Filtrowanie wszystkich postów po tagu "jak oszczędzać pieniądze." Wyczyść filtr

„Zacznę oszczędzać”, „będę odkładać więcej pieniędzy” – to niektóre z popularniejszych postanowień noworocznych. Jednak równie popularne jest niewłaściwe zabieranie się za te cele. Wszak to nie przypadek, że wiele z postanowień złożonych sobie 1 stycznia, wyparowuje już po kilku tygodniach.

Jednym z najczęstszych błędów jest podchodzenie do tych zadań nadmiernie ambitnie. Planujemy drastyczne cięcia w domowym budżecie, rezygnujemy ze wszystkich przyjemności, byleby tylko na koniec miesiąca odłożyć jak najwięcej pieniędzy… Ale już po dwóch lub trzech tygodniach okazuje się, że taki tryb życia jest nie do utrzymania. Wydatki przekraczają założone kwoty, gdzieś zaczyna pojawiać się rozczarowanie lub nawet poczucie porażki, aż w końcu rzucamy nasze postanowienia w kąt i wracamy do tego, co było wcześniej.

Zbyt ambitne cele to ustawianie sobie kursu na porażkę już na starcie. Zamiast tego pozytywną zmianę w domowych finansach lepiej budować na sukcesach – jakkolwiek małe by nie były.

Jednym z takich „małych sukcesów” może być ograniczenie drobnych wydatków.

Jeżeli regularnie wydajesz pieniądze na takie rzeczy jak kawa, ciastka czy inne przekąski na mieście, to masz już pewne pole do oszczędności (czyli odpada kolejna popularna wymówka – „nie mam z czego oszczędzać”). Równie zdradliwym, drobnym wydatkiem mogą być aplikacje mobilne lub gry. Gdy zrezygnujesz z takiego zakupu, przelej odpowiadającą mu kwotę z rachunku bieżącego na oszczędnościowe.

Kluczem jest regularność. 10 zł, które mogłoby gdzieś zniknąć w gąszczu innych zakupów czy w codziennym porannym pośpiechu, pod koniec miesiąca uskłada się na 300 zł oszczędności. A to już kwota, którą możesz przeznaczyć np. na budowanie funduszu awaryjnego.

Przyglądając się takim drobnym przyjemnościom pamiętaj, że oszczędzanie to nie bezwzględne cięcie wszystkich wydatków, tylko ich racjonalizacja.

No i właśnie, drobne wydatki. Tu kawa na mieście, tam jakiś dodatkowy drobiazg podczas codziennych zakupów, i tak dalej i tak dalej. Te pozornie niewielkie i nieszkodliwe zakupy, robione gdzieś „przy okazji” w dłuższej perspektywie również kumulują się do poważnych kwot. Tak, te 5-10-15 zł wydawane codziennie na kawę, ciastko czy inną przekąskę na mieście ma znaczenie dla Twojego budżetu!

Po pierwsze, są niewielkie, więc łatwo je zlekceważyć. „Te 5 zł przecież nie uratuje mojego budżetu” to wymówka, która może się tu bardzo często pojawiać.

Co więcej, takich drobnych zakupów dokonujemy często w pośpiechu, np. w drodze do pracy. Lub podczas powrotu do domu, gdy jesteśmy zmęczeni (i trudno nam zebrać sobie na tyle silnej woli, by myśleć o oszczędzaniu). W takich okolicznościach zazwyczaj nie mamy głowy do tego, by zabrać rachunek, czy zapisać wydatek w swoim notatniku, by uwzględnić później tę kwotę w swoim budżecie lub w wydatkach gotówkowych w Kontomierzu.

Szybko zapominamy o takich wydanych w biegu kilku złotych… a na koniec miesiąca znów trzeba się zastanawiać „gdzie podziały się moje pieniądze?” Wrzucamy do koszyka jakieś dodatkowe, zbędne drobiazgi, a potem szybko o nich zapominamy. A stan konta maleje…

Następnym razem, gdy będziesz robić zakupy „w biegu” z zamierzeniem kupienia czegoś, czego nie uwzględniał twój budżet, zatrzymaj się na chwilę  i zadaj sobie pytanie „czy na pewno tego potrzebuję?” Taka, nawet krótka, chwila refleksji to naprawdę skuteczny sposób obrony przed zbędnymi wydatkami.

Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze włóż do skarbonki lub przelej na konto oszczędnościowe. To małe zwycięstwo – ograniczenie drobnych wydatków – da ci zastrzyk motywacji i wzmocni twoją silną wolę na drodze do lepszego zarządzania swoimi domowymi finansami.

Fot. y xJason.Rogersx

Ogólne Nie warto przesadzać z oszczędzaniem. Zwłaszcza teraz!

  • 10 stycznia 2016
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comments

Wbrew pozorom, oszczędzanie pieniędzy też może doprowadzić nas na skraj kłopotów finansowych. Teraz, na początku roku, jesteśmy w okresie, gdy wielu ludzi stawia sobie noworoczne postanowienia i stara się w nich wytrwać. W tym momencie bardzo łatwo jest przesadzić – stawiając sobie cele zbyt ambitne, lub starając się osiągnąć je w nienaturalnie krótkim czasie.

Pół biedy, jeżeli ucierpi na tym tylko nasz zapał i energia. Gorzej, gdy złe oszczędności – na rzeczach, na których nie powinno się oszczędzać, czy za głębokie cięcia w pewnych obszarach – zaczną mieć swoje konsekwencje finansowe. Niekorzystne konsekwencje.

Bo utrzymywanie wydatków blisko niezbędnego minimum może być dobrym rozwiązaniem w sytuacji kryzysowej, ale na dłuższą metę jest szkodliwe.

Można sobie bardzo łatwo wyobrazić skutki takiej przesadnej oszczędności. Zwłaszcza teraz – zimą.

Zbyt radykalne oszczędzanie na ogrzewaniu to prosta droga do – co najmniej – przeziębienia. I na pewno sporego niezadowolenia innych domowników.

Krok dalej – oszczędzanie na lekarstwach i leczenie się domowymi sposobami może skutkować przedłużającą się chorobą (czyli dłużej nie pracujemy i nie zarabiamy), lub nawet komplikacjami i już koniecznością wizyty u lekarza i zakupu specjalnych leków. A to już może kosztować większe pieniądze.

Nieracjonalnym oszczędzaniem możemy sobie zaszkodzić na wiele sposobów.

Jednym z jaskrawszych jest oszczędzanie na jedzeniu. W tym przypadku kierowanie się wyłącznie ceną może prowadzić do problemów ze zdrowiem, gorszego samopoczucia, czy częstego uczucia zmęczenia. A to dlatego, że najtańsze produkty mają w swoim składzie dużo różnych „zapychaczy”, chemii i cukru. Tak jak napoje (cukier) w miejsce soków, czy tanie wędliny (woda) w miejsce tych lepszej jakości.

Przy zakupie jedzenia cena nigdy nie powinna być jedynym kryterium. Kontomierz to absolutnie nie jest portal dietetyczny, więc ograniczymy się tylko do ogólnego stwierdzenia: powinniśmy dbać o to, by dostarczać sobie potrzebnych składników odżywczych i witamin, nie głodzić się i mieć stosunkowo zróżnicowany jadłospis.

Kierując się jedynie ceną przy zakupie innych produktów – np. AGD czy elektroniki – skazujemy się na dość niski komfort pracy z urządzeniem. Zamiast wygody i ułatwiania sobie życia skazujemy się na frustrację. Nie wspominając o prawdopodobnie szybkiej wizycie w serwisie.

Czasami wskazane jest oszczędzić na wygodzie – wszak nie zawsze warto wydawać pieniądze na dodatkowe usprawnienia, których skuteczność może być wątpliwa. Innym razem ułatwienie sobie pracy z różnymi urządzeniami może prowadzić do oszczędności czasu i energii.

Dlatego tak ważne jest świadome robienie zakupów. Analizowanie swoich własnych potrzeb, jak i odrobienie pracy domowej i sprawdzenie oferty produktów dostępnych na rynku.

Wybierając rower (zima to akurat bardzo dobry moment na taki zakup!) też można wybrać tanią opcję za kilkaset złotych z hipermarketu, albo sprzęt dobrej, sprawdzonej firmy.

Wybór tego pierwszego to niemal na pewno mniejsze bezpieczeństwo jazdy, znacznie mniejszy komfort i szybka wymiana podzespołów. „Marketowe” rowery znane są z tego, że potrafią się dosłownie rozlecieć podczas normalnej jazdy.

Ten schemat pojawia się często wśród zakupów z różnych kategorii produktów. Wydajesz mało na starcie, ale potem dokładasz, dokładasz i dokładasz. Albo płacisz całkiem inną cenę – poświęcając zdrowie lub komfort.

To wszystko oczywiście nie oznacza, że zawsze tanie = złe. Dookoła jest mnóstwo okazji, dzięki którym można dokonać naprawdę dobrego zakupu za niską cenę.

Tym niemniej, trzeba uważać. Przyjęło się, że naciągnąć chcą nas ci, co życzą sobie wysokich cen za swoje produkty. Tymczasem, równie łatwo jest dać się naciągnąć komuś, kto sprzedaje za podejrzanie niską cenę.

Fot. Flickr / torugatoru

Co to był za rok! Zaczęliśmy od rekordowego kursu franka szwajcarskiego w styczniu (5,20 zł!), a skończyliśmy go najniższymi cenami paliw w grudniu (ok. $35-$40 za baryłkę, co przekłada się na ceny w okolicy 4 zł za litr na stacjach benzynowych).

W międzyczasie zaliczyliśmy jeszcze rekordową deflację, bankructwa SKOK i SK Banku, a także ponad półroczny zjazd indeksu WIG20.

Część z tych wydarzeń będzie się nam jeszcze odbijać czkawką przez kolejne miesiące, a cześć z nich szybko przeminie. Na naszym blogu staramy się Wam dostarczać aktualnych wiadomości ze świata finansów, ale także przemycać porady i wskazówki z dużo dłuższą datą ważności. Dzisiejsze podsumowanie najczęściej czytanych artykułów z ostatniego roku fajnie pokazuje, że takie „ponadczasowe” artykuły dają radę :).

Oto pięć takich tekstów, które powstały w 2015 roku. Każdy z nich jest w jakimś sensie aktualny do dziś – w każdym z nich znajdziecie uniwersalne wskazówki, które możecie zacząć wprowadzać w życie już od dziś.

Jeżeli jesteście nowymi czytelnikami naszego bloga, to te artykuły to bardzo dobre miejsce, by zacząć poznawać temat oszczędzania i domowego budżetu.

#1 Zrób coś dla swoich pieniędzy: zastosuj dziś przynajmniej jedną z tych porad

Ten tekst to najlepszy przykład tego, o czym wspomnieliśmy powyżej. Znajdziecie w nim 14 uniwersalnych porad, które są łatwe i szybkie do wprowadzenia w życie. Jeżeli Waszym postanowieniem noworocznym jest lepsze zarządzanie domowymi finansami, to ten artykuł będzie doskonałym punktem zaczepienia. Opisane w nim porady nie wymagają długich przygotowań, skomplikowanych obliczeń, czy radykalnych zmian w stylu życia.

To porady, które mają na celu ułatwić wprowadzenie pozytywnych nawyków finansowych w życie. Gorąco polecamy!

#2 Pięć największych finansowych błędów dzisiejszych 20-latków

Błędy młodości - któż z nas nie ma ich przynajmniej kilku na koncie… :) W tym artykule skupiamy się na tych finansowych. I wbrew tytułowi, warto przeczytać nawet jeżeli nie macie dziś 20 lat. To właściwie rzeczy i błędy, których warto się wystrzegać niezależnie od wieku.

#3 Czy da się żyć bez kredytu?

Kredyty musimy analizować. Analizować w kontekście naszych aktualnych potrzeb i naszych aktualnych możliwości finansowych. Być może taka analiza odwiedzie kogoś od zadłużenia się „pod korek”, na tyle na ile tylko pozwala zdolność kredytowa. Być może trzeba będzie zdecydować się na mniejsze mieszkanie, mniejszy kredyt. Albo w ogóle jeszcze poczekać z taką decyzją na czas, kiedy będziemy w korzystniejszej sytuacji.

To artykuł, którym chcieliśmy zachęcić do refleksji. Czasami kredyt hipoteczny jest dobrym rozwiązaniem. Innym razem, najlepszą decyzją będzie odłożenie w czasie zaciągania takiego zobowiązania. A w jeszcze innych przypadkach, najlepiej będzie zweryfikować parametry kredytu i zastanowić się, czy taki dług – na taką kwotę i na tyle lat – to na pewno optymalne rozwiązanie.

#4 Czy już w dniu wypłaty wiesz jak zagospodarujesz te pieniądze?

Dzień, w którym wypłata wpływa na nasze konto to jeden z najbardziej krytycznych momentów dla naszych osobistych finansów. To czas, w którym mamy okazję zastanowić się nad każdą posiadaną złotówką zanim ją jeszcze wydamy.

W tym artykule zachęcamy do tego, by w każdy nowy miesiąc wchodzić z konkretnym planem finansowym. Narzędzie do tworzenia takich planów i założeń macie pod ręką – to Kontomierz :) i jego opcja planowania miesięcznych budżetów z podziałem na kategorie wydatków.

#5 Cztery filary systematycznego oszczędzania

Zacznij teraz. Ograniczaj zbędne wydatki. Szukaj nowych źródeł dochodów. Mądrze korzystaj z promocji bankowych i produktów oszczędnościowych.

Ten artykuł pokazuje, co kryje się za wyżej wymienionymi hasłami. I w jaki sposób uczynić z tych czynności stałe nawyki, które będą nam pomagać w oszczędzaniu i codziennym zarządzaniu domowymi finansami.

***

Mamy nadzieję, że 2015 rok był dla Was udany. Na nowy – 2016 rok – życzymy Wam, aby był on jeszcze lepszy i byście odważnie i skutecznie realizowali swoje cele. Finansowe i nie tylko.

Fot. Flickr / bayasaa

Ogólne Waszym zdaniem: Najlepsza porada finansowa na 2016 rok

Nowy Rok zbliża się wielkimi krokami – a wraz z nim okres noworocznych postanowień. Wprawdzie nie jesteśmy największymi fanami odkładania pracy nad własnymi finansami na później (przysłowiowe „jutro”, „od poniedziałku”, czy – tak jak teraz – „od nowego roku), ale jednocześnie musimy przyznać, że takie symbole też mają swoją moc.

Jeśli więc czyimś postanowieniem noworocznym będzie lepsze zarządzanie własnymi finansami, to taka osoba będzie potrzebować kilku dobrych rad na start. I mamy nadzieję, że znajdzie je na blogu Kontomierza – i że nam w tym pomożecie :)

Mamy więc pytanie do Was: jeśli mielibyście dać komuś tylko jedną radę na to, jak lepiej zarządzać własnymi finansami, jak skutecznie oszczędzać i budować bezpieczeństwo finansowe – to co to byłaby za rada?

Może to coś, co pomogło Wam w Waszej drodze do zdrowych finansów? Albo coś, czego żałujecie, że nie dowiedzieliście się 5 czy 10 lat temu? Coś co zmieniłoby Wasze podejście do finansów na lepsze?

A może coś, co po prostu łatwo wprowadzić w życie od zaraz – tak aby pierwszy sukces zaliczyć już niedługo po Nowym Roku?

Jakiekolwiek nie byłoby Wasze podejście, czekamy na Wasze rady. Mamy nadzieję, że wspólnie stworzymy całkiem pokaźny zasób finansowych porad i wskazówek na nadchodzący rok!

Oto kilka przykładów na dobry początek

Przestań jeść na mieście – Twoje wydatki na jedzenie wówczas na pewno spadną. Częste jedzenie w restauracjach zamiast w domu potrafi pochłaniać całkiem sporą część domowego budżetu. Jeżeli szukasz oszczędności, to tę kategorię warto wziąć na celownik jako jedną z pierwszych.

Zacznij jak najwcześniej. Jeżeli dopiero wchodzisz na rynek pracy i zaczynasz zarabiać swoje pierwsze pieniądze, to myśl o emeryturze czy innych odległych celach finansowych może wydawać się abstrakcyjna. Oszczędzanie na przyszłość to jednak nie jest coś, co warto byłoby odkładać na… przyszłość. Lepiej zacząć jak najwcześniej, nawet jeśli pierwsze kwoty wydają się małe. Procent składany przez lata zrobi swoje.

Kupuj to, czego potrzebujesz. Jeśli oszczędzasz, to swoje wydatki powinieneś ograniczyć do rzeczy niezbędnych. Zachcianki i przyjemności można przyciąć do niezbędnego minimum. Warto też pamiętać o tym, że nie każda rzecz, która wydaje się potrzebna na pierwszy rzut oka, rzeczywiście taka jest. Istotą wszelkich marketingowych działań jest przecież właśnie przekonanie nas, że szczególnie potrzebujemy danego produktu. Nad każdym zakupem (a szczególnie nad większymi zakupami – od kilkuset złotych w górę) powinniśmy się jednak zastanowić i starannie rozważyć wszystkie za i przeciw i jak dany przedmiot czy usługa wpisują się w nasze życie. Czasem najlepszym rozwiązaniem będzie odstąpienie od zakupu lub odłożenie tej decyzji w czasie.

Jeżeli idziesz na zakupy, to zawsze wcześniej  sporządź listę. I trzymaj się jej! Uodporni to Cię na wszelkie pokusy, „promocje” i „okazje”. Okazje do wydawania pieniędzy.

No i nieśmiertelne wydawaj mniej niż zarabiasz. Złota reguła, dzięki której możliwe jest generowanie oszczędności.

Tymi pięcioma pozycjami na pewno nie wyczerpaliśmy listy przydatnych porad finansowych. Na pewno macie swoje rady i ulubione sposoby na oszczędzanie pieniędzy i zarządzanie domowym budżetem. Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach. Dzięki!

Fot. Flickr / hellojenuine

„Życie na krawędzi” czasem wydaje się kuszące, niektórzy wręcz poszukują tego dreszczu emocji i adrenaliny. Ale jeżeli chodzi o finanse, to życie na krawędzi zapaści domowego budżetu – i to miesiąc w miesiąc – to coś, czego jak najbardziej warto unikać.

Tymczasem nasz kraj jest pełen ryzykantów. Żyją od pierwszego do pierwszego, nigdy nie wiedzą, czy starczy im pieniędzy do końca miesiąca. A gdy nie starcza, to posiłkują się kredytami i pożyczkami. Często na bardzo wysoki procent.

Według ostatnich badań CBOS aż 41% mieszkańców Polski ma do spłaty jakieś kredyty lub pożyczki. To bardzo dużo!

Naturalnie, czasami „życie od pierwszego do pierwszego” to konieczność. Pieniędzy jest „na styk” i trudno zbudować jakiekolwiek rezerwy mimo prób, oszczędzania i cięć „do kości”. Ale zdarza się i tak, że jest to efekt nienajlepszego zarządzania własnymi finansami i poleganiu na poradach różnej maści „doradców” – którzy to jednak niekoniecznie mają na względzie nasze dobro.

Na przykład kupno zbyt dużego mieszkania, zadłużanie się pod korek i wzięcie na siebie kredytu hipotecznego tak wysokiego jak na to tylko pozwalała zdolność kredytowa to prosta droga na skazanie się na tryb „od pierwszego do pierwszego”.

Polegamy na opiniach „doradców” i „bankierów”, tymczasem ich zadaniem jest robić biznes, a nie dbać o finanse klienta. Sprzedawca w banku czy u pośredników finansowych otrzymuje prowizję zależną od tego ile Ty zapłacisz bankowi. A im większy kredyt, tym więcej płacisz. Rzadko kiedy bankowcy zadają sobie trud rzetelnej analizy domowych finansów klienta, by na tej podstawie podsunąć najlepsze możliwe rozwiązanie.

No ale kredyt mieszkaniowy to dla większości z nas zazwyczaj „jednorazowa” sprawa. A coś bardziej codziennego? Na przykład gdy kolejne wydatki okazują się ważniejsze niż oszczędności. Zawsze znajdzie się coś, na co można wydać pieniądze. Spełnienie zachcianki „tu i teraz” całkowicie przysłania korzyści, które można odnieść w przyszłości – oszczędzając. Wyrzuty sumienia po impulsywnych zakupach nie biorą się znikąd.

Do tego dochodzi  w pełni wykorzystany limit na karcie kredytowej. I to jest jego naturalny stan w naszym bilansie. Nie zero – tak jak powinno być – tylko zadłużenie „pod korek”. Miesięczne spłaty zamiast chronić przed przekroczeniem grace period, po prostu ponownie otwierają drogę do rozbuchanych wydatków i bezrefleksyjnych zakupów.

Nałóżmy na to różne „niezdrowe” nawyki i będziemy mieli komplet finansowych grzechów. Trudno rozstać się z przywilejami i przyjemnościami, do których się przyzwyczailiśmy. Nawet gdy chodzi o taki drobiazg jak latte w drodze do pracy czy „jedzenie na mieście” w co drugi, co trzeci dzień.

Takie niewielkie wydatki biorące się z tych nawyków nawarstwiają się i skutecznie przyczyniają się do tego, że na koniec miesiąca pieniędzy zaczyna brakować.

Zrywanie z tymi nawykami zazwyczaj zaczyna się od postanowienia „w następnym miesiącu będzie inaczej”. I zazwyczaj na tym się kończy.

Nic się nie zmienia i cykl powtarza się w kolejnym miesiącu. Znów ledwie starcza do pierwszego i znów sobie powtarzamy, że najwyższy czas na zmianę no bo „ile tak można?”

Jak się z tego wyrwać?

  • Zacznij działać. Wyjdź poza sferę deklaracji i planów i podejmij właściwe działania. I zacznij teraz – nie odkładaj na jutro, na początek tygodnia, na kolejny miesiąc. Na naszym blogu znajdziesz mnóstwo przykładów, od zmiany codziennych nawyków, przez bardziej świadome zakupy, po tworzenie domowego budżetu. A poza tym? – te kilka przykładów poniżej będą świetnym punktem wyjścia.
  • Najpierw płać sobie. Za każdym razem, gdy dostajesz wypłatę (lub: klient płaci fakturę) odkładaj część dla siebie – jako oszczędności. A wszystkie swoje mniej lub bardziej konieczne wydatki finansuj z tego, co zostanie. Już w pierwszym miesiącu zauważysz różnicę.
  • Zacznij budować fundusz awaryjny. Nawet małymi krokami, choćby po 50 zł czy 100 zł miesięcznie. Niespodziewane wydatki to jeden z najczęstszych czynników, który sprawia, że domowy budżet jakoś nie może wyjść na plus pod koniec miesiąca.
  • Rób zakupy z listą. Kupuj tylko to, co potrzebne. Ograniczając w ten sposób impulsywne zakupy uzyskasz więcej luzu w budżecie.
  • A może to nie wydatki są problemem tylko druga strona bilansu? Sprawdź możliwości zwiększenia swoich dochodów.

Fot. Flickr / Infomastern

Ogólne Święta i inne regularne wydatki. Jesteście na nie gotowi?

  • 26 października 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 21 comments

Jest w ciągu roku co najmniej kilka takich okazji, co do których możemy być pewni, że będą im towarzyszyć zwiększone wydatki. Więcej – często nawet wiemy dokładnie (lub w rozsądnym przybliżeniu), ile będzie to pieniędzy.

Urodziny, OC/AC, święta – to tylko kilka z przykładów okazji, czy „wydarzeń”, które powtarzają się z coroczną regularnością. Mamy 12 miesięcy by się na nie przygotować – jednak czy każdy z nas korzysta z tej szansy? Czy może jednak zamiast regularnie odkładać pieniądze, odkładamy to na ostatnią chwilę?

O takich wydatkach przede wszystkim należy wiedzieć i mieć na nie przeznaczony budżet. Oczywiście dotyczy to wyłącznie wydatków, których się spodziewamy.

Planowane wydatki

Takie spodziewane wydatki możemy podzielić na dwa typy:

1. Wydatki regularne, czyli takie, które zawsze trafiają się w określonych miesiącach w roku. Mogą to być na przykład:

  • wydatki związane ze świętami
  • prezenty urodzinowe
  • odnowienie ubezpieczenia samochodu
  • wydatki związane z urlopem i wakacyjnymi wyjazdami
  • przeglądy i naprawy pojazdów
  • wyprawka szkolna

2. Wydatki nieregularne, które mogą mieć miejsce w dowolnym czasie w roku. To będą przede wszystkim wszelkie wydatki celowe – czyli takie zakupy, na które odkładamy już od jakiegoś czasu i w danym miesiącu podejmujemy decyzję, że idziemy do sklepu i dokonujemy transakcji.

Tu też łatwo sobie wyobrazić przykłady. Nowy smartfon, telewizor, czy nawet samochód. Duże, istotne zakupy, z myślą o których nosimy się od dłuższego czasu. Tylko czy za tym myśleniem idzie też odkładanie pieniędzy?

Takim kosztem nieregularnym mogą być też ubrania. Typowo raczej nie kupujemy ich w każdym miesiącu, trudno więc ustalić sobie tu jakiś konkretny cel wyrażony w złotówkach. Natomiast w skali roku suma wydatków z tej kategorii może być znacząca.

Praca z kalendarzem

Te dwa typy wydatków trzeba sobie wypisać. Najlepiej wziąć kalendarz i zastanowić się nad każdym miesiącem: jakiego jednorazowego wydatku mogę się tu spodziewać? w jakiej kategorii? ile będzie mnie to kosztować?

Spisz sobie wszystkie tego typu wydatki, wraz ze spodziewanymi kwotami (wydatki jednorazowe, regularne). Do tego dodaj wszystkie większe zakupy, które jeszcze planujesz w tym roku (wydatki jednorazowe, nieregularne).

Taka lista da Ci stosunkowo pełny obraz tego jakie wydatki czekają Cię w najbliższych miesiącach i jaka kwota będzie Ci potrzebna.

Zsumuj tę kwotę wszystkich jednorazowych wydatków i podziel wynik przez 12.Tyle musisz odkładać co miesiąc, by w skali roku sfinansować wszystkie te plany. Dla bezpieczeństwa załóż też sobie pewien margines błędu – na przykład 10% – na wypadek, jeżeli jakiś wydatek Ci umknął.

Dlaczego wcześniejsze odkładanie pieniędzy jest tak ważne?

Duże wydatki mają istotne znaczenie dla naszej płynności finansowej. Gdy w jednym miesiącu pojawia się nowy, jednorazowy wydatek na kilkaset złotych, tysiąc, kilka tysięcy – lub więcej, to jest to znaczące obciążenie.

Jeżeli nie jesteśmy na to przygotowani, nie mamy odłożonych pieniędzy i nie jesteśmy w stanie sfinansować tych zakupów z bieżących środków, to pojawia się szereg „pokus”, które niekoniecznie pokierują nasze finanse w dobrą stronę. Bo taki duży wydatek można pokryć z funduszu awaryjnego, z oszczędności na inny cel, lub ze środków z kredytu.

Tylko czy konsumpcja jest warta tego, by odbierać sobie poczucie bezpieczeństwa finansowego lub skazywać się na przepłacanie za kredyt? Naszym zdaniem nie – dlatego, jak zwykle, zachęcamy do regularnego oszczędzania. 

Fot. Flickr / DafneCholet

Ogólne Świadome oszczędzanie: krytyczna analiza własnych wydatków

  • 14 października 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 6 comments

Na początku sierpnia zachęcaliśmy Was do myślenia o swoich finansach w sposób bardziej świadomy. Tak, aby częściej podchodzić do wydawania własnych pieniędzy z namysłem. Pomaga w tym gotówka – bo wtedy naprawdę czujemy, że wydajemy pieniądze (zamiast być niemile zaskoczonym stanem konta pod koniec miesiąca). Pomaga też robienie list zakupów – bo bardziej świadomie (a przez to mniej) wydajemy, gdy zawartość koszyka przemyślimy przed wejściem do sklepu. Pomaga też znajomość zasad oszczędnej jazdy samochodem.

Tego typu dobre nawyki i sytuacje, w których dłuższa refleksja nad sensownością danego zakupu pomaga w oszczędzaniu można wymieniać jeszcze długo. Możecie przejrzeć archiwum naszego bloga – na pewno znajdziecie jeszcze mnóstwo innych przykładów :).

Natomiast dzisiaj chcielibyśmy namówić Was do kolejnego kroku. Do tego, by wyjść trochę ponad plany i budżety i spojrzeć na własne wydatki w nieco bardziej refleksyjny sposób.

Często bywa tak, że o zakupach – mniejszych lub większych – zapominamy niedługo po odejściu od kasy czy kliknięcia „zamów” na stronie sklepu internetowego. Transakcja ląduje w Kontomierzu, podnosi słupki na wykresach wydatków, zbliża nas do miesięcznych limitów – i to właściwie tyle.

A przecież można z tego wyciągnąć dużo więcej dla siebie! Nie trzeba poprzestawać na suchych liczbach i tabelkach – za to zdecydowanie warto poświęcić im chwilę namysłu.

Spójrzcie na swoje wydatki i zadajcie sobie te pytania:

1. Czy to był zakup zaplanowany czy impulsywny?

Odpowiedź na to pytanie pozwoli Wam stwierdzić, czy impulsywne zakupy to coś, co mocno miesza Wam w budżecie. Jeżeli wiele z Waszych zakupów następuje w wyniku impulsu, to jest to sygnał, że wprowadzając większą dyscyplinę będziemy mieli szansę znaleźć dodatkowe oszczędności w budżecie. Warto zacząć od chodzenia na zakupy z listą.

To pomoże Wam też dowiedzieć się jaką naprawdę kontrolę macie nad własnymi wydatkami. Im więcej takich impulsywnych zakupów, tym bardziej trzeba się pilnować w przyszłości.

2. Jak ten zakup wpłynął na moją płynność finansową w tym miesiącu?

Czy ten zakup nie zagroził realizacji najważniejszej zasady domowych finansów – by nie wydawać więcej niż się zarabia? I podobnie – czy ten wydatek nie przyczynił się do przekroczenia limitów, które ustawiliście sobie w budżecie?

Odpowiedzi na te pytania wskażą Wam wydatki lub całe kategorie, które wymagają szczególnej kontroli.

3. Czy na pewno tego potrzebowałem?

Czasami warto wrócić do jakiegoś zakupu po upływie kilku tygodni lub miesięcy. Bo często bywa tak, że kupujemy coś, co w dniu transakcji wydaje nam się niezbędne i konieczne – a po upływie pewnego czasu rzucamy to w kąt i zapominamy o tym. Ile masz w domu takich „zapomnianych” zakupów?

Warto w ten sposób krytycznie spojrzeć na swoje nawyki zakupowe. Rozejrzyjcie się wokół siebie i poszukajcie takich „koniecznych-a-wkrótce-potem-zapomnianych” rzeczy. Co je łączy? Co mają ze sobą wspólnego? Spróbujcie poszukać kilku takich cech.

Pomoże Wam to w przyszłości zidentyfikować takie pozornie-potrzebne zakupy zanim jeszcze wydacie pieniądze. Odstąpienie od tego typu transakcji to droga do kolejnych oszczędności.

4. Czy kupiłem właściwą ilość?

A może zakup był jak najbardziej potrzebny i uzasadniony, ale nie trafiliśmy z oszacowaniem potrzebnej ilości? Najlepszy przykład to zakupy spożywcze. Jeżeli regularnie wyrzucasz zepsute jedzenie z lodówki, to znaczy że kupujesz czegoś za dużo.

Tak samo jest ze wszelkim kupowaniem na zapas. Nie zawsze jest to najlepsza decyzja finansowa (na przykład dlatego, że to większy jednorazowy wydatek, który w efekcie obniża naszą płynność finansową w danym miesiącu).

5. Czy dostałem to, czego oczekiwałem?

Warto też zastanowić się nad tym, czy na pewno byliśmy zwyczajnie zadowoleni z danego zakupu. To zaskakujące jak często ludzie powtarzają te same błędy i wracają do rozwiązań, o których wiedzą, że już kiedyś się nie sprawdziły.

Fot. Flickr / Images_of_Money

Im więcej zarabiasz, tym więcej wydajesz – wydaje się, że to całkiem naturalna kolej rzeczy, prawda? W końcu zarabiamy te pieniądze właśnie po to, by je potem wydawać.

Wszystko jest w porządku – dopóki wydatki nie zaczną rosnąć szybciej niż zarobki.

To jednak wcale nie jest takie łatwe! Niby zarabiamy coraz więcej, a pod koniec miesiąca i tak brakuje pieniędzy. Gdzie się podziały? Jak to możliwe, że mimo większych dochodów nadal pojawiają się problemy finansowe?

Zadawałeś sobie kiedyś te pytania?

Zwiększenie dochodów może uruchomić cały szereg mechanizmów, które w długiej perspektywie stają się szkodliwe dla naszych domowych finansów. Zarabiamy więcej, więc być może rzadziej będziemy patrzeć i porównywać ceny różnych produktów (bo w końcu teraz stać nas na więcej). Rzadziej przyglądamy się naszemu domowemu budżetowi (bo nie ma już takiej presji na szukanie oszczędności). Częściej korzystamy z karty kredytowej (bo wraz z wyższymi dochodami bank zaproponował kartę z wyższym limitem).

Pojawiają się nowe wydatki, które wcześniej wydawały się niepotrzebne, lub kwalifikowały się jako kosztowna fanaberia. Zanikają pewne stare, ale przydatne nawyki (np. prowadzenie domowego budżetu).

Do tego dochodzą różne – wydawałoby się – drobiazgi. Częstsze jedzenie na mieście, kawa po drodze do pracy i różne inne nowe, niewielkie wydatki, które na koniec miesiąca sumują się do coraz większych kwot.

I tym sposobem to, ile wydajemy zrównuje z wyższymi dochodami. Jedne wydatki ciągną za sobą kolejne, a raz osiągnięty poziom życia to coś, do czego bardzo łatwo się przyzwyczaić.

Tak właśnie działa inflacja stylu życia.

Sztuką jest znalezienie równowagi między naturalnym polepszeniem stylu życia wynikającym z wyższych dochodów, a nadmiernymi i zbyt szybko rosnącymi wydatkami. Gdzie jest linia między racjonalnym wydawaniem pieniędzy?

Wszystko sprowadza się do prostego równania:

dochody – wydatki = oszczędności

Wydatki nie powinny przekraczać naszych dochodów. Naturalne jest, że wraz z wyższymi dochodami pozwalamy sobie na wydawanie większej ilości pieniędzy – ale nie należy zapominać o oszczędnościach. Te nie powinny być mniejsze niż przed podwyżką. Najłatwiej odwołać się do procentów – i zachować podobny udział oszczędności w domowym budżecie jak przed zwiększeniem dochodów.

Jak nie dać się życiu ponad stan?

Ustal sobie – procentowo – część pensji, którą przeznaczysz na oszczędności. W ten sposób zabezpieczysz się przed przejedzeniem całej podwyżki.

Żyj o podwyżkę do tyłu. Dopasuj swój styl życia (więc i budżet) do poziomu dochodów, które miałeś przed ostatnim awansem.

Nie rezygnuj z monitorowania swoich wydatków. Pielęgnuj wszystkie dotychczasowe dobre nawyki finansowe, takie jak prowadzenie domowego budżetu, wybieranie się na zakupy z wcześniej ustaloną listą, planowanie większych wydatków z wyprzedzeniem, itd.

Nie patrz na innych. To Twoje życie i Twoje pieniądze – nie musisz ich wydawać w taki sposób i w takim tempie jak pozostali.

Pamiętaj o swoich finansowych celach. Tym bardziej, jeżeli jednym z nich są oszczędności (np. na emeryturę, na wkład własny na mieszkanie, na edukację dzieci, itp.)

Nie trać oszczędności z pola widzenia. Niech nadal będą na pierwszym miejscu – zgodnie z zasadą „najpierw płać sobie”. Odkładaj na bok pewną pulę pieniędzy od razu po otrzymaniu wypłaty.

Działaj rozsądnie. Kupuj rzeczy dlatego, że ich potrzebujesz, a nie dlatego, że teraz Cię na nie stać.

Nie daj sobie wmówić, że skoro więcej zarabiasz, to możesz teraz więcej pożyczyć od banku. Sprzedawcy będą próbowali namówić Cię na debet w rachunku czy wyższy limit w karcie kredytowej. Ale przecież nie o to chodzi, by wyższe dochody wpędzały Cię w nowe kredyty konsumenckie!

Fot. Flickr / ota_photos

Nie zawsze podejmujemy właściwe decyzje finansowe. Nawet jeżeli wiemy, że coś w naszym budżecie nie gra, to unikamy zmian. Bo tak jest wygodniej, bo tak jest łatwiej, bo tak.

Zmiana nawyków finansowych może oznaczać rezygnację z kilku przyjemności, zmianę stylu życia (np. koniec życia na kredyt), czy nałożenie na siebie większej dyscypliny jeżeli chodzi o wydawanie pieniędzy.

To nie zawsze jest łatwe i przyjemne. Dlatego wtedy pojawiają się wymówki i usprawiedliwienia. Czy niektóre z poniższych brzmią znajomo?

„Budżet? Jaki budżet?”

Brak wiedzy o przepływach finansowych w naszym własnym budżecie to prosta droga do tego, aby pieniądze wyciekały nam z portfela.

Budżet domowy to podstawa. Nieważne jak go prowadzisz: w Excelu, w Microsoft Money, w Kontomierzu, czy jakkolwiek inaczej. Ważne, że w ogóle go prowadzisz.

Taki budżet domowy to sprawdzony sposób na śledzenie własnych pieniędzy i pilnowanie, by nie wydawać więcej niż się zarabia. To przecież tak naprawdę najważniejsza zasada domowych finansów – dbać o to, by wydatki nie przekraczały zarobków. Ale żeby tego pilnować, musimy wiedzieć ile zarabiamy i ile wydajemy – choćby w najbardziej ogólnym ujęciu. I w tym właśnie pomaga domowy budżet.

„Jeszcze za wcześnie na myślenie o emeryturze”

Mając 20-, 30-, czy nawet 40-kilka lat emerytura może wydawać się całkiem odległą myślą. Tym bardziej, że rząd dba o to, byśmy do emerytury mieli jak najdalej przesuwając wiek emerytalny.

Tymczasem o emeryturze warto pomyśleć jak najwcześniej.  Najlepiej gdy za tym myśleniem idzie też odkładanie pierwszych pieniędzy na ten cel. Choćby niewielkich. Bowiem im więcej czasu damy takim oszczędnościom, tym większą wartość będą one miały w momencie przechodzenia na emeryturę. Tak działa procent składany, o którym już jakiś czas temu pisaliśmy na naszym blogu.

Za to im później zaczynasz, tym większe kwoty będziesz musiał odkładać co miesiąc, by zapewnić sobie ten sam poziom życia na emeryturze. Zdecydowanie warto zacząć oszczędzać na emeryturę zanim nasze prywatne miesięczne „składki” przerodzą się w naprawdę wysokie kwoty.

„Po co w ogóle zmieniać bank?”

Banki często zmieniają swoje oferty i taryfy opłat. Bank, w którym od lat trzymamy konto z wygody i przyzwyczajenia może być daleko w tyle za najlepszymi ofertami na rynku. Biorąc pod uwagę tylko najbardziej podstawowe produkty, w bankach zostawiamy od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych rocznie. Za same ROR-y i karty! A do tego dochodzą “stracone” zyski z lepiej oprocentowanych lokat i kont bankowych.

Warto mieć oczy szeroko otwarte i wypatrywać korzystniejszych ofert.

„Kupuję mieszkanie na całe życie”

Zakup mieszkania to taka okoliczność, przy której strategia “kupić raz, a dobrze” może się zdecydowanie nie sprawdzić. Przy kupowaniu mieszkania dobrze myśleć na kilka lat do przodu. Ale czy koniecznie trzeba myśleć o tym jak o zakupie na “całe życie”?

W ten sposób łatwo kupić mieszkanie zbyt duże jak na nasze obecne potrzeby. Od razu zakładamy dodatkowe pokoje na kolejne pokoje i metraż, który będzie odpowiedni dla dużej rodziny. Nawet jeżeli nasze życie jest na daleko wcześniejszym etapie, niż założenia, które właśnie podejmujemy.

Do czego to prowadzi? Do tego, że zostajemy z za dużym mieszkaniem jak na nasze potrzeby i – przede wszystkim – z za dużym kredytem jak na nasze obecne możliwości.

Z zakupem mieszkania nie warto też się śpieszyć. Czasem bardziej opłaca się pozostanie kilka lat dłużej na wynajmowanym niż podejmowanie zobowiązania finansowego na kilkaset tysięcy złotych, gdy jeszcze nie jesteśmy na to gotowi.

„Zapłacę za to z następnej pensji”

Finansowanie bieżącej konsumpcji kredytem to bardzo zły pomysł. Zamiast oszczędzać – zadłużamy się. Jesteśmy niecierpliwi i zamiast uzbierać pieniądze na nowy zakup – kupujemy teraz, a płacimy potem w ratach kredytowych. Obciążamy swój miesięczny budżet kolejnym regularnym zobowiązaniem i ograniczamy tym samym własne możliwości.

Najgorzej, gdy taki styl życia wejdzie w krew. Raty kredytów będą stanowić znaczną część miesięcznych wydatków, środki na karcie kredytowej wyczerpane pod limit… - w takiej sytuacji zdecydowanie nie będziemy gotowi na żadne nieprzewidziane wydatki czy okoliczności (jak np. utrata pracy). Kredyty czynią nasz budżet zdecydowanie mniej elastycznym.

Fot. Flickr / pictures of money

Notowanie i analizowanie własnych lub rodzinnych wydatków z początku może wydawać się trudnym i czasochłonnym zadaniem. Stos papierów z jednej strony i kolejne tabelki w Excelu do wypełnienia z drugiej. Zupełnie jakbyś nie wychodził z biura – a przecież jesteś w domu!

Nic bardziej mylnego! Budżetowanie może być proste, a po pierwszych kilku dniach lub tygodniach całkowicie wchodzi w nawyk i przestajesz to postrzegać jako dodatkowy obowiązek. A jeżeli korzystasz z Kontomierza, to cały proces masz jeszcze bardziej ułatwiony – większość rzeczy dzieje się automatycznie, a po Twojej stronie pozostaje „tylko” wprowadzenie założeń i limitów wydatków w życie.

Jak nie zrazić się do prowadzenia budżetu domowego już przy pierwszym podejściu?

Dobrze wiemy, że pierwsze wrażenie jest niezwykle ważne. Może zadecydować o tym, czy uczynisz spisywanie wydatków częścią swojej codziennej rutyny lub całkowicie porzucisz ten pomysł. Jak zwiększyć szanse na to pierwsze?

Nie zaczynaj zbyt ambitnie. Nie musisz śledzić każdego grosza. Nie musisz tworzyć skomplikowanej (ale precyzyjnej) listy kategorii wydatków. Możesz skorzystać z domyślnej, proponowanej przez Kontomierz, lub wymyślić swoją – prostą, zawierającą kilka pozycji.

Nie musisz też nakładać sobie limitów na absolutnie każdą kategorię wydatków. Zacznij powoli – zidentyfikuj jedną, od której zaczniesz. Najlepiej, żeby to było coś, na co masz bezpośredni wpływ, a jednocześnie widzisz, że chyba wydajesz na to trochę za dużo pieniędzy.

Dopiero gdy przyzwyczaisz się do wydawania pieniędzy z uwzględnieniem tego jednego limitu, zacznij szukać kolejnych. Nie wszystko na raz! – lepiej działać po kolei, ale systematycznie.

Największy błąd, który możesz popełnić na początku, to postawienie sobie poprzeczki zbyt wysoko. Skomplikowana struktura budżetu, liczne i bardzo wygórowane limity wydatków – to potrafi skutecznie zniechęcić do zajmowania się domowym budżetem.

Pamiętaj, że prowadzenie domowego budżetu i kontrolowanie wydatków nie powinno odbierać ci radości z życia. Jeżeli zaczniesz na siłę ograniczać jak najwięcej wydatków, to budżet domowy będzie kojarzył Ci się wyłącznie źle – z ograniczeniami i poświeceniami.

Nie bez powodu prowadzenie budżetu porównuje się do stosowania się do diety. Jeżeli pozbawisz się zbyt wielu przyjemności, a w ich miejsce wprowadzisz wyłącznie ostre i ambitne limity, to prędzej czy później da o sobie znać efekt jo-jo.  Przyjdzie taki moment, że powiesz sobie, że dość tych ograniczeń, że coś Ci się od życia należy – i pójdziesz na takie zakupy, że cały twój budżet wywróci się do góry nogami. Potem będzie Ci bardzo trudno wrócić do wcześniejszej rutyny.

To może oznaczać, że miesięcznie oszczędzić np. 200 zł zamiast 300 zł. Ale lepiej oszczędzać nieco mniej (ale nadal oszczędzać) niż odbierać sobie absolutni wszystkie przyjemności.

Budżet ma sprowadzić Cię na ziemię. Nierealistyczne oczekiwania temu na pewno nie pomogą. Czasem warto odłożyć własne ambicje na bok i wypracować założenia, które są łatwiejsze do spełnienia – i jednocześnie łatwiejsze do utrzymania w długim terminie.

Jeżeli postawisz sobie zbyt ambitne cele i limity, to budżet przestanie działać jak należy. Ani się obejrzysz i zaczniesz sam siebie oszukiwać. Intencjonalnie „zapomnisz” o jakimś wydatku lub naciągniesz trochę fakty i przypiszesz mu kategorię, w której jesteś jeszcze daleko od założonego limitu. Obraz, który miał dać Ci budżet domowy, zacznie się powoli rozmywać, przez co to narzędzie przestanie dobrze spełniać swój cel.

Pamiętaj, o głównym celu, dla którego prowadzisz budżet domowy. Ma Ci on pomóc w realizacji zasady, by wydawać mniej niż się zarabia.

Nie potrzebujesz do tego skomplikowanych narzędzi i tabel. Nie potrzebujesz wyczerpującej listy kilkudziesięciu kategorii wydatków. Nie musisz nakładać żelaznych ograniczeń na absolutnie każdy wydatek. A limity wydatków nie muszą odbierać Ci radości z życia. Prowadzenie domowego budżetu naprawdę może być prostsze niż Ci się wydaje.

Fot. Flickr / theglobalpanorama

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies