz robi to wszystko za Was.

Na podstawie aktualnej oferty banków, a także danych, które importujecie do Kontomierza, aplikacja przedstawia rekomendacje.

Zyski ze zmiany konta

Oczywiście najważniejszą informacją jest zysk, który możecie mieć po zmianie konta. Ten może czasem wynosić nawet kilkaset złotych rocznie. Tę informację podajemy na pierwszym miejscu.

Ale to nie wszystko! Każdej takiej rekomendacji możecie przyjrzeć się dokładniej - wystarczy kliknąć. W ten sposób otrzymacie dokładne porównanie Waszego aktualnego konta z tym rekomendowanym. Wraz ze zwróceniem uwagi na wszystkie istotne zapisy z taryfy opłat i prowizji - tak, by nie zaskoczył Was żaden haczyk.

Oprócz tego możecie skorzystać z porównywarki kont. Wpisując w formularz dane jakie Was interesują oraz opisując swój sposób korzystania z konta otrzymacie ściśle sprofilowaną rekomendację.

Zarabiaj na lokatach

Gdzie najkorzystniej zdeponować środki? Która lokata jest obecnie najlepsza? Kontomierz porówna ile zarabiacie trzymając swoje środki na obecnych kontach i lokatach z aktualną ofertą na rynku.

Zyski z założenia lokaty

Oferty zmieniają się cały czas, więc warto często przeglądać to zestawienie.

Zarabiaj w programie partnerskim

Cały czas zapraszamy do udziału w naszym programie partnerskim! Możecie w nim zarabiać polecając Kontomierz nowym użytkownikom. Rekomendując Kontomierz np. na Facebooku czy na własnym blogu możecie korzystać z naszych bannerów reklamowych.

--

Dzięki tym kilku sposobom możecie tak zoptymalizować swoje finanse, bieżące środki i depozyty, by pieniądze pracowały dla Was jak najciężej.

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies