Filtrowanie wszystkich postów po tagu "budżet domowy." Wyczyść filtr

Nie masz pomysłu od czego zacząć ogarnianie własnych finansów? Ta lista kilkunastu porad i sposobów na pierwsze oszczędności będzie dla Ciebie dobrą inspiracją do wykonania tego pierwszego kroku.

Zarządzanie domowymi finansami można sprowadzić właściwie do jednego równania:

Zarobki – wydatki = oszczędności

Budujesz swój majątek tylko wtedy, gdy zarabiasz więcej niż wydajesz. Przejadasz swój majątek, gdy wydatki przerastają zarobki. Stoisz w miejscu jeżeli wszystko się równoważy.

Jak zwiększać oszczędności? Zarabiając więcej lub wydając mniej. A najlepiej robiąc jedno i drugie na raz. Łatwo to napisać i ująć w jednym zdaniu – ale liczba blogów finansowych i multum wpisów na nich udowadnia, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. I że za tym jednym równaniem stoi cała masa nawyków, przekonań, matematyki, psychologii i innych czynników, które trzeba wziąć pod uwagę.

Mam nadzieję, że poniższa lista pomoże Ci choć nieco przechylić szalę w tym równaniu na rzecz oszczędności.

1. Nie oglądaj się na innych. I to ma dwa znaczenia. Jedno – nie sugeruj się stylem życia znajomych, nie próbuj zaimponować im nowymi zakupami. To szybka droga do kupowania rzeczy, których wcale nie potrzebujesz.

2. I drugie znaczenie – krytycznie podchodź do porad finansowych. Porad od znajomych, znalezionych w poradnikach, czy na blogach finansowych (także na tym). Zawsze zdroworozsądkowo oceniaj na ile dane sposoby na oszczędzanie, zarządzanie budżetem, czy zwiększanie zarobków mają szansę sprawdzić się w Twojej sytuacji. Wszystkie obliczenia wykonuj dla swoich indywidualnych warunków.

3. Zanim zaczniesz inwestować – spłać kredyty konsumpcyjne i pożyczki, zbuduj sensowny fundusz na niespodziewane wydatki i dopiero wtedy myśl o inwestowaniu. Priorytetem jest bezpieczeństwo finansowe – zarabianie na oszczędnościach można odłożyć na później.

4. Spisuj wydatki. Wiedza na co idą Twoje pieniądze to pierwszy krok do bycia świadomym finansowo. W śledzeniu wydatków oczywiście świetnie sprawdza się Kontomierz.

5. Ale nie poprzestawaj jedynie na gromadzeniu danych. Analizuj i wyciągaj wnioski. Regularnie przekraczasz budżet w jakiejś kategorii? Coś jest nie tak. Twoje oszczędności nie rosną? Spójrz na liczby i zastanów się dlaczego. A przede wszystkim planuj na przyszłość – ustalaj cele finansowe i konkretne limity wydatków w poszczególnych kategoriach.

6. Nie korzystaj z karty kredytowej jeżeli nie musisz. A już na pewno nie korzystaj z niej jeżeli nie wiesz dokładnie jak działa i o co chodzi z tym okresem bezodsetkowym lub jeżeli regularnie zadłużasz się pod limit lub jeżeli masz problemy ze spłatą całości zadłużenia co miesiąc.

7. Dbaj o zdrowie i kondycję. Twój przyszły „ja” Ci za to podziękuje – bo to lepsze samopoczucie i więcej pieniędzy w portfelu jednocześnie.

8. Jeżeli oszczędzasz na jedzeniu, to rób to mądrze. Z dietą – i ogólnie ze zdrowiem – wcale nie jest tak, że tańszy produkt będzie dla nas (finansowo) korzystniejszy. Takie pozorne oszczędności mogą mieć przykre konsekwencje w przyszłości.

9. Nie lekceważ drobnych oszczędności. Odmawianie sobie niepotrzebnych rzeczy i kontrolowanie impulsywnych zakupów to dobry sposób na trening siły woli i budowę pozytywnych nawyków. A zaoszczędzone w ten sposób złotówki, z czasem i z działaniem procentu składanego, przerodzą się w poważniejsze kwoty.

10. Bądź świadomym konsumentem. Kupuj tylko rzeczy potrzebne i dobrej jakości (jest dużo prawdy w powiedzeniu, że biedny dwa razy traci). Kupuj rzeczy warte swojej ceny – płać za jakość, ale nie przepłacaj za markę.

11. Żadnych nowych kredytów konsumenckich.

12. Szanuj swój czas. Poświęcanie go to też koszt. Jazda na drugi koniec miasta tylko po to, by zrobić zakupy tańsze o kilka złotych to najprawdopodobniej pozorna oszczędność. Chyba, że lubisz jeździć po mieście i taka wycieczka to przede wszystkim pretekst do przeczytania książki w autobusie czy do dłuższej przejażdżki rowerem.

13. Palisz? Może argument finansowy w końcu pomoże Ci rzucić. Jedna paczka dziennie to jakieś 3000 zł rocznie. Jak nie więcej.

14. Pamiętaj, że nikt lepiej nie zadba o Twoje pieniądze niż Ty. Doradca finansowy czy sprzedawca w banku nie zawsze (a raczej: rzadko kiedy) będą mieli na względzie przede wszystkim Twój interes. To na Tobie ciąży odpowiedzialność, by zawsze wszystko dokładnie sprawdzić, czytać umowy przed ich podpisaniem , a w razie wątpliwości – by pytać.

Fot. Flickr / Moyan_Brenn (CC-BY 2.0)

Łatwo postawić znak równości między prowadzeniem domowego budżetu a spisywaniem wydatków. Wszak o to przecież chodzi prawda? – by spisywać każdy paragon.

Można się do tego przyzwyczaić, że na notowaniu wydatków nasz budżet domowy się kończy. Tym bardziej, gdy ten proces jest tak zautomatyzowany i prosty, jak w Kontomierzu.

A tak naprawdę wprowadzanie danych do budżetu to dopiero początek. Warto znać stan i historię swoich finansów – to informacje potrzebne do tego, aby oszacować elastyczność własnego budżetu, mieć pojęcie jak sobie poradzimy w trudniejszej sytuacji finansowej, by zobaczyć ile co miesiąc potrafimy zaoszczędzić…

Ale budżet to nie tylko spoglądanie w przeszłość. To także (a może nawet przede wszystkim) narzędzie do planowania przyszłości.

Bo oprócz zbierania danych, kluczowa jest też ich analiza. Stąd też panel „Analizuj” w Kontomierzu :)

Kiedy ostatnio robiłeś gruntowny przegląd swojego budżetu domowego? Kiedy ostatnio przyglądałeś się szczegółowo liczbom, które wynikają z tych wszystkich wydatków, które skrupulatnie co miesiąc spisujesz?

Kiedy ostatnio…

  • zmodyfikowałeś swoją listę kategorii, bo dostrzegłeś, że Twoje dotychczasowe drzewko kategorii nie odpowiada już tak dobrze Twojej strukturze wydatków?
  • zmieniałeś miesięczne limity w poszczególnych kategoriach?
  • porównywałeś swoje założenia z początku miesiąca ze stanem swojego konta na jego koniec?
  • podjąłeś decyzję o ograniczeniu wydatków w danej kategorii widząc, jak co miesiąc przekraczasz tam ustalony limit? Ile razy za taką decyzją poszło faktyczne działanie?
  • postanowiłeś zwiększyć swoją stopę oszczędności widząc, że dzięki mądremu zarządzaniu domowymi finansami masz teraz więcej luzu w budżecie?
  • postanowiłeś przenieść swoje konto do innego banku porównując koszty i korzyści w różnych bankach?
  • przykładałeś swoje miesięczne zestawienie budżetu do swoich długoterminowych celów finansowych. Czy wiesz czy jesteś na dobrej ścieżce do osiągnięcia tych celów? W jakim stopniu już zrealizowałeś swój plan?

To są ekstremalnie ważne pytania! Nie sprowadzajmy budżetu domowego jedynie do prostego (i często monotonnego) zadania zbierania i spisywania paragonów. Wrzucamy do naszego budżetu całe mnóstwo informacji – warto co jakiś czas przyglądać się im krytycznie i analizować: co z tych liczb wynika?

Dopiero gruntowna analiza i wyciąganie wniosków przybliży Cię do przejęcia kontroli nad własnymi finansami.

Fot. Flickr / Philippe Put, CC BY-ND 2.0

Ogólne Policz się! - czyli jaka jest Twoja wartość netto?

Raz na pół roku lub raz na rok warto poświęcić godzinę lub dwie i „policzyć się”. Ile mamy, ile jesteśmy winni i jak układa się nasz finansowy bilans. A skoro jesteśmy teraz niemal dokładnie w połowie roku, to doskonała okazja by podstawić dane w poniższym równaniu:

twoja wartość netto = wartość twojego majątku – twoje zobowiązania finansowe

Wynik, czyli nasza wartość netto, to najlepszy wskaźnik naszej kondycji finansowej. Zachęcamy, by poświęcić trochę czasu i spisać/zliczyć swój majątek, oszczędności, inwestycje i wszelkie zobowiązania.

Dlaczego znajomość własnej wartości netto to rzecz tak istotna? Ta wiedza pomaga nam na kilka sposobów:

1. Regularne śledzenie własnej wartości netto daje wiedzę o tym, czy nasz majątek powiększa się czy kurczy

A to nie jest zawsze takie oczywiste na pierwszy rzut oka. W naszym domu może przybywać coraz to nowych, drogich urządzeń, mogliśmy kupić nowy samochód, mogliśmy kupić większy telewizor… pozornie nasz majątek rośnie. Ale jeżeli te wszystkie zakupy były finansowane kredytami (obciążonymi prowizjami i odsetkami), to po stronie „winien” mamy więcej niż po stronie „ma”. Fizycznych składników majątku przybyło, ale kalkulator mówi, że nasza wartość netto w istocie zmniejszyła się.

2. Znajomość wielkości majątku to – oprócz miesięcznego budżetu – jeden z podstawowych składników wiedzy o naszych osobistych finansach

Miesięczny budżet daje nam informacje w skali mikro – ile w danym miesiącu zarobiliśmy, ile wydaliśmy, a ile przeznaczyliśmy na oszczędności. Ważne, by w tej skali mikro się nie zamykać, tylko mieć też oczy otwarte na szerszy obraz.

Ten szerszy obraz to właśnie spis wszystkich składników majątku i zobowiązań.

Zapisz i podsumuj wszystkie swoje oszczędności: „osad” na ROR, pieniądze na kontach oszczędnościowych, lokaty, środki odłożone na czarną godzinę.

To samo zrób z inwestycjami: akcjami na giełdzie, udziałami w funduszach inwestycyjnych, programami systematycznego oszczędzania, produktami strukturyzowanymi i wszystkimi innymi produktami inwestycyjnymi.

Następnie przejdź do majątku „stałego”, tego którego upłynnienie zajmie więcej czasu i wysiłku niż zwykłe anulowanie lokaty. Zapisz wartość swojego mieszkania, samochodu i innych sprzętów i urządzeń, które w razie czego mógłbyś sprzedać (np. takich, które nadawałyby się do wystawienia na Allegro, gdybyś nagle potrzebował na tyle dużej gotówki, że „płynniejsze” składniki majątku by na to nie starczyły).

Na koniec zapisz wszystkie swoje zobowiązania finansowe: długi, kredyty, pożyczki, zadłużenie w kartach kredytowych, debet w koncie itp.

To właśnie jest ta skala makro, która nas interesuje.

3. Taki spis majątku to informacja o własnej elastyczności finansowej

W przypadku różnych trudnych sytuacji życiowych dochodzi czasem do tego, że aby im zaradzić trzeba zacząć upłynniać własny majątek. Raz skończy się na uszczupleniu funduszu bezpieczeństwa, a innym razem trzeba sięgnąć głębiej.

W kryzysowych sytuacjach w pierwszej kolejności będziemy sięgać po fundusz bezpieczeństwa. To te pieniądze, które są naszym buforem i zabezpieczeniem przed nagłymi, niespodziewanymi wydatkami.

Jeżeli to za mało, to swoją uwagę będziemy musieli zwrócić w kierunku oszczędności. Wycofanie środków z kont oszczędnościowych jest proste i wymaga zaledwie kilku kliknięć. Zazwyczaj nic też nie kosztuje. Zerwanie lokat to też czynność łatwa, ale tu już najczęściej tracimy wypracowane odsetki.

Jeśli i to nie pomoże, to czas zacząć likwidować inwestycje. I tu już zaczynają się trudności. Nasza kryzysowa sytuacja może wymusić na nas sprzedaż akcji czy jednostek funduszy w niekorzystnym momencie, np. w dołku. Rezygnacja z niektórych produktów inwestycyjnych (np. planów systematycznego oszczędzania) może wydawać się w ogóle nieopłacalna ze względu na utratę zysków i dodatkowe opłaty za wcześniejsze wycofanie środków.

Na koniec zostają rzeczy, które upłynnić najtrudniej. Ale może zdarzyć się i tak, że niestety nasz osobisty kryzys finansowy wymusi na nas sprzedaż samochodu czy mieszkania.

Zapisanie i podsumowanie sobie wszystkich składników majątku jest o tyle ważne, że wiemy jak „silny” i elastyczny jest nasz budżet, z jakimi nagłymi wydatkami sobie poradzi i gdzie znajdują się kolejne granice bezpieczeństwa.

Fot. Flickr / Dave Dugdale, CC BY-SA 2.0

Ogólne Kiedy ograniczać wydatki?

Mądre zarządzanie domowym budżetem to wcale nie oszczędzanie na wszystkim, na czym tylko się da. To przede wszystkim wiedza o tym, na czym opłaca się oszczędzać, a na co warto wydawać pieniądze.

W neofickim zapale łatwo popaść w skrajność i ciąć wydatki gdzie tylko to możliwe. Podczas, gdy utrzymywanie domowego budżetu w takim „kryzysowym” trybie momentami jest niezbędne (np. gdy wszelkimi siłami staramy się wyjść z pętli zadłużenia), to jeżeli twoja sytuacja jest stosunkowo stabilna, to takie oszczędzanie na wszystkim może być szkodliwe.

Dlaczego?

To porównanie jest nieuniknione – tak samo, jak z dietą, tak w przypadku oszczędzania niebezpieczeństwem jest efekt jo-jo. Ograniczasz się przez jakiś okres, aż po jakimś czasie coś pęka, silna wola się wyczerpuje i zaczynasz wydawać znacznie więcej, niż przewidywał to wcześniejszy plan.

Silna wola jest jak mięsień – jej zasoby nie są niewyczerpane, a po wysiłku potrzebuje czasu, by się zregenerować. Ciągłe ograniczanie wydatków, we wszystkich możliwych obszarach, te zasoby bardzo szybko wyczerpuje.

Oszczędności, zamiast z bezpieczeństwem finansowym, zaczynają się kojarzyć z frustracją i wyrzeczeniami. Taki stan, na dłuższą metę, jest nie do utrzymania.

Co robić?

Tak jak wspomnieliśmy na początki, są rzeczy na których warto oszczędzać – i są rzeczy, na które warto wydawać pieniądze. Cały sekret w tym, by odróżnić jedne od drugich.

Zdecydowanie warto poświęcić trochę czasu na zastanowienie się nad tym, co jest dla nas ważne. Na tyle ważne, by uzasadniało nasze wydatki.

Mogą to być rzeczy podstawowe, jak na przykład prowadzenie zdrowego trybu życia. Mogą to być wydatki związane z pasjami, związane z hobby czy podróżami. A nawet rzeczy tak prozaiczne jak zapewnienie sobie wygody, np. przy codziennej pracy na komputerze (jeżeli na co dzień pracujesz na powolnym i zawodnym urządzeniu, to frustracja jest gwarantowana!).

To tylko kilka przykładów – każdy na pewno ma własny zestaw rzeczy „ważnych”.

Kiedy już je zidentyfikujemy, to dalej jest już z górki – po prostu oszczędzaj na wszystkim, co ważne nie jest.

Potrzebujesz jeszcze kilku wskazówek, kiedy ograniczać wydatki? Oto one:

  • Spłata zadłużeń. Jeżeli masz niespłacone kredyty konsumenckie, pożyczki lub dług na karcie, to spłata tych zobowiązań to zdecydowanie rzecz „ważna”. Pozbycie się kredytów powinno mieć zawsze jeden z najwyższych priorytetów.
  • Fundusz bezpieczeństwa. Nawet jeżeli wydaje ci się, że nic złego nie może cię spotkać, to i tak mimo wszystko jakieś pieniądze na niespodziewane wydatki warto mieć. Ten cel również warto wpisać na listę rzeczy ważnych.
  • Jeżeli rozważasz jakiś zakup, ale odpowiedź na pytanie „czy na pewno tego potrzebuję?” sprawia ci trudności, to jest to sygnał, że pewnie jest to rzecz, na którą niekoniecznie warto wydawać pieniądze.
  • Jeżeli dany zakup nie zdaje testu kilku dni namysłu. To świetny sposób na powstrzymanie się od impulsywnych zakupów – po prostu daj sobie kilka dni, by się nad tym zastanowić. Jeżeli po tym czasie dany zakup nadal będzie wydawać ci się potrzebny, to znaczy, że coś jest na rzeczy. Ale częściej niż nie, po tych kilku dniach zdajemy sobie sprawę, że była to tylko tymczasowa zachcianka.
  • Jeśli ten wydatek miałby wpędzić cię w nowe kredyty, to zdecydowanie nie jest to najlepszy pomysł.

Fot. Flickr / Alan Cleaver, CC-BY 2.0

Ogólne Wiosna? Więc pora na porządek w budżecie!

Wiosna to taki przyjemny czas w roku. Nie tylko ze względu na pogodę i dłuższe dni! Na wiosnę jesteśmy już typowo po różnych większych wydatkach: świętach (jednych i drugich), niektórym kończą się wyższe opłaty związane z ogrzewaniem—a jednocześnie do wakacyjnych wydatków jeszcze całkiem daleko.

Dlatego to taki dobry moment, by przyjrzeć się swoim finansom z bliska. Z dwóch powodów: by zobaczyć jak faktycznie wygląda nasz budżet w typowym, przeciętnym miesiącu – bez obciążeń dużych, jednorazowych wydatków. I by w tym okresie spokoju zrobić małe porządki w domowych finansach.

No to przyjrzyjmy się budżetowi i wydatkom.

Podstawowym celem prowadzenia domowego budżetu jest zwiększenie świadomości na temat tego, na co i ile pieniędzy wydajesz. Tworzysz własne kategorie wydatków (lub pozostajesz przy tym, co podpowiada Kontomierz), zapisujesz/importujesz każdą transakcję i w efekcie otrzymujesz pełną rozpiskę: ile, gdzie i na co wydałeś pieniądze.

Kolejny krok to weryfikacja rzeczywistych wydatków z planami. Prowadząc budżet, jedną z podstawowych czynności jest właśnie planowanie. Na początku każdego miesiąca warto poświęcić pół godziny i dokładnie rozpisać ile pieniędzy zamierzasz przeznaczyć w ramach każdej z Twoich kategorii zakupów.

Więc jak wygląda Twój stan konta po tych „typowych” miesiącach? Czy wszystko idzie zgodnie z planem, czy może przekraczasz limity, które założyłeś lub założyłaś sobie na pewne kategorie zakupów?

Jeżeli gdzieś przekraczasz założone kwoty—warto zastanowić się, dlaczego tak się dzieje:

  • czy w danym miesiącu zdarzyło się coś szczególnego, co uniemożliwiło Ci trzymanie się planu?
  • czy Twoje plany są zbyt optymistyczne?
  • jaka jest skala zjawiska – przekraczasz budżet tylko o kilka złotych, czy może o wiele więcej?
  • jak ta rozbieżność wpływa na Twój cały budżet – czy mimo to nadal się bilansuje?

Czemu jeszcze warto się przyjrzeć? „Robienie porządków” oznacza również pozbycie się rzeczy niepotrzebnych. Być może takie „niepotrzebne” wydatki gdzieś zapodziały się w Twoim budżecie? Teraz jest dobra pora na to, aby się za nie zabrać.

Weź pod szczególną uwagę wszelkiego rodzaju abonamenty:

  • czy Twój plan taryfowy w komórce jest odpowiedni, czy może co miesiąc zostajesz z kilkudziesięcioma niewydzwonionymi minutami?
  • czy oglądasz te wszystkie kanały telewizyjne, czy może warto zmniejszyć pakiet?
  • prenumeraty magazynów, których już nie czytasz lub co najwyżej przeglądasz?
  • karta na siłownię, z której korzystałeś ostatni raz przy okazji noworocznych postanowień?

To są naprawdę konkretne oszczędności.

Co jeszcze warto uporządkować? Własne konta i usługi finansowe.

Z nieaktywnymi rachunkami można zrobić dwie rzeczy. Można je zostawić „na wszelki wypadek”, bo może kiedyś akurat ten bank znów przedstawi jakąś korzystną ofertę. Ma to tylko sens, jeżeli konto jest bezpłatne – za utrzymywanie martwego rachunku nie ma co płacić.

Ale i tu nie mamy gwarancji, że taki stan będzie trwał wiecznie. Wszak dobrze znamy przypadki, gdzie banki za wcześniej bezpłatne konto nagle wprowadzają opłaty.

Wraz z kontami warto przejrzeć posiadane karty. Czy ze wszystkich korzystamy?

Z debetówkami sprawa jest prosta – jeżeli nie korzystam z konta, do którego jest podpięta, to nie ma potrzeby nosić ze sobą karty.

Karty kredytowe, których nie używasz, powinieneś zamknąć tym bardziej. Przyznane limity w kartach obniżają Twoją ogólną zdolność kredytową (nawet jeżeli w danej chwili nie masz zadłużenia na karcie – banki zazwyczaj liczą zdolność kredytową tak, jakby limit był wykorzystany). Do tego z kartami kredytowymi najczęściej wiążą się opłaty roczne. Te kilkadziesiąt złotych można zaoszczędzić!

Warto zrobić taki ogólny przegląd – przynajmniej raz do roku. Efekt: mniej rzeczy, o których musimy pamiętać i mniej rzeczy, za które musimy płacić.

Fot. Flickr / Jeff Kubina

Ogólne Myślisz, że nie masz z czego oszczędzać? Zdziwisz się!

„Nie mam z czego oszczędzać” to jedna z najpopularniejszych wymówek, przez którą nawet nie próbujemy zabrać się za nasze finanse domowe. Jak wiele innych wymówek, ta często jest oparta na błędnych przesłankach.

Bo jeżeli przyjrzeć się szczegółowo  miesięcznym wydatkom, to prawie na pewno da się tam znaleźć cały szereg drobnych oszczędności.

„Drobnych” to tu słowo klucz. Łatwo takie okazje do niewielkich oszczędności zlekceważyć. „5 zł przecież nie uratuje mojego budżetu” to wniosek, który przychodzi całkiem łatwo. Nic bardziej mylnego! Nawet małe sumy potrafią mieć tu duże znaczenie. Dlatego też od czasu do czasu piszemy na blogu o tym, by odkładać nawet drobne oszczędności i by nie lekceważyć drobnych zysków.

Także te pozornie niewielkie i nieszkodliwe zakupy w dłuższej perspektywie również kumulują się do poważnych kwot. Tak, te 5-10-15 zł wydawane codziennie na kawę, ciastko czy inną przekąskę na mieście ma znaczenie dla Twojego budżetu!

Dlatego tak istotne jest nabycie umiejętności zapanowania nad takimi przypadkowymi wydatkami. A to nie zawsze takie proste – najpierw trzeba w ogóle zauważyć, że wydajemy pieniądze w taki sposób!

Bo takich drobnych zakupów dokonujemy często w pośpiechu, np. w drodze do pracy. I nie mamy wtedy głowy do tego, by zabrać rachunek, czy zapisać wydatek w swoim notatniku, by uwzględnić później tę kwotę w swoim budżecie lub w wydatkach gotówkowych w Kontomierzu.

A podczas większych zakupów? Łatwo nikną w jakimś większym rachunku.

Warto więc wyrobić sobie nawyk bardziej refleksyjnego podejścia do zakupów i drobnych przekąsek czy kaw na mieście. Te kilka złotych tu i tam w ciągu miesiąca może zsumować się nawet do trzycyfrowej kwoty.

Podobną pomocą mogą być wszelkie programy „automatycznego” oszczędzania. Dziś kilka banków oferuje automatyczne przelewanie drobnych kwot po każdej transakcji na osobne konto oszczędnościowe – czy to jako procent wartości transakcji, stałą kwotę, lub „zaokrąglenie” do pełnych 10 zł.

Takie programy to utrapienie osób ręcznie przepisujących swoje transakcje w budżecie domowym (np. w Excelu), ale dla kogoś, kto chce się rozprawić z wymówką „nie mam z czego oszczędzać” to idealne rozwiązanie na początek. Otwiera oczy i pokazuje, że jakieś pole do oszczędności jednak istnieje!

Fot. Flickr / Branko Collin

Problem z różnymi pułapkami finansowymi, w które często wpadamy, jest taki, że właściwie każdy błąd i każde nienajlepsze posunięcie strasznie łatwo jest uzasadnić i zracjonalizować.

Polacy często odkładają oszczędzanie na emeryturę „na później”, lekceważą sens oszczędzania w ogóle, prowadzenie budżetu domowego wydaje się zbędnym obowiązkiem, a kredyt i zadłużanie się całkiem normalną formą finansowania zakupów.

I jakkolwiek nieracjonalna wydawałaby się taka postawa, to stoi za nią cały szereg przekonań umacniających trwanie w tym nie najkorzystniejszym dla własnych finansów stanie. Dziś rozprawiamy się

„Emerytura? Przecież ja mam dopiero … lat!”

Mając 20-, 30-, czy nawet 40-kilka lat emerytura może wydawać się całkiem odległą myślą. Tym bardziej, że rząd dba o to, byśmy do emerytury mieli jak najdalej przesuwając wiek emerytalny.

Tymczasem o emeryturze warto pomyśleć jak najwcześniej.  Pomyśleć – i zacząć odkładać pierwsze pieniądze na ten cel. Choćby niewielkie. Bowiem im więcej czasu damy takim oszczędnościom, tym większą wartość będą one miały w momencie przechodzenia na emeryturę.

Za to im później zaczynasz, tym większe kwoty będziesz musiał odkładać co miesiąc, by zapewnić sobie ten sam poziom życia na emeryturze.

To ważne zwłaszcza teraz, gdy ZUS ogłasza jak kosmicznych kwot brakuje na wypłaty emerytur. W ciągu najbliższych pięciu lat może to być nawet 400 mld złotych. Budżet państwa będzie miał spory problem z uniesieniem takich wydatków. Zdecydowanie warto pomyśleć o samodzielnym odkładaniu na emeryturę—i to niezależnie od wieku, w jakim teraz jesteśmy.

„Prowadzenie budżetu? Ja mam wszystko w głowie”

Brak wiedzy o przepływach finansowych w naszym własnym budżecie to prosta droga do tego, aby pieniądze przeciekały nam przez palce.

Budżet domowy to podstawa. Nieważne jak go prowadzisz: w Kontomierzu, w Excelu, na kartce papieru, czy jakkolwiek inaczej. Ważne, że w ogóle go prowadzisz. Bo budżet domowy to sprawdzony sposób na śledzenie własnych pieniędzy i pilnowanie, by nie wydawać więcej niż się zarabia. Dzięki niemu można dokładnie przeanalizować ile wydaliśmy na daną kategorię dóbr czy usług, oraz jak te wydatki miały się do zakładanego planu. Wycieki z portfela nie będą miały gdzie się ukryć.

„O oszczędzaniu pomyślę później—teraz mam inne rzeczy na głowie”

Zbyt późne oszczędzanie jest błędem nie tylko przy odkładaniu na emeryturę, ale też na każdy inny cel. Nawyk regularnego oszczędzania warto wyrobić sobie jak najwcześniej. Im później zaczynamy, tym więcej musimy potem nadrabiać i tym więcej musimy odkładać, by wyrobić się przed „terminem”.

Im szybciej damy szansę zadziałać procentowi składanemu, tym lepiej dla naszych finansów.

„Nic złego nie może mi się stać”

Lepiej nie lekceważyć ryzyka i mimo wszystko starać się przygotować na najgorsze. Bo bez porządnego funduszu bezpieczeństwa daleko nie zajedziemy. Pierwszy lepszy niespodziewany wydatek rozłoży nasz budżet domowy na łopatki.

Zamiast szukać pieniędzy na szybko, pożyczać od znajomych, czy posiłkować się kredytem o ile wygodniej i rozsądniej byłoby sięgnąć do własnych oszczędności—przeznaczonych dokładnie na ten cel. Fundusz na nieprzewidziane wydatki to podstawa dobrego zarządzania domowymi finansami.

„Spokojnie, przecież zadłużam się rozsądnie”

Karta kredytowa może być bardzo kosztowną pomyłką finansową. Choć banki często proponują ją swoim klientom, to zdecydowanie nie jest to produkt dla każdego. Karta kredytowa sprawdza się tylko, gdy spełnione są dwa podstawowe warunki: zawsze spłacamy całe zadłużenie w okresie bezodsetkowym oraz mamy pełną kontrolę nad tym ile wydajemy.

Jeżeli nie spłacasz całego zadłużenia co miesiąc, lub co gorsza spłacasz jedynie kwotę minimalną, to nakładasz na siebie drogi i długoterminowy kredyt. Jeżeli chcesz oszczędzać pieniądze, to jednym z pierwszych kroków powinno być zrezygnowanie z konsumpcji finansowanej zadłużeniem. A w dalszej kolejności jak najszybsza spłata karty. Nie ma co oglądać się na lokaty na 3% czy nawet 4%, skoro wisi nad nami zadłużenie oprocentowane na 12% w skali roku.

Fot. Flickr / GotCredit

Co to był za rok! Zaczęliśmy od rekordowego kursu franka szwajcarskiego w styczniu (5,20 zł!), a skończyliśmy go najniższymi cenami paliw w grudniu (ok. $35-$40 za baryłkę, co przekłada się na ceny w okolicy 4 zł za litr na stacjach benzynowych).

W międzyczasie zaliczyliśmy jeszcze rekordową deflację, bankructwa SKOK i SK Banku, a także ponad półroczny zjazd indeksu WIG20.

Część z tych wydarzeń będzie się nam jeszcze odbijać czkawką przez kolejne miesiące, a cześć z nich szybko przeminie. Na naszym blogu staramy się Wam dostarczać aktualnych wiadomości ze świata finansów, ale także przemycać porady i wskazówki z dużo dłuższą datą ważności. Dzisiejsze podsumowanie najczęściej czytanych artykułów z ostatniego roku fajnie pokazuje, że takie „ponadczasowe” artykuły dają radę :).

Oto pięć takich tekstów, które powstały w 2015 roku. Każdy z nich jest w jakimś sensie aktualny do dziś – w każdym z nich znajdziecie uniwersalne wskazówki, które możecie zacząć wprowadzać w życie już od dziś.

Jeżeli jesteście nowymi czytelnikami naszego bloga, to te artykuły to bardzo dobre miejsce, by zacząć poznawać temat oszczędzania i domowego budżetu.

#1 Zrób coś dla swoich pieniędzy: zastosuj dziś przynajmniej jedną z tych porad

Ten tekst to najlepszy przykład tego, o czym wspomnieliśmy powyżej. Znajdziecie w nim 14 uniwersalnych porad, które są łatwe i szybkie do wprowadzenia w życie. Jeżeli Waszym postanowieniem noworocznym jest lepsze zarządzanie domowymi finansami, to ten artykuł będzie doskonałym punktem zaczepienia. Opisane w nim porady nie wymagają długich przygotowań, skomplikowanych obliczeń, czy radykalnych zmian w stylu życia.

To porady, które mają na celu ułatwić wprowadzenie pozytywnych nawyków finansowych w życie. Gorąco polecamy!

#2 Pięć największych finansowych błędów dzisiejszych 20-latków

Błędy młodości - któż z nas nie ma ich przynajmniej kilku na koncie… :) W tym artykule skupiamy się na tych finansowych. I wbrew tytułowi, warto przeczytać nawet jeżeli nie macie dziś 20 lat. To właściwie rzeczy i błędy, których warto się wystrzegać niezależnie od wieku.

#3 Czy da się żyć bez kredytu?

Kredyty musimy analizować. Analizować w kontekście naszych aktualnych potrzeb i naszych aktualnych możliwości finansowych. Być może taka analiza odwiedzie kogoś od zadłużenia się „pod korek”, na tyle na ile tylko pozwala zdolność kredytowa. Być może trzeba będzie zdecydować się na mniejsze mieszkanie, mniejszy kredyt. Albo w ogóle jeszcze poczekać z taką decyzją na czas, kiedy będziemy w korzystniejszej sytuacji.

To artykuł, którym chcieliśmy zachęcić do refleksji. Czasami kredyt hipoteczny jest dobrym rozwiązaniem. Innym razem, najlepszą decyzją będzie odłożenie w czasie zaciągania takiego zobowiązania. A w jeszcze innych przypadkach, najlepiej będzie zweryfikować parametry kredytu i zastanowić się, czy taki dług – na taką kwotę i na tyle lat – to na pewno optymalne rozwiązanie.

#4 Czy już w dniu wypłaty wiesz jak zagospodarujesz te pieniądze?

Dzień, w którym wypłata wpływa na nasze konto to jeden z najbardziej krytycznych momentów dla naszych osobistych finansów. To czas, w którym mamy okazję zastanowić się nad każdą posiadaną złotówką zanim ją jeszcze wydamy.

W tym artykule zachęcamy do tego, by w każdy nowy miesiąc wchodzić z konkretnym planem finansowym. Narzędzie do tworzenia takich planów i założeń macie pod ręką – to Kontomierz :) i jego opcja planowania miesięcznych budżetów z podziałem na kategorie wydatków.

#5 Cztery filary systematycznego oszczędzania

Zacznij teraz. Ograniczaj zbędne wydatki. Szukaj nowych źródeł dochodów. Mądrze korzystaj z promocji bankowych i produktów oszczędnościowych.

Ten artykuł pokazuje, co kryje się za wyżej wymienionymi hasłami. I w jaki sposób uczynić z tych czynności stałe nawyki, które będą nam pomagać w oszczędzaniu i codziennym zarządzaniu domowymi finansami.

***

Mamy nadzieję, że 2015 rok był dla Was udany. Na nowy – 2016 rok – życzymy Wam, aby był on jeszcze lepszy i byście odważnie i skutecznie realizowali swoje cele. Finansowe i nie tylko.

Fot. Flickr / bayasaa

Ogólne Czy warto automatyzować własne finanse?

  • 17 listopada 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 3 comments

Musimy pamiętać o coraz większej liczbie rzeczy.

Rachunki za internet, wodę, energię, kablówkę, telefon, czynsz, rata kredytu, spłata karty… Faktur do zapłacenia co miesiąc jest całe mnóstwo. Do tego konta bankowe – im więcej ich mamy, tym więcej rzeczy musimy mieć pod kontrolą. Czy na pewno w tym miesiącu spełniliśmy wszystkie warunki darmowości konta lub wszystkie wymagania promocji, w której bierzemy udział?

Głowa może od tego rozboleć.

Tylko czy rozwiązaniem wszystkich tych problemów jest daleko idąca automatyzacja i przełączenie naszych finansów w tryb autopilota? A może jest jakiś złoty środek?

Zalety automatyzacji finansów

Część z tych rzeczy można zlecić autopilotowi – ustawić szereg cyklicznych przelewów i poleceń zapłaty (jeżeli mamy taką możliwość), włączyć automatyczną spłatę karty – i gotowe. Przynajmniej część miesięcznych płatności będzie dziać się bez naszego udziału.

Dzięki temu zapłacimy rachunki na czas, będziemy mieli pewność, że spełniamy wszystkie warunki bankowych promocji i będziemy mieli spokojniejszą głowę.

Więcej! – możemy nawet ustawić stałe zlecenie przelewania części środków z ROR na konto oszczędnościowe, przez co zautomatyzujemy też nasze oszczędzanie. Co miesiąc będziemy odkładać określoną kwotę.

No i oczywiście możecie przyśpieszyć i zautomatyzować prowadzenie budżetu domowego dzięki Kontomierzowi. Przelewy i płatności kartą z importowanych kont zostaną automatycznie zarejestrowane i skategoryzowane w Waszym profilu. Nie musicie pamiętać o tym, by spisywać swoje bezgotówkowe wydatki. Wszystko dzieje się automatycznie.

Wyłącz autopilota

Tylko czy powierzenie całego zarządzania własnymi finansami autopilotowi to dobry pomysł? Nie zawsze. Działa tu ten sam mechanizm, co przy płatnościach kartą kredytową. Tam nie czujemy, że wydajemy pieniądze – w kasie wręczamy kawałek plastiku, a kartę spłacić musimy dopiero za miesiąc. Słabnie związek przyczynowo-skutkowy między zakupami a zmniejszaniem stanu naszego konta i oszczędności.

Jeżeli automatyzujemy nasze płatności za miesięczne rachunki, robimy właściwie to samo. Przestajemy czuć, że wydajemy te pieniądze. Dzieje się to gdzieś w tle, poza naszą uwagą.

A skoro tracimy pewne wydatki z oczu, to czy na pewno jesteśmy w stanie je kontrolować?

Złoty środek – regularny przegląd osobistych finansów

No ale z drugiej strony – tak jak pisałem na początku – od wykonywania wszystkich finansowych obowiązków i czynności manualnie, bez pomocy żadnych automatów, może rozboleć głowa. Czy da się tu znaleźć jakiś złoty środek?

Warto przyjrzeć się źródłu tego problemu – nadmiarowi comiesięcznych wydatków i warunków do spełnienia. Jeżeli tego jest za dużo, by ogarniać to „ręcznie” to być może trzeba z czegoś zrezygnować?

Telewizja kablowa, serwisy subskrypcyjne, prenumeraty – te rzeczy powinny pójść na pierwszy ogień. Rezygnacja z przynajmniej kilku usług, które wymagają regularnych płatności, przyniesie dwie korzyści. Łatwiejsze zarządzanie własnymi finansami (bo będzie mniej rzeczy, nad którymi musimy mieć kontrolę) i więcej pieniędzy w portfelu co miesiąc.

Podobnie z kontami bankowymi. Jeżeli część trzymamy tylko jako „zapasowe” konta, a jednocześnie wymagają one od nas spełnienia jakiegoś rodzaju warunku (np. by zostać zwolnionym z miesięcznej opłaty), to warto rozważyć rezygnację z takich kont w ogóle.

Ograniczanie wydatków, także tych cyklicznych, to ważny element zarządzania domowymi finansami. Im mniej rzeczy musimy kontrolować, tym łatwiej nad nimi zapanować.

Oczywiście, nie chcemy Was całkowicie zniechęcać do automatyzacji finansów. W samej automatyzacji nie ma nic złego – zagrożenie kryje się natomiast w powierzaniu wszystkiego autopilotowi i korzystania z tego jako wymówki do nie poświęcania uwagi własnym finansom.

A ta uwaga jest bardzo ważna. Podobnie jak refleksja nad tym jak wydajemy swoje pieniądze.

W przypadku Kontomierza rozwiązanie jest akurat bardzo proste. Rejestrowanie (i kategoryzowanie) wydatków odbywa się automatycznie i to niewątpliwa korzyść i oszczędność czasu. Tylko, że prowadzenie domowego budżetu to nie tylko wpisywanie wydatków do tabelki. To o wiele więcej.

Dlatego zachęcamy do częstego analizowania własnych finansów. Bieżące monitorowanie wydatków w poszczególnych kategoriach, analizowanie trendów czasowych, obserwowanie przyrostu własnych oszczędności i wartości netto – to rzeczy, które warto robić często. Po to, by mieć świadomość aktualnego stanu swojego domowego budżetu i by mieć dane, dzięki którym możemy wyciągać wnioski na przyszłość.

Nie zostawiajcie wszystkiego autopilotowi – logujcie się, analizujcie i wyciągajcie wnioski.

Fot. Flickr / ralphbijker

Ogólne Święta i inne regularne wydatki. Jesteście na nie gotowi?

  • 26 października 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 21 comments

Jest w ciągu roku co najmniej kilka takich okazji, co do których możemy być pewni, że będą im towarzyszyć zwiększone wydatki. Więcej – często nawet wiemy dokładnie (lub w rozsądnym przybliżeniu), ile będzie to pieniędzy.

Urodziny, OC/AC, święta – to tylko kilka z przykładów okazji, czy „wydarzeń”, które powtarzają się z coroczną regularnością. Mamy 12 miesięcy by się na nie przygotować – jednak czy każdy z nas korzysta z tej szansy? Czy może jednak zamiast regularnie odkładać pieniądze, odkładamy to na ostatnią chwilę?

O takich wydatkach przede wszystkim należy wiedzieć i mieć na nie przeznaczony budżet. Oczywiście dotyczy to wyłącznie wydatków, których się spodziewamy.

Planowane wydatki

Takie spodziewane wydatki możemy podzielić na dwa typy:

1. Wydatki regularne, czyli takie, które zawsze trafiają się w określonych miesiącach w roku. Mogą to być na przykład:

  • wydatki związane ze świętami
  • prezenty urodzinowe
  • odnowienie ubezpieczenia samochodu
  • wydatki związane z urlopem i wakacyjnymi wyjazdami
  • przeglądy i naprawy pojazdów
  • wyprawka szkolna

2. Wydatki nieregularne, które mogą mieć miejsce w dowolnym czasie w roku. To będą przede wszystkim wszelkie wydatki celowe – czyli takie zakupy, na które odkładamy już od jakiegoś czasu i w danym miesiącu podejmujemy decyzję, że idziemy do sklepu i dokonujemy transakcji.

Tu też łatwo sobie wyobrazić przykłady. Nowy smartfon, telewizor, czy nawet samochód. Duże, istotne zakupy, z myślą o których nosimy się od dłuższego czasu. Tylko czy za tym myśleniem idzie też odkładanie pieniędzy?

Takim kosztem nieregularnym mogą być też ubrania. Typowo raczej nie kupujemy ich w każdym miesiącu, trudno więc ustalić sobie tu jakiś konkretny cel wyrażony w złotówkach. Natomiast w skali roku suma wydatków z tej kategorii może być znacząca.

Praca z kalendarzem

Te dwa typy wydatków trzeba sobie wypisać. Najlepiej wziąć kalendarz i zastanowić się nad każdym miesiącem: jakiego jednorazowego wydatku mogę się tu spodziewać? w jakiej kategorii? ile będzie mnie to kosztować?

Spisz sobie wszystkie tego typu wydatki, wraz ze spodziewanymi kwotami (wydatki jednorazowe, regularne). Do tego dodaj wszystkie większe zakupy, które jeszcze planujesz w tym roku (wydatki jednorazowe, nieregularne).

Taka lista da Ci stosunkowo pełny obraz tego jakie wydatki czekają Cię w najbliższych miesiącach i jaka kwota będzie Ci potrzebna.

Zsumuj tę kwotę wszystkich jednorazowych wydatków i podziel wynik przez 12.Tyle musisz odkładać co miesiąc, by w skali roku sfinansować wszystkie te plany. Dla bezpieczeństwa załóż też sobie pewien margines błędu – na przykład 10% – na wypadek, jeżeli jakiś wydatek Ci umknął.

Dlaczego wcześniejsze odkładanie pieniędzy jest tak ważne?

Duże wydatki mają istotne znaczenie dla naszej płynności finansowej. Gdy w jednym miesiącu pojawia się nowy, jednorazowy wydatek na kilkaset złotych, tysiąc, kilka tysięcy – lub więcej, to jest to znaczące obciążenie.

Jeżeli nie jesteśmy na to przygotowani, nie mamy odłożonych pieniędzy i nie jesteśmy w stanie sfinansować tych zakupów z bieżących środków, to pojawia się szereg „pokus”, które niekoniecznie pokierują nasze finanse w dobrą stronę. Bo taki duży wydatek można pokryć z funduszu awaryjnego, z oszczędności na inny cel, lub ze środków z kredytu.

Tylko czy konsumpcja jest warta tego, by odbierać sobie poczucie bezpieczeństwa finansowego lub skazywać się na przepłacanie za kredyt? Naszym zdaniem nie – dlatego, jak zwykle, zachęcamy do regularnego oszczędzania. 

Fot. Flickr / DafneCholet

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies