Filtrowanie wszystkich postów po tagu "banki_gospodarka." Wyczyść filtr

E-bankiBanki przykładają coraz większą wagę do rozwiązań internetowych. Dzięki nim klienci mają całodobowy dostęp do swoich pieniędzy, a banki mogą liczyć oszczędności – pracownicy w oddziałach zajmują się bardziej dochodowymi czynnościami niż wykonywanie przelewów.

Już wkrótce co najmniej dwa banki szykują spore zmiany w swoich serwisach transakcyjnych. Dla klientów tych banków oraz potencjalnie zainteresowanych ofertą – mogą być to argumenty za lub przeciw współpracą z konkretną instytucją.

Społecznościowe Inteligo

Po kilku latach marazmu, PKO BP chce wzmocnić swoje internetowe ramię – Inteligo. W ostatnich miesiącach do oferty banku zostały wprowadzone kredyty gotówkowe i lokaty z codzienną kapitalizacją odsetek. Od maja Inteligo testuje także płatności bezstykowe z użyciem telefonów komórkowych.

Nowa strategia zakłada zdobycie kilkuset tysięcy klientów, a nowe otwarcie wydaje się bardzo dobrze przemyślane. Bank buduje społeczność klientów, którzy wypowiadają się na temat planowanych zmian. Wybrano nawet kilkudziesięcioosobową grupę testerów, która w pierwszej kolejności otrzymuje dostęp do nowych funkcjonalności. W tym momencie oceniają oni zaawansowaną wyszukiwarkę transakcji.

Gruntownej zmianie będzie poddany cały system transakcyjny banku. Oprócz nowych funkcji zmieni się także bardzo toporna szata graficzna, która z Inteligo kojarzy się już od wielu długich lat. Warto wspomnieć, że dopiero kilka tygodni temu Inteligo zrezygnowało z pobierania opłat za przelewy... internetowe. Choć trudno w to uwierzyć, internetowy bank pobierał aż 99 groszy za przelew zewnętrzny.

Konserwatywny mBank

Zmiany w wyglądzie planuje także największy bank internetowy w Polsce – mBank. Jako, że Polacy lubią to co już znają i raczej niechętnie podchodzą do nowości, to w tym przypadku zmiany w domyślnym wyglądzie będą kosmetyczne. Dla rządnych zmian wprowadzono jednak alternatywną „skórkę”, których w przyszłości może pojawić się więcej.

Nam spodobała się nowa biało- czerwona propozycja, która nawiązuje kolorystyką do informacyjnego serwisu mBanku. W tym przypadku także nie ma rewolucji, ale jest to już ciekawa ewolucja. Chcąc uniknąć niekończących się dyskusji o „wyłączeniu nowego wyglądu”, to użytkownicy zdecydują jak będzie wyglądał ich serwis transakcyjny.

Nowy mBank

Wprowadzone zmiany mają związek z 10. urodzinami mBanku. Z tej okazji przedstawiciele banku zapowiadają także inne nowości, które zostaną ujawnione w najbliższych dniach. Dodatkowo zapowiedziano, że jesienią mBank „popracuje także nad stroną logowania”. Tajemniczo, ale ciekawie – zobaczymy w jakim kierunku pójdą zmiany. Widać jednak, że ścieżka została już obrana: personalizacja, personalizacja, personalizacja.

Najlepsze Millennium

Chociaż Bank Millennium nie zapowiedział zmian w swoim serwisie transakcyjnym, to i tak ma duże powody do zadowolenia. Ostatnio bankowość internetowa tej instytucji została uznana w prestiżowym rankingu Global Finance za najlepszą w Polsce.

Bank został doceniony za przejrzystość swojego systemu, a dodatkowo wyróżniono skuteczność w pozyskiwaniu depozytów przez internet. Jesteśmy ciekawi Waszej opinii na temat e-bankowości Millennium. Czy powinna być ona wzorem dla innych banków w Polsce?

Co ciekawe, nagrodę  w konkursie Global Finance otrzymał także mBank. Wyróżnienie przyznano za bankowość internetową w... Czechach.  Zdaniem autorów zestawienia najlepszą bankowość internetową dla firm ma w Polsce BRE, a najlepiej zabezpieczony w całej Europie Środkowo- Wschodniej jest Pekao SA.

Przed bankowcami zapowiada się gorąca jesień. Zmianom zawsze towarzyszą dobre i złe opinie. Cytując klasyka, ważne by te plusy nie przysłoniły nam minusów. Mówiąc już zupełnie serio – liczymy na więcej zmian, które wprowadzą nowoczesne rozwiązania do wszystkich banków.

A jak Wy oceniacie te zapowiedzi?

Fot. SXC.HU / nkzs

Ogólne Banki zarabiają coraz więcej

BankiPolski sektor bankowy w pierwszym półroczu zarobił 5,4 mld zł. To niemal miliard złotych więcej niż w analogicznym okresie roku 2009. Na dobre wyniki złożyły się zarówno większe przychody jak i niższe koszty działania.

Zyski rosną

Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała najnowszy raport o sytuacji banków. Wnioski z niego płynące potwierdzają, że instytucje finansowe w Polsce uporały się już z większością skutków kryzysu. Na wynikach banków cieniem kładą się tylko rezerwy na niespłacane kredyty, które po raz kolejny wzrosły.

Dużo więcej zdarzeń miało jednak pozytywny wpływ na zyski banków. Przede wszystkim zakończyła się ostra wojna depozytowa, która doprowadziła do obniżenia oprocentowania lokat i rachunków oszczędnościowych. Koszty odsetkowe banków spadły o ponad 16 proc., a w ich kasach zostało z tego tytułu 2,6 mld zł.

Niższa dynamika akcji kredytowej oraz pogarszające się wskaźniki spłat spowodowały, że w porównaniu z pierwszym półroczem ubiegłego roku w zasadzie nie zwiększyły się przychody odsetkowe banków. Banki w tym czasie zwiększyły o 10 proc. swoje wpływy z tytułu opłat i prowizji.

Coraz bardziej zadłużeni

Na koniec czerwca br. zadłużenie Polaków wzrosło do 446 mld zł. W ciągu roku zwiększyło się o niespełna 13 proc. Najszybciej rosły tradycyjnie już kredyty hipoteczne (18 proc.). Wolniej (o 8 proc.) wzrosło natomiast nasze zadłużenie z tytułu kredytów konsumpcyjnych.

Udział kredytów mieszkaniowych we frankach spada i w tym momencie wynosi już mniej niż 60 proc. Na niezmiennym poziomie (około 34 proc.) pozostaje udział kredytów złotówkowych, a najszybciej rosną kredyty w euro. W tym momencie już przeszło 5 proc. „mieszkaniówek” denominowanych jest we wspólnej walucie.

Systematycznie pogarszają się wskaźniki spłat. Jeszcze rok temu w sektorze gospodarstw domowych, kredyty z opóźnieniami w spłatach stanowiły 4,8 proc. Po pierwszym półroczu br. jest to już 6,6 proc. Jeszcze gorsza sytuacja obserwowana jest wśród przedsiębiorstw – tutaj już niemal 12 proc. kredytów jest obsługiwanych nieterminowo.

Więcej oddziałów, więcej pracowników

W pierwszym półroczu banki zwiększyły zatrudnienie o 1 proc., ale w instytucjach finansowych nadal pracuje mniej osób niż jeszcze rok temu. Widać, że banki choć zwiększają zatrudnienie, to robią to bardzo ostrożnie.

Z niewielką dynamiką rośnie także sieć placówek bankowych. Od stycznia do czerwca ich liczba wzrosła o 155 (1,1 proc.). Jeszcze kilka lat temu taką ilość oddziałów banki potrafiły otworzyć w miesiąc.

Bezpieczeństwo rośnie, perspektywy dobre

Polski sektor bankowy jest uważany za bardzo bezpieczny. Instytucje działające na naszym rynku nie angażowały się w ryzykowne operacje finansowe lub ich udział w takich działaniach był marginalny.

Ilość kredytów z opóźnieniami w spłatach rośnie, ale nadal nie zagraża to stabilności sektora. Konserwatywna polityka kredytowa większości banków pozwoliła względnie spokojnie przetrwać kryzys całej polskiej gospodarce.

Rosną także współczynniki wypłacalności. Dla całego sektora wynosi on już 13,5 proc., a w ciągu roku wzrósł o niemal 9 proc. Kiedy banki uporają się z pogarszającą jakością portfela kredytowego, ich zyski wzrosną zapewne jeszcze bardziej. Perspektywy dla sektora są więc bardzo optymistyczne.

Fot. SXC.HU / iprole

Dane pochodzą z publikacji KNF: Informacja o sytuacji krajowych banków komercyjnych, banków spółdzielczych i oddziałów instytucji kredytowych.

Ogólne Wyniki PKO BP

PKO BPPorównując z rokiem ubiegłym, PKO BP zwiększył w pierwszym półroczu zysk netto o niemal 30 proc. Największy polski bank zarobił przeszło 1,5 mld zł, a jego wyniki okazały się lepsze od oczekiwań analityków.

Wzrosty odnotowano zarówno po stronie odsetkowej, jak i prowizyjnej. Koniec wojny depozytowej spowodował, że koszty PKO BP uległy zmniejszeniu, a wzrost akcji kredytowej przyniósł dodatkowe wpływy. Ogółem wynik z tytułu odsetek nieznacznie przekroczył 3 mld zł i był wyższy o 33 proc. niż w pierwszym półroczu 2009.

Znacząco wzrósł także wynik z tytułu opłat i prowizji. Od stycznia do czerwca bank pobrał od swoich klientów przeszło 1,9 mld zł (wzrost o 25 proc.), a po odliczeniu kosztów bilans w tym obszarze zamknął się kwotą 1,5 mld zł (+ 30 proc.).

Kontynuowaliśmy działania zmierzające do utrzymania silnej bazy depozytowej i kapitałowej, stanowiącej podstawę stabilnego rozwoju działalności biznesowej, przy równoczesnym utrzymaniu priorytetów w zakresie efektywności i skutecznej restrukturyzacji kosztów. Wyniki potwierdzają, że Strategia na lata 2010-2012 jest realizowana bardzo konsekwentnie – powiedział Zbigniew Jagiełło, Prezes Zarządu PKO Banku Polskiego.

Niewielkim cieniem na wynikach PKO BP kładą się rezerwy na niespłacane kredyty. Ostatnio przeprowadzone stress testy oraz bardzo okazały wynik netto wskazują jednak na wysokie bezpieczeństwo banku.

Co podkreślił prezes Jagiełło, bank ograniczał także koszty, które spadły rok do roku o 2 proc. Wpływ miały na to niższe wydatki głównie na promocję i reklamę, informatykę, telekomunikację oraz usługi pocztowe i kurierskie.

PKO BP nie wypłacił jeszcze dywidendy z zysku za rok ubiegły, co wynika ze starań o przejęcie kontroli nad BZ WBK. Jak donoszą media, na placu boju pozostały już tylko dwa banki zainteresowane odkupieniem polskiego biznesu od AIB. W tym kontekście oprócz naszego największego banku wymienia się także hiszpański Santander.

O tym, kto będzie nowym właścicielem BZ WBK dowiemy się w najbliższych tygodniach. Wg kursu z dzisiejszego otwarcia, pakiet należący do irlandzkiej grupy AIB wart jest niemal 9,5 mld zł. Sfinansowanie tej operacji dla PKO BP nie stanowiłoby problemu, ale nie wiadomo jak zareagowałby rynek i jak wyglądałyby wyniki PKO w kolejnych kwartałach.

Do czasu rozstrzygnięcia możemy tylko obserwować sytuację, a wypowiedzi ekonomistów i specjalistów są bardzo różne – wielu z nich pomysł zakupu BZ WBK przez PKO popiera, ale grupa przeciwników wcale się nie zmniejsza. Co Wy sądzicie o tej transakcji?

Fot. SXC.HU / gabriel77

Ogólne Uwaga na dokumenty

Zastrzeganie dokumentówKażdego dnia w Polsce, około 40 osób używa cudzego dokumentu, by wyłudzić kredyt, podpisać umowę z firmą telekomunikacyjną czy wynająć mieszkanie. Tylko w pierwszym półroczu mieliśmy przeszło 7 tys. takich zdarzeń.

Posiadając czyjś dowód osobisty, przestępcy mogą na cudze konto zaciągać zobowiązania oraz popełniać inne przestępstwa. Dlatego bardzo istotne jest, by przechowywane dokumenty były możliwie bezpieczne, a ich zaginięcie natychmiast zgłaszane do banku i na policję.

Statystyki

W drugim kwartale 2010 roku udaremniono przeszło 1,7 tys. prób wyłudzeń kredytów. Przestępcy posługując się skradzionymi/znalezionymi dokumentami chcieli zaciągnąć kredyty o wartości 71 mln zł. Rekord został pobity na Śląsku, gdzie złożono wniosek kredytowy na kwotę aż 10 mln zł.

Dzięki funkcjonowaniu systemu wymiany informacji o skradzionych i zagubionych dokumentach, liczba przestępstw związanych z ich użyciem spada. W pierwszym półroczu tego roku było ich o 12 proc. mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego.

Spada także średnia kwota o jaką w bankach wnioskują oszuści. W drugim kwartale 2010 roku było to niemal 24 tys. zł (rok wcześniej ponad 25 tys. zł). Można się domyślać, że zmniejszając kwoty wniosków, oszuści liczą na mniejszą czujność pracowników banków. Przestępcy najczęściej „wpadali” na Śląsku, gdzie udaremniono 280 prób wyłudzeń kredytów. Niewiele mniej było takich sytuacji na Mazowszu (250), a najmniej w Polsce w woj. podlaskim (24).

Pod koniec czerwca w bazie dokumentów zastrzeżonych znajdowało się niemal 900 tys. wpisów.

Jak postępować?


Co należy zrobić w przypadku zagubienia lub kradzieży dokumentów tożsamości? W pierwszej kolejności należy powiadomić bank, którego jesteśmy stałym klientem. Istotne jest także dopisanie dokumentu do bazy „Dokumenty Zastrzeżone”. Zastrzeżenia od swoich klientów przyjmują m.in. Polbank i Eurobank. W BGŻ czy BPH zgłoszenia są przyjmowane od wszystkich osób.

Jeżeli dowód osobisty lub inny dokument utraciliśmy w wyniku kradzieży, należy zgłosić się także do najbliższej jednostki policji. Następne kroki powinniśmy skierować do urzędu gminy lub placówki konsularnej, gdzie wyrobimy nowy dokument.

Pamiętajmy także, że złodzieje mogą zrobić użytek z wielu rodzajów dokumentów. Oprócz najbardziej oczywistego dowodu osobistego, będą to także paszporty, prawa jazdy, dowody rejestracyjne, książeczki wojskowe i marynarskie, karty pobytu czy różne rodzaje dokumentów zagranicznych.

Dane pochodzą z raportu InfoDok, przygotowanego przez Związek Banków Polskich.

Fot. SXC.HU / mzacha

Ogólne Banki bardziej mobilne – cz. I

Bankowość mobilnaKilka lat temu bankowość internetowa była uznawana za wielką rewolucją. Teraz jest dla nas normalne, że przy użycia komputera zlecamy przelewy, zakładamy lokaty czy nawet zaciągamy kredyty.

Bankowość telefoniczna rozumiana pierwotnie jako rozmowa z pracownikiem banku nabiera nowego znaczenia. Do historii przechodzą rozwiązania oparte na wiadomościach SMS, gdzie po wysłaniu określonego tekstu otrzymywaliśmy zwrotną informację np. o stanie konta. Teraz banki przygotowują dedykowane serwisy internetowe i aplikacje, przy użyciu których można wykonać szereg operacji.

Rozpoczynamy nasz przegląd rozwiązań mobilnych w polskich bankach. Na początek trzy banki: Citibank, Alior i Raiffeisen. Już wkrótce przedstawimy propozycje kolejnych banków.

Citibank Handlowy

Przygotowane przez Citibank rozwiązanie mobilne, to specjalnie przygotowana strona internetowa. Serwis dostępny jest w czterech wersjach: 176, 240 i 320 pixeli szerokości oraz dodatkowa na telefony iPhone.

Dzięki usłudze „Citi Mobile” można sprawdzić stan kont oraz szczegóły ostatnich 40 transakcji (maksymalnie 12 miesięcy wstecz). Możliwe jest wykonanie przelewu pomiędzy swoimi rachunkami lub do zdefiniowanych wcześniej odbiorców (poprzez aplikacje nie można dodać nowych szablonów przelewów). Dodatkowo można zakładać i edytować lokaty terminowe.

Korzystanie z „Citi Mobile” nie wiąże się z dodatkowymi kosztami (oprócz kosztów transmisji danych) i możliwe jest na większości telefonów z przeglądarką internetową.

Alior Bank

Alior oferuje bankowość mobilną zarówno jako specjalnie dostosowaną stronę internetową oraz w formie aplikacji (tylko na iPhone).

W mobilnej wersji Alior Banku można sprawdzić stan kont, zlecić przelew między swoimi rachunkami oraz na konto zdefiniowanego odbiorcy (nie ma możliwości dodania nowego). Możliwe jest także sprawdzenie historii transakcji (zarówno na koncie jak i na kartach płatniczych) oraz zakładanie i zrywanie lokat terminowych.

System bankowości mobilnej działa na telefonach z przeglądarkami internetowymi. Alior zaleca korzystanie z IE dla Windows Mobile, Opera dla Windows Mobile, Symbian S60 lub Opera Mini 4. Za korzystanie z usługi nie poniesiemy dodatkowych kosztów (oprócz transmisji danych).

Raiffeisen Bank


Raiffeisen oferuje bankowość mobilną w formie aplikacji na wybrane modele telefonów komórkowych oraz jako specjalnie przystosowaną stronę internetową.

Mobilna wersja Raiffeisen Banku oferuje bardzo szeroki zakres funkcjonalności. Użytkownicy mogą sprawdzić stan kont, kart i kredytów. Możliwe są operacje na walutach, lokatach czy doładowania telefonów komórkowych. Jak w innych aplikacjach możliwe jest także zlecenie przelewów na zdefiniowane rachunki. W telefonach iPhone dodatkowo można zlokalizować najbliższy oddział banku na mapie.

Użytkownik nie ponosi żadnych kosztów za korzystanie z usługi (oprócz kosztów transmisji danych). Lista obsługiwanych telefonów dostępna jest na stronie internetowej banku.

Fot. SXC.HU / Flashman

Ogólne Wakacje kredytowe

Wakacje kredytoweOkres wakacyjny powoli zbliża się do końca, a czasu na letni odpoczynek zostało już niewiele. Nie każdy wie, że przerwa może dotyczyć nie tylko pracy, ale także spłacania rat. Wakacje kredytowe są szansą na urlop także dla osób spłacających wysokie kredyty hipoteczne.

Po zapłaceniu rat i innych miesięcznych zobowiązań, w niejednym portfelu zostaje już bardzo niewiele pieniędzy. Trudno w takiej sytuacji planować wakacje lub inne większe wydatki. Tymczasem wiele banków oferuje możliwość czasowego zawieszenia spłaty rat, dzięki czemu można wygospodarować w budżecie dodatkowe pieniądze.

Oczywiście pieniądze zatrzymane w ten sposób nie muszą być wydane akurat na wycieczkę. Warto wiedzieć o wakacjach kredytowych, bo czasem pojawiają się sytuacje, w których jednorazowo musimy wydać większą sumę pieniędzy. Jeżeli w naszej umowie kredytowej została zapisana taka opcja – warto wziąć sobie urlop od kredytu.

Wakacje kredytowe mogą mieć dwie formy – zawieszona może być spłata całości raty lub tylko część kapitałowa (odsetki trzeba spłacać na bieżąco). Niekiedy zawieszenie części kapitałowej będzie niemal nieodczuwalne dla kredytobiorcy. W pierwszych latach spłaty kredytu odsetki mogą stanowić nawet 80-90 proc. całości raty.

Przy kredycie na kwotę 300 tys. zł i okresie spłaty wynoszącym 30 lat, rata wynosi obecnie około 2.000 zł miesięcznie. W pierwszej racie część odsetkowa stanowi w tym przypadku 88 proc. raty. Wakacje kredytowe mogłyby w takim przypadku przynieść oszczędności na poziomie 200 – 300 zł.

Tego typu rozwiązanie, gdzie odsetki trzeba spłacać bez przerwy znajdziemy m.in. w BZ WBK i Lukas Banku. Całą ratę możemy zamrozić m.in. w Pekao SA i PKO BP. W takiej sytuacji oszczędności będą spore na dowolnym etapie spłaty.

Co ważne za wakacje kredytowe nie zapłacimy w większości banków żadnej prowizji, ale nie oznacza to, że taka operacja nic nie kosztuje. Przede wszystkim zamrożoną kwotę trzeba będzie kiedyś spłacić. Banki stosują różne rozwiązania – mogą po prostu wydłużyć okres spłaty o okres wakacji lub doliczyć kwotę do kolejnych rat.

Choć jest to rozwiązanie dużo mniej popularne, to z wakacji kredytowych możemy skorzystać także przy niektórych kredytach gotówkowych. Eurobank raz w roku umożliwia zawieszenie jednej raty. W PKO BP możemy zrobić sobie nawet pół roku przerwy.

Niezależnie od wybranego rozwiązania wakacje kredytowe zwiększają ostateczny koszt kredytu. Warto zatem dokładnie przeanalizować czy jest to rozwiązanie opłacalne. Jeżeli mamy rezerwy w domowym budżecie, to zdecydowanie lepiej znaleźć oszczędności po stronie wydatków niż zwiększać koszt spłacanego kredytu.

Fot. SXC.HU / redfloor

Ogólne Kiedy nie zgadzamy się z bankiem

Jak walczyć z bankiem?Wydaje się, że klient jest bezradny w starciu z bankiem. Choć w wielu przypadkach jakość relacji konsument – przedsiębiorstwo zostawia wiele do życzenia, to widać pozytywną zmianę w podejściu do wątpliwości, skarg czy reklamacji. W jaki sposób można domagać się uznania swoich racji?

Reklamacja

Jeżeli uznamy, że bank swoim postępowaniem łamie prawo lub własne procedury, to powinniśmy zacząć od napisania reklamacji. Należy w niej opisać przedmiot naszych wątpliwości i wszystkie inne szczegóły mogące mieć wpływ na decyzję. Jeżeli to możliwe – warto powołać się na konkretne zapisy regulaminów czy umów.

Jeżeli bank naliczył nam prowizję lub karę z którą się nie zgadzamy, to warto ją zapłacić, a dopiero później walczyć o zwrot. Choć brzmi to nielogicznie, to daje dużo lepsze efekty. Przede wszystkim w oczach banku nie będziemy zalegali ze spłatą, a to poprawia naszą pozycję negocjacyjną.

Reklamacja powinna zostać rozpatrzona w terminie określonym przez regulamin banku, więc warto sprawdzić ile maksymalnie może wynosić ten okres (zazwyczaj będzie to 30 dni). Wszystkie dokumenty powinny być składane za potwierdzeniem odbioru/nadania (pisemnie w oddziale lub wysłane listem poleconym).

Rzecznik konsumenta

Jeżeli reklamacja została rozpatrzona na naszą niekorzyść, to możemy zwrócić się o pomoc do rzecznika konsumenta. Biura w których świadczona jest pomoc znajdziemy w większości powiatów, a także w dużych miastach. W wielu miejscach działają także organizacje niezależne – Federacja Konsumentów czy Stowarzyszenie Konsumentów Polskich.

Rzecznicy konsumenta przeanalizują naszą sytuację i doradzą w jaki sposób postępować. Będziemy mogli liczyć na pomoc w napisaniu reklamacji lub nawet interwencję w naszej sprawie. Nierzadko banki z dużo większą starannością badają reklamacje, które złożone zostały przy wsparciu organizacji konsumenckich.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi także bezpłatną infolinię (800 800 008), gdzie uzyskamy informacje na temat praw konsumenta i sposobów rozwiązywania sporów konsumenckich.

Arbitraż i/lub sąd

Jeżeli dotarliśmy do tego miejsca, to oznacza, że bez dodatkowych środków nie uda nam się dojść z bankiem do porozumienia. Możemy złożyć pozew do sądu, ale zdecydowanie lepiej udać się z problemem do Arbitra Bankowego przy Związku Banków Polskich.

Postępowanie arbitrażowe będzie tańsze (opłata za wniosek to 20 lub 50 zł), a przede wszystkim powinno zakończyć się szybciej niż w sądzie. Wartość sporu nie może przekraczać 8.000 zł i musi dotyczyć banku (a nie np. SKOK-u).

Co ważne wynik postępowania arbitrażowego jest wiążący dla banku i nie przysługuje od niego odwołanie. Takiego ryzyka nie ponosi konsument – jeżeli nie zgodzi się z orzeczeniem, może liczyć na dwuinstancyjne postępowanie w sądzie powszechnym.

Jeżeli arbitraż także nie poszedł po naszej myśli lub jeżeli sprawa nie mogła być tam rozpatrzona (np. zbyt wysoka kwota sporu), to pozostaje nam już tylko postępowanie sądowe. Niestety zazwyczaj jest ono drogie, a dodatkową wadą takiego rozwiązania jest przewlekłość spraw. W przypadku wygranej koszty postępowania poniesie jednak bank, a więc w przypadku ewidentnego złamania prawa ryzyko jest niewielkie.

Brońmy swoich racji

Warto bronić swoich racji nawet jeżeli naprzeciw nam staje uzbrojona w szereg prawników machina bankowa. Zazwyczaj spory kończą się już na etapie reklamacji – banki coraz częściej przychylają się do wniosków klienta, licząc na udaną współpracę w przyszłości.

Postępowanie organizacji konsumenckich doprowadziło do tego, że dzisiaj banki nie pobierają już opłat m.in. za nieuzasadnioną reklamację czy zastrzeżenie karty płatniczej. Klienci nie muszą zakładać kont, by otrzymać kredyt, a wpłata gotówkowa może odbywać się także w bilonie, co jeszcze niedawno było ograniczone.

Chociaż klienci narzekają na długość postępowań, to jednak walka o najdrobniejsze nawet kwoty uczy bankowców, że klientów trzeba traktować jak partnerów. To także bodziec do rezygnacji z niektórych bankowych praktyk, które najczęściej stają się powodem sporów. W dłuższej perspektywie korzyści odniosą więc wszyscy.

Fot. SXC.HU / creationc

Ogólne Ranking OFE - lipiec 2010

Ranking OFEPrezentujemy drugi ranking Otwartych Funduszy Emerytalnych przygotowany przez Kontomierz. Niestabilna sytuacja na rynkach finansowych powoduje, że nie mamy dobrych informacji dla przyszłych emerytów. Stan naszych kont rośnie głównie dzięki dopływowi nowych składek, a wyniki inwestycyjne są słabe.

Porównując z poprzednim rankingiem, żaden Otwarty Fundusz Emerytalny nie zwiększył wartości jednostki rozrachunkowej. Najmniej stracił Amplico (-0,55 proc.), a najwięcej Pekao (-1,83 proc.). W dużej mierze wpływ na to miała sytuacja na giełdzie - WIG 20 stracił w tym czasie 4,9 proc.

Patrząc na wyniki w perspektywie ostatniego roku widać wyraźne pogorszenie. Jeszcze trzy miesiące temu średnia zysku dla OFE wynosiła przeszło 20 proc. (za poprzednie 12 miesięcy). W tym momencie jest to już tylko nieco ponad 10 proc. W kwietniu stopa zwrotu w okresie 3-letnim wynosiła około 3 proc. Teraz jest to... -0,12 proc.

Jeżeli chodzi o kolejność funduszy nie nastąpiły znaczące zmiany – miejscami zamieniły się Amplico z Bankowym (obecnie 10 i 11 OFE). Liderem w wynikach od początku działalności pozostaje OFE Polsat, a jego przewaga nad drugim ING zwiększyła się. Niezmiennie najsłabsze wyniki od początku działalności ma OFE Pocztylion, ale jego pozycja za ostatni rok i trzy lata jest nieco lepsza.
 

    Od początku   Ostatnie 3 lata   Ostatni rok
Polsat  219,9%  -4,2%  11,62%
ING  209,9%  -0,3%  11,12%
Generali  204,8%   2,6%  10,35%
Nordea  194,4%  -0,3%    9,89%
Warta  194,3%  -1,7%  10,56%
PZU  193,1%   0,3%  10,90%
AXA  188,6%   1,7%    9,98%
Aviva  187,1%  -1,7%  11,02%
Aegon  185,3%   0,4%    9,90%
Amplico  181,3%   1,5%  11,27%
Bankowy  180,9%   0,6%  10,81%
Pekao  177,4%  -3,0%  10,61%
Allianz  173,4%   1,6%  10,38%
Pocztylion  170,8%   0,8%    9,81%


Różnica między pierwszym a ostatnim OFE w rankingu jest znacząca, ale zaciera się ona w wynikach za ostatni rok i trzy lata. Przyszłym emerytom pozostaje nadzieja, że wkrótce Otwarte Fundusze Emerytalne powrócą na ścieżkę szybszego wzrostu wartości jednostki od której będzie w ostatecznym rozrachunku zależała wysokość naszego świadczenia.

Powyższy ranking można wykorzystać decydując się na zmianę OFE lub by uniknąć losowania. Sugerujemy, by zwracać uwagę przede wszystkim na wyniki w długiej perspektywie, dodatkowo konfrontując je z wynikami w krótszym okresie.

--

Ranking został oparty o dane z ostatniego roboczego dnia lipca 2010.

Fot. SXC.HU / svilen001

Ogólne „Rodzina na swoim” coraz bardziej popularna

Rodzina na SwoimProgram dopłat do kredytów hipotecznych „Rodzina na swoim”, to jeden z głównych stymulatorów rynku mieszkaniowego. Tylko w 2009 roku udzielono w tej formule niemal 31 tys. kredytów. Wiele wskazuje na to, ze ten rok będzie jeszcze lepszy.

Bank Gospodarstwa Krajowego, który odpowiada za techniczną obsługę programu, opublikował dane liczbowe, z których wynika jak dużym zainteresowaniem klientów cieszy się „RnS” i jakie nieruchomości są w ten sposób finansowane.

Kryzys pomógł

Polacy masowo zainteresowali się rządowymi dopłatami, kiedy wskutek kryzysu banki zakręciły kredytowy kurek. Państwowe wsparcie okazało się dla banków czynnikiem ograniczającym ryzyko i stąd pięciokrotny wzrost liczby udzielonych kredytów między rokiem 2008 a 2009.

Znacząco zwiększyła się również wartość udzielonych kredytów w ramach programu. W roku 2008 było to nieco ponad 850 mln zł, a rok później przeszło 5,4 mld zł! W pierwszej połowie tego roku zainteresowanie wcale się nie zmniejsza – udzielono już niemal 18 tys. kredytów na łączną kwotę 3,2 mld zł.

Narzucone limity cen spowodowały, że największym zainteresowaniem kredytobiorców cieszą się nieruchomości z rynku wtórnego (od roku 2007 przeszło 61 proc. wszystkich kredytów). Rynek wtórny to około 21 proc., a budowa domu niemal 18 proc. ogółu kredytów w ramach „RnS”.

Program dla młodych

Konstrukcja programu „Rodzina na Swoim” miała wspierać młode małżeństwa i osoby samotnie wychowujące dzieci. Patrząc na statystyki można dojść do wniosku, że te założenia są realizowane. W tym momencie niemal ¾ kredytobiorców to osoby w wieku 25-34 lat

Ciekawie wyglądają także informacje dot. celu kredytowania w zależności od wieku. Osoby w wieku 25-29 lat chętniej wybierają mieszkania niż domy. W grupie wiekowej 30-39 lat więcej osób zdecydowało się natomiast na budowę domu niż zakup nieruchomości z rynku pierwotnego. Rzadziej na budowę decydują się także osoby w wieku 50+.

Zmiany w „Rodzinie”


Rosnąca popularność programu jest dodatkowo wspierana zapowiedziami zmian jego działania. Na początku maja pisaliśmy na blogu o tym, że planowane są zmiany w programie „Rodzina na Swoim”. Prawdopodobnie tylko do końca 2012 roku będzie można skorzystać ze wsparcia, ale będzie się to odbywało na nieco zmodyfikowanych warunkach.

Biorąc pod uwagę fakt, że zapewne wiele osób zechce skorzystać z dopłat przed modyfikacją programu – można spodziewać się bardzo dobrych wyników sprzedażowych także w drugiej połowie roku. Nie bez znaczenia może pozostać także fakt, że od przyszłego roku wzrośnie VAT na mieszkania (z 7 do 8 proc.). Przed nami rysuje się więc mały boom mieszkaniowy.

Fot. SXC.HU / jelle80nl

Rekomendacja S - zmianyKomisja Nadzoru Finansowego przedstawiła projekt nowelizacji Rekomendacji S, która dotyczy walutowych kredytów hipotecznych. Obok Rekomendacji T, był to najczęściej komentowany dokument nadzoru w ostatnich latach.

Największe emocje wzbudza Rekomendacja 2.3.7, zgodnie z którą w całym portfelu kredytów hipotecznych banku, maksymalnie połowę będą mogły stanowić zobowiązania, które klienci zaciągnęli w walutach obcych. Dla banków może być to terapia szokowa, szczególnie gdy przeanalizuje się strukturę kredytów mieszkaniowych na koniec I kwartału 2010.

Zgodnie z danymi opublikowanymi przez Komisję Nadzoru Finansowego pod koniec maja br., kredyty walutowe stanowiły 65 proc. ogółu. Na koniec marca saldo kredytów hipotecznych wynosiło 219 mld zł, z czego w walutach 139 mld zł. Dane te pokazują, że sektor bankowy jako całość nie spełnia wymagań nowej rekomendacji. Oczywiście każdy bank będzie podliczał swój portfel osobno, ale pokazuje to możliwą skalę problemu.

O ile kłopotów nie będzie miał bank Pekao SA, który kredytów walutowych udziela tylko osobom zarabiającym w danej walucie, to są na rynku banki dla których jedynym wyjściem będzie całkowite wstrzymanie udzielania kredytów walutowych. To może ograniczyć akcję kredytową, ale zmniejszy także ryzyko po stronie banków.

Lider rynku hipotecznego w Polsce – PKO BP, w pierwszym półroczu udzielał kredytów głównie w złotówkach (92 proc.), ale w całym portfelu na koniec pierwszego kwartału miał niemal 42 proc. kredytów w walutach innych niż PLN. To powoduje, że akcja kredytowa w walutach będzie ograniczona, bo ew. osłabienie złotówki zwiększy wycenę portfela walutowego wyrażoną w PLN.

Wśród banków, które będą musiały drastycznie zredukować lub nawet wstrzymać udzielanie kredytów w walutach wymienia się mBank, Nordea czy Raiffeisen Bank. Prawo nie działa wstecz więc żaden klient nie powinien być „zmuszany” do zmiany waluty kredytu, ale w przeliczeniu wezmą udział wszystkie kredyty (nie tylko te udzielone po wejściu w życie Rekomendacji S).

Niejako przy okazji proponowanych zmian w Rekomendacji S, Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała informację dot. zagrożeń związanych z kredytami walutowymi. Przywoływane są w niej przykłady krajów bałtyckich, Węgier czy Rumunii, gdzie niekontrolowane wzrosty kredytów w walutach doprowadziły do kryzysu.

KNF zwraca także uwagę na fakt, że nadmierne zadłużanie się obywateli w walutach obcych prowadzi do osłabienia instrumentów polityki pieniężnej. Ponadto wielu klientów nie zdaje sobie sprawy z tego jakie mogą być konsekwencje nagłego osłabienia złotówki i w jaki sposób może się to przełożyć na wysokość ich raty.

Komisja powołuje się także na raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który stwierdza, że działania ograniczające nadmierny wzrost akcji kredytowej i zmniejszające narastanie ekspozycji w walutach obcych w tym obszarze mogą być środkiem wspierającym odporność polskiego sektora bankowego.

Do 11 sierpnia trwają konsultacje nad projektem nowelizacji Rekomendacji S. Mało prawdopodobne, by pod ich wpływem nadzór wycofał się z restrykcyjnego zapisu, bo niechętne nastawienie KNF do kredytów walutowych jest znane od dawna. Na rynku kredytowym szykują się wielkie zmiany, ale nie wiadomo jeszcze od kiedy nowe regulacje zaczną obowiązywać.

W projekcie nowelizacji możemy znaleźć zdanie: „Komisja Nadzoru Finansowego oczekuje, że niniejsze rekomendacje zostaną wprowadzone w bankach nie później niż do dnia ...... 2011 roku”. Co nadzór wstawi w miejsce kropek? Czekamy z niecierpliwością.

Fot. SXC.HU / lusi

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies