Filtrowanie wszystkich postów po tagu "karty kredytowe." Wyczyść filtr

Zyski zamiast opłat, czyli właściwe korzystanie z karty kredytowejW poprzednim artykule pisaliśmy o kilku dobrych zwyczajach związanych z korzystaniem z kart kredytowych.

Nie robiliśmy tego na próżno, o czym zaraz się przekonasz. Właściwe korzystanie z kart kredytowych uchroni Cię przed przenoszeniem zadłużenia na kolejny miesiąc, a także przed różnymi opłatami, prowizjami i odsetkami

Te wszystkie opłaty sumują się do naprawdę poważnych kwot, nie ma więc sensu się na nie narażać. Zamiast tego, lepiej wykorzystać kartę kredytową w taki sposób, aby zarobić samemu, a bankowi nie płacić ani grosza. Pokazujemy jak!

Ale najpierw zadbajmy o to, by nie sięgnęły nas te wszystkie opłaty i prowizje.

Co się stanie gdy nie zdążysz, lub spłacisz tylko część?

Jeżeli nie spłacisz nic, lub kwotę, która będzie niższa niż podana przez bank spłata minimalna, to zaczynają się kłopoty. Otwiera się przed Tobą świat całkiem nowych i całkiem wysokich opłat i prowizji.

Po pierwsze odsetki, opłata za obsługę przeterminowanego zadłużenia, opłata za monit telefoniczny, opłata za monit listowny… Kilkadziesiąt złotych tu, kilkadziesiąt złotych tam… Całkiem solidny dodatek do i tak posiadanego już długu.

Jeżeli spłacisz tylko kwotę minimalną, lub nawet większą część zadłużenia – ale nie całość, to bank zaoferuje Ci tylko odsetki. Ale i tutaj jest pułapka.

Załóżmy, że masz zadłużenie na karcie w wysokości 5000 zł. W terminie spłacasz 4000 zł, więc do spłaty zostaje 1000 zł. A odsetki od 1000 zł to przecież nie może być dużo, prawda?

Błąd!

Gdy minie termin spłaty, a zadłużenie pozostaje (choćby i częściowo spłacone), to bank naliczy odsetki za cały okres – od obciążenia karty do dziś. Czyli także za okres bezodsetkowy.

Może się więc okazać, że musisz zwrócić bankowi znacznie więcej, niż się wcześniej spodziewałeś.

Odsetki to nie wszystko

Przeczytałeś umowę karty przed jej podpisaniem? Jak nie, to pogrzeb w papierach i zrób to teraz. Banki bardzo lubią współpracę z ubezpieczycielami, zwłaszcza kiedy oznacza to zarobek dla jednych i drugich.

A skąd się bierze ten zarobek? Oczywiście z Twojej kieszeni. Wiele banków do kart dołącza także płatne ubezpieczenia. Np. ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie od utraty pracy… Nie są one obowiązkowe, ale na pewno są płatne.

Jeżeli ich nie potrzebujesz to ich nie bierz, bo oznacza to dodatkowe koszty.

Poza tym nigdy nie wypłacaj gotówki z bankomatu korzystając z karty kredytowej (chyba, że masz kartę „hybrydową” – podpiętą jednocześnie pod ROR, która przy wypłatach z bankomatu po pierwsze sięga po środki z konta). Te transakcje nie liczą się do okresu bezodsetkowego.

Bank nalicza oprocentowanie od razu, a poza tym większość pobiera dodatkową prowizję za podjęcie gotówki.

Opłata roczna? Negocjuj!

Jeżeli zawsze spłacasz całe zadłużenie na czas i nigdy nie wyciągasz pieniędzy z karty kredytowej przez bankomat to na pewno unikniesz wszelkich prowizji i odsetek. Ale to nie wszystko – w taryfach opłat i prowizji znajdą się też opłaty dla takich solidnych klientów!

Chodzi przede wszystkim o opłatę roczną (zwaną też opłatą za wznowienie karty). To taki roczny abonament za posiadanie karty, który zależnie od banku może wynosić ok. 30-70 zł (dla kart podstawowych, „srebrnych”).

Banki zazwyczaj zostawiają furtkę do ominięcia tej opłaty – by płacić mniej lub nawet wcale trzeba w ciągu roku wyrobić na karcie określone obroty. Przykładowo, jeżeli w Alior Banku srebrną kartą kredytową zrobisz w ciągu roku zakupy za 7500 zł to opłata spadnie z 70 zł do 35 zł, a gdy obroty przekroczą 15000 zł to nie płacisz nic.

Jest to jakaś możliwość, no ale poprzeczka może być postawiona dość wysoko. Co zrobić jeżeli nie chcemy płacić bankowi, ale nie wyrobiliśmy określonych obrotów na karcie? Są dwie opcje.

Możemy spróbować negocjacji z bankiem. Zwłaszcza, jeżeli mamy w ręku takie atuty jak bycie solidnym klientem (spłata zadłużenia na czas), posiadamy w tym banku wiele produktów lub przelewamy pensję na konto w tym banku. Warto spróbować.

Jeżeli jednak bank będzie uparty i nie ustąpi, a my uważamy, że warto się wysilić dla tych kilkudziesięciu złotych, to można po prostu zrezygnować z karty (uwaga na okresy wypowiedzenia!) i wystąpić o nową. To oznacza oczywiście ponowne składanie wniosku o kartę i oczekiwanie aż nowy plastik przyjdzie pocztą... itd. 

Jeżeli Twój czas jest cenniejszy niż te kilkadziesiąt złotych to nie opłaca się w to bawić, ale jeżeli liczą się dla Ciebie takie drobne oszczędności, to warto wiedzieć, że jest taka możliwość.

Pamiętaj o bonusach

Karty kredytowe to na szczęście nie jest samo zło. To nie tylko opłaty, odsetki, ubezpieczenia, kary… Jest też jasna strona.

Są karty, które oferują programy rabatowe – współpracują z różnymi sieciami sklepów. Jeżeli w takiej współpracującej sieci zapłacisz kartą danego banku, to możesz liczyć na atrakcyjny rabat (od kilku do czasem nawet kilkunastu procent).

Jeżeli często robisz zakupy w jakiejś sieci, to rozejrzyj się, czy jakiś bank nie prowadzi karty partnerskiej razem z tą siecią. Zazwyczaj możesz zaoszczędzić ok. 5% wartości zakupów, a w przypadku niektórych promocji nawet i trochę więcej.

Na rynku dostępne są również karty z usługą cashback (zwaną tu i ówdzie moneyback). Jest to w praktyce stały rabat (w różnych bankach od 0,5% do 1%) od wszystkich zakupów. Za każdą transakcję bezgotówkową (uwaga! niektóre banki nie biorą tu pod uwagę transakcji przez Internet) dostajesz zwrot części kwoty transakcji.

Wydając miesięcznie 1000 zł można więc liczyć na zwrot nawet 10 zł (gdy masz kartę z cashbackiem 1%). A to zawsze coś. Pamiętaj, że takie małe oszczędności powoli sumują się w całkiem poważne kwoty!

Podobał Ci się ten artykuł? W takim razie zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Fot. Flickr / TheTruthAbout

Ogólne Karta kredytowa jest jak nóż... - jak się nie pokaleczyć?

Karta kredytowa jest jak nóżA nożem można się pokaleczyć, ale można też w prosty sposób pokroić nim chleb. To chyba jedno z najpopularniejszych porównań pojawiających się przy okazji kart kredytowych. Skąd się biorą takie porówn

Karta kredytowa to narzędzie, którego można użyć właściwie – ułatwić sobie życie, zapewnić sobie spokój i bezpieczeństwo, oraz zarobić kilka groszy. Można też jej użyć w zły sposób i własnoręcznie zacisnąć sobie na szyi pętlę zadłużenia.
 

Czym jest karta kredytowa?

Bardzo wiele problemów z kartami bierze się stąd, że ludzie nie do końca wiedzą co to jest i do czego służy. Ot, bank przysyła kawałek plastiku i tyle. O, i jeszcze są na nim jakieś pieniądze do wydania.

Dodatkowe źródło pieniędzy, za które trzeba płacić jakąś tam ratę, ale to przecież tylko kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

Czyżby?

I jeszcze można wypłacać sobie gotówkę z bankomatu! Tak, tak – według badania SMG/KRC połowa użytkowników kart kredytowych korzysta z nich wypłacając gotówkę w bankomacie. A badano osoby w wieku 30-60 lat, z większych miast, z co najmniej średnim wykształceniem.

Co za diabeł tkwi w tych kartach, że czasami tak trudno zrozumieć ich zasady?

Karta kredytowa to kredyt. Jeżeli kiedykolwiek starałeś się o kredyt hipoteczny, to wiesz, że banki przychylniej podchodzą do zdolności kredytowej, gdy nie masz żadnych aktywnych kart kredytowych.

Dlaczego? Bo posiadając w ręku kartę kredytową masz czyjeś (banku) pieniądze i możesz wydać je w każdej chwili, praktycznie na cokolwiek.

To nie są moje pieniądze

To właśnie jest pierwsza zasada korzystania z kart kredytowych: to nie są moje pieniądze - to są pieniądze banku.

Jak sobie z tym problemem radzi przeciętny klient? Zapewne myśli, że problemu nie ma, bo odda w przyszłym miesiącu, z przyszłej pensji.

Bo przecież zawsze będzie miał pracę, prawda? I po drodze nigdy nie zdarzy się nic nieprzewidzianego, żaden duży niespodziewany wydatek?

Te pieniądze zawsze trzeba oddać, często z dużymi odsetkami. Kredyt w karcie kredytowej to jedno z najdroższych typów zadłużenia na rynku! Banki najczęściej ustalają na nich maksymalne dozwolone oprocentowanie. Do tego dochodzi szereg różnych opłat, które wchodzą do gry, gdy tylko przegapimy termin spłaty.

Płać tym, co już masz

Czy wiesz jaką zasadą kierują się banki przyznając kredyty? Dla nich najlepszy klient (na produkt kredytowy) to taki, który nie potrzebuje kredytu (ale i tak go bierze, a potem spłaca odsetki)! Przecież do tego sprowadza się to całe liczenie zdolności kredytowej, zabezpieczeń itp.

Bądź takim klientem!

Tzn. nie do końca, bo w przypadku kart kredytowych masz tę przewagę, że możesz zmieścić się w okresie bezodsetkowym i nie płacić bankowi ani grosza.

Jeżeli kupujesz coś za pomocą karty kredytowej, to przed zakupem upewnij się, że masz za co. I nie chodzi mi tutaj o sprawdzenie, czy nie przekroczysz limitu na karcie. Sprawdź swoje konto, czy portfel – czy masz dziś wystarczająco dużo gotówki, by sfinansować ten zakup?

Jeżeli tak, to świetnie!

Ale po zakupie zapomnij o tych pieniądzach. Najlepiej odłóż je na oddzielne konto oszczędnościowe i niech tam spokojnie czekają na dzień spłaty karty.

Przy kolejnym zakupie kartą powtórz procedurę, ale nie bierz już pod uwagę pieniędzy odłożonych na spłatę poprzednich zobowiązań.

Spłacaj zawsze całość zadłużenia, zawsze na czas

Takie postępowanie przy zakupach jest prostą drogą do celu, jakim jest spłata zawsze całości zadłużenia. Nigdy, ale to nigdy nie przenoś zadłużenia na kolejny cykl.

Dlaczego to takie ważne?

Każda karta kredytowa ma okres bezodsetkowy. Zazwyczaj jest to 50-58 dni, zależnie od banku i typu karty.

Ten czas możemy podzielić na dwa okresy. Załóżmy, że nasz okres bezodsetkowy ma 54 dni.

Pierwsze 30 dni to okres rozliczeniowy. Robimy wtedy zakupy, obciążamy rachunek karty, ale żadne odsetki od tego nie są w tym czasie pobierane.

Na koniec tego okresu bank sporządza wyciąg – jest na nim podliczenie wszystkich transakcji wykonanych w tym czasie. Bank podsumowuje ile łącznie wydałeś kartą i ile musisz spłacić. Jeżeli swoje wydatki za każdym razem odkładałeś na oddzielnym koncie, to ta kwota powinna zgadzać się z tym, co zdążyłeś odłożyć.

Jeszcze lepiej, jeżeli pieniądze te trzymałeś na koncie oszczędnościowym – wtedy zarobisz na tym nawet jakieś dodatkowe złotówki.

Bank podaje też datę spłaty.

Wypada ona - w tym przypadku - na 24 dni po sporządzeniu wyciągu. To Twój czas na spłatę kwoty podanej w wyciągu. Wszystkie transakcje, które wykonasz w tym czasie liczą się już do następnego okresu rozliczeniowego i następnego wyciągu.

Zadłużenie musisz spłacić bezwzględnie w całości i koniecznie do ostatniego dnia, który masz na wyciągu. Gdy tego nie zrobisz - bank naliczy odsetki i z darmowego kredytu nici. Najlepiej zrobić to przedostatniego lub ostatniego dnia – tak, aby dać odłożonym pieniądzom zarobić jeszcze kilka groszy odsetek. A co tam!

To oczywiście nie wszystko! W kolejnym artykule opiszemy jakie zagrożenia mogą czyhać na posiadaczy kart kredytowych. Prowizje, odsetki, opłaty, kary… Aż strach pomyśleć! Ale nie zapominamy też o jasnych stronach korzystania z kart i bonusach, na jakie mogą liczyć świadomi użytkownicy kart!

Jeżeli nie chcesz przegapić kolejnego wpisu zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Fot. Flickr / Josh Kenzer

Ogólne Karty kredytowe w BZWBK - obsługujemy import

Kontomierz ponownie importuje karty kredytowe z BZWBK. Klientów tego banku zapraszamy do korzystania z usprawnionego KontoImportera (jak zwykle, najnowsza wersja załaduje się automatycznie, nie jest wymagana żadna akcja ze strony użytkownika). Funkcjonalność jest stabilna, jak zwykle prosimy o ewentualne uwagi.

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies