Filtrowanie wszystkich postów po tagu "finanse osobiste." Wyczyść filtr

Kontroluj budżet i wydatki z nowym Kontomierzem

  • 18 października 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comments

Wraz z nowym Kontomierzem otrzymujecie jeszcze skuteczniejsze narzędzia w walce z niepotrzebnymi wydatkami.

Takie centrum kontroli nad domowym budżetem znajduje się w zakładce Oszczędzaj.

W tym miejscu możecie śledzić swój miesięczny budżet, planować przyszłe wydatki dzięki świnkom skarbonkom, ustawić sobie harmonogram płatności na bieżący miesiąc i na koniec - przejrzeć historię swojego majątku.

Kontomierz zadba o to, byście nie pominęli żadnej ważnej płatności w miesiącu, ostrzeże przed przekroczeniem budżetu i pomoże utrzymać dyscyplinę w odkładaniu na przyszłe, większe wydatki.

Kontrola nad budżetem

Pierwszy ekran to podsumowanie Waszych planów i wydatków na ten miesiąc. 

Wykresy i zestawienia pokazują Wasze założenia finansowe (całkowita kwota budżetu i w podziale na kategorie wydatków) i najważniejsze informacje - to ile wydaliście i ile jeszcze pozostało do wydania (lub o ile przekroczono budżet).

Nowy Kontomierz - budżet

Budżet można w prosty sposób modyfikować klikając "edytuj" pod właściwą kategorią na pasku bocznym.

Świnki skarbonki

Świnki skarbonki to nasz sprawdzony sposób na planowanie przyszłych, większych wydatków. I trzymanie się tego planu.

Jeżeli chcecie oszczędzać np. na nowego laptopa, czy wakacje na Krecie, czy na cokolwiek innego na co musicie odkładać kilka miesięcy, to możecie w tym celu utworzyć świnkę skarbonkę.

Zasilając ją kolejnymi wpłatami możecie potem monitorować stopień realizacji Waszych celów finansowych.

Planer

Podczas gdy budżety pokazują historię finansową, Planer pokazuje przyszłość. Możecie w nim ustalić jakich regularnych wpływów i wydatków się spodziewacie w najbliższym czasie.

Ma to co najmniej dwa praktyczne zastosowania. Dzięki temu na pewno nie przegapicie żadnej płatności - Kontomierz Wam przypomni o nadchodzącym terminie zapłaty. Poza tym, mając taki ustalony plan finansowy wiecie jak zarządzać swoim budżetem tak, aby faktycznie mieć środki na koncie wtedy, kiedy są potrzebne.

Historia majątku

Kontomierz pokazuje także historię Waszego majątku. Co miesiąc możecie obserwować jak zmienia się globalny stan Waszych finansów.

Ponadto, każdy taki miesiąc możecie opisać oddzielną notatką. Jeżeli więc w jakimś miesiącu nastąpił znaczny spadek lub wzrost Waszego stanu posiadania, możecie sobie to opisać, by w przyszłości pamiętać, skąd wzięła się taka nagła zmiana.

--

Wierzymy, że dzięki tym wszystkim narzędziom, Kontomierz jeszcze skuteczniej pomoże Wam oszczędzać pieniądze. 

Ogólne Wolność finansowa (definicja, nie poradnik)

  • 25 sierpnia 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 8 comments

Wolność finansowa

Czym jest wolność finansowa?

Ktoś powie, że chodzi o kupowanie wszystkiego, na co ma się ochotę. Ktoś inny powie, że to niezależność od innych - zwłaszcza pracodawcy. Jeszcze ktoś inny powie, że to w ogóle brak potrzeby pracy - człowiek wolny finansowo żyje z oszczędności lub z pracy innych ludzi.

Ja mam jeszcze jedną definicję.

Dla mnie wolność finansowa to brak potrzeby myślenia o pieniądzach na co dzień.

Nie muszę codziennie sprawdzać ile mam na koncie (wystarczy raz na jakiś czas - dla utrzymania kontroli).

Robiąc zakupy do domu nie muszę kierować się ceną. Zresztą, głównie kupuję jedzenie, więc tu wręcz nie powinienem kierować się ceną.

Gdybym stracił pracę mógłbym utrzymać się przez kilka miesięcy z funduszu awaryjnego.

Mam pieniądze, które mogę wydawać na jakieś większe zachcianki bez wyrzutów sumienia.

Ale nie tracę kontroli. Nadal oszczędzam i dbam o to, by moje wydatki były racjonalne.

Jednym zdaniem - pieniądze nie są zmartwieniem.

Ale nie zawsze tak było.

Jeszcze parę lat temu miałem długi - na kwoty ledwie wyobrażalne dla kogoś, kto jeszcze nawet nie skończył studiów. Wtedy pieniądze były dużym zmartwieniem. Na tyle, że nie dawały zasnąć.

Miały najwyższy priorytet. Liczyła się każda złotówka i musiałem oszczędzać na wszystkim co się da. Nawet najmniejszy zysk, najmniejsza oszczędność to było coś. O zachciankach czy wydawaniu pieniędzy bez wyrzutów sumienia mogłem najwyżej pomarzyć.

Mając takie doświadczenie za sobą potrafię docenić to, co mam teraz. Nie muszę być rentierem, nie musi być mnie stać na wszystko - wystarczy, że nie muszę się martwić pieniędzmi.

A jakie są twoje doświadczenia? Czy pieniądze to dla ciebie powód do zmartwień, czy może myślisz o nich coraz mniej? Czym dla ciebie jest wolność finansowa?

Fot. Flickr / Aliks Jendlent

Ogólne Jak wydawać pieniądze (nie za dużo i nie za mało)?

  • 24 sierpnia 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 8 comments

Jak wydawać?

Czy dopadł cię kiedykolwiek strach przed wydawaniem pieniędzy? Może nawet nie strach, ale taki dziwny paraliż, za każdym razem gdy wyciągasz portfel z kieszeni...

"Nie mogę tego kupić (tyle wydać) - przecież oszczędzam"

I nie musi chodzić o jakiś drogi gadżet, czy coś równie niepotrzebnego. Po prostu - opór przed wydawaniem pieniędzy, niezależnie od tego na co. Odruch.

Sumiennie prowadząc budżet domowy, szukając najlepszych miejsc dla inwestowania swoich pieniędzy, oszczędzając... łatwo wpaść w pułapkę wręcz nawykowego myślenia w ten sposób przy każdych zakupach.

W pewnym momencie tak miałem. Na tyle, że granicę skąpstwa widziałem tuż przed sobą. Zapał do oszczędzania poszedł odrobinę za daleko.

Co gorsza, w moim przypadku doszedł jeszcze efekt pytania "co by teraz pomyślał mój czytelnik?" za każdym razem, gdy chciałem kupić coś droższego ;).

Jasne jest, że to niekoniecznie właściwa droga.

W zarządzaniu własnymi finansami wydawanie pieniędzy to umiejętność tak samo ważna, jak oszczędzanie.

I trzeba się jej nauczyć i skalibrować tak, by nie przesadzać w żadną stronę.

No to zacząłem szukać swojej równowagi. Miejsca, w którym czułbym się w porządku wobec swoich oszczędności, a jednocześnie pozwalać sobie na różne zachcianki.

I chyba udało mi się takie miejsce znaleźć.

Jak racjonalnie wydawać

Znalazłem swoje pięć sposobów. Może któryś sprawdzi się też u ciebie:

  1. Droższe zakupy (u mnie - głównie elektronika, lub jakieś ulepszanie roweru) - odczekać 30 dni. Jeżeli po tym czasie nadal chcę to kupić (i mam na to środki), to kupuję.
  2. Czy mnie stać? Na większe zakupy mam założony "fundusz zakupowy" na który co miesiąc przelewam ustaloną kwotę. To pieniądze, o których wiem, że mogę je wydać na cokolwiek, bez żadnych wyrzutów sumienia.
  3. Są też rzeczy, na których nie warto oszczędzać. Zdrowie, jedzenie i edukacja. Tu bezwzględny priorytet ma jakość i dbanie o siebie, a nie liczenie każdej złotówki.
  4. Nie chodzi o to, by szukać absolutnie każdej okazji do zaoszczędzenia nawet najmniejszej kwoty. Oszczędzanie nie powinno być obsesją. Po co cały czas myśleć o pieniądzach?
  5. Od pieniędzy leżących na koncie szczęścia nie przybywa. Warto oszczędzać na przyszłość, ale nie zapominając przy tym o dniu dzisiejszym.

A czy ty miałeś kiedyś problem z wydawaniem pieniędzy? Wydawałeś za dużo? A może za mało?

 Fot. Flickr / TrevinC

Ogólne Co masz w portfelu (i co to o tobie mówi)?

Co masz w portfelu?

Zawsze bawiły mnie opisy zawartości portfela przeciętnego Amerykanina. Te z serii: 7 kart kredytowych, które już ledwo mieszczą się w przegródkach - portfel jest nimi dosłownie wypchany. A do tego - oczywiście - każda z nich zadłużona pod sam limit. Lub prawie. Idealna ilustracja społeczeństwa żyjącego na kredyt.

Tyle Ameryka. A jak wygląda mój portfel?

Ogólnie, staram się utrzymywać porządek w finansach. I nawet jakoś mi się to udaje, mimo posiadania ROR-ów w 6 bankach (a kont oszczędnościowych aż bałbym się liczyć). System, jaki sobie wypracowałem, funkcjonuje całkiem dobrze. Ważną częścią tego systemu jest to, co mam w porfelu.

Niewiele tego:

  • 1 karta kredytowa
  • 1 karta debetowa
  • dowód osobisty
  • prawo jazdy
  • karta abonamentu medycznego
  • Karta Sopocka
  • gotówka: 50 zł
  • I tyle. Lekko, przyjemnie, praktycznie.

A teraz po kolei.

Wszystkie codzienne i niecodzienne zakupy staram się robić kartą kredytową. Już jakiś czas temu przeszedłem na system prawie-bezgotówkowy. Tak jest, przynajmniej dla mnie, dużo wygodniej, no i trochę korzystniej (darmowy kredyt).

Tu akurat wybrałem kartę Keep it simple w OF (0 zł za wydanie i odnowienie, do 59 dni bez odsetek), choć pewnie udałoby się na rynku znaleźć coś lepszego, z cashbackiem lub innymi bonusami. Ale zazwyczaj, aby taka wypchana bonusami karta była darmowa, trzeba na to zapracować odpowiednim obrotem. A mi się nie bardzo chce tym martwić.

Kartę spłacam co miesiąc w całości.

Kartę debetową mam w mBanku (uwaga na wchodzące właśnie w życie opłaty - 2 zł za kartę). Służy mi ona praktycznie tylko do wybierania gotówki raz, może dwa razy w miesiącu.

W związku z tym, że mam jeszcze parę ROR-ów w innych bankach, dostałem w komplecie też kilka innych kart. Ale korzystam tylko z dwóch powyższych, reszta leży w domu (i tak są powiązane z kontami, na których nic nie ma).

Dokumenty - wiadomo, podstawa. Choć pewnie znalazłoby się trochę argumentów za tym, by trzymać je gdzieś poza portfelem, np. by w razie jakiejś kradzieży kieszonkowej nie stracić i dokumentów i dostępu do pieniędzy.

Karta Sopocka - zniżki w niektórych sklepach, kawiarniach i restauracjach w Sopocie i darmowy wstęp na molo :). 

Gotówka. Tutaj mam podejście identyczne z tym, jak u kierowców dowożących pizzę. Noszę przy sobie nie więcej niż 50 zł. W zasadzie, gotówką płacę tylko za bilety komunikacji miejskiej i jakieś drobne zakupy w miejscach, gdzie nie przyjmują kart.

Całość zupełnie niepodobna do amerykańskich portfeli. Po spisaniu tego wszystkiego widzę dwie wady:

1. dokumenty w tym samym miejscu, co pieniądze - to może być trochę ryzykowne,

2. brak zapasowej karty, w razie, gdyby podstawowa odmówiła posłuszeństwa (jeszcze mi się nie zdarzyło, ale przyjmuję, że taka możliwość jest).

Pewnie niedługo coś z tym zrobię.

A jak wyglądają wasze portfele?

Fot. Flickr / shareski

Ogólne Kiedy wyłączyć autopilota?

Autopilot

Czy w ogóle warto automatyzować swoje finanse?

Sam od pewnego czasu leciałem na takim autopilocie, przynajmniej w przypadku większości rachunków i regularnych operacji przeprowadzanych na kontach.

Ale teraz zastanawiam się - czy przez tę całą automatyzację, paradoksalnie, nie straciłem kontroli nad swoimi finansami? Choćby częściowo.

Gdy pieniądze przepływają "same" między kontami, karta kredytowa spłaca się w pełni z automatu, faktury płacą się właściwie bez mojej ingerencji - to jest to na pewno wygodne. Mam wszystko z głowy, może poza kilkoma detalami, nie muszę się martwić ani logować za często do banków.

Wszystko fajnie. Ale czy to jest właściwy stan?

No właśnie, chyba nie do końca.

Oddając kontrolę nad pieniędzmi automatowi miałem wrażenie, że tracę wyczucie. PLNy płyną jak chcą, a ja to widzę tylko gdy loguję się do banku lub Kontomierza. I gdy coś jest nie tak - to zazwyczaj jest już za późno na poprawki, bo kasa już poszła.

Zlecenia stałe to jeszcze pół biedy. Ale polecenie zapłaty to już praktycznie całkowite oddanie kontroli nad pieniędzmi komuś innemu. Faktura może być wyższa niż zwykle, a i tak zapłaci się sama.

Teraz jestem na etapie odchodzenia od automatyzacji.

Wolę dokładnie widzieć dokąd idą moje pieniądze, ile i kiedy. Nawet jeśli oznacza to kilka dodatkowych minut spędzonych przed komputerem.

Mam ustawione tylko jedno stałe zlecenie  - na regularną opłatę, która na pewno się nie zmieni. Poza tym, na wszelki wypadek, zostawiłem sobie jeszcze automatyczną spłatę karty.

Cała reszta - energia, czynsz, telefon itd. - płacę ręcznie. To już nie te czasy, kiedy musiałem uważać z ręcznymi przelewami, bo szybko skończy mi się lista haseł i będę musiał zamawiać nową.

Co daje takie manualne sterowanie:

1. Większą kontrolę

 Każdy rachunek przechodzi przez Twoje ręce, każdy przelew robisz sam - w rezultacie dokładnie widzisz jak, gdzie i w jakim tempie przepływają Twoje pieniądze.

2. Większą wiedzę

Nic nie dzieje się za Twoimi plecami, ani bez Twojej wiedzy. Sam kontrolujesz kiedy Twoje pieniądze wychodzą z konta.

Te dwie rzeczy - wiedza o finansach i przejęcie kontroli nad nimi - to w końcu wartości, którymi przede wszystkim kieruje się Kontomierz.

3. Mniej błędów, a w przypadku pomyłki - więcej czasu na reakcję

Jak wiadomo pomyłki się zdarzają. Sam, w kontaktach z bankami, czy jakimiś dostawcami usług, nieraz trafiałem na sławny "błąd systemu". A to źle naliczona faktura, a to niepoprawnie zaksięgowana operacja na karcie. Zdarza się. Przy manualnej obsłudze finansów, gdy będziesz mieć wątpliwości co do wysokości jakiegoś rachunku - będziesz mógł złożyć reklamację jeszcze zanim twoje pieniądze trafią do odbiorcy. To też jest istotny plus.

4. Nie musisz trzymać pieniędzy na RORze

Mając odłożoną kwotę co do złotówki odpowiadającą wysokości rachunków ryzykuje się tym, że w przypadku jakiegoś zwiększenia opłat wpadnie się w debet, lub rachunek po prostu się nie zapłaci.

Ale popadanie z jednej skrajności w drugą też pewnie nie jest najlepsze. To chyba kolejna z tych sytuacji, w których po prostu trzeba znaleźć swój własny złoty środek.

A Wy wolicie, gdy wszystko robi się "samo", czy jednak pozostajecie przy manualnym sterowaniu?

Fot. Flickr / thatguyeric

Ogólne Podstawowy zestaw bankowy

Podstawowy zestaw bankowy

W poprzednim artykule pisałem o początkach porządków w finansach: by spisać co się ma, ile trzeba oddać i jak pieniądze przepływają przez portfel z miesiąca na miesiąc.

Dziś będzie o porządkach w finansach od trochę innej strony – produktowej. Takiej podstawowej struktury produktów finansowych, którą warto mieć i która – w większości przypadków – nic nie kosztuje.

Oto 7 podstawowych narzędzi finansowych, które warto mieć w swoim „portfelu” (choć akurat ja mam 6 z nich).

1. ROR, konto osobiste (koszt: 0 zł, zysk: oprocentowanie, bonusy)

Niby absolutna podstawa, ale nadal – według najnowszych raportów – konta w banku nie ma jeszcze co czwarty dorosły Polak.

O zaletach i funkcjach ROR-ów nie trzeba mówić, wiadomo do czego służą.

Pytaniem nie jest więc „czy założyć ROR” tylko „gdzie mieć główne konto?”.

Sytuacja na rynku nadal jest korzystna dla nas – klientów: wciąż można znaleźć konta, gdzie to bank nam płaci za wykonywanie podstawowych operacji bankowych (np. Konto bez kantów w BOŚ, czy Dobre Konto w Millenium).

Poza tym jest cała mnóstwo banków, gdzie ROR-y nie mają takich bonusów, ale są całkowicie darmowe. Z tej grupy ostatnio wypadł mBank, który właśnie wprowadza opłatę za posiadanie karty debetowej. Oby nie był to sygnał dla pozostałych banków do przejścia w stronę płatnych kont lub bezpłatnych, ale z gwiazdką (jak to się teraz dzieje właśnie w mBanku).

2. Konto oszczędnościowe (koszt: 0 zł, zysk: oprocentowanie)

Dla mnie konto oszczędnościowe to kolejny główny produkt bankowy. Dzięki takim kontom utrzymuję bieżącą płynność finansową.

Gdy dostaję pensję na ROR to opłacam rachunki, część przeznaczam na inwestycje, a reszta bieżących środków idzie właśnie na oprocentowane konto oszczędnościowe. Za to przez większość miesiąca saldo na nieoprocentowanym koncie osobistym wynosi 0 zł.

Dlaczego tak? Nawet małe zyski się liczą – zamiast dawać zarabiać bankowi, sam zarabiam na tym kilka-kilkanaście złotych miesięcznie. Do tego nie korzystam z kart debetowych, więc nie muszę mieć żadnej rezerwy na ROR, a w razie nagłych wydatków mogę łatwo wypłacić pieniądze z konta oszczędnościowego.

Dobrze znaleźć równowagę między oprocentowaniem a wygodą.

Konto Mocno Oszczędzające w Polbanku jest jednym z najlepiej oprocentowanych na rynku, ale system transakcyjny jest tak koszmarny, że nie wyobrażam sobie przeprowadzania tam jakichkolwiek codziennych operacji. Poza tym Polbank od nowych klientów wymaga dodatkowo założenia płatnego ROR (ja jeszcze załapałem się na Rachunek Pomagający, z którego mam bezpłatne przelewy zewnętrzne).

U mnie najlepiej sprawdza się eurobank. Oprocentowanie może nie jest szałowe, ale wszystko – łącznie z ROR-em i przelewami – mam za darmo. Zwłaszcza przelewy są dla mnie ważne, bo w ciągu miesiąca wykonuję ich dość dużo między różnymi rachunkami.

Z tego też powodu jednym z głównych kryteriów wyboru konta oszczędnościowego była nieograniczona liczba darmowych przelewów z konta (niektóre banki ograniczają to np. do jednego przelewu w miesiącu, a potem każą płacić).

3. Lokaty (koszt: 0 zł, zysk: oprocentowanie)

Do swoich oszczędności podchodzę bardzo „bezpiecznie”, dlatego też dużą część mojego portfela stanowią lokaty.

Te niestety ostatnio mają duży problem, by nadążyć z oprocentowaniem za inflacją, ale da się jeszcze znaleźć takie, które dadzą realny zysk.

4. Debet, linia kredytowa? (koszt: prowizja za odnowienie, ew. oprocentowanie)

Znak zapytania celowo – bo sam nie korzystam, ale wiem, że taki debet może się czasem przydać. Zwłaszcza gdy dopiero ogarniasz swoje finanse i nie masz jeszcze funduszu awaryjnego.

W pewnych nieprzewidzianych sytuacjach taki szybki dostęp do gotówki może uratować życie.

Tylko trzeba uważać, by nie dać się nabrać na te np. 10 000 zł dostępnych środków na koncie. Nie masz tych pieniędzy i za każdą wykorzystaną złotówkę będziesz musiał zapłacić.

5. Karta kredytowa (koszt: 0 zł, zysk: cashback, darmowy kredyt)

Kolejny kontrowersyjny produkt. Można go używać z korzyścią dla siebie, ale można też wpaść w różne pułapki zastawiane przez bank (np. spóźnić się o kilka godzin ze spłatą) i narazić się na koszty.

Podstawowa zasada: spłacaj co miesiąc całe zadłużenie, a wszystko będzie dobrze.

I jeszcze zasada bonusowa: nie wydawaj kartą pieniędzy, których nie masz.

Sam praktycznie nie korzystam już z debetówek – może tylko po to, by raz w miesiącu wybrać trochę gotówki na drobiazgi (bilety itp.). Większość zakupów przechodzi przez kartę kredytową.

Darmowy kredyt na dwa miesiące – miła rzecz i kolejny drobny zysk na koncie.

Ja wybrałem kredytówkę w Open Finance – 0 zł za wydanie i odnowienie karty. Trochę boli brak cashbacku, ale karty ze zwrotem części wydatków mają zazwyczaj opłaty roczne. I wtedy trzeba martwić się o obrót na karcie, by być z tej opłaty zwolnionym (mi się nie chce martwić).

6. SFI (koszt 0 zł, zysk: we własnym zakresie ;) )         

To całkiem przyjemna – i wciąż darmowa – usługa w mBanku. Można bez prowizji (dystrybucyjnej) kupować fundusze akcji, obligacji, rynku pieniężnego, czy hybrydowe. Oczywiście nadal pozostają opłaty za zarządzanie – odpowiednie dla poszczególnych funduszy – ale brak opłaty dystrybucyjnej to już spora oszczędność na starcie.

A trzeba przyznać, że wybór funduszy jest całkiem duży.

7. Rachunek maklerski (koszt: prowizje maklerskie, 0 zł za prowadzenie, zysk: jw.)

Idąc dalej drogą inwestycji chyba nieuniknione jest posiadanie rachunku maklerskiego.

Maklerzy zarabiają głównie na prowizjach i ew. płatnym dostępie do danych (np. liczba widocznych najlepszych ofert), więc wybierając rachunek warto dokładnie przeanalizować te koszty.

Opłat za prowadzenie rachunku zazwyczaj nie ma, chyba że w bankach-dinozaurach.

A jeśli generujesz duży obrót na rachunku, to możesz sprawdzić czy nie opłaciłoby ci się członkowstwo w Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych. W zamian za składkę roczną można zyskać obniżki prowizji w niektórych biurach maklerskich.

--

A wy z jakich produktów bankowych korzystacie? Można coś jeszcze dorzucić do tej listy podstawowych rzeczy?

Fot. Flickr / RuffLife 

Ogólne Porządek w finansach: diagnoza stanu obecnego

Diagnoza stanu obecnego

Droga do finansowej wolności ma wiele etapów. Najważniejsze dwa ogólnie nakreśliliśmy w naszym e-booku: diagnoza stanu obecnego i plan na przyszłość, czyli stan pożądany. Cała reszta to realizacja tego planu krok po kroku.

Jak to zwykle bywa, najtrudniej jest wykonać ten pierwszy.

W „Notatkach…” obiecaliśmy, że szczegółowe rozwiązania będziemy prezentować na blogu, więc dzisiejszy wpis będzie właśnie takim rozwinięciem.

A zaczynamy od diagnozy obecnego stanu domowych finansów.

Tak naprawdę, to sprowadza się ona do określenia trzech podstawowych rzeczy:

  • majątku
  • kredytów, zobowiązań
  • przepływów pieniężnych

 

Majątek

Majątek, czyli rzeczy, które mamy. Dobrze wiedzieć ile jest to wszystko warte.

Zawsze byłem zwolennikiem zasady, że nie warto zbytnio zagłębiać się w szczegóły (chyba że ktoś bardzo chce / lubi / potrzebuje). Dlatego przy określaniu wartości swojego majątku nie polecałbym np. „inwentaryzowania” każdej książki na półce i skrupulatnego spisywania wartości z okładki.

Na tym etapie nie chodzi o to, by spisać się dokładnie co do każdej złotówki. Teraz najważniejsze jest określenie, być może nawet trochę szacunkowe, swojej wartości netto. Czyli różnicy między tym co masz, a tym co masz oddać.

Lub przynajmniej ogólnego określenia czy twój majątek ma większą wartość niż zaciągnięte zobowiązania, czy przeciwnie – wartość kredytów przewyższa posiadany majątek (tak jak to widać choćby na przykładzie kredytów hipotecznych we frankach – jeśli były zaciągane w „dołku”, to teraz – mimo kilku lat spłaty – wartość kredytu jest znacznie większa niż wartość domu czy mieszkania).

Co więc możesz zrobić na szybko?

Wartość domu czy mieszkania (jeśli masz własne / kupione na kredyt) z grubsza znasz.

Jeśli posiadasz samochód – sprawa jest równie prosta. Wartość używanego auta szybko sprawdzisz w Internecie, na aukcjach.

Oszczędności? Szybki rzut oka na stan kont i inwestycji i wszystko wiadomo.

Cała reszta to drobiazgi. Komputer, telewizor, rower, jakieś AGD… Wpisz szacunkową wartość (albo nie wpisuj nic, jeśli uważasz, że i tak tego nie da się już sprzedać).

Kredyty i zobowiązania

Po drugiej stronie – wszystko to, co jesteśmy komuś winni.

Czyli najczęściej – kredyty, pożyczki, zadłużenie w karcie kredytowej.

By poznać ogólną wartość zobowiązań (zazwyczaj) wystarczy tylko zalogować się do swojego banku i spisać wartości pozostałe do spłaty.

Zostaje ostatnia prosta czynność - porównać wartość majątku i wartość zobowiązań.

Przepływy pieniężne

Tak jak powyżej liczyliśmy stan majątku i kredytów w skali makro, tak teraz przechodzimy do skali mikro. Czyli – powiedzmy – na poziom jednego miesiąca i wpływów i wydatków, które mają w tym czasie miejsce.

Najprościej mówiąc: budżet domowy.

Nawet jeśli nie chcesz regularnie prowadzić takiego budżetu, to i tak bardzo zachęcam do spisywania swoich wydatków przynajmniej w jednym typowym miesiącu w roku. Nie tylko będziesz mógł sprawdzić jak zmienia się wartość twojego koszyka zakupowego w czasie (twój własny wskaźnik inflacji), ale przede wszystkim zobaczyć, czy realizujesz najważniejszą zasadę zdrowych finansów osobistych:

wydawaj mniej niż zarabiasz

Jeśli generujesz pozytywny cashflow, to jest fajnie. Jeśli wydajesz za dużo i żyjesz ponad stan, to musisz coś z tym jak najszybciej zrobić.

Ocena

Po dokonaniu takiej kompletnej inwentaryzacji domowych finansów przychodzi czas na ocenę. Warto wtedy zadać sobie kilka pytań:

1. Czy są rzeczy, które wymagają mojej natychmiastowej interwencji?

Przykładowo, jeżeli po analizie przepływów pieniężnych widzisz, że wydajesz więcej niż zarabiasz, to jest to problem, z którym trzeba rozprawić się szybko. Zanim wpadniesz w pętlę zadłużenia (a tak kończy się długotrwała przewaga wydatków nad zarobkami).

Z zupełnie innej strony – rzeczą, którą możesz zrobić natychmiast to zadbanie o właściwe oprocentowanie swoich oszczędności. Jeśli to, co odkładasz, trzymasz na lokatach i kontach oszczędnościowych – i są one oprocentowane poniżej inflacji – to możesz szybko sprawdzić, czy na rynku nie ma lepszych lokat.

2. Czy któraś z tych rzeczy jest dla mnie problemem?

Typowymi problemami (ale jeszcze nie finansowymi katastrofami) mogą być takie rzeczy jak niewystarczająca wartość funduszu awaryjnego, czy raty kredytów pochłaniające ponad połowę miesięcznych wpływów. To rzeczy, które mogą nie stanowić bezpośredniego zagrożenia dla twojej płynności finansowej, ale na pewno są ważnymi czynnikami ryzyka.

3. Co utrudnia mi zachowanie pozytywnego bilansu?

Czy są jakieś czynniki, które powstrzymują cię przed utrzymywaniem dobrego stanu finansów osobistych? Jak możesz im zaradzić? To może być nawet zwykły nawyk, coś jak czynnik latte, ale mogą to też być rzeczy bardziej „systemowe” i nie do końca zależne od ciebie (np. kurs franka).

W zasadzie, to nawet jeśli nie zaczynasz dbać o własne finanse, tylko jesteś już na jakimś etapie ogarniania swojego domowego budżetu, to i tak od czasu do czasu warto zatrzymać się i zrobić taką „fotografię” bieżącego stanu: majątku, kredytów i przepływów pieniężnych.

Fot. Flickr / SRCrawford

Ogólne Zrób dziś coś dla swoich pieniędzy!

  • 18 lipca 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Zrób dziś coś dla swoich pieniędzy

Środek miesiąca, część wypłaty pewnie jeszcze czeka na koncie na swoją kolej do wydania. Dzień dobry jak każdy inny, by zrobić coś ze swoimi pieniędzmi – a szczególnie, by zmusić je do pracy.

A do tego nie trzeba wiele. Oto kilka rzeczy, które możesz zrobić już dziś, by zadbać o swoje finanse.

Zrób dziś choć jedną z tych rzeczy:

1. Przerzuć kilka pln z RORu na konto oszczędnościowe. I zostaw je tam na dłużej.

2. Sprawdź swoje lokaty, może akurat jakaś dobiegła końca?

3. Zrób listę zakupów i trzymaj się jej podczas najbliższej wizyty w sklepie.

4. Przejrzyj wyniki swoich inwestycji z ostatniego miesiąca (w Kontomierzu możesz sprawdzić wyniki swoich funduszy i akcji).

5. Na pewno masz jakiś świetny pomysł, którego realizację odkładasz już od jakiegoś czasu. Pomysł na biznes, na nową strategię inwestycyjną, na bloga... Zrób dziś pierwszy krok w tym kierunku (np. rozpisz harmonogram).

7. Sprawdź ile w tym miesiącu zapłaciłeś swojemu bankowi za konto, karty, przelewy lub maklerowi w prowizjach. Może warto znaleźć coś tańszego?

8. Grasz na giełdzie? Przejrzyj swoje transakcje z ostatniego miesiąca - jakie wnioski na przyszłość możesz z nich wyciągnąć?

9. Dodaj ten wpis do ulubionych i wracaj do niego za każdym razem gdy dostajesz wypłatę.

Krótka, szybka lista. Zacząć oszczędzać wcale nie jest tak trudno!

PS. A jeśli czekacie na e-booka, to opublikujemy go już dosłownie "na dniach". Jeżeli chcecie go mieć od razu w chwili premiery, to polecam dodanie bloga do śledzonych kanałów RSS.

Fot. sxc.hu / shadowkill

Jak pokonać przeszkody w oszczędzaniu

Oszczędzanie jest bardzo proste.

Wystarczy wziąć złotówkę, odłożyć na bok – i nie ruszać. A potem powtórzyć to samo dla kolejnej złotówki. I najlepiej by te oszczędności leżały w bezpiecznym, ale i oprocentowanym miejscu.

I to wszystko, cała filozofia!

A mimo to większość Polaków nie oszczędza. Jakoś tak mamy, ze dla prostych rzeczy wymyślamy skomplikowane wymówki i przeszkody.

Oto dziewięć z nich – to na pewno nie jest pełna lista. Czekamy na Wasze propozycje w komentarzach i na naszej stronie na Facebooku!

1. Lenistwo lub „zacznę od jutra”

Mnóstwo dobrych chęci i zero działania. Typowy schemat. Wiesz, że oszczędzanie jest dobre, że będziesz potrzebować tych pieniędzy na emeryturze i już nawet chcesz zacząć… Ale od jutra.

Dziś już nie warto, jest za późno i jestem zbyt zmęczony by myśleć o pieniądzach. Jutro będę miał więcej czasu i świeży umysł - wtedy się tym zajmę.

I co się wtedy dzieje? Zazwyczaj nic się nie zmienia. Poza postanowieniem: „zacznę od jutra”, do którego dochodzi jeszcze „ale tym razem już na pewno”.

Rozwiązanie: Zacznij już dziś, a nawet – już teraz. Rozejrzyj się dookoła: zgaś światło w nieużywanych pomieszczeniach, dokręć kran by nie kapał, wyłącz telewizor zamiast przełączać go w tryb czuwania. To już są pierwsze oszczędności!

Pójdź o krok dalej i przetnij swoją kartę kredytową, na której trzymasz zadłużenie już od wielu miesięcy.

Najgorszy jest moment tuż przed początkiem – potem idzie już łatwo.

2. Brak wiary lub wiara w nie to, co trzeba

A może nie wierzysz, że to cokolwiek da? Po co komu takie oszczędzanie kilku złotych dziennie, skoro za tyle samo można kupić kupon Lotto, a tam jest do wygrania tyyyyyyyyyyle pieniędzy. A poza tym, to dostałeś właśnie SMS z loterii, że właśnie przygotowują dla ciebie przelew.

I po co tu oszczędzać?

Rozwiązanie: nie zawracaj sobie głowy żadnymi loteriami, kumulacjami i innymi bzdurami. Nie wygrasz. Nie ma cudownego sposobu na zdobycie pieniędzy. Jeżeli do tej pory brałeś w czymś takim udział licząc na wysoką wygraną i zmianę całego życia, to mam złą wiadomość.

Dałeś się naciągnąć.

Zamiast tego cierpliwie buduj pierwsze oszczędności, zaczynając choćby od złotówki dziennie. To działa. I nie przyjmuj tego na wiarę – tutaj znajdziesz obliczenia.

3. Rozrzutność

Bank dał Ci kilka tysięcy złotych limitu kredytowego w karcie? Piękna rzecz. Chodząc z takimi pieniędzmi pod ręką czasami trudno oprzeć się okazjom. A że teraz sklepy kuszą okazjami na każdym kroku…

Pieniądze wydaje się bardzo łatwo, zwłaszcza te zapisane na plastikowych kartach. I nawet jeżeli wiesz, że masz do tego słabość, to nie możesz oczekiwać żadnej pomocy. Wręcz przeciwnie – sprzedawcy już zadbają o to, by rozrzutność wzięła górę.

Rozwiązanie: utrudnij sobie bezpośredni dostęp do pieniędzy. Po pierwsze, trzymaj wolne środki poza ROR-em, do którego masz podpiętą kartę debetową. Najlepiej na jakimś konie oszczędnościowym. Po drugie – pozbądź się karty kredytowej.

Jeżeli idziesz na zakupy to zawsze rób listę i konsekwentnie się jej trzymaj.

4. Brak wiedzy, brak kontroli

A może wcale nie jesteś rozrzutny, lecz mimo to pieniądze jakoś podejrzanie szybko się kończą? I tak naprawdę to nie do końca wiadomo w jaki sposób do tego doszło.

Dopiero połowa miesiąca, a na koncie – jakimś cudem – zostało mniej niż na tydzień życia. I co teraz?

Rozwiązanie: Podejrzanie szybkie znikanie pieniędzy z konta to żaden cud. Ani klątwa. Najczęściej chodzi o drobne wycieki z konta, które w swojej masie mogą szybko przekształcić się w wodospad. Dlatego takie wycieki trzeba szybko identyfikować i tamować.

Kawa po drodze do pracy, jedzenie zamawiane do domu, drogie w utrzymaniu konto osobiste… to wszystko po zsumowaniu robi duże dziury w portfelu.

Dlatego trzeba śledzić swoje wydatki. Wszystkie. Nawet te najmniejsze. Zacznij prowadzić budżet domowy – to najlepsze źródło wiedzy o twojej sytuacji finansowej.

Nie chce ci się chodzić wszędzie z notatnikiem i długopisem? Boisz się, że czegoś zapomnisz spisać? Kontomierz zrobi to wszystko za ciebie, całkowicie automatycznie. Jeżeli nie masz jeszcze konta, to zarejestruj się.

5. Złe nawyki

Papierosy, kawa na mieście, słabość do słodyczy – to jedno. Używki kosztują, uzależniają – wszyscy to wiemy. Ale to nie jest blog o rzucaniu palenia.

Są też złe nawyki finansowe, przez które co miesiąc tracisz pieniądze.

Najbardziej po kieszeni daje nie spłacanie całego zadłużenia na karcie kredytowej w terminie. Innym złym nawykiem jest czekanie z oszczędnościami do końca miesiąca z myślą „odłożę to, co zostanie na koniec”. Nic nie zostanie, lub zostanie niewiele. Jeszcze drobniejsze sprawy, jak np. wpisywanie PINu karty przy kasie tak, że ludzie obok wszystko widzą – to też kuszenie losu.

Rozwiązanie: Zidentyfikuj swoje złe nawyki finansowe i przestań tracić pieniądze. Zawsze spłacaj całe zadłużenie na karcie kredytowej w terminie, a jeżeli nie jesteś w stanie to przestań korzystać z karty. Ustal sobie miesięczną kwotę oszczędności i przelewaj ją na osobne konto od razu po wpłynięciu pensji. Wyrób sobie nawyk częstego sprawdzania stanu swoich kont.

6. Inflacja stylu życia

Zarabiasz więcej, więc wydajesz więcej. I nie ma w tym nic złego, dopóki nie wpadniesz w pułapkę inflacji stylu życia. A pojawia się ona wtedy, kiedy twoje wydatki rosną szybciej niż twoje dochody. Najczęściej w sposób całkowicie nieuzasadniony i nieracjonalny,

Jeżeli wcześniej robiłeś zakupy w dyskoncie, a dziś wybierasz te same produkty, tyle że w delikatesach to niepotrzebnie zawyżasz swoje wydatki. Masz sprawny i przyzwoity telefon, ale właśnie kończy ci się umowa i bierzesz nowy, droższy model, który jest tylko niewiele lepszy – to jest to żywy przykład inflacji stylu życia.

Rozwiązanie: Kupuj nowe rzeczy dlatego, że ich potrzebujesz, a nie dlatego, że cię na nie stać. Planuj swoje wydatki i nie kupuj „spontanicznie” rzeczy za kilkaset złotych. Przy większych wydatkach zawsze daj sobie czas do namysłu.

7. Inflacja – ta prawdziwa

Inflacja w grudniu wyniosła 3,1% rok do roku. To dane GUS, opracowane dla „przeciętnego” koszyka produktów. Twoja „osobista” inflacja może być znacznie wyższa, choćby dlatego, że np. często jeździsz samochodem i wydajesz dużo na paliwo.

Ale dla ułatwienia weźmy te 3,1%. Jeżeli trzymasz oszczędności na koncie lub lokacie, gdzie roczne oprocentowanie jest niższe niż inflacja – to tracisz pieniądze. Oczywiście nominały pozostają te same i nikt nie podbiera ci pieniędzy z konta. Po prostu z każdym rokiem będziesz mógł mniej za nie kupić.

Rozwiązanie: Dla swoich oszczędności szukaj najlepszych kont i lokat, z oprocentowaniem przewyższającym inflację. Nie daj się lenistwu i nie zakładaj lokaty w „swoim” banku tylko dlatego, że to najmniejszy wysiłek.

A co Wam najbardziej utrudnia oszczędzanie? 

Podobał ci się ten artykuł?

Nie przegap kolejnych skutecznych porad o oszczędzaniu i inwestowaniu pieniędzy. Zapisz się na darmową prenumeratę Kontomierza lub dołącz do społeczności na Facebooku.

Fot. Flickr / joeduty

 

Ogólne Noworoczne postanowienia finansowe: propozycje czytelników

Noworoczne postanowienia finansowe - propozycje czytelników

Tuż przed Nowym Rokiem zorganizowaliśmy konkurs, w którym prosiliśmy Was o najciekawsze noworoczne postanowienia dotyczące finansów.

Do wygrania była całkiem fajna książka – Inwestycje alternatywne.

A z czym w Nowy Rok wchodzą fani Kontomierza?

Pełną listę noworocznych postanowień finansowych (i ich autorów) znajdziecie na naszej stronie na Facebooku (i jeżeli jeszcze nie jesteście jeszcze fanami Kontomierza, to możecie przy okazji nadrobić tę zaległość :) ).

Oto krótkie podsumowanie Waszych propozycji.

Budżet domowy

Zacząć prowadzić domowy budżet i planować wydatki. Nasz ulubiony temat!

Ulubiony, bo to naprawdę skuteczny sposób na zidentyfikowanie „wycieków” z portfela i ograniczenie niepotrzebnych wydatków. Spisanie swoich wszystkich wydatków w jednym miejscu (ale bez przesadnej dokładności – zamiast spisywać co do grosza lepiej zaokrąglać w górę do pełnych złotówek) naprawdę otwiera oczy.

I do tego daje mnóstwo informacji, dzięki czemu możecie planować swoje wydatki na przyszłość. I nawet zima Was nie zaskoczy :).

Fajnie jest iść spać wieczorem wiedząc, że wszystkie finanse są pod kontrolą.

A jeżeli nadal jesteś osobą, której pieniądze (bądź ich brak) spędza sen z powiek, to jako pierwszy krok do uzdrowienia swoich finansów możesz zarejestrować się na Kontomierzu.

Kontrola wydatków

Zachowanie trzeźwego umysłu na zakupach pomaga ograniczać wydatki. Jak osiągnąć ten stan? Polecamy chodzić na zakupy z listą i konsekwentnie się jej trzymać. Dzięki temu nie będziecie zwracać uwagi na promocje i ograniczycie impulsywne zakupy.

W przypadku większych wydatków dajcie sobie czas na zastanowienie. Jeden dzień na każde 100 zł. Chcesz kupić nowy rower za 2 000 zł? Zaczekaj z tym 20 dni i w międzyczasie przemyśl czy warto. Z czasem pewne „zachcianki” przestają być tak atrakcyjne, jak w momencie kiedy pierwszy raz o nich pomyśleliśmy.

Oszczędzanie

Najczęściej pisaliście o odkładaniu 10% swoich dochodów. Jest jeden niezawodny sposób na to, by bezproblemowo spełnić to postanowienie.

W dniu, kiedy na Wasze konto bankowe wpływa pensja (lub dzień później – dla pewności), ustalcie stałe automatyczne zlecenie przelewu 10% tej kwoty na osobne konto oszczędnościowe. I gotowe!

Osoby z nieregularnymi dochodami będą miały trochę trudniej.

A jeżeli szukacie innych dróg do powiększenia swoich oszczędności to tutaj znajdziecie 50 sprawdzonych sposobów.

Zaczynając oszczędzać, miejcie na uwadze, że na początku łatwo się zniechęcić. Początkowe kwoty nie zwalają z nóg, a dopisywane odsetki to zaledwie kilka groszy dziennie.

Ale nie o to chodzi!

Oszczędzanie wymaga cierpliwości i umiejętności odroczenia gratyfikacji (obu tych umiejętności można się nauczyć). Prawdziwe profity przyjdą dopiero za kilka-kilkanaście lat. Długo, ale naprawdę warto poczekać.

Inwestycje

Wycisnąć ze swoich pieniędzy jak najwięcej – niech pracują codziennie.

Ostatnio opisaliśmy Wam kilka metod na zmuszenie pieniędzy do jeszcze cięższej pracy – optymalizację odsetek na kontach i lokatach, lub fundusze indeksowe i ETF.

Każde inwestycje wiążą się z ryzykiem. Nawet lokaty – niedawno, przy okazji kłopotów w Grecji, wcale nie było takie pewne, czy będziemy mogli bez problemu wyciągnąć nasze oszczędności z banków. Dla uspokojenia sytuacji zwiększono gwarancje Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Stosunkowo większe ryzyko powiązane jest z agresywnymi instrumentami finansowymi, w szczególności tymi związanymi z giełdą (akcje, fundusze akcji, opcje i kontrakty – zwłaszcza przez mechanizm „lewarowania”). Tak jak zawsze – im większa szansa na zysk, tym większe ryzyko straty.

Rozpoczynając swoją przygodę z inwestycjami pamiętajcie, że nie ma inwestora, który miałby na koncie tylko udane transakcje. Ewentualne straty możecie ograniczyć chociażby przez agresywne inwestowanie tylko części portfela (a reszta w międzyczasie np. procentuje na lokatach) dywersyfikację, czy zlecenia stop-loss.

Pozbycie się gratów

Coś w sam raz na nadchodzące wiosenne porządki. Wystarczy rozejrzeć się po własnym mieszkaniu lub domu i od razu znajdzie się kilka rzeczy wcale nieużywanych. Jeśli są w dobrym stanie można je sprzedać na aukcjach internetowych lub oddać na cele charytatywne.

To samo można zrobić z przeczytanymi już książkami. Jeżeli nikt ich już nie czyta, to nie warto by ich jedynym celem było zajmowanie miejsca na półce. Zamiast tego mogą zyskać drugie życie po oddaniu ich do lokalnej biblioteki, lub dołożyć kilka złotych do oszczędności po sprzedaży na aukcji.

Racjonalne podejście do finansów

Nie dać się zwariować.

Zawsze byłem zwolennikiem podejścia elastycznego – bez dogmatów, czy sztywnych zasad. Stosujcie sposoby na oszczędzanie, które działają u Was – te powszechnie polecane nie muszą wcale być dopasowane do Waszej indywidualnej sytuacji.

Nadmierna skrupulatność i dokładność też może zaszkodzić. Spisywanie swoich wydatków co do jednego grosza szybko zamieni się w smutny obowiązek, którego będziemy starali się unikać. Zbyt duży zapał w oszczędzaniu doprowadzi do degradacji naszego stylu życia.

Moje założenie jest takie – o ile pieniądze nie przeciekają mi bez sensu przez palce i ograniczam inflację stylu życia (ale nie sam styl życia – nie ma co sprowadzać go do poziomu zapewniającego jedynie egzystencję), to jest dobrze.

Jest jeszcze kilka rzeczy, które możecie zrobić, by zwiększyć szanse na dochowanie Waszych noworocznych postanowień.

Wielkie podziękowania dla autorów opisanych tu postanowień - Sylwii, Pauliny, Jolanty, Andrzeja, Bogny, Kamila, Agaty i Marka! A zwycięzcą naszego noworocznego konkursu jest…

Macie własne pomysły, które można dodać do tej listy? Czekamy na Wasze propozycje w komentarzach!

Fot. Flickr / mikecogh
Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies