Filtrowanie wszystkich postów po tagu "podstawy oszczędzania." Wyczyść filtr

Co to był za rok! Zaczęliśmy od rekordowego kursu franka szwajcarskiego w styczniu (5,20 zł!), a skończyliśmy go najniższymi cenami paliw w grudniu (ok. $35-$40 za baryłkę, co przekłada się na ceny w okolicy 4 zł za litr na stacjach benzynowych).

W międzyczasie zaliczyliśmy jeszcze rekordową deflację, bankructwa SKOK i SK Banku, a także ponad półroczny zjazd indeksu WIG20.

Część z tych wydarzeń będzie się nam jeszcze odbijać czkawką przez kolejne miesiące, a cześć z nich szybko przeminie. Na naszym blogu staramy się Wam dostarczać aktualnych wiadomości ze świata finansów, ale także przemycać porady i wskazówki z dużo dłuższą datą ważności. Dzisiejsze podsumowanie najczęściej czytanych artykułów z ostatniego roku fajnie pokazuje, że takie „ponadczasowe” artykuły dają radę :).

Oto pięć takich tekstów, które powstały w 2015 roku. Każdy z nich jest w jakimś sensie aktualny do dziś – w każdym z nich znajdziecie uniwersalne wskazówki, które możecie zacząć wprowadzać w życie już od dziś.

Jeżeli jesteście nowymi czytelnikami naszego bloga, to te artykuły to bardzo dobre miejsce, by zacząć poznawać temat oszczędzania i domowego budżetu.

#1 Zrób coś dla swoich pieniędzy: zastosuj dziś przynajmniej jedną z tych porad

Ten tekst to najlepszy przykład tego, o czym wspomnieliśmy powyżej. Znajdziecie w nim 14 uniwersalnych porad, które są łatwe i szybkie do wprowadzenia w życie. Jeżeli Waszym postanowieniem noworocznym jest lepsze zarządzanie domowymi finansami, to ten artykuł będzie doskonałym punktem zaczepienia. Opisane w nim porady nie wymagają długich przygotowań, skomplikowanych obliczeń, czy radykalnych zmian w stylu życia.

To porady, które mają na celu ułatwić wprowadzenie pozytywnych nawyków finansowych w życie. Gorąco polecamy!

#2 Pięć największych finansowych błędów dzisiejszych 20-latków

Błędy młodości - któż z nas nie ma ich przynajmniej kilku na koncie… :) W tym artykule skupiamy się na tych finansowych. I wbrew tytułowi, warto przeczytać nawet jeżeli nie macie dziś 20 lat. To właściwie rzeczy i błędy, których warto się wystrzegać niezależnie od wieku.

#3 Czy da się żyć bez kredytu?

Kredyty musimy analizować. Analizować w kontekście naszych aktualnych potrzeb i naszych aktualnych możliwości finansowych. Być może taka analiza odwiedzie kogoś od zadłużenia się „pod korek”, na tyle na ile tylko pozwala zdolność kredytowa. Być może trzeba będzie zdecydować się na mniejsze mieszkanie, mniejszy kredyt. Albo w ogóle jeszcze poczekać z taką decyzją na czas, kiedy będziemy w korzystniejszej sytuacji.

To artykuł, którym chcieliśmy zachęcić do refleksji. Czasami kredyt hipoteczny jest dobrym rozwiązaniem. Innym razem, najlepszą decyzją będzie odłożenie w czasie zaciągania takiego zobowiązania. A w jeszcze innych przypadkach, najlepiej będzie zweryfikować parametry kredytu i zastanowić się, czy taki dług – na taką kwotę i na tyle lat – to na pewno optymalne rozwiązanie.

#4 Czy już w dniu wypłaty wiesz jak zagospodarujesz te pieniądze?

Dzień, w którym wypłata wpływa na nasze konto to jeden z najbardziej krytycznych momentów dla naszych osobistych finansów. To czas, w którym mamy okazję zastanowić się nad każdą posiadaną złotówką zanim ją jeszcze wydamy.

W tym artykule zachęcamy do tego, by w każdy nowy miesiąc wchodzić z konkretnym planem finansowym. Narzędzie do tworzenia takich planów i założeń macie pod ręką – to Kontomierz :) i jego opcja planowania miesięcznych budżetów z podziałem na kategorie wydatków.

#5 Cztery filary systematycznego oszczędzania

Zacznij teraz. Ograniczaj zbędne wydatki. Szukaj nowych źródeł dochodów. Mądrze korzystaj z promocji bankowych i produktów oszczędnościowych.

Ten artykuł pokazuje, co kryje się za wyżej wymienionymi hasłami. I w jaki sposób uczynić z tych czynności stałe nawyki, które będą nam pomagać w oszczędzaniu i codziennym zarządzaniu domowymi finansami.

***

Mamy nadzieję, że 2015 rok był dla Was udany. Na nowy – 2016 rok – życzymy Wam, aby był on jeszcze lepszy i byście odważnie i skutecznie realizowali swoje cele. Finansowe i nie tylko.

Fot. Flickr / bayasaa

Czyli jakiej kwoty potrzebujesz, by mieć z głowy jedną kategorię wydatków. Na całe życie.

Co jest ostatecznym celem oszczędzania? Można powiedzieć, że oszczędzamy po to, by uniezależnić się od zewnętrznych źródeł finansowania. Oszczędzamy po to, by przy zakupach – tych mniejszych i tych większych – jak najmniej polegać na kredytach. Oszczędzamy, gdyż wiemy, że na emeryturze już raczej nie będziemy mogli polegać na stałym źródle dochodu z pracy. I tak do końca nie wiadomo czy będziemy mogli polegać na emeryturze od państwa.

To jest coś, o czym myślę, gdy piszę tu o niezależności finansowej. Ale samo pojęcie niezależności finansowej jest ulotne, niekonkretne. Nie spełnia kryteriów, które powinniśmy sobie stawiać przy wyznaczaniu sobie celów (zasada SMART itp.)

Ponadto, „niezależność finansowa na emeryturze” to cel odległy i bardzo ambitny. Jeżeli chcesz zacząć oszczędzać i ktoś teraz mówi Ci, że do osiągnięcia finansowej niezależności potrzebujesz np. miliona złotych, to może to być co najmniej demotywujące. Na początku odłożenie nawet kilkuset złotych może być wyzwaniem, więc myślenie o tej „ostatecznej” kwocie już na starcie raczej nie pomaga.

Trik, który chcę Wam tu dziś przedstawić, sprowadza tę niezależność finansową do twardych konkretów. Pokazuje, w których obszarach, w których kategoriach wydatków jesteśmy już niezależni. I ile nam brakuje do niezależności w kolejnych. I, co ważne z punktu widzenia utrzymania osobistej motywacji do oszczędzania, rozbija nam jeden duży cel na szereg mniejszych, łatwiejszych do osiągnięcia.

Załóżmy, że jesteś zapisany do jednego z serwisów streamingujących muzykę i płacisz tam abonament 10 zł miesięcznie. Rocznie wychodzi 120 zł. Stosując tu zasadę „mnożenia przez 25” dojdziesz do wniosku, że potrzebujesz 3000 zł oszczędności, by ten wydatek finansował się „sam” już do końca życia.

Jak to działa?

Przyjmujemy tu założenie, że ze swoich oszczędności osiągasz stopę zwrotu na poziomie 4% rocznie. Czyli bardzo zachowawczo – to stawka, którą oferują teraz najlepsze lokaty.

4% zwrotu oznacza, że możesz rocznie wykorzystać 4% swoich oszczędności bez naruszania głównego kapitału. Więc jeżeli chcesz mieć jakiś wydatek z głowy na dobre, to musi się on mieścić w tych czterech procentach rocznie.

Obliczamy to w dwóch krokach. W pierwszym liczymy sumę roczną w wybranej kategorii wydatków. W drugim mnożymy to przez 25 (bo 4% = 1/25).

  • Miesięczny abonament za streaming muzyki: 10 zł = 120 zł rocznie = będzie się „samo” finansować z 3000 zł oszczędności
  • Miesięczny abonament za telefon komórkowy: 30 zł = 360 zł rocznie = finansowane przez 9000 zł oszczędności
  • Miesięczny abonament za internet: 49 zł = 588 zł rocznie = finansowane 14700 zł
  • Roczna prenumerata Gazety Wyborczej: 906 zł = finansowane przez 22650 zł oszczędności

I tak dalej. Tę zasadę można przykładać do każdej wybranej kategorii wydatków i sprawdzać ile nam jeszcze brakuje to osiągnięcia niezależności finansowej w tym jednym obszarze.

To zupełnie inaczej ustawia perspektywę myślenia o oszczędzaniu. Już nie myślimy o tym, ilu milionów złotych potrzebujemy na to, by móc zrezygnować pracy lub by mieć komfortową emeryturę. Zamiast tego widzimy konkretny, osiągalny cel: np. zaoszczędzić w sumie 9000 zł, tak aby sfinansować sobie „na całe życie” wydatki na abonament telefoniczny. Mamy konkret, ustalamy ramy czasowe i możemy działać.

Z drugiej strony, ta zasada zmienia też to, jak patrzymy na nasze wydatki. Czy na pewno potrzebuję prenumeraty dziennika, skoro muszę uzbierać aż ponad dwadzieścia tysięcy złotych, by ten wydatek w całości sam finansował się z wypracowywanych odsetek? Jak wybranie niższego abonamentu (za telefon, za internet itp.) wpłynie na te obliczenia i moje cele oszczędnościowe?

Myślenie o pieniądzach w ten sposób to bardzo dobre narzędzie, które motywuje do odkładania pieniędzy i jednocześnie do racjonalizacji obecnych wydatków. Dzięki „mnożeniu przez 25” będziecie zupełnie inaczej patrzeć na kategorie wydatków w swoich budżetach domowych.

Fot. Flickr / Tax Credits

Ogólne Trzy zasady finansów osobistych, które są zawsze aktualne

Jeżeli zastanawiasz się od czego zacząć walkę z nadmiernymi wydatkami, to zacznij tutaj. Opisane niżej zasady to właściwie taka „podstawa teoretyczna” pod oszczędzanie. Mówią o tym, do czego powinniśmy dążyć i jak powinniśmy myśleć o własnych finansach.

Wszystkie inne narzędzia i wpisy na blogu – o tym, jak wybrać najlepsze konto, jak oszczędzać na ogrzewaniu, jak oszczędnie kupować w internecie itp. itd. – to przykłady na to, jak te teoretyczne zasady realizować w praktyce.

Wydawaj mniej niż zarabiasz

To absolutnie najważniejsza zasada domowych finansów. Jeżeli chcesz przejąć kontrolę nad swoim domowym budżetem to musisz zacząć właśnie od zdeterminowanego dążenia do wdrożenia tej zasady w życie. Nie ma innego wyjścia.

Jeżeli wydajemy więcej niż zarabiamy, to znaczy, że żyjemy ponad stan (lub od drugiej strony: zarabiamy za mało, by utrzymać obecny styl życia). W ten sposób przejadamy oszczędności lub nawet popadamy w kredyty.

Zwłaszcza jeżeli doszło już do tej ostatniej rzeczy, to najwyższa pora by podjąć drastyczne kroki:

  • przeciąć nożyczkami kartę kredytową – płacić tylko gotówką
  • całkowicie zaprzestać kredytowania konsumpcji kredytami – żadnych kredytów gotówkowych
  • wydajemy tylko to, czym dysponujemy w danym miesiącu – bez pożyczek, kredytów i sięgania po oszczędności

To też powinien być dla nas sygnał, by zadać sobie pytanie, czy aby na pewno wszystkie nasze wydatki są w pełni uzasadnione. O tym, jak racjonalizować wydatki (racjonalizować – czyli niekoniecznie bezwzględnie ciąć wszystko, co się da), przeczytacie w wielu miejscach na naszym blogu.

Wiele zbędnych wydatków bierze się z braku świadomości. Po prostu nie wiesz ile i na co wydajesz – a potem na koniec miesiąca okazuje się, że na coś brakuje.

Można temu zapobiec! Doskonałym rozwiązaniem jest budżet domowy.

Prowadź budżet domowy

Zapisywanie wydatków i zestawianie ich z przychodami to świetna metoda na to, by zyskać prawdziwą świadomość finansową. Gdy po raz pierwszy sporządzisz swój domowy budżet, to będzie to jedno z tych doświadczeń, o których mówi się, że naprawdę otwierają oczy.

Nie musisz od razu zaczynać od skrupulatnego zapisywania wszystkiego co do grosza. Możesz prowadzić budżet miesięczny, możesz też robić duże podsumowanie własnych finansów raz na rok. Możesz też założyć konto w Kontomierzu i pozwolić, by większość czynności związanych z budżetowaniem dokonywała się automatycznie.

Niezależnie od metody, którą wybierzesz, najważniejsze jest to, że zyskasz świadomość ile wydajesz i ile Ci z tego zostaje. Odpowiesz sobie na pytania:

  • czy na pewno wydaję mniej niż zarabiam?
  • czy buduję własny majątek, czy może jednak przejadam własne oszczędności?
  • w jakim tempie buduję swoje oszczędności/spłacam kredyty?

To są rzeczy, których nie widać na pierwszy (ani nawet na drugi, czy trzeci) rzut oka po zalogowaniu się na swój ROR. To wszystko od razu widać natomiast w Kontomierzu w panelu cash flow i historia majątku.

Najpierw płać sobie

Ograniczanie wydatków to jedno, ale przecież chcemy też generować jakieś oszczędności, prawda?

Żyjąc od pierwszego do pierwszego nie ma na to szans. Pod koniec miesiąca zawsze wychodzisz na zero, albo nawet na coś zaczyna Ci brakować. Mogłoby się wydawać, że nie masz z czego oszczędzać.

To niekoniecznie taka oczywista sprawa…

W tym miejscu zastosowanie ma zasada „najpierw płać sobie”.

Nie warto czekać z odkładaniem pieniędzy na koniec miesiąca! Myślenie „odłożę z tego, co mi zostanie” to jeden z największych wrogów oszczędzania. Z takich obietnic zazwyczaj zostaje niewiele.

Zamiast tego najlepiej uczynić oszczędzanie głównym priorytetem – pierwszą rzeczą, którą robimy z pieniędzmi w momencie, gdy otrzymujemy wypłatę.

Najlepiej jeszcze tego samego dnia przelać pieniądze na konto lub lokatę i o tych oszczędnościach zapomnieć. Tych pieniędzy już nie ma – do końca miesiąca musimy przeżyć za to, co nam teraz zostało.

To ma kilka pozytywnych efektów. Pierwszy – oczywisty: w końcu naprawdę oszczędzamy pieniądze. Ale to nie koniec.

Narzucamy sobie pewne ograniczenie – mamy w miesiącu do dyspozycji mniej pieniędzy niż dotychczas. Zależy, na co możemy sobie pozwolić, będzie to na przykład 5%, 10% czy 20% mniej niż zazwyczaj. Budżet, który wcześniej na koniec miesiąca ledwo się spinał i wychodził na zero, trzeba teraz jakoś do tych warunków dostosować.

Ograniczenia wyzwalają kreatywność.  Gdy postawimy siebie w ten sposób pod ścianą, to zaczynamy zauważać rozwiązania, na które wcześniej nie zwracaliśmy uwagi. Mamy większą motywację do tego, by prześledzić oferty banków i sprawdzić, gdzie zapłacimy mniej za konto. Tak samo z kablówką, internetem, abonamentem telefonicznym i innymi regularnymi wydatkami. Musimy przeżyć za mniej, więc włożymy więcej wysiłku w to, by wydać mniej – porównamy oferty, sprawdzimy warunki lub spróbujemy negocjować umowę u własnego operatora. Otwierają się całkiem nowe możliwości – podobnie w pozostałych kategoriach domowego budżetu.

Ale to nadal nie koniec pozytywnych efektów. Bo gdy nałożymy na siebie pewne ograniczenia (takie jak mniejsza kwota do dyspozycji w miesiącu), to dzieje się jeszcze jedna dobra rzecz. Ograniczenia wypychają nas poza naszą strefę komfortu.

Wcześniej na zakupach miałeś opory przed negocjowaniem cen? Teraz, gdy masz mniej do wydania, być może będziesz musiał się przełamać i poszukać oszczędności także w ten sposób.

Wcześniej w ogóle nie rozważałeś  dodatkowej pracy czy jakiegoś dorywczego zajęcia? Teraz może przyjrzysz się możliwością zdobycia dodatkowych dochodów.

To tylko kilka przykładów.

Fot. Flickr / Hub

Ogólne Pułapki finansowe: życie od pierwszego do pierwszego

Niektórzy lubią życie na krawędzi. Ten dreszcz emocji kiedy do końca miesiąca zostało jeszcze kilka dni i tylko kilkadziesiąt złotych w portfelu. I do końca nie wiadomo: starczy czy nie starczy? Wypłata przyjdzie w terminie czy spóźni się kilka dni (co wtedy)? Czy w międzyczasie mogą pojawić się jakieś nieprzewidziane wydatki (oby nie)?

Permanentne poczucie zagrożenia, gorączkowe wiązanie końca z końcem, niepokój o kolejną ratę i rachunki.

Czasami z konieczności, a czasami na własne życzenie.

Gdy maksymalna zdolność kredytowa staje się opcją optymalną. Ile bank daje – tyle biorę. W końcu pracują tam specjaliści, którzy wiedzą co robią i policzyli, że stać mnie na spłatę rat w takiej wysokości. Prawda?

Niestety nie. Sprzedawca w banku czy u pośredników finansowych otrzymuje prowizję zależną od tego ile Ty zapłacisz bankowi. A im większy kredyt, tym więcej płacisz. Rzadko kiedy bankowcy zadają sobie trud rzetelnej analizy domowych finansów klienta, by na tej podstawie podsunąć właściwie rozwiązanie.

Raczej dominuje postawa typu „wpiszemy we wniosku, że ma pani mniejsze wydatki, by lepsza zdolność wyszła”.

Gdy kolejne wydatki okazują się ważniejsze niż oszczędności. Zawsze znajdzie się coś, na co można wydać pieniądze. Spełnienie zachcianki „tu i teraz” całkowicie przysłania korzyści, które można odnieść w przyszłości – oszczędzając. Wyrzuty sumienia po impulsywnych zakupach nie biorą się znikąd.

Gdy limit kredytowy w karcie jest wymasowany. I to jest jego naturalny stan. Nie zero – tak jak powinno być – tylko zadłużenie „pod korek”. Miesięczne spłaty zamiast chronić przed przekroczeniem grace period, po prostu ponownie otwierają drogę do rozbuchanych wydatków i bezrefleksyjnych zakupów.

Gdy trudno pozbyć się starych nawyków. Trudno rozstać się z przywilejami i przyjemnościami, do których się przyzwyczailiśmy. Nawet gdy chodzi o taki drobiazg jak latte w drodze do pracy czy „jedzenie na mieście” w co drugi, co trzeci dzień.

Takie niewielkie wydatki biorące się z tych nawyków nawarstwiają się i skutecznie przyczyniają się do tego, że na koniec miesiąca pieniędzy zaczyna brakować.

Zrywanie z tymi nawykami zazwyczaj zaczyna się od postanowienia „w następnym miesiącu będzie inaczej”. I zazwyczaj na tym się kończy.

A jak naprawdę przerwać ten cykl życia od wypłaty do wypłaty?

  1. Najpierw płać sobie. Za każdym razem, gdy dostajesz wypłatę (lub: klient płaci fakturę) odkładaj część dla siebie – jako oszczędności. A wszystkie swoje mniej lub bardziej konieczne wydatki finansuj z tego, co zostanie. Już w pierwszym miesiącu zauważysz różnicę.
  2. Zacznij budować fundusz awaryjny. Nawet małymi krokami, choćby po 50 zł czy 100 zł miesięcznie. Niespodziewane wydatki to jeden z najczęstszych czynników, który sprawia, że domowy budżet jakoś nie może wyjść na plus pod koniec miesiąca.
  3. Rób zakupy z listą. Kupuj tylko to, co potrzebne. Ograniczając w ten sposób impulsywne zakupy uzyskasz więcej luzu w budżecie.
  4. A może to nie wydatki są problemem tylko druga strona bilansu? Sprawdź możliwości zwiększenia swoich dochodów.

Tymi sposobami można zacząć budować swoje bezpieczeństwo finansowe.

Fot. Flickr / midbb 

Brakuje Ci pieniędzy? Weź z przyszłych wypłat! Pieniądze, których jesteśmy (prawie) pewni, ale których jeszcze nie mamy, to często duża pokusa.

Bardzo łatwo wpaść w różne pułapki finansowe. W gruncie rzeczy, to wszyscy dookoła nam to ułatwiają: banki, choć ostatnio ostrożniejsze, kuszą szybkimi kredytami, sklepy pozwalają na zakupy na raty, limit karty kredytowej wydaje się taki wysoki…

Do tego reklamy, presja znajomych i rodziny i masa innych czynników.

Czasami trzeba się sporo natrudzić, by wśród tego wszystkiego znaleźć rozsądną drogę w zarządzaniu swoimi domowymi finansami.

Jedną z takich sprytnych pułapek jest wydawanie pieniędzy, których się nie ma.

Jest ona o tyle przebiegła, że wpadamy w nią, choć możemy zauważyć ją już z daleka.

Jak to działa?

Chyba najprostszym sposobem, by dać się zwieść wydawaniu pieniędzy, których się nie ma jest przekonanie, że te pieniądze kiedyś się pojawią. Przecież za miesiąc dostanę kolejną pensję. Przecież w połowie roku mam dostać premię. A w kwietniu zwrot podatku.

I tak dalej… Niektórzy planują swoje finanse w taki sposób nawet na kilka wypłat do przodu!

Sprzyja temu dostępność kredytów, karta kredytowa w kieszeni – naprawdę łatwo wydawać dziś czyjeś (najczęściej banku) pieniądze. Zwłaszcza mając tak silne usprawiedliwienie jak „na pewno oddam z przyszłej wypłaty”.

Co potem? Kolejne miesiące pracuje się na spłatę rat. I na odsetki, prowizje… bo przecież kredyty kosztują.

A w międzyczasie kolejne pokusy przecież nie znikają. Z portfela uciekają więc kolejne pieniądze, być może pojawiają się kolejne kredyty. Raz uruchomioną maszynę wydawania pieniędzy z przyszłości trudno zatrzymać – można żyć kilka pensji do przodu przez kilka miesięcy lub nawet lat.

Taki stan może trwać i trwać – aż do momentu, gdy nie pojawi się jakaś nieprzewidziana sytuacja, która utrudni spłatę narastających rat, czy zmusi do zaciągnięcia kolejnych pożyczek.

Jakikolwiek nie byłby to kredyt, to i tak obciąża on domowe finanse. Spłatę rat trzeba dopisać do listy miesięcznych zobowiązań, no i oczywiście mieć za każdym razem środki na spłatę. Im więcej takich sztywnych zobowiązań, tym mniej elastyczny robi się budżet domowy. A więc mniej przygotowany na nieprzewidziane wydatki.

W skrajnym przypadku może dojść do przekredytowania, czyli momentu, w którym w domowym budżecie nie ma już więcej środków na spłatę kredytów.

Jak tego unikać?

Potrzebna będzie silna wola i umiejętność odraczania gratyfikacji.

Nie wydawaj pieniędzy, których nie masz! Nieważne, że będziesz je mieć w przyszłym miesiącu. Jeżeli płacisz kartą kredytową, to możesz wspomóc się sposobem, który opisaliśmy w jednym z poprzednich artykułów: na bieżąco monitoruj stan bieżących środków. To jest Twój limit wydatków, a nie limit w karcie kredytowej (zwłaszcza, że banki proponują bardzo wysokie limity, idące nawet w kilkadziesiąt tysięcy).

Każdy większy zakup przemyśl dłużej. Nie kupuj pod wpływem impulsu. Dobrą regułą przy zakupach za kilkaset złotych / kilka tysięcy jest jeden dzień namysłu na każde 100 zł, które mamy wydać.

Spłać swoje kredyty konsumenckie do końca zanim pomyślisz o kolejnych zakupach.

Życie z mniejszymi obciążeniami finansowymi, bez presji banków i bez potrzeby dopasowywania się pod harmonogram rat jest naprawdę dużo łatwiejsze i przyjemniejsze!

Fot. Flickr / macattck Pułapki finansowe

Ogólne Tak nie rób: 21 złych nawyków finansowych

  • 14 września 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 6 comments

21 złych nawyków finansowych

1. Wydawaj więcej niż zarabiasz.

2. Spłacaj tylko kwotę minimalną z karty kredytowej.

3. Kupuj wszystko to, na co masz ochotę.

4. Marnuj jedzenie.

5. Weź kredyt hipoteczny na 40 lat i na tyle, na ile pozwala zdolność kredytowa. I najlepiej w komplecie z funduszem inwestycyjnym.

6. Marnuj energię i ciepło.

7. Wydawaj co najmniej tyle samo, co sąsiad.

8. Marnuj wodę.

9. Kupuj rzeczy, które "może kiedyś się przydadzą".

10. Trwaj przy swoim drogim banku z przyzwyczajenia.

11. Nie śledź swoich wydatków. Budżet domowy? - zbyteczny obowiązek.

12. Jeśli rata jest mała, to znaczy, że cię stać.

13. Jak najczęściej jedz na mieście. 

14. Trwaj w przekonaniu, że w oszczędzaniu chodzi o kupowanie jak najtańszych rzeczy.

15. Jak najrzadziej loguj się do swojego banku. Po co psuć sobie humor?

16. Co z tego, że teraz cię nie stać. Masz kartę kredytową. W dwa miesiące na pewno zdążysz spłacić.

17. Oszczędzaj na zdrowiu i jedzeniu.

18. I w ogóle oszczędzaj na wszystkim co się da. Rób tak jak radzi jedna z sieci RTV/AGD - bądź sknerą.

19. Wierz w promocje. Im więcej wydajesz, tym więcej oszczędzasz. Logiczne, nie?

20. Im więcej kart kredytowych w portfelu tym lepiej.

21. Pozwól emocjom grać za ciebie na giełdzie.

Fot. Flickr / marie-ll

Ogólne Jak utrzymać motywację do oszczędzania?

Jak utrzymać motywację do oszczędzania?

W jednym z poprzednich artykułów pisałem jak zmotywować się do oszczędzania. To zawsze jest najtrudniejsza część – po prostu zacząć. Ale jednocześnie to tylko połowa sukcesu – bo tę motywację trzeba jeszcze utrzymać. I to długo (bo przecież oszczędzanie wymaga cierpliwości). A po drodze zawsze znajdzie się kilka przeszkód...

Jak zatem nie dać tej motywacji wygasnąć? Oto kilka sprawdzonych rad.
 

Nie odmawiaj sobie wszystkiego

Nadmierny zapał paradoksalnie może być szkodliwy dla długoterminowego oszczędzania. Dlaczego?

Jednym z jego przejawów jest przerzucanie wszystkich lub większości wolnych środków w oszczędności. Zgromadzone na koncie kwoty rosną szybko, ale takie podejście też potrafi się zemścić i ostatecznie przeszkodzić nam w oszczędzaniu.

Odkładając pieniądze na emeryturę, na mieszkanie lub wkład własny, czy na jakiś inny długoterminowy cel nie można zapominać o sobie i o bieżących potrzebach. Sam wielokrotnie pisałem, że oszczędzanie to myślenie o przyszłości, odraczanie gratyfikacji itp. Ale to nie tylko poświęcenia!

Nie zapominajmy o przyjemnościach :).

Bardzo dobrze – oprócz odkładania na ustalony, długoterminowy cel – mieć też osobny fundusz na zachcianki i przyjemności. Pieniądze, które można wydać „na siebie” bez poczucia winy (ale nie bezmyślnie!) i oskarżania się, że te pieniądze też można było odłożyć na później i tym samym przyśpieszyć dojście do celu.

Ważne jest by zachować równowagę między tym co teraz, bieżącymi potrzebami, a tym co planujemy na przyszłość.

W oszczędzaniu absolutnie nie chodzi o to by poświęcać wszystko, umartwiać się i odmawiać sobie każdej przyjemności na rzecz ważniejszego celu gdzieś w przyszłości. Takie radykalne podejście nie działa.

W swoim własnym budżecie domowym utrzymuję równowagę przy takich proporcjach:

  • 50% miesięcznych wpływów przeznaczam na potrzeby
  • 20% na zachcianki i przyjemności
  • 30% na oszczędności i inwestycje

Ustalenie takich optymalnych proporcji to naturalnie bardzo indywidualna sprawa, która zależy od bardzo wielu czynników. Ale naprawdę warto przyjrzeć się swojemu budżetowi pod tym kątem – jak mają się moje wydatki „na siebie” i na przyjemności do tego ile oszczędzam na przyszłość.

Wszystko po kolei

Nadmierny zapał ma jeszcze więcej negatywnych skutków. Często prowadzi on do tego, że już na starcie ustalamy zbyt restrykcyjne reguły i stawiamy sobie bardzo wysokie wymagania.

I to działa – przez tydzień lub dwa. Ale na dłuższą metę jest nie do utrzymania. Reguły szybko stają się zbyt ciasne i ograniczające i po jakimś czasie po prostu je porzucamy.

Zamiast tego lepiej iść metodą małych kroków. Nie musisz od razu odkładać 20% pensji. Zacznij od 5% lub nawet od często wspominanych na tym blogu 5 złotych dziennie. Potem stopniowo zwiększaj te kwoty do momentu aż dojdziesz do optymalnego poziomu.

Nie poddawaj się

Czasem zdarzają nieprzewidziane sytuacje, które negatywnie odbijają się na naszych oszczędnościach. Stan konta się zmniejsza, zeruje, albo nawet schodzi pod kreskę. Nic dobrego, zwłaszcza gdy taka sytuacja zdarza się np. po kilku latach ciężkiej pracy i żmudnego oszczędzania.

W takiej sytuacji łatwo jest pomyśleć sobie, że cały nasz wysiłek poszedł na marne. Takie myśli trzeba starać się szybko odgonić, bo niczemu nie służą (poza użalaniem się nad swoją sytuacją).

Trzeba było sięgnąć do oszczędności? Trudno. Między innymi po to są, by w sytuacjach szczególnych stanowiły poduszkę finansową. Jeśli znalazłeś się w takiej trudnej sytuacji i musiałeś wyłożyć sporą sumę, to posiadane oszczędności pewnie – choćby częściowo – uchroniły cię przed zadłużeniem, kredytami i pożyczkami.

Oszczędności nie poszły więc na marne.

Najważniejsze to nie poddawać się. Mimo przejściowych trudności trzeba wrócić do starej rutyny i nie porzucać swoich długoterminowych celów.

Dobrze jest też stale budować i utrzymywać fundusz awaryjny, w którym będą środki właśnie na takie nieprzewidziane wydatki.

Monitoruj i kontroluj swoje finanse

Mnie osobiście nic tak nie motywuje jak bieżące sprawdzanie tego jak mi idzie (łatwo mówić, dopóki idzie dobrze ;) ).

Regularnie sprawdzam stan swoich oszczędności. Rysuję sobie wykresy w Excelu, przeglądam też historię majątku w Kontomierzu. Obserwowanie rosnących trendów jest już nagrodą samą w sobie.

Ale pisząc o monitorowaniu postępów nie mam na myśli tylko napawania się rosnącymi słupkami!

Dzięki prowadzeniu domowego budżetu i obserwowaniu historii swoich oszczędności można zyskać wiele więcej. Szybko widzimy, że coś jest nie-tak – wydatki gwałtownie rosną, gdzieś z portfela wyciekają pieniądze… Widzimy też zróżnicowanie sezonowe – okresy większych i mniejszych wydatków, większych i mniejszych oszczędności.

Ta wiedza daje możliwość tego aby dokładnie planować swoje finanse na przyszłość.

Postawiłeś sobie jakiś cel? Po kilku miesiącach prowadzenia domowego budżetu zobaczysz jak miały się twoje założenia do rzeczywistości.

A jakie są wasze sposoby na utrzymanie motywacji do oszczędzania?

Fot. Flickr / 4rilla

Ogólne Jak zmotywować się do oszczędzania?

Jak zmotywować się do oszczędzania?

Zwłaszcza gdy wszystko dookoła motywuje do czegoś całkiem innego…

To pytanie pojawiło się w komentarzach pod wpisem o oszczędzaniu na emeryturę.

Problem jest prosty. Wiesz, że warto oszczędzać. Że bez własnych odłożonych środków twoja emerytura ledwie wystarczy na życie. Że bez funduszu awaryjnego pierwszy lepszy nagły, nieprzewidziany wydatek będzie oznaczać konieczność wzięcia kredytu w banku lub zaciągnięcia pożyczki u rodziny lub znajomych. Że z własnymi oszczędnościami będziesz czuć się znacznie bezpieczniej…

To wszystko wiesz. Znasz nawet pewnie mnóstwo porad jak oszczędzać pieniądze. Tylko jakoś strasznie trudno jest zacząć wprowadzać to w życie. Jak to zrobić?

Zacznij już teraz

Najtrudniejszy jest moment tuż przed początkiem – potem łapiesz wiatr w żagle i jest już coraz łatwiej.

Zacznij już dziś. Nie czekaj na żadną magiczną datę – na poniedziałek, na początek tygodnia, na następną wypłatę. Jeżeli dziś podjąłeś decyzję o oszczędzaniu, to nie odkładaj działania w czasie. Idź za ciosem i już teraz zrób pierwszy krok w odkładaniu pieniędzy. Wcale nie musi być to żadna wielka zmiana – na początek wystarczą małe kroki.

Zacznij od małych kroków

To zawsze jest duża pokusa. Wyobrazić sobie idealny stan i od samego początku wszystko ustawić tak, by było idealnie i optymalnie… Odkładać 20% pensji, oszczędzać energię, paliwo itp. Tylko potem szybko okazuje się, że te wszystkie założenia – przynajmniej na początku – są nie do utrzymania, a wprowadzone zmiany są zbyt gwałtowne.

Nawyk oszczędzania najlepiej wprowadzać do swojego życia powoli, bez drastycznych zmian. Tak aby nie odczuwać tych zmian we własnym stylu życia.

Chcesz zacząć działać już dziś? Zrób pierwszy mały krok i otwórz konto oszczędnościowe w swoim banku. Drugi krok – ustaw stałe zlecenie codziennego przelewu z ROR na to konto oszczędnościowe. Wystarczy kilka złotych dziennie, by po kilkunastu latach uzbierało się tam kilka tysięcy.

Nie licz na szybkie efekty

No właśnie – te „kilkanaście” czy nawet „kilkadziesiąt” lat trochę odstrasza. Oszczędzanie to szkoła cierpliwości. Efekty nie przychodzą szybko – wręcz przeciwnie. Im dłużej czekasz, na tym większą „nagrodę” możesz liczyć.

Na początku wszystko będzie szło strasznie wolno. Pierwsze kilkadziesiąt złotych oszczędności pewnie wielkiego wrażenia nie będzie robić. I nie uratuje cię w sytuacji nagłych wydatków. Ale wraz z kolejnymi wpłatami do „skarbonki” oszczędności będą rosły coraz szybciej. Zacznie działać procent składany, odsetki będą generować kolejne odsetki i po kilku latach „zrobisz” sobie trzynastą pensję z samych zysków z oszczędności. A to już coś!

Stawiaj sobie cele i monitoruj postępy

Pierwsze kroki masz już za sobą? Zaplanuj kolejne! Dobrze jest mieć jeden główny długoterminowy cel, do którego się dąży – to wyznacza określony kierunek w działaniu. Ale równie ważne jest stawianie sobie celów krótkoterminowych, z horyzontem czasowym kilku miesięcy.

Np. uzbierać na funduszu awaryjnym 1000 zł w cztery miesiąc.e

Dlaczego warto stawiać sobie takie cele?

Dzięki nim możesz na bieżąco monitorować swoje postępy. Dokładnie wiesz na jakim etapie jesteś i ile ci brakuje do realizacji założonego celu. Już samo to, że tak patrzysz sobie na ręce motywuje do utrzymania dyscypliny.

Poza tym, gdy zrealizujesz jakiś cel, to daje to dużo satysfakcji. A taka „nagroda” to kolejny poważny motywacyjny dopalacz.

Dobrą metodą przy stawianiu sobie celów jest metoda SMART. Określa ona jaki powinien być „prawidłowy” cel:

  • Konkretny – cel powinien być jasno sformułowany. Abstrakcyjne określenia typu „chcę być bogaty” odpadają.
  • Mierzalny – powinieneś móc w łatwy sposób określić swoje postępy i mieć jasny warunek wykonania celu.
  • Wykonalny – cel powinien być ambitny, ale nie przesadnie ambitny. Z drugiej strony nie powinien być za łatwy. Jego wykonanie powinno wymagać trochę wysiłku, ale powinno być w zasięgu ręki.
  • Ważny – dobrze, gdy cel jest istotny. Skoro mówimy tutaj o pieniądzach, emeryturze i bezpieczeństwie finansowym, to ten warunek jest właściwie automatycznie spełniony.
  • Określony w czasie – daj sobie ściśle określony czas na realizację celu. Po tym czasie zweryfikuj i oceń swoje działania.

A czy wy macie jakieś swoje sposoby na zmotywowanie siebie do oszczędzania? Jakie były wasze pierwsze kroki. A może udało wam się kogoś namówić do oszczędzania pieniędzy – jak?

Fot. Flickr / heaneyjohn

Ogólne Trzy rzeczy, na których lepiej nie oszczędzać

Trzy rzeczy, na których lepiej nie oszczędzać

No dobrze. Więc oszczędzasz pieniądze, wcielasz w życie rady z Kontomierza i widzisz jak z miesiąca na miesiąc rośnie suma zgromadzona na kontach i lokatach. Wszystko wydaje się być na dobrej drodze…

Łatwo to zepsuć doprowadzając oszczędzanie za daleko. Lepiej nie popadać w żadną skrajność.

Jesteśmy za umiarem jednocześnie w wydawaniu, jak i w oszczędzaniu pieniędzy!

Są takie rzeczy, na których oszczędzać się nie powinno. Po prostu – przynosi to więcej szkody niż pożytku. W ostatecznym rozrachunku na pewno okaże się, że za tę drobną oszczędność na początku, później przyjdzie słono zapłacić.

Na czym więc nie warto oszczędzać?

Zdrowie

Zdrowie to nasze najcenniejsze dobro. Trzeba o nie dbać, co czasem wiąże się z większymi wydatkami.

Ale absolutnie nie namawiam do wykupienia całej apteki i wszystkich możliwych suplementów diety! Chodzi oczywiście o wydatki sensowne.

Dlatego też w czasie choroby nie warto unikać wizyty u lekarza „bo na pewno wypisze jakiś drogi lek – taniej wyleczę się domowymi sposobami”. Przecież nic nie szkodzi zapytać przed wypisaniem recepty, czy polecany lek nie ma tańszego odpowiednika (często o bardzo zbliżonym składzie).

O zdrowie trzeba dbać nie tylko w czasie choroby, ale także w czasie dobrego samopoczucia. Utrzymywanie dobrej kondycji to coś, czego można z początku niedoceniać, ale wszelkie zaniedbania w tym względzie za kilka, kilkanaście lat na pewno się zemszczą.

Dbanie o formę może oznaczać takie wydatki jak zakup karnetu do siłowni, czy na basen. Taka aktywność ruchowa to dobry sposób na dobrą kondycję i samopoczucie. Ale takie wydatki nie są konieczne – są też ćwiczenia, które bez problemu można wykonać w domu (podstawowa gimnastyka). Wystarczy tylko trochę miejsca i czasu. A dzięki takim prostym i regularnym ćwiczeniom łątwiej będzie ci zachować formę.

Ale tu też oszczędność może się zemścić. Jeśli będziesz próbować wykonywać zbyt forsowne ćwiczenia bez opieki doświadczonego instruktora, to możesz sobie poważnie zaszkodzić.

Jedzenie

Jedzenie nieodłącznie wiąże się ze zdrowym trybem życia.

Można oszczędzać gotując i przyrządzając posiłki, ale już nożyczki do cięcia wydatków powinno się trzymać z dala od jedzenia.

Złe odżywanie lub niedożywianie się do prosta droga do utraty zdrowia. A jak jeszcze do tego dodamy kupowanie najtańszego jedzenia (czyli najczęściej najgorszej jakości), to przepis na katastrofę mamy gotowy.

Zamiast tego lepiej kupować zdrowe, sprawdzone produkty, których jakości jesteśmy pewni. A że kosztuje to trochę więcej? Trudno! I tak wyjdzie taniej niż walka z wszelkimi powikłaniami wynikającymi z niezdrowego odżywiania.

Ale i w tym obszarze można znaleźć rozsądne oszczędności – np. kupowanie tych samych produktów, ale w tańszych sklepach, lub kupowanie tańszych produktów marek własnych sklepów, o których wiemy, że są dobrej jakości (wytwarzane przez renomowanych producentów, ale pod marką sklepu).

Edukacja i rozwój

Człowiek nigdy nie powinien przestawać się uczyć. Zarówno w zakresie nauki nowych rzeczy, jak i doskonalenia już posiadanych umiejętności.

Rozwój kosztuje. Podnoszenie własnych kwalifikacji poprzez szkolenia, czy dodatkową edukację to może być poważny wydatek. Ale mimo to warto uwzględnić go w swoich średnio-terminowych planach.

Na rynku pracy panuje duża konkurencja (większa lub mniejsza zależnie od branży), więc ciągły rozwój zawodowy wydaję się koniecznością, by „nie wypaść z obiegu”. Tym bardziej jeśli branża, w której pracujesz, jest innowacyjna i po prostu co jakiś czas trzeba uczyć się nowych rzeczy i rozwiązań, by dobrze wykonywać powierzone zadania.

Rozwój osobisty jest nie mniej ważny. Niestety, w razie nagłej konieczności, to wydatki związane z zainteresowaniami i hobby pierwsze padają ofiarą szukania oszczędności. Bo nie są niezbędne do życia. Ale nawet w takich chwilach pewnie gdzieś na półce znajdzie się książką, którą już od dawna chciałeś przeczytać...

Cokolwiek by się nie działo – nigdy nie przestawaj się uczyć nowych rzeczy.

Znacie jeszcze jakieś obszary życia, gdzie oszczędzanie przynosi więcej szkody niż pożytku?

Fot. sxc.hu / kwod

Ogólne Jak działa procent składany?

Procent składany - jak kula śniegowa

Oszczędzanie to zajęcie dla cierpliwych. Efektów nie widać od razu, można powiedzieć, że potrzeba wielu lat na to, by zacząć korzystać z dobrodziejstw wcześniejszego odkładania pieniędzy.

Mimo to, oszczędzać jak najbardziej warto! Ta cierpliwość zostaje nagrodzona – i to z każdym kolejnym dniem coraz bardziej. Odpowiada za to efekt procentu składanego. To dzięki niemu nasze oszczędności z czasem rosną coraz szybciej.

Czym jest procent składany?

Procent składany to ładna nazwa dla zjawiska, w którym odsetki dopisywane do kapitału zaczynają „pracować” wraz z tym początkowym kapitałem. Razem dają bazę do większych zysków w kolejnym okresie rozliczeniowym.

Przykładowo, inwestując 1000 zł na rok na 5% (dla uproszczenia załóżmy kapitalizację roczną i brak „podatku Belki”), to na koniec otrzymasz 1050 zł (50 zł zysku). Po kolejnym roku – 1102,50 zł (52,50 zł). W kolejnym okresie – 1157,62 zł. I tak dalej…

W każdym kolejnym okresie do rachunku dopisywane jest coraz więcej odsetek, które potem pracują na kolejne, wyższe zyski. Na początku – jak zawsze – jest to niewiele. Ale z czasem procent składany rozwija skrzydła – cały mechanizm działa na zasadzie kuli śniegowej. Z każdym kolejnym krokiem efekt jest coraz większy.

Jeżeli swoje oszczędności trzymasz na kontach oszczędnościowych lub lokatach, to możesz ułatwić pracę procentowi składanemu i wybierać takie produkty finansowe, gdzie kapitalizacja jest jak najczęstsza. Dlaczego to takie ważne?

Codzienna kapitalizacja odsetek umożliwia nie tylko optymalizację swoich oszczędności, ale także przyśpiesza generowanie zysków z procentu składanego.

Im częściej odsetki dopisywane są do kapitału, tym szybciej zaczną one pracować na kolejne zyski. Wracając do przykładu z 1000 zł na 5% rocznie - z kapitalizacją dzienną uzyskalibyśmy z takiej inwestycji nieco więcej, bo 1051,12 zł po roku (pamiętając jednocześnie, że w poprzednim przykładzie pominęliśmy „podatek Belki”). Im wyższe kwoty tym większe różnice.

Swoim oszczędnościom warto pomagać w jeszcze jeden sposób, chyba najważniejszy ze wszystkich. Własne regularne dopłaty. Zwłaszcza, jeżeli dopiero zaczynasz odkładać pieniądze na przyszłość, regularne dopłacanie nowych środków jest szczególnie istotne. Oprocentowanie jest tak naprawdę drugorzędne – osiągane stopy zwrotu, przy małym kapitale, mają zdecydowanie mniejszy wpływ na pomnażanie oszczędności niż własne wpłaty.

Nie zawsze działa na korzyść

Procent składany to niewątpliwe dobrodziejstwo dla oszczędzających, ale nie zawsze działa on na naszą korzyść.

Jeżeli posiadasz kredyt hipoteczny, to na pewno wiesz o czym mówię. Już od pierwszego dnia odsetki naliczane są od całej kwoty kredytu, czyli procent składany działa z „pełną mocą”. Całkowicie odwrotna sytuacja niż w przypadku oszczędzania, gdzie małymi krokami staramy się rozkręcić mechanizm procentu składanego. W przypadku spłaty kredytu małymi krokami próbujemy go zatrzymać.

To między innymi dlatego spłacając kredyt hipoteczny musimy najczęściej oddać bankowi mniej więcej dwa razy więcej, niż na początku pożyczyliśmy – i to mimo stosunkowo niskiego oprocentowania (kredyty hipoteczne to jedne z tańszych kredytów na rynku).

Efekt ten jest szczególnie wyraźny w przypadku kredytów z ratami równymi, gdzie na początku głównym składnikiem raty jest kwota na obsługę odsetek, a kwota na spłatę kapitału jest znacznie mniejsza. Składniki raty możesz w prosty sposób obliczyć korzystając z symulacji kredytu hipotecznego w swoim profilu w Kontomierzu.

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies