Filtrowanie wszystkich postów po tagu "ofe." Wyczyść filtr

W tym tygodniu Sejm przyjął projekt ustawy obniżającej wiek emerytalny – a w zasadzie przywracającej go do poprzedniego stanu: kobiety będą przechodzić na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni w wieku 65 lat.

Osoby, które chwalą ten ruch zazwyczaj patrzą tylko na jedną stronę równania: będzie można krócej pracować (co wydaje się całkiem przyjemną perspektywą). Umyka im natomiast druga strona: pracując krócej odłożymy mniej składek, w związku z czym ostateczna wysokość naszej emerytury będzie istotnie niższa (w przypadku kobiet mówimy o 7 latach różnicy – to bardzo dużo!)

Można jednak na to spojrzeć jeszcze inaczej: niezależnie od wieku emerytalnego, nasza emerytura i tak będzie niska. Więc czemu nie pracować krócej? Zaufanie społeczne do ZUS jest, delikatnie mówiąc, wątpliwe. Już nawet pomijając wszystkie polityczne i niepolityczne skandale wokół tej instytucji, wystarczy spojrzeć na trendy w demografii, by przekonać się, że ZUS-owi będzie coraz trudniej dotrzymywać swoich zobowiązań.

Dzisiejszym dwudziesto-, trzydziesto-, czy nawet czterdziestolatkom trudno z dużą dozą pewności oszacować wysokość przyszłej emerytury. Tym bardziej, że – jak pokazuje ostatni tydzień – zasady zmieniają się w trakcie gry.

Bo przecież nie chodzi jedynie o wiek emerytalny. Wszak – również w tym tygodniu – pojawiła się rekomendacja rządu, aby całość naszych oszczędności zgromadzonych w OFE przenieść do Funduszy Rezerwy Demograficznej. Rząd potrzebuje pieniędzy na rosnące wydatki, a po środki z OFE stosunkowo łatwo jest sięgnąć.

Tak naprawdę jedyne rozsądne rozwiązanie, to zadbać o własną emeryturę samemu. Zamiast polegać na mglistych obietnicach ZUS, warto samodzielnie odkładać oszczędności na ten konkretny cel – emeryturę za X lat.

Takie chwile jak teraz, kiedy rząd znów majstruje przy systemie emerytalnym, to dobry czas, by zdać sobie w końcu sprawę, że na emeryturę, która pozwoli Ci zachować odpowiedni standard i komfort życia, musisz zapracować sobie sam.

A to niestety oznacza, że sami musimy obciążyć własne domowe budżety kolejną „składką”. Tylko tym razem nie wysyłamy jej gdzieś do OFE czy ZUS, tylko sami decydujemy jak będzie pracować na naszą przyszłość. Nad tymi pieniędzmi będziesz mieć pełną kontrolę i zawsze będziesz wiedzieć ile masz na koncie (nie musząc czekać na list z ZUS z danymi sprzed kilku lat).

To pewnie marne pocieszenie w sytuacji, gdy musimy znaleźć miejsce w budżecie na kolejne oszczędności, ale taka jest rzeczywistość.

Fot. Flickr / slowshooting (CC-BY SA 2.0)

Tyle pieniędzy przeszło z OFE do ZUS w pierwszym półroczu. Co się stało, że ZUS znów „zagarnia” środki z OFE? Znowu jakaś reforma? Nie – to po prostu nowa norma. Zgodnie z nowelizacją ustawy o funduszach emerytalnych z grudnia 2013 działa tak zwana zasada suwaka bezpieczeństwa.

Funkcjonuje to w ten sposób, że przez 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego środki zgromadzone w OFE będą stopniowo przenoszone na subkonto w ZUS.

W teorii i w intencjach komunikowanych przez rząd chodzi o to, by na jakiś czas przed osiągnięciem wieku emerytalnego ograniczyć ryzyko związane z ekspozycją na rynki finansowe. Załamanie na rynkach i kolejny kryzys mogłoby mieć wówczas istotny wpływ na wysokość emerytury.

Rzecz też w tym, że jedyną instytucją wypłacającą emerytury ma być ZUS. Mamy mieć pewność co do tego, skąd będzie pochodzić nasza emerytura – od ZUS, a nie od OFE, czy częściowo od OFE i częściowo od ZUS. Siłą rzeczy wszystkie odłożone pieniądze muszą więc spłynąć do ZUS.

I to nawet ma jakiś sens – ale to rozwiązanie ma też jedną poważną wadę. Jakkolwiek byśmy chcieli, jakkolwiek byśmy próbowali – i tak nie unikniemy tego, że odkładane przez nas składki emerytalne trafią koniec końców do ZUS.

I to nawet mimo złożenia deklaracji, że chcemy, by część naszych składek nadal trafiała do OFE. Co więcej, na 10 lat przed osiągnieciem wieku emerytalnego żadne nasze składki nie będą trafiać już do OFE – wszystko będzie automatycznie przekazywane wyłącznie do ZUS.

Zasada suwaka bezpieczeństwa składa się więc na iluzoryczność wyboru między ZUS a OFE. Niby możemy nadal przekazywać część naszych składek emerytalnych na konto funduszu, ale jeśli naszą motywacją jest uchronienie pieniędzy przed „czarną dziurą” w ZUS, to niestety nic z tego.

Tak samo jeżeli chcemy mieć świadomość, że odkładamy prawdziwe pieniądze, a nie dokładamy się jedynie do wirtualnych zapisów w ZUS – to też niestety prędzej czy później nasze środki staną się wirtualne.

Cokolwiek zrobimy, całość naszych składek prędzej czy później trafi do ZUS.

Jak działa suwak bezpieczeństwa w ZUS?

  • Na 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego przez danego ubezpieczonego, co miesiąc na subkonto w ZUS przekazywana będzie określona wartość środków zgromadzonych w OFE
  • W tym okresie żadne składki nie będą trafiać już do OFE
  • W momencie osiągnięcia wieku emerytalnego, na rachunku w OFE nie będzie żadnych środków – wszystko zdąży zostać przekazane do ZUS
  • To ZUS będzie instytucją wypłacającą emeryturę

Dwa lata temu rząd przystąpił do demontażu OFE. Jakkolwiek by nie oceniać tej decyzji, miała ona wpływ na to, jak myślimy o własnej emeryturze. Postawiła nas też przed wyborem: przekazywać całość składki emerytalnej (19,52% podstawy wymiaru składki) do ZUS czy może część nadal odprowadzać do OFE (2,92% do OFE, pozostałe 16,6% nadal w jakiejś formie do ZUS)?

Wyboru tego nie dokonamy jednak w dowolnym momencie. Właśnie teraz trwa okienko transferowe, podczas którego możemy zadecydować o losie swoich składek. Mamy czas do 30 lipca. Warto to przemyśleć, bo kolejna okazja na taką decyzję będzie dopiero za 4 lata.

Ale… czy na pewno warto?

No… nie do końca. Tak naprawdę, to mówimy o stosunkowo niewielkich pieniądzach. Z całej składki mamy wpływ jedynie na 2,92% podstawy wymiaru składki. Pracując na etacie za średnią krajową (okolice 4000 zł brutto) nasza obecna decyzja dotyczy 117 złotych miesięcznie.

Jeżeli zarabiasz mniej, jesteś przedsiębiorcą, lub pracujesz na umowie cywilnoprawnej, to ta kwota prawdopodobnie będzie jeszcze mniejsza.

Jakiekolwiek te pieniądze by nie były, prywatna instytucja będzie zarządzała nimi lepiej. Prawda?

No… nie do końca. Średnia stopa zwrotu z OFE to 6,3%. Brzmi nieźle? To dodajmy jeszcze, że to sześć procent w skali trzech lat. I brutto. To już nawet lokaty można znaleźć lepsze.

Ale może jednak warto uratować cokolwiek  przed ZUS?

No… nie do końca. Twoje pieniądze i tak w końcu trafią kiedyś do ZUS. Wszystko przez zasadę „suwaka”. Oznacza ona mniej-więcej tyle, że w momencie, gdy zostanie Ci 10 lat do emerytury, Twoje składki będą stopniowo przenoszone z OFE do ZUS. W 120 kolejnych ratach. W tym czasie na konto w OFE nie będą trafiać już żadne nowe środki, wszystko będzie od razu szło do ZUS.

A co się będzie działo z tymi pieniędzmi, które ZUS będzie podbierał z OFE przez te 10 lat? Łatwo się domyślić, że raczej nie będą tam cierpliwie czekać na naszą emeryturę, tylko z dużym prawdopodobieństwem będą wypłacane na bieżąco ówczesnym emerytom.

To może pomyślmy o gospodarce! Skoro OFE inwestują na giełdzie, to na pewno mają większy – i pozytywny – wpływ na polską gospodarkę.

No… nie do końca. W mediach często można spotkać się z narracją, że środki z OFE napędzają gospodarkę w Polsce, natomiast ZUS to czarna dziura i jakiekolwiek pieniądze tam skierowane przepadają.

To zbytnie uproszczenie. Pieniądze, które dziś wpłacamy do ZUS, są wypłacane obecnym emerytom. A co oni z tymi pieniędzmi robią? Na pewno nie oszczędzają ich na emeryturę! Wydają je. Te pieniądze napędzają konsumpcję i tym samym wspierają gospodarkę.

ZUS czy OFE – ten wybór jest w istocie symboliczny i będzie miał minimalny wpływ na wysokość naszej emerytury. Tym bardziej, że nie mamy gwarancji, że OFE, w obecnej postaci, przetrwają choćby do kolejnego okienka transferowego. 

Temat oszczędzania na emeryturę znów powrócił w mediach. Naiwnym byłoby jednak myślenie, że pojawiła się jakaś nowa kampania edukacyjna zachęcająca Polaków do oszczędzania i tłumacząca w przystępny sposób jak ważne jest odkładanie pieniędzy na emeryturę. Niestety nic z tych rzeczy...

O emeryturach znów zrobiło się głośno za sprawą Trybunału Konstytucyjnego. Ten ostatnio orzekał w sprawie przeniesienia aktywów z OFE do ZUS.

O co chodzi? O ustawę z grudnia 2013. Drastycznie zmieniła ona zasady funkcjonowania OFE (przede wszystkim wysokość przekazywanych tam składek i zakaz inwestowania w obligacje). Co więcej, wprowadzenie tej ustawy w życie skutkowało przeniesieniem obligacyjnej części aktywów z OFE do ZUS. Wówczas w mediach podnosiły się liczne opinie, które można streścić jednym zdaniem: „państwo zawłaszcza sobie nasze emerytalne oszczędności”.

Na blogu Kontomierza tak tłumaczyliśmy zasady reformy.

Trybunał wydał wyrok

W sprawie zgodności tych zapisów z konstytucją wyrokował właśnie Trybunał. I uznał „reformę” OFE za zgodną z ustawą zasadniczą. Przynajmniej w bardzo znaczącej części, bo jeden zapis zakwestionowano. Chodzi o zakaz reklamy OFE podczas okienek transferowych.

Natomiast najważniejsze elementy reformy pozostały bez zastrzeżeń – to co najbardziej bolesne, czyli przeniesienie obligacji do ZUS, jest zgodne z konstytucją.

Sędzia Trybunału, prof. Marek Zubik, uzasadnia to między innymi tak: – Środki pochodzące ze składki emerytalnej nie mogą być zatem rozumiane w sensie konstytucyjnym jako własność prywatna ubezpieczonych.

Teoretycznie kończy to spór odnośnie tego, czy reforma OFE była bezprawna czy zgodna z prawem. Pozostaje kwestia, czy były to zmiany właściwe i potrzebne.

Z jednej strony mamy zmianę reguł podczas gry, podkopanie zaufania obywateli do państwa i zasilenie „wirtualnych” kont z ZUS pieniędzmi z OFE.

Z drugiej strony, składki emerytalne jak były obowiązkowe tak są.  Może dobrze się stało, że państwo przestało gwarantować stały napływ kapitału prywatnym firmom? Wcześniej państwo i tak się zadłużało, za to rosły zyski właścicieli OFE.

Jakie jest Wasze zdanie? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

Fot. Flickr/Tim Evanson

Ogólne Finanse osobiste na długim dystansie

Jest takie stare chińskie przysłowie: najlepszy moment na to, by zasadzić drzewo był 20 lat temu. Kolejny najlepszy jest dziś.

Inwestorzy dziś trochę się tym przysłowiem bawią, nadając mu bardziej aktualny ton: najlepszy moment na sprzedaż chińskich akcji był 20 dni temu. Kolejny najlepszy jest dziś.

A my oczywiście zasadzanie drzewa zamienilibyśmy na oszczędzanie. Bo ten nawyk najlepiej wyrobić sobie jak najwcześniej. A jeżeli ktoś jeszcze nie oszczędza, to powinien zacząć już dziś. A o tym, jak uruchomić w sobie ten nawyk oszczędzania już w tej chwili, pisaliśmy już jakiś czas temu.

Dlaczego czas ma tak duże znaczenie? Bo finanse osobiste i odkładanie pieniędzy to gra długodystansowa. To dziś podejmujemy decyzje i wybory, które będą miały istotny wpływ na nasze życie za 10, 20 czy 30 lat.

Możemy zrobić prezent przyszłemu sobie, lub istotnie utrudnić mu życie.

Możemy wpaść w pułapkę inflacji stylu życia dziś, tylko po to by zdać sobie później sprawę jak bardzo ten model był nie do utrzymania na dłuższą metę.

Możemy obciążyć swój budżet zadłużeniem i kolejnymi kredytami konsumpcyjnymi. W ten sposób fundujemy sobie kolejne lata spędzone na płaceniu rat.

Albo – możemy dziś wydawać nieco mniej, by zapewnić sobie więcej luzu i spokoju w przyszłości. To jest w zasadzie jedna z najtrudniejszych rzeczy – odraczanie gratyfikacji, płacenie teraz za komfort, który ma dopiero nadejść. Jak o tym pomyśleć, to jest to zupełna odwrotność długu – dostajemy coś teraz, ale płacić będziemy za to jeszcze przez wiele kolejnych miesięcy, jeżeli nie lat.

Łatwiej więc sprawić sobie radość dziś, niż ułatwić życie swojej wersji siebie za 10 lat.

Ale jeżeli chcemy zgromadzić jakiś majątek, mieć oszczędności, zapewnić sobie spokojniejszą emeryturę – to nie możemy myśleć tylko o tym, co jest dzisiaj. Musimy wyjść poza perspektywę obecnej i być może kolejnej wypłaty. Musimy myśleć długodystansowo. I na ten dystans musimy mieć swój własny plan.

Co warto w takim planie uwzględnić?

Na pewno oszczędności na emeryturę. Niepewność emerytury to dziś poważny społeczny problem – w mediach doceniany niestety dość rzadko, zazwyczaj tylko przy kolejnych zmianach prawa wokół emerytur i OFE, czy nieprawidłowości w ZUS.

Tymczasem trendy demograficzne działają na naszą niekorzyść. Już to samo w sobie stanowi duży problem. Od kilku lat mamy jednak do czynienia z kolejną rzeczą, która stawia wysokość naszej emerytury pod znakiem zapytania. To sytuacja na rynku pracy i popularność umów śmieciowych. Oszczędności na składkach emerytalnych pewnie zemszczą się w przyszłości.

Dlatego nasz długodystansowy plan po prostu musi obejmować emerytury. To jest cel, na który powinniśmy odkładać nasze oszczędności.

Myśląc w perspektywie wielu lat – dziesięciu czy dwudziestu – nie możemy zapominać, że przez ten czas wiele może się stać. Mogą się oczywiście stać rzeczy dobre, ale też pewnie mogą przytrafić się nam jakieś nieszczęścia. A te mają to do siebie, że wymuszają sięgnięcie do portfela.

Dobrze być przygotowanym na takie sytuacje i niezapowiedziane wydatki. Nagła utrata pracy, choroba, kosztowna naprawa samochodu – takie rzeczy się zdarzają, czy tego chcemy czy nie. Warto być na nie przygotowanym posiadając odpowiednio wysoki fundusz awaryjny.

Ponadto, jeżeli to, co zarabiamy, jest jedynym lub głównym źródłem utrzymania dla naszej rodziny, warto rozważyć też ubezpieczenie na życie.

Nie zapominajmy też o tym, że oprócz tego, by dbać o stan konta i oszczędności, odpowiednio dbać też o rzeczy, które zdążyliśmy już kupić. Odpowiednie i regularne serwisowanie samochodu może nam później zaoszczędzić kosztownych napraw, gdy w wyniku wcześniejszych zaniechań dojdzie do jakiejś poważniejszej awarii.

Na całym tym długim dystansie będą też rzeczy, na których nie powinniśmy oszczędzać. W szczególności na zdrowiu i jedzeniu. To dwa aspekty, gdzie oszczędność dzisiaj, będzie mścić się w przyszłości. W najlepszym wypadku nieco gorszą kondycją i samopoczuciem, a w gorszym scenariuszu – złym stanem zdrowia i koniecznością ponoszenia wydatków z tym związanych.

Fot. Flickr / comedy_nose

Ogólne Czy też powtarzasz sobie te finansowe kłamstwa?

Lubimy czuć się dobrze. Lubimy mieć pewność, że nasze decyzje i wybory były słuszne. Lubimy mieć poczucie, że wydajemy nasze pieniądze z sensem i mamy kontrolę nad własnymi wydatkami. Czasami mamy jak najbardziej racjonalne podstawy do tego typu przekonań. To sytuacja idealna i taka, do której zdecydowanie warto dążyć.

Jednak często jest też tak, że sprawy mają się nie do końca tak, jak powinny się mieć. To nic złego! Przejmowanie kontroli nad własnymi pieniędzmi i zarządzanie swoim domowym budżetem to długotrwały proces. To, że trochę nam jeszcze brakuje do stanu pożądanego, to nic strasznego.

Gorzej jednak, gdy staramy się sobie wmówić, że jest dobrze – choć wcale nie jest. Posiadamy całe mnóstwo mechanizmów psychologicznych, które bronią naszego samopoczucia przed konsekwencjami czasem nienajlepszych decyzji. I te mechanizmy psychologiczne często sprowadzają nas na manowce.

Gdy podjęliśmy jakiś ważny (i niełatwy) wybór, to może włączyć się nam dysonans podecyzyjny, a wraz z nim mechanizmy służące redukcji tego dysonansu. Zauważamy, a wręcz wynajdujemy kolejne argumenty na rzecz podjętej przez nas decyzji i doszukujemy się kolejnych wad u alternatywy. Utwierdzamy się w przekonaniu, że podjęliśmy słuszny wybór.

Gdy zaś jesteśmy przekonani do jakiejś tezy, nawet jeśli nie jest ona do końca prawdziwa czy też racjonalna, może włączyć się tzw. confirmation bias. To swego rodzaju filtr poznawczy, przez który przepuszczane są argumenty popierające naszą tezę, zaś blokowane te, które ją podważają. W ten sposób nie dopuszczamy do siebie możliwości zmiany światopoglądu czy przekonań.

Efektem tych i szeregu innych mechanizmów psychologicznych, którym się poddajemy, są mniejsze i większe kłamstwa, których używamy do oszukiwania samych siebie, oraz wymówki. Im prędzej te mechanizmy u siebie rozpoznamy, zwłaszcza jeżeli chodzi o samooszukiwanie się w finansach, tym lepiej dla naszego portfela.

Zacznę oszczędzać od jutra

Dobrze wiesz, że nie. To mityczne jutro nigdy nie nadchodzi. Zawsze pojawi się coś, co utrudni nam zabranie się do działania. Okoliczności nigdy nie będą w 100% sprzyjające.

Zamiast czekać na jutro, spróbuj zrobić coś w tym kierunku już dziś. Jakkolwiek drobne miałoby to być działanie – zrób cokolwiek, wykonaj pierwszy krok. Otwórz konto oszczędnościowe w swoim banku i przelej tam pierwsze kilka złotych z ROR. Odwiedź strony innych banków i sprawdź oferty lokat. Wyjmij z portfela 20 złotych i włóż je do „świnki skarbonki”.

Mam jeszcze czas by oszczędzać na emeryturę

Mając dwadzieścia, trzydzieści czy też czterdzieści lat może się wydawać, że emerytura jeszcze daleko. Wszak to dopiero za kilkadziesiąt lat! W tym czasie na pewno zdążę zarabiać więcej i zacznę oszczędzać na starość.

Myśląc w ten sposób istotnie utrudniamy sobie odłożenie kwoty, która zapewniłaby nam stosunkowo komfortowe życie na emeryturze. Jeżeli chodzi o oszczędności, i to na jakikolwiek cel, zasada jest prosta – im wcześniej zaczniemy, tym lepiej. I tym mniejsze będą nasze obciążenia w przyszłości. Z dobrodziejstw procentu składanego powinniśmy zacząć korzystać jak najwcześniej.

Płacę ZUS, więc nie muszę samodzielnie odkładać na emeryturę

Trudno powiedzieć jak będzie wyglądał nasz system ubezpieczeń społecznych za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Ale biorąc pod uwagę wszelkie prognozy wysokości przyszłych emerytur i trendy demograficzne, to trudno będzie się utrzymać mając do dyspozycji środki pochodzące jedynie z państwowej emerytury. Samodzielnie oszczędzanie na ten cel to dziś niemal konieczność.

Będę zarabiać coraz więcej

Praca i zarobki to coś na co mamy wpływ, jednak nie jest to wpływ całkowity. Można by nawet powiedzieć, że jest on istotnie ograniczony. W karierze zawodowej zdarzają się zwolnienia (etat), okresy braku/niewielkiej liczby zamówień (własna firma), czy konieczności zmiany pracy, a czasem przeprowadzki za pracą.

Nasza pensja nie zawsze musi rosnąć wraz z kolejnymi latami stażu zawodowego. Mogą zdarzyć się okresy, w których wypłaty nie będziemy otrzymywać wcale. Mogą zdarzyć się miesiące, czy lata, kiedy będziemy zarabiać mniej niż dotychczas.

Nie myślimy o tym, a to błąd – takie okoliczności jak najbardziej warto mieć na uwadze. I przygotować się do nich zawczasu, odkładając odpowiednią sumę pieniędzy, która pozwoli nam na przeżycie co najmniej kilku miesięcy bez stałego źródła utrzymania. Warto też planować swój budżet tak, aby co miesiąc był w nim jakiś luz. Jeżeli bilans ledwo się dopina pod koniec miesiąca, to mniejsza wypłata w kolejnym miesiącu (spowodowana na przykład chorobą) zmusi nas do sięgania po oszczędności, lub nawet po kredyt. To zdecydowanie coś, czego warto unikać.

W bankach pracują specjaliści od finansów, którzy na pewno dobrze mi doradzą

Skoro analityk w banku wyliczył moją zdolność kredytową na X tysięcy złotych, to zadłużenie się na tę sumę powinno być dla mnie bezpieczne. Wcale nie! Zadłużanie się „pod korek” i kupowanie mieszkania za tyle, na ile pozwala nam zdolność kredytowa to prosta droga do tego, aby wziąć na siebie zadłużenie, które będzie za ciężkie do udźwignięcia dla naszego domowego budżetu.

W tym przypadku powinniśmy najpierw przeanalizować swoje obecne potrzeby i na tej podstawie zadecydować jak duże mieszkanie chcemy kupić. Dopiero potem patrzmy na możliwości jakie daje nam zdolność kredytowa.

Fot. Flickr / FuFuWolf

Ogólne Trzy miesiące na wybór: ZUS czy OFE

W tym przypadku brak wyboru to też wybór.

Od początku kwietnia do końca lipca można składać wnioski o przekazywanie części składki emerytalnej do OFE. Niezłożenie takiego wniosku będzie oznaczać zgodę na przekazywanie wszystkiego do ZUS.

By „zostać w OFE” trzeba złożyć w ZUS specjalne oświadczenie. Można to zrobić osobiście, listownie lub poprzez internetową platformę ZUS, o ile mamy tam założony profil (zakłada się go osobiście w oddziale ZUS).

Jeżeli chcecie złożyć wniosek w formie papierowej, to odpowiedni formularz jest do pobrania ze stron rządowych: oświadczenie członka OFE.

Obecne okienko transferowe zamyka się z końcem lipca. Kolejną szansę na zmianę sposobu rozdysponowania składki emerytalnej będziemy mieli w 2016 roku, a potem kolejne okienka transferowe będą otwierały się co cztery lata. Tak jest! – dzisiejsza decyzja nie jest „na całe życie”. Co cztery lata będziemy mieli okazję do zmiany wcześniejszej decyzji.

Ten aspekt czasowy warto wziąć pod uwagę przy dokonywaniu wyboru, na co zwraca uwagę Rafał Hirsch na swoim blogu (polecam przeczytać całość):

„Generalnie obecna konstrukcja systemu sprawia, że w momencie, kiedy oczekujemy ożywienia w gospodarce, tego, że za chwilę będzie lepiej niż było, powinniśmy zostawać w OFE. Natomiast w sytuacji oczekiwanego spowolnienia, czy nawet kryzysu, powinniśmy chronić się w ZUS, gdzie waloryzacja będzie uwzględniać jeszcze minione, udane 5 lat dając stopę zwrotu większą niż pogrążona w kryzysie giełda. Sytuacja w roku 2014 zdecydowanie bardziej przypomina jednak wariant pierwszy – ten z OFE, bo za chwilę w gospodarce ma być lepiej.”

Jeżeli nic nie zrobimy, nie będziemy składać żadnych wniosków, oświadczeń, to automatycznie zostaniemy w ZUS. W OFE zostaną tylko nasze przeszłe składki, które były zainwestowane w akcje (część obligacyjna już jakiś czas temu została przeniesiona do ZUS).

Tę bierność wybierze najprawdopodobniej większość osób uprawnionych. W badaniach prowadzonych przez Fundację Kronenberga przy banku Citi Handlowym, tylko 13% respondentów deklaruje, że planuje złożyć odpowiednie oświadczenie o pozostaniu w OFE.

Przypuszczam, że faktycznie odpowiedni dokument złoży nawet mniej osób.

Składanie kolejnych urzędowych papierów, wizyta w ZUS czy na poczcie to jest pewna niedogodność. Nie każdy ma czas na takie zabawy.

Zwłaszcza, że stawka tak naprawdę nie jest wysoka. Do OFE możemy skierować niespełna 3% naszej pensji brutto, większość naszej składki emerytalnej tak czy inaczej będzie szła do ZUS. Czyli jeżeli wziąć pod uwagę średnie wynagrodzenie, to mowa o około 100 zł miesięcznie. Niezależnie od tego jak fantastyczne wyniki OFE nie okazałyby się w przyszłości, będzie miało to znikomy wpływ na wysokość otrzymywanej emerytury.

I nawet jeżeli naszą motywacją nie będzie wypracowanie zysku, ale chociażby chęć ocalenia przynajmniej części naszej składki emerytalnej przed czarną dziurą w ZUS, to i tu system emerytalny wycina nam tu numer. W ciągu 10 lat przed datą przejścia na emeryturę nasze składki będą stopniowo, co miesiąc przenoszone do ZUS. Bo to ZUS i tylko ZUS będzie wypłacał emerytury.

Tak czy inaczej całość naszej składki emerytalnej tam trafi.

Iluzoryczność wyboru, niewielka ilość informacji na ten temat w mediach (przynajmniej jeżeli chodzi o rządowe komunikaty) oraz niedogodności związane ze składaniem wniosku – to wszystko razem sprawia, że wynik trwającego okienka transferowego będzie raczej oczywisty.

Zresztą, już teraz widać skalę zainteresowania kwestią wyboru między ZUS a OFE (lub precyzyjniej: między ZUS+OFE a samym ZUS). Przez pierwsze kilka dni, od kiedy istnieje możliwość składania odpowiednich oświadczeń, z tej okazji skorzystało 2,5 tysiąca osób. Z około 14 milionów uprawnionych.

Ogólne Emerytury, ZUS i OFE: jakie zmiany nas czekają?

W piątek Sejm uchwalił zmiany w systemie emerytalnym. Wszystko wskazuje na to, że już bez żadnych przeszkód wejdą w życie.

Co to oznacza dla nas? Przede wszystkim to, że zgodnie z ustawą, już 3 lutego 2014 OFE przekażą połowę (a dokładniej – 51,5%) wartości swoich aktywów do ZUS. Będą to przede wszystkim papiery skarbowe – bony i obligacje. Czyli w uproszczeniu: połowa „naszych” pieniędzy zostanie siłą przeniesiona do ZUS tylko po to, by zmniejszyć wskaźnik zadłużenia państwa. Celowo ująłem „nasze” w cudzysłów, gdyż Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wprost stwierdza, że środki zgromadzone w OFE nie należą do obywatela, tylko są środkami publicznymi.

Wprowadzone zmiany oznaczają jeszcze kilka ważnych rzeczy.

Prawo wyboru: ZUS+OFE lub tylko ZUS

Będziemy mieli cztery miesiące na decyzję – początku od kwietnia do końca lipca – czy chcemy całą naszą przyszłą składkę emerytalną wpłacać do ZUS, czy jednak chcemy jej ułamek odprowadzać do OFE.

Posiadanie prawa wyboru to naturalnie bardzo ważna wartość. Tyle tylko, że cały kontekst tej decyzji został skrojony tak, aby z tego prawa wyboru nie opłacało się korzystać. Po pierwsze, aby „pozostać” w OFE należy złożyć odpowiednią deklarację – osobiście lub listownie.

Domyślnie, każdy będzie kierowany do ZUS i jeżeli w odpowiednim czasie nie podejmiemy decyzji, to cała nasza składka będzie trafiać właśnie na konta w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

Po drugie, warto się zastanowić o jakich pieniądzach mówimy. Dziś każda osoba zatrudniona na etat odkłada na emeryturę 19,52% pensji co miesiąc. Wybór, który mamy, dotyczy jedynie małej części naszej składki – 2,92% pensji. Przy zarobkach rzędu średniej krajowej będzie to kwota około 100 zł miesięcznie.

Więc tak naprawdę, niezależnie od tego jak dobre byłyby wyniki OFE w przyszłości, przy takich kwotach nie będzie to miało znaczącego wpływu na wysokość naszych emerytur.

Zasada suwaka

Więc skoro wyniki OFE nie będą już tak istotne, to może przeniesienie przynajmniej części składek będzie służyć ochronieniu ich przed czarną dziurą w ZUS? Okazuje się, że nie dostaniemy nawet tego.

Na końcu i tak wszystkie nasze środki zgromadzone w OFE zostaną przekazane do ZUS. Przez 10 lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego „nasze” oszczędności z funduszy emerytalnych będą przenoszone na konta w ZUS. I to wyłącznie ZUS będzie zajmował się wypłacaniem emerytur.

Nie warto mieć złudzeń, że te pieniądze będą tam na nas grzecznie czekać przez te 10 lat. Jak ze wszystkimi środkami trafiającymi na konta emerytalne w ZUS, zostaną one niemal natychmiast wypłacone osobom, które obecnie pobierają emerytury.

OFE inwestujące bardziej agresywnie

Zmiany w systemie emerytalnym wprowadzają też nowe limity odnośnie tego, w jakie instrumenty Otwarte Fundusze Emerytalne mogą inwestować. Oznacza to, że całkowicie zmieni się profil i strategia OFE. Zgodnie z nową ustawą, fundusze mają trzymać minimum 75% swoich środków w akcjach. W kolejnych latach ten limit ma być stopniowo obniżany.

Mniej reklam, mniejsze opłaty

Jeżeli miałbym szukać dobrych stron wprowadzonych zmian, to znalazłbym dwie.

OFE będą miały zakaz reklamowania się na czas „okienek transferowych” i na 3 miesiące przed nimi. Czyli teraz od 1 lutego do końca lipca nie będziemy zarzucani reklamami OFE. Promocja funduszy ani kampania zachęcająca do pozostania w nich nie wchodzą w grę. Widocznie rząd uznał, że OFE są równie niebezpieczne dla zdrowia co papierosy ;).

Drugą zaletą jest to, że zostaną obniżone limity maksymalnych opłat, które OFE pobierają od naszych składek. Dziś jest to 3,5% przekazywanej składki. Po wejście w życie zmian będzie to 1,75%. Obniżona będzie również opłata pobierana przez ZUS za przekazywanie składek do OFE - z 0,8 do 0,4 proc

--

Gdy piszę o emeryturach, prawie zawsze dochodzę do tego samego wniosku. O swoją emeryturę warto zadbać samodzielnie – i najlepiej zacząć jak najszybciej. Im później zaczniemy odkładać pieniądze na ten cel, tym większe będą musiały być nasze prywatne „składki”, aby utrzymać obecny poziom życia.

Fot. Flickr / Tax Credits

Ogólne OFE (niemal) rozmontowane. Co dalej z emeryturami?

Dziś nie ma ważniejszego tematu. Premier Donald Tusk wraz z Ministrem Finansów Jackiem Rostowskim ogłosili plan zmian w systemie emerytalnym. W zasadzie przedstawili kolejny krok do rozmontowania obecnego systemu.

Uwaga: oficjalnego projektu zmian jeszcze nie ma – poniższe informacje dotyczą wyłącznie tego, co przedstawiono na konferencji prasowej. Możliwe, że pewne założenia jeszcze zdążą się zmienić.

Tymczasem: co wiemy?

Obligacje przechodzą z OFE do ZUS. Dotychczas OFE inwestowały zarówno w akcje, jak i w obligacje Skarbu Państwa. Teraz to się zmieni. Po pierwsze, cała część obligacyjna zostanie przeniesiona do ZUS. Czyli Rząd umorzy obligacje i zapisze ich wartość na subkontach ZUS.

Po drugie, OFE nie będą już inwestować w obligacje. Pozostaje rynek kapitałowy, czyli de facto OFE staną się akcyjnymi TFI.

Dotychczasowe zaangażowanie OFE w akcje pozostanie bez zmian. Ta część Twoich emerytalnych oszczędności, która dotychczas była zainwestowana w akcje zostaje w funduszach.

Ale: możesz zadecydować, co stanie się z kolejnymi składkami przekazywanymi do OFE. Zostanie wprowadzona zasada dobrowolności: możesz zadecydować, że chcesz zostać w OFE. Wtedy 2,92% Twojego wynagrodzenia brutto będzie inwestowane w akcje. Możesz też wybrać, aby całość Twoich składek była przekazywana do ZUS. Wtedy te 2,92% dołączy do pozostałej kwoty przekazywanej do ZUS. Na decyzję będziemy mieć 3 miesiące od oficjalnego zapisania zmian w ustawie.

Na 10 lat przed datą przejścia na emeryturę Twoje środki zgromadzone w OFE zaczną być przekazywane do ZUS. Co roku 1/10 zgromadzonego kapitału. To ZUS będzie wypłacał emerytury.

Jak Wam podobają się te propozycje? Giełda oceniła je jednoznacznie:

Czy te zmiany rozwiązują strukturalne problemy, które towarzyszą naszemu systemowi emerytalnemu? Nie. Po prostu zamieniamy dług jawny w ukryty.

Co więcej, wszystkie te propozycje zostały ogłoszone w konwencji: zła, ryzykowna gra na giełdzie vs. bezpieczny ZUS. I że to wszystko niby "dla dobra obywateli". 

Może jednak są jakieś dobre strony? Na przykład ta dobrowolność – to chyba dobrze, gdy mamy możliwość samodzielnego wyboru. Tak, bardzo dobrze, ale…

Czy Twoja decyzja ma znaczenie?

Z trzech powodów NIE:

Policzmy: przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw w II kwartale 2013 wyniosło 3600 zł z małym hakiem. 2,92% od tego to nieco ponad 100 zł. 1200 zł rocznie. Przy inwestowaniu w akcje takie kwoty mają minimalne znaczenie. Waga akcyjnej części Twojej emerytury będzie relatywnie niewielka, niezależnie od tego jak OFE fantastycznie wypadałyby w przyszłości.

Trzeba też pamiętać o wprowadzanej właśnie zasadzie „suwaka”. Na 10 lat przed przejściem na emeryturę Twoje środki z OFE będą stopniowo przesuwane do ZUS. Prędzej czy później całość Twoich emerytalnych oszczędności się tam znajdzie. I nie oszukujmy się, te pieniądze nie będą tam czekały na Ciebie przez te 10 lat. Będą zwyczajnie na bieżąco wypłacane tym, który wówczas będą pobierać świadczenia. Tobie zostanie jedynie obietnica, że w przyszłości otrzymasz to, co jest wirtualnie zapisane w księgach ZUS.

Ponadto, możemy być pewni, że Rząd nie będzie nam ułatwiał pozostania w OFE. Pojawiły się już propozycje, aby domyślnie każdy przechodził do ZUS. Natomiast jeżeli chcesz zostać w OFE, to musisz iść do najbliższego inspektoratu ZUS i złożyć pisemny wniosek na odpowiednim urzędowym formularzu. Który pewnie nie będzie czytelny ani łatwy do wypełnienia dla przeciętnego obywatela. Nie wspominając o tym, że to dodatkowe zawracanie głowy.

Ale możemy podjąć decyzję o pozostaniu w OFE z jednego powodu: by dać wyraz sprzeciwu zmianom jakie są wprowadzone i sprzeciwu wobec samego stylu, w jakim te decyzje są ogłaszane.

A co nam pozostaje poza tym? Samodzielne odkładanie na własną emeryturę. Coś, do czego zachęcamy Was regularnie. Ostatnie decyzje Rządu to kolejny dowód na to, że tak naprawdę nie ma innej drogi, jeżeli nie chcemy „biedować” na emeryturze. Wypłaty świadczeń za 20-30 lat będą na pewno o wiele niższe niż te dzisiejsze. Dzisiejsze rozmontowywanie OFE powinno być przede wszystkim poważnym impulsem do samodzielnego oszczędzania dla tych, którzy jeszcze tego nie robią.

Zaś dla tych, którzy już od dawna nie wierzyli w Państwowe emerytury, tak naprawdę nic się nie zmieniło.

keep calm

Ogólne Pomyśl o swojej emeryturze!

  • 4 września 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 6 comments

Masz więc te 20-kilka lub 30-kilka lat i właśnie zaczynasz myśleć o emeryturze? Dotychczas na ten cel nic nie odkładałeś, większość sił skupiając na spłacie kredytu hipotecznego i bieżących wydatkach.

W pewnym momencie trafiasz na artykuł taki jak ten: według badań prowadzonych w Europie przez grupę ING „polscy emeryci są wyjątkowo niezadowoleni ze swojego życia na emeryturze. Gorzej czują się jedynie rumuńscy i tureccy nestorzy”, a „blisko połowa badanych Polaków martwi się, że nie będzie miała dość pieniędzy, by przejść na emeryturę”.
Chyba najwyższy czas coś z tym zrobić.

Cel i plan

Jak zacząć finansowe przygotowania do emerytury? Oczywiście możesz zacząć odkładać „w ciemno” to, co zostaje ci na koniec miesiąca, ale najlepiej mieć konkretny cel. To dopiero daje właściwą perspektywę.

W przypadku emerytury cel może mieć właściwie dwa wymiary…

I w tym momencie zaczyna się liczenie.

Chcę przejść na emeryturę (tj. przestać pracować zawodowo) w wieku X lat

Przykładowo: jeżeli chcę przestać pracować w wieku 55 lat, to zostało mi 27 lat. Co miesiąc mogę odkładać na ten cel 1000 zł, oprocentowane na – powiedzmy - 2 punkty procentowe powyżej inflacji. W wieku 55 lat powinno to dać kwotę w okolicach 430 tysięcy złotych (w dzisiejszych pieniądzach).

Ile pieniędzy będę z tego wyciągał co miesiąc? Chcąc zachować podobny poziom życia jak dziś i biorąc pod uwagę, że kredyt hipoteczny będzie już dawno spłacony – załóżmy że 2500 zł (w dzisiejszych pieniądzach).

Do państwowej emerytury zostaje mi 12 lat – w tym czasie co miesiąc będę musiał wyciągać z konta pełną kwotę, a potem – zakładając pesymistycznie – 1000 zł z państwowej emerytury i 1500 z własnego konta.

W momencie przejścia na państwową emeryturę zostaje mi około 140 tysięcy zł. Do zera dochodzę po około 8 kolejnych latach, czyli w wieku 75 lat.

Chcę mieć co miesiąc do dyspozycji X zł

Można do tych obliczeń podejść od drugiej strony i z góry założyć stałą kwotę co miesiąc i liczbę lat ich wypłacania.

Czyli, jeżeli tak jak we wcześniejszym przykładzie, potrzebowałbym co miesiąc 2500 zł, ale chciałbym dożyć w ten sposób do 90-tki, to musiałbym mocno zweryfikować swoje plany odnośnie wysokości swojej dobrowolnej „składki” i być może nawet zdecydować się na późniejszą rezygnację z pracy.

Policzmy.

Rezygnacja z pracy w wieku 55 lat: 12 lat życia z własnego kapitału, kolejne 23 lata wspomagane państwową emeryturą. By zrealizować ten plan musiałbym już dziś zacząć odkładać co miesiąc 1350 zł (i zapewnić tym oszczędnościom wzrost o co najmniej 2 punkty procentowe ponad inflację).

Jeżeli natomiast chciałbym zrezygnować z pracy dopiero w wieku 60 lat, to wystarczyło by, bym co miesiąc odkładał 900 zł na cel przyszłej emerytury.

Takie obliczenia warto przeprowadzić dla swojej indywidualnej sytuacji, biorąc pod uwagę: kiedy chcesz przejść na emeryturę, jakiej kwoty będziesz potrzebować co miesiąc i ile już teraz możesz co miesiąc odkładać na ten cel.

Fot. Flickr / Tax Credits 

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies