Filtrowanie wszystkich postów po tagu "jak oszczędzać pieniądze." Wyczyść filtr

Wracamy po dłuuugiej majówce! I od razu bierzemy się do pracy nad budżetem domowym.

Jeżeli jesteś na bieżąco z naszą serią o porządkowaniu domowych finansów, to pewnie przejrzałeś już swoje konta, karty i lokaty i pozbyłeś się tego, co niepotrzebne lub po prostu drogie.

Ale produkty finansowe to tylko jedna strona medalu. Po drugiej stronie są jeszcze rzeczy, na które mamy największy wpływ: wydatki i miesięczny budżet.

A tam też można zawsze znaleźć kilka rzeczy, które wymagają uwagi.

Wiosna to dobry moment na przyjrzenie się swoim finansom z bliska. Jesteśmy już po dużych zimowych wydatkach (święta, ogrzewanie…), a jeszcze przed wakacjami i długimi urlopami. W związku z tym miesięczne wydatki są najbardziej przeciętne jak tylko mogą być. To znaczy, że w domowym budżecie nie ma żadnych dodatkowych pozycji, które istotnie odbiegałyby od średniej.

Do przeglądu budżetu warto podejść od dwóch stron:

  1. Znaleźć niepotrzebne wydatki.
  2. Zweryfikować ustalone przez siebie kategorie wydatków.

Szukamy niepotrzebnych wydatków

Podstawowym celem prowadzenia domowego budżetu jest zwiększenie świadomości na temat tego, na co i ile pieniędzy wydajesz. Tworzysz własne kategorie wydatków (lub pozostajesz przy tym, co podpowiada Kontomierz), zapisujesz/importujesz każdą transakcję i w efekcie otrzymujesz pełną rozpiskę: ile, gdzie i na co wydałeś pieniądze.

Kolejny krok to weryfikacja rzeczywistych wydatków z planami. Prowadząc budżet, jedną z podstawowych czynności jest właśnie planowanie. Na początku każdego miesiąca warto poświęcić pół godziny i dokładnie rozpisać ile pieniędzy zamierzasz przeznaczyć w ramach każdej z Twoich kategorii zakupów.

Pewne rzeczy wiesz od razu: wszelkie abonamenty, czynsze, raty są z reguły stałe. Inne wydatki musisz oszacować (np. na jedzenie, na rozrywkę itp.).

Tak skonstruowany budżet da Ci kolejną informację: w którym miejscu przekraczasz wydatki, a gdzie masz jeszcze „luz”.

I to jest właśnie moment, w którym należy przejść od teorii do praktyki.

Zwłaszcza, jeżeli w danej kategorii wydatków przekraczasz limit już od kilku miesięcy.

Z czego wynika ta rozbieżność?

  • czy w danym miesiącu zdarzyło się coś szczególnego, co uniemożliwiło Ci trzymanie się planu?
  • czy Twoje plany są zbyt optymistyczne?
  • jaka jest skala zjawiska – przekraczasz budżet tylko o kilka złotych, czy może o wiele więcej?
  • jak ta rozbieżność wpływa na Twój cały budżet – czy mimo to nadal się bilansuje?

Warto zadać sobie te kilka pytań. Ale to jeszcze nie wszystko. Jest jeszcze coś, czego nie wyczytasz z tabelek w Excelu czy podsumowania w Kontomierzu.

To rzeczy, z których nie korzystasz, a za które wciąż płacisz. Z przyzwyczajenia, na wszelki wypadek, czy po prostu dotychczas nie chciało Ci się nic z tym robić.

Weź pod szczególną uwagę wszelkiego rodzaju abonamenty:

  • czy Twój plan taryfowy w komórce jest odpowiedni, czy może co miesiąc zostajesz z kilkudziesięcioma niewydzwonionymi minutami?
  • czy oglądasz te wszystkie kanały telewizyjne, czy może warto zmniejszyć pakiet?
  • czy masz jakieś płatne konta bankowe, z których już nie korzystasz?
  • prenumeraty magazynów, których już nie czytasz lub co najwyżej przeglądasz?
  • karta na siłownię, z której korzystałeś ostatni raz przy okazji noworocznych postanowień?

To są naprawdę konkretne oszczędności.

Upraszczamy budżet

Pieniądze to jedno, ale warto spojrzeć na swój budżet pod jeszcze jednym kątem.

Wielu ludzi zniechęca się do budżetowania, bo to zbyt nudne, pracochłonne lub wymagające zbyt dużej skrupulatności.

To zazwyczaj wynika z całkiem niewłaściwego podejścia: ogromnej dokładności, mnożenia kategorii na każdy możliwy wydatek. W efekcie budżet domowy staje się coraz bardziej czasochłonnym obowiązkiem.

A przecież można to sobie znacznie ułatwić! Kontomierz automatycznie importuje Twoje transakcje kartami płatniczymi i nadaje im kategorie wydatków. Większość pracy jest już wykonana za Ciebie.

A co jeżeli prowadzisz budżet „ręcznie”? Warto co jakiś czas robić gruntowny przegląd ustalonych wcześniej kategorii wydatków. I pozbywać się tych, w ramach których nic się nie działo przez ostatnie miesiące.

Tak, aby zawsze mieć porządek w domowych finansach. Skuteczny budżet to prosty budżet.

Fot. Flickr / 401K 

Ogólne Wiosenne porządki w finansach domowych: lokaty odnawialne

  • 28 marca 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

To druga część serii o porządkowaniu domowych finansów na wiosnę.

W pierwszej części przeglądaliśmy konta oszczędnościowe szukając takich, które nie przydadzą się po zmianach podatkowych po 1 kwietnia.

A dzisiaj bierzemy na tapetę lokaty.

--

Czy wiesz kiedy kończą się Twoje lokaty?

Co się stanie z Twoimi lokatami z codzienną kapitalizacją po 1 kwietnia?

Czy Twoje lokaty są odnawialne, czy po zakończeniu czasu trwania lokaty środki wrócą na Twoje konto?

Przy okazji wiosennych porządków warto zadać sobie te kilka pytań i poświęcić chwilę na sprawdzenie szczegółów.

Terminy założenia i zakończenia lokat

Daty zapadalności lokat są o tyle ważne, że mają duży wpływ na Twoją płynność finansową. Mając jakieś środki do dyspozycji lepiej nie zakładać lokat za całą sumę i zamrażać pieniędzy na bp. 6 czy 12 miesięcy. Korzystniejszym rozwiązaniem jest takie rozplanowanie lokowania środków, by zakładać lokaty np. w miesięcznych odstępach.

Dzięki temu, w przyszłości, co miesiąc będziesz mieć uwalnianą część Twoich oszczędności. Poza tym środki podzielone będą na kilka mniejszych „paczek”. A to się bardzo przydaje w sytuacjach nieprzewidzianych – albo przewidzianych, ale zapomnianych (np. kolejna roczna składka za samochodowe OC).

Gdybyś w takiej sytuacji miał zrywać jedną dużą lokatę i tracić wszystkie odsetki, to byłoby niefajnie. A tak – część pieniędzy masz pod ręką, a jeżeli potrzebujesz więcej – możesz zerwać kolejne lokaty. Tymczasem, reszta oszczędności dalej pracuje.

Odnawialna czy nie?

Często zdarza się, że przy zakładaniu lokaty banki nie pytają nas o zdanie – czy chcemy automatycznie odnawiać lokatę, czy to tylko jednorazowa historia.

Dla banków domyślne ustawienie to oczywiście „odnawialna”. Banki lubią zapominalskich. Z jednej strony zapominają spłacić kartę kredytową w terminie, co jest doskonałym pretekstem do naliczenia odsetek i karnych opłat. Z drugiej strony, zapominają o swoich lokatach i zostawiają je w banku dłużej niż by chcieli. Często na zwyczajnie niekorzystnych warunkach.

Bo przy lokatach odnawialnych, bank na kolejny okres może nie zaoferować tych samych warunków, co w dniu zakładania lokaty. To byłoby zbyt idealne, by być prawdziwe – założyć masę odnawialnych lokat podczas bankowej wojny na odsetki. 9% rocznie gwarantowane do końca życia to by było coś ;).

W rzeczywistości jest mniej korzystnie dla klientów. Bank po prostu odnowi lokatę według tego, co ma aktualnie w ofercie. A to nie musi być najlepsza oferta na rynku.

Dlatego swoich oszczędności na lokatach trzeba pilnować

Ale to nie jedyny powód!

Lokaty to niby bezpieczna inwestycja, ale to tylko pozory. Zawsze można przegrać z inflacją – i w ujęciu realnym nasze oszczędności będą topnieć. W dniu zakończenia lokaty będziemy mogli za zgromadzone środki kupić mniej niż w dniu lokowania oszczędności.

Warto na bieżąco szukać najlepszych lokat na rynku i powierzać środki tym bankom, które oferują w danym momencie najwyższe oprocentowanie.

Fot. Flickr / randihausken 

Jest kilka dobrych powodów ku temu, by właśnie teraz dokładnie przejrzeć swoje produkty finansowe.

Po pierwsze, zbliża się 1 kwietnia, czyli dzień, w którym zmienią się zasady opodatkowania oszczędności.

Po drugie, warto przynajmniej raz do roku robić gruntowny przegląd swoich domowych finansów. Począwszy od domowego budżetu i miesięcznych wydatków, przez posiadane produkty finansowe, aż po wykupione usługi abonamentowe.

Może w ciągu ostatniego roku na nic się nie przydały? Może nadchodzące zmiany w prawie podważą sens trzymania pewnych kont w bankach?

Nie warto płacić za coś, czego w ogóle się nie używa i co nie daje praktycznie żadnych korzyści.

Po trzecie, jaka jest lepsza pora na takie działania, niż czas wiosennych porządków?

Naszą „porządkową” serię zaczynamy od kont oszczędnościowych z codzienną kapitalizacją odsetek.

Przez ostatnie lata opłacało się posiadać takie konta. Niektórzy nawet tak optymalizowali swoje oszczędności, że rozdzielali swoje pieniądze na drobne kwoty i odkładali je na wielu kontach oszczędnościowych. Korzystne zasady zaokrąglania podatku od zysków kapitałowych sprawiały, że taki proceder się opłacał.

Lokując małe kwoty (okolice 50-100 zł) na różnych kontach oszczędnościowych z dzienną kapitalizacją można było wyciągnąć ponadprzeciętne stopy zwrotu. Od 8% do 10% rocznie.

Wprawdzie działało to tylko dla małych kwot, ale dla kogoś z niewielkimi oszczędnościami było to rozwiązanie jak znalazł.

A dziś?

Dziś to kompletnie nie ma sensu. Gdy za kilka dni podatek będzie naliczany zgodnie z nowymi zasadami, 1 grosz odsetek dziennie od zdeponowanych 50 zł będzie opodatkowany na… 1 grosz.

Dlatego wiosenne porządki w finansach warto zacząć od przeglądu posiadanych kont oszczędnościowych. Zwłaszcza, że co aktywniejsi optymalizatorzy mogą mieć w swoim portfelu po kilkanaście takich kont (sam eurobank pozwalał na założenie 15 takich kont na osobę).

Jeżeli Twój bank nie zmienił ostatnio częstotliwości naliczania odsetek na kontach oszczędnościowych z dziennej na miesięczną (na początku marca zrobił tak np. Alior), to najlepszym rozwiązaniem na dzień dzisiejszy jest przerzucenie środków z kont z dzienną kapitalizacją na nowe konta z kapitalizacją miesięczną.

W ten sposób nie stracisz wypracowanych odsetek.

Pozostawiając środki na kontach z dzienną kapitalizacją ryzykujesz, że Twoje oszczędności zostaną opodatkowane dużo wyżej, niż nominalne 19% „podatku Belki” (a to jest możliwe w związku z nową zasadą, że podatek będzie zaokrąglany zawsze w górę).

Czy likwidować rachunki z dzienną kapitalizacją?

Sam obecnie się z tym wstrzymuję – i to samo radziłbym Tobie. Warto poczekać i zobaczyć co w kwietniu zaproponują banki. Być może przemianują dotychczasowe konta na takie z przyzwoitym oprocentowaniem i kapitalizacją miesięczną?

Jak dla mnie, im mniej wizyt w oddziale banku, tym lepiej. Jeżeli miałbym teraz likwidować konta tylko po to, by w kwietniu lub maju zakładać je na nowo, to nie ma to żadnego sensu.

Tym niemniej, warto wrócić do tej sprawy pod koniec kwietnia i zamknąć te rachunki, które nie przyniosą już żadnych zysków.

A pozbywanie się nieużywanych rachunków i bieżące śledzenie zmian opłat w tych kontach, które nam pozostały, to bardzo dobry zwyczaj. Bo przecież można skończyć jak niektórzy klienci Polbanku, zaskoczeni dodatkowymi prowizjami za przelewy z kont oszczędnościowych.

Fot. Flickr / Yannick_Bammert 

Ogólne Pułapki finansowe: oszczędzanie na wszystkim

Tak, tak. Oszczędzając pieniądze też można wpakować się w kłopoty finansowe!

Zwłaszcza, gdy stawiamy sobie zbyt ambitne cele, chcemy dojść do nich zbyt szybko lub po prostu ciężka sytuacja zmusza nas do (zbyt!) drastycznych cięć w domowym budżecie.

Utrzymywanie wydatków blisko niezbędnego minimum może być dobrym rozwiązaniem w sytuacji kryzysowej, ale na dłuższą metę jest szkodliwe.

Można sobie bardzo łatwo wyobrazić skutki takiej przesadnej oszczędności. Zwłaszcza teraz – zimą.

Zbyt radykalne oszczędzanie na ogrzewaniu to prosta droga do – co najmniej – przeziębienia. I na pewno sporego niezadowolenia innych domowników.

Krok dalej – oszczędzanie na lekarstwach, leczenie się domowymi sposobami i przedłużająca się choroba.

Ten czarny scenariusz można kreślić jeszcze długo…

A przykładów, gdzie nadmierna oszczędność prowadzi do zwiększonych wydatków, jest znacznie więcej.

Jednym z jaskrawszych jest oszczędzanie na jedzeniu. W tym przypadku kierowanie się wyłącznie ceną może prowadzić do problemów ze zdrowiem, gorszego samopoczucia, czy częstego uczucia zmęczenia. A to dlatego, że najtańsze produkty mają w swoim składzie dużo różnych „zapychaczy”, chemii i cukru. Tak jak napoje (cukier) w miejsce soków, czy tanie wędliny (woda) w miejsce tych lepszej jakości.

Przy zakupie jedzenia cena nigdy nie powinna być jedynym kryterium.

Kierując się jedynie ceną przy zakupie innych produktów – np. AGD czy elektroniki – skazujemy się na dość niski komfort pracy z urządzeniem. Zamiast wygody i ułatwiania sobie życia skazujemy się na frustrację.

Nie wspominając o prawdopodobnie szybkiej wizycie w serwisie.

Wybierając rower (zima to akurat bardzo dobry moment na taki zakup!) też można wybrać tanią opcję za kilkaset złotych z hipermarketu, albo sprzęt dobrej firmy (od ok. 1000 zł w górę).

Wybór tego pierwszego to niemal na pewno mniejsze bezpieczeństwo jazdy, znacznie mniejszy komfort i szybka wymiana podzespołów. „Marketowe” rowery znane są z tego, że potrafią się dosłownie rozlecieć podczas normalnej jazdy.

Wydajesz mało na starcie, ale potem dokładasz, dokładasz i dokładasz. Albo płacisz całkiem inną cenę – poświęcając zdrowie lub komfort.

Oszczędzających po prostu nie stać na najtańszą opcję.

Co oczywiście nie oznacza, że zawsze tanie = złe. Dookoła jest mnóstwo okazji, dzięki którym można dokonać naprawdę dobrego zakupu za niską cenę.

Tym niemniej, trzeba uważać. Przyjęło się, że naciągnąć chcą nas ci, co życzą sobie wysokich cen za swoje produkty. Tymczasem, równie łatwo jest dać się naciągnąć komuś, kto sprzedaje za podejrzanie niską cenę.

Fot. Flickr / 401K 

Ogólne Nie ma jednej właściwej drogi

  • ... do niezależności finansowej
  • ... do bogactwa
  • ... do wyjścia z długów
  • ... do bezpieczeństwa finansowego
  • ... do zarabiania na giełdzie

Wybierz cokolwiek z powyższej listy, a znajdziesz stu ekspertów i dwa razy więcej recept i sprawdzonych sposobów. I faktycznie, każdy z nich pewnie gdzieś się kiedyś sprawdził. Raz lub dwa.

Chcesz spłacić długi? Zacznij od tego najwyżej oprocentowanego, na tym zyskasz najwięcej. Albo zastosuj metodę kuli śniegowej i najpierw spłacaj najmniejsze długi – dzięki temu szybciej będziesz miał z głowy drobne rzeczy i będziesz mógł skupić się na dużych kredytach. Albo od razu zacznij rozglądać się za kredytem konsolidacyjnym.

Potrzebujesz bezpieczeństwa finansowego? Już dziś zacznij odkładać na emeryturę. Albo weź się za budowanie funduszu awaryjnego. Możesz też wybrać opcję, w której (za drobną opłatą) pewien stopień bezpieczeństwa finansowego zapewni Ci bank – z linią kredytową w rachunku osobistym lub limitem na karcie kredytowej.

Chcesz mieć milion na koncie? Możesz wybrać drogę długą, ale bezpieczną – konsekwentnie odkładając jakąś sumę pieniędzy i inwestując ją w mało ryzykowne instrumenty (lokaty, obligacje). Możesz też pójść drogą szybszą, ale niepewną – inwestując w akcje, lub nawet podejmując większe ryzyko – grając na instrumentach z dźwignią finansową, takimi jak kontrakty terminowe lub forex.

Dla jednych osób najlepszym sposobem na zarządzanie finansami w związku będzie wspólne konto. Inni nie wyobrażają sobie wrzucania wszystkiego do jednego worka i pozostają przy oddzielnych rachunkach.

Która droga jest lepsza? Każda się pewnie kiedyś sprawdziła. W określonych warunkach, dla danej konkretnej osoby.

Każdy z nas jest inny. Mamy różną tolerancję na ryzyko, więc wybieramy różne inwestycje. Ktoś lepiej będzie czuł się z oszczędnościami na kontach oszczędnościowych i w lokatach, bo nie może znieść widoku strat na rachunku maklerskim. Dla kogoś innego będzie to strata czasu i marnowanie okazji.

Każdy z nas ma inne doświadczenia. Ja przez ponad rok żyłem z długiem, który wydawał mi się niemożliwy do spłaty. Dlatego tak ważne jest dla mnie bezpieczeństwo finansowe i tak dużą rolę w moim budżecie domowym odgrywa oszczędzanie. Dlatego też częściej czytacie tutaj o odkładaniu pieniędzy niż inwestowaniu w ryzykowne instrumenty finansowe :).

Twoje doświadczenia mogą być całkiem inne. Możesz być w zupełnie innej sytuacji.

To co robić?

Jeżeli jeszcze nie wiesz co najlepiej sprawdza się u Ciebie – eksperymentuj. Wypróbowuj różne sposoby zarządzania pieniędzmi.

Płacisz gotówką? Może łatwiej będzie Ci płacić kartą i wszystkie wydatki śledzić w Kontomierzu? A może gotówka sprawia, że masz większą kontrolę nad swoimi wydatkami?

Budżet się nie dopina? Łatwiej będzie Ci ściąć jakieś wydatki, czy poszukać nowych źródeł dochodu?

Spisujesz wszystkie rachunki co do grosza? Czy może lepiej zaokrąglać?

Jest mnóstwo dróg do właściwego zarządzania swoimi finansami. Warto sprawdzić jak najwięcej z nich i przekonać się jaki system najbardziej nam odpowiada. Oczywiście, czasem nie trafimy, zarobimy lub zaoszczędzimy mniej, ale prędzej czy później uda się znaleźć optymalną drogę do realizacji swoich finansowych celów.

Fot. Flickr / freefotouk 

Ogólne Prosty sposób na drobne codzienne oszczędności

  • 23 stycznia 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comments

Dobre nawyki finansowe to takie czynności, które można wykonywać codziennie – bez wysiłku (nawet bez konieczności myślenia o tym, że coś takiego trzeba zrobić), a jednocześnie dające widoczne korzyści w portfelu.

Wcale nie muszą to być wielkie rzeczy. Czasami wystarczą drobiazgi, by dokonać pozytywnej zmiany w swoich finansach.

Bardzo prosta rzecz: zaokrąglenia.

Załóżmy, że prowadzisz domowy budżet i spisujesz swoje wydatki. Zamiast robić to z dokładnością co do jednego grosza – zaokrąglaj. Zawsze w górę, do pełnych złotówek. Dzięki temu prostemu zabiegowi pod koniec miesiąca zostanie Ci nawet kilkadziesiąt złotych więcej.

Bardzo dobrze działa to w połączeniu z kartą kredytową i kontem oszczędnościowym. Biorąc pod uwagę, że korzystając z karty kredytowej powinno się wydawać tylko te pieniądze, które się ma – można opracować prosty system.

Bieżące środki trzymać na RORze, a po dokonaniu zakupów kartą kredytową przelewać odpowiednią kwotę (zaokrągloną w górę) na konto oszczędnościowe, gdzie te złotówki będą potem czekać na dzień spłaty karty.

Eliminuje to przynajmniej kilka problemów:

Podstawowym problemem płacenia kartą jest brak poczucia, że wydaje się realne pieniądze. A to prowadzi do nadmiernych wydatków. Dodanie do tego procesu czynności przelewu z bieżących środków na konto oszczędnościowe pozwala z powrotem połączyć akt zakupu i wydawania pieniędzy.

Dodatkowo, wzrasta poczucie kontroli nad własnymi finansami. Zawsze wiesz ile zostało Ci do wydania i zamiast kupować rzeczy aż do wyczerpania limitu na karcie tworzysz sobie dodatkowy, psychologiczny limit – posiadanych bieżących środków.

No i na koniec wracają zaokrąglenia. Przelewając za każdym razem wyższą kwotę, zaokrągloną w górę do pełnych złotówek (lub w zależności od preferencji, zgodnie z jakąś inną zasadą, np. do pełnych piątek), gromadzisz dodatkowe oszczędności.

Ile może zostać na koniec miesiąca z takiej zabawy?

Zakładając, że średnia końcówka na rachunku to 50 gr, a w ciągu dnia płacisz kartą trzy razy (np. w sklepie spożywczym przy codziennych zakupach, na stoisku z prasą, w innych sklepach, na stacji benzynowej – wiadomo, okazji do wydania pieniędzy zawsze jest aż za dużo), to:

zaokrąglenie w górę o 50 gr * 3 rachunki * 30 dni = 45 zł.

45 złotych miesięczne dodatkowo zostaje w portfelu. A jeśli wprowadzisz ten nawyk na stałe, przy każdych zakupach, miesiąc w miesiąc – to w skali roku da to (przy tych założeniach) 540 zł. A to już całkiem konkretna kwota, która może istotnie wspomóc Twoje finansowe cele.

Oszczędzanie w ten sposób jest praktycznie niezauważalne na co dzień. I zamiast zastanawiać się „gdzie podziały się moje pieniądze?”, zaczynasz myśleć „skąd wzięły się te pieniądze?” :).

Fot. Flickr / Pics by Mike 

Ogólne Konkurs: najbardziej praktyczna rada finansowa na 2012 rok

  • 18 stycznia 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • Skomentuj!

Czy można lepiej rozpocząć nowy rok, niż noworocznym konkursem z książką do wygrania? … no dobrze, pewnie są lepsze sposoby – ale czytajcie dalej!

Co zrobić, by 2012 rok wypadł korzystnie (przynajmniej pod względem finansowym)? Wprawdzie noworoczne postanowienia czasem zawodzą, ale można podjąć kilka różnych działań, które pomogą w ich utrzymaniu.

A jakie postanowienie podjąć na ten rok? To właśnie zostawiamy Wam – i na tym polega konkurs!

Nagrodę, w postaci książki o tematyce finansowej, otrzyma osoba, która zdaniem zespołu Kontomierza opisała najlepszą, najbardziej przydatną poradę finansową na 2012 rok.

Wasze zgłoszenie może mieć postać noworocznego postanowienia, planu finansowego na 2012 rok, czy nawet pojedynczej rady. Zostawiamy to Waszej inwencji :).

Szczegółowe zasady konkursu

1. Wybierzemy jednego zwycięzcę, który zdaniem Zespołu Kontomierza opisał najbardziej przydatną i praktyczną radę finansową na 2012 rok. Ocena będzie subiektywna, ale zdradzimy czym będziemy się kierować. Naszym zdaniem, taka najlepsza rada powinna być uniwersalna (każdy lub prawie każdy może ją zastosować), praktyczna (powinna dawać realne oszczędności, ale nie uprzykrzać życia) i możliwa do wprowadzenia w życie jak najszybciej.

2. Przyjmujemy zgłoszenia tylko od fanów Kontomierza na Facebooku.

3. Będziemy brać pod uwagę tylko postanowienia wpisane w komentarzach pod tym specjalnie oznaczonym konkursowym wpisem na FB.

4. Pod wspomnianym wpisem każdy uczestnik może zostawić tylko jeden komentarz, w którym będzie Wasze zgłoszenie – rada, plan, postanowienie.

5. Konkurs trwa od dziś (18.01.2012) do piątku (27.01.2012), do godziny 23:59. Tylko w tym czasie będziemy przyjmować Wasze zgłoszenia.

6. Nazwisko zwycięzcy ogłosimy na naszej stronie na Facebooku. Tym samym kanałem skontaktujemy się z wygranym (pamiętajcie, by ustawić sobie możliwość przyjmowania wiadomości od osób spoza kręgu znajomych) w celu ustalenia szczegółów dostarczenia nagrody.

7. Główną nagrodą jest książka o tematyce finansowej.

Mamy nadzieję, że lektura nadesłanych porad (wszystkie będą publicznie dostępne na naszej stronie na FB) zainspiruje Was do wprowadzenia jakichś nowych, pozytywnych nawyków finansowych w 2012 roku.

Zapraszamy do udziału w konkursie i życzymy powodzenia!

Fot. Flickr / semuthutan

Ogólne Oszczędzanie na coś i oszczędzanie na czymś

  • 15 stycznia 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comments

Oczywiście oszczędzanie na coś jest dużo lepsze niż oszczędzanie na czymś.

Ale czasami nie ma wyjścia. Sytuacja życiowa stawia przed trudnymi wyborami – także tym, jakie wydatki ograniczyć w domowym budżecie. Albo jakiś długoterminowy cel wymaga większych lub mniejszych poświeceń, koniecznych tu i teraz.

Oszczędzanie na coś

Oszczędzanie na coś wiąże się z jakimś planem na przyszłość. Można oszczędzać na wiele rzeczy i doświadczeń – dom, samochód, ślub, studia…

Oszczędzając na coś, dobrze jest rozpatrzyć kilka ważnych czynników:

  • ile trzeba będzie za ten przyszły zakup zapłacić?
  • kiedy?
  • z czego to sfinansować – jaka część z oszczędności i (ewentualnie) jaka część z kredytów i pożyczek?
  • ile i w jaki sposób mogę odłożyć oszczędności do daty zakupu?

To są najbardziej oczywiste pytania jakie istnieją, a mimo to zdumiewająca liczba ludzi je ignoruje. Preferowana taktyka to „jakoś to będzie”, „później się zobaczy” lub „odłożę tyle, ile mi zostanie na koniec miesiąca” (czyli wiadomo ile).

A potrzebny jest plan, możliwie dokładny harmonogram tego ile i w jakim czasie pieniędzy będzie odkładane. Konkret, np.: 300 zł co miesiąc. I to odkładane na początku miesiąca, przelewane na specjalnie przygotowane do tego celu konto oszczędnościowe. Pieniądze mają tam wędrować tuż po otrzymaniu wypłaty – zgodnie z podstawową zasadą oszczędzania, czyli „najpierw płać sobie”.

Oszczędzanie na czymś

Przy oszczędzaniu na czymś motywacje mogą być dużo inne – i do tego nie zawsze muszą dotyczyć przyszłości (przyszły zakup), ale także teraźniejszości (kończą się pieniądze) lub przeszłości (trzeba spłacić długi).

No i przede wszystkim, w przeciwieństwie do oszczędzania na coś, dużo częściej jest to konieczność niż wolny wybór.

Oszczędzanie na czymś trzeba rozpocząć od dokładnego przejrzenia domowego budżetu.

Na marginesie: spisywanie domowych wydatków to nawyk, który naprawdę warto sobie wyrobić  - nawet jeśli nie ma się problemów z pieniędzmi – świadomość domowego budżetu to umiejętność, która bardzo się opłaca.

Intuicyjnym odruchem jest rozpoczęcie poszukiwania oszczędności od wydatków na przyjemności i rozrywkę. I to jest najczęściej dobry trop, chociaż pozornie „stałe” wydatki też można z powodzeniem ograniczyć. I to bez zbytniego uprzykrzania sobie życia.

Czasami już wprowadzenie kilku dobrych nawyków do codziennego życia może dać oszczędności, które będzie widać już przy kolejnym rachunku za energię czy wodę.

Kilka prostych przykładów to:

  • gaszenie świateł w nieużywanych pokojach
  • zakręcanie wody podczas mycia zębów czy golenia się
  • wyłączanie urządzeń całkowicie zamiast stosowania trybu stand-by
  • odłączanie nieaktywnych ładowarek z kontaktu
  • oszczędzanie ciepła
  • kupowanie tylko tyle, ile potrzeba – bez marnowania jedzenia
  • zmiana kont bankowych na tańsze, dające więcej korzyści
  • ekonomiczna jazda samochodem – hamowanie silnikiem, powolne dojeżdżanie do czerwonego światła, unikanie gwałtownego przyśpieszania

Znajdzie się pewnie tego dużo więcej. Takie niewielkie zmiany mogą być pierwszym krokiem w realizacji planu oszczędzania w domu.

Najważniejsze jest to, by wszystko dokładnie policzyć i na bieżąco monitorować efekty.

A Wy częściej oszczędzacie na czymś, czy na coś? 

Fot. Flickr / Images_of_Money

Ogólne Top 10 Kontomierza z 2011 roku

Pozostając jeszcze w duchu noworocznych podsumowań, przygotowaliśmy dla Was listę najlepszych blogowych artykułów z 2011 roku – tych, które czytaliście najczęściej.

1. Zmiany w "podatku Belki" - koniec lokat z kapitalizacją dzienną!

Artykuł z początku zeszłego roku, ale tym bardziej aktualny dziś. Obecnie ustawa jest już uchwalona i podpisania – odpowiednie przepisy tylko czekają na wejście w życie.

Kiedy? 1 kwietnia 2012 kończymy z lokatami i kontami z kapitalizacją dzienną – przynajmniej w takiej formie, w jakiej dziś występują. Podatek Belki zaokrąglany będzie do pełnych groszy (a nie tak jak wcześniej: do pełnych złotych) i zawsze w górę.

Czyli w praktyce od 1 gr odsetek możemy zapłacić 1 gr podatku.

Co z lokatami założonymi przed 1 kwietnia, a kończącymi się po? Od momentu, w którym zaczną obowiązywać nowe przepisy, odsetki będą naliczane i opodatkowane według nowych zasad.

Dwa kolejne artykuły pokazują, jak gorącym tematem w 2011 roku były oferty publiczne skarbu Państwa:

2. Czy warto kupić akcje JSW w ofercie publicznej?

3. Trwa oferta publiczna banku BGŻ. Czy warto kupić akcje od ministra?

Obie te oferty dały zarobić tylko tym inwestorom, którzy sprzedali akcje w okolicach debiutu.

Im później, tym mniej wesoło, co pokazuje choćby wykres JSW:

JSW

4. Jak wybrać najlepszy rachunek maklerski?

Przy okazji ofert publicznych zakładanych jest mnóstwo nowych rachunków maklerskich. Jak przy wszystkich decyzjach finansowych – nie warto brać pierwszego z brzegu, tylko przejrzeć dostępne na rynku oferty.

Koszty, dostępne funkcje i niezawodność – te czynniki koniecznie trzeba wziąć pod uwagę.

Rachunek maklerski powinien być możliwie tani (a rozrzut prowizji bywa duży między różnymi domami maklerskimi), oferować dostęp do najważniejszych funkcji (notowania online, jakaś możliwość analizy technicznej itp.), możliwość inwestowania w jak najwięcej walorów i być niezawodny (nic tak nie denerwuje, jak „awaria systemu” gdy akurat chcemy zlecić ważną transakcję).

5. Bitcoin - wirtualna waluta z prawdziwymi problemami

Bitcoin jako waluta radzi sobie raz lepiej, raz gorzej, ale na pewno jest ciekawym konceptem. Wirtualne pieniądze, bez kontroli banku centralnego, a kolejne monety „wybijane” są poprzez poświęcanie mocy obliczeniowej swojego komputera.

6. Nowe zasady programu "Rodzina na swoim" – infografika

2011 rok to czas pracy nie tylko nad zmianami w opodatkowaniu lokat i oszczędności, ale też w programie kredytów z dopłatą rządową „Rodzina na Swoim”.

Przygotowaliśmy krótką infografikę pokazującą ówczesny projekt zmian.

7. Notatki o pieniądzach - darmowy e-book do pobrania

W połowie roku wydaliśmy naszego pierwszego e-booka!

„Notatki o pieniądzach” to krótki (29 stron), ale treściwy i bardzo przydatny zestaw podstawowych informacji o zarządzaniu domowymi finansami.

Spisując te porady kierowaliśmy się przede wszystkim tym, aby w jednym miejscu zebrać najważniejsze rzeczy i zasady. I żeby to, co znalazło się w e-booku, było jak najdłużej aktualne. Przepisy się zmieniają, wraz z nimi oferta banków, za to takie rady jak „wydawaj mniej niż zarabiasz” pozostają ponadczasowe.

8. 7 sposobów na niższe rachunki za ciepło

Sezon grzewczy mamy teraz w pełni, więc takie kilka metod na oszczędności na ogrzewaniu na pewno się przyda.

I wcale nikt nikogo nie zmusza do siedzenia w zimnie! Wystarczy już zmiana drobnych nawyków (np. optymalizacja zużycia ciepła w ciągu doby) i walka z marnotrawstwem, by zyskać kilka procent na rachunkach. W skali rocznych wydatków na ciepło może to być nawet kilkaset złotych!

9. 2012 rokiem wojny depozytowej?

1 kwietnia 2012 na pewno będzie datą, która wywróci ofertę banków do góry nogami. Bez antybelek będą musiały zaoferować coś nowego, aby utrzymać nasze oszczędności. Powrót poliso lokat, wypłacanie odsetek w formie nagrody? – to pomysły, które pojawiają się teraz.

Ciekawe jest też to, jaką rolę na rynku odegrają nowe banki – BGŻ Optima i Alior Sync.

10. Nowe funkcje w Kontomierzu!

Zmiany w Kontomierzu to zawsze gorący temat. Pod tym wpisem powstała rekordowa liczba komentarzy!

--

I tak nam minął 2011 rok: zmiany w prawie dotyczącym oszczędności, okazje do zarobienia na giełdzie i kolejne usprawnienia w Kontomierzu. Już nie możemy się doczekać, co pokaże 2012 :).

Fot. Flickr / quatre mains

Ogólne Właśnie dlatego noworoczne postanowienia zawodzą

Nowy Rok sprzyja nowym planom i zamierzeniom. Mając w kalendarzu taki symboliczny nowy początek bardzo łatwo sobie powiedzieć „będę więcej oszczędzać” czy „będę lepiej kontrolować swój budżet”. Według badania TNS dla ING z takimi właśnie planami w 2012 wchodzi co piąty Polak.

Ale te noworoczne postanowienia są strasznie trudne do utrzymania. Tydzień, może dwa – a potem stary porządek wraca. Dlaczego tak często do tego dochodzi?

Odkładanie w czasie. Jeżeli nie zaczniesz teraz, to pewnie już się nie uda. Nie ważne jaki dziś dzień. Czy początek roku, czy początek tygodnia. Minie jedna okazja, to zawsze w przyszłości będzie jakaś kolejna. I tak w kółko, nie osiągając nic ze swoich planów. Większość ludzi rezygnuje już w momencie, w którym przychodzi do konkretnego działania. Przezwyciężając tę przeszkodę jest się już daleko z przodu.

Wymówki. Bardzo łatwo znaleźć powód, dla którego się czegoś nie zrobiło. Wymówki są łatwe, proste i przyjemne – zmniejszają poczucie winy i dają złudzenie, że nadal jesteśmy na dobrej drodze (akurat tylko pojawiła się drobna trudność). Tylko, że to oczywiście do niczego dobrego potem nie prowadzi.

Brak kontroli efektów. Rzeczy takie jak oszczędzanie, wydawanie mniej, kontrolowanie budżetu są świetnymi postanowieniami, bo można je policzyć. Każdego dnia możesz zobaczyć jak blisko jesteś swojego celu. Takie regularne mierzenie stanu podjętych planów jest ekstremalnie ważne. Bez tego pozostaje tylko błądzenie po ciemku i liczenie na jakiegoś autopilota, który będzie trzymał właściwy kurs.

Zbyt ambitne plany. Bardzo łatwo postawić sobie poprzeczkę zbyt wysoko i założyć sobie cele niemożliwe, lub bardzo trudne do spełnienia. Ambicja jest dobra, ale wyznaczanie sobie planu, który wymaga nieustannego, dużego wysiłku szybko prowadzi do frustracji i porzucenia wcześniejszych zamierzeń.

Złe zdefiniowanie celów. „Więcej oszczędzać” czyli ile? Czyli co robić, a czego nie? Cele muszą być konkretne i jasne. Żeby zawsze było wiadomo, w którym miejscu jesteśmy. Konkretny cel to na przykład „odkładać dodatkowe 100 zł co miesiąc w momencie wpłynięcia pensji”. Z góry wiadomo, kiedy będzie spełniony, a kiedy nie.

Brak motywacji (lub niewłaściwa motywacja). Wprowadzane zmiany powinny mieć sens i znaczenie. Nie wiedząc po co coś robimy, lub robiąc coś z niewłaściwych pobudek („bo tak wypada”) tylko sobie utrudniamy. Wprowadzane noworoczne (czy jakiekolwiek) życiowe zmiany powinny być w zgodzie z własnymi wartościami.

Brak woli. Wola jest jak mięsień i przy dużym wysiłku jej siła po prostu się wyczerpuje. Takim dużym obciążeniem dla siły woli może być chociażby zbyt restrykcyjny rygor i sztywne zasady. Dobrze co jakiś czas pozwolić sobie na więcej swobody w trzymaniu się noworocznych planów – by dać trochę odetchnąć sile woli.

Brak wsparcia. Trzymając się tematu oszczędzania pieniędzy – utrzymanie takiego nawyku może być szalenie trudne w towarzystwie osób, które z pieniędzmi postępują w dużo bardziej swobodny sposób. Nie zawsze, ale czasami pewne pozytywne zmiany mogą paradoksalnie spotykać się z negatywnymi reakcjami otoczenia.

Za dużo na raz. Gdyby „oszczędzanie pieniędzy” było jedynym postanowieniem składanym w Sylwestra to jeszcze nie byłoby tak źle. Ale zazwyczaj taki plan znajduje się w dużo liczniejszej grupie – z takimi popularnymi przykładami jak „schudnę”, „będę więcej ćwiczył”, „będę żyć zdrowiej” itd. Jedna rzecz na raz. Dopiero gdy wejdzie w nawyk, można dokładać kolejne. Inaczej szybko pojawia się zniechęcenie i z planów nici.

--

Mierząc się z tymi problemami można założyć sobie takie noworoczne cele, które jednak będą możliwe do wykonania. I przyniosą naprawdę pozytywne zmiany.

Fot. Flickr / duien