Filtrowanie wszystkich postów po tagu "jak wyjść z długów." Wyczyść filtr

Na naszym blogu często piszemy o oszczędzaniu, polecamy najlepsze lokaty i konta do trzymania własnych oszczędności.

Ale w zarządzaniu domowymi finansami jest jeszcze druga strona medalu – długi.

Spłata długów to duże wyzwanie. Ale jednocześnie jest też to jedna z najlepszych okazji do tego, by wyciągnąć swoje finanse domowe na prostą. Jeżeli masz dług w karcie kredytowej oprocentowany na 16% w skali roku, to nie ma sensu rozglądać się w tym samym czasie za lokatami, które dziś oferują zysk w okolicach 3-4%. Spłata karty to w tym momencie gwarantowany „zysk” na bardzo wysokim poziomie.

Dług zaciągnąć jest bardzo łatwo. Banki robią bardzo wiele, by ułatwić nam zadłużanie się – nie mówiąc już o różnych firmach pożyczkowych. Problem zaczyna się, gdy miesięczne raty trzeba jakoś uwzględnić w domowym budżecie. I ten problem może trwać wiele miesięcy lub nawet lat. Co więcej, można bez większych trudności wpaść w permanentny stan życia na kredyt: ledwo spłacimy raty za telewizor, to już bierzemy kredyt na wakacje.

W ten sposób różne raty kredytowe stają się stałym elementem domowego budżetu.

Oczywiście, nie zawsze jest to złe zjawisko. Kredyty hipoteczne to teoretycznie najtańsza forma zadłużenia dostępna na rynku i bardzo często jedyny sposób na zakup mieszkania. To kredyt, z którym nie trzeba zaciekle walczyć. Podobne _prawdziwe_ raty 0% - jeżeli mamy możliwość bezkosztowego rozłożenia płatności w czasie, to jak najbardziej warto z niej korzystać.

Co innego, gdy mowa o wszelkich pożyczkach, kredytach konsumpcyjnych i zadłużeniu w karcie kredytowej. Te należy zwalczać z całą mocą. Zatem, jeżeli chcesz ogarnąć swoje domowe finanse, to powinieneś zacząć właśnie od pozbycia się tego typu zadłużenia.

Dwie rzeczy, o których dobrze pamiętać na początek:

  1. musisz zacząć już teraz – teoretyzowanie i odkładanie działania na później w niczym nie pomoże
  2. spłata długów zaczyna się od tego, że nie bierzesz już żadnych nowych kredytów – koniec z wydawaniem pożyczonych pieniędzy

Mając z tyłu głowy postanowienie o zaprzestaniu brania jakichkolwiek nowych kredytów, zabieramy się za te dotychczasowe. Niewykluczone, że Twój portfel „cierpi” na kilka różnych długów. Jak się za nie zabrać, by było to najbardziej skuteczne? Spłacać wszystkie równomiernie, czy zacząć od jakiegoś kolejnego?

W pierwszej kolejności chcemy oddalić ryzyko „utraty dachu nad głową” i pozbawienia nas rzeczy, które są niezbędne do normalnego funkcjonowania. Chcemy też uniknąć kłopotów związanych z wpisem na czarną listę dłużników.

Najwyższy priorytet powinny mieć zatem płatności, które są już przeterminowane (lub im do tego bardzo blisko). Czyli na przykład zaległe rachunki za prąd, czynsz do spółdzielni (zaległe płatności to też w pewnym sensie forma kredytowania się), czy zaległe raty kredytu hipotecznego.

Następny krok, to wyrugowanie wszelkich długów, które mamy za sprawą firm pożyczkowych. Czyli wszystkich „chwilówek”. To najdroższa forma kredytu, wielokrotnie bardziej kosztowna niż kredyt zaciągany w banku. Parabanki i firmy pożyczkowe obudowują swoje „kredyty” dodatkowymi opłatami w taki sposób, że realne koszty takiej pożyczki mogą sięgać nawet kilkuset procent rocznie!

Od zadłużenia rosnącego w tak zastraszającym tempie chcemy uwolnić się jak najszybciej. Zatem, gdy już pogasimy pożary związane z zaległymi płatnościami, na celownik powinny pójść właśnie „chwilówki”.

W tym momencie powinniśmy zostać już z długami, które ani nie są szczególnie pilne, ani ich oprocentowanie nie jest kosmiczne. Czyli w najpopularniejszym przypadku będą to różne zakupy ratalne, kredyty konsumpcyjne i zadłużenie w karcie kredytowej.

Oprocentowanie jest rozsądne (choć i tak wysokie), szczególnej presji czasowej też nie ma – mamy więc dowolność. Jak się zabrać za spłatę tej części zadłużenia? Zacząć od najdroższego kredyty, od największego, czy jeszcze jakoś inaczej?

Na tym etapie bardzo dobrze sprawdzi się metoda kuli śniegowej, o której pisaliśmy dawno, dawno temu.

Zasada kuli śniegowej polega na nadpłacaniu wybranego kredytu, by spłacić go możliwie najszybciej. Zaleca się, by w pierwszej kolejności spłacić kredyt, w którym kwota pozostała do uregulowania jest najmniejsza. Dlaczego?

Bo w zarządzaniu domowymi finansami emocje są równie ważne jak matematyka.

Matematyka podpowiadałaby, że najkorzystniej zacząć od kredytu, którego koszty są największe. I faktycznie – liczb nie oszukasz – w ten sposób mamy szansę zaoszczędzić najwięcej.

Tyle, że w grę wchodzą jeszcze emocje. A jak jesteśmy przy długach, to tych emocji może być bardzo dużo i wiele z nich może mieć negatywny charakter. Brak wiary w sukces, zniechęcenie, zmęczenie (spłata długów to wszak duży wysiłek!), zły nastrój, utrata motywacji – to, i wiele innych, odciąga nas od konsekwentnego trwania przy naszym anty-kredytowym postanowieniu. Trzeba to jakoś zrównoważyć i położyć na szali coś pozytywnego.

Tym czymś, może być sukces w walce z długami. A jak najszybciej taki sukces osiągnąć? – spłacając do końca pierwszy dług, ten najmniejszy. To daje solidnego, motywacyjnego kopa.

Gdy już tego dokonamy, kierujemy nasze siły na kolejny kredyt – znów zaczynamy od najmniejszego z tych, które nam pozostały. I tak dalej, aż do momentu, gdy spłacimy ostatni kredyt.

Tak właśnie działa metoda kuli śniegowej.

Fot. Flickr / ff137

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies