Filtrowanie wszystkich postów po tagu "jak oszczędzać pieniądze." Wyczyść filtr

Finansowe błędy 30-latków

  • 6 listopada 2016
  • Krzysztof Sobolewski
  • 4 comments

Podejście do pieniędzy zmienia się z wiekiem. Zmieniają się możliwości naszego domowego budżetu, ale także nasze cele życiowe i finansowe. Dla niektórych późne lata dwudzieste i wczesne trzydzieste to także czas poważnych decyzji życiowych: mieszkanie, ślub, dzieci, kariera – by wymienić tylko kilka.

W tym okresie radykalnych zmian pojawiają się też różne finansowe pułapki. Dziś ostrzegamy przed kilkoma z nich.

Inflacja stylu życia

Trzydziestka to już mniej więcej ten moment, gdy zaczynamy zarabiać „prawdziwe” pieniądze. To już nie staże i płatne praktyki na studiach, ani dorabianie na boku przy różnych tymczasowych zajęciach. Być może masz już za sobą kilka lat konsekwentnego budowania własnej kariery i teraz przychodzi moment, by zbierać owoce tego wieloletniego rozwoju i pracy.

Jednak trzeba być przy tym ostrożnym! Rosnące dochody bardzo często uruchamiają coś, co na blogach finansowych opisuje się jako „inflację stylu życia”. Czym to się przejawia? Niby więcej zarabiamy, ale pieniędzy i oszczędności jakoś dziwnym trafem nie przybywa.

To dlatego, że wraz z rosnącymi dochodami pojawiają się coraz większe wydatki. Częściej pozwalamy sobie na obiad na mieście, częściej myślimy o wymianie telefonu czy komputera, w gospodarstwie domowym pojawia się samochód i związane z nim koszty… Można wymieniać długo. Spoglądając na własny budżet – zwłaszcza, jeżeli prowadzi się go konsekwentnie przez kilka lat – można zauważyć jak rosną wydatki w poszczególnych kategoriach.

Najbardziej niebezpiecznie robi się, gdy wydatki rosną szybciej niż dochody. To bardzo prosta droga do zadłużenia.

Kupowanie za dużego mieszkania

Gdzieniegdzie można spotkać się z fałszywym mitem, że mieszkanie powinno się kupować na długie lata. Niektórzy do zakupu pierwszego mieszkania podchodzą tak, jakby miało to być lokum już na całe życie.

To szybka droga do tego, by kupić mieszkanie zdecydowanie za duże i za drogie w porównaniu z naszymi obecnymi potrzebami i możliwościami finansowymi.

Takie podejście rodzi całą masę kosztów. Jeżeli taki zakup finansujesz kredytem hipotecznym, to za większe-niż-potrzebujesz mieszkanie będziesz płacić większe raty. Tym gorzej, jeżeli wymaksowałeś swoją zdolność kredytową i byłeś w stanie zapewnić tylko minimalny wkład własny. Wówczas pojawią się koszty dodatkowych ubezpieczeń, których wymagać będzie bank.

Większe mieszkanie to też wyższe koszty remontu i doprowadzenia go do pożądanego stanu. A także większe koszty użytkowania – choćby przez to, że ogrzanie większej powierzchni na pewno będzie kosztować więcej.

Zaniedbanie funduszu awaryjnego

W swoich latach trzydziestych powinieneś mieć już jakiś fundusz awaryjny. Być może jesteś już nawet na tym etapie, że nic do niego nie dokładasz, bo w którymś momencie środki na ten cel osiągnęły poziom, który Cię zadowalał.

Jeżeli nie zaglądałeś od dłuższego czasu na konto, na którym trzymasz pieniądze „na czarną godzinę” – to zdecydowanie warto zajrzeć tam teraz. Być może kwota, która tam się znajduje, przestała z czasem odpowiadać sytuacji, w której się dziś znajdujesz.

Warto przeliczyć jeszcze raz własne wydatki, porównać je ze zgromadzonym funduszem awaryjnym i jeszcze raz ocenić, czy czujemy się bezpiecznie z taką a nie inną zgromadzoną kwotą.

Brak oszczędności na emeryturę

Pamiętaj, że jeszcze nie jest za późno, by zacząć odkładać na emeryturę.

Niedbanie o własne zdrowie

To rzecz, która jest ważna właściwie w każdym wieku. Ale po trzydziestce robi się jeszcze istotniejsza. Skupiając się na karierze, wychowując dzieci i będąc non-stop w biegu, co robi się dziś coraz częstszym trybem życia, łatwo zapomnieć o własnym zdrowiu. To czas, kiedy jeszcze nie jest tak źle, by zdrowie jakoś specjalnie nam dokuczało (więc często po prostu lekceważymy dbanie o zdrowie), a jednocześnie zaniedbania w profilaktyce w tym okresie mogą mieć daleko idące konsekwencje w przyszłości.

Niedbanie o własne zdrowie teraz może przełożyć się na coraz wyższe medyczne wydatki w kolejnych latach.

Fot. Flickr / Mic445 (CC-BY 2.0)

Jak co roku, jesień i zima niechybnie niosą ze sobą zwiększone wydatki. Czy Twój domowy budżet jest gotowy na te zwiększone koszty?

W powyższym akapicie kluczowe są słowa „jak co roku”. Budżet domowy i to na ile jest obciążony po stronie wydatków zależy w jakiś sposób od pór roku. Taka „sezonowość” ma znaczenie. I jest o tyle istotna, że dzięki temu, że pewne koszty pojawiają się z roczną regularnością, mamy możliwość przygotować się na nie zawczasu – i zadbać o ich odpowiednie sfinansowanie ze zgromadzonych wcześniej oszczędności.

Listopadowe wydatki

W ten weekend już właściwie rozpoczynamy obchodzenie Wszystkich Świętych. Znicze i kwiaty swoją drogą, ale w wielu budżetach największym kosztem będą kwoty związane z transportem. Jeżeli w tych dniach masz w planach podróżowanie po Polsce do rodziny, to doskonale wiesz, o co chodzi. To cel, na który warto mieć zabezpieczone środki.

A skoro o podróżach mowa, to, listopad i grudzień to ostatni czas, w którym można wykorzystać pozostały do końca roku urlop (jeżeli nie chcemy przenosić dni na kolejny rok). To, w zależności od naszych planów, może znów wiązać się z podróżowaniem i wyjazdami.

Spłata wakacyjnych kredytów

Pozostając nadal w temacie urlopowym… Jeżeli brałeś kredyt na wakacyjny wyjazd, to lada moment nadejdzie ta chwila, gdy trzeba będzie zacząć spłacać raty. To kolejne jesienno-zimowe obciążenie budżetu domowego, które trzeba uwzględnić i przygotować się, że będziemy mieli co miesiąc do dyspozycji mniej środków niż zazwyczaj.

Wyższe koszty ogrzewania

Niedawno pisaliśmy o tym, jak sobie z tym radzić.

Przygotowanie samochodu do zimy

Zakup zestawu opon zimowych to zawsze duży wydatek. W zależności od modelu, taki komplet może kosztować nawet kilka tysięcy złotych.

Te cenę można oczywiście zbić, ale trzeba być przy tym bardzo ostrożnym. Tak jak w każdym innym przypadku, gdy próbujemy oszczędzać na wydatkach związanych ze zdrowiem i bezpieczeństwem. Zatem jeżeli decydujemy się na wersję tańszą – zakup opon używanych – to koniecznie musimy zwrócić uwagę na takie rzeczy jak:

  • wysokość bieżnika (nie powinna być niższa niż 3 mm)
  • równomierność zużycia opon
  • wiek opon (mieszanka używana do produkcji opon zachowuje swoje właściwości przez ok. 5 lat)
  • najlepiej kupować takie opony z zaufanego źródła

Wydatki świąteczne i noworoczne

Każdego roku święta Bożego Narodzenia to okres zwiększonych wydatków. To kolejna tura możliwych wyjazdów i podróży, wydatki związane z przygotowaniem wigilijnej kolacji, by nie wspominać o prezentach, choince, dekoracjach i całej masie innych wydatków, które bezbłędnie kojarzą się ze świętami.

Świąteczne koszty przeciętnej polskiej rodziny to minimum kilkaset złotych, a często dużo więcej.

Dlaczego wcześniejsze odkładanie pieniędzy jest tak ważne?

Ostatnie dwa miesiące roku wiążą się z dużymi wydatkami. Naszą przewagą jest to, że możemy się na nie przygotować z odpowiednim wyprzedzeniem.

Duże wydatki mają istotne znaczenie dla naszej płynności finansowej. Gdy w jednym miesiącu pojawia się nowy, jednorazowy wydatek na kilkaset złotych, tysiąc, kilka tysięcy – lub więcej, to jest to znaczące obciążenie.

Jeżeli nie jesteśmy na to przygotowani, nie mamy odłożonych pieniędzy i nie jesteśmy w stanie sfinansować tych zakupów z bieżących środków, to pojawia się szereg „pokus”, które niekoniecznie pokierują nasze finanse w dobrą stronę. Bo taki duży wydatek można pokryć z funduszu awaryjnego, z oszczędności na inny cel, lub ze środków z kredytu.

Tylko czy konsumpcja jest warta tego, by odbierać sobie poczucie bezpieczeństwa finansowego lub skazywać się na przepłacanie za kredyt? Naszym zdaniem nie – dlatego, jak zwykle, zachęcamy do regularnego oszczędzania.

Fot. Flickr / Bert Kaufmann (CC BY-SA 2.0)

Ogólne Zarządzanie domowymi finansami? Te 14 porad pomoże Ci zacząć

  • 8 września 2016
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Nie masz pomysłu od czego zacząć ogarnianie własnych finansów? Ta lista kilkunastu porad i sposobów na pierwsze oszczędności będzie dla Ciebie dobrą inspiracją do wykonania tego pierwszego kroku.

Zarządzanie domowymi finansami można sprowadzić właściwie do jednego równania:

Zarobki – wydatki = oszczędności

Budujesz swój majątek tylko wtedy, gdy zarabiasz więcej niż wydajesz. Przejadasz swój majątek, gdy wydatki przerastają zarobki. Stoisz w miejscu jeżeli wszystko się równoważy.

Jak zwiększać oszczędności? Zarabiając więcej lub wydając mniej. A najlepiej robiąc jedno i drugie na raz. Łatwo to napisać i ująć w jednym zdaniu – ale liczba blogów finansowych i multum wpisów na nich udowadnia, że to wcale nie jest taka prosta sprawa. I że za tym jednym równaniem stoi cała masa nawyków, przekonań, matematyki, psychologii i innych czynników, które trzeba wziąć pod uwagę.

Mam nadzieję, że poniższa lista pomoże Ci choć nieco przechylić szalę w tym równaniu na rzecz oszczędności.

1. Nie oglądaj się na innych. I to ma dwa znaczenia. Jedno – nie sugeruj się stylem życia znajomych, nie próbuj zaimponować im nowymi zakupami. To szybka droga do kupowania rzeczy, których wcale nie potrzebujesz.

2. I drugie znaczenie – krytycznie podchodź do porad finansowych. Porad od znajomych, znalezionych w poradnikach, czy na blogach finansowych (także na tym). Zawsze zdroworozsądkowo oceniaj na ile dane sposoby na oszczędzanie, zarządzanie budżetem, czy zwiększanie zarobków mają szansę sprawdzić się w Twojej sytuacji. Wszystkie obliczenia wykonuj dla swoich indywidualnych warunków.

3. Zanim zaczniesz inwestować – spłać kredyty konsumpcyjne i pożyczki, zbuduj sensowny fundusz na niespodziewane wydatki i dopiero wtedy myśl o inwestowaniu. Priorytetem jest bezpieczeństwo finansowe – zarabianie na oszczędnościach można odłożyć na później.

4. Spisuj wydatki. Wiedza na co idą Twoje pieniądze to pierwszy krok do bycia świadomym finansowo. W śledzeniu wydatków oczywiście świetnie sprawdza się Kontomierz.

5. Ale nie poprzestawaj jedynie na gromadzeniu danych. Analizuj i wyciągaj wnioski. Regularnie przekraczasz budżet w jakiejś kategorii? Coś jest nie tak. Twoje oszczędności nie rosną? Spójrz na liczby i zastanów się dlaczego. A przede wszystkim planuj na przyszłość – ustalaj cele finansowe i konkretne limity wydatków w poszczególnych kategoriach.

6. Nie korzystaj z karty kredytowej jeżeli nie musisz. A już na pewno nie korzystaj z niej jeżeli nie wiesz dokładnie jak działa i o co chodzi z tym okresem bezodsetkowym lub jeżeli regularnie zadłużasz się pod limit lub jeżeli masz problemy ze spłatą całości zadłużenia co miesiąc.

7. Dbaj o zdrowie i kondycję. Twój przyszły „ja” Ci za to podziękuje – bo to lepsze samopoczucie i więcej pieniędzy w portfelu jednocześnie.

8. Jeżeli oszczędzasz na jedzeniu, to rób to mądrze. Z dietą – i ogólnie ze zdrowiem – wcale nie jest tak, że tańszy produkt będzie dla nas (finansowo) korzystniejszy. Takie pozorne oszczędności mogą mieć przykre konsekwencje w przyszłości.

9. Nie lekceważ drobnych oszczędności. Odmawianie sobie niepotrzebnych rzeczy i kontrolowanie impulsywnych zakupów to dobry sposób na trening siły woli i budowę pozytywnych nawyków. A zaoszczędzone w ten sposób złotówki, z czasem i z działaniem procentu składanego, przerodzą się w poważniejsze kwoty.

10. Bądź świadomym konsumentem. Kupuj tylko rzeczy potrzebne i dobrej jakości (jest dużo prawdy w powiedzeniu, że biedny dwa razy traci). Kupuj rzeczy warte swojej ceny – płać za jakość, ale nie przepłacaj za markę.

11. Żadnych nowych kredytów konsumenckich.

12. Szanuj swój czas. Poświęcanie go to też koszt. Jazda na drugi koniec miasta tylko po to, by zrobić zakupy tańsze o kilka złotych to najprawdopodobniej pozorna oszczędność. Chyba, że lubisz jeździć po mieście i taka wycieczka to przede wszystkim pretekst do przeczytania książki w autobusie czy do dłuższej przejażdżki rowerem.

13. Palisz? Może argument finansowy w końcu pomoże Ci rzucić. Jedna paczka dziennie to jakieś 3000 zł rocznie. Jak nie więcej.

14. Pamiętaj, że nikt lepiej nie zadba o Twoje pieniądze niż Ty. Doradca finansowy czy sprzedawca w banku nie zawsze (a raczej: rzadko kiedy) będą mieli na względzie przede wszystkim Twój interes. To na Tobie ciąży odpowiedzialność, by zawsze wszystko dokładnie sprawdzić, czytać umowy przed ich podpisaniem , a w razie wątpliwości – by pytać.

Fot. Flickr / Moyan_Brenn (CC-BY 2.0)

Ogólne Policz się! - czyli jaka jest Twoja wartość netto?

Raz na pół roku lub raz na rok warto poświęcić godzinę lub dwie i „policzyć się”. Ile mamy, ile jesteśmy winni i jak układa się nasz finansowy bilans. A skoro jesteśmy teraz niemal dokładnie w połowie roku, to doskonała okazja by podstawić dane w poniższym równaniu:

twoja wartość netto = wartość twojego majątku – twoje zobowiązania finansowe

Wynik, czyli nasza wartość netto, to najlepszy wskaźnik naszej kondycji finansowej. Zachęcamy, by poświęcić trochę czasu i spisać/zliczyć swój majątek, oszczędności, inwestycje i wszelkie zobowiązania.

Dlaczego znajomość własnej wartości netto to rzecz tak istotna? Ta wiedza pomaga nam na kilka sposobów:

1. Regularne śledzenie własnej wartości netto daje wiedzę o tym, czy nasz majątek powiększa się czy kurczy

A to nie jest zawsze takie oczywiste na pierwszy rzut oka. W naszym domu może przybywać coraz to nowych, drogich urządzeń, mogliśmy kupić nowy samochód, mogliśmy kupić większy telewizor… pozornie nasz majątek rośnie. Ale jeżeli te wszystkie zakupy były finansowane kredytami (obciążonymi prowizjami i odsetkami), to po stronie „winien” mamy więcej niż po stronie „ma”. Fizycznych składników majątku przybyło, ale kalkulator mówi, że nasza wartość netto w istocie zmniejszyła się.

2. Znajomość wielkości majątku to – oprócz miesięcznego budżetu – jeden z podstawowych składników wiedzy o naszych osobistych finansach

Miesięczny budżet daje nam informacje w skali mikro – ile w danym miesiącu zarobiliśmy, ile wydaliśmy, a ile przeznaczyliśmy na oszczędności. Ważne, by w tej skali mikro się nie zamykać, tylko mieć też oczy otwarte na szerszy obraz.

Ten szerszy obraz to właśnie spis wszystkich składników majątku i zobowiązań.

Zapisz i podsumuj wszystkie swoje oszczędności: „osad” na ROR, pieniądze na kontach oszczędnościowych, lokaty, środki odłożone na czarną godzinę.

To samo zrób z inwestycjami: akcjami na giełdzie, udziałami w funduszach inwestycyjnych, programami systematycznego oszczędzania, produktami strukturyzowanymi i wszystkimi innymi produktami inwestycyjnymi.

Następnie przejdź do majątku „stałego”, tego którego upłynnienie zajmie więcej czasu i wysiłku niż zwykłe anulowanie lokaty. Zapisz wartość swojego mieszkania, samochodu i innych sprzętów i urządzeń, które w razie czego mógłbyś sprzedać (np. takich, które nadawałyby się do wystawienia na Allegro, gdybyś nagle potrzebował na tyle dużej gotówki, że „płynniejsze” składniki majątku by na to nie starczyły).

Na koniec zapisz wszystkie swoje zobowiązania finansowe: długi, kredyty, pożyczki, zadłużenie w kartach kredytowych, debet w koncie itp.

To właśnie jest ta skala makro, która nas interesuje.

3. Taki spis majątku to informacja o własnej elastyczności finansowej

W przypadku różnych trudnych sytuacji życiowych dochodzi czasem do tego, że aby im zaradzić trzeba zacząć upłynniać własny majątek. Raz skończy się na uszczupleniu funduszu bezpieczeństwa, a innym razem trzeba sięgnąć głębiej.

W kryzysowych sytuacjach w pierwszej kolejności będziemy sięgać po fundusz bezpieczeństwa. To te pieniądze, które są naszym buforem i zabezpieczeniem przed nagłymi, niespodziewanymi wydatkami.

Jeżeli to za mało, to swoją uwagę będziemy musieli zwrócić w kierunku oszczędności. Wycofanie środków z kont oszczędnościowych jest proste i wymaga zaledwie kilku kliknięć. Zazwyczaj nic też nie kosztuje. Zerwanie lokat to też czynność łatwa, ale tu już najczęściej tracimy wypracowane odsetki.

Jeśli i to nie pomoże, to czas zacząć likwidować inwestycje. I tu już zaczynają się trudności. Nasza kryzysowa sytuacja może wymusić na nas sprzedaż akcji czy jednostek funduszy w niekorzystnym momencie, np. w dołku. Rezygnacja z niektórych produktów inwestycyjnych (np. planów systematycznego oszczędzania) może wydawać się w ogóle nieopłacalna ze względu na utratę zysków i dodatkowe opłaty za wcześniejsze wycofanie środków.

Na koniec zostają rzeczy, które upłynnić najtrudniej. Ale może zdarzyć się i tak, że niestety nasz osobisty kryzys finansowy wymusi na nas sprzedaż samochodu czy mieszkania.

Zapisanie i podsumowanie sobie wszystkich składników majątku jest o tyle ważne, że wiemy jak „silny” i elastyczny jest nasz budżet, z jakimi nagłymi wydatkami sobie poradzi i gdzie znajdują się kolejne granice bezpieczeństwa.

Fot. Flickr / Dave Dugdale, CC BY-SA 2.0

Ogólne Kiedy ograniczać wydatki?

Mądre zarządzanie domowym budżetem to wcale nie oszczędzanie na wszystkim, na czym tylko się da. To przede wszystkim wiedza o tym, na czym opłaca się oszczędzać, a na co warto wydawać pieniądze.

W neofickim zapale łatwo popaść w skrajność i ciąć wydatki gdzie tylko to możliwe. Podczas, gdy utrzymywanie domowego budżetu w takim „kryzysowym” trybie momentami jest niezbędne (np. gdy wszelkimi siłami staramy się wyjść z pętli zadłużenia), to jeżeli twoja sytuacja jest stosunkowo stabilna, to takie oszczędzanie na wszystkim może być szkodliwe.

Dlaczego?

To porównanie jest nieuniknione – tak samo, jak z dietą, tak w przypadku oszczędzania niebezpieczeństwem jest efekt jo-jo. Ograniczasz się przez jakiś okres, aż po jakimś czasie coś pęka, silna wola się wyczerpuje i zaczynasz wydawać znacznie więcej, niż przewidywał to wcześniejszy plan.

Silna wola jest jak mięsień – jej zasoby nie są niewyczerpane, a po wysiłku potrzebuje czasu, by się zregenerować. Ciągłe ograniczanie wydatków, we wszystkich możliwych obszarach, te zasoby bardzo szybko wyczerpuje.

Oszczędności, zamiast z bezpieczeństwem finansowym, zaczynają się kojarzyć z frustracją i wyrzeczeniami. Taki stan, na dłuższą metę, jest nie do utrzymania.

Co robić?

Tak jak wspomnieliśmy na początki, są rzeczy na których warto oszczędzać – i są rzeczy, na które warto wydawać pieniądze. Cały sekret w tym, by odróżnić jedne od drugich.

Zdecydowanie warto poświęcić trochę czasu na zastanowienie się nad tym, co jest dla nas ważne. Na tyle ważne, by uzasadniało nasze wydatki.

Mogą to być rzeczy podstawowe, jak na przykład prowadzenie zdrowego trybu życia. Mogą to być wydatki związane z pasjami, związane z hobby czy podróżami. A nawet rzeczy tak prozaiczne jak zapewnienie sobie wygody, np. przy codziennej pracy na komputerze (jeżeli na co dzień pracujesz na powolnym i zawodnym urządzeniu, to frustracja jest gwarantowana!).

To tylko kilka przykładów – każdy na pewno ma własny zestaw rzeczy „ważnych”.

Kiedy już je zidentyfikujemy, to dalej jest już z górki – po prostu oszczędzaj na wszystkim, co ważne nie jest.

Potrzebujesz jeszcze kilku wskazówek, kiedy ograniczać wydatki? Oto one:

  • Spłata zadłużeń. Jeżeli masz niespłacone kredyty konsumenckie, pożyczki lub dług na karcie, to spłata tych zobowiązań to zdecydowanie rzecz „ważna”. Pozbycie się kredytów powinno mieć zawsze jeden z najwyższych priorytetów.
  • Fundusz bezpieczeństwa. Nawet jeżeli wydaje ci się, że nic złego nie może cię spotkać, to i tak mimo wszystko jakieś pieniądze na niespodziewane wydatki warto mieć. Ten cel również warto wpisać na listę rzeczy ważnych.
  • Jeżeli rozważasz jakiś zakup, ale odpowiedź na pytanie „czy na pewno tego potrzebuję?” sprawia ci trudności, to jest to sygnał, że pewnie jest to rzecz, na którą niekoniecznie warto wydawać pieniądze.
  • Jeżeli dany zakup nie zdaje testu kilku dni namysłu. To świetny sposób na powstrzymanie się od impulsywnych zakupów – po prostu daj sobie kilka dni, by się nad tym zastanowić. Jeżeli po tym czasie dany zakup nadal będzie wydawać ci się potrzebny, to znaczy, że coś jest na rzeczy. Ale częściej niż nie, po tych kilku dniach zdajemy sobie sprawę, że była to tylko tymczasowa zachcianka.
  • Jeśli ten wydatek miałby wpędzić cię w nowe kredyty, to zdecydowanie nie jest to najlepszy pomysł.

Fot. Flickr / Alan Cleaver, CC-BY 2.0

Ogólne Myślisz, że nie masz z czego oszczędzać? Zdziwisz się!

„Nie mam z czego oszczędzać” to jedna z najpopularniejszych wymówek, przez którą nawet nie próbujemy zabrać się za nasze finanse domowe. Jak wiele innych wymówek, ta często jest oparta na błędnych przesłankach.

Bo jeżeli przyjrzeć się szczegółowo  miesięcznym wydatkom, to prawie na pewno da się tam znaleźć cały szereg drobnych oszczędności.

„Drobnych” to tu słowo klucz. Łatwo takie okazje do niewielkich oszczędności zlekceważyć. „5 zł przecież nie uratuje mojego budżetu” to wniosek, który przychodzi całkiem łatwo. Nic bardziej mylnego! Nawet małe sumy potrafią mieć tu duże znaczenie. Dlatego też od czasu do czasu piszemy na blogu o tym, by odkładać nawet drobne oszczędności i by nie lekceważyć drobnych zysków.

Także te pozornie niewielkie i nieszkodliwe zakupy w dłuższej perspektywie również kumulują się do poważnych kwot. Tak, te 5-10-15 zł wydawane codziennie na kawę, ciastko czy inną przekąskę na mieście ma znaczenie dla Twojego budżetu!

Dlatego tak istotne jest nabycie umiejętności zapanowania nad takimi przypadkowymi wydatkami. A to nie zawsze takie proste – najpierw trzeba w ogóle zauważyć, że wydajemy pieniądze w taki sposób!

Bo takich drobnych zakupów dokonujemy często w pośpiechu, np. w drodze do pracy. I nie mamy wtedy głowy do tego, by zabrać rachunek, czy zapisać wydatek w swoim notatniku, by uwzględnić później tę kwotę w swoim budżecie lub w wydatkach gotówkowych w Kontomierzu.

A podczas większych zakupów? Łatwo nikną w jakimś większym rachunku.

Warto więc wyrobić sobie nawyk bardziej refleksyjnego podejścia do zakupów i drobnych przekąsek czy kaw na mieście. Te kilka złotych tu i tam w ciągu miesiąca może zsumować się nawet do trzycyfrowej kwoty.

Podobną pomocą mogą być wszelkie programy „automatycznego” oszczędzania. Dziś kilka banków oferuje automatyczne przelewanie drobnych kwot po każdej transakcji na osobne konto oszczędnościowe – czy to jako procent wartości transakcji, stałą kwotę, lub „zaokrąglenie” do pełnych 10 zł.

Takie programy to utrapienie osób ręcznie przepisujących swoje transakcje w budżecie domowym (np. w Excelu), ale dla kogoś, kto chce się rozprawić z wymówką „nie mam z czego oszczędzać” to idealne rozwiązanie na początek. Otwiera oczy i pokazuje, że jakieś pole do oszczędności jednak istnieje!

Fot. Flickr / Branko Collin

Problem z różnymi pułapkami finansowymi, w które często wpadamy, jest taki, że właściwie każdy błąd i każde nienajlepsze posunięcie strasznie łatwo jest uzasadnić i zracjonalizować.

Polacy często odkładają oszczędzanie na emeryturę „na później”, lekceważą sens oszczędzania w ogóle, prowadzenie budżetu domowego wydaje się zbędnym obowiązkiem, a kredyt i zadłużanie się całkiem normalną formą finansowania zakupów.

I jakkolwiek nieracjonalna wydawałaby się taka postawa, to stoi za nią cały szereg przekonań umacniających trwanie w tym nie najkorzystniejszym dla własnych finansów stanie. Dziś rozprawiamy się

„Emerytura? Przecież ja mam dopiero … lat!”

Mając 20-, 30-, czy nawet 40-kilka lat emerytura może wydawać się całkiem odległą myślą. Tym bardziej, że rząd dba o to, byśmy do emerytury mieli jak najdalej przesuwając wiek emerytalny.

Tymczasem o emeryturze warto pomyśleć jak najwcześniej.  Pomyśleć – i zacząć odkładać pierwsze pieniądze na ten cel. Choćby niewielkie. Bowiem im więcej czasu damy takim oszczędnościom, tym większą wartość będą one miały w momencie przechodzenia na emeryturę.

Za to im później zaczynasz, tym większe kwoty będziesz musiał odkładać co miesiąc, by zapewnić sobie ten sam poziom życia na emeryturze.

To ważne zwłaszcza teraz, gdy ZUS ogłasza jak kosmicznych kwot brakuje na wypłaty emerytur. W ciągu najbliższych pięciu lat może to być nawet 400 mld złotych. Budżet państwa będzie miał spory problem z uniesieniem takich wydatków. Zdecydowanie warto pomyśleć o samodzielnym odkładaniu na emeryturę—i to niezależnie od wieku, w jakim teraz jesteśmy.

„Prowadzenie budżetu? Ja mam wszystko w głowie”

Brak wiedzy o przepływach finansowych w naszym własnym budżecie to prosta droga do tego, aby pieniądze przeciekały nam przez palce.

Budżet domowy to podstawa. Nieważne jak go prowadzisz: w Kontomierzu, w Excelu, na kartce papieru, czy jakkolwiek inaczej. Ważne, że w ogóle go prowadzisz. Bo budżet domowy to sprawdzony sposób na śledzenie własnych pieniędzy i pilnowanie, by nie wydawać więcej niż się zarabia. Dzięki niemu można dokładnie przeanalizować ile wydaliśmy na daną kategorię dóbr czy usług, oraz jak te wydatki miały się do zakładanego planu. Wycieki z portfela nie będą miały gdzie się ukryć.

„O oszczędzaniu pomyślę później—teraz mam inne rzeczy na głowie”

Zbyt późne oszczędzanie jest błędem nie tylko przy odkładaniu na emeryturę, ale też na każdy inny cel. Nawyk regularnego oszczędzania warto wyrobić sobie jak najwcześniej. Im później zaczynamy, tym więcej musimy potem nadrabiać i tym więcej musimy odkładać, by wyrobić się przed „terminem”.

Im szybciej damy szansę zadziałać procentowi składanemu, tym lepiej dla naszych finansów.

„Nic złego nie może mi się stać”

Lepiej nie lekceważyć ryzyka i mimo wszystko starać się przygotować na najgorsze. Bo bez porządnego funduszu bezpieczeństwa daleko nie zajedziemy. Pierwszy lepszy niespodziewany wydatek rozłoży nasz budżet domowy na łopatki.

Zamiast szukać pieniędzy na szybko, pożyczać od znajomych, czy posiłkować się kredytem o ile wygodniej i rozsądniej byłoby sięgnąć do własnych oszczędności—przeznaczonych dokładnie na ten cel. Fundusz na nieprzewidziane wydatki to podstawa dobrego zarządzania domowymi finansami.

„Spokojnie, przecież zadłużam się rozsądnie”

Karta kredytowa może być bardzo kosztowną pomyłką finansową. Choć banki często proponują ją swoim klientom, to zdecydowanie nie jest to produkt dla każdego. Karta kredytowa sprawdza się tylko, gdy spełnione są dwa podstawowe warunki: zawsze spłacamy całe zadłużenie w okresie bezodsetkowym oraz mamy pełną kontrolę nad tym ile wydajemy.

Jeżeli nie spłacasz całego zadłużenia co miesiąc, lub co gorsza spłacasz jedynie kwotę minimalną, to nakładasz na siebie drogi i długoterminowy kredyt. Jeżeli chcesz oszczędzać pieniądze, to jednym z pierwszych kroków powinno być zrezygnowanie z konsumpcji finansowanej zadłużeniem. A w dalszej kolejności jak najszybsza spłata karty. Nie ma co oglądać się na lokaty na 3% czy nawet 4%, skoro wisi nad nami zadłużenie oprocentowane na 12% w skali roku.

Fot. Flickr / GotCredit

Ogólne Czas na mądre oszczędzanie na jedzeniu

Niedawno pisaliśmy o tym, że oszczędzanie na jedzeniu – i kierowanie się wyłącznie ceną przy wyborze produktów spożywczych – może przynieść więcej szkody niż pożytku. Drobna oszczędność teraz to kłopoty w przyszłości, problemy z dietą i najpewniej ze zdrowiem.

Jedzenie to jednak lwia część naszych domowych budżetów. Nie może być przecież tak, że to kategoria zupełnie nie do ruszenia. Przeciwnie!—i tu znajdzie się miejsce na oszczędności. Tylko trzeba po prostu być ostrożniejszym niż w przypadku choćby wydatków na przyjemności.

Ogranicz jedzenie na mieście

Jedzenie na mieście jest drogie. Posiłki przygotowywane samodzielnie w domu wychodzą często znacznie taniej. A do tego mamy większą pewność co do rodzaju i jakości składników użytych do przygotowania potraw.

Rób duże porcje, ale nie marnuj jedzenia

Przygotuj raz, ale porcję na dwa dni. Oszczędzisz czas i zużyjesz za jednym razem więcej produktów, więc jest mniejsza szansa, że cokolwiek zostanie niewykorzystane i się zepsuje. Oczywiście, robiąc większą porcję trzeba też to jakoś rozsądnie wpisać w swój plan posiłków i też uważać, by nic nie zmarnować.

Jedzenie, składniki i równowaga

W jedzeniu bardzo ważna jest równowaga. Nie tylko w znaczeniu zrównoważonej diety, ale też to, by nie przegiąć w żadną stronę z ilością jedzenia. Czyli aby z jednej strony nie kupować za mało i nie głodzić się i z drugiej strony by nie przeszacowywać swoich potrzeb.

Jeżeli kupujemy za dużo, jeżeli kupujemy „na zapas” i tych zapasów we właściwym czasie nie wykorzystamy, to szybko odczujemy finansowo taki nawyk. Musimy to zmarnowane jedzenie i przeterminowane produkty wyrzucić. W śmietniku ląduje coś, za co zapłaciliśmy i czego nie mogliśmy wykorzystać.

Dlatego tu ważne jest planowanie i dokładne (na tyle, na ile się da) określenie potrzeb wszystkich domowników. Tak, aby przygotowywać tylko tyle jedzenia, ile potrzeba.

Jeżeli przeszacujemy potrzeby swojej rodziny i po posiłkach część jedzenia zostaje i się marnuje, to jest to wyraźny sygnał, że warto dostosować swoją listę zakupów i plan posiłków na kolejny tydzień.

Gotowanie, energia i ciepło

Przygotowując posiłki na kuchence – czy to gotując zupę czy smażąc coś na patelni – warto przykrywać garnki i patelnie. W ten sposób potrawy będą gotowe szybciej, więc zużyje się mniej energii.

Gotując na płycie elektrycznej dobrze dbać też o to, by właściwie dobrać rozmiar garnków do rozmiarów pola grzewczego. Garnek nie powinien być mniejszy niż płytka grzewcza, na której stoi, dzięki czemu energia nie będzie się marnować.

Gotując wodę dobrze pamiętać o tym, by gotować tylko tyle wody ile potrzebujemy. Ograniczając nadmiar znów zaoszczędzimy energię.

Piekąc coś w piekarniku lepiej nie otwierać drzwiczek co chwila, by sprawdzić „czy już jest gotowe”. Powietrze w środku musi wtedy zagrzać się na nowo, a proces pieczenia przedłuża się. A to oznacza większe zużycie energii i ostatecznie większe wydatki dla nas.

A skoro już o gorącym powietrzu mowa… podczas pieczenia w piekarniku, możemy wyłączyć zasilanie na ostatnie kilka minut pieczenia. Nagrzane powietrze w środku powinno wystarczyć, by spokojnie dokończyć ten proces.

Lodówka i zimno

Lodówka odpowiada za znaczną część zużycia energii w całym mieszkaniu. Dlatego na ten element wyposażenia kuchni warto zwrócić szczególną uwagę. Jak możemy dbać o to, by lodówka nie zużywała za dużo energii?

Gdy otwieramy lodówkę, róbmy to na krótko. Jeżeli zostawimy drzwi lodówki otwarte zbyt długo, to ponowne „wyziębienie” wnętrza pochłonie niepotrzebnie dużo energii.

W ogóle trzeba unikać jakiegokolwiek nagrzewania wnętrza lodówki. Nie wpuszczamy więc do środka ciepłego powietrza – trzymając lodówkę otwartą jak najkrócej, ale też nie wkładamy do środka ciepłych potraw, np. świeżo ugotowanej zupy. Ciepłym potrawom lepiej pozwolić najpierw ostygnąć.

Ważne jest też samo położenie lodówki w kuchni. Lodówka nie powinna znajdować się blisko źródła ciepła. W im chłodniejszym miejscu będzie stać, tym bardziej będzie wydajniejsza.

Fot. Flickr / rhodes

Ogólne Potrzebujesz motywacji do oszczędzania?

Czasami nie jest łatwo nakłonić się do odkładania pieniędzy. Zwłaszcza gdy wszystko dookoła motywuje do czegoś całkiem innego…

Rzecz ma się tak... Wiesz, że warto oszczędzać. Że bez własnych odłożonych środków twoja emerytura ledwie wystarczy na życie. Że bez funduszu awaryjnego pierwszy lepszy nagły, nieprzewidziany wydatek będzie oznaczać konieczność wzięcia kredytu w banku lub zaciągnięcia pożyczki u rodziny lub znajomych. Że z własnymi oszczędnościami będziesz czuć się znacznie bezpieczniej

To wszystko wiesz. Znasz nawet pewnie mnóstwo porad jak oszczędzać pieniądze. Czytasz przecież ten blog, jak i pewnie cały szereg innych o oszczędzaniu, finansach domowych, budżecie itp. Tylko jakoś strasznie trudno jest zacząć wprowadzać to w życie. Jak to zrobić?

Zacznij już teraz

Najtrudniejszy jest moment tuż przed początkiem – potem łapiesz wiatr w żagle i jest już coraz łatwiej.

Zacznij już dziś. Nie czekaj na żadną magiczną datę – na poniedziałek, na początek tygodnia, na następną wypłatę. Jeżeli dziś podjąłeś decyzję o oszczędzaniu, to odkładaj pieniądze, a nie działania w czasie. Idź za ciosem i już teraz zrób pierwszy krok. Pamiętaj, że nie musi to być od razu jakaś wielka, radykalna zmiana. Małe kroki są jak najbardziej ok…

Zacznij od małych kroków

To zawsze jest duża pokusa. Wyobrazić sobie idealny stan i od samego początku wszystko ustawić tak, by było idealnie i optymalnie… Odkładać iks procent pensji, oszczędzać energię, paliwo itp. Tylko potem szybko okazuje się, że te wszystkie założenia – przynajmniej na początku – są nie do utrzymania, a wprowadzone zmiany zbyt gwałtowne.

Nawyk oszczędzania najlepiej wprowadzać do swojego życia powoli, bez drastycznych zmian. Tak aby nie odczuwać tych zmian we własnym stylu życia.

Nie licz na szybkie efekty

I tu zaczynają się złe wiadomości. By zauważyć pierwsze efekty, pierwsze konkretne zyski – nie tylko t psychologiczne, ale też te wyrażone w złotówkach – trzeba będzie trochę poczekać. Ten czas można spokojnie liczyć w latach.

No właśnie – te „kilkanaście” czy nawet „kilkadziesiąt” lat trochę odstrasza. A taki horyzont czasowy dla naszych oszczędności powinniśmy mieć na uwadze. Oszczędzanie to szkoła cierpliwości. Efekty nie przychodzą szybko – wręcz przeciwnie. Im dłużej czekasz, na tym większą „nagrodę” możesz liczyć.

Na początku wszystko będzie szło strasznie wolno. Pierwsze kilkadziesiąt złotych oszczędności pewnie wielkiego wrażenia nie będzie robić. I nie uratuje cię w sytuacji nagłych wydatków. Ale wraz z kolejnymi wpłatami do „skarbonki” oszczędności będą rosły coraz szybciej. Zacznie działać procent składany, odsetki będą generować kolejne odsetki i po kilku latach „zrobisz” sobie trzynastą pensję z samych zysków z oszczędności. A to już coś!

Stawiaj sobie cele i monitoruj postępy

Pierwsze kroki masz już za sobą? Zaplanuj kolejne! Dobrze jest mieć jeden główny długoterminowy cel, do którego się dąży – to wyznacza określony kierunek w działaniu. Ale równie ważne jest stawianie sobie celów krótkoterminowych, z horyzontem czasowym kilku miesięcy.

Np. uzbierać na funduszu awaryjnym 1000 zł w cztery miesiące.

Dlaczego warto stawiać sobie takie cele?

Dzięki nim możesz na bieżąco monitorować swoje postępy. Dokładnie wiesz na jakim etapie jesteś i ile ci brakuje do realizacji założonego celu. Już samo to, że tak patrzysz sobie na ręce motywuje do utrzymania dyscypliny.

Poza tym, gdy zrealizujesz jakiś cel, to daje to dużo satysfakcji. A taka „nagroda” to kolejny poważny motywacyjny dopalacz.

Dobrą metodą przy stawianiu sobie celów jest metoda SMART. Określa ona jaki skutecznie określić swoje cele. Taki cel powinien być:

  1. Konkretny – jasno sformułowany. Abstrakcyjne określenia typu „chcę być bogaty” odpadają.
  2. Mierzalny – powinieneś móc w łatwy sposób określić swoje postępy i mieć jasny warunek wykonania celu.
  3. Wykonalny – cel powinien być ambitny, ale nie do przesady. Z drugiej strony nie powinien być za łatwy. Jego wykonanie powinno wymagać wysiłku, ale powinno być w zasięgu ręki.
  4. Ważny – dobrze, gdy cel jest istotny. Skoro mówimy tutaj o pieniądzach, emeryturze i bezpieczeństwie finansowym, to ten warunek jest właściwie automatycznie spełniony.
  5. Określony w czasie – daj sobie ściśle określony czas na realizację celu. Po tym czasie zweryfikuj i oceń swoje działania.

A czy wy macie jakieś swoje sposoby na zmotywowanie siebie do oszczędzania? Jakie były wasze pierwsze kroki. A może udało wam się kogoś namówić do oszczędzania pieniędzy – jak?

Fot. Flickr / Courtney Dirks

Ogólne Daj sobie miesiąc na wdrożenie dobrych nawyków finansowych

Prowadzenie skutecznego domowego budżetu to kwestia nawyków. Wypracowywania sobie tych dobrych i eliminowania tych złych. To zdumiewające jak wiele rzeczy, często szkodliwych, szybko wchodzi nam w krew.

Od drobiazgów, jak niewyłączanie światła w nieużywanych pomieszczeniach, przez rzeczy nieco większe – jak częste jedzenie na mieście, po tolerowanie już całkiem poważnych  wycieków z portfela.

Zaraz zaczyna się nowy miesiąc, to dobra okazja do tego, aby na poważnie zacząć walkę z negatywnymi nawykami i wzmacniać te pozytywne.

To też doskonały pretekst do tego, aby krytycznie przyjrzeć się swoim wydatkom i szerzej – tym jak zarządzamy naszymi finansami. Każde zachowanie, każdy nawyk warto prześwietlić pod kątem kilku czynników:

  • czy przybliża czy oddala mnie od moich celów finansowych?
  • czy wprowadza pozytywne czy negatywne wartości do mojego życia?
  • czy to rzecz przemyślana czy impulsywna?
  • czy jest w zgodzie z tym, jak wyobrażam sobie swoje dobre/idealne życie?
  • czy to daje widoczne, pozytywne efekty?

Co jeszcze możesz zrobić przez najbliższy miesiąc? Oto kilka pozytywnych nawyków finansowych, które zdecydowanie polecamy.

Po pierwsze – i prawdopodobnie najważniejsze – prowadź budżet domowy. Zbieraj paragony, zapisuj wydatki, analizuj i planuj swój budżet. Nawet jeżeli za te 29 dni uznasz, że to nie dla ciebie, to pod koniec zostaniesz z bardzo cennym zbiorem danych: kiedy, ile i na co wydajesz. Te informacje naprawdę często się przydają!

Odkładaj drobną, wyznaczoną sumę każdego dnia. Złotówka, pięć złotych, może więcej? Oszczędzanie warto zacząć od drobnych kroków. Jednym z nich jest… regularne odkładanie drobnych. Te kilka złotych można łatwo zaoszczędzić rezygnując z pewnych drobiazgów – np. codziennej kawy po drodze do pracy.

Robienie wszystkich zakupów z wcześniej sporządzoną listą. To jeden z najlepszych sposobów na ograniczanie wydatków. A także na spokojniejszą głowę – zastanawiając się wcześniej nad listą zakupów zyskujesz pewność, że nie zapomnisz o żadnej potrzebnej rzeczy. Oszczędzisz czas (i być może nawet pieniądze na dojazdy) nie musząc się wracać do sklepu po coś, co wypadło Ci z głowy.

Trzymanie się listy jest o tyle przydatne, że znieczula na wszystkie marketowe promocje (a promocje nie służą temu, żebyś wydał mniej, tylko by sklep zarobił więcej; ewentualnie by szybciej pozbył się produktów, którym kończy się termin ważności). Poza tym, wszelkie inne wysiłki sprzedawców, mające na celu skłonienie klientów do kupowania więcej, tracą na znaczeniu – np. specyficzne ustawianie alejek sklepowych (najpotrzebniejsze rzeczy umieszczone jak najdalej) lub ustawianie kuszących drobiazgów przy kolejkach do kas. Trzymając się listy włożymy do koszyka tylko to, czego faktycznie potrzebujemy.

Płacenie wyłącznie gotówką. Jeżeli masz w portfelu same karty kredytowe zadłużone pod limit, to jest to doskonałe rozwiązanie dla ciebie. Nie dość, że zaczniesz oszczędzać 20% przy każdym zakupie (brak kredytu = brak odsetek), to – jak wskazują kolejne badania – płacąc gotówką będziesz wydawać mniej.

--

Zacznij już od pierwszego lutego! To najkrótszy miesiąc w roku, więc trzymanie się tych dobrych nawyków finansowych przez cały luty nie powinno być takie trudne :).

Fot. Flickr / H. Michael Karshis

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies