Filtrowanie wszystkich postów po tagu "jak oszczędzać pieniądze." Wyczyść filtr

To był niewątpliwie ciekawy rok, jeżeli chodzi o rynek finansowy w Polsce. W 2014 staliśmy przed wyborem ZUS czy ZUS+OFE, patrzyliśmy jak spada oprocentowanie naszych oszczędności w związku z rekordowo niskimi stopami procentowymi, mieliśmy też okazję zobaczyć jak w praktyce wygląda wypłata gwarancji depozytów z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego przy bankructwie kolejnych SKOK-ów. Pewnym „historycznym” wydarzeniem było też pierwsze odnotowanie deflacji.

Te i inne tematy poruszaliśmy w ciągu ostatnich 12 miesięcy na blogu i na naszej stronie na Facebooku. Tak aby jednocześnie pomóc Wam być na czasie z najnowszymi wiadomościami dotyczącymi finansów, ale także by przy okazji „przemycać” kilka ponadczasowych artykułów. Takich, które zawsze będą aktualne, bo zawierają porady dotyczące oszczędzania i mądrego zarządzania swoimi domowymi finansami, które można zastosować właściwie w każdej chwili.

Dziś przygotowaliśmy dla Was podsumowanie najczęściej czytanych artykułów z bloga z 2014 roku. I to zestawienie bardzo fajnie pokazuje, jak ta zasada łączenia tematów aktualnych z ponadczasowymi działa w praktyce.

Jeżeli jesteście nowymi czytelnikami naszego bloga, to te artykuły to bardzo dobre miejsce, by zacząć poznawać temat oszczędzania i domowego budżetu. A jeżeli czytacie nas już od jakiegoś czasu? – na pewno też skorzystacie na ponownej lekturze, niektóre rzeczy warto stale sobie przypominać :).

#1 Pięć sposobów na duże oszczędności

W tym tekście przyglądaliśmy się możliwościom na to, by zaoszczędzić duże kwoty za jednym zamachem. I tak jak zazwyczaj skupiamy się na regularnym i systematycznym oszczędzaniu, tak tutaj szczególną uwagę poświęciliśmy jednorazowym zakupom, ale za duże kwoty. Gdyż to właśnie takie zakupy są doskonałą okazją do tego, aby zaoszczędzić duże kwoty.

#2 Na co pozwalają ci twoje oszczędności? Zasada mnożenia przez 25

A gdyby tak do końca życia mieć „z głowy” wydatki w pewnych kategoriach? Prenumeraty czasopism, abonamenty telewizyjne czy telefoniczne… Można tak do tego podejść, jeżeli te wydatki będziemy finansować z odsetek z naszych oszczędności. W tym artykule liczymy ile pieniędzy potrzeba, aby odsetki z lokat finansowały niektóre cykliczne zakupy.

#3 Trzy zasady finansów osobistych, które są zawsze aktualne

To jest jeden z tych artykułów, od którego najlepiej zacząć poszerzanie swojej wiedzy w temacie finansów osobistych i zarządzania domowym budżetem. Tu przypominamy trzy najważniejsze rzeczy, o których warto zawsze pamiętać, gdy w grę wchodzi oszczędzanie i wydawanie własnych pieniędzy. To najlepszy punkt wyjścia i fundament, na którym można potem budować swoje bezpieczeństwo finansowe.

#4 Chcesz wydawać mniej? Płać gotówką!

Wyniki badań pokazują, że faktycznie w sklepach wydajemy mniej, gdy do dyspozycji mamy tylko gotówkę, a nie możemy wesprzeć się „plastikowym” pieniądzem.

#5 60 tysięcy złotych to majątek przeciętnego Polaka. To dużo czy mało?

Opublikowany w środku roku raport Global Wealth Databook pokazuje, że majątek netto przeciętnego Polaka to około 60 tysięcy złotych. Tyle pieniędzy statystycznie mamy na plusie po odjęciu wszystkich kredytów i finansowych zobowiązań.

W sytuacji, gdzie tak wiele osób ma w swoim „portfelu” wielotysięczne kredyty hipoteczne, te 60 tysięcy na plusie wydaje się całkiem pozytywnym wynikiem. Choć oczywiście w skali całej Europy nadal bardzo odstajemy.

#6 Pięć cech, które pomagają w skutecznym zarządzaniu domowymi finansami

Oszczędzanie pieniędzy i dbanie o domowy budżet to wbrew pozorom nie tylko czysta matematyka i księgowość. To także psychologia – gdy w grę wchodzą pieniądze bardzo wiele zależy od naszych osobistych cech i postaw. W tym artykule przyglądamy się jakie cechy pomagają w mądrym zarządzaniu domowymi finansami i podpowiadamy jak te cechy ćwiczyć.

#7 Jak oszczędzać na zakupach? Triki dla kupujących online

Jeżeli robicie zakupy przez internet, to ten artykuł na pewno Wam się przyda.

#8 Spłata długów. W jakiej kolejności pozbywać się kredytów i innych zobowiązań finansowych?

To bardzo ważne, aby do spłaty różnych finansowych zobowiązań podejść w odpowiedni sposób. Taki, który będzie skuteczny i da nam jak największą szansę na sukces. Sposobów na to jest kilka – u każdego z nas może sprawdzić się nieco inne podejście. Czasem wystarczy polegać na prostej matematyce i zacząć od długów generujących największe obciążenie dla domowego budżetu. A innym razem, gdy potrzebujemy szybkiego sukcesu i motywacji do dalszych działań, warto najszybciej spłacić najmniejszy kredyt.

#9 Trzy miesiące na wybór: ZUS czy OFE?

W tym roku staliśmy przed wyborem instytucji, do której trafiać będą nasze składki emerytalne. Mogliśmy zdecydować się na kombinację ZUS i OFE lub wybrać tylko ZUS. Nasza przyszła emerytura to rzecz niezmiernie ważna, dlatego tym bardziej szkoda, że ten wybór był w dużej mierze iluzoryczny i niewiele znaczący. Ostatecznie wszystkie nasze środki i tak trafią do ZUS.

#10 Czy 3% na lokacie to dziś dużo czy mało?

Okazuje się, że przy tak niskiej inflacji (lub nawet deflacji) efektywnie zarabiamy na dzisiejszych lokatach więcej, niż gdy ich oprocentowanie było znacznie większe (ale również i inflacja była zdecydowanie wyższa).

Fot. Flickr / WherezJeff

Wchodzimy już z impetem w okres przedświątecznych zakupów. Grudzień to nigdy nie jest łatwy miesiąc dla naszych kont i portfeli, a okazji do wydawania pieniędzy jest aż zanadto.

Już teraz, dzięki badaniom różnych firm, możemy znaleźć w sieci różne szacunki co do tego, ile przeciętnie wydamy w tym roku przy okazji świąt.

I tak według szacunków Groupona, średnio na same prezenty świąteczne wydamy 486 złotych. Z kolei Deloitte jak co roku przeprowadziło własne badania planowanych wydatków i tu – biorąc pod uwagę wszystkie zakupy związane ze świętami – przeciętna polska rodzina wyda średnio 1 158 złotych na świąteczne przygotowania. I, co ciekawe, jest to kwota wyższa o 13% niż rok wcześniej. To o tyle interesujące, że na ten wzrost wydatków w tym roku minimalny wpływ mogła mieć inflacja. Wygląda więc na to, że to my sami decydujemy, że święta 2014 będą nieco bogatsze.

Źródło: Brief.pl

Blisko 500 zł na prezenty, 1 150 zł na wszystkie świąteczne przygotowania. Jakkolwiek by na te kwoty nie patrzeć, to są to całkiem duże pieniądze. I mimo, że „przeciętny Polak” zamierza wydać na te święta więcej niż przed rokiem, to my przecież wcale nie musimy podążać za tym trendem. Nie musimy nadwerężać naszego portfela na święta, wręcz przeciwnie – mamy teraz okazję ku temu, by dużo zaoszczędzić. A co najlepsze, to wcale nie oznacza, że pod choinką będzie mniej prezentów lub będą one mniej okazałe.

Możemy wydać dużo mniej, kupując dokładnie to samo! Trzeba tylko wszystkie zakupy zaplanować wcześniej i porównać ceny.

Właśnie teraz w internecie pojawiają się kolejne świąteczne „poradniki prezentowe”. Taki też, jak co roku, przygotował serwis The Verge. I to jest istna skarbnica wiedzy o tym, jak bardzo cena tego samego produktu może różnić się między dwoma sklepami. Spójrzcie choćby na przykład tego zestawu klocków Lego Star Wars.

Tu cena z Amazonu:

A tu ten sam zestaw na stronie Lego:

136 dolarów na Amazonie i 109 dolarów na stronie producenta. 25% różnicy. Mówiąc w olbrzymim skrócie: jedno kliknięcie decyduje o tym, czy przepłacimy za dany produkt aż o jedną czwartą!

To doskonale ilustruje, jak duże możliwości mamy, jeżeli chodzi o kontrolowanie naszego świątecznego budżetu.

A do tego wcale nie trzeba patrzeć na zagraniczne serwisy, robić zakupów w Amazonie, ani nawet robić zakupów przez internet. W sklepach stacjonarnych różnice w cenie różnych zakupów świątecznych też mogą być ogromne. I to nawet w obrębie jednej galerii handlowej!

Świetne porównanie przygotował tu serwis Pieniądze.Gazeta.pl.

Powołując się ponownie na raport Deloitte, naszym bliskim najchętniej na prezent kupimy książki, kosmetyki, perfumy i słodycze. No to zobaczmy jak na przykładzie perfum mogą wyglądać różnice w cenach. Gazeta porównała ceny szarego Hugo Bossa między perfumerią Douglas, a siecią SuperPharm. Jaką obstawiacie różnicę? 30 złotych, 50…? No może maksymalnie 100 złotych? Nie – dużo więcej!

Cena w Douglasie to 479 zł, a w SuperPharm 199,99 zł. 279 zł różnicy, ponad dwa razy mniej!

Zdecydowanie polecam zapoznanie się z pełnym zestawieniem. To naprawdę otwiera oczy i pokazuje jakie mamy możliwości do zaoszczędzenia pieniędzy w tym trudnym dla portfela okresie :).

Tylko niestety dla nas – konsumentów, nie ma tu żadnej reguły. Nie jest tak, że w Amazonie jest zawsze drożej niż na stronach producentów. Nawet w tym samym poradniku prezentowym z The Verge znajdziemy przykłady, gdzie to właśnie Amazon daje najlepszą cenę. Nie jest też tak, że w Tesco czy w dyskoncie zawsze będzie taniej niż w sklepach innych sieci.

Wszystko musimy sprawdzić sami – patrząc na ceny konkretnych produktów w konkretnych sklepach. Okazji do zaoszczędzenia nawet kilkuset złotych jest mnóstwo. Musimy tylko dać sobie czas, by móc te ceny w różnych sklepach porównać. Ostatnie kilka godzin przed Wigilią z pewnością nie wystarczy, dlatego „choinkowe” zakupy warto zacząć dużo wcześniej. W ten sposób oszczędzimy nie tylko pieniądze, ale też oszczędzimy sobie stresu i pośpiechu, które są nieodłącznie związane z robieniem zakupów na ostatnią chwilę.

Fot. Flickr / dave416

Oszczędzanie pieniędzy często wymaga włożenia w to przedsięwzięcie wysiłku i pracy. Skrupulatne prowadzenie domowego budżetu, pamiętanie o tym, by zawsze chodzić do sklepu z listą zakupów i dbanie o to, by zawsze brać rachunek przy kasie. Trzeba mieć całkiem sporo rzeczy na uwadze i – przynajmniej na początku – może wydawać się to trochę deprymujące.

Ale nie warto się zniechęcać! Nie trzeba zaczynać od wdrażania w życie jednocześnie wszystkich przepisów na racjonalne zarządzanie finansami. Na samym blogu Kontomierza jest ponad 500 wpisów na ten temat! Zamiast tego, warto zacząć od małych kroków. Takich, które będą działać „automatycznie” lub niemal niezauważalnie dla Twojego codziennego życia. A kwota na koncie oszczędnościowym i tak będzie przyrastać!

Zautomatyzuj swoje oszczędzanie

Najprościej jest po prostu zautomatyzować odkładanie pieniędzy na osobne konto. Jeżeli wiesz, którego dnia miesiąca na Twój ROR wpływa pensja, ustaw na kilka dni później automatyczny, cykliczny przelew na konto oszczędnościowe. Nie musisz zaczynać od dużych kwot. W pierwszych miesiącach odkładaj po 50 czy 100 zł i spróbuj przeżyć resztę miesiąca za pozostałą kwotę.

Jeżeli się udało, to w przyszłym miesiącu postaraj się odłożyć trochę więcej. Małymi krokami do przodu.

Oszczędzaj podwyżki i premie

Zakładając, że masz tyle szczęścia, że otrzymujesz takie bonusy – staraj się utrzymywać swój budżet na takim samym poziomie, co wcześniej. Czyli taką otrzymaną nadwyżkę w całości oszczędzaj. Ale oczywiście nie chodzi o to, by cały czas żyć na poziomie swojej pierwszej pensji. To, co całkiem fajnie działa, to planowanie swojego budżetu „o jedną podwyżkę do tyłu”. Czyli jeżeli dziś pracodawca zwiększy mi pensję, to cała nadwyżka pójdzie na oszczędności.  A gdy za jakiś czas znów otrzymam podobną dobrą wiadomość, to pozwolę sobie na większe wydatki w domowym budżecie – ale tylko do wysokości „poprzedniej” pensji.

Zapisujesz swoje wydatki? Zaokrąglaj je w górę

Wydałeś 36,40 zł podczas ostatniej wizyty w osiedlowym sklepie? Zapisując to sobie w notesie wydatków wpisz kwotę zaokrągloną w górę. Do pełnych złotówek lub nawet do pełnych piątek.

Na koniec miesiąca przelej różnicę między kwotami zapisanymi a faktycznie wydanymi na konto oszczędnościowe.

Używaj tylko banknotów

Płacisz gotówką? Korzystaj jedynie z banknotów. Jeżeli w sklepie wydano ci w monetach, to cały bilon wrzucaj w domu do przeznaczonego na to słoika. Można też być mniej radykalnym i założyć sobie, że zachowujemy tylko dwójki i piątki, a wszystko poza tym ląduje w słoiku.

Choć naturalnie, warto na wszelki wypadek mieć ze sobą kilka monet – na parkomaty lub bilety kupowane w autobusie.

Utrudnij sobie dostęp do oszczędności

Załóż sobie konto oszczędnościowe lub lokaty w innym banku, niż twój główny. Dzięki temu nie będziesz widzieć tych pieniędzy, co zaoszczędzi ci ewentualnych pokus. Jeżeli bank zaoferuje ci kartę do konta oszczędnościowego – nie bierz jej. Im trudniejszy masz dostęp do oszczędności, tym lepiej dla nich.

Używaj 20% mniej

„20% mniej” to trochę abstrakcyjna wartość, ale oznacza ona po prostu „trochę mniej niż zwykle”. Używaj „trochę mniej niż zwykle” takich produktów jak płyn do naczyń, płyn do płukania, płyn do kąpieli, syp do herbaty trochę mniej cukru a do potraw trochę mniej soli. I na pewno znajdziesz u siebie w domu jeszcze szereg produktów, na których można zaoszczędzić właśnie w ten sposób.

Fot. Flickr / torugatoru

Ogólne Strategie zakupowe: Jak mądrze wydawać pieniądze?

  • 22 listopada 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comments

Oszczędzanie to nie tylko tamowanie wycieków z portfela, szukanie najlepszych lokat i inwestycji. To także rozsądne, przemyślane wydawanie pieniędzy.

To zdumiewające ile można zaoszczędzić jeżeli tylko ograniczy się impulsywne zakupy, a zacznie się kupować tylko to, co naprawdę potrzebne. Bez podążania za modą, bez oglądania się na znajomych – a jedynie kierując się własnym rozsądkiem i potrzebami.

Jak sprawić, aby te wydatki faktycznie były przemyślane? Warto aby nasz „proces decyzyjny” obejmował te trzy kroki:

Daj sobie czas na zastanowienie

Przede wszystkim potrzebny jest czas, byśmy w ogóle mieli kiedy te zakupy przemyśleć. Zbyt często podejmujemy decyzje pochopnie. Od drobnych decyzji zakupowych, gdy wybieramy co włożyć do koszyka (takie drobne decyzje też mają wpływ na domowe finanse!) i czasami nawet aż po większe zakupy na kilkaset, czy nawet kilka tysięcy złotych.

Czas to najlepszy sojusznik w walce z impulsywnymi zakupami i mniejszymi i większymi zachciankami. Cierpliwość popłaca.

Czas jest też pomocny w innej sprawie. Odkładając zakup z „teraz” na „później” dajemy sobie szansę na skorzystanie z obniżek, promocji i wyprzedaży. Na przykład teraz wchodzimy w okres, gdzie możemy sporo zaoszczędzić (w wybranych kategoriach produktowych, przede wszystkim w elektronice): 28 listopada przypada Black Friday, a w kolejny poniedziałek Cyber Monday. Korzystają na tym przede wszystkim klienci z zagranicy, ale i w Polsce można coś na tym ugrać (np. kupując w Amazonie lub sklepie Apple; a i być może niektóre polskie sklepy „obchodzą” to wyprzedażowe święto).

Szukaj tańszych opcji

Zwłaszcza przy droższych zakupach zawsze warto zbadać rynek i poszukać najtańszej dostępnej oferty. I wcale nie zawsze musi to oznaczać zwiedzanie każdego sklepu w okolicy. Dobrą pomocą są dla nas w tym przypadku internetowe porównywarki cen. Warto przeszukać takie serwisy jak Ceneo czy Skąpiec w poszukiwaniu produktu, który chcemy kupić.

Nawet jeżeli nie zdecydujemy się na zakupy za pośrednictwem tych porównywarek, to na pewno zyskamy jakieś rozeznanie w kwestii cen i tego, co faktycznie można uznać za korzystną ofertę.

Naturalnie, do cen należy podchodzić z pewnym dystansem. Nie zawsze najtańsza oferta będzie dla nas najkorzystniejsza. Gdy coś jest zbyt tanie, by było prawdziwe, to jest duże ryzyko, że to przekręt.

O tym jak łatwo dać się oszukać pokazuje historia sprzed ostatnich kilku dni. Sklep internetowy oferujący markową odzież okazał się być jednym wielkim oszustwem. Autorzy przekrętu zdążyli przez tylko trzy tygodnie swojej działalności wyłudzić ponad 400 tysięcy złotych!

I jeszcze jedna rzecz! Szukanie tańszych opcji to nie tylko porównywanie ofert w sklepach. Czasami oznacza to również decyzję „nowy czy używany?” Tu też jest pole do dużych oszczędności. Kupowanie „używek” oznacza jednak też więcej naszej pracy – przy weryfikacji sprzedającego jak i samego produktu.

Zobacz jak jeszcze możesz zaoszczędzić na zakupach online

Sprawdź swój budżet

Kolejnym podstawowym pytaniem, które jak najbardziej warto sobie zadać jest „czy mnie w ogóle na to stać?” I to jest moment, w którym trzeba zajrzeć do swojego domowego budżetu i to właśnie tam poszukać odpowiedzi na to pytanie.

Oto kilka sygnałów ostrzegawczych, które mogą podpowiadać, że dany zakup jest niewskazany (przede wszystkim chodzi o „duże” zakupy):

  • musisz ten zakup sfinansować kredytem
  • zakup będzie oznaczał dla ciebie kolejne zadłużenie na karcie kredytowej
  • nie uwzględniłeś tego wydatku w swoich planach finansowych, jest to coś, co pojawiło się niedawno
  • nie zbudowałeś jeszcze funduszu awaryjnego, który dawałby ci odpowiednie poczucie bezpieczeństwa finansowego
  • po tym zakupie skończysz miesiąc „na minusie”

Fot. Flickr / danielfoster437

W tygodniu bywam w sklepie spożywczym cztery, może pięć razy. To typowe, „codzienne” zakupy i raz na kilka dni wizyta w hipermarkecie po jakieś większe zapasy. Rachunki z tych miejsc miesiąc w miesiąc stanowią jedną z najbardziej istotnych części mojego budżetu. Tuż po wydatkach stałych związanych z mieszkaniem i rachunkami za media.

Jeżeli coś ma tak znaczny udział w domowym budżecie, to znak, że na pewno musi być tu pole to równie istotnych oszczędności.

I tak jest w istocie. Na wizytach w sklepach i hipermarketach możemy sporo zaoszczędzić. Jest na to co najmniej kilka sposobów.

Warto zdać sobie sprawę, że w sklepach rzadko kiedy cokolwiek jest przypadkowe. Począwszy od ułożenia towaru, przez układ alejek, po towarzyszącą zakupom muzykę – wszystko jest ściśle zaplanowane, szczególnie w hipermarketach i dużych, sieciowych sklepach. To efekt pracy psychologów i marketerów, który ma nas skłonić do jednego – do wydawania więcej (niż planowaliśmy).

Szczególne nasilenie tych technik będziemy mogli zaobserwować już za moment – podczas okresu przedświątecznego. To wtedy duże sklepy notują największe obroty, toteż sięgną po każdy trik z podręcznika marketingowca tylko po to, byśmy włożyli do koszyka więcej niż chcemy.

No dobrze, może trochę to przejaskrawiam, tym niemniej warto mieć świadomość niektórych technik, na które możemy się natknąć podczas wizyty w sklepie.

Przez co wydajemy więcej?

Układ sklepu. Ułożenie towarów w sklepach nie jest przypadkowe. Przy wejściu zazwyczaj znajdziemy towary sezonowe i promocyjne. Towary „pierwszej potrzeby”, takie jak na przykład pieczywo, kupimy na końcu sklepu, bo w ten sposób w drodze będziemy mieć okazję by natknąć się na szereg innych towarów. I być może akurat „przypomni się” nam, że akurat czegoś jeszcze potrzebujemy.

Miejsce na półce. Sklepy nie poprzestają na kierowaniu ścieżkami, po których podążamy między alejkami. Ważne jest też po jakich ścieżkach wędruje nasz wzrok. Na wysokości oczu ułożone są bowiem towary, które handlowcy chcą sprzedać w pierwszej kolejności. To, czego my – jako klienci – możemy faktycznie potrzebować, często jest układane na dolnych półkach, poza zasięgiem „pierwszego rzutu oka”.

Wózek. Najczęściej w jednym słusznym rozmiarze – bardzo dużym. Niewielkie, codzienne zakupy włożone do takiego wózka wyglądają skromnie. Wyzwala to w nas wrażenie, że może kupiliśmy czegoś za mało lub o czymś zapomnieliśmy.

Z tymi i innymi technikami możemy walczyć. Jako konsumenci też mamy szereg metod, które pomagają nam przeciwstawiać się zakusom na zawartość naszych portfeli.

Jak wydawać mniej na zakupach?

Zakupy z listą. To pierwsza i najważniejsza zasada.  Nie ma sensu ganiać godzinę po sklepie i po drodze „przypominać sobie” o kolejnych potrzebnych rzeczach do domu. Ale lista to nie tylko oszczędność czasu. To przede wszystkim oszczędność pieniędzy – konsekwentne trzymanie się własnego planu pomaga nam kupić tylko to, czego naprawdę potrzebujemy i nie wydać ani złotówki więcej.

Nie warto jeździć na małe zakupy do hipermarketu. W ten sposób zwiększamy ryzyko, że kupimy za dużo.

Mądre korzystanie z promocji. Nie ma sensu demonizować promocji i twierdzić, że to jedynie sposób na wyciagnięcie od nas pieniędzy. Od czasu do czasu w przecenie jest towar, którego potrzebujemy – warto skorzystać z takiej okazji. Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy promocja staje się dla nas pretekstem do kolejnych zakupów – na przykład, gdy wybieramy się do sklepu skuszeni promocją z gazetki, a „przy okazji” kupujemy cały szereg innych rzeczy w cenach, które wcale nie muszą być dla nas korzystne.

Zakupy często robimy w pośpiechu. A tu przecież tak bardzo przydaje się chwila na zastanowienie! Chłodna refleksja i pytanie „czy naprawdę tego potrzebuję?” to sprawdzony sposób na oszczędności.

Jeżeli zakupy, to tylko z pełnym żołądkiem... Dlaczego? Bo uczucie głodu sprawia, że kupujemy więcej. I że stołujemy się w restauracjach lub, co gorsza, w fast foodach w centrum handlowym. A to kolejne wydatki, poświęcony czas (połączony z jedzeniem w pośpiechu). Nie wspominając już o złej diecie.

... ale z pustym portfelem. Planowanie dużych zakupów tuż po wypłacie to też często zły pomysł. Mamy wtedy poczucie, że stać nas na więcej – więc kupujemy więcej. Czasem więcej niż byśmy chcieli czy potrzebowali, co oznacza dla nas po prostu niepotrzebny wydatek.

Fot. Flickr / Michalel W. May

Ogólne Czy warto trzymać gotówkę w domu?

  • 29 października 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 10 comments

Choć może trafniejszym pytaniem powinno być „czy gotówka powinna być częścią twojego funduszu awaryjnego?” O takim funduszu na nieprzewidziane wydatki piszemy regularnie, gdyż jest to jeden z podstawowych składników zdrowych, zrównoważonych finansów domowych.

Ideą funduszu awaryjnego jest to, byśmy byli – przynajmniej częściowo – finansowo przygotowani na różne niespodziewane sytuacje, które wymagają od nas jakiegoś finansowego zaangażowania. Czyli chcemy być możliwie gotowi na różne niekorzystne scenariusze.

A jaki jest najczarniejszy scenariusz? Potrzebujemy pieniędzy szybko, nagle, a zapłacić musimy gotówką lub nie mamy dostępu do pieniędzy z konta (bo system transakcyjny nie działa, bankomat ma awarię itp.) Różne rzeczy mogą się wydarzyć.

Zatem jeżeli chcemy być przygotowani i na taką ewentualność, to przyda nam się gotówka.

Plusy gotówki w funduszu awaryjnym:

Spokój i poczucie bezpieczeństwa. Fundusz awaryjny może być też ratunkiem w przypadku kryzysu finansowego – takiego ogólnokrajowego, nie ograniczonego jedynie do naszego prywatnego portfela. Wprawdzie według prowadzonych ostatnio stress testów nasze banki nie powinny mieć problemów z wypłacalnością, no ale kto wie jak będzie wyglądać ich sytuacja gdy dojdzie do prawdziwego runu na banki. Wówczas ci, którzy posiadają przynajmniej część oszczędności w gotówce, będą mieli przewagę nad innymi. Natomiast ci, którzy wszystkie swoje pieniądze powierzyli bankom, będą w znacznie trudniejszej sytuacji.

Gotówka nie przypomina o sobie tak często jak stan konta w serwisie transakcyjnym. Z pieniędzmi w funduszu awaryjnym jest tak, że lepiej w ogóle nie pamiętać, że takie środki mamy. Przypominać o nich możemy sobie tylko w chwili, gdy są naprawdę potrzebne – w sytuacji podbramkowej. Jeżeli oszczędności w gotówce mamy schowane w jakiejś kasetce ukrytej gdzieś w mieszkaniu, to tym lepiej dla nas. Zupełnie inaczej niż trzymanie pieniędzy na koncie oszczędnościowym opisanym jako „fundusz awaryjny”. Wtedy przy każdym logowaniu do banku widzielibyśmy te pieniądze i musielibyśmy walczyć z pokusą podebrania kilku złotych z funduszu („przecież za miesiąc _sobie_ to oddam”).

Dostępność w każdej chwili. Z gotówką nie jesteśmy uzależnieni od kaprysów bankomatów czy serwisów transakcyjnych. Mamy też pewność, że jest to środek płatniczy akceptowany w każdym punkcie sprzedaży.

Ale są też minusy:

Środki w gotówce nie są oprocentowane. Teraz, gdy mamy deflację, to właściwie nie powinno być problemem. Nasze oszczędności, mimo że w gotówce, nie będą tracić na wartości. Ale taki stan nie będzie trwał wiecznie i prędzej czy później gotówka będzie przegrywać z inflacją. Poza tym jest to też koszt utraconej korzyści – nawet jeżeli nie tracimy (bo jest deflacja) to też nie zarabiamy tych kilku procent rocznie, które moglibyśmy zarabiać gdyby pieniądze leżały na przykład na koncie oszczędnościowym.

Gotówkę można ukraść. A potem niemal niemożliwe jest namierzenie jej. W takim, skrajnie negatywnym przypadku, włamanie do mieszkania może skutkować nie tylko utratą dobytku, ale także części oszczędności życia.

To jaką część funduszu awaryjnego trzymać w domu w gotówce?

Bo przecież chyba nie wszystko…?

Jeżeli zdecydowaliście się trzymać część środków „na czarną godzinę” jako gotówkę w domu, to trzeba się zastanowić też nad tym jaka to powinna być kwota. Gdy mowa o funduszu awaryjnym, to zalecamy aby – jako całość – obejmował on mniej-więcej kwotę trzymiesięcznych wydatków. To jest plan minimum, ale tak na dobrą sprawę możemy założyć, że taki typowy fundusz na nieprzewidziane sytuacje odpowiada kwocie od 3 do 6 miesięcy wydatków.

Trzymanie całej takiej kwoty w gotówce mogłoby być problematyczne. Z jednej strony czasem zdarza się, że musimy wykonać nagle pilny przelew, więc posiadanie jakiś środków na koncie to zawsze dobry pomysł. Z drugiej strony nie każdy czuje się komfortowo mając duże kwoty gotówki „pod opieką”.

Myślę, że rozsądnym punktem wyjścia jest trzymanie w gotówce około 20-25% środków z funduszu awaryjnego. Da nam to przynajmniej pewną elastyczność jeżeli chodzi o nagłe wydatki, które wymagają natychmiastowego dysponowania gotówką. Jednocześnie trzymając większą część środków na oprocentowanym koncie nie tracimy potencjalnych odsetek i jesteśmy gotowi na finansowe sytuacje awaryjne, które wymagają np. wykonania przelewu.

Naturalnie, warto przepuścić to przez filtr własnej indywidualnej sytuacji i potrzeb. Fundusz awaryjny ma dawać nam poczucie finansowego bezpieczeństwa. Zatem jeżeli wydaje się Wam, że będziecie się czuli pewniej z większą kwotą gotówki pod ręką, to nic nie stoi na przeszkodzie by zwiększyć jej udział w strukturze tego funduszu.

Fot. Flickr / massdistraction

Zbyt często odkładamy ważne życiowe zmiany na „jutro”, na „od przyszłego tygodnia” czy „od przyszłego miesiąca”. A gdy ten graniczny dzień nadchodzi, to nasze ambitne plany nie zawsze wypalają.

Czasem tego dnia akurat „coś nam wypada” i odwraca naszą uwagę. Innym razem po prostu brakuje nam motywacji.

Dlatego, jako że dziś poniedziałek, przychodzimy z pomocą wszystkim tym, którzy swoje plany na oszczędzanie związali właśnie z tym dniem :). Poniżej znajdziecie szereg porad i wskazówek jak zacząć oszczędzać już teraz. Bez wielkich życiowych zmian czy konieczności odkładania znacznych sum z domowego budżetu już od pierwszego dnia.

By zacząć wystarczy zrobić tylko jeden mały krok. Więc wybierzcie sobie coś z poniższej listy:

1. Prowadź budżet domowy. Zapisywanie własnych wydatków to najlepsze, co możesz zrobić dla swoich pieniędzy. I to nic nie kosztuje!

2. Ogranicz jedzenie w restauracjach i zamawianie jedzenia do pracy. Posiłki przygotowuj samodzielnie w domu. Wyjdzie taniej, a przy tym też pewnie zdrowiej.

3. Płacisz za konto bankowe? Rozejrzyj się za tańszymi opcjami. Pomoże Ci w tym nasza porównywarka kont bankowych.

4. Kojarzysz coś takiego jak „efekt latte”? To drobne wydatki, do których jesteśmy tak przyzwyczajeni, że nawet ich nie zauważamy. Na przykład kawa kupowana codziennie po drodze do pracy. Jednostkowy koszt jest niewielki, ale w długim terminie robi się z tego całkiem solidna kwota ciążąca na naszym domowym budżecie. Przeanalizuj swoje nawyki pod tym kątem.

5. Idziesz na zakupy do sklepu spożywczego? Zadbaj o to, by być wtedy najedzonym. Gdy jesteśmy głodni, to kupujemy więcej. Serio! W ograniczaniu wydatków na zakupy pomaga też lista i konsekwentne trzymanie się jej.

6. Przeanalizuj oferty abonamentów, które posiadasz. Czyli telewizja, internet i telefon. Czy możesz zmienić sieć na tańszą? Czy na pewno potrzebujesz tych wszystkich kanałów w telewizji? To, co na pewno możesz zrobić już dziś, to zadzwonić na infolinię z pytaniem o tańsze opcje abonamentów.

7. Trzymasz swoje oszczędności na ROR? Najprawdopodobniej tracisz okazję na to, by zarobić trochę na odsetkach. Rozważ przeniesienie przynajmniej części środków z konta bieżącego na oszczędnościowe.

8. Dojeżdżasz do pracy samochodem? Zmiana na transport publiczny na pewno przyniesie Ci oszczędności! A jeżeli do pracy masz nie więcej niż 5-10 kilometrów, to warto też rozważyć rower. Jeżeli nie masz możliwości odstawienia samochodu, to staraj się jeździć według zasad eco-drivingu.

9. Właśnie rozpoczął się sezon grzewczy. Zobacz, jak możesz oszczędzić na ogrzewaniu.

10. Oszczędzaj energię – gdy nie korzystasz z urządzeń, nie zostawiaj ich w trybie „stand by”. Wtedy nadal pobierają one trochę prądu. Najlepiej całkowicie odłączać je od zasilania.

11. Palisz? Jedna paczka dziennie to około 3000 zł rocznie! Jeśli nie więcej…

12. Zobacz, jakie masz okazje do oszczędzania na gotowaniu.

13. Jesień i zima to czas zwiększonego ryzyka chorób. Dlatego tym bardziej _nie_ oszczędzaj na zdrowiu. To pozorna oszczędność, za którą prędzej czy później przyjdzie zapłacić rachunek.

14. "Czy naprawdę tego potrzebuję?" Zadawaj sobie to pytanie przed każdym większym zakupem. I daj sobie czas, by na nie odpowiedzieć!

Właściwie każda z wyżej wymienionych rzeczy jest gotowa do wprowadzenia w życie już od zaraz. Więc nie ma na co czekać – jeżeli obiecaliście sobie oszczędzanie „od poniedziałku”, to możecie wypełnić swoje postanowienie stosując choćby jedną metodę z tych opisanych w dzisiejszym artykule. Powodzenia!

Fot. Flickr / 401(K) 2013

Ogólne Jak oszczędzać na ogrzewaniu? - 9 porad

  • 5 października 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comments

Z początkiem października rozpoczął się u mnie sezon grzewczy. Właściwie każdego dnia w moim bloku w rurach niesie się echo odgłosu kręcenia termostatem ;).

U Was sezon grzewczy pewnie też się właśnie zaczął lub zacznie się lada chwila.

To dobry moment na to, by przypomnieć szereg porad na to, jak oszczędzać na ogrzewaniu. Te porady dają konkretne oszczędności. W przypadku kawalerki, w której mieszkam, ogrzewanej przez CO, co roku udaje mi się wygenerować solidne oszczędności. W sezonie grzewczym 2012/2013 było to 413,81 zł, a w sezonie 2013/2014 – 395,77 zł. To wartość nadpłaty w stosunku do prognoz spółdzielni. Te kilkaset złotych przy rocznym rozliczeniu to zawsze miła ulga dla mojego budżetu domowego :).

W większych mieszkaniach i domach, te oszczędności mogą być nawet wielokrotnie wyższe. Wystarczy pamiętać o kilku podstawowych rzeczach – i przede wszystkim nie marnować ciepła.

1. Nie pozwalaj ciepłu uciekać

Zadbaj o swoje okna. W chłodniejszy dzień zamknij je i sprawdź dłonią czy gdzieś w okolicy futryny okna nie wpada do mieszkania zimne powietrze.

Być może Twoje okna wymagają regulacji lub dodatkowego uszczelnienia.

2. Wietrz krótko, ale intensywnie

Lepiej i efektywniej jest wietrzyć krótko, ale intensywnie – otwierając wszystkie okna na kilka minut i pozwalając na krótki przeciąg.

Długie wietrzenie, oprócz wymiany powietrza, wyziębia całe pomieszczenie (wychładzają się ściany i meble), zwiększając tym samym koszty jego ponownego ogrzania.

3. Podczas wietrzenia „zakręcaj” wszystkie grzejniki

Nawet na te pięć czy dziesięć minut intensywnego wietrzenia grzejniki warto ustawiać na najniższą możliwą wartość. Bieżące ogrzewanie wpadającego do mieszkania zimnego powietrza to marnowanie pieniędzy.

4. Nie zasłaniaj grzejników

Na umiejscowienie grzejników w mieszkaniu wielkiego wpływu już raczej nie mamy, mamy za to wpływ na to, co wokół tych grzejników się znajduje.

Aby zapewnić optymalną cyrkulację powietrza i efektywne wykorzystanie grzejnika, ten nie powinien być niczym zasłonięty. Czyli nie powinny stać przed nim kanapa, szafka czy inne meble. Nie powinien być też zasłonięty firanami czy długimi zasłonami.

5. Nie ogrzewaj mieszkania gdy nie ma nikogo w domu

W większych rodzinach pewnie trudniej jest to zorganizować, co chwila ktoś wchodzi i wychodzi i rzadko kiedy nikogo nie ma w domu. Ale mieszkając samemu lub we dwójkę łatwo to dograć (o ile wychodzi się i wraca z pracy o w-miarę-podobnych porach).

Zakręcanie grzejników przed wyjściem z domu to nawyk, który łatwo wprowadzić w życie. Jedyny koszt to pamiętanie o tym, że przed wyjściem trzeba wykonać jeszcze jedną czynność. Niestety nie mam „inteligentnych” termostatów, które mógłbym raz-na-zawsze zaprogramować (albo takich, które same nauczyłyby się moich zwyczajów – jak Nest), więc muszę robić to ręcznie.

6. Na noc ogrzewaj mniej intensywnie niż w dzień

Ten nawyk da dwie korzyści za jednym zamachem. Pierwsza jest oczywista – zmniejszenie temperatury na czas snu to kolejne pole do oszczędności na ogrzewaniu.

Ale jest jeszcze druga korzyść – niższa temperatura w sypialni ułatwia zasypianie.

7. Zadbaj o to, by nie odczuwać chłodu

Ta porada brzmi trochę tak, jakby chodziło o trening jakiejś supermocy. A to zupełnie nie tak. Mamy duży wpływ na to, jak odczuwamy temperaturę w mieszkaniu – przez to jak się ubieramy.

Jeżeli po mieszkaniu lubisz chodzić boso i w lekkim stroju, to by znaleźć komfort termiczny będziesz potrzebować więcej ciepła z grzejników niż ktoś, kto po mieszkaniu chodzi w swetrze i ciepłych kapciach.

8. Rozpoczęcie sezonu grzewczego to nie nakaz włączenia grzejników na maksimum

Sam nie włączam grzejników od razu gdy tylko na klatce pojawi się ogłoszenie, że rozpoczął się sezon grzewczy. Zazwyczaj przez cały październik udaje mi się nie dotykać termostatów, chyba, że robi się już wyjątkowo zimno jak na tę porę roku.

9. Optymalizuj zużycie ciepła w pomieszczeniach

Rzadko używane pomieszczenia lepiej ogrzewać mniej. Nie ma potrzeby ogrzewania pokoi, w których o danej porze dnia nikt nie przebywa. Ale tutaj trzeba uważać. Ciepło ma to do siebie, że lubi wędrować tam, gdzie go nie ma. Różnica temperatur między pomieszczeniami przekraczająca 4 st. jest już nieefektywna.

Fot. Flickr / Images_of_Money

„Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka.”

Zróżnicowanie instrumentów finansowych, z których składa się nasz portfel inwestycyjny czy pula oszczędności to jedna z podstawowych zasad zarządzania finansami osobistymi.

Dywersyfikacja daje nam szereg korzyści.

1. Rozprasza ryzyko i chroni nasz portfel. Inwestując całość naszych środków w jeden instrument finansowy uzależniamy nasz wynik inwestycyjny całkowicie  od tego instrumentu. Gwałtowny spadek czy słabszy okres dla danej inwestycji automatycznie oznacza słabsze wyniki dla całego naszego portfela.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której 100% środków mamy zaangażowane w akcje CD Projekt, który nagle ogłasza, że prace nad „Wiedźminem 3” przedłużą się i w związku z czym przesuwają premierę (taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce kilka miesięcy temu). Towarzyszy temu gwałtowny spadek kursu, a za tym idzie gwałtowny spadek wartości naszego portfela.

Oczywiście podobne sytuacje mogą dotyczyć każdej innej spółki. Warto zatem tak rozłożyć własne inwestycje, aby jedno mniej-lub-bardziej losowe wydarzenie nie decydowało w tak znaczącym stopniu o wartości całego naszego portfela inwestycyjnego.

2. Dywersyfikacja daje naszemu portfelowi elastyczność. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której mamy sytuację „kryzysową” i nagle potrzebujemy gotówki. Tymczasem zbliża się koniec miesiąca, więc na ROR pieniędzy zostało już raczej niewiele. Ale! – przecież mamy jeszcze oszczędności – tylko „zamrożone” na lokacie.

Lokatę trzeba zerwać, poświęcając przy tym wszystkie odsetki. Gdyby nasze fundusze były rozbite na kilka lokat, to mielibyśmy właśnie tę wygodną elastyczność – moglibyśmy anulować tylko część lokat, zachowując odsetki w pozostałych.

3. Dywersyfikacja pomaga też zarządzać ryzykiem. Możemy tak dobrać różne instrumenty finansowe i ich „udział” w naszym portfelu, aby ogólny poziom ryzyka był dla nas jak najbardziej komfortowy.

Jak zasadę dywersyfikacji zastosować w praktyce?

Oszczędności

Lokaty

O dywersyfikacji słyszy się najczęściej w kontekście inwestycji i akcji spółek. Tymczasem oszczędności też można dywersyfikować. Najlepszym przykładem na to są lokaty.

Zarządzając naszymi oszczędnościami na lokatach warto mieć na uwadze kilka czynników:

  • chcemy zachować płynność finansową
  • nie chcemy znaleźć się w sytuacji, w której jesteśmy odcięci od naszych środków
  • nie chcemy też sytuacji, w której posiadamy wszystkie środki na jednej lokacie i jej ewentualne zerwanie doprowadzi do utraty wszystkich odsetek

W tym celu, dysponując oszczędnościami, nie powinniśmy przeznaczać wszystkich środków na jedną lokatę. Zamiast tego powinniśmy rozbić je na mniejsze „paczki” i założyć szereg lokat.

Warto przy tym zastanowić się nad odpowiednimi terminami zapadalności lokat. Załóżmy, że szukamy lokat na 3 miesiące, bo akurat takie dają teraz na rynku najlepsze oprocentowanie. Aby zapewnić sobie płynność i pewność, że co miesiąc będziemy mieli dostępne środki, warto rozłożyć taką inwestycję w czasie. I na przykład 1/3 środków przeznaczyć na lokatę we wrześniu, a resztę tymczasowo trzymać na koncie oszczędnościowym. Potem w październiku kolejna 1/3 idzie na lokatę, a w listopadzie ostatnia część.

W ten sposób zapewniamy sobie, że co miesiąc będziemy mieli uwalniane kolejne środki. I co miesiąc możemy decydować co robić dalej: przedłużyć lokatę czy wypłacić z niej pieniądze.

Konta bankowe

Jeżeli chcemy być przygotowani na absolutnie każdą nieprzewidzianą sytuację, to warto rozważyć posiadanie kont w dwóch różnych bankach. Z kartą przypiętą do każdego konta i zawsze jakimś drobnym osadem na rachunku.

Do czego się to nam przyda?

W ten sposób nie zaskoczy nas żadna przerwa konserwacyjna w banku. A zdarzają się czasem takie, gdzie jesteśmy pozbawiani dostępu nie tylko do internetowego systemu transakcyjnego, ale nie działają też operacje kartowe.

Takie przerwy konserwacyjne trwają zazwyczaj kilka godzin i przeprowadzane są w weekendy w późnych godzinach nocnych.

Ale jeżeli akurat wracamy taksówką z sobotniej imprezy i chcemy za kurs zapłacić kartą, to możemy być niemile zaskoczeni.

Inwestycje

Instrumentów inwestycyjnych jest mnóstwo. Od akcji, przez kontrakty terminowe, obligacje, opcje, fundusze (i kilka rodzajów tychże)… Każdy z tych instrumentów charakteryzuje się innym poziomem ryzyka, inną perspektywą czasową inwestycji i inną szansą na zysk.

Nie powiemy Wam tu z jakich instrumentów finansowych powinniście skorzystać i jaki powinien być udział różnych produktów finansowych w Waszym portfelu. To bardzo zależy od waszej indywidualnej sytuacji: sytuacji finansowej, mieszkaniowej, tolerancji na ryzyko, wiedzy o poszczególnych rodzajach inwestycji… Czynników jest mnóstwo i nie sposób je tu wszystkie uwzględnić.

Możemy Wam za to podpowiedzieć jakimi zasadami warto się kierować przy doborze składu własnego portfela inwestycyjnego.

1. Nie warto inwestować większości czy nawet wszystkich środków w jeden instrument finansowy. W jeden fundusz, w akcje czy w obligacje jednej spółki. To naraziłoby nas na duże ryzyko i uzależniło od sytuacji na jednym rynku czy na jednej spółce.

W związku z tym warto rozważyć:

  • inwestycje w różne grupy instrumentów finansowych (np. część w akcje, a część w fundusze obligacji)
  • inwestycje w różne spółki zamiast kupowania akcji tylko jednej z nich
  • eskpozycję na różne branże (np. nie ograniczając swoich inwestycji tylko do jednego sektora gospodarki np. banków)
  • ekspozycję na różne rynki (inwestowanie nie tylko w akcje polskie, ale też np. w ETF-y zagranicznych indeksów)

2. Warto rozłożyć swoje inwestycje w czasie. Nawet jeżeli jesteśmy zdecydowani, że chcemy zainwestować np. w dany fundusz inwestycyjny, to nie kupujmy jednostek za jednym razem za wszystkie oszczędności.

Zamiast tego warto rozplanować taki zakup na kilka tygodni lub nawet miesięcy. W ten sposób minimalizujemy ryzyko, że kupimy jednostki akurat na „górce”.

Podsumowując, warto raz na jakiś czas spojrzeć "z góry" na skład całego swojego portfela inwestycyjnego i sprawdzić, czy przypadkiem nie dominuje w nim jeden instrument finansowy, co może narażać nas na niepotrzebne ryzyko.

Fot. Flickr / 401(K) 2013

Ludzka psychika potrafi działać na przedziwnych zasadach. Na przykład gdy mamy okazję do dokonania pozytywnej życiowej zmiany, to wyobraźnia mnoży przed nami przeszkody. To się nie uda, tamto nie ma sensu, tego nie warto… Bardzo łatwo sięgnąć po którąkolwiek z wymówek.

Może to działać w najróżniejszych obszarach życia. Takie wymówki można znaleźć na okazję zmiany diety na zdrowszą, na okazję częstszych ćwiczeń, częstszego czytania książek, czy na okazję rozpoczęcia oszczędzania i kontrolowania budżetu.

Niektórzy z nas boją się zmian – nawet jeżeli te zmiany mają być pozytywne.

Jak sobie poradzić z takim strachem i brakiem motywacji? Rozprawiając się z najbardziej szkodliwymi wymówkami. Oto kilka z nich – oczywiście na przykładzie oszczędzania.

Wymówka: zacznę od jutra

Oszczędzanie często zaczyna się od wielu dobrych chęci i daleko idących postanowień. I w wielu przypadkach na tym właśnie się kończy. Zdajemy sobie sprawę, że oszczędzanie jest korzystne (a samodzielne oszczędzanie na emeryturę, w obecnych warunkach, nawet nie tylko korzystne a wręcz konieczne), ale gdy z fazy rozmyślania i planowania mamy przejść do działania, to robi się trudno.

Zawsze jest jakaś okazja, by wydać te pieniądze, które w głowie zaksięgowaliśmy już jako oszczędności. Zawsze da się znaleźć jakiś (pozornie) racjonalny powód, dla którego warto odłożyć oszczędzanie na później.

Mam teraz szczególnie ciężki finansowo miesiąc – zacznę od przyszłej wypłaty.

Dziś już nie warto, jest za późno i jestem zbyt zmęczony by myśleć o pieniądzach. Jutro będę miał więcej czasu i świeży umysł - wtedy się tym zajmę.

Rozwiązanie: zacznij już teraz

Zacznij już dziś, a nawet – już teraz. Rozejrzyj się dookoła: zgaś światło w nieużywanych pomieszczeniach, dokręć kran by nie kapał, wyłącz telewizor zamiast przełączać go w tryb czuwania. To już są pierwsze oszczędności! Mało spektakularne i na pierwszy rzut oka niewidoczne, ale pamiętaj o naczelnej zasadzie oszczędzania – kropla drąży skałę.

Drobiazgi załatwione? To pójdź o krok dalej i przetnij swoją kartę kredytową, na której trzymasz zadłużenie już od wielu miesięcy.

Te rzeczy nic nie kosztują, nie wymagają ogromnych wyrzeczeń, czy wielkiej życiowej zmiany. A są już jakimś pierwszym krokiem na drodze do pełnej kontroli nad własnym budżetem.

Najgorszy jest moment tuż przed początkiem – potem idzie już łatwo.

Po prostu nie czekaj na żadną magiczną datę – na poniedziałek, na początek tygodnia, na następną wypłatę. Te wszystkie magiczne daty mają to do siebie, że zawsze są w przyszłości. Nigdy „teraz”. Jeżeli dziś podjąłeś decyzję o oszczędzaniu, to nie odkładaj działania w czasie. Idź za ciosem i już teraz zrób pierwszy krok w odkładaniu pieniędzy.

Wymówka: nie mam z czego oszczędzać

Łatwo wyobrazić sobie idealny stan i od samego początku wszystko ustawić tak, by było idealnie i optymalnie… Odkładać 20% pensji, oszczędzać energię, paliwo itp. Tylko potem szybko okazuje się, że te wszystkie założenia – przynajmniej na początku – są nie do utrzymania, a wprowadzone zmiany są zbyt gwałtowne.

Jest duża szansa na to, że jeżeli dopiero zaczynasz kontrolować swoje wydatki, to nie jeszcze masz w budżecie takiego luzu by odkładać regularnie 10% czy 20% swojej pensji. Być może nie masz nawet żadnego luzu i stąd przekonanie, że na oszczędności nie ma tu już miejsca.

Rozwiązanie: zacznij od małych kroków

Nawyk oszczędzania najlepiej wprowadzać do swojego życia powoli, bez drastycznych zmian. Tak aby nie odczuwać tych zmian we własnym stylu życia.

Chcesz zacząć działać już dziś? Zrób pierwszy mały krok i otwórz konto oszczędnościowe w swoim banku. Drugi krok – ustaw stałe zlecenie codziennego przelewu z ROR na to konto oszczędnościowe. Zacznij nawet od złotówki dziennie. W swoim portfelu tej zmiany nie odczujesz, a oszczędności zaczną powoli rosnąć.

Jeżeli to rozwiązanie się sprawdzi, to na kolejny miesiąc ustaw już stałe zlecenie na 2 złote dziennie.

Pamiętaj też, że oszczędzanie to nie tylko przelewanie pieniędzy z jednego miejsca w drugie. Chodzi o to, by było z czego to przelewać – a takie oszczędności najłatwiej znaleźć szczegółowo przyglądając się swoim wydatkom i tamując niepotrzebne wycieki z portfela.

Wymówka: nie mam czasu/ochoty by notować wszystkie wydatki

Tylko, że nie każdy na takie szczegółowe analizy ma czas i ochotę. Zresztą – gdyby chodziło tylko i wyłącznie o analizę danych, to byłoby jeszcze pół biedy. Gorzej, że te dane trzeba najpierw zgromadzić.

Trzeba pamiętać o braniu rachunku przy każdych zakupach. Trzeba pamiętać każdy najdrobniejszy wydatek. Trzeba to wszystko gdzieś wpisywać – regularnie, rzetelnie i dokładnie.

Kto dziś ma na to czas?

Rozwiązanie: pozwól technologii wykonać część pracy za Ciebie

Kontomierz powstał po to, by rozprawić się właśnie z tą wymówką. Po imporcie danych z banku większość pracy jest już wykonana: przelewy są zapisane, transakcje kartowe podliczone, a wszystkie wydatki domyślnie skategoryzowane.

Po Twojej stronie zostaje tylko lekki „tuning” tego systemu. Czyli dopisanie wszelkich wydatków gotówkowych i zweryfikowanie czy  wydatki zostały prawidłowo skategoryzowane.

Takie aplikacje do zarządzania finansami domowymi jak Kontomierz, czy podobne systemy dostępne np. w mBanku czy T-Mobile Usługi Bankowe wykonają większość pracy za Ciebie.

Wymówka: nie wierzę, że to co oszczędzę, jakkolwiek mi pomoże

Oszczędzanie pieniędzy jest mało spektakularne.

Zwłaszcza jeżeli dopiero zaczynasz i odkładasz małe kwoty. Łatwo się wtedy zniechęcić i pomyśleć, że tak naprawdę to całe odkładanie nie robi żadnej różnicy.

Tymczasem na zakupach bardzo łatwo wydać kilka złotych więcej, bo to przecież właśnie żadna różnica. Po prostu nie zauważa się tych złotówek, które uciekają z portfela – dlatego, że to takie drobne kwoty.

Jednocześnie można myśleć, że nie warto oszczędzać kilku nawet złotych dziennie, bo to nic nie da.

Rozwiązanie: ćwicz cierpliwość

Z oszczędzaniem jest tak, że efekty widać w długim terminie. Po latach.

Oszczędzanie to szkoła cierpliwości. Efekty nie przychodzą szybko – wręcz przeciwnie. Im dłużej czekasz, na tym większą „nagrodę” możesz liczyć.

Na początku wszystko będzie szło strasznie wolno. Pierwsze kilkadziesiąt złotych oszczędności nie zabezpieczy Ci emerytury ani nie przygotuje Cię na żadne nieprzewidziane wydatki. Ale wraz z kolejnymi wpłatami do „skarbonki” oszczędności będą rosły coraz szybciej. Zacznie działać procent składany, odsetki będą generować kolejne odsetki i po kilku latach „zarobisz” trzynastą pensję z samych zysków z oszczędności. A to już coś!

Fot. Flickr / 401 (K) 2013

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies