Filtrowanie wszystkich postów po tagu "opłaty bankowe." Wyczyść filtr

Początek roku nie jest dla nas – klientów banków – szczęśliwy. Usługi bankowe drożeją. Od marż na kredytach hipotecznych, przez opłaty za karty, aż po opłaty za prowadzenie kont.  Podstawowe usługi drożeją, oprocentowanie depozytów zaś maleje.

Podatek bankowy, zapowiedź ustawy związanej z kredytami we frankach szwajcarskich, czy wyższe składki do Bankowego Funduszu Gwarancyjnego to tylko niektóre z czynników, które ostatnio negatywnie wpływają na kondycję banków. A te całość lub część kosztów starają się przerzucić na klientów.

Czy da się jakoś uniknąć tych dodatkowych obciążeń? Możemy „zagłosować nogami” i zmienić bank na tańszy. A co jeśli nie chcemy zaczynać od tak radykalnych korków?

Jest parę sposobów, które możemy wykorzystać, by ograniczyć wpływ ostatnich podwyżek na stan naszych kont. Oto nasze wskazówki.

Czytaj wiadomości z banku

To czas, w którym lepiej nie przegapić kolejnego komunikatu o zmianach w taryfie opłat i prowizji. Inaczej możemy się nieźle zdziwić przeglądając historię konta za miesiąc.

Warto czytać takie wiadomości, by wiedzieć co nas czeka. Podwyżka? Zmiana warunków? Wiele banków ma w swoich TOiP zapisy o opłatach za kartę lub konto, z warunkiem że z tej opłaty można zostać zwolnionym (lub może ona zostać obniżona) jeżeli spełni się określone kryteria.

Takim kryterium może być wysokość regularnych wpływów na konto, lub liczba/wartość transakcji wykonanych dołączoną do konta kartą. I w tym okresie te warunki warto mieć na oku, bo banki mogą mieć ochotę je zaostrzyć (np. podwyższyć kwotę wymaganych wpływów).

Czytanie wiadomości z banku pozwoli nam się na te zmiany przygotować i upewnić się, że spełniamy nowe warunki.

Zamknij nieużywane konta

Jeżeli posiadacie kilka kont, to dziś może być dobry moment na to, by pomyśleć o zamknięciu tych rzadziej wykorzystywanych lub w ogóle nieużywanych. Im mniej kont, tym mniejsze ryzyko, że nadziejemy się na nowe opłaty lub podwyżki istniejących.

Zamknij nieużywane karty

To samo dotyczy kart płatniczych. Te niewykorzystywane warto zamknąć. Można też pomyśleć o rezygnacji z karty kredytowej. Tu opłaty też zapewne pójdą w górę. Można też spodziewać się zaostrzenia kryteriów obniżenia lub bycia zwolnionym z takich opłat (np. kryterium rocznych obrotów na karcie).

Sprawdź ofertę swojego banku

Może ma w ofercie tańsze konto, na które możesz zmienić swoje obecne? Warto się rozejrzeć i mieć pełną świadomość tego, jakie mamy opcje.

--

Warto poświęcić chwilę na to, by zastanowić się z jakich posiadanych produktów bankowych nie korzystamy wcale lub bardzo rzadko. Które z nich zostawiliśmy bo, mogą się kiedyś przydać? Tak na wszelki wypadek? Takie produkty, w kontekście ostatnich i zapowiadanych podwyżek, mogą stać się wyciekami z naszego portfela.

Fot. Flickr / Images_of_Money

Ogólne Waszym zdaniem: Czy darmowe konto zawsze jest najlepsze?

Kiedyś na pewno tak uważałem. Co więcej, twierdziłem nawet, że jeżeli cokolwiek płaci się bankowi za podstawowe usługi związane z kontem (prowadzenie rachunku, karta debetowa, przelewy), to się przepłaca.

Coś musiało się jednak zmienić. Teraz mam swoje główne konto w banku, który każe sobie płacić 5 zł miesięcznie za kartę debetową. I gdy znajomi pytają mnie, jakie konto bym im polecił, to tych darmowych wcale nie wymieniam w pierwszej kolejności.

Może czasy się zmieniły i coraz trudniej o porządne konto, które jednocześnie byłoby darmowe? Przecież już jakiś czas temu mBank, który przez lata kreował się na bank bez żadnych opłat (za podstawowe produkty), wprowadził opłatę za kartę (opłatę dotyczącą mniej aktywnych klientów, ale po reakcjach klientów na niektórych blogach i forach widać, że ten mit „darmowości” został jednak poważnie naruszony). A może teraz po prostu oczekuję od banków czegoś innego niż tylko niskiej ceny?

Jaki jest problem z darmowymi kontami? Coraz częściej można się przekonać, że jeżeli coś jest za darmo, to na pewno płaci się w inny sposób. Tak jak za korzystanie z darmowego Facebooka płacimy swoimi danymi, a stacjom telewizyjnym płacimy oglądając ich reklamy.

W bankach płacimy m.in. wystawiając się na cross-selling i telefony sprzedawców z kolejnymi „fantastycznymi” ofertami. Płacimy własnym czasem, czekając często po kilkanaście minut na kontakt z konsultantem na infolinii. Płacimy swoimi danymi. I wygodą, choćby musząc szukać własnego „darmowego” bankomatu po mieście, zamiast wybrać pieniądze z dowolnej maszyny. A nawet doszło już do tego, że płacimy nawet oglądając reklamy.

Oczywiście te wszystkie rzeczy robią i banki „płatne” i te „darmowe”, ale jakoś te drugie mają większą motywację by zarabiać/oszczędzać na klientach w ten sposób.

No i takie podążanie za darmowością oznacza też, że siłą rzeczy trzeba co jakiś czas zmieniać banki. Bo te dotychczas darmowe wprowadzą nowe opłaty, albo tak zmienią warunki prowadzenia konta i zwolnienia z opłat, że nie będziemy się już kwalifikować.

Naturalnie są sytuacje, w których warto powalczyć o te kilkadziesiąt czy nawet sto-kilkadziesiąt złotych rocznie, które można ugrać nie płacąc za obsługę konta. Ale to nie zawsze jest najwyższy priorytet.

A jak Wy sądzicie? Na którym miejscu na liście Waszych wymagań wobec banków jest darmowa obsługa? A ile bylibyście w stanie płacić za konto, które spełniałoby Wasze oczekiwania?

Fot. Flickr / Images_of_Money

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies