Filtrowanie wszystkich postów po tagu "oferty publiczne skarbu państwa." Wyczyść filtr

Właśnie trwają zapisy na akcje spółki Energa dla inwestorów indywidualnych. Zlecenie w domu maklerskim można złożyć jeszcze do 2 grudnia do 23:59.

Tej firmy chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Energa jest producentem i dystrybutorem energii.

Cena maksymalna akcji została ustalona na 20 zł. Każdy inwestor indywidualny może zapisać się na maksymalnie 1500 akcji, co oznacza złożenie zlecenia o wartości 30 000 zł.

Dla inwestorów indywidualnych przeznaczono 15% akcji z oferty z możliwością zwiększenia o kolejne 5 punktów procentowych (decyzja o tym ma zapaść 3 grudnia). Według harmonogramu, akcje powinny pojawić się na rachunkach 10 grudnia, a dzień później ma nastąpić debiut na warszawskim parkiecie.

Czy warto się zapisać?

Przy ofercie publicznej Energi mamy do czynienia z zupełnie innym ryzykiem niż w przypadku jeszcze nie tak dawnej oferty PKP Cargo. Tam na debiucie udało się zarobić ok. 18%, co powszechnie uznano za duży sukces. Paradoksalnie, udało się to osiągnąć mimo (a może właśnie dzięki temu?) stosunkowo dużemu sceptycyzmowi wobec oferty i samej marki PKP.

W przypadku Energi sytuacja jest niemal odwrotna. Zainteresowanie inwestorów indywidualnych jest duże, spółka budzi zaufanie (w końcu energii będziemy potrzebować już zawsze), a marka jest powszechnie kojarzona.

Tylko czy dla nas – potencjalnych inwestorów indywidualnych – to dobrze czy źle?

Już na pierwszy rzut oka widać, że oferta jest popularna. Biura maklerskie zakładają o wiele więcej nowych rachunków niż zwykle. Zapewne część dla nowych klientów, a część dla osób, dla których 1500 akcji to za mało i zapisują się „na ciotki i wujków”.

Co więcej, już po transzy dla dużych inwestorów indywidualnych widać, że po akcje jest już duża kolejka. Pula akcji dla dużych inwestorów (5% akcji z oferty, maksymalny zapis na 120 tys. zł) rozeszła się w kilka godzin.

Apetyty są duże. Na pewno będziemy mieli do czynienia z redukcją. Na szczęście, nie będzie to redukcja proporcjonalna, jak w przypadku trwającej właśnie oferty Newag. Zamiast tego zostanie ustalony maksymalny limit akcji (niższy niż początkowe 1500), który może otrzymać inwestor.

Załóżmy, że będzie to 500 akcji. Ci, co zapisali się na więcej niż ten limit, otrzymają 500 walorów, a różnica zostanie zwrócona na rachunek. Natomiast każdy, kto zapisał się na 500 akcji lub mniej, dostanie dokładnie tyle ile chciał.

Im mniej akcji, tym mniejszy wpływ wyniku procentowego na nominalną wartość naszej inwestycji. Jeżeli zysk na debiucie wyniesie 10%, to przy maksymalnym zapisie otrzymalibyśmy 3000 zł (minus prowizje i podatek). Po redukcji do 500 akcji byłoby to już tylko 1000 zł.

Oczywiście, działa to w dwie strony. Ewentualna strata też byłaby niższa.

Jeżeli miałbym coś przewidywać, to nie nastawiałbym się na zysk większy niż właśnie te 1000 zł – w przypadku tych osób, które otrzymały maksymalną liczbę akcji już po uwzględnieniu redukcji.

W każdym razie, jeżeli jesteśmy już niemal pewni tego, że redukcja nastąpi, to warto rozważyć, czy jest w ogóle sens składać maksymalny zapis i blokować całe 30 000 zł. Pewnie nie. Jeżeli przewidujesz redukcję 50%, to może lepiej zapisać się właśnie na 750 akcji, a pozostałe środki w tym czasie zaangażować w inny sposób. 

Ogólne PKP Cargo - dziś debiut. Będzie zysk?

  • 30 października 2013
  • Krzysztof Sobolewski
  • 5 comments

Kolejna spółka prywatyzowana w ramach Akcjonariatu Obywatelskiego debiutuje na giełdzie.

Tym razem padło na PKP Cargo. Markę PKP kojarzy chyba każdy w Polsce (i najczęściej są to skojarzenia negatywne). PKP Cargo już mniej. To kolejowy przewoźnik towarowy. A, co istotne dla inwestorów, to spółka przynosząca zyski i planująca zyski w kolejnych latach, co wcale nie jest takie oczywiste, jeżeli chodzi o firmy z grupy PKP.

Inwestorzy indywidualni mogli zapisać się na maksymalnie 245 akcji po cenie 68 zł. To wartości już po uwzględnieniu redukcji (można było składać zapisy na maksymalnie 500 walorów po cenie 74 zł). Według biur maklerskich, średni zapis wynosił około 150 akcji, czyli inwestorzy indywidualni przeznaczali na ofertę środki w okolicach 10 tys. złotych.

Sprzedać dziś czy trzymać?

Oczekiwania, jeżeli chodzi o dzisiejszy dzień, są bardzo podobne do innych ofert publicznych realizowanych w ramach Akcjonariatu Obywatelskiego. Za każdym razem, gdy przy takiej okazji czytam blogi finansowe i różne analizy, to oczekiwania skupiają się wokół magicznego progu 10 procent zysku już na pierwszej sesji.

Tak jest i tym razem.

Co więcej, wśród analityków ankietowanych przez Gazetę Giełdy Parkiet, nie było nikogo, kto przewidywałby cenę niższą niż 68 zł. Za to najwięksi optymiści mówią nawet o 78 zł (cały czas mowa o cenach na zamknięciu notowań na debiucie). To co, gwarantowany zysk? Wszyscy wiemy, że nie ma takich rzeczy.

Historyczne wyniki IPO w ramach Akcjonariatu Obywatelskiego wyglądają jednak całkiem nieźle. Trzy z sześciu spółek dały zysk już na debiucie. Jeżeli były straty, to niewielkie. Aż się prosi, by sprowadzić to wszystko do prostej szansy pół-na-pół :) - ale niestety, w grę wchodzi jeszcze cała masa innych czynników. Od koniunktury na rynku poczynając, na kondycji samej spółki kończąc.

 

Debiut już za kilka minut, więc zaraz się o wszystkim przekonamy.

A Wy zapisaliście się na akcje PKP Cargo? Sprzedajecie już dziś, czy zamierzacie trzymać dłużej?

Fot. GG Parkiet

Ogólne Konkurs: debiut JSW

  • 27 czerwca 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Konkurs: debiut JSW

Jeszcze dziś do północy można zapisać się na akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej w ofercie publicznej. Jak przy każdym tego typu debiucie, jest to okazja na mniejszy lub większy zysk. Okazja obarczona znacznie mniejszym ryzykiem niż regularne inwestowanie na giełdzie.

Jak zwykle biura maklerskie zachęcają do zapisów kusząc przy tym obniżonymi prowizjami czy innymi bonusami. Także i my zachęcamy do zainteresowania się ofertą i śledzenia debiutu – niezależnie od tego czy kupujecie akcje czy nie (a o tym czy warto je kupić przeczytacie tutaj).

Zachęcamy poprzez konkurs. Zadanie konkursowe to wytypować kurs JSW na zamknięcie notowań w dniu debiutu. Głównym zwycięzcą będzie osoba, która „trafi” lub będzie najbliżej.

Nic prostszego, wystarczy wstukać parę cyfr w komentarz pod konkursowym wpisem na Facebooku i liczyć na swoją intuicję (lub dobre wyczucie rynku).

Pewnie zdążyliście się już przyzwyczaić do tego, że główną nagrodą w naszych konkursach jest książka o tematyce finansowej z wydawnictwa Onepress. Tak będzie i tym razem... Ale to nie wszystko!

W tym konkursie, oprócz nagrody głównej, rozdamy jeszcze 5 przedpremierowych kopii naszego najnowszego e-booka o oszczędzaniu i zarządzaniu finansami domowymi. Otrzyma je te pięć osób (łącznie z głównym zwycięzcą), których typy będą najbliżej właściwego kursu JSW na zamknięciu w dniu debiutu.

Podsumowując zasady:

1. Konkurs trwa od dziś (27.06.2011) do wtorku 05.07.2011 do godziny 23:59.

2. Zadanie: jak najtrafniej wytypować kurs JSW na zamknięcie notowań w dniu debiutu. Dokładność: do 1 gr.

3. Pod uwagę bierzemy tylko te typy, które zostały wpisane w komentarzach pod tym konkursowym wpisem na Facebooku (tak, trzeba „polubić” Kontomierz :) ). Tylko jeden typ na osobę.

4. Jeśli dwie lub więcej osób podadzą ten sam kurs, pod uwagę weźmiemy tylko ten z komentarza, który został umieszczony jako pierwszy.

5. Głównym zwycięzcą zostanie osoba, która najtrafniej przewidzi kurs akcji JSW. Nagroda: książka o tematyce finansowej z wydawnictwa Onepress.

6. Dodatkowo, 5 osób, które będą najbliżej właściwej ceny, otrzymają przedpremierowe kopie e-booka o oszczędzaniu i finansach osobistych przygotowanego przez Kontomierz.

I to już wszystkie zasady!

A jeśli jesteście ciekawi naszego nowego e-booka, to wkrótce napiszę o nim nieco więcej. Te informacje na pewno Was nie ominą, jeśli zaprenumerujecie bloga przez RSS lub polubicie Kontomierz na FB

Ogólne Czy warto kupić akcje JSW w ofercie publicznej?

Oferta publiczna - akcje JSW

Od wtorku możemy (my – inwestorzy indywidualni) zapisywać się na akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej w ofercie publicznej.

Maksymalna cena została ustalona na poziomie 146 zł na akcję, ale trzeba pamiętać, że cena emisyjna może być niższa. Wszystko będzie zależeć od popytu.

A zainteresowanie akcjami JSW wydaje się być znacznie większe, niż w przypadku BGŻ. Na tyle, że wcześniejsi pesymiści teraz decydują się na zakup maksymalnego pakietu.

Do tego cały medialny hype wydaje się większy.

Informacje o ofercie

Cena 146 zł na akcje oznacza, że wartość całej oferty wyniesie 5,8 mld zł. Oferta obejmuje blisko 40 mln akcji, z czego dla inwestorów indywidualnych przeznaczono pulę 25% (z możliwością zwiększenia do 30%, o czym wspominał minister Grad).

Zapisy dla inwestorów indywidualnych trwają od 14 do 27 czerwca. Warto zaczekać z zapisem do ostatnich dni, a w międzyczasie potrzymać pieniądze na koncie oszczędnościowym. Na im krócej zamrażamy pieniądze u maklera, tym lepiej.

Dla inwestorów indywidualnych to kolejna oferta przygotowana według zasad akcjonariatu obywatelskiego. Mamy minimalny zapis (5 akcji – 730 zł) i maksymalny (75 akcji – 10 950 zł). Ewentualna redukcja będzie wyglądać podobnie jak w przypadku BGŻ – zostanie ustalony maksymalny przydział (np. 30 akcji). Kto zapisał się na więcej, dostanie dokładnie tyle ile wynosi limit, a ci którzy zapisali się na mniej dostaną tyle ile chcieli.

Czy warto zapisywać się od razu na maksymalny pakiet? Ostatni przykład BGŻ pokazuje, że to niekoniecznie najlepszy pomysł. Inwestorzy, którzy zablokowali na rachunku maklerskim 10 000 zł na maksymalny pakiet ostatecznie dostali akcje za nieco ponad 1 000 zł.

Ale w przypadku JSW może być inaczej – jest szansa, że skala redukcji będzie mniejsza. Około 10 mln akcji przeznaczonych dla inwestorów indywidualnych oznacza, że gdyby każdy zapisał się na maksymalny pakiet, to akcji starczyłoby dla ok. 130 000 osób. A oczywiście nie wszyscy zapisują się na maksymalny pakiet, a do tego minister dość często wspomina o zwiększeniu puli akcji dla inwestorów indywidualnych.

A ile osób może się zapisać (każdy może złożyć tylko jeden zapis – sprawdzane po nr PESEL)? Dla porównania na akcje Tauronu zapisało się ok. 230 tys. inwestorów, na PZU ok. 250 tys. inwestorów, a na GPW ponad 300 tys.

Można więc obstawiać redukcję rzędu 40-50%. A może i mniej. Warto wziąć jeszcze pod uwagę czynnik psychologiczny – niektórzy inwestorzy mogą być rozczarowani ostatnią ofertą BGŻ i w tej nie wezmą udziału.

Jeszcze dwa ważne terminy. Ostateczna cena emisyjna zostanie ustalona 28 czerwca, a sama spółka zadebiutuje na giełdzie 6 lipca.

Gdzie można złożyć zapis? Na stronie JSW znajduje się pełne zestawienie biur maklerskich.

Dlaczego warto

 

1. Koniunktura na rynku surowców

JSW sprzedaje węgiel i koks. Dziś jest dobry czas dla tej branży, gdyż światowe ceny węgla rosną.

I spółka na tym bardzo korzysta. Przykładem niech będą jej ostatnie wyniki finansowe. Wyniki za I kwartał 2011 są – co tu dużo mówić – świetne. Zysk netto w porównaniu z I kwartałem 2010 wzrósł o ponad 300%!

2. Spółka wejdzie do WIG20

A przynajmniej ma na to dużą szansę. Kiedy? Według prezesa giełdy Ludwika Sobolewskiego może mieć to miejsce jeszcze w tym roku.

Co dla spółki oznacza taka perspektywa?

Chociażby to, że jest to ważny sygnał dla funduszy inwestycyjnych. Te fundusze będą musiały odpowiednio „doważyć” swój portfel akcjami JSW, aby utrzymać odpowiedni udział akcji spółek z WIG20 w swoich portfelach.

3. Wycena spółki jest atrakcyjna na tle sektora

Wskaźnik ceny do zysku, przy wycenie 146 zł na akcję, wynosi 8,8. Patrząc na inne spółki z tego sektora notowane na GPW widzimy istotnie wyższe wartości. Choćby Bogdanka – 18,9, czy Sadovaya – 16,7.

4. Dywidenda

A to dobra informacja dla tych, którzy chcą potrzymać akcje nieco dłużej niż przez pierwsze kilka minut na debiucie.

Pierwsze zapowiedzi wskazują na dywidendę w wysokości co najmniej 30% zysku netto.

Czynniki ryzyka

 

1. Koniunktura na rynku surowców

Przewrotnie jest to jednocześnie zaleta i wada. Ceny węgla kiedyś muszą spaść i nawet sam prezes JSW spodziewa się korekt cen węgla w drugiej połowie roku.

Poza tym te 300% więcej zysku to wynik bardzo trudny, jeśli nie niemożliwy, do utrzymania na dłuższą metę.

2. Powolne odchodzenie od węgla

Unia Europejska nie lubi węgla. Wymyśla kolejne limity na emisję CO2, zachęca do stosowania czystszych i ekologicznych technologii. Atom (o którym coraz częściej wspomina się także w Polsce), czy odnawialne źródła energii to ostatnio zauważalny trend.

3. Silne związki zawodowe

Ci, którzy śledzą losy oferty publicznej JSW, wiedzą na pewno, że przygotowania do oferty poprzedzone były licznymi przepychankami ze związkami zawodowymi.

Te, korzystając z okazji, stawiały wygórowane żądania i część z nich została spełniona (np. wieloletnie gwarancje zatrudnienia).

A jeśli dodać do tego fakt, że spółce wiedzie się teraz dobrze, to i żądania związków były wyższe. Uzyskane przywileje będą obowiązywać jeszcze przez wiele lat, niezależnie od koniunktury na rynku i kondycji spółki.

To istotny czynnik ryzyka.

Biorąc to wszystko pod uwagę sam zapiszę się na akcje JSW. A Wy?

Ogólne 5 wniosków z oferty publicznej BGŻ...

Wnioski z oferty publicznej BGŻ

… które mogą (choć nie muszą) przydać się też przy okazji nadchodzącej oferty publicznej JSW.

Od debiutu BGŻ minęło już trochę czasu. Kurs akcji zdążył się ustabilizować wokół ceny emisyjnej – 60 zł (obecnie nieco poniżej – 59,95 zł). W międzyczasie na temat tej oferty publicznej pojawiały się różne komentarze. Dominowało rozczarowanie, mówiono o wielkiej klapie ministra Grada i – może przede wszystkim – o niskim zarobku na debiucie.

Mi jednak bliższe są te nieliczne komentarze, w których mowa o tym, że wcale nie było tak źle. Chociaż sam w pierwszej chwili byłem trochę rozczarowany skromnym otwarciem BGŻ.

Podsumowując ten wstęp, z oferty publicznej BGŻ warto wyciągnąć kilka wniosków i pamiętać o nich przy zbliżającej się prywatyzacji JSW.

1. Nie ma gwarancji zysku

To jest w zasadzie truizm i oczywistość. Na giełdzie nikt nie daje gwarancji zarobku (a tym bardziej wysokiego zysku), inwestorzy tracą pieniądze, wylatują z akcji na stop lossach itp. Ryzyko - codzienność na parkiecie.

Tymczasem podczas dużych ofert Skarbu Państwa zdajemy się o tym zapominać, lub trochę przymykać na to oko. Gazety i blogi publikują wykresy pokazujące skalę zysków na debiucie przy okazji dużych prywatyzacji. A tam widać nawet zyski dwucyfrowe. Coś w tym musi być?

Okazuje się, że nie zawsze. W końcu jakieś oferty muszą też zajmować niższe pozycje w tych wszystkich zestawieniach...

To, że pod ofertą podpisuje się minister wcale nie znaczy, że wszyscy zarobimy (dużo).

2. Minister też chce zarobić

Zwłaszcza, że minister ma w tym też swój interes i chce/musi ugrać dla Skarbu Państwa jak najwięcej. Akurat tym razem zdecydowanie przelicytował z ceną maksymalną (90 zł), inwestorzy instytucjonalni pokręcili głowami i oferta się posypała.

Zostaliśmy ze znacznie niższą ceną, ale też ze znacznie mniejszym pakietem akcji przewidzianym w ofercie. Minister zabrał 2/3 i postanowił zaczekać na lepsze czasy. By później zarobić więcej. A my zostaliśmy ze skromnym pakietem akcji...

3. Nie warto zapisywać się na maksymalny pakiet

Największe rozczarowanie spotkało chyba tych, którzy zapisali się na maksymalny pakiet przewidziany dla inwestorów indywidualnych. Za 10 000 zł zamrożonych na kilkanaście dni, dostali akcje warte niewiele ponad 1 200 zł, a resztę – bez odsetek – z powrotem na rachunek.

Jakikolwiek byłby zysk na debiucie, to – nominalnie – z tak niewielkiego pakietu kokosów nie będzie. Tym razem indywidualni musieli się „zadowolić” ok. 50 zł zysku na otwarciu (minus prowizja i podatek).

Ostatnie oferty publiczne Skarbu Państwa (Tauron, BGŻ) pokazują, że nie zawsze warto zapisywać się na maksymalny pakiet – i tak dostajemy akcję za jeden, może dwa tysiące złotych. Nawet grzebiąc w warunkach oferty (zmniejszenie liczby akcji, obniżenie ceny) minister nie zrobił nic, by maksymalny przydział akcji dla inwestorów indywidualnych nie był tak ograniczający.

Wygląda to trochę tak, jakby ten tysiąc dla „ulicy” był wartością optymalną.

4. Strategia "zarobić w dniu debiutu" nie zawsze skutkuje

No i jest jeszcze popularna strategia „zarobić 10% na debiucie i wyjść”.

Jednak oferta publiczna BGŻ pokazuje, że to nie zawsze dobre nastawienie. Patrząc na to trzeźwym okiem – 10% za zamrożenie pieniędzy na ok. dwa tygodnie? To przecież brzmi aż za dobrze! - zwłaszcza w kontekście lokat, które dają zarobić 5% - i to w ciągu roku.

Tu akurat całkowicie zgadzam się z wcześniej przytoczonym komentarzem Alfreda Adamca. 4% zysku na debiucie to oznaka normalności rynku. Na zyski trzeba czasem cierpliwie poczekać.

5. Wszystko może się zmienić

Ale najważniejszy wniosek dla tych wszystkich zainteresowanych IPO jest taki, że wszystko może się zmienić. Cena emisyjna może być znacznie niższa niż cena maksymalna (przecież w przypadku BGŻ mieliśmy obniżkę aż o 1/3! wyobrażacie sobie, co by się działo, gdyby ta cena została utrzymana do końca?).

Może też się zmienić liczba akcji przewidziana w ofercie, jak również wielkość puli dla inwestorów indywidualnych.

W każdym razie, ja swoje akcje BGŻ trzymam. A Wy? 

Czy warto kupić akcje BGŻ w ofercie publicznej?

Jeszcze do 16 maja inwestorzy indywidualni mogą kupować akcje banku BGŻ w ofercie publicznej. Tak jak przy poprzednich ofertach Skarbu Państwa oczekiwania co do zysku są duże i oferta z pewnością będzie cieszyć się dużym zainteresowaniem.

Jednak tym razem w kontekście oferty pojawia się wiele znaków zapytania. Największe wątpliwości budzi stosunkowo wysoka cena maksymalna akcji dla inwestorów indywidualnych – 90 zł za akcję.

Tak ustalona cena winduje wskaźnik ceny do zysku dość wysoko (w stosunku do innych banków na GPW) – C/Z wyniesie ok. 35.

Harmonogram oferty

Zapisy dla inwestorów indywidualnych potrwają do 16 maja.

Ok. 17 maja opublikowana zostanie ostateczna cena sprzedaży i ostateczna liczba akcji sprzedawana w ramach oferty poszczególnym rodzajom inwestorów.

20 maja – przydział akcji.

24 maja – zapisanie akcji na rachunkach inwestorów indywidualnych.

27 maja – debiut BGŻ na GPW, pierwszy dzień notowań.

Zasady zapisów

Choć oferta publiczna BGŻ nie jest prowadzona przez ministra Grada pod hasłem „akcjonariatu obywatelskiego”, to jest zbudowana podobnie jak poprzednie oferty tego typu (np. GPW, Tauron, PZU).

W ofercie dla inwestorów przeznaczono ok. 16 mln akcji, z czego 25% tej puli przeznaczono dla inwestorów indywidualnych. Minister Grad nie wyklucza podniesienia udziału akcji dla inwestorów indywidualnych do 30% w razie dużego zainteresowania ofertą.

Jako inwestorzy indywidualni możemy zapisać się na mały pakiet akcji bez konieczności posiłkowania się kredytem emisyjnym. Zapis możemy złożyć na 12 do 120 akcji. Oznacza to, że potrzebujemy od 1 080 zł do 1 0800 zł (plus prowizja maklera). Środki muszą być dostępne na rachunku już w dniu składania zapisu!

Każdy inwestor może zapisać się tylko raz (niezależnie od tego w ilu biurach ma rachunek maklerski).

W dniu zapisu mamy jeszcze co najmniej dwie niewiadome. Nie wiemy ile ostatecznie akcji dostaniemy, bo nieznana jest skala redukcji. W poprzednich ofertach tego typu wartość maksymalnego przydziału wynosiła ostatecznie ok. 1000-1500 zł. Tym razem pewnie będzie podobnie.

Zasada redukcji jest podobna jak przy poprzednich ofertach spod znaku „akcjonariatu obywatelskiego”. Jeżeli inwestorzy w sumie zapiszą się na więcej akcji niż przewidziano dla nich w ofercie, to zapisy zostaną zrealizowane według zasady maksymalnego przydziału. Taki maksymalny przydział może zostać ustalony na np. 50 akcji. Wtedy każdy kto zapisał się na 50 akcji lub więcej zobaczy na swoim rachunku dokładnie 50 akcji. A jeśli inwestor zapisał się na mniej akcji – to dostanie tyle ile wynosiła wartość jego zapisu.

Druga niewiadoma to cena. Zapisujemy się po cenie maksymalnej – 90 zł za akcję – ale ostateczna cena może być niższa. Wszystko zależy od popytu ze strony instytucji.

Szczegółowe zasady oferty oraz informacje o banku znajdują się w prospekcie emisyjnym.

Chcesz zapisać się na akcje przez Internet? Zobacz jak to zrobić (na przykładzie GPW).

Czy warto kupić akcje BGŻ?

Przed podjęciem indywidualnej decyzji o zapisaniu się (bądź nie) na akcje BGŻ warto wziąć pod uwagę kilka ważnych czynników. Jedne z nich przemawiają za wzięciem udziału w ofercie, inne zaś mogą odwieść od tej decyzji.

BGŻ to zdaje się pierwsza w tym roku duża oferta Skarbu Państwa. W kolejce czekają jeszcze JSW oraz PKO BP. Inwestorzy zawsze czekają na takie oferty z dużymi nadziejami.

Oferty spod znaku „akcjonariatu obywatelskiego” zazwyczaj dawały zysk już na debiucie. Wyjątkiem był Tauron, który od inwestorów wymagał trochę więcej cierpliwości. Jednak jakkolwiek wysokich zysków by się nie spodziewać, to i tak w wartościach nominalnych będą one raczej niewielkie. Wszystko dlatego, że wartość maksymalnego przydziału pewnie nie przekroczy 1500 zł. Wtedy nawet 10% wzrost na debiucie będzie oznaczać zysk 150 zł (minus prowizja i podatek).

A czy można w ogóle liczyć na taki wzrost? Analitycy z jednej strony są sceptyczni – wskazując na wysoką cenę maksymalną oraz niepewną sytuację na rynku (ale czy kiedykolwiek była ona pewna?). Z drugiej strony wskazują na dobre doświadczenia z ofertami Skarbu Państwa oraz z prywatyzacjami banków w szczególności.

Jaka jest Wasza decyzja? Zapisujecie się na akcje BGŻ? Jakiej ceny spodziewacie się na debiucie?

Treści zawarte w artykule są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

Fot. bgz.pl

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies