Filtrowanie wszystkich postów po tagu "etf." Wyczyść filtr

Taką szansę daje ETF. Obecnie mamy dostępne dwa ETF-y oparte o kurs zagranicznych indeksów – jeden na niemiecki DAX i drugi na amerykański S&P 500. Oprócz tego jest też fundusz związany z polskim WIG 20.

Dla przypomnienia: ETF czyli Exchange Traded Fund to fundusz notowany na giełdzie, który kupić i sprzedać można tylko za pośrednictwem rachunku maklerskiego. Głównym zadaniem ETF-ów jest naśladowanie indeksów.

Funduszem ETF handlujemy na giełdzie, do czego niezbędny jest rachunek maklerski. Wiążą się więc z tym dodatkowe koszty (których nie ma przy funduszu indeksowym).

W naszych kalkulacjach musimy uwzględnić ewentualny abonament za prowadzenie rachunku, oraz przede wszystkim prowizje maklerskie za kupno i sprzedaż (zazwyczaj ok. 0,4% za jedną transakcję). 

Oznacza to, że w fundusz ten nie warto jednorazowo inwestować mniej niż ok. 800-1000 zł (zależnie od prowizji biura maklerskiego). Za niższe kwoty będziemy płacić minimalne prowizje wyrażone w złotówkach, które procentowo pochłoną większą część inwestowanej kwoty (w porównaniu do standardowych prowizji).

Opłata za zarządzanie jest już ujęta w wycenie funduszu i wynosi 0,5% w skali roku.

Do tego należy uwzględnić jeszcze spread, czyli różnicę między najlepszą ceną kupna, a najlepszą ceną sprzedaży.

Ponadto, w odróżnieniu od tradycyjnych funduszy, nie możemy kupować „ułamków” jednostek uczestnictwa (a jedna jednostka ETF ma wartość 1/10 wartości indeksu).

Gdy polska giełda zachowuje się istotnie słabiej niż indeksy zagraniczne, ETF może być dobrym wyjściem dla niektórych inwestorów. Przynajmniej przez pewien czas.

Cechy charakterystyczne ETF

ETF jest instrumentem płynnym. Jego notowania są ciągłe i w każdej chwili podczas sesji można kupić bądź sprzedać jednostki. Nie ma efektu poślizgu – od razu znamy cenę transakcji.

Opłaty są stosunkowo niskie – istotnie niższe, niż w przypadku zwykłych funduszy akcji. Roczna inwestycja to koszt rzędu 1,5-2% inwestowanej kwoty.

Żaden bank nie ma wyłączności na sprzedaż jednostek ETF. Jeżeli tylko masz rachunek maklerski w Polsce, to masz możliwość handlowania ETF.

W odróżnieniu od kontraktów terminowych na WIG 20, fundusz ETF uwzględnia dywidendy.

Tak jak oferta funduszy inwestycyjnych jest szeroka (mamy do wyboru dziesiątki, jeśli nie setki różnych funduszy i subfunduszy), tak obecnie ETF-y mamy tylko trzy.

Fundusze ETF otwierają nowe możliwości dla inwestorów – także dla tych, którzy dysponują jeszcze małym kapitałem. Jednostki można kupić nawet za mniej niż 100 zł (ale warto pamiętać, że przy małych kwotach rośnie rola prowizji maklerskiej)

Fot. Flickr / LendingMemo

Ogólne Fundusze ETF - dobry instrument finansowy na początek?

  • 7 listopada 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comments

Rozproszyć ryzyko, zainwestować w cały indeks (nie ograniczając się jedynie do polskiej giełdy!), zaczynając nawet od niewielkich kwot. A do tego inkasować dywidendy ze spółek. Tym kuszą fundusze ETF.

ETF naśladuje kurs indeksu: WIG 20, niemieckiego DAX lub amerykańskiego S&P 500. „Naśladują” to tu słowo-klucz. To znaczy, że nie będziesz lepszy od rynku… ale nie będziesz też gorszy. A skoro problem bycia gorszym niż rynek ma ok. 70% funduszy inwestycyjnych, to jest to ETF wydaje się całkiem korzystnym rozwiązaniem.

Jak to działa w praktyce?

Możesz zainwestować w cały indeks, z niskim progiem wejścia, bez konieczności wystawiania kapitału na zbyt duże ryzyko (np. lewarowanie kontraktami terminowymi).

ETF to wprawdzie fundusz, ale nie działa on tak, jak każdy inny fundusz inwestycyjny. Oto podstawowe różnice:

1. Nie kupisz go jak normalnego funduszu. Musisz mieć rachunek maklerski. To oznacza, że musisz liczyć się z prowizją za nabycie i sprzedaż jednostek (typowo od 0,25% do 0,39%).

2. Cały czas obowiązuje prowizja minimalna, więc musisz dokładnie skalkulować swoją minimalną inwestycję, by już na samym początku nie stracić na prowizjach. To znaczy, że strategia sprawdzająca się przy innych funduszach – dokupywanie jednostek co miesiąc za np. 100 zł – tu będzie nieopłacalna.

3. W przeciwieństwie do typowych funduszy inwestycyjnych, nie możesz kupować „ułamków” jednostek. W przypadku ETF musisz kupować całe jednostki.

4. Jedna jednostka Lyxor ETF WIG 20 jest warta 1/10 wartości indeksu, więc jeżeli wczoraj indeks WIG 20 wyniósł 2 435 pkt, to jedna jednostka będzie kosztować 243,50 zł. Mogą pojawić się pewne różnice, związane np. z prowizjami za zarządzanie i „tracking error”.

Łatwo policzyć, że w ETF trzeba zainwestować co najmniej 1 000 zł (4 jednostki) by nie stracić na prowizjach maklerskich (prowizje minimalne wyrażone kwotowo!).

5. Fundusze ETF są płynniejsze niż typowe fundusze inwestycyjne. Zawierając transakcję na ETF od razu wiesz po jakiej cenie zostanie rozliczona. W zwykłych funduszach od złożenia zlecenia do rozliczenia transakcji mija kilka dni. Jeżeli masz pecha i w międzyczasie rynek wykona gwałtowny ruch nie w tę stronę co trzeba – możesz stracić.

Jak kupić ETF?

Proces zakupu jednostek ETF jest bardzo prosty i wygląda dokładnie tak samo jak zakup akcji.

Wystarczy zalogować się na swój rachunek maklerski, przejść do zakładki składania zleceń kupna i wybrać walor. ETF na WIG20 ma ticker ETFW20L, na DAX – ETFDAX, a na S&P 500 – ETFSP500.

Potem zostaje tylko wpisanie ile jednostek i za jaką cenę chcemy kupić.

Odmiennie niż w przypadku typowych funduszy inwestycyjnych, tu nie mamy pewnośći, że nasze zlecenie zostanie zrealizowane. Działają tu takie same zasady, jak w przypadku akcji - jeżeli dla naszego zlecenia kupna nie znajdzie się odpowiednie zlecenie sprzedaży, to transakcja nie zostanie rozliczona.

Dobre na początek?

Fundusze ETF są stosunkowo przyjaznym instrumentem dla początkujących inwestorów. Nie oferują dźwigni finansowej (w przeciwieństwie do kontraktów terminowych, które mogłyby rozważać osoby chcące inwestować w indeks), więc dużo łatwiej kontrolować własne straty.

Odpada też konieczność analizy całego koszyka spółek – wystarczy nam analiza wybranego indeksu. Jednocześnie, mimo posiadania tylko jednego instrumentu, nasz portfel jest stosunkowo zdywersyfikowany. Ryzyko jest rozproszone i duża strata na jednej spółce nie będzie ważyć aż tak istotnie na stanie naszego rachunku.

Na funduszu ETF możemy realizować też takie same zlecenia, jak na akcjach – czyli np. zlecenie stop-loss. To coś, co jest niedostępne w przypadku typowych funduszy inwestycyjnych.

Mamy wiec kilka zalet. A jak podjąć decyzję? Warto zadać sobie kilka pytań:

  • Czy mam co najmniej 1 000 zł wolnych środków na tę inwestycję?
  • Czy kupując cały indeks WIG 20 mój portfel nie przechyli się za mocno w stronę największych spółek?
  • Czy mam odpowiednią wiedzę o rynkach zagranicznych by inwestować w DAX lub SP500?
  • Czy to dobry moment na zajmowanie długiej pozycji na tych indeksach?
  • Czy akceptuję ryzyko związane z taką inwestycją?

Fot. Flickr / SimonQ錫濛譙

Bądź lepszy od większości funduszy i zarabiaj razem z indeksami

Tak, tak! Tylko co trzeci fundusz inwestycyjny potrafi pobić indeks giełdowy (wg wyliczeń Multifund). Sztaby analityków i specjalistów po prostu przegrywają z rynkiem.

Oczywiście nie oznacza to, że co trzeci fundusz w ogóle zarabia. Te 30% lepszych funduszy może też po prostu tracić mniej niż rynek (podczas bessy).

Nie zmienia to jednak faktu, że skoro już powierzamy swoje oszczędności funduszom, płacimy za to stosunkowo wysokie prowizje (średnio ok. 3,5% rocznie, a w skrajnych wypadkach nawet i 5%), to chyba mamy prawo oczekiwać ponadprzeciętnych wyników.

Inwestowanie w fundusze naturalnie wiąże się z ryzykiem, a – jak widać – ryzyko, że trafimy na słaby fundusz jest całkiem spore.

Na szczęście na rynku od kilku miesięcy działają nowe instrumenty inwestycyjne, dzięki którym możemy osiągać takie wyniki, jak indeks giełdowy (minus prowizje, plus dywidendy). 

Nie chodzi tutaj jednak ani o kontrakty terminowe, które przy małym kapitale z reguły nie są najlepszym pomysłem (lewar), ani o jednostki indeksowe MiniWIG, które odstraszają małą płynnością.

A o czy mowa?

O całkiem nowych rozwiązaniach na naszym rynku – funduszach indeksowych i ETF.

Czym są fundusze indeksowe?

Zacznijmy od funduszy indeksowych. Co to takiego?

Najprościej rzecz ujmując – to fundusz skonstruowany tak, aby zmiany jego wartości odpowiadały jak najdokładniej zmianom indeksu bazowego (czyli indeksu na którym oparty jest fundusz).

W tym celu fundusz zajmuje takie pozycje na rynku, by jak najwierniej odwzorowywać indeks. Może zajmować pozycje na kontraktach terminowych, opcjach, czy też kupować i sprzedawać akcje w proporcjach odpowiadających składowi indeksu.

No dobrze, ale przecież mogę robić to samo u siebie w domu nie angażując w to żadnego TFI.

To prawda - pod warunkiem, że masz kapitał pozwalający albo na wykupienie koszyka akcji danego funduszu i chce Ci się codziennie doważać ten koszyk w ślad za zmianami cen akcji i udziału spółek w indeksie.

Możesz też zająć pozycje na kontraktach terminowych, ale chociażby w przypadku WIG 20 potrzebowałbyś ok. 25 000 zł by całkowicie zabezpieczyć swoją pozycję (zakładając inwestycję bez lewarowania).

Tymczasem minimalna wpłata na fundusz indeksowy oparty o mWIG 40 – Ipopema m-Indeks, to 100 zł.

Na rynku dostępny jest jeszcze fundusz indeksowy Alior Short Equity (również zarządzany przez Ipopema TFI), grający na spadki indeksu WIG 20. Jednak ze względu na bardzo wysoką barierę wejścia dla osób fizycznych (200 000 zł) nie biorę go tu pod uwagę.

Zalety i wady funduszy indeksowych

Zarządzanie takim funduszem może wydawać się żadną filozofią. Wystarczy za pieniądze klientów kupować skład indeksu, a wszelkie analizy spółek czy jakieś wyrafinowane strategie inwestycyjne rzucić w kąt.

Zarządzający na pewno mają łatwiej, niż w przypadku tradycyjnych funduszy akcji.

Dla nas – klientów – oznacza to tyle, że za taki mniejszy wkład pracy możemy płacić mniej. I płacimy!

W przypadku Ipopema m-Indeks opłata za zarządzanie wynosi 1,5% w skali roku, co wygląda znacznie lepiej w porównaniu z tradycyjnymi funduszami akcji (ok. 3,5%).

Do tego, kupując jednostki uczestnictwa w Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych w mBanku unikamy wszelkich opłat dystrybucyjnych.

To tyle, jeśli chodzi o dobre strony. Bo są również wady takiego rozwiązania.

Szczególnie uciążliwy jest czas od złożenia zlecenia do jego realizacji. Może on wynieść nawet kilka dni! To wspólna cecha większości funduszy inwestycyjnych. Niestety uniemożliwia to szybkie reagowanie na zmiany na rynku i z definicji narzuca raczej dłuższy horyzont inwestycyjny.

Druga rzecz, to mały wybór. Na dzień dzisiejszy, dla drobnego inwestora, jest on w zasadzie ograniczony tylko do jednej pozycji, czyli Ipopemy m-Indeks.

W związku z tym, przed powierzeniem swoich pieniędzy temu funduszowi, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czy wiązanie swoich inwestycji z indeksem mWIG 40 pasuje do naszej strategii inwestycyjnej.

Zarządzający funduszem zachwalają ten indeks, jako lepiej obrazujący stan polskiej gospodarki (w porównaniu z WIG 20) – jest bardziej zdywersyfikowany i nie dominują w nim spółki paliwowo-energetyczne oraz banki.

Jednocześnie indeks średnich spółek jest mniej narażony na spekulacje związane z kontraktami terminowymi. Tego samego nie można powiedzieć o indeksie blue chipów.

Ipopema m-Indeks działa od początku września 2010 roku. W tym czasie wartość jednostki wzrosła ze 100 zł do 106,84 zł.

A może jednak WIG 20?

Jeżeli natomiast uważasz, że to WIG 20 daje lepsze perspektywy zysków, to powinien zainteresować Cię pierwszy ETF na polskim rynku.

ETF? A co to?

ETF czyli Exchange Traded Fund – fundusz notowany na giełdzie, który kupić i sprzedać można tylko za pośrednictwem rachunku maklerskiego.

Idea, na poziomie fundamentów, jest podobna jak w przypadku funduszy indeksowych – naśladować wybrany indeks giełdowy.

Dziś w Polsce mamy „do wyboru” tylko jeden ETF – zarządzany przez Lyxor Asset Management. Jest to fundusz naśladujący indeks WIG 20 (z tą różnicą, że uwzględnia jeszcze dywidendy).

Funduszem ETF handlujemy na giełdzie, do czego niezbędny jest rachunek maklerski. Wiążą się więc z tym dodatkowe koszty (których nie ma przy funduszu indeksowym). 

W naszych kalkulacjach musimy uwzględnić ewentualny abonament za prowadzenie rachunku, oraz przede wszystkim prowizje maklerskie za kupno i sprzedaż (zazwyczaj ok. 0,4% za jedną transakcję).  

Oznacza to, że w fundusz ten nie warto jednorazowo inwestować mniej niż ok. 800-1000 zł (zależnie od prowizji biura maklerskiego). Za niższe kwoty będziemy płacić minimalne prowizje wyrażone w złotówkach, które procentowo pochłoną większą część inwestowanej kwoty (w porównaniu do standardowych prowizji).

Opłata za zarządzanie jest już ujęta w wycenie funduszu i wynosi 0,5% w skali roku.

Do tego należy uwzględnić jeszcze spread, czyli różnicę między najlepszą ceną kupna, a najlepszą ceną sprzedaży.

Ponadto, w odróżnieniu od tradycyjnych funduszy, nie możemy kupować „ułamków” jednostek uczestnictwa (a jedna jednostka ETF ma wartość 1/10 wartości indeksu). 

Na koniec weźmy jeszcze pod uwagę, że ETF nie zawsze „w punkt” odwzorowuje swój indeks. Poniższy wykres przedstawia porównanie notowań WIG 20 (na niebiesko) i ETFW20L (na różowo) w ciągu ostatniego miesiąca.

Porównanie WIG20 i Lyxor ETF

Pewne różnice są widoczne, choć na ogół fundusz jak najbardziej odpowiada indeksowi.

A co otrzymujemy w zamian za te koszty?

ETF jest instrumentem płynnym. Jego notowania są ciągłe i w każdej chwili podczas sesji można kupić bądź sprzedać jednostki. Nie ma efektu poślizgu – od razu znamy cenę transakcji.

Opłaty są stosunkowo niskie – istotnie niższe, niż w przypadku zwykłych funduszy akcji. Roczna inwestycja to koszt rzędu 1,5-2% inwestowanej kwoty.

Żaden bank nie ma wyłączności na sprzedaż jednostek ETF. Jeżeli tylko masz rachunek maklerski w Polsce, to masz możliwość handlowania ETF.

W odróżnieniu od kontraktów terminowych na WIG 20, fundusz ETF uwzględnia dywidendy.

Podobnie jednak jak w przypadku funduszy indeksowych, tak i przy ETF wybór mamy ograniczony tylko do jednego funduszu – Lyxor ETF WIG 20. Jednak w mediach pojawiają się zapowiedzi wskazujące na to, że wkrótce pojawią się na rynku kolejne tego typu instrumenty, w tym także takie, które pozwolą zarabiać na spadkach indeksów.

Zarówno fundusze indeksowe jak i fundusze ETF otwierają nowe możliwości dla inwestorów – także dla tych, którzy dysponują jeszcze małym kapitałem.

Wybór na razie jest ubogi, ale możemy oczekiwać, że w przyszłym roku będziemy mieli do dyspozycji jeszcze więcej podobnych narzędzi inwestycyjnych. A im takich nowinek więcej, tym lepiej także dla inwestorów, którzy swoje środki powierzyli tradycyjnym funduszom inwestycyjnym. 

Niskie opłaty funduszy indeksowych i ETF mogą wywrzeć presję na obniżanie cen także w innych funduszach.

A w międzyczasie, warto wiedzieć, że mamy możliwość zsynchronizowania swoich zysków (i strat) z indeksami WIG 20 i mWIG 40.

Jeżeli podobał Ci się ten artykuł to zaprenumeruj bloga przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku!

Treści zawarte w artykule są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

Fot. sxc.hu / PocketAces
Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies