Filtrowanie wszystkich postów po tagu "budżet domowy." Wyczyść filtr

Co to był za rok! Zaczęliśmy od rekordowego kursu franka szwajcarskiego w styczniu (5,20 zł!), a skończyliśmy go najniższymi cenami paliw w grudniu (ok. $35-$40 za baryłkę, co przekłada się na ceny w okolicy 4 zł za litr na stacjach benzynowych).

W międzyczasie zaliczyliśmy jeszcze rekordową deflację, bankructwa SKOK i SK Banku, a także ponad półroczny zjazd indeksu WIG20.

Część z tych wydarzeń będzie się nam jeszcze odbijać czkawką przez kolejne miesiące, a cześć z nich szybko przeminie. Na naszym blogu staramy się Wam dostarczać aktualnych wiadomości ze świata finansów, ale także przemycać porady i wskazówki z dużo dłuższą datą ważności. Dzisiejsze podsumowanie najczęściej czytanych artykułów z ostatniego roku fajnie pokazuje, że takie „ponadczasowe” artykuły dają radę :).

Oto pięć takich tekstów, które powstały w 2015 roku. Każdy z nich jest w jakimś sensie aktualny do dziś – w każdym z nich znajdziecie uniwersalne wskazówki, które możecie zacząć wprowadzać w życie już od dziś.

Jeżeli jesteście nowymi czytelnikami naszego bloga, to te artykuły to bardzo dobre miejsce, by zacząć poznawać temat oszczędzania i domowego budżetu.

#1 Zrób coś dla swoich pieniędzy: zastosuj dziś przynajmniej jedną z tych porad

Ten tekst to najlepszy przykład tego, o czym wspomnieliśmy powyżej. Znajdziecie w nim 14 uniwersalnych porad, które są łatwe i szybkie do wprowadzenia w życie. Jeżeli Waszym postanowieniem noworocznym jest lepsze zarządzanie domowymi finansami, to ten artykuł będzie doskonałym punktem zaczepienia. Opisane w nim porady nie wymagają długich przygotowań, skomplikowanych obliczeń, czy radykalnych zmian w stylu życia.

To porady, które mają na celu ułatwić wprowadzenie pozytywnych nawyków finansowych w życie. Gorąco polecamy!

#2 Pięć największych finansowych błędów dzisiejszych 20-latków

Błędy młodości - któż z nas nie ma ich przynajmniej kilku na koncie… :) W tym artykule skupiamy się na tych finansowych. I wbrew tytułowi, warto przeczytać nawet jeżeli nie macie dziś 20 lat. To właściwie rzeczy i błędy, których warto się wystrzegać niezależnie od wieku.

#3 Czy da się żyć bez kredytu?

Kredyty musimy analizować. Analizować w kontekście naszych aktualnych potrzeb i naszych aktualnych możliwości finansowych. Być może taka analiza odwiedzie kogoś od zadłużenia się „pod korek”, na tyle na ile tylko pozwala zdolność kredytowa. Być może trzeba będzie zdecydować się na mniejsze mieszkanie, mniejszy kredyt. Albo w ogóle jeszcze poczekać z taką decyzją na czas, kiedy będziemy w korzystniejszej sytuacji.

To artykuł, którym chcieliśmy zachęcić do refleksji. Czasami kredyt hipoteczny jest dobrym rozwiązaniem. Innym razem, najlepszą decyzją będzie odłożenie w czasie zaciągania takiego zobowiązania. A w jeszcze innych przypadkach, najlepiej będzie zweryfikować parametry kredytu i zastanowić się, czy taki dług – na taką kwotę i na tyle lat – to na pewno optymalne rozwiązanie.

#4 Czy już w dniu wypłaty wiesz jak zagospodarujesz te pieniądze?

Dzień, w którym wypłata wpływa na nasze konto to jeden z najbardziej krytycznych momentów dla naszych osobistych finansów. To czas, w którym mamy okazję zastanowić się nad każdą posiadaną złotówką zanim ją jeszcze wydamy.

W tym artykule zachęcamy do tego, by w każdy nowy miesiąc wchodzić z konkretnym planem finansowym. Narzędzie do tworzenia takich planów i założeń macie pod ręką – to Kontomierz :) i jego opcja planowania miesięcznych budżetów z podziałem na kategorie wydatków.

#5 Cztery filary systematycznego oszczędzania

Zacznij teraz. Ograniczaj zbędne wydatki. Szukaj nowych źródeł dochodów. Mądrze korzystaj z promocji bankowych i produktów oszczędnościowych.

Ten artykuł pokazuje, co kryje się za wyżej wymienionymi hasłami. I w jaki sposób uczynić z tych czynności stałe nawyki, które będą nam pomagać w oszczędzaniu i codziennym zarządzaniu domowymi finansami.

***

Mamy nadzieję, że 2015 rok był dla Was udany. Na nowy – 2016 rok – życzymy Wam, aby był on jeszcze lepszy i byście odważnie i skutecznie realizowali swoje cele. Finansowe i nie tylko.

Fot. Flickr / bayasaa

Ogólne Czy warto automatyzować własne finanse?

  • 17 listopada 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 3 comments

Musimy pamiętać o coraz większej liczbie rzeczy.

Rachunki za internet, wodę, energię, kablówkę, telefon, czynsz, rata kredytu, spłata karty… Faktur do zapłacenia co miesiąc jest całe mnóstwo. Do tego konta bankowe – im więcej ich mamy, tym więcej rzeczy musimy mieć pod kontrolą. Czy na pewno w tym miesiącu spełniliśmy wszystkie warunki darmowości konta lub wszystkie wymagania promocji, w której bierzemy udział?

Głowa może od tego rozboleć.

Tylko czy rozwiązaniem wszystkich tych problemów jest daleko idąca automatyzacja i przełączenie naszych finansów w tryb autopilota? A może jest jakiś złoty środek?

Zalety automatyzacji finansów

Część z tych rzeczy można zlecić autopilotowi – ustawić szereg cyklicznych przelewów i poleceń zapłaty (jeżeli mamy taką możliwość), włączyć automatyczną spłatę karty – i gotowe. Przynajmniej część miesięcznych płatności będzie dziać się bez naszego udziału.

Dzięki temu zapłacimy rachunki na czas, będziemy mieli pewność, że spełniamy wszystkie warunki bankowych promocji i będziemy mieli spokojniejszą głowę.

Więcej! – możemy nawet ustawić stałe zlecenie przelewania części środków z ROR na konto oszczędnościowe, przez co zautomatyzujemy też nasze oszczędzanie. Co miesiąc będziemy odkładać określoną kwotę.

No i oczywiście możecie przyśpieszyć i zautomatyzować prowadzenie budżetu domowego dzięki Kontomierzowi. Przelewy i płatności kartą z importowanych kont zostaną automatycznie zarejestrowane i skategoryzowane w Waszym profilu. Nie musicie pamiętać o tym, by spisywać swoje bezgotówkowe wydatki. Wszystko dzieje się automatycznie.

Wyłącz autopilota

Tylko czy powierzenie całego zarządzania własnymi finansami autopilotowi to dobry pomysł? Nie zawsze. Działa tu ten sam mechanizm, co przy płatnościach kartą kredytową. Tam nie czujemy, że wydajemy pieniądze – w kasie wręczamy kawałek plastiku, a kartę spłacić musimy dopiero za miesiąc. Słabnie związek przyczynowo-skutkowy między zakupami a zmniejszaniem stanu naszego konta i oszczędności.

Jeżeli automatyzujemy nasze płatności za miesięczne rachunki, robimy właściwie to samo. Przestajemy czuć, że wydajemy te pieniądze. Dzieje się to gdzieś w tle, poza naszą uwagą.

A skoro tracimy pewne wydatki z oczu, to czy na pewno jesteśmy w stanie je kontrolować?

Złoty środek – regularny przegląd osobistych finansów

No ale z drugiej strony – tak jak pisałem na początku – od wykonywania wszystkich finansowych obowiązków i czynności manualnie, bez pomocy żadnych automatów, może rozboleć głowa. Czy da się tu znaleźć jakiś złoty środek?

Warto przyjrzeć się źródłu tego problemu – nadmiarowi comiesięcznych wydatków i warunków do spełnienia. Jeżeli tego jest za dużo, by ogarniać to „ręcznie” to być może trzeba z czegoś zrezygnować?

Telewizja kablowa, serwisy subskrypcyjne, prenumeraty – te rzeczy powinny pójść na pierwszy ogień. Rezygnacja z przynajmniej kilku usług, które wymagają regularnych płatności, przyniesie dwie korzyści. Łatwiejsze zarządzanie własnymi finansami (bo będzie mniej rzeczy, nad którymi musimy mieć kontrolę) i więcej pieniędzy w portfelu co miesiąc.

Podobnie z kontami bankowymi. Jeżeli część trzymamy tylko jako „zapasowe” konta, a jednocześnie wymagają one od nas spełnienia jakiegoś rodzaju warunku (np. by zostać zwolnionym z miesięcznej opłaty), to warto rozważyć rezygnację z takich kont w ogóle.

Ograniczanie wydatków, także tych cyklicznych, to ważny element zarządzania domowymi finansami. Im mniej rzeczy musimy kontrolować, tym łatwiej nad nimi zapanować.

Oczywiście, nie chcemy Was całkowicie zniechęcać do automatyzacji finansów. W samej automatyzacji nie ma nic złego – zagrożenie kryje się natomiast w powierzaniu wszystkiego autopilotowi i korzystania z tego jako wymówki do nie poświęcania uwagi własnym finansom.

A ta uwaga jest bardzo ważna. Podobnie jak refleksja nad tym jak wydajemy swoje pieniądze.

W przypadku Kontomierza rozwiązanie jest akurat bardzo proste. Rejestrowanie (i kategoryzowanie) wydatków odbywa się automatycznie i to niewątpliwa korzyść i oszczędność czasu. Tylko, że prowadzenie domowego budżetu to nie tylko wpisywanie wydatków do tabelki. To o wiele więcej.

Dlatego zachęcamy do częstego analizowania własnych finansów. Bieżące monitorowanie wydatków w poszczególnych kategoriach, analizowanie trendów czasowych, obserwowanie przyrostu własnych oszczędności i wartości netto – to rzeczy, które warto robić często. Po to, by mieć świadomość aktualnego stanu swojego domowego budżetu i by mieć dane, dzięki którym możemy wyciągać wnioski na przyszłość.

Nie zostawiajcie wszystkiego autopilotowi – logujcie się, analizujcie i wyciągajcie wnioski.

Fot. Flickr / ralphbijker

Ogólne Święta i inne regularne wydatki. Jesteście na nie gotowi?

  • 26 października 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 14 comments

Jest w ciągu roku co najmniej kilka takich okazji, co do których możemy być pewni, że będą im towarzyszyć zwiększone wydatki. Więcej – często nawet wiemy dokładnie (lub w rozsądnym przybliżeniu), ile będzie to pieniędzy.

Urodziny, OC/AC, święta – to tylko kilka z przykładów okazji, czy „wydarzeń”, które powtarzają się z coroczną regularnością. Mamy 12 miesięcy by się na nie przygotować – jednak czy każdy z nas korzysta z tej szansy? Czy może jednak zamiast regularnie odkładać pieniądze, odkładamy to na ostatnią chwilę?

O takich wydatkach przede wszystkim należy wiedzieć i mieć na nie przeznaczony budżet. Oczywiście dotyczy to wyłącznie wydatków, których się spodziewamy.

Planowane wydatki

Takie spodziewane wydatki możemy podzielić na dwa typy:

1. Wydatki regularne, czyli takie, które zawsze trafiają się w określonych miesiącach w roku. Mogą to być na przykład:

  • wydatki związane ze świętami
  • prezenty urodzinowe
  • odnowienie ubezpieczenia samochodu
  • wydatki związane z urlopem i wakacyjnymi wyjazdami
  • przeglądy i naprawy pojazdów
  • wyprawka szkolna

2. Wydatki nieregularne, które mogą mieć miejsce w dowolnym czasie w roku. To będą przede wszystkim wszelkie wydatki celowe – czyli takie zakupy, na które odkładamy już od jakiegoś czasu i w danym miesiącu podejmujemy decyzję, że idziemy do sklepu i dokonujemy transakcji.

Tu też łatwo sobie wyobrazić przykłady. Nowy smartfon, telewizor, czy nawet samochód. Duże, istotne zakupy, z myślą o których nosimy się od dłuższego czasu. Tylko czy za tym myśleniem idzie też odkładanie pieniędzy?

Takim kosztem nieregularnym mogą być też ubrania. Typowo raczej nie kupujemy ich w każdym miesiącu, trudno więc ustalić sobie tu jakiś konkretny cel wyrażony w złotówkach. Natomiast w skali roku suma wydatków z tej kategorii może być znacząca.

Praca z kalendarzem

Te dwa typy wydatków trzeba sobie wypisać. Najlepiej wziąć kalendarz i zastanowić się nad każdym miesiącem: jakiego jednorazowego wydatku mogę się tu spodziewać? w jakiej kategorii? ile będzie mnie to kosztować?

Spisz sobie wszystkie tego typu wydatki, wraz ze spodziewanymi kwotami (wydatki jednorazowe, regularne). Do tego dodaj wszystkie większe zakupy, które jeszcze planujesz w tym roku (wydatki jednorazowe, nieregularne).

Taka lista da Ci stosunkowo pełny obraz tego jakie wydatki czekają Cię w najbliższych miesiącach i jaka kwota będzie Ci potrzebna.

Zsumuj tę kwotę wszystkich jednorazowych wydatków i podziel wynik przez 12.Tyle musisz odkładać co miesiąc, by w skali roku sfinansować wszystkie te plany. Dla bezpieczeństwa załóż też sobie pewien margines błędu – na przykład 10% – na wypadek, jeżeli jakiś wydatek Ci umknął.

Dlaczego wcześniejsze odkładanie pieniędzy jest tak ważne?

Duże wydatki mają istotne znaczenie dla naszej płynności finansowej. Gdy w jednym miesiącu pojawia się nowy, jednorazowy wydatek na kilkaset złotych, tysiąc, kilka tysięcy – lub więcej, to jest to znaczące obciążenie.

Jeżeli nie jesteśmy na to przygotowani, nie mamy odłożonych pieniędzy i nie jesteśmy w stanie sfinansować tych zakupów z bieżących środków, to pojawia się szereg „pokus”, które niekoniecznie pokierują nasze finanse w dobrą stronę. Bo taki duży wydatek można pokryć z funduszu awaryjnego, z oszczędności na inny cel, lub ze środków z kredytu.

Tylko czy konsumpcja jest warta tego, by odbierać sobie poczucie bezpieczeństwa finansowego lub skazywać się na przepłacanie za kredyt? Naszym zdaniem nie – dlatego, jak zwykle, zachęcamy do regularnego oszczędzania. 

Fot. Flickr / DafneCholet

Ogólne Świadome oszczędzanie: krytyczna analiza własnych wydatków

  • 14 października 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 5 comments

Na początku sierpnia zachęcaliśmy Was do myślenia o swoich finansach w sposób bardziej świadomy. Tak, aby częściej podchodzić do wydawania własnych pieniędzy z namysłem. Pomaga w tym gotówka – bo wtedy naprawdę czujemy, że wydajemy pieniądze (zamiast być niemile zaskoczonym stanem konta pod koniec miesiąca). Pomaga też robienie list zakupów – bo bardziej świadomie (a przez to mniej) wydajemy, gdy zawartość koszyka przemyślimy przed wejściem do sklepu. Pomaga też znajomość zasad oszczędnej jazdy samochodem.

Tego typu dobre nawyki i sytuacje, w których dłuższa refleksja nad sensownością danego zakupu pomaga w oszczędzaniu można wymieniać jeszcze długo. Możecie przejrzeć archiwum naszego bloga – na pewno znajdziecie jeszcze mnóstwo innych przykładów :).

Natomiast dzisiaj chcielibyśmy namówić Was do kolejnego kroku. Do tego, by wyjść trochę ponad plany i budżety i spojrzeć na własne wydatki w nieco bardziej refleksyjny sposób.

Często bywa tak, że o zakupach – mniejszych lub większych – zapominamy niedługo po odejściu od kasy czy kliknięcia „zamów” na stronie sklepu internetowego. Transakcja ląduje w Kontomierzu, podnosi słupki na wykresach wydatków, zbliża nas do miesięcznych limitów – i to właściwie tyle.

A przecież można z tego wyciągnąć dużo więcej dla siebie! Nie trzeba poprzestawać na suchych liczbach i tabelkach – za to zdecydowanie warto poświęcić im chwilę namysłu.

Spójrzcie na swoje wydatki i zadajcie sobie te pytania:

1. Czy to był zakup zaplanowany czy impulsywny?

Odpowiedź na to pytanie pozwoli Wam stwierdzić, czy impulsywne zakupy to coś, co mocno miesza Wam w budżecie. Jeżeli wiele z Waszych zakupów następuje w wyniku impulsu, to jest to sygnał, że wprowadzając większą dyscyplinę będziemy mieli szansę znaleźć dodatkowe oszczędności w budżecie. Warto zacząć od chodzenia na zakupy z listą.

To pomoże Wam też dowiedzieć się jaką naprawdę kontrolę macie nad własnymi wydatkami. Im więcej takich impulsywnych zakupów, tym bardziej trzeba się pilnować w przyszłości.

2. Jak ten zakup wpłynął na moją płynność finansową w tym miesiącu?

Czy ten zakup nie zagroził realizacji najważniejszej zasady domowych finansów – by nie wydawać więcej niż się zarabia? I podobnie – czy ten wydatek nie przyczynił się do przekroczenia limitów, które ustawiliście sobie w budżecie?

Odpowiedzi na te pytania wskażą Wam wydatki lub całe kategorie, które wymagają szczególnej kontroli.

3. Czy na pewno tego potrzebowałem?

Czasami warto wrócić do jakiegoś zakupu po upływie kilku tygodni lub miesięcy. Bo często bywa tak, że kupujemy coś, co w dniu transakcji wydaje nam się niezbędne i konieczne – a po upływie pewnego czasu rzucamy to w kąt i zapominamy o tym. Ile masz w domu takich „zapomnianych” zakupów?

Warto w ten sposób krytycznie spojrzeć na swoje nawyki zakupowe. Rozejrzyjcie się wokół siebie i poszukajcie takich „koniecznych-a-wkrótce-potem-zapomnianych” rzeczy. Co je łączy? Co mają ze sobą wspólnego? Spróbujcie poszukać kilku takich cech.

Pomoże Wam to w przyszłości zidentyfikować takie pozornie-potrzebne zakupy zanim jeszcze wydacie pieniądze. Odstąpienie od tego typu transakcji to droga do kolejnych oszczędności.

4. Czy kupiłem właściwą ilość?

A może zakup był jak najbardziej potrzebny i uzasadniony, ale nie trafiliśmy z oszacowaniem potrzebnej ilości? Najlepszy przykład to zakupy spożywcze. Jeżeli regularnie wyrzucasz zepsute jedzenie z lodówki, to znaczy że kupujesz czegoś za dużo.

Tak samo jest ze wszelkim kupowaniem na zapas. Nie zawsze jest to najlepsza decyzja finansowa (na przykład dlatego, że to większy jednorazowy wydatek, który w efekcie obniża naszą płynność finansową w danym miesiącu).

5. Czy dostałem to, czego oczekiwałem?

Warto też zastanowić się nad tym, czy na pewno byliśmy zwyczajnie zadowoleni z danego zakupu. To zaskakujące jak często ludzie powtarzają te same błędy i wracają do rozwiązań, o których wiedzą, że już kiedyś się nie sprawdziły.

Fot. Flickr / Images_of_Money

Z czym kojarzy się budżet domowy? Najczęściej z tabelami, wykresami, kwotami przepisanymi z paragonów, przelewów i transakcji kartowych. Z wydatkami przedstawionymi w uporządkowany sposób i pozwalający na analizę własnej sytuacji finansowej i wyciąganie wniosków na przyszłość.

Aby ten porządek zachować, potrzebna jest dobrze zaprojektowana lista kategorii wydatków. Samo zbieranie paragonów i zapisywanie wydatków nie wystarczy do stworzenia dobrego budżetu domowego. Trzeba je jeszcze sensownie opisać.

W Kontomierzu proponujemy pewną domyślną kategoryzację wydatków. Wydaje nam się, że jest ona na tyle uniwersalna i użyteczna, że sprawdzi się w wielu przypadkach. Wiemy jednak też, że każda sytuacja jest inna, że są pewne niuanse, których wystandaryzowana lista kategorii nie wychwyci.

Z tego powodu nasza aplikacja pozwala na edytowanie drzewka kategorii. Możecie dostosować zaproponowaną przez nas listę do własnych potrzeb – lub stworzyć własną całkowicie od nowa.

Jakimi zasadami się kierować przy tworzeniu własnego, „autorskiego” systemu kategoryzacji wydatków? Jakie informacje i korzyści da nam czytelna kategoryzacja wydatków? I czy tworzenie takiej listy koniecznie musi być trudne i czasochłonne?

Zacznijmy od tego, dlaczego w ogóle warto rozdzielać własne wydatki do różnych szufladek, zamiast wrzucać wszystko do jednego worka. Co możemy zyskać dzięki systematycznemu rozdzielaniu własnych wydatków między stworzone przez siebie kategorie?

  • dowiadujemy się nie tylko ile pieniędzy wydajemy, ale też jak i na co
  • możemy ustalać sobie limity na konkretne kategorie wydatków, by później monitorować czy aby na pewno mieścimy się w ustalonych wcześniej kwotach
  • możemy wdrażać i śledzić plan oszczędności w poszczególnych kategoriach
  • zapewniamy sobie pełną wiedzę o strukturze wydatków naszego gospodarstwa domowego
  • widzimy, które wydatki są u nas stałe i nie do ruszenia, a z którymi możemy coś zrobić (ograniczać)
  • miesięczne podsumowanie wydatków w danych kategoriach czasem potrafi naprawdę otworzyć oczy na pewne prawidłowości i problemy w budżecie domowym

Jak zacząć? Jak zwykle przy wprowadzaniu nowych nawyków do swojego życia – warto zacząć powoli i od małych kroków.

Lista kategorii zaproponowana przez nas w Kontomierzu może być całkiem dobrym punktem wyjścia. Śledziliście wydatki w aplikacji już od kilku miesięcy? Przyjrzyjcie się ich strukturze – czy są jakieś kategorie, których w ogóle nie używacie? Albo takie, które na pewno nie będą miały u Was żadnego zastosowania w przyszłości? To będą pierwsi kandydaci do wycięcia, gdy będziecie chcieli „odchudzić” własne drzewko kategorii.

Może czegoś brakuje? W Kontomierzu możecie dodawać całe nowe grupy jak i pojedyncze kategorie wewnątrz istniejących grup.

A może chcecie stworzyć taką listę całkiem od nowa, tak aby była ona naprawdę „własna” i idealnie dostosowana do Waszej sytuacji finansowej? Poniżej znajdziecie pięć wskazówek co do tego, jak powinny wyglądać skuteczne kategorie wydatków.

„Skuteczne”, czyli spełniające swój podstawowy cel – jednoznaczne porządkowanie domowego budżetu i umożliwienie analizy własnych wydatków i sytuacji finansowej.

Jakie powinny być kategorie wydatków?

1. Celowe. Podstawową zasadą tworzenia kategorii wydatków jest to, by każda taka kategoria dawała nam informacje o obszarze budżetu, który chcemy śledzić. Przykładowo: jeżeli wiesz, że chcesz oszczędzać energię, to w swoim budżecie powinieneś ująć taką właśnie kategorię – aby widzieć, czy Twoje działania przynoszą zamierzony skutek.

2. Czytelne. Nazwij swoje kategorie tak, aby nie zastanawiać się potem co właściwie one znaczą i jakie wydatki obejmują.

3. Użyteczne. Łatwo ulec pokusie i próbować stworzyć od samego początku w pełni kompletną listę kategorii wydatków. Siadasz przy biurku i zaczynasz wymyślać na co można w życiu wydawać pieniądze – i z każdego takiego pomysłu tworzysz osobną kategorię. Kończy się to listą, gdzie szereg kategorii będzie niewykorzystywana.

Tu najlepszą pomocą będzie historia budżetu w Kontomierzu – na jej podstawie dokładnie określisz, które kategorie wykorzystujesz, a które nie.

4. Wzajemnie się wykluczające. Kategorie nie powinny „nachodzić na siebie”. Powinny być rozdzielne, bez wspólnych obszarów. W ten sposób unikniesz sytuacji, gdy z paragonem w ręku będziesz zastanawiać się, czy przypisać dany wydatek do kategorii A czy B. Są tu jednak pewne wyjątki – o nich poniżej.

5. Wyczerpujące. Wydatki we wszystkich Twoich kategoriach powinny ostatecznie sumować się do 100% wydatków w danym miesiącu. To najczęściej powoduje konieczność stworzenia także kategorii „inne”, w której lądować będą wszystkie te zakupy, których nie da się przypisać nigdzie indziej.

Warto co jakiś czas monitorować to, co dzieje się w tych „innych”. Jeżeli wydatki w tej kategorii dochodzą do około 10% miesięcznego budżetu, to jest to sygnał do tego, by zastanowić się czy nie da się wyodrębnić jakiejś nowej kategorii.

Fot. Flickr / Sheila in Moonducks

Nie zawsze podejmujemy właściwe decyzje finansowe. Nawet jeżeli wiemy, że coś w naszym budżecie nie gra, to unikamy zmian. Bo tak jest wygodniej, bo tak jest łatwiej, bo tak.

Zmiana nawyków finansowych może oznaczać rezygnację z kilku przyjemności, zmianę stylu życia (np. koniec życia na kredyt), czy nałożenie na siebie większej dyscypliny jeżeli chodzi o wydawanie pieniędzy.

To nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Dlatego wtedy pojawiają się wymówki i usprawiedliwienia. Czy niektóre z poniższych brzmią znajomo?

„Budżet? Jaki budżet?”

Brak wiedzy o przepływach finansowych w naszym własnym budżecie to prosta droga do tego, aby pieniądze wyciekały nam z portfela.

Budżet domowy to podstawa. Nieważne jak go prowadzisz: w Excelu, w Microsoft Money, w Kontomierzu, czy jakkolwiek inaczej. Ważne, że w ogóle go prowadzisz.

Taki budżet domowy to sprawdzony sposób na śledzenie własnych pieniędzy i pilnowanie, by nie wydawać więcej niż się zarabia. To przecież tak naprawdę najważniejsza zasada domowych finansów – dbać o to, by wydatki nie przekraczały zarobków. Ale żeby tego pilnować, musimy wiedzieć ile zarabiamy i ile wydajemy – choćby w najbardziej ogólnym ujęciu. I w tym właśnie pomaga domowy budżet.

„Jeszcze za wcześnie na myślenie o emeryturze”

Mając 20-, 30-, czy nawet 40-kilka lat emerytura może wydawać się całkiem odległą myślą. Tym bardziej, że rząd dba o to, byśmy do emerytury mieli jak najdalej przesuwając wiek emerytalny.

Tymczasem o emeryturze warto pomyśleć jak najwcześniej.  Najlepiej gdy za tym myśleniem idzie też odkładanie pierwszych pieniędzy na ten cel. Choćby niewielkich. Bowiem im więcej czasu damy takim oszczędnościom, tym większą wartość będą one miały w momencie przechodzenia na emeryturę. Tak działa procent składany, o którym już jakiś czas temu pisaliśmy na naszym blogu.

Za to im później zaczynasz, tym większe kwoty będziesz musiał odkładać co miesiąc, by zapewnić sobie ten sam poziom życia na emeryturze. Zdecydowanie warto zacząć oszczędzać na emeryturę zanim nasze prywatne miesięczne „składki” przerodzą się w naprawdę wysokie kwoty.

„Po co w ogóle zmieniać bank?”

Banki często zmieniają swoje oferty i taryfy opłat. Bank, w którym od lat trzymamy konto z wygody i przyzwyczajenia może być daleko w tyle za najlepszymi ofertami na rynku. Biorąc pod uwagę tylko najbardziej podstawowe produkty, w bankach zostawiamy od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych rocznie. Za same ROR-y i karty! A do tego dochodzą “stracone” zyski z lepiej oprocentowanych lokat i kont bankowych.

Warto mieć oczy szeroko otwarte i wypatrywać korzystniejszych ofert.

„Kupuję mieszkanie na całe życie”

Zakup mieszkania to taka okoliczność, przy której strategia “kupić raz, a dobrze” może się zdecydowanie nie sprawdzić. Przy kupowaniu mieszkania dobrze myśleć na kilka lat do przodu. Ale czy koniecznie trzeba myśleć o tym jak o zakupie na “całe życie”?

W ten sposób łatwo kupić mieszkanie zbyt duże jak na nasze obecne potrzeby. Od razu zakładamy dodatkowe pokoje na kolejne pokoje i metraż, który będzie odpowiedni dla dużej rodziny. Nawet jeżeli nasze życie jest na daleko wcześniejszym etapie, niż założenia, które właśnie podejmujemy.

Do czego to prowadzi? Do tego, że zostajemy z za dużym mieszkaniem jak na nasze potrzeby i – przede wszystkim – z za dużym kredytem jak na nasze obecne możliwości.

Z zakupem mieszkania nie warto też się śpieszyć. Czasem bardziej opłaca się pozostanie kilka lat dłużej na wynajmowanym niż podejmowanie zobowiązania finansowego na kilkaset tysięcy złotych, gdy jeszcze nie jesteśmy na to gotowi.

„Zapłacę za to z następnej pensji”

Finansowanie bieżącej konsumpcji kredytem to bardzo zły pomysł. Zamiast oszczędzać – zadłużamy się. Jesteśmy niecierpliwi i zamiast uzbierać pieniądze na nowy zakup – kupujemy teraz, a płacimy potem w ratach kredytowych. Obciążamy swój miesięczny budżet kolejnym regularnym zobowiązaniem i ograniczamy tym samym własne możliwości.

Najgorzej, gdy taki styl życia wejdzie w krew. Raty kredytów będą stanowić znaczną część miesięcznych wydatków, środki na karcie kredytowej wyczerpane pod limit… - w takiej sytuacji zdecydowanie nie będziemy gotowi na żadne nieprzewidziane wydatki czy okoliczności (jak np. utrata pracy). Kredyty czynią nasz budżet zdecydowanie mniej elastycznym.

Fot. Flickr / pictures of money

Notowanie i analizowanie własnych lub rodzinnych wydatków z początku może wydawać się trudnym i czasochłonnym zadaniem. Stos papierów z jednej strony i kolejne tabelki w Excelu do wypełnienia z drugiej. Zupełnie jakbyś nie wychodził z biura – a przecież jesteś w domu!

Nic bardziej mylnego! Budżetowanie może być proste, a po pierwszych kilku dniach lub tygodniach całkowicie wchodzi w nawyk i przestajesz to postrzegać jako dodatkowy obowiązek. A jeżeli korzystasz z Kontomierza, to cały proces masz jeszcze bardziej ułatwiony – większość rzeczy dzieje się automatycznie, a po Twojej stronie pozostaje „tylko” wprowadzenie założeń i limitów wydatków w życie.

Jak nie zrazić się do prowadzenia budżetu domowego już przy pierwszym podejściu?

Dobrze wiemy, że pierwsze wrażenie jest niezwykle ważne. Może zadecydować o tym, czy uczynisz spisywanie wydatków częścią swojej codziennej rutyny lub całkowicie porzucisz ten pomysł. Jak zwiększyć szanse na to pierwsze?

Nie zaczynaj zbyt ambitnie. Nie musisz śledzić każdego grosza. Nie musisz tworzyć skomplikowanej (ale precyzyjnej) listy kategorii wydatków. Możesz skorzystać z domyślnej, proponowanej przez Kontomierz, lub wymyślić swoją – prostą, zawierającą kilka pozycji.

Nie musisz też nakładać sobie limitów na absolutnie każdą kategorię wydatków. Zacznij powoli – zidentyfikuj jedną, od której zaczniesz. Najlepiej, żeby to było coś, na co masz bezpośredni wpływ, a jednocześnie widzisz, że chyba wydajesz na to trochę za dużo pieniędzy.

Dopiero gdy przyzwyczaisz się do wydawania pieniędzy z uwzględnieniem tego jednego limitu, zacznij szukać kolejnych. Nie wszystko na raz! – lepiej działać po kolei, ale systematycznie.

Największy błąd, który możesz popełnić na początku, to postawienie sobie poprzeczki zbyt wysoko. Skomplikowana struktura budżetu, liczne i bardzo wygórowane limity wydatków – to potrafi skutecznie zniechęcić do zajmowania się domowym budżetem.

Pamiętaj, że prowadzenie domowego budżetu i kontrolowanie wydatków nie powinno odbierać ci radości z życia. Jeżeli zaczniesz na siłę ograniczać jak najwięcej wydatków, to budżet domowy będzie kojarzył Ci się wyłącznie źle – z ograniczeniami i poświeceniami.

Nie bez powodu prowadzenie budżetu porównuje się do stosowania się do diety. Jeżeli pozbawisz się zbyt wielu przyjemności, a w ich miejsce wprowadzisz wyłącznie ostre i ambitne limity, to prędzej czy później da o sobie znać efekt jo-jo.  Przyjdzie taki moment, że powiesz sobie, że dość tych ograniczeń, że coś Ci się od życia należy – i pójdziesz na takie zakupy, że cały twój budżet wywróci się do góry nogami. Potem będzie Ci bardzo trudno wrócić do wcześniejszej rutyny.

To może oznaczać, że miesięcznie oszczędzić np. 200 zł zamiast 300 zł. Ale lepiej oszczędzać nieco mniej (ale nadal oszczędzać) niż odbierać sobie absolutni wszystkie przyjemności.

Budżet ma sprowadzić Cię na ziemię. Nierealistyczne oczekiwania temu na pewno nie pomogą. Czasem warto odłożyć własne ambicje na bok i wypracować założenia, które są łatwiejsze do spełnienia – i jednocześnie łatwiejsze do utrzymania w długim terminie.

Jeżeli postawisz sobie zbyt ambitne cele i limity, to budżet przestanie działać jak należy. Ani się obejrzysz i zaczniesz sam siebie oszukiwać. Intencjonalnie „zapomnisz” o jakimś wydatku lub naciągniesz trochę fakty i przypiszesz mu kategorię, w której jesteś jeszcze daleko od założonego limitu. Obraz, który miał dać Ci budżet domowy, zacznie się powoli rozmywać, przez co to narzędzie przestanie dobrze spełniać swój cel.

Pamiętaj, o głównym celu, dla którego prowadzisz budżet domowy. Ma Ci on pomóc w realizacji zasady, by wydawać mniej niż się zarabia.

Nie potrzebujesz do tego skomplikowanych narzędzi i tabel. Nie potrzebujesz wyczerpującej listy kilkudziesięciu kategorii wydatków. Nie musisz nakładać żelaznych ograniczeń na absolutnie każdy wydatek. A limity wydatków nie muszą odbierać Ci radości z życia. Prowadzenie domowego budżetu naprawdę może być prostsze niż Ci się wydaje.

Fot. Flickr / theglobalpanorama

Ogólne 4 filary systematycznego oszczędzania

Całkiem niedawno pisaliśmy o korzyściach płynących ze stosowania w praktyce zasady „płać sobie najpierw”.

Dla przypomnienia – chodzi o uczynienie z oszczędzania swojego priorytetu i pierwszego celu, na jaki przeznaczamy nasze pieniądze, gdy tylko przyjdzie wypłata. Dzięki temu zaczynasz w ogóle oszczędzać (bo masz z czego! – w przeciwieństwie do sytuacji, gdyby zostawić oszczędzanie na sam koniec miesiąca, kiedy to zostaje niewiele)…

„Płacenie sobie najpierw” sprawia też, że musimy nauczyć się przeżyć cały miesiąc za mniej. Dzięki temu podchodzimy do naszych wydatków ze zdecydowanie większą uwagą. Pieniądze nie idą już na byle co. Zamiast tego każdej złotówce dokładnie się przyglądamy. Wszak mamy ich mniej!

Korzyści są znaczne i jak najbardziej warto wdrożyć tę zasadę w swój miesięczny cykl zarządzania domowymi finansami. Dziś powiemy jak do tego podejść i jak to zrobić.

1. Zacznij powoli, ale zacznij. Jak z wdrażaniem wszystkich pozytywnych nawyków w życie, nie warto zaczynać od radykalnych zmian. Nikt nie wymaga od Ciebie byś nagle zaczął odkładać 30% swojej pensji od razu na początku miesiąca. Zacznij od drobnych kwot.

Nawet nie zauważysz, że Ci ich brakuje w miesięcznym budżecie.

Dopiero, gdy już wyrobisz sobie nawyk i zaczniesz się czuć komfortowo z odkładaniem części swojej wypłaty, gdy tylko wpłynie na twoje konto, to wówczas zwiększ sumę miesięcznych oszczędności.

Wbrew pozorom, małe kroki mogą zaprowadzić cię naprawdę daleko.

2. Tnij wydatki. Krok drugi, to krytyczne spojrzenie na swój własny budżet. Może są w nim jakieś niepotrzebne wydatki? (Na pewno są!) Poszukaj takich wycieków z portfela i innych okazji do – nawet drobnych – oszczędności.

Być może warto zmniejszyć pakiet kablówki lub internetu? Albo zmienić operatora komórkowego na tańszego, a bank na darmowy? Możliwości jest wiele.

Gdy już zidentyfikujesz takie oszczędności i wprowadzisz je w życie, to podlicz dokładnie ile konkretnie pieniędzy zostało ci dzięki temu w portfelu. I te sumę dodaj do dotychczasowej, którą odkładałeś w ramach „płacenia sobie najpierw”.

3. Dodatkowe dochody. Nie ma lepszego sposobu na bogacenie się niż poszukiwanie dodatkowych źródeł dochodu. Zarządzanie domowym budżetem nie kończy się przecież tylko na oszczędzaniu!

Bądź otwarty na takie okazje do dodatkowego zarobku. A nawet nie ograniczaj się do biernej otwartości – aktywnie szukaj okazji do zarobienia dodatkowych pieniędzy.

A gdy już taką okazję wykorzystasz, to zarobione w ten sposób pieniądze również dołóż do comiesięcznego przelewu na konto oszczędnościowe w ramach „płacenia sobie najpierw”.

4. Korzystaj z promocji bankowych i z produktów oszczędnościowych. Dodatkowe kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt złotych można zarobić nawet nie wychodząc z domu. Śledź na bieżąco oferty banków i sprawdzaj czy któryś na przykład nie płaci dodatkowej premii za otwarcie konta czy lokaty. Jeżeli skorzystasz z takiej oferty, to pamiętaj, by też coś zaoszczędzić z takiej premii.

Pamiętaj też o produktach oszczędnościowych. Pieniądze, które odkładasz na początku miesiąca, powinny pracować i przynosić dodatkowy zysk. Nie przelewaj tych odsetek na ROR. Zamiast tego pozostaw je na koncie oszczędnościowym. Dzięki temu wykorzystasz w pełni zalety procentu składanego.

Fot. Flickr / captain.orange

Ogólne Zacznij świadomie myśleć o swoich finansach

Wielu ludzi nadal myśli o swoich finansach tylko dwa razy w miesiącu. Pierwszy raz – tuż po otrzymaniu wypłaty. Część odkładają na rachunki, a z resztą ruszają na zakupy (na które czekali przecież cały miesiąc!). Drugi raz – na jakiś tydzień przed wypłatą. Pieniądze się kończą i trzeba jakoś wymyślić za co przeżyć te kilka dni – a zazwyczaj nie jest to zadanie proste.

Typowy miesiąc to spirala w dół. Od wizyty w galerii handlowej, wyjść do kina i jedzenia na mieście – do zakupów w dyskontach i częstszych obiadów i rodziców lub teściów. A potem przychodzi wypłata i cały cykl zaczyna się od nowa.

W kwestii pieniędzy warto być świadomym. Świadomym tego, na jakim etapie jesteśmy, na jakie wydatki możemy sobie pozwolić i ile nas dzieli od założonych wcześniej celów.

Jeżeli chcesz załatać swój budżet, to śledź swoje wydatki. Wszystkie i zawsze. Bądź świadomy tego, na co idą Twoje pieniądze. To jedno mniej przyjemnych uczuć, kiedy patrzysz na stan swojego konta i zastanawiasz się, starasz się sobie przypomnieć na co wydałeś swoje pieniądze. I nie możesz.

Jak zwalczyć to uczucie raz na zawsze?

Notowanie swoich wydatków to podstawa. Nie ważne jak to zrobisz – na kartce papieru, w arkuszu kalkulacyjnym, czy w naszej aplikacji do zarządzania budżetem domowym. Znajdź sposób najwygodniejszy dla siebie i taki, który będzie działał u Ciebie.

Na początku zapisywanie wydatków może wydawać się  dziwne i nawet trochę męczące, ale  po kilku dniach wejdzie Ci to w krew i nawet nie będziesz zwracał na to uwagi. O ile będziesz konsekwentny.

Tylko czy samo zapisywanie wydatków cokolwiek zmienia? Przecież to tylko kolejne liczby na kartce papieru,  czy na ekranie komputera.

Paradoksalnie, te kilka liczb zmienia bardzo wiele. Zmienia Ciebie i Twoje podejście do finansów. A jak to działa?

Już sam fakt monitorowania własnych finansów sprawia, że wydajemy mniej. Tak, to aż takie proste. W każdej chwili wiesz ile pieniędzy wydałeś (i na co) i ile pozostało Ci do dyspozycji.

Całkiem inaczej wyglądają zakupy osoby, która wchodzi do sklepu z kartą kredytową w ręku („na pewno coś jeszcze zostało na limicie”) i śmiało rusza między sklepowe alejki. A całkiem inaczej wygląda to w przypadku osoby, która wchodzi do sklepu z myślą „zostało mi tyle-a-tyle pieniędzy, kupię to czego potrzebuję [tutaj miejsce na listę zakupów] i wychodzę”.

Do tego jeden nawyk pociąga za sobą kolejny. Skoro zapisujesz wydatki, to naturalne jest, że na zakupy idziesz z listą. Jeśli konsekwentnie się jej trzymasz, to właśnie odkryłeś sposób na przechytrzenie wszystkich marketingowców i merchendiserów. Kupisz tylko to, czego potrzebujesz, zamiast tego co sklep akurat chce byś kupił. Oszczędności pojawiają się same.

Natychmiastową ulgę w portfelu poczujesz też zostawiając w domu, lub całkowicie rezygnując z karty kredytowej. Zamiast tego – gotówka. Znów chodzi o świadomość. Udowodniono naukowo, że płacąc kartą (a w szczególności kredytową) wydajemy więcej. Dlaczego? Bo w momencie zakupu nie widzimy tego, jak pieniądze znikają z konta. Akt kupowania i akt wydawania pieniędzy są rozdzielone, a związek przyczynowo-skutkowy między nimi bardziej odległy.

Dlatego, jeśli szukasz oszczędności, najlepszą metodą płatności na początek będzie gotówka. Gdy ponownie skojarzysz kupowanie z wydawaniem pieniędzy Twoje zakupy będą wyglądać całkiem inaczej. Będą świadome.

Większość z nas ma emocjonalny stosunek do pieniędzy. Lubimy kupować, ale nie lubimy wydawać pieniędzy, rozstawać się z nimi. Stąd to nieprzyjemnie uczucie kiedy płacisz gotówką przy kasie – oddajesz komuś swoje pieniądze. Efekt Twojej ciężkiej pracy. Szukając oszczędności, to uczucie jest bardzo ważne. Powstrzyma Cię przed wydawaniem za dużo!

Zakupy to jedno, ale jest jeszcze przecież całe mnóstwo obszarów życia, w których świadomość pomaga znaleźć oszczędności. I to takie, które będą widoczne bardzo szybko.

Ważne są nawet drobne detale.

Czy wiesz, że gdy jedziesz samochodem i naciskasz hamulec, to dosłownie wyrzucasz pieniądze w błoto? Marnujesz paliwo, które spaliłeś po to, by się rozpędzić. Oczywiście nie namawiam Cię do całkowitego zaprzestania hamowania, bo to może się źle skończyć ;). Ale wtedy, kiedy możesz, to hamuj silnikiem. Nie spalasz wtedy ani kropli paliwa.

To tylko dobry nawyk, który wystarczy sobie wyrobić. Nie trzeba go okupować dosłownie żadnymi wyrzeczeniami!

Możesz zacząć oszczędzać już dziś, już podczas dojeżdżania do najbliższego czerwonego światła po drodze z pracy.

To przykład na realne, konkretne działanie. Niestety często poprzestajemy na sferze abstrakcyjnych deklaracji, takich jak „będę jeździć oszczędnie”, „będę oszczędzać na ogrzewaniu” i tym podobnych. Tylko niewielki odsetek ludzi przekuwa te deklaracje na konkrety i naprawdę zaczyna jeździć ekonomicznie, czy wdrażać do swojego życia inne dobre nawyki.

Przejście od deklaracji do działania, od abstrakcji do konkretów jest trudne. Najtrudniejszy jest moment tuż przed początkiem, potem już idzie z góry.

Najlepszym sposobem na przełamanie tej bariery jest zacząć już teraz. Chcesz natychmiastowych oszczędności? – to natychmiast weź się do działania! Znajdź inne obszary swojego życia, gdzie marnujesz pieniądze tylko i wyłącznie z powodu złych nawyków. I zacznij w ich miejsce wprowadzać te dobre przyzwyczajenia. Niech to będą nawet drobne rzeczy – tak jak większa dyscyplina w gaszeniu świateł w nieużywanych pomieszczeniach, oszczędzanie wody, czy chodzenie na zakupy ze ściśle określoną listą.

Ważne, by systematycznie takie dobre nawyki wprowadzać w życie. Ich efekt będzie się kumulował i z czasem poczujesz, że faktycznie zostaje Ci więcej pieniędzy w portfelu.

„Płać sobie w pierwszej kolejności” to jedna z podstawowych zasad dobrego zarządzania swoimi finansami osobistymi. Warto ją często przypominać – bo się po prostu sprawdza i pomaga oszczędzać pieniądze. Więcej – pomaga nawet zarobić dodatkowe pieniądze.

Na czym polega ta zasada? To proste. Za każdym razem, gdy otrzymujesz pensję na swoje konto ROR, Twoim pierwszym przelewem powinien być ten na własne konto oszczędnościowe.

Nie na rachunki za prąd czy internet, nie na raty kredytów – w pierwszej kolejności powinieneś zadbać o własne oszczędności. Dopiero potem możesz zająć się wydawaniem pieniędzy na inne cele.

Ile odkładać? Nie ma jednej, uniwersalnej wartości, która sprawdziłaby się w każdej sytuacji. To, ile powinieneś miesięcznie oszczędzać, zależy od Twojej sytuacji rodzinnej, mieszkaniowej i – oczywiście – zawodowej i finansowej. Ale jeżeli mamy polecić jakiś punkt wyjścia, to spróbuj odłożyć 10%.

Zaraz mamy koniec miesiąca, więc typowy okres wypłacania wynagrodzeń. Spróbuj podejść właśnie w ten sposób do tej najbliżej wypłaty – zanim przeznaczysz te pieniądze na cokolwiek, postaraj się najpierw odłożyć 10% na osobne konto oszczędnościowe.

Dlaczego warto to robić? Korzyści są znaczące.

1. Po pierwsze – będziesz oszczędzać . Właściwie nie da się budować bezpieczeństwa finansowego, wolności finansowej, czy po prostu rodzinnego majątku – nie odkładając gdzieś jakiejś części swoich dochodów. Dzięki płaceniu sobie najpierw przekonasz się też, że oszczędzanie jest możliwe.

2. Nauczysz się żyć za mniej. Od przyszłego miesiąca będziesz mieć do dyspozycji 90% swojej wypłaty zamiast pełnych 100%. Będziesz musiał dopasować do tego swój budżet, a także styl życia. Na początku może wydawać się to trudne i wymagające pewnych poświęceń tu-i-tam, ale z czasem zauważysz, że ten nowy, oszczędniejszy tryb życia wchodzi ci w krew. Staje się przyzwyczajeniem, czymś normalnym.

3. Oszczędzanie staje się priorytetem. Oszczędzanie pieniędzy to pierwsza rzecz, którą robisz, po otrzymaniu pensji. Pierwsza czyli najważniejsza. A dzięki temu, że robisz to na samym początku miesiąca, masz pełną kontrolę nad tym, ile w tym miesiącu odłożysz. Porównaj to z sytuacją, w której czekasz do końca miesiąca – by odłożyć „to, co zostanie”. Zazwyczaj nie zostaje za wiele, prawda? I do końca miesiąca nie wiesz ile tak naprawdę zostanie.

Od teraz będzie inaczej. Oszczędności, a więc i bezpieczeństwo finansowe, wchodzą na pierwszy plan.

4. Będziesz wydawać pieniądze bardziej uważnie. Masz do dyspozycji mniej środków co miesiąc, więc musisz przykładać więcej uwagi do tego, na co je przeznaczasz. Jeżeli do tej pory nie prowadziłeś budżetu domowego, to „płacenie sobie najpierw” może cię do tego przekonać.

5. Oszczędzanie staje się nawykiem. A nawet w pewnym sensie automatyzmem. Wypłata wpływa na konto – przeznaczam część na oszczędności. Prosty związek przyczynowo-skutkowy. Jeden lub dwa miesiące i wszystko będzie działać jak w zegarku. Nawet nie zauważysz, że co miesiąc masz nieco mniej pieniędzy do wydania niż wcześniej.

Gdy o tym pomyśleć, to widać jak dużą rolę przy oszczędzaniu pieniędzy odgrywa wyrabianie sobie właściwych, pozytywnych nawyków. Jasne, na początku mogą one wydawać się dziwne, niewygodne, czy nawet w pewien sposób ograniczające nasze dotychczasowe swobody. A potem mija kilka miesięcy i to wszystko staje się normą. Z tym pozytywnym efektem, że teraz możemy obserwować przyrost naszych oszczędności na kontach oszczędnościowych czy w produktach inwestycyjnych.

Warto sobie takie korzystne nawyki wyrabiać i dbać o to, by konsekwentnie postępować w zgodzie z nimi.

Fot. Flickr / Philippe Put

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies