Filtrowanie wszystkich postów po tagu "budżet domowy." Wyczyść filtr

Końcówka roku to naturalny okres podsumowań i refleksji nad przeszłością. Nad rzeczami, które się udały i nad tymi, które można było zrobić inaczej.

Zmieńmy na chwilę perspektywę na jeszcze dalszą i spójrzmy nie tylko na miniony rok, ale właściwie na całą historię finansową. Oto kilka rzeczy, które ja sam chciałbym wiedzieć, gdybym teraz zaczynał oszczędzać.

Zacznij jak najwcześniej

Dla niektórych to takie „przebudzenie” finansowe nadchodzi całkiem szybko – inni czekają na pierwszy kryzys lub na pierwszy list z ZUSu z wyliczeniem hipotetycznej emerytury.

Nie warto tracić czasu. Im wcześniej zaczniesz kontrolować swoje wydatki, to w tym lepszym miejscu będziesz w przyszłości. O dobre nawyki finansowe warto zadbać jak najwcześniej.

Uważaj na pułapki

Jedną z nich jest odmawianie sobie absolutnie wszystkiego. Życie w „ascezie” tylko po to, by odłożyć jak najwięcej. Bezwzględne cięcie wydatków.

Jeżeli nie jesteś pod ścianą, to ograniczanie swoich wydatków za wszelką cenę niekoniecznie będzie dobrym wyjściem.

Najprostsza analogia to odchudzanie i „efekt jo-jo”. Chcemy osiągnąć jak najwięcej jak najszybciej, wysilamy się, czynimy daleko idące poświęcenia – i przez jakiś czas efekty są dobre.

Jest to jednak strasznie wyczerpujące, zwłaszcza psychicznie. Każda pokusa jest co najmniej dwa razy silniejsza. Łatwo ulec, a za jednym następstwem od razu idą kolejne i wracamy do punktu wyjścia.

Myśląc o przyszłości nie powinno zapominać się o życiu tu i teraz. Trzeba zachować jakąś własną równowagę. I pomyśleć też o sobie i własnym samopoczuciu.

Poświęcanie wszystkiego na ołtarzu oszczędności w długiej perspektywie nie prowadzi do udanego życia.

Pułapek jest oczywiście więcej. Zastawiają je na nas sklepy, reklamy, a nawet banki. Rozsądne myślenie i mądre wydawanie pieniędzy to coś, co zdecydowanie ułatwi drogę do osiągnięcia bezpieczeństwa finansowego.

Są rzeczy, na których nie warto oszczędzać

Ten początkowy zapał w oszczędzaniu może nas zwabić w jeszcze jedną pułapkę – w szukanie oszczędności tam, gdzie zdecydowanie nie powinniśmy oszczędzać. Bezwzględne cięcie wydatków w tych obszarach może przynieść więcej szkody niż pożytku, zwłaszcza w dłuższym okresie.

Zdrowie. Wyobraź sobie sytuację, że chorujesz. Wygląda to na zwykłe przeziębienie, nic specjalnego, ale nie czujesz się za dobrze. Dość typowe o tej porze roku. Nie chcesz jednak iść do lekarza, bo pewnie przepisze jakieś drogie leki. Nie kupisz też nic bez recepty - zwykła herbata z cytryną powinna pomóc. Łatwo przewidzieć jak może się skończyć takie oszczędzanie na własnym zdrowiu.

Zresztą, nie tylko o kupowanie leków tutaj chodzi. Wszelkie zaniedbania, niezdrowy tryb życia, czy zła dieta prędzej czy później dadzą się we znaki.

Jedzenie. No właśnie, dieta. Mam już za sobą ten etap, w którym chciałem odchudzić swoje wydatki poprzez kupowanie taniego jedzenia i tanich produktów. I nie był to najlepszy pomysł.

Tanie jedzenie to najczęściej takie, które ma albo bardzo krótki termin ważności (lub nawet już jest przeterminowane – takie też można znaleźć na sklepowych półkach), albo jest po prostu niezdrowe, przepełnione chemią, konserwantami lub w sztuczny sposób „ulepszane” (np. mięsa z dużą zawartością wody). Dla własnego dobra – nie warto.

Nie od razu Rzym zbudowano

Budowę pierwszych oszczędności, a potem bezpieczeństwa finansowego, trzeba zacząć od małych kroków. Terapia szokowa rzadko kiedy będzie właściwym rozwiązaniem.

Pierwsze oszczędności nie muszą być duże. Jasne – te pierwsze kilka, kilkanaście, czy kilkadziesiąt złotych na koncie oszczędnościowym być może nie robią dużego wrażenia. Ale nie warto się tym zniechęcać. Na tym etapie liczy się przede wszystkim regularność. I nabranie właściwej perspektywy. Przecież nie planujesz oszczędzać i inwestować przez dwa tygodnie, rok, tylko – np. mając w perspektywie emeryturę – kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat.

Krople mają więc czas by drążyć skałę. Jeżeli już dziś zaczniesz wyrabiać sobie nawyki dające nawet drobne oszczędności – a to wyłączanie urządzeń zamiast stand by, a to odkładanie nawet kilku złotych dziennie, czy mądre oszczędzanie na ogrzewaniu w domu, to w długiej perspektywie da to bardzo widoczne efekty.

Kalkulator nie zawsze wskazuje właściwe rozwiązanie

Zarówno przy oszczędzaniu, jak i przy spłacaniu kredytów pewne psychologiczne sztuczki potrafią zdziałać więcej niż skrupulatne matematyczne wyliczenia.

Przykładem niech będzie spłata kredytów metodą kuli śniegowej. Będąc zadłużonym tu i tam zaczynamy naszą walkę z kredytami od tego o najniższej wartości. Zapominamy przy tym o oprocentowaniu i o tym, że spłacając najpierw wyżej oprocentowany kredyt, oszczędzilibyśmy więcej na odsetkach.

Dlaczego tak?

Po to, aby szybko odnieść pierwszy sukces. To bardzo ważne dla podtrzymania motywacji i działania.

Jeżeli zaczęlibyśmy od kredytu o najwyższym oprocentowaniu, ale też i o wyższej sumie, dłużej trzeba czekać na moment, w którym można powiedzieć „w końcu spłaciłem”.

Spłacanie najniższego kredytu daje wyraźne poczucie zmniejszania zadłużenia.

Ale przede wszystkim zawsze pamiętaj o jednym

Wydawaj mniej niż zarabiasz. Śledź liczby, planuj wydatki i dbaj o to, by na koniec miesiąca zawsze coś zostawało. To najważniejsza zasada.

Fot. Flickr / bayasaa (CC-BY 2.0)

Ogólne Uporządkuj swoje finanse przed końcem roku

  • 29 listopada 2016
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Rok zbliża się do końca, ale jeszcze jest czas na to, aby zadbać o korzystniejszy bilans roku 2016 i lepsze wejście w 2017. Jeszcze jest czas na ponowne przejrzenie rocznych celów finansowych, jeszcze jest szansa zweryfikować świąteczny budżet, jeszcze nie jesteśmy na tyle zabiegani, że możemy na spokojnie pomyśleć o swoich planach na nadchodzący rok.

Roczne podsumowanie

Końcówka roku to naturalny czas na wszelkiego rodzaju podsumowania. Ale w tym momencie nie interesują nas największe hity i najlepsze filmy. Warto się za to przyjrzeć własnym decyzjom finansowym. Które z nich okazały się hitem, a które kitem? Co się nam opłaciło, a co miało kosztowne konsekwencje? No i być może przede wszystkim: jakie lekcje możemy wyciągnąć z tego na przyszłość?

Taka refleksja na koniec roku to moment, w którym możemy się wiele nauczyć. O sobie, o tym jak podejmujemy decyzje, o tym do jakich wniosków dochodzimy. Mając dystans i patrząc na własne wybory sprzed miesięcy możemy dostrzec rzeczy, których w tamtym momencie nie widzieliśmy, konsekwencje, których nie przewidywaliśmy. To naprawdę wielka wartość.

Zdecydowanie warto się tak ze sobą szczerze rozliczyć na koniec roku.

Świąteczny budżet

Masz już zaplanowane świąteczne wydatki? A może to dopiero przed Tobą? Jakkolwiek by nie było, jeszcze jest szansa (ponownie) spojrzeć na liczby i upewnić się, że wyjazdy (niektórzy mają dużo podróżowania przed sobą na święta!), wigilijna kolacja i prezenty nie zrujnują Twojego budżetu.

Szkoda byłoby wchodzić w nowy rok z nowymi długami.

Plan na 2017

Nie – w 2017 rok powinieneś lub powinnaś wejść nie z długami, ale z konkretnym planem finansowym. Niech te nadchodzące 12 miesięcy zbliży Cię do osiągnięcia stabilizacji finansowej, zamiast Cię od tego oddalać.

Zacznij od… kalendarza. Miesiąc po miesiącu przeanalizuj, jakie duże i cykliczne wydatki Cię czekają. Planując miesięczny budżet takie duże koszty, które ponosimy nie co miesiąc, ale na przykład raz lub dwa razy w roku, często nam uciekają.

Przyjrzyj się w szczególności:

  • składce na ubezpieczenie samochodu. Być może w tym roku chcesz zapłacić ją w jednej racie, by zaoszczędzić? Jak wcześnie musisz zacząć odkładać na ten cel, by się udało?
  • wydatkom świątecznym. Czy możesz je sfinansować z bieżącej pensji? Jeżeli nie, to ile musisz oszczędzać co miesiąc przez cały rok, by pokryć swoje potrzeby finansowe w tym zakresie?
  • urlopowym wyjazdom. Do lata jeszcze daleko, ale już teraz warto przyjrzeć się temu tematowi i zacząć planować budżet na ewentualne wycieczki i weekendowe wypady.
  • rodzice mogą się też zainteresować wydatkami związanymi ze szkolną wyprawką.
  • rocznym abonamentom i subskrypcjom. Czy wszystkie będzie warto odnowić w przyszłym roku? Ustaw sobie przypomnienia w kalendarzu, z odpowiednim wyprzedzeniem, by sprawdzić status każdej takiej subskrypcji na chwilę przed jej wygaśnięciem. Być może warto będzie wyłączyć opcję automatycznego przedłużania jakiegoś abonamentu.

Domowy budżet

Czy już go prowadzisz? Mamy nadzieję, że tak! Koniec roku to też okazja, by sprawdzić co w tym budżecie zadziałało, a co nie. Zarówno od strony technicznej, jak i tej finansowej.

Od strony technicznej: sprawdź, czy wszystkie Twoje kategorie wydatków mają sens. Wraz z kolejnymi miesiącami i latami, zmianami w życiu prywatnym i zawodowym, struktura naszych wydatków w naturalny sposób się zmienia. Przybywają nowe kategorie, inne odchodzą w zapomnienie. Upewnij się, że Twoje drzewko kategorii dotrzymuje tempa Twojemu życiu.

Od strony finansowej: sprawdź jak sobie poradziłaś lub poradziłeś z trzymaniem się swoich celów finansowych na ten rok. Jak często – jeśli w ogóle – przekraczałeś lub przekraczałaś limity w swoim budżecie? Które kategorie wydatków się do tego najczęściej i/lub najbardziej przyczyniały?

Warto poświęcić jeden wieczór pod koniec roku i przeanalizować swój budżet w taki sposób, miesiąc po miesiącu.

Fot. Flickr / Dafne Cholet (CC-BY 2.0)

Ogólne Finansowe błędy 30-latków

  • 6 listopada 2016
  • Krzysztof Sobolewski
  • 4 comments

Podejście do pieniędzy zmienia się z wiekiem. Zmieniają się możliwości naszego domowego budżetu, ale także nasze cele życiowe i finansowe. Dla niektórych późne lata dwudzieste i wczesne trzydzieste to także czas poważnych decyzji życiowych: mieszkanie, ślub, dzieci, kariera – by wymienić tylko kilka.

W tym okresie radykalnych zmian pojawiają się też różne finansowe pułapki. Dziś ostrzegamy przed kilkoma z nich.

Inflacja stylu życia

Trzydziestka to już mniej więcej ten moment, gdy zaczynamy zarabiać „prawdziwe” pieniądze. To już nie staże i płatne praktyki na studiach, ani dorabianie na boku przy różnych tymczasowych zajęciach. Być może masz już za sobą kilka lat konsekwentnego budowania własnej kariery i teraz przychodzi moment, by zbierać owoce tego wieloletniego rozwoju i pracy.

Jednak trzeba być przy tym ostrożnym! Rosnące dochody bardzo często uruchamiają coś, co na blogach finansowych opisuje się jako „inflację stylu życia”. Czym to się przejawia? Niby więcej zarabiamy, ale pieniędzy i oszczędności jakoś dziwnym trafem nie przybywa.

To dlatego, że wraz z rosnącymi dochodami pojawiają się coraz większe wydatki. Częściej pozwalamy sobie na obiad na mieście, częściej myślimy o wymianie telefonu czy komputera, w gospodarstwie domowym pojawia się samochód i związane z nim koszty… Można wymieniać długo. Spoglądając na własny budżet – zwłaszcza, jeżeli prowadzi się go konsekwentnie przez kilka lat – można zauważyć jak rosną wydatki w poszczególnych kategoriach.

Najbardziej niebezpiecznie robi się, gdy wydatki rosną szybciej niż dochody. To bardzo prosta droga do zadłużenia.

Kupowanie za dużego mieszkania

Gdzieniegdzie można spotkać się z fałszywym mitem, że mieszkanie powinno się kupować na długie lata. Niektórzy do zakupu pierwszego mieszkania podchodzą tak, jakby miało to być lokum już na całe życie.

To szybka droga do tego, by kupić mieszkanie zdecydowanie za duże i za drogie w porównaniu z naszymi obecnymi potrzebami i możliwościami finansowymi.

Takie podejście rodzi całą masę kosztów. Jeżeli taki zakup finansujesz kredytem hipotecznym, to za większe-niż-potrzebujesz mieszkanie będziesz płacić większe raty. Tym gorzej, jeżeli wymaksowałeś swoją zdolność kredytową i byłeś w stanie zapewnić tylko minimalny wkład własny. Wówczas pojawią się koszty dodatkowych ubezpieczeń, których wymagać będzie bank.

Większe mieszkanie to też wyższe koszty remontu i doprowadzenia go do pożądanego stanu. A także większe koszty użytkowania – choćby przez to, że ogrzanie większej powierzchni na pewno będzie kosztować więcej.

Zaniedbanie funduszu awaryjnego

W swoich latach trzydziestych powinieneś mieć już jakiś fundusz awaryjny. Być może jesteś już nawet na tym etapie, że nic do niego nie dokładasz, bo w którymś momencie środki na ten cel osiągnęły poziom, który Cię zadowalał.

Jeżeli nie zaglądałeś od dłuższego czasu na konto, na którym trzymasz pieniądze „na czarną godzinę” – to zdecydowanie warto zajrzeć tam teraz. Być może kwota, która tam się znajduje, przestała z czasem odpowiadać sytuacji, w której się dziś znajdujesz.

Warto przeliczyć jeszcze raz własne wydatki, porównać je ze zgromadzonym funduszem awaryjnym i jeszcze raz ocenić, czy czujemy się bezpiecznie z taką a nie inną zgromadzoną kwotą.

Brak oszczędności na emeryturę

Pamiętaj, że jeszcze nie jest za późno, by zacząć odkładać na emeryturę.

Niedbanie o własne zdrowie

To rzecz, która jest ważna właściwie w każdym wieku. Ale po trzydziestce robi się jeszcze istotniejsza. Skupiając się na karierze, wychowując dzieci i będąc non-stop w biegu, co robi się dziś coraz częstszym trybem życia, łatwo zapomnieć o własnym zdrowiu. To czas, kiedy jeszcze nie jest tak źle, by zdrowie jakoś specjalnie nam dokuczało (więc często po prostu lekceważymy dbanie o zdrowie), a jednocześnie zaniedbania w profilaktyce w tym okresie mogą mieć daleko idące konsekwencje w przyszłości.

Niedbanie o własne zdrowie teraz może przełożyć się na coraz wyższe medyczne wydatki w kolejnych latach.

Fot. Flickr / Mic445 (CC-BY 2.0)

Jak co roku, jesień i zima niechybnie niosą ze sobą zwiększone wydatki. Czy Twój domowy budżet jest gotowy na te zwiększone koszty?

W powyższym akapicie kluczowe są słowa „jak co roku”. Budżet domowy i to na ile jest obciążony po stronie wydatków zależy w jakiś sposób od pór roku. Taka „sezonowość” ma znaczenie. I jest o tyle istotna, że dzięki temu, że pewne koszty pojawiają się z roczną regularnością, mamy możliwość przygotować się na nie zawczasu – i zadbać o ich odpowiednie sfinansowanie ze zgromadzonych wcześniej oszczędności.

Listopadowe wydatki

W ten weekend już właściwie rozpoczynamy obchodzenie Wszystkich Świętych. Znicze i kwiaty swoją drogą, ale w wielu budżetach największym kosztem będą kwoty związane z transportem. Jeżeli w tych dniach masz w planach podróżowanie po Polsce do rodziny, to doskonale wiesz, o co chodzi. To cel, na który warto mieć zabezpieczone środki.

A skoro o podróżach mowa, to, listopad i grudzień to ostatni czas, w którym można wykorzystać pozostały do końca roku urlop (jeżeli nie chcemy przenosić dni na kolejny rok). To, w zależności od naszych planów, może znów wiązać się z podróżowaniem i wyjazdami.

Spłata wakacyjnych kredytów

Pozostając nadal w temacie urlopowym… Jeżeli brałeś kredyt na wakacyjny wyjazd, to lada moment nadejdzie ta chwila, gdy trzeba będzie zacząć spłacać raty. To kolejne jesienno-zimowe obciążenie budżetu domowego, które trzeba uwzględnić i przygotować się, że będziemy mieli co miesiąc do dyspozycji mniej środków niż zazwyczaj.

Wyższe koszty ogrzewania

Niedawno pisaliśmy o tym, jak sobie z tym radzić.

Przygotowanie samochodu do zimy

Zakup zestawu opon zimowych to zawsze duży wydatek. W zależności od modelu, taki komplet może kosztować nawet kilka tysięcy złotych.

Te cenę można oczywiście zbić, ale trzeba być przy tym bardzo ostrożnym. Tak jak w każdym innym przypadku, gdy próbujemy oszczędzać na wydatkach związanych ze zdrowiem i bezpieczeństwem. Zatem jeżeli decydujemy się na wersję tańszą – zakup opon używanych – to koniecznie musimy zwrócić uwagę na takie rzeczy jak:

  • wysokość bieżnika (nie powinna być niższa niż 3 mm)
  • równomierność zużycia opon
  • wiek opon (mieszanka używana do produkcji opon zachowuje swoje właściwości przez ok. 5 lat)
  • najlepiej kupować takie opony z zaufanego źródła

Wydatki świąteczne i noworoczne

Każdego roku święta Bożego Narodzenia to okres zwiększonych wydatków. To kolejna tura możliwych wyjazdów i podróży, wydatki związane z przygotowaniem wigilijnej kolacji, by nie wspominać o prezentach, choince, dekoracjach i całej masie innych wydatków, które bezbłędnie kojarzą się ze świętami.

Świąteczne koszty przeciętnej polskiej rodziny to minimum kilkaset złotych, a często dużo więcej.

Dlaczego wcześniejsze odkładanie pieniędzy jest tak ważne?

Ostatnie dwa miesiące roku wiążą się z dużymi wydatkami. Naszą przewagą jest to, że możemy się na nie przygotować z odpowiednim wyprzedzeniem.

Duże wydatki mają istotne znaczenie dla naszej płynności finansowej. Gdy w jednym miesiącu pojawia się nowy, jednorazowy wydatek na kilkaset złotych, tysiąc, kilka tysięcy – lub więcej, to jest to znaczące obciążenie.

Jeżeli nie jesteśmy na to przygotowani, nie mamy odłożonych pieniędzy i nie jesteśmy w stanie sfinansować tych zakupów z bieżących środków, to pojawia się szereg „pokus”, które niekoniecznie pokierują nasze finanse w dobrą stronę. Bo taki duży wydatek można pokryć z funduszu awaryjnego, z oszczędności na inny cel, lub ze środków z kredytu.

Tylko czy konsumpcja jest warta tego, by odbierać sobie poczucie bezpieczeństwa finansowego lub skazywać się na przepłacanie za kredyt? Naszym zdaniem nie – dlatego, jak zwykle, zachęcamy do regularnego oszczędzania.

Fot. Flickr / Bert Kaufmann (CC BY-SA 2.0)

Ogólne Sezon grzewczy trwa - jak mądrze oszczędzać na ogrzewaniu?

  • 12 października 2016
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Jesień już na dobre za oknem i dla wielu z nas oznacza to między innymi zwiększone opłaty związane z ogrzewaniem. W zależności od systemu, sposobu rozliczeń i metrażu, może to być koszt sięgający nawet kilkuset złotych miesięcznie. A w skali całego sezonu grzewczego – kilka tysięcy złotych.

To całkiem spory ułamek domowego budżetu i z pewnością warto się przyjrzeć tej kategorii wydatków. Oszczędności mogą być niebagatelne – oczywiście o ile podejdziemy do nich z głową. Jak w każdym przypadku ograniczania wydatków, tak i przy oszczędzaniu na ogrzewaniu lepiej nie popadać w przesadę.

Którędy ucieka ciepło? Przez okna

Zanim nadejdzie porządna zima, warto przyjrzeć się dokładniej swoim oknom. Być może będą wymagać regulacji lub uszczelnienia? W chłodniejszy dzień zamknij je i sprawdź dłonią czy gdzieś w okolicy futryny okna nie wpada do mieszkania zimne powietrze. Ciepło uciekające przez nieszczelne okna może wiązać się z konkretnymi kosztami. I oczywiście z nieprzyjemnym chłodem w domu.

Z oknami jest jeszcze jedna sprawa. Gdy jesienią lub zimą je otwierasz – by wywietrzyć pomieszczenie – najlepiej robić to krótko. Nie zostawiaj ich otwartych na długie godziny, bo w ten sposób pomieszczenie całkowicie się wyziębi (wychłodzą się ściany i meble) i jego ponowne ogrzanie będzie wymagać więcej czasu i większego nakładu pracy od grzejników.

No właśnie…

Grzejniki

Podczas wietrzenia pomieszczeń „zakręcaj” grzejniki. Nawet na te pięć czy dziesięć minut intensywnego wietrzenia grzejniki warto ustawiać na najniższą możliwą wartość. Bieżące ogrzewanie wpadającego do mieszkania zimnego powietrza to marnowanie pieniędzy.

O grzejniki warto też dbać, by pracowały jak najefektywniej i by jak najmniej energii się marnowało.

Grzejnik nie powinien być zasłonięty meblami czy zasłonami – utrudnia to cyrkulację powietrza i właściwe rozprowadzanie ciepła po pomieszczeniu. Ciepłe powietrze ma lecieć w stronę pomieszczenia, a nie do okna (przez które potem łatwo przeniknie na zewnątrz).

Dodatkowo, grzejniki warto regularnie odkurzać – zbierający się na nich kurz zmniejsza efektywność grzejników (utrudnia cyrkulację powietrza).

Dbaj też o to, by odpowietrzać kaloryfer.

Zarządzanie temperaturami w ciągu dnia

… i w zależności od tego, kto jest w domu. Najnowsze technologie pozwalają zaprogramować termostat tak, aby gdy nie ma nas w domu nie grzał niepotrzebnie i włączał ogrzewanie ponownie na krótko zanim wrócimy do domu. Ale rozwiązania typu termostaty Nest mają zainstalowane chyba tylko najwięksi entuzjaści nowych technologii.

Mimo to, warto samodzielnie dbać o to, by energia się nie marnowała. Zakręcanie grzejników tuż przed wyjściem do pracy czy na uczelnię może nieco ulżyć portfelowi. To prosty nawyk, który warto sobie wyrobić.

Podobnie z obniżaniem nieco temperatury na noc. Temperatura otoczenia ma istotny wpływ na to, jak zasypiamy. Lepiej zasypia się, gdy temperatura jest nieco niższa niż w ciągu dnia.

To kolejna rzecz, którą warto dodać do codziennej rutyny podczas sezonu grzewczego.

Warto też pamiętać, że sezon grzewczy to nie obowiązek odkręcania wszystkich grzejników na maksimum. O ile temperatury tego nie wymagają, nie musisz przecież włączać grzejników od razu z rozpoczęciem sezonu grzewczego.

Z oszczędzaniem na ogrzewaniu jest podobnie jak z oszczędzaniem na czymkolwiek innym. Warto podejść do tego z głową. Jeżeli przesadzisz – zaziębisz się i co najmniej przeziębisz. Czas stracony na kolejki u lekarza i w aptece i koszty leczenia skutecznie zniweczą wszelki wysiłek włożony w uzyskanie dodatkowych oszczędności. Nie warto przesadzać.

Fot. Flickr / Iwan Gabovitch, CC-BY 2.0

Ogólne Skuteczne zarządzanie budżetem domowym wymaga cierpliwości

  • 3 października 2016
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comments

Wiele finansowych nieszczęść spada na nas dlatego, że nie potrafimy zaczekać. Wszak na tej swoistej niecierpliwości opiera się cały przemysł związany z kredytami konsumpcyjnymi. To „narzędzie” finansowe dla tych, którzy nie chcą czekać (do kolejnej pensji, lub do momentu, gdy sami uzbierają na pożądaną rzecz). Dla tych, którzy chcą mieć „już”.

Problem w tym, że to nie „narzędzie”. To pułapka. Im bardziej polegamy na kredytach konsumenckich, tym bardziej uzależniamy się od takiego sposobu finansowania naszych potrzeb (lub może raczej „zachcianek”?)

Kredyt konsumpcyjny wydaje się łatwym i prostym rozwiązaniem. I – być może przede wszystkim – szybkim. Tymczasem oszczędzanie wydaje się żmudne, długotrwałe i dające widoczne efekty dopiero w mniej lub bardziej odległej przyszłości.

Tylko, że ta „szybkość” kredytu kosztuje. Z jednej strony – realne pieniądze. Kredyt konsumpcyjny to jedno z najdroższych źródeł finansowania. Z drugiej strony – uzależniamy się od banku. Coraz większa część naszych dochodów idzie na spłatę odsetek. Coraz więcej naszej pracy idzie na zwiększanie zysku banku.

A gdybyśmy tylko trochę poczekali…

Oszczędzanie pieniędzy jest mało spektakularne. Zwłaszcza jeżeli dopiero zaczynasz i odkładasz małe kwoty. Łatwo się wtedy zniechęcić i pomyśleć, że tak naprawdę to całe odkładanie nie robi żadnej różnicy.

Po co oszczędzać na drobiazgach? Wszak, jak sama nazwa wskazuje, to niewielkie rzeczy, więc zaoszczędzimy tylko drobne. Tylko jeżeli poważnie myślimy nad przejęciem kontroli nad własnym portfelem, to nawet drobiazgów nie powinniśmy tracić z pola widzenia.

Zdrowe finanse osobiste to takie, gdzie jak najbardziej jest miejsce na przyjemności – ale nie ma miejsca na rzeczy niepotrzebne. To, gdzie postawisz granicę między potrzebnym, a niepotrzebnym, między przyjemnością, a głupim impulsywnym zakupem – to już zależy wyłącznie od Ciebie.

Wystarczy sobie przypomnieć – kiedy ostatni raz wydałeś lub wydałaś pieniądze na coś, co okazało się kompletnie nieprzydatne? Wszyscy mamy takie rzeczy na sumieniu.

Poprzez eliminowanie niepotrzebnych wydatków – także tych kaw i fast foodów na mieście – oszczędzamy drobne kwoty. Odnosząc „małe zwycięstwa” w domu oszczędzając energię (np. poprzez kontrolowanie trybu stand-by), wodę (prysznice zamiast kąpieli), czy ogrzewanie (dużo przykładów tutaj) – dokładamy po kilka, kilkanaście, może nawet kilkadziesiąt złotych miesięcznie do salda naszych oszczędności.

Mało? Patrząc krótkowzrocznie – tak. Ale uwzględniając czas, uwzględniając działanie procentu składanego – nawet małe oszczędności mogą na koniec okazać się dużą wygraną.

Regularne czyszczenie swojego budżetu z takich nadmiernych, niepotrzebnych wydatków z czasem przyniesie efekty. Trzeba jednak być systematycznym i cierpliwie zaczekać. I dać oszczędnościom pracować.

Kilka rad na to, jak cierpliwie oszczędzać

  1. Nie lekceważ małych zysków. Daj swoim – nawet drobnym – oszczędnościom kumulować się i rosnąć. Efekty zobaczysz po czasie.
  2. Pogódź się z tym, że nie wzbogacisz się nagle z dnia na dzień. Kluczem do sukcesu jest systematyczność, a nie liczenie na wielką wygraną z dnia na dzień.
  3. Licz na siebie. Nikt lepiej nie zadba o Twoje pieniądze niż Ty sam. Już dziś możesz zacząć przyglądać się swoim wydatkom i zatamować – przynajmniej niektóre –  wycieki z własnego portfela.
  4. Nie bój się iść pod prąd. To, że inni żyją na kredyt nie znaczy, że i Ty musisz zacząć pracować dla swojego banku.
  5. Zostaw swoje oszczędności w spokoju :)

Fot. Flickr / Thiago Avancini (CC BY 2.0)

Ogólne Zarządzanie domowymi finansami? Te 14 porad pomoże Ci zacząć

  • 8 września 2016
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Nie masz pomysłu od czego zacząć ogarnianie własnych finansów? Ta lista kilkunastu porad i sposobów na pierwsze oszczędności będzie dla Ciebie dobrą inspiracją do wykonania tego pierwszego kroku.

Zarządzanie domowymi finansami można sprowadzić właściwie do jednego równania:

Zarobki – wydatki = oszczędności

Budujesz swój majątek tylko wtedy, gdy zarabiasz więcej niż wydajesz. Przejadasz swój majątek, gdy wydatki przerastają zarobki. Stoisz w miejscu jeżeli wszystko się równoważy.

Jak zwiększać oszczędności? Zarabiając więcej lub wydając mniej. A najlepiej robiąc jedno i drugie na raz. Łatwo to napisać i ująć w jednym zdaniu – ale liczba blogów finansowych i multum wpisów na nich udowadnia, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. I że za tym jednym równaniem stoi cała masa nawyków, przekonań, matematyki, psychologii i innych czynników, które trzeba wziąć pod uwagę.

Mam nadzieję, że poniższa lista pomoże Ci choć nieco przechylić szalę w tym równaniu na rzecz oszczędności.

1. Nie oglądaj się na innych. I to ma dwa znaczenia. Jedno – nie sugeruj się stylem życia znajomych, nie próbuj zaimponować im nowymi zakupami. To szybka droga do kupowania rzeczy, których wcale nie potrzebujesz.

2. I drugie znaczenie – krytycznie podchodź do porad finansowych. Porad od znajomych, znalezionych w poradnikach, czy na blogach finansowych (także na tym). Zawsze zdroworozsądkowo oceniaj na ile dane sposoby na oszczędzanie, zarządzanie budżetem, czy zwiększanie zarobków mają szansę sprawdzić się w Twojej sytuacji. Wszystkie obliczenia wykonuj dla swoich indywidualnych warunków.

3. Zanim zaczniesz inwestować – spłać kredyty konsumpcyjne i pożyczki, zbuduj sensowny fundusz na niespodziewane wydatki i dopiero wtedy myśl o inwestowaniu. Priorytetem jest bezpieczeństwo finansowe – zarabianie na oszczędnościach można odłożyć na później.

4. Spisuj wydatki. Wiedza na co idą Twoje pieniądze to pierwszy krok do bycia świadomym finansowo. W śledzeniu wydatków oczywiście świetnie sprawdza się Kontomierz.

5. Ale nie poprzestawaj jedynie na gromadzeniu danych. Analizuj i wyciągaj wnioski. Regularnie przekraczasz budżet w jakiejś kategorii? Coś jest nie tak. Twoje oszczędności nie rosną? Spójrz na liczby i zastanów się dlaczego. A przede wszystkim planuj na przyszłość – ustalaj cele finansowe i konkretne limity wydatków w poszczególnych kategoriach.

6. Nie korzystaj z karty kredytowej jeżeli nie musisz. A już na pewno nie korzystaj z niej jeżeli nie wiesz dokładnie jak działa i o co chodzi z tym okresem bezodsetkowym lub jeżeli regularnie zadłużasz się pod limit lub jeżeli masz problemy ze spłatą całości zadłużenia co miesiąc.

7. Dbaj o zdrowie i kondycję. Twój przyszły „ja” Ci za to podziękuje – bo to lepsze samopoczucie i więcej pieniędzy w portfelu jednocześnie.

8. Jeżeli oszczędzasz na jedzeniu, to rób to mądrze. Z dietą – i ogólnie ze zdrowiem – wcale nie jest tak, że tańszy produkt będzie dla nas (finansowo) korzystniejszy. Takie pozorne oszczędności mogą mieć przykre konsekwencje w przyszłości.

9. Nie lekceważ drobnych oszczędności. Odmawianie sobie niepotrzebnych rzeczy i kontrolowanie impulsywnych zakupów to dobry sposób na trening siły woli i budowę pozytywnych nawyków. A zaoszczędzone w ten sposób złotówki, z czasem i z działaniem procentu składanego, przerodzą się w poważniejsze kwoty.

10. Bądź świadomym konsumentem. Kupuj tylko rzeczy potrzebne i dobrej jakości (jest dużo prawdy w powiedzeniu, że biedny dwa razy traci). Kupuj rzeczy warte swojej ceny – płać za jakość, ale nie przepłacaj za markę.

11. Żadnych nowych kredytów konsumenckich.

12. Szanuj swój czas. Poświęcanie go to też koszt. Jazda na drugi koniec miasta tylko po to, by zrobić zakupy tańsze o kilka złotych to najprawdopodobniej pozorna oszczędność. Chyba, że lubisz jeździć po mieście i taka wycieczka to przede wszystkim pretekst do przeczytania książki w autobusie czy do dłuższej przejażdżki rowerem.

13. Palisz? Może argument finansowy w końcu pomoże Ci rzucić. Jedna paczka dziennie to jakieś 3000 zł rocznie. Jak nie więcej.

14. Pamiętaj, że nikt lepiej nie zadba o Twoje pieniądze niż Ty. Doradca finansowy czy sprzedawca w banku nie zawsze (a raczej: rzadko kiedy) będą mieli na względzie przede wszystkim Twój interes. To na Tobie ciąży odpowiedzialność, by zawsze wszystko dokładnie sprawdzić, czytać umowy przed ich podpisaniem , a w razie wątpliwości – by pytać.

Fot. Flickr / Moyan_Brenn (CC-BY 2.0)

Łatwo postawić znak równości między prowadzeniem domowego budżetu a spisywaniem wydatków. Wszak o to przecież chodzi prawda? – by spisywać każdy paragon.

Można się do tego przyzwyczaić, że na notowaniu wydatków nasz budżet domowy się kończy. Tym bardziej, gdy ten proces jest tak zautomatyzowany i prosty, jak w Kontomierzu.

A tak naprawdę wprowadzanie danych do budżetu to dopiero początek. Warto znać stan i historię swoich finansów – to informacje potrzebne do tego, aby oszacować elastyczność własnego budżetu, mieć pojęcie jak sobie poradzimy w trudniejszej sytuacji finansowej, by zobaczyć ile co miesiąc potrafimy zaoszczędzić…

Ale budżet to nie tylko spoglądanie w przeszłość. To także (a może nawet przede wszystkim) narzędzie do planowania przyszłości.

Bo oprócz zbierania danych, kluczowa jest też ich analiza. Stąd też panel „Analizuj” w Kontomierzu :)

Kiedy ostatnio robiłeś gruntowny przegląd swojego budżetu domowego? Kiedy ostatnio przyglądałeś się szczegółowo liczbom, które wynikają z tych wszystkich wydatków, które skrupulatnie co miesiąc spisujesz?

Kiedy ostatnio…

  • zmodyfikowałeś swoją listę kategorii, bo dostrzegłeś, że Twoje dotychczasowe drzewko kategorii nie odpowiada już tak dobrze Twojej strukturze wydatków?
  • zmieniałeś miesięczne limity w poszczególnych kategoriach?
  • porównywałeś swoje założenia z początku miesiąca ze stanem swojego konta na jego koniec?
  • podjąłeś decyzję o ograniczeniu wydatków w danej kategorii widząc, jak co miesiąc przekraczasz tam ustalony limit? Ile razy za taką decyzją poszło faktyczne działanie?
  • postanowiłeś zwiększyć swoją stopę oszczędności widząc, że dzięki mądremu zarządzaniu domowymi finansami masz teraz więcej luzu w budżecie?
  • postanowiłeś przenieść swoje konto do innego banku porównując koszty i korzyści w różnych bankach?
  • przykładałeś swoje miesięczne zestawienie budżetu do swoich długoterminowych celów finansowych. Czy wiesz czy jesteś na dobrej ścieżce do osiągnięcia tych celów? W jakim stopniu już zrealizowałeś swój plan?

To są ekstremalnie ważne pytania! Nie sprowadzajmy budżetu domowego jedynie do prostego (i często monotonnego) zadania zbierania i spisywania paragonów. Wrzucamy do naszego budżetu całe mnóstwo informacji – warto co jakiś czas przyglądać się im krytycznie i analizować: co z tych liczb wynika?

Dopiero gruntowna analiza i wyciąganie wniosków przybliży Cię do przejęcia kontroli nad własnymi finansami.

Fot. Flickr / Philippe Put, CC BY-ND 2.0

Ogólne Policz się! - czyli jaka jest Twoja wartość netto?

Raz na pół roku lub raz na rok warto poświęcić godzinę lub dwie i „policzyć się”. Ile mamy, ile jesteśmy winni i jak układa się nasz finansowy bilans. A skoro jesteśmy teraz niemal dokładnie w połowie roku, to doskonała okazja by podstawić dane w poniższym równaniu:

twoja wartość netto = wartość twojego majątku – twoje zobowiązania finansowe

Wynik, czyli nasza wartość netto, to najlepszy wskaźnik naszej kondycji finansowej. Zachęcamy, by poświęcić trochę czasu i spisać/zliczyć swój majątek, oszczędności, inwestycje i wszelkie zobowiązania.

Dlaczego znajomość własnej wartości netto to rzecz tak istotna? Ta wiedza pomaga nam na kilka sposobów:

1. Regularne śledzenie własnej wartości netto daje wiedzę o tym, czy nasz majątek powiększa się czy kurczy

A to nie jest zawsze takie oczywiste na pierwszy rzut oka. W naszym domu może przybywać coraz to nowych, drogich urządzeń, mogliśmy kupić nowy samochód, mogliśmy kupić większy telewizor… pozornie nasz majątek rośnie. Ale jeżeli te wszystkie zakupy były finansowane kredytami (obciążonymi prowizjami i odsetkami), to po stronie „winien” mamy więcej niż po stronie „ma”. Fizycznych składników majątku przybyło, ale kalkulator mówi, że nasza wartość netto w istocie zmniejszyła się.

2. Znajomość wielkości majątku to – oprócz miesięcznego budżetu – jeden z podstawowych składników wiedzy o naszych osobistych finansach

Miesięczny budżet daje nam informacje w skali mikro – ile w danym miesiącu zarobiliśmy, ile wydaliśmy, a ile przeznaczyliśmy na oszczędności. Ważne, by w tej skali mikro się nie zamykać, tylko mieć też oczy otwarte na szerszy obraz.

Ten szerszy obraz to właśnie spis wszystkich składników majątku i zobowiązań.

Zapisz i podsumuj wszystkie swoje oszczędności: „osad” na ROR, pieniądze na kontach oszczędnościowych, lokaty, środki odłożone na czarną godzinę.

To samo zrób z inwestycjami: akcjami na giełdzie, udziałami w funduszach inwestycyjnych, programami systematycznego oszczędzania, produktami strukturyzowanymi i wszystkimi innymi produktami inwestycyjnymi.

Następnie przejdź do majątku „stałego”, tego którego upłynnienie zajmie więcej czasu i wysiłku niż zwykłe anulowanie lokaty. Zapisz wartość swojego mieszkania, samochodu i innych sprzętów i urządzeń, które w razie czego mógłbyś sprzedać (np. takich, które nadawałyby się do wystawienia na Allegro, gdybyś nagle potrzebował na tyle dużej gotówki, że „płynniejsze” składniki majątku by na to nie starczyły).

Na koniec zapisz wszystkie swoje zobowiązania finansowe: długi, kredyty, pożyczki, zadłużenie w kartach kredytowych, debet w koncie itp.

To właśnie jest ta skala makro, która nas interesuje.

3. Taki spis majątku to informacja o własnej elastyczności finansowej

W przypadku różnych trudnych sytuacji życiowych dochodzi czasem do tego, że aby im zaradzić trzeba zacząć upłynniać własny majątek. Raz skończy się na uszczupleniu funduszu bezpieczeństwa, a innym razem trzeba sięgnąć głębiej.

W kryzysowych sytuacjach w pierwszej kolejności będziemy sięgać po fundusz bezpieczeństwa. To te pieniądze, które są naszym buforem i zabezpieczeniem przed nagłymi, niespodziewanymi wydatkami.

Jeżeli to za mało, to swoją uwagę będziemy musieli zwrócić w kierunku oszczędności. Wycofanie środków z kont oszczędnościowych jest proste i wymaga zaledwie kilku kliknięć. Zazwyczaj nic też nie kosztuje. Zerwanie lokat to też czynność łatwa, ale tu już najczęściej tracimy wypracowane odsetki.

Jeśli i to nie pomoże, to czas zacząć likwidować inwestycje. I tu już zaczynają się trudności. Nasza kryzysowa sytuacja może wymusić na nas sprzedaż akcji czy jednostek funduszy w niekorzystnym momencie, np. w dołku. Rezygnacja z niektórych produktów inwestycyjnych (np. planów systematycznego oszczędzania) może wydawać się w ogóle nieopłacalna ze względu na utratę zysków i dodatkowe opłaty za wcześniejsze wycofanie środków.

Na koniec zostają rzeczy, które upłynnić najtrudniej. Ale może zdarzyć się i tak, że niestety nasz osobisty kryzys finansowy wymusi na nas sprzedaż samochodu czy mieszkania.

Zapisanie i podsumowanie sobie wszystkich składników majątku jest o tyle ważne, że wiemy jak „silny” i elastyczny jest nasz budżet, z jakimi nagłymi wydatkami sobie poradzi i gdzie znajdują się kolejne granice bezpieczeństwa.

Fot. Flickr / Dave Dugdale, CC BY-SA 2.0

Ogólne Kiedy ograniczać wydatki?

Mądre zarządzanie domowym budżetem to wcale nie oszczędzanie na wszystkim, na czym tylko się da. To przede wszystkim wiedza o tym, na czym opłaca się oszczędzać, a na co warto wydawać pieniądze.

W neofickim zapale łatwo popaść w skrajność i ciąć wydatki gdzie tylko to możliwe. Podczas, gdy utrzymywanie domowego budżetu w takim „kryzysowym” trybie momentami jest niezbędne (np. gdy wszelkimi siłami staramy się wyjść z pętli zadłużenia), to jeżeli twoja sytuacja jest stosunkowo stabilna, to takie oszczędzanie na wszystkim może być szkodliwe.

Dlaczego?

To porównanie jest nieuniknione – tak samo, jak z dietą, tak w przypadku oszczędzania niebezpieczeństwem jest efekt jo-jo. Ograniczasz się przez jakiś okres, aż po jakimś czasie coś pęka, silna wola się wyczerpuje i zaczynasz wydawać znacznie więcej, niż przewidywał to wcześniejszy plan.

Silna wola jest jak mięsień – jej zasoby nie są niewyczerpane, a po wysiłku potrzebuje czasu, by się zregenerować. Ciągłe ograniczanie wydatków, we wszystkich możliwych obszarach, te zasoby bardzo szybko wyczerpuje.

Oszczędności, zamiast z bezpieczeństwem finansowym, zaczynają się kojarzyć z frustracją i wyrzeczeniami. Taki stan, na dłuższą metę, jest nie do utrzymania.

Co robić?

Tak jak wspomnieliśmy na początki, są rzeczy na których warto oszczędzać – i są rzeczy, na które warto wydawać pieniądze. Cały sekret w tym, by odróżnić jedne od drugich.

Zdecydowanie warto poświęcić trochę czasu na zastanowienie się nad tym, co jest dla nas ważne. Na tyle ważne, by uzasadniało nasze wydatki.

Mogą to być rzeczy podstawowe, jak na przykład prowadzenie zdrowego trybu życia. Mogą to być wydatki związane z pasjami, związane z hobby czy podróżami. A nawet rzeczy tak prozaiczne jak zapewnienie sobie wygody, np. przy codziennej pracy na komputerze (jeżeli na co dzień pracujesz na powolnym i zawodnym urządzeniu, to frustracja jest gwarantowana!).

To tylko kilka przykładów – każdy na pewno ma własny zestaw rzeczy „ważnych”.

Kiedy już je zidentyfikujemy, to dalej jest już z górki – po prostu oszczędzaj na wszystkim, co ważne nie jest.

Potrzebujesz jeszcze kilku wskazówek, kiedy ograniczać wydatki? Oto one:

  • Spłata zadłużeń. Jeżeli masz niespłacone kredyty konsumenckie, pożyczki lub dług na karcie, to spłata tych zobowiązań to zdecydowanie rzecz „ważna”. Pozbycie się kredytów powinno mieć zawsze jeden z najwyższych priorytetów.
  • Fundusz bezpieczeństwa. Nawet jeżeli wydaje ci się, że nic złego nie może cię spotkać, to i tak mimo wszystko jakieś pieniądze na niespodziewane wydatki warto mieć. Ten cel również warto wpisać na listę rzeczy ważnych.
  • Jeżeli rozważasz jakiś zakup, ale odpowiedź na pytanie „czy na pewno tego potrzebuję?” sprawia ci trudności, to jest to sygnał, że pewnie jest to rzecz, na którą niekoniecznie warto wydawać pieniądze.
  • Jeżeli dany zakup nie zdaje testu kilku dni namysłu. To świetny sposób na powstrzymanie się od impulsywnych zakupów – po prostu daj sobie kilka dni, by się nad tym zastanowić. Jeżeli po tym czasie dany zakup nadal będzie wydawać ci się potrzebny, to znaczy, że coś jest na rzeczy. Ale częściej niż nie, po tych kilku dniach zdajemy sobie sprawę, że była to tylko tymczasowa zachcianka.
  • Jeśli ten wydatek miałby wpędzić cię w nowe kredyty, to zdecydowanie nie jest to najlepszy pomysł.

Fot. Flickr / Alan Cleaver, CC-BY 2.0

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies