Filtrowanie wszystkich postów po tagu "karty." Wyczyść filtr

Częściej płacisz kartą czy gotówką?

Płacenie gotówką – to przestarzały i niewygodny zwyczaj, czy może jeden z ostatnich bastionów obrony przed podatkowymi zakusami państwa z jednej strony i naszej prywatności przed bankami z drugiej?

Obecnie mamy bardzo dużo możliwości - możemy płacić przelewem, kartą debetową, kartą kredytową, gotówką, PayPalem itp. Ale podczas codziennych zakupów najczęściej mamy do wyboru albo gotówkę albo kartę. Czy wkrótce całkowicie przerzucimy się na płatności elektroniczne, czy gotówka ma jeszcze rację bytu?

Gotówka nadal ma kilka zdecydowanych zalet

Gotówka jest powszechnie akceptowana. Nie ma takiego miejsca, w którym powiedzieliby ci, że „gotówki nie przyjmujemy”. Ani takiego miejsca, gdzie powiedzieliby „płatność gotówką tylko od 20 zł”.  Nie przeszkodzi ci też żaden zepsuty terminal. Gotówką zapłacisz wszędzie (no chyba, że usłyszysz „ooo… ze 100 zł nie będę mieć jak wydać…” ;) ).

Nigdy nie wydasz więcej niż masz. Ogranicza cię to ile rzeczywiście masz pieniędzy w portfelu, a nie to ile bank przyznał ci limitu. Płacąc gotówką nie wpadniesz w zadłużenie. No chyba, że używasz karty kredytowej lub debetu na koncie, by wyciągnąć gotówkę z bankomatu. Jeżeli tak robisz, to lepiej jak najszybciej przestać!

Wydawanie pieniędzy wydaje się bardziej namacalne. Płacąc za zakupy banknotami i monetami czujesz, że wydajesz prawdziwe pieniądze. Na własne oczy widzisz, jak dany zakup wpływa na stan twoich finansów. Tymczasem, płacąc kartą trudniej jest dostrzec ten związek, co jest bezpośrednią przyczyną tego, że płacąc kartą mamy skłonność do wydawania więcej.

Nie ponosisz dodatkowych opłat. Abonament za kartę, opłata za wznowienie, prowizje – płacąc gotówką te sprawy cię nie dotyczą. Nie narazisz się też na żadne błędnie naliczone opłaty, o które musiałbyś lub musiałabyś potem walczyć z bankiem.

Masz większą swobodę. Możesz pożyczyć znajomym lub rodzinie pewną kwotę bez konieczności zwracania na to uwagi skarbówki.

Masz większą kontrolę nad prywatnością. Banki już teraz wiedzą o nas bardzo wiele i zostawianie im informacji, gdzie i za ile robimy zakupy (a taki ślad zostaje po każdej płatności kartą) to nie zawsze coś, co chcemy robić. Gotówka daje więcej anonimowości.

Są i jednak pewne niewygody

Trudniej śledzić wydatki. Jeżeli prowadzisz domowy budżet, to każdy pojedynczy wydatek musisz wprowadzić ręcznie. Z jednej strony jest to trochę dodatkowej pracy, a z drugiej strony jest to dodatkowe ryzyko, że o czymś zapomnimy.

Gotówka nie wnosi nic do historii kredytowej. Jeżeli w przyszłości planujesz jakiś większy kredyt, to pozytywna historia kredytowa w BIK może zadziałać na twoją korzyść. A taką historię możesz zbudować płacąc kartą kredytową i regularnie spłacając zadłużenie. Za to gotówka nie zostawia śladów w BIK.

Jeśli ukradną Ci lub zgubisz gotówkę to koniec. Na uratowanie bądź zwrot tych pieniędzy raczej nie masz co liczyć. Jeżeli stracisz kartę to po pierwsze masz szansę, że nikt nie dostanie się do Twoich pieniędzy (jeśli karta jest zabezpieczona kodem PIN). A po drugie możesz szybko zareagować i zastrzec kartę blokując dostęp do pieniędzy jakimkolwiek niepowołanym osobom.

Gotówka jest momentami mniej wygodna. Trzeba nosić ze sobą te wszystkie monety i banknoty, mieć na to miejsce w portfelu. W niektórych miejscach przyjmują tylko odliczone kwoty, gdzieś indziej nie będą mieli wydać reszty. Gotówka potrafi powodować mniejsze i większe niedogodności.

A jaki jest wasz wybór—częściej płacicie kartą czy gotówką?

Fot. Flickr / GillyBerlin, CC-BY 2.0

Ogólne Czy warto płacić gotówką?

Czy gotówka nadal jest królem?

Pisaliśmy ostatnio o kartach kredytowych i o tym jak z nich korzystać, by nie popaść w długi.

Za to zaskakująco mało pisaliśmy o gotówce, a to przecież całkiem powszechny sposób płacenia za zakupy w Polsce :).

Obecnie mamy bardzo dużo możliwości - możemy płacić przelewem, kartą debetową, kartą kredytową, gotówką, mTransferem itp. Ale podczas codziennych zakupów najczęściej mamy do wyboru albo gotówkę albo kartę.

Co jest lepsze? Co się bardziej opłaca?

Płatność gotówką ma kilka niewątpliwych zalet

Gotówka jest powszechnie akceptowana. Nie ma takiego miejsca, w którym powiedzieliby Ci, że „gotówki nie przyjmujemy”. Ani takiego miejsca, gdzie powiedzieliby „płatność gotówką tylko od 20 zł”.  Nie przeszkodzi Ci też żaden zepsuty terminal. Gotówką zapłacisz wszędzie. Z kartą nie ma tak łatwo.

Nigdy nie wydasz więcej niż masz. Ogranicza Cię to ile rzeczywiście masz pieniędzy w portfelu, a nie to ile bank przyznał Ci limitu. Płacąc gotówką nie wpadniesz w zadłużenie. No chyba, że używasz karty kredytowej lub debetu na koncie, by wyciągnąć gotówkę z bankomatu. Jeżeli tak robisz, to natychmiast przestań.

Wydawanie pieniędzy jest bardziej realne. Płacąc za zakupy banknotami i monetami czujesz, że wydajesz prawdziwe pieniądze. Na własne oczy widzisz, jak dany zakup wpływa na stan Twoich finansów. Tymczasem, płacąc kartą trudniej jest dostrzec ten związek, co jest bezpośrednią przyczyną tego, że płacąc kartą mamy skłonność do wydawania więcej.

Płacąc gotówką można wynegocjować dodatkowy rabat. Sprzedawcy od każdej transakcji dokonanej kartą płatniczą odprowadzają do banku i do organizacji płatniczej prowizję – kilka procent wartości transakcji. Jeżeli płacisz gotówką, to sprzedawca nie ponosi tego dodatkowego kosztu i może podzielić się z Tobą oszczędnościami. Warto negocjować rabaty przy płaceniu gotówką, zwłaszcza w przypadku zakupów o większej wartości (elektronika, RTV/AGD).

Nie ponosisz dodatkowych opłat. Abonament za kartę, opłata za wznowienie, prowizje – płacąc gotówką te sprawy Cię nie dotyczą. Nie narazisz się też na żadne błędnie naliczone opłaty, o które musiałbyś potem walczyć z bankiem.

Gotówka daje pewne korzyści. Ale czy – zgodnie z przysłowiem – nadal jest królem?

Płacenie gotówką wiąże się też z kilkoma poważnymi niewygodami

Trudniej śledzić wydatki. Jeżeli prowadzisz domowy budżet, to każdy pojedynczy wydatek będziesz musiał wprowadzić ręcznie. Z jednej strony jest to trochę dodatkowej pracy, a z drugiej strony jest to dodatkowe ryzyko, że o czymś zapomnimy.

W Kontomierzu staramy się maksymalnie ułatwić notowanie wydatków gotówkowych poprzez takie funkcjonalności jak portfel, dodawanie wydatków SMS-em, czy przez aplikację na smartphonie (iPhone lub telefon oparty o system Android). Jednak nadal najprostszym i najwygodniejszym sposobem na śledzenie wydatków jest automatyczny import transakcji.

Niepewny rabat. Jeżeli masz kartę ze zwrotem części wartości transakcji (cash back), to taki rabat masz zawsze, niezależnie od tego gdzie i jakie zakupy robisz. Przy gotówce rabaty trzeba negocjować indywidualnie, co nie każdemu pasuje i nie zawsze przynosi zamierzony skutek. No i nie zawsze takie negocjacje są na miejscu (na zakupach spożywczych w hipermarkecie raczej się nie uda).

Gotówka nie wnosi nic do historii kredytowej. Jeżeli w przyszłości planujesz jakiś większy kredyt, to pozytywna historia kredytowa w BIK może zadziałać na Twoją korzyść. A taką historię możesz zbudować płacąc kartą kredytową i regularnie spłacając zadłużenie. Za to gotówka nie zostawia śladów w BIK.

Jak ukradną Ci lub zgubisz gotówkę to koniec. Na uratowanie bądź zwrot tych pieniędzy raczej nie masz co liczyć. Jeżeli stracisz kartę to po pierwsze masz szansę, że nikt nie dostanie się do Twoich pieniędzy (jeśli karta jest zabezpieczona kodem PIN, którego nikomu nie podawałeś), a po drugie możesz szybko zareagować i zastrzec kartę blokując dostęp do pieniędzy jakimkolwiek niepowołanym osobom.

Nie wiadomo co się wcześniej działo z tymi pieniędzmi. Każdy banknot i każda moneta przechodziły wcześniej przez wiele rąk. Pewnie nie wszystkie z nich były czyste ;).

To po prostu nie jest wygodne. Ja osobiście nie lubię nosić przy sobie gotówki, ani płacić w ten sposób. Gotówka kojarzy mi się z pośpiesznym szukaniem odliczonej kwoty przy kasie, z rozerwanym portfelem przy kieszonce na monety (prędzej czy później zawsze puszczają tam jakieś szwy i monety wysypują się z portfela kiedy i którędy chcą – z każdym portfelem miałem ten problem) i nadmiarem „miedziaków”, z którymi nie wiadomo co zrobić.

Dlatego wolę karty – wygodnie się nimi płaci w sklepie, mam cash back i mogę łatwo śledzić swoje wydatki.

A Wy jak najczęściej płacicie – kartą czy gotówką? Widzicie jeszcze jakieś zalety lub wady płacenia gotówką?

Podobał Ci się ten artykuł? W takim razie zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

 Fot. Flickr / Lewy2005

Ogólne Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o kartach kredytowych

  • 13 grudnia 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Wszystko o kartach kredytowych

I wszystko co musicie wiedzieć, by wybrać tę najlepszą dla Was.

Bo karty kredytowe to fajna rzecz.

Jako środek płatniczy są bardzo wygodne, można dzięki nim oszczędzić parę groszy, oraz zyskać trochę finansowej swobody (byleby tej swobody nie nadużywać).

Można też popaść przez nie w długi, ale już pewnie doskonale wiecie jak do tego nie dopuścić.

Na rynku jest mnóstwo ofert kart kredytowych. Niektóre nie różnią się wcale, inne wyróżniają się tylko drobnymi szczegółami.

Jak się w tym odnaleźć i wybrać najlepszą opcję dla siebie?

Jakie rzeczy brać pod uwagę przy wyborze karty kredytowej?

Koszt wydania i wznowienia karty. Podstawowa sprawa. Jeżeli korzystacie z karty spłacając całe zadłużenie w terminie, to będzie to prawdopodobnie jedyny koszt, jaki poniesiecie w związku z posiadaniem karty. Coraz częściej banki rezygnują z początkowej opłaty za wydanie, jednak wznowienie karty nadal trochę kosztuje. Przeciętnie kilkadziesiąt złotych rocznie (ok. 30-70 zł w przypadku kart srebrnych).

Zazwyczaj można „zapracować” na zwolnienie z opłaty za wznowienie karty wyrabiając w ciągu roku określone obroty (robiąc odpowiednio duże zakupy kartą). Na rynku znaleźć też można karty zupełnie bez opłat.

Miesięczny abonament. Zdarza się, że oprócz opłaty rocznej jest też opłata miesięczna. Tak jest np. w Alior Banku (z opłaty można zostać zwolnionym wykonując odpowiednią ilość transakcji w miesiącu).

Programy rabatowe i cashback. To kolejny sposób na oszczędzanie przy okazji zakupów, które i tak musielibyśmy zrobić. W tej „kategorii” możemy znaleźć karty lojalnościowe i partnerskie (dobre, jeżeli robimy dużo zakupów w danej sieci), karty z rabatami w różnych wybranych sklepach i karty ze zwrotem części wartości każdej transakcji bezgotówkowej, niezależnie od tego w jakim sklepie robiliśmy zakupy.

Długość okresu bezodsetkowego. Jeżeli zakupy robicie kartą, a w międzyczasie trzymacie swoje środki na kontach oszczędnościowych, to każdy kolejny dzień okresu bezodsetkowego oznacza kolejne oszczędności. Okres bezodsetkowy to podstawowa zaleta karty kredytowej. Dzięki temu rozwiązaniu za zakupy płacimy pieniędzmi banku. Koszty będziemy musieli pokryć dopiero po kilkudziesięciu dniach.

Najczęściej długość okresu bezodsetkowego wynosi 50-kilka dni.

Oprocentowanie. A gdy wyjdziemy poza okres bezodsetkowy? Tutaj niestety bank zaczyna nakładać na nas opłaty. Lepiej więc tego unikać! Kredyt na karcie kredytowej to jeden z najwyżej oprocentowanych kredytów na rynku.

Rozłożenie kredytu na raty. Jeżeli już musimy się zadłużyć na karcie, to warto sprawdzić czy nasz bank nie daje możliwości zamiany długu karcianego w dług ratalny. Ten drugi ma zazwyczaj dużo lepsze warunki. Na takiej opcji możemy zaoszczędzić przynajmniej część odsetek.

Możliwość wyboru cyklu rozliczeniowego. Dobrze, gdy jest możliwość samodzielnego ustalenia kiedy ma przypadać dzień spłaty karty. Dzięki temu możemy dostosować termin płatności do daty kiedy otrzymujemy pensję na konto.

Wygoda obsługi. Nie, nie mówię tutaj o tym, na ile wygodnie się daną kartę wkłada do terminala :). Ważna jest za to wygoda obsługi karty przez Internet – czy mamy w łatwo dostępnym miejscu zapisane wszystkie transakcje na rachunku (które warto często sprawdzać - czy nie mamy żadnych podejrzanych obciążeń), blokady i inne ważne informacje związane z kartą.

Istotna jest także obsługa telefoniczna – na ile łatwo dodzwonić się na infolinię w przypadku np. kradzieży lub zgubienia karty. Tutaj czas odgrywa znaczącą rolę.

Dodatkowe ubezpieczenia. Banki często proponują wykupienie dodatkowych ubezpieczeń do karty, np. ubezpieczenie na życie, czy od utraty pracy. Najczęściej jest to zabezpieczenie głównie dla banku, a nie dla klienta - w umowie to bank jest beneficjentem danego ubezpieczenia.

W ofertach różnych banków można znaleźć też pakiety assistance (bywają darmowe), czy nawet concierge. Konsultanci banku lub firmy ubezpieczeniowej pomogą wezwać fachowców w razie jakiejś awarii w domu, zarezerwują bilet w kinie, lub pokój w hotelu… Ja mam coś takiego „w karcie” od roku i ani razu nie skorzystałem, ale w pewnych nagłych sytuacjach taka pomoc może się przydać.

Bank. Warto wziąć pod uwagę „renomę” danego banku, opinie klientów o nim i jego niezawodności. No i to czy lubimy dany bank – to też przecież może być kryterium wyboru. Ale nie tylko to! Jeżeli zamierzacie płacić kartą za granicą to przed wyborem karty sprawdźcie przeliczniki walutowe różnych banków. 

Organizacja płatnicza. Podobnie jak banki, tak też różne organizacje płatnicze mają swoje własne stawki przy przewalutowaniu transakcji. 

A jeżeli zamierzacie płacić tylko w kraju? Też nie zaszkodzi zastanowić się nad wyborem organizacji płatniczej. Chociażby z tego prozaicznego powodu, że Visa i Mastercard organizują konkursy dla posiadaczy kart. Moim zdaniem Visa robi lepsze promocje – i jeżeli mam wybór, to biorę Visę.

Typ zabezpieczeń. Karty zabezpieczone tylko paskiem magnetycznym powoli schodzą z rynku. Zastępowane są przez – uznawane za bezpieczniejsze – karty z chipem. Obecnie wiele kart to „hybrydy” – z paskiem i chipem.

Gadżety. Chociażby paypass / paywave, czyli płatności bezstykowe. Pozwalają na dokonywanie transakcji o wartości do 50 zł bez potwierdzenia kodem PIN. Dla jednych to zaleta, dla innych wada. Z innych ciekawostek - w niektórych bankach można zamówić kartę z wybranym przez siebie zdjęciem.

Kolor karty. Srebrna, złota, a może platynowa? Im "droższy" kolor, tym droższa karta (wyższe opłaty za wydanie i wznowienie), ale też większe limity kredytowe i większe przywileje (concierge). No i naturalnie wyższe wymagania banku względem dochodów posiadacza.

Limit. Możemy sobie wymarzyć jaki chcemy, ale wysokość limitu kredytowego i tak na końcu zależy tylko od tego, jak podliczy nas bank. A weźmie pod uwagę wysokość naszych dochodów, stałych zobowiązań (w tym rat kredytów i wysokość limitów na innych kartach kredytowych), oraz historię kredytową.

Warunki przyznania karty. To zazwyczaj trzeba sprawdzić na własnej skórze. Podczas „kryzysu” banki stały się ostrożniejsze i częściej zaczęły żądać zaświadczenia o dochodach od pracodawcy – nawet przy kartach srebrnych i z niskim limitem.

Poza tym nigdy tak do końca nie wiadomo, jakie kryteria bank stosuje przy ocenie naszej zdolności kredytowej. Ale możemy być pewni, że zostaniemy sprawdzeni w Biurze Informacji Kredytowej.

Łatwiej jest, jeżeli o kartę wnioskujemy w naszym „głównym” banku, gdzie mamy konto, na które wpływa nasza wypłata. W takim przypadku często bankowi wystarczy nasza historia konta.

Czy to tylko promocja? Niektóre korzyści karty mogą być jedynie promocją ograniczoną w czasie (np. cashback). Przed ostatecznym wyborem trzeba przeczytać dokładnie regulamin karty, ewentualne regulaminy promocyjne oraz oczywiście umowę kredytową.

Trochę tego jest!

Czy powinniście brać pod uwagę każdy z tych czynników? Oczywiście, że nie.

Tylko to, co jest dla Was ważne.

No właśnie – co jest dla Was najważniejsze przy wyborze karty kredytowej?

 

Podobał Ci się ten artykuł? W takim razie zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Fot. sxc.hu / ugaldew

 

 

Zyski zamiast opłat, czyli właściwe korzystanie z karty kredytowejW poprzednim artykule pisaliśmy o kilku dobrych zwyczajach związanych z korzystaniem z kart kredytowych.

Nie robiliśmy tego na próżno, o czym zaraz się przekonasz. Właściwe korzystanie z kart kredytowych uchroni Cię przed przenoszeniem zadłużenia na kolejny miesiąc, a także przed różnymi opłatami, prowizjami i odsetkami

Te wszystkie opłaty sumują się do naprawdę poważnych kwot, nie ma więc sensu się na nie narażać. Zamiast tego, lepiej wykorzystać kartę kredytową w taki sposób, aby zarobić samemu, a bankowi nie płacić ani grosza. Pokazujemy jak!

Ale najpierw zadbajmy o to, by nie sięgnęły nas te wszystkie opłaty i prowizje.

Co się stanie gdy nie zdążysz, lub spłacisz tylko część?

Jeżeli nie spłacisz nic, lub kwotę, która będzie niższa niż podana przez bank spłata minimalna, to zaczynają się kłopoty. Otwiera się przed Tobą świat całkiem nowych i całkiem wysokich opłat i prowizji.

Po pierwsze odsetki, opłata za obsługę przeterminowanego zadłużenia, opłata za monit telefoniczny, opłata za monit listowny… Kilkadziesiąt złotych tu, kilkadziesiąt złotych tam… Całkiem solidny dodatek do i tak posiadanego już długu.

Jeżeli spłacisz tylko kwotę minimalną, lub nawet większą część zadłużenia – ale nie całość, to bank zaoferuje Ci tylko odsetki. Ale i tutaj jest pułapka.

Załóżmy, że masz zadłużenie na karcie w wysokości 5000 zł. W terminie spłacasz 4000 zł, więc do spłaty zostaje 1000 zł. A odsetki od 1000 zł to przecież nie może być dużo, prawda?

Błąd!

Gdy minie termin spłaty, a zadłużenie pozostaje (choćby i częściowo spłacone), to bank naliczy odsetki za cały okres – od obciążenia karty do dziś. Czyli także za okres bezodsetkowy.

Może się więc okazać, że musisz zwrócić bankowi znacznie więcej, niż się wcześniej spodziewałeś.

Odsetki to nie wszystko

Przeczytałeś umowę karty przed jej podpisaniem? Jak nie, to pogrzeb w papierach i zrób to teraz. Banki bardzo lubią współpracę z ubezpieczycielami, zwłaszcza kiedy oznacza to zarobek dla jednych i drugich.

A skąd się bierze ten zarobek? Oczywiście z Twojej kieszeni. Wiele banków do kart dołącza także płatne ubezpieczenia. Np. ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie od utraty pracy… Nie są one obowiązkowe, ale na pewno są płatne.

Jeżeli ich nie potrzebujesz to ich nie bierz, bo oznacza to dodatkowe koszty.

Poza tym nigdy nie wypłacaj gotówki z bankomatu korzystając z karty kredytowej (chyba, że masz kartę „hybrydową” – podpiętą jednocześnie pod ROR, która przy wypłatach z bankomatu po pierwsze sięga po środki z konta). Te transakcje nie liczą się do okresu bezodsetkowego.

Bank nalicza oprocentowanie od razu, a poza tym większość pobiera dodatkową prowizję za podjęcie gotówki.

Opłata roczna? Negocjuj!

Jeżeli zawsze spłacasz całe zadłużenie na czas i nigdy nie wyciągasz pieniędzy z karty kredytowej przez bankomat to na pewno unikniesz wszelkich prowizji i odsetek. Ale to nie wszystko – w taryfach opłat i prowizji znajdą się też opłaty dla takich solidnych klientów!

Chodzi przede wszystkim o opłatę roczną (zwaną też opłatą za wznowienie karty). To taki roczny abonament za posiadanie karty, który zależnie od banku może wynosić ok. 30-70 zł (dla kart podstawowych, „srebrnych”).

Banki zazwyczaj zostawiają furtkę do ominięcia tej opłaty – by płacić mniej lub nawet wcale trzeba w ciągu roku wyrobić na karcie określone obroty. Przykładowo, jeżeli w Alior Banku srebrną kartą kredytową zrobisz w ciągu roku zakupy za 7500 zł to opłata spadnie z 70 zł do 35 zł, a gdy obroty przekroczą 15000 zł to nie płacisz nic.

Jest to jakaś możliwość, no ale poprzeczka może być postawiona dość wysoko. Co zrobić jeżeli nie chcemy płacić bankowi, ale nie wyrobiliśmy określonych obrotów na karcie? Są dwie opcje.

Możemy spróbować negocjacji z bankiem. Zwłaszcza, jeżeli mamy w ręku takie atuty jak bycie solidnym klientem (spłata zadłużenia na czas), posiadamy w tym banku wiele produktów lub przelewamy pensję na konto w tym banku. Warto spróbować.

Jeżeli jednak bank będzie uparty i nie ustąpi, a my uważamy, że warto się wysilić dla tych kilkudziesięciu złotych, to można po prostu zrezygnować z karty (uwaga na okresy wypowiedzenia!) i wystąpić o nową. To oznacza oczywiście ponowne składanie wniosku o kartę i oczekiwanie aż nowy plastik przyjdzie pocztą... itd. 

Jeżeli Twój czas jest cenniejszy niż te kilkadziesiąt złotych to nie opłaca się w to bawić, ale jeżeli liczą się dla Ciebie takie drobne oszczędności, to warto wiedzieć, że jest taka możliwość.

Pamiętaj o bonusach

Karty kredytowe to na szczęście nie jest samo zło. To nie tylko opłaty, odsetki, ubezpieczenia, kary… Jest też jasna strona.

Są karty, które oferują programy rabatowe – współpracują z różnymi sieciami sklepów. Jeżeli w takiej współpracującej sieci zapłacisz kartą danego banku, to możesz liczyć na atrakcyjny rabat (od kilku do czasem nawet kilkunastu procent).

Jeżeli często robisz zakupy w jakiejś sieci, to rozejrzyj się, czy jakiś bank nie prowadzi karty partnerskiej razem z tą siecią. Zazwyczaj możesz zaoszczędzić ok. 5% wartości zakupów, a w przypadku niektórych promocji nawet i trochę więcej.

Na rynku dostępne są również karty z usługą cashback (zwaną tu i ówdzie moneyback). Jest to w praktyce stały rabat (w różnych bankach od 0,5% do 1%) od wszystkich zakupów. Za każdą transakcję bezgotówkową (uwaga! niektóre banki nie biorą tu pod uwagę transakcji przez Internet) dostajesz zwrot części kwoty transakcji.

Wydając miesięcznie 1000 zł można więc liczyć na zwrot nawet 10 zł (gdy masz kartę z cashbackiem 1%). A to zawsze coś. Pamiętaj, że takie małe oszczędności powoli sumują się w całkiem poważne kwoty!

Podobał Ci się ten artykuł? W takim razie zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Fot. Flickr / TheTruthAbout

Ogólne Karta kredytowa jest jak nóż... - jak się nie pokaleczyć?

Karta kredytowa jest jak nóżA nożem można się pokaleczyć, ale można też w prosty sposób pokroić nim chleb. To chyba jedno z najpopularniejszych porównań pojawiających się przy okazji kart kredytowych. Skąd się biorą takie porówn

Karta kredytowa to narzędzie, którego można użyć właściwie – ułatwić sobie życie, zapewnić sobie spokój i bezpieczeństwo, oraz zarobić kilka groszy. Można też jej użyć w zły sposób i własnoręcznie zacisnąć sobie na szyi pętlę zadłużenia.
 

Czym jest karta kredytowa?

Bardzo wiele problemów z kartami bierze się stąd, że ludzie nie do końca wiedzą co to jest i do czego służy. Ot, bank przysyła kawałek plastiku i tyle. O, i jeszcze są na nim jakieś pieniądze do wydania.

Dodatkowe źródło pieniędzy, za które trzeba płacić jakąś tam ratę, ale to przecież tylko kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

Czyżby?

I jeszcze można wypłacać sobie gotówkę z bankomatu! Tak, tak – według badania SMG/KRC połowa użytkowników kart kredytowych korzysta z nich wypłacając gotówkę w bankomacie. A badano osoby w wieku 30-60 lat, z większych miast, z co najmniej średnim wykształceniem.

Co za diabeł tkwi w tych kartach, że czasami tak trudno zrozumieć ich zasady?

Karta kredytowa to kredyt. Jeżeli kiedykolwiek starałeś się o kredyt hipoteczny, to wiesz, że banki przychylniej podchodzą do zdolności kredytowej, gdy nie masz żadnych aktywnych kart kredytowych.

Dlaczego? Bo posiadając w ręku kartę kredytową masz czyjeś (banku) pieniądze i możesz wydać je w każdej chwili, praktycznie na cokolwiek.

To nie są moje pieniądze

To właśnie jest pierwsza zasada korzystania z kart kredytowych: to nie są moje pieniądze - to są pieniądze banku.

Jak sobie z tym problemem radzi przeciętny klient? Zapewne myśli, że problemu nie ma, bo odda w przyszłym miesiącu, z przyszłej pensji.

Bo przecież zawsze będzie miał pracę, prawda? I po drodze nigdy nie zdarzy się nic nieprzewidzianego, żaden duży niespodziewany wydatek?

Te pieniądze zawsze trzeba oddać, często z dużymi odsetkami. Kredyt w karcie kredytowej to jedno z najdroższych typów zadłużenia na rynku! Banki najczęściej ustalają na nich maksymalne dozwolone oprocentowanie. Do tego dochodzi szereg różnych opłat, które wchodzą do gry, gdy tylko przegapimy termin spłaty.

Płać tym, co już masz

Czy wiesz jaką zasadą kierują się banki przyznając kredyty? Dla nich najlepszy klient (na produkt kredytowy) to taki, który nie potrzebuje kredytu (ale i tak go bierze, a potem spłaca odsetki)! Przecież do tego sprowadza się to całe liczenie zdolności kredytowej, zabezpieczeń itp.

Bądź takim klientem!

Tzn. nie do końca, bo w przypadku kart kredytowych masz tę przewagę, że możesz zmieścić się w okresie bezodsetkowym i nie płacić bankowi ani grosza.

Jeżeli kupujesz coś za pomocą karty kredytowej, to przed zakupem upewnij się, że masz za co. I nie chodzi mi tutaj o sprawdzenie, czy nie przekroczysz limitu na karcie. Sprawdź swoje konto, czy portfel – czy masz dziś wystarczająco dużo gotówki, by sfinansować ten zakup?

Jeżeli tak, to świetnie!

Ale po zakupie zapomnij o tych pieniądzach. Najlepiej odłóż je na oddzielne konto oszczędnościowe i niech tam spokojnie czekają na dzień spłaty karty.

Przy kolejnym zakupie kartą powtórz procedurę, ale nie bierz już pod uwagę pieniędzy odłożonych na spłatę poprzednich zobowiązań.

Spłacaj zawsze całość zadłużenia, zawsze na czas

Takie postępowanie przy zakupach jest prostą drogą do celu, jakim jest spłata zawsze całości zadłużenia. Nigdy, ale to nigdy nie przenoś zadłużenia na kolejny cykl.

Dlaczego to takie ważne?

Każda karta kredytowa ma okres bezodsetkowy. Zazwyczaj jest to 50-58 dni, zależnie od banku i typu karty.

Ten czas możemy podzielić na dwa okresy. Załóżmy, że nasz okres bezodsetkowy ma 54 dni.

Pierwsze 30 dni to okres rozliczeniowy. Robimy wtedy zakupy, obciążamy rachunek karty, ale żadne odsetki od tego nie są w tym czasie pobierane.

Na koniec tego okresu bank sporządza wyciąg – jest na nim podliczenie wszystkich transakcji wykonanych w tym czasie. Bank podsumowuje ile łącznie wydałeś kartą i ile musisz spłacić. Jeżeli swoje wydatki za każdym razem odkładałeś na oddzielnym koncie, to ta kwota powinna zgadzać się z tym, co zdążyłeś odłożyć.

Jeszcze lepiej, jeżeli pieniądze te trzymałeś na koncie oszczędnościowym – wtedy zarobisz na tym nawet jakieś dodatkowe złotówki.

Bank podaje też datę spłaty.

Wypada ona - w tym przypadku - na 24 dni po sporządzeniu wyciągu. To Twój czas na spłatę kwoty podanej w wyciągu. Wszystkie transakcje, które wykonasz w tym czasie liczą się już do następnego okresu rozliczeniowego i następnego wyciągu.

Zadłużenie musisz spłacić bezwzględnie w całości i koniecznie do ostatniego dnia, który masz na wyciągu. Gdy tego nie zrobisz - bank naliczy odsetki i z darmowego kredytu nici. Najlepiej zrobić to przedostatniego lub ostatniego dnia – tak, aby dać odłożonym pieniądzom zarobić jeszcze kilka groszy odsetek. A co tam!

To oczywiście nie wszystko! W kolejnym artykule opiszemy jakie zagrożenia mogą czyhać na posiadaczy kart kredytowych. Prowizje, odsetki, opłaty, kary… Aż strach pomyśleć! Ale nie zapominamy też o jasnych stronach korzystania z kart i bonusach, na jakie mogą liczyć świadomi użytkownicy kart!

Jeżeli nie chcesz przegapić kolejnego wpisu zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Fot. Flickr / Josh Kenzer

Ogólne Płatność kartą od 20 zł

Płatność kartą od 20złPod koniec ubiegłego roku mogliśmy płacić kartą w przeszło 175 tys. punktów handlowo- usługowych. Każdego roku przybywa kolejnych kilkanaście tysięcy takich miejsc. Wzrasta także liczba dokonywanych plastikami transakcji, w 2009 roku było ich przeszło 700 milionów razy.

Średnia wartość transakcji kartowej wynosiła w ubiegłym roku 108 zł. Czasem jednak zdarza się, że chcemy zapłacić za zakupy o wartości kilku- kilkunastu złotych. Nie zawsze jest to możliwe, bo w wielu sklepach czy punktach usługowych wywieszone są komunikaty typu „płatność kartą możliwa od kwoty 20 zł”. Zdarzają się nawet wyższe limity, choć technicznie nie ma przeszkód żeby przyjmować płatności od 1 zł.

Problemem są... pieniądze

Stara zasada mówi, że jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Tak jest również i w tym przypadku. Właściciel sklepu płaci firmie dzierżawiącej terminal prowizję od każdej transakcji. Firmy różnią się między sobą modelem rozliczeń, ale zazwyczaj jest to jeden z trzech wariantów: prowizja procentowa (około 2 proc.), prowizja procentowa z określonym minimalnym progiem prowizji (np. 30 groszy) lub prowizja procentowa powiększona o stałą dopłatę (np. 30 groszy).

Jeżeli więc płacimy w sklepie za towar o wartości 1,5 zł przy użyciu karty, to sklep w zależności od zapisów umowy z agentem rozliczeniowym zapłaci 3 – 33 grosze prowizji. Oznacza to, że realna prowizja wyniesie od 2 do 22 proc kwoty sprzedaży. Jeżeli sprzedawany jest towar z 20 proc. marżą, to dochodzimy do sytuacji, w której sprzedaż może przynieść... stratę.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której płatność wynosi już 20 zł. Wtedy prowizja będzie się kształtowała w przedziale 40 – 70 groszy. Procentowo oznacza to 2 – 3,5 proc., a zatem zdecydowanie mniej niż przy małej płatności. Do tego trzeba doliczyć stałą opłatę za dzierżawę terminala (około 100 zł miesięcznie) oraz koszt połączenia telefonicznego w celu autoryzacji płatności. Stanowisko handlowców wydaje się w tym momencie bardziej zrozumiałe? Teoretycznie tak, ale...

... czy to zgodne z prawem?

O opinię w tej sprawie poprosiliśmy przedstawiciela firmy Polcard, największego w Polsce agenta rozliczeniowego kart płatniczych. Jak możemy przeczytać w przesłanym do nas oświadczeniu „działania akceptantów polegające na odmowie przyjmowania płatności kartami poniżej określonej kwoty są niewłaściwe i niezgodne z prawem”.

Na czym firma opiera tak kategoryczną opinię? Prawo bankowe, a także Ustawa o elektronicznych instrumentach płatniczych milczą na temat dopuszczalności ustalania minimalnego limitu kwoty płatności. Prawo dopuszcza co prawda odmowę przyjęcia płatności kartą, ale tylko w trosce o bezpieczeństwo transakcji, a nie ze względu na zbyt niską kwotę.

Polcard zwraca także uwagę na fakt, że jeżeli organizacja kartowa (np. Visa czy MasterCard) nie wprowadzą ograniczeń kwotowych, to banki, agenci rozliczeniowi czy akceptanci (sklepy) nie mogą na własną rękę tworzyć tego typu barier.

W regulaminach używania kart płatniczych kilku banków, które przeanalizowaliśmy nie ma zapisów ograniczających możliwość zakupu, gdy jego wartość jest zbyt niska. Oznacza to, że bank (nie z własnej winy) nie może wywiązać się z realizacji swojego podstawowego zadania – umożliwienia dokonania płatności wydaną przez siebie kartą.

Przedstawiciele banków z którymi rozmawialiśmy nie słyszeli jednak do tej pory o reklamacjach składanych przez klientów, którzy nie mogli zapłacić kartą za niewielkie zakupy.

Przyszłość należy do kart

Wydaje się, że najskuteczniejszym rozwiązaniem problemu byłoby ograniczenie opłat, które pobierają agenci rozliczeniowi. Taki sam skutek przyniosłoby zapewne wprowadzenie jednolitego standardu, polegającego na pobieraniu zawsze takiej samej – określonej procentowo prowizji (bez dopłat czy minimalnych progów).

Prawdopodobnie jednak sami klienci doprowadzą do tego, że sprzedawcy przestaną odmawiać przyjmowania niewielkich płatności kartowych. W dobie dużej konkurencji można wybrać sklep, w którym płatności przyjmowane są bez względu na ich wielkość. Stanie się to jednak dużo szybciej, gdy w rozwiązanie problemu włączą się także obsługujące terminale firmy.

Fot. SXC.HU / intuitives

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies