Filtrowanie wszystkich postów po tagu "mbank." Wyczyść filtr

Natknąłem się ostatnio na wyniki badań prowadzonych dla mBanku przez instytut Homo Homini. Raport dotyczył właśnie tego jak Polacy (posiadacze kont bankowych) korzystają z bankowości mobilnej i co sądzą o tym rozwiązaniu.

Dynamika rozwoju tego kanału komunikacji z bankiem jest stosunkowo szybka. W 2011 roku jedynie 3,5% klientów banków korzystało z tego rozwiązania. Dziś jest to już nieco ponad 11%. Nadal nie jest to szeroka grupa odbiorców, ale coraz częściej widać sygnały, że bankom zależy na rozwijaniu tego segmentu. Najlepszym przykładem jest choćby nowa aplikacja mobilna mBanku, która daje możliwość wykonania „w biegu” całkiem wielu różnych operacji bankowych.

Co więcej, sami klienci banków widzą perspektywy przed „bankowością w smartfonie”. Ponad połowa badanych (55%) uważa, że w przyszłości to właśnie bankowość mobilna będzie głównym kanałem kontaktu z dostawcą usług finansowych.

Jak użytkownicy korzystają z bankowości mobilnej? Tu raczej nie ma zaskoczeń. Większość  (80%) sprawdza w ten sposób stan swojego konta. 71% robi przelewy zdefiniowane, a dwie trzecie (66%) sprawdza w smartfonie historię swoich transakcji. Stosunkowo mało osób korzysta z rozwiązań, na które postawił m.in. właśnie mBank, czyli wyszukiwanie rabatów (w mBanku – mOkazje) – 8%, czy zaciąganie kredytów (3,5%).

Tak patrzę na te wyniki i próbuję odnieść je do swoich doświadczeń. W swoim telefonie mam zainstalowane aplikacje  banków, z których usług najczęściej korzystam (Alior, mBank). Ale same aplikacje mobilne uruchamiam ekstremalnie rzadko.

Z mojej perspektywy jest to kanał kontaktu, który uważam za awaryjny – na pewno nie za główny. No a jako że takich sytuacji awaryjnych mam może z kilka w ciągu roku, to też z samych aplikacji korzystam niezwykle rzadko.

Potrafię sobie przypomnieć tylko kilka sytuacji, w których aplikacja bankowa w smartfonie naprawdę mi się przydała. Raz przed zrobieniem większych zakupów zalogowałem się do banku z telefonu, by upewnić się, że na pewno posiadam wystarczający limit w karcie kredytowej. Drugi raz, gdy musiałem zrobić pilny przelew. I trzeci raz, by wyszukać bankomaty będąc w obcym mieście.

I to chyba byłoby na tyle. Nie jest tego dużo.

A jakie są Wasze doświadczenia?

Korzystacie w ogóle z bankowości mobilnej? Jest to dla Was pełnoprawny kanał kontaktu z bankiem, czy może też korzystacie z tego rozwiązania tylko w awaryjnych sytuacjach? Jakie operacje bankowe wykonujecie najczęściej za pośrednictwem aplikacji mobilnej?

Dajcie znać w komentarzach!

Badanie dotyczące mobilności przeprowadził w kwietniu 2014 r. na zlecenie mBanku Instytut Badań Rynkowych i Społecznych Homo Homini. Badanie zrealizowano w ramach cyklu „mBank Indeks Nastrojów Konsumenckich” na reprezentatywnej grupie 1600 mieszkańców Polski deklarujących posiadanie konta bankowego. Metoda pomiaru – telefoniczne standaryzowane wywiady kwestionariuszowe wspomagane komputerowo (CATI).

Źródło: mBank.

Ogólne Co zrobisz, gdy stracisz dostęp do swoich pieniędzy?

Klienci PKO BP, a także ci wszyscy, którzy chcieli w długi weekend skorzystać z bankomatów Euronetu, zostali postawieni w bardzo nieprzyjemnej sytuacji.

Najgorzej mieli klienci PKO BP. Od piątku ich karty były odrzucane w sklepach, a wypłaty w bankomatach były niemożliwe.

Wyobrażacie sobie tę frustrację? Stoicie przy kasie, wszystkie zakupy już spakowane, za Wami kolejni zniecierpliwieni klienci – a tu nagle terminal odrzuca kartę. I za drugą próbą również. Pół biedy, jeżeli mieliście wystarczająco gotówki w portfelu. Ale jeżeli nie – idziecie do bankomatu, a ten połyka kartę. I co w takiej sytuacji zrobić?

A gdyby coś takiego przytrafiło się na stacji benzynowej, gdzieś w trasie (w końcu – długi weekend)? Jak wtedy dojechać do celu z pustym bakiem?

Weekendowa awaria dotknęła też klientów innych banków, choć w mniejszym stopniu. Sieć Euronet widocznie nie wytrzymała zwiększonego ruchu związanego z tym, że coraz więcej klientów PKO BP chciało się dostać do swoich pieniędzy wypłacając je właśnie w bankomatach Euronetu.

Co się działo? Bankomat przeprowadzał transakcję, blokował środki na koncie (tak, jak zwykle), ale… nie wypłacał pieniędzy! Klient zostawał bez gotówki w ręku i bez środków na koncie. Zmusiło to banki do zamieszczania takich i podobnych komunikatów na swoich stronach i fanpage’ach.

Jak widzicie, stan na dziś nadal jest taki, że „zwroty pieniędzy zostały dokonane tylko w stosunku do części klientów banku”, a reszta nadal czeka.

Frustrujące.

Czy można temu jakoś zaradzić?

Na awarie systemów transakcyjnych banków i problemy sieci bankomatowych nie mamy wpływu. Wiemy tylko, że – jak wszystko – systemy informatyczne są zawodne i mogą odmówić współpracy w najmniej oczekiwanym momencie (czyli na przykład w długi weekend).

Możemy jednak się na to przygotować i przynajmniej w części ograniczyć konsekwencje takiej awarii dla naszego własnego portfela i płynności finansowej. Rozwiązaniem jest stara, dobra gotówka.

Sam jestem wielkim zwolennikiem obrotu bezgotówkowego – jest to dla mnie wygodne, szybkie, do tego nie muszę za każdym razem przy kasie szukać drobnych. No i każdą transakcję kartową od razu widzę w Kontomierzu, który od razu przypisze jej właściwą kategorię wydatków. Ale mimo to, nadal staram się trzymać przy sobie trochę gotówki na nieprzewidziane sytuacje.

Jak się chronić przed awariami kart, bankomatów, czy terminali płatniczych? Sam widzę dwa rozwiązania.

Noś gotówkę w portfelu. Taką kwotę, która wystarczyłaby na Twoje codzienne zakupy (plus jakiś margines bezpieczeństwa). Jeżeli każdego dnia robisz zakupy w osiedlowym sklepie spożywczym na kwotę 60 zł, to staraj się mieć w portfelu te 80 czy nawet 100 zł. W przypadku, gdyby terminal niespodziewane odrzucił kartę, zawsze będziesz mógł szybko zapłacić gotówką.

Ale zdarzają się też sytuacje, w których potrzebujemy większych pieniędzy niż te, na codziennie zakupy spożywcze. Może nam się trafić jakiś nagły wydatek. Po to mamy fundusz awaryjny. Ale nic nam po nim, jeżeli te pieniądze w całości tkwią uwięzione na koncie, a nam bankomat akurat połknął kartę.

Dlatego też część funduszu awaryjnego zawsze warto trzymać w gotówce, w domu. 10-20% oszczędności zgromadzonych na czarną godzinę, trzymane w gotówce powinno być wystarczającym zabezpieczeniem w większości sytuacji.

A jak Wy zabezpieczacie się na wypadek awarii systemów bankowych?

Fot. Flickr / Tax Credits

Ogólne Szukasz konta dla siebie? Zobacz, co wziąć pod uwagę!

  • 6 listopada 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comments

Zacznę od zupełnie oczywistej rzeczy. Oferta kont na polskim rynku jest ogromna – szukając konta osobistego dla siebie mamy do wyboru dosłownie kilkadziesiąt różnych opcji. Każda ze swoją taryfą opłat i prowizji, regulaminem, indywidualnymi promocjami.

I jakby tego było mało, to praktycznie w każdym tygodniu coś się na tym rynku zmienia. Jeden bank modyfikuje oprocentowanie depozytów na ROR, inny dodaje nowe warunki korzystania z konta, a kolejny właśnie rusza z nową promocją i zaczyna oferować atrakcyjne bonusy.

Jest jeszcze jedno utrudnienie. Ostatnio banki coraz częściej i coraz śmielej stawiają klientom warunki. Zobowiązanie do przelewania pensji, konieczność wykonywania określonej liczby transakcji kartą debetową, utrzymywanie odpowiedniego salda na koncie – to tylko kilka przykładów. Niespełnienie tych warunków najczęściej kończy się jakąś kilkuzłotową opłatą.

Banki coraz bardziej chcą przywiązać nas do siebie na stałe i najlepsze oferty zachowują dla tych, co zdecydują się mieć w tym banku swoje główne konto. Powoli kończy się era, w której mogliśmy mieć po kilka darmowych kont w różnych bankach, tak „na wszelki wypadek”. Teraz, jeżeli nie korzystasz z konta, to będziesz za nie płacić.

Tym samym decyzja, którą podejmujemy przy wyborze konta dla siebie, staje się o wiele ważniejsza niż dotychczas. Jak więc dokonać dobrego wyboru?

Dla mnie osobiście liczą się dwie rzeczy:

  • Wynik finansowy, którym kończą się moje kontakty z bankiem
  • Wygoda z codziennego korzystania

Wynik finansowy - ile zarobię na tym koncie?

W kontaktach z bankiem chcę wychodzić na plus: zarabiać na lokatach (ponad inflację), nie płacić za podstawowe usługi bankowe (lub płacić jak najmniej) i łapać się na poszczególne bonusy dołączane do konta.

Z grubsza, to ile można zarobić na korzystaniu z usług bankowych, pokazuje nasz ranking kont (jest już listopadowa edycja!). Wszystkie taryfy opłat i prowizji banków, które analizujemy, sprowadzamy właśnie do tego jednego najważniejszego wskaźnika: wyniku finansowego. Ile zarobisz i ile zapłacisz bankowi.

To oczywiście trochę się zmienia w zależności od tego, jak intensywnie korzystasz z rachunku. Jeżeli często robisz przelewy przez internet, a w danym banku przelewy akurat są płatne, to oczywiście korzystanie z takiego konta będzie dla Ciebie odpowiednio bardziej kosztowne. Stąd różne profile, np. dla przeciętnego klienta, dla aktywnego klienta, dla osoby nastawionej na oszczędzanie…

Ale na tym historia się nie kończy.

Nasz ranking z zasady nie bierze pod uwagę czasowych promocji. A te potrafią być bardzo korzystne, trwać nawet kilka miesięcy lub mogą w ogóle być na stałe przywiązane do konta.

Promocja „Oszczędzam na rachunkach” w Credit Agricole zapewnia 10% zwrotu wartości domowych rachunków przez kolejne 5 miesięcy. Cashback w Alior Sync (uwaga na ograniczenie wchodzące w życie z początkiem nowego roku!) zaszyty jest w regulaminie konta jako „program lojalnościowy”. Bonus do pensji wypłacany w „Koncie z premią” w BGŻ to też promocja, praktycznie na stałe przypisana do konta (bank tylko od czasu do czasu zmienia warunki tej promocji).

Przykładów znaleźć można jeszcze co najmniej kilka. Fajnie, że banki wychodzą z nowymi pomysłami na uatrakcyjnienie oferty. No bo ile można mówić o darmowych przelewach czy braku opłaty za wydanie karty debetowej. Tym bardziej, że każda taka promocja to okazja do tego, by – dzięki bankowi – wygenerować jakieś dodatkowe oszczędności w domowym budżecie.

Tyle, że – no właśnie – owo „bogactwo” promocji trochę utrudnia analizę rynku. Gdy banki ścigały się na ścinanie opłat, wszystko było proste. W banku A trzeba płacić 8 zł za konto, w banku B opłaty nie ma – każdą pozycję z TOiP można było wziąć i porównać z innymi. Teraz nie jest to już takie proste.

Każda promocja jest inna. Nawet patrząc na wyżej wymienione przykłady: w jednej obniżysz sobie rachunki za internet, telefon czy wodę, w innej zyskasz, gdy będziesz często kupować przez internet, a w kolejnej największe korzyści osiągniesz, jeżeli na Twoje konto w miesiącu przychodzi co najmniej jeden duży przelew.

A na tym kreatywność banków przecież się nie kończy, bo są jeszcze zwroty wydatków na paliwo (Meritum) i zakupy spożywcze (Millenium), jest mSaver i masa innych rzeczy, każda inna.

To nie są oferty, które można łatwo porównać.

Jak więc dojść do tego, która oferta jest najlepsza? Taryfy opłat i prowizji to podstawa i od tego – niezależnie od wszelkich promocji – warto zacząć. Natomiast wszelkie bonusy trzeba już analizować w kontekście własnej, indywidualnej sytuacji.

I tu bardzo przydaje się prowadzenie domowego budżetu, najlepiej w Kontomierzu :). Z archiwalnych danych możesz wtedy wyciągnąć wpływy i wydatki za poprzedni miesiąc (lub inny dowolny okres) i przyłożyć to do warunków wybranej promocji. Taka analiza pozwoli Ci stosunkowo szybko (i trafnie!) odpowiedzieć na pytania:

  • Czy wydajesz wystarczająco dużo na zakupy spożywcze, by opłaciło Ci się konto w Millenium?
  • Czy robisz zakupy w internecie na tyle często, by w ogóle zawracać sobie głowę cashbackiem w Syncu?
  • Ile będziesz mógł wyciągnąć z promocji Credit Agricole, gdy przedstawisz im swoje rachunki za wodę, internet, telefon, gaz i prąd?

Prowadzenie budżetu domowego to nie tylko kontrola wydatków. To także istotna pomoc w podejmowaniu ważnych finansowych decyzji. Gromadzenie danych o własnych wpływach i wydatkach daje wiedzę, która naprawdę często się przydaje i pozwala podejmować trafne decyzje.

Na koniec, skoro mowa o promocjach ,to każda z nich ma swój regulamin, ograniczenia i warunki, które trzeba spełnić, by wziąć w niej udział. Regulamin promocji to kolejna, obok TOiP, lektura obowiązkowa przed założeniem konta w wybranym banku.

Wygoda w codziennym korzystaniu

Wygoda to kryterium, którego już w ogóle nie da się zmierzyć.

System transakcyjny to ekstremalnie ważna rzecz, zwłaszcza w przypadku konta, które ma być Twoim głównym rachunkiem. Głównym, więc często będziesz robić z niego przelewy, będziesz robić zakupy z kartą tego banku (więc będziesz sprawdzać wyciągi z karty w internecie), wpiszesz w system odbiorców stałych, czyli pewnie dostawców internetu, prądu, spółdzielnię itp.

To będzie konto, na które codziennie lub prawie codziennie będziesz się logować. Więc lepiej, byś za każdym razem nie musiał zaciskać zębów przebijając się przed brzydki, niepraktyczny lub przestarzały system transakcyjny.

Jak sprawdzić, czy bank będzie Ci pod tym względem pasować? Są chlubne przykłady banków, które udostępniają wersje demonstracyjne swoich kont. Oto kilka z nich:

Na tej podstawie można już jakoś ocenić jak będzie się współpracowało z danym bankiem.

--

Oferta banków robi się coraz bardziej indywidualna. Nie można jednoznacznie wskazać: "to jest najlepszy bank". Dla każdego "najlepszy" oznacza co innego, bo kryteria zrobiły się o wiele bardziej subiektywne. Od oceny systemu transakcyjnego, po dopasowanie warunków konta do własnego budżetu domowego.

Przy wyborze trzeba się więc trochę bardziej namęczyć, ale dzięki temu można zapewnić sobie większe korzyści.

Fot. Flickr / Images_of_money

Przedwczoraj mBank w swoim systemie transakcyjnym prezentował przelewy z całkowicie błędnymi opisami, zawierającymi dane obcych osób. Jak się zorientowali, zablokowali przeglądanie historii rachunków.  Dzis człowiekowi zniknęło konto w Volkswagen Banku - razem z pieniędzmi i historią rachunków. Jak mu wyjaśniono po zbadaniu sprawy, "zostało przypadkowo usunięte". Konto firmowe - klient oczekiwał licznych przelewów przychodzących od kontrahentów. Sprawa świeza, więc finał nieznany. Zakładamy oczywiście, ze pieniądze zostaną zwrócone. Informacja natychmiast trafiła na pierwszą stronę Wykopu.

W ostatnich latach, a zwłaszcza miesiącach, obserwuję znaczny spadek niezawodności wszelkich usług bazujących na technologii. Coraz częściej zawodzą aplikacje webowe, telefonia komórkowa, delikatne iUrządzenia, i - niestety nawet - banki. Czy macie podobne odczucia?

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies