Filtrowanie wszystkich postów po tagu "proste_oszczedzanie." Wyczyść filtr

Zwiększamy dochody

Dodatkowe pieniądzeWielokrotnie na blogu pisaliśmy o oszczędzaniu. Podpowiadaliśmy jak zmniejszyć rachunki za wodę, zmienić dostawcę prądu czy obniżyć koszt polisy OC. Radziliśmy jak redukować zadłużenie i bezpiecznie inwestować.

Oczywiście nasze porady są tylko pewnym drogowskazem, a opisane pomysły trzeba często zmodyfikować, by bardziej odpowiadały naszym potrzebom. Czasami pojawia się nawet pytanie: „czy mogę zrobić coś jeszcze, by poprawić swoją sytuację finansową?”.

Każdemu, kto uważa, że z oszczędnościami doszedł już do ściany i dalsze cięcia nie wchodzą już w grę pozostaje inna droga: zwiększanie dochodów. W ten sposób można poprawić bilans domowego budżetu i sfinansować niezbędne wydatki.

Dodatkowe pieniądze mogą mieć charakter jednorazowy lub stały. Od naszych potrzeb i możliwości zależy, którą drogę wybierzemy. Jeżeli chcemy doraźnie podratować nasz domowy budżet, wystarczy zapewne metoda jednorazowa. Jeżeli zależy nam na trwałym zwiększeniu dochodów, nasze dodatkowe wpływy będą musiały mieć charakter cykliczny.

Szybki jednorazowy dochód może pochodzić ze sprzedaży nieużywanych/niepotrzebnych rzeczy. W Stanach Zjednoczonych bardzo popularne są wyprzedaże garażowe. W Polsce zdecydowanie łatwiej będzie przeprowadzić sprzedaż na aukcji internetowej. Handel internetowy w naszym kraju rozwija się bardzo szybko i trudno znaleźć grupę towarów, których nie można sprzedać w sieci. Spokojnie można wystawić więc na licytację książki, ubrania, sprzęt RTV i AGD oraz wiele innych rzeczy.

Pieniądze możemy zdobyć także na jednorazowych zleceniach. Na jesieni odbędą się wybory samorządowe, a członkowie komisji wyborczych zarobią za dzień pracy około 160 zł. W ten sposób można wypełnić obywatelski obowiązek i zasilić domowy budżet dodatkowymi środkami. Warto pamiętać, że w komisjach gdzie wybory odbędą się w dwóch turach, powyższa kwota będzie wypłacona podwójnie.

Jeżeli zależy nam na stałym zwiększeniu dochodów, także mamy kilka możliwości. Warto rozpocząć od rozmowy z przełożonym na temat podwyżki. Klimat na rynku pracy nie jest jeszcze porównywalny z sytuacjach w latach 2005-06, ale powoli się poprawia. Jeżeli nie otrzymamy podwyżki możemy porozmawiać o dodatkowych zleceniach czy nadgodzinach.

Rozwiązaniem nierzadko ostatecznym, ale bardzo opłacalnym może być także zmiana pracy. Taka decyzja – co oczywiste – wymaga jednak o wiele głębszej analizy.

Zachęcam do dodawania w komentarzach Waszych pomysłów na zwiększanie dochodów!

Fot. SXC.HU / LeWy2005

Ogólne Fundusz awaryjny

Fundusz awaryjnyTworząc budżet domowy nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich możliwych wydatków. Oprócz stałych płatności, takich jak czynsz, rata kredytu czy abonament telefoniczny, w miesiącu mogą pojawić się także zdarzenia niespodziewane. Właśnie w takich sytuacjach przyda się nam fundusz awaryjny.

Wydatków, które mogą pojawić się nagle jest wiele. Najszybciej do głowy przychodzą rozmaite naprawy – samochodu czy domowego sprzętu. Niektórzy z funduszu awaryjnego płacą za szkolną wycieczkę swojego dziecka, lekarstwa czy wizytę u dentysty. Inną sytuacją, w której pieniądze będą niezwykle potrzebne moży być utrata pracy.

Koncepcja funduszu


Najważniejsze, to z góry określić na co możemy przeznaczyć środki z naszego funduszu awaryjnego. Jeżeli nie ustalimy sobie takich ogólnych zasad postępowania, to szybko może się okazać, że kupno nowego ubrania lub wyjście ze znajomymi do restauracji, to wydatki awaryjne. Jak z każdym rodzajem oszczędzania także i w tym przypadku potrzebna będzie nam silna wola.

Osoby, które rozpoczynają budowę funduszu często zastanawiają się ile pieniędzy powinny odłożyć. W tym przypadku zdania są mocno podzielone i nie ma jednej, dobrej odpowiedzi na takie pytanie. Niektórzy proponują, by odłożyć równowartość miesięcznych wydatków, ale są także zdania, by było to 3, 6 a nawet 12 razy więcej.

Rozsądnym rozwiązaniem wydaje się szybkie zbudowanie funduszu, który będzie miał wielkość zbliżoną do naszych miesięcznych wydatków, a następnie nieco wolniejsze jego powiększanie. Niezależnie od tego, na jaką wielkość się zdecydujemy – dochodzimy do pytania...

... skąd wziąć pieniądze na fundusz awaryjny?

Zapewne wielu czytających ma już domowy budżet, ale jeśli nadal nie funkcjonuje on poprawnie lub nie ma go wcale, to należy zacząć właśnie od stworzenia planu wydatków. Warto wykorzystać w tym celu Kontomierz, który oferuje narzędzia do planowania finansów.

Ważne, by w budżecie znaleźć wolne środki, które będą mogły być przeznaczone na tworzenie funduszu. Jeżeli ich nie ma – trzeba przyjrzeć się wszystkim wydatkom i spróbować je obniżyć. Kiedy nie ma na to sposobu, można pomyśleć o zwiększeniu (jednorazowo lub na stałe) naszych przychodów.

Im szybciej zbudujemy fundusz, tym lepiej, ale warto w ogóle odłożyć pieniądze na niespodziewane wydatki. Jeżeli nie dysponujemy dużymi rezerwami, to dużo lepiej tworzyć rezerwę małymi środkami, niż nie robić tego w ogóle.

Dla lepszej motywacji można wykorzystać zlecenia stałe, które od razu po wypłacie przeniosą część środków na wydzielone konto. Można także skorzystać z naszej świnki skarbonki.

Lokujemy i korzystamy

Pieniądze na fundusz awaryjny powinny być lokowane na rachunku oszczędnościowym lub w innej bezpiecznej formie. Ważne też, by pilne skorzystanie z tych pieniędzy nie wiązało się z długotrwałym oczekiwaniem lub utratą oprocentowania.

Nie polecam inwestowania pieniędzy z funduszu awaryjnego w TFI czy na giełdzie. W ten sposób nasze rezerwy mogą się w krótkim terminie zmniejszyć, a musimy dbać o to, by środki te możliwie najszybciej rosły.

Na koniec pamiętajmy, by środki z funduszu awaryjnego wykorzystywać tylko w sytuacjach... awaryjnych. W innym przypadku trud jego tworzenia na nic się nam nie zda.

Fot. SXC.HU / kkiser

Ogólne Bezcenne prezenty – 10 inspiracji

Pomysły na tanie prezentyOkazji do dawania prezentów jest wiele – urodziny, imieniny, święta czy rocznice. Kiedy możemy wydać na nie sporo pieniędzy, nie mamy zazwyczaj problemu z wyborem. Kiedy jednak nie możemy pozwolić sobie na duży wydatek, pojawiają się trudności. Co możemy zrobić w takiej sytuacji?

Odpowiedzią na większość problemów może być po prostu kreatywność. Istnieje wiele możliwości na obdarowanie kogoś, nie wydając przy tym dużej sumy pieniędzy. Czasem wystarczy odnieść się do wspomnień i wspólnych przeżyć, by znaleźć sposób na sprawienie innej osobie dużej radości.

Poniżej prezentujemy 10 pomysłów na tanie lub darmowe prezenty, które mogą być dla Was inspiracją do dalszych poszukiwań:

1. Ramka za zdjęciem
– im więcej wspomnień wiąże się z danym zdjęciem, tym lepszy będzie to prezent. Dodatkowo można własnoręcznie przyozdobić kupioną ramkę.

2. Samodzielnie upieczone ciasto lub inna własnoręcznie przygotowana potrawa – tutaj istotne, by trafić w gust obdarowywanej osoby, a także by nie piec ciasta osobom będącym na diecie. Do przygotowanej potrawy można dołączyć przepis (najlepiej napisany odręcznie).

3. Składanka piosenek nagrana na CD – istnieją sklepy internetowe, gdzie można kupić pojedyncze piosenki, a następnie nagrać je na płytę. Warto wybierać takie piosenki, które mogą wywoływać miłe wspomnienia.

4. T-shirt z samodzielnie przygotowanym nadrukiem – samodzielnie wybrane (zrobione) zdjęcie lub przygotowany napis można nanieść na koszulkę. Bez problemu znajdziemy w internecie firmy, które specjalizują się w takich usługach.

5. Kubek do kawy, kufel do piwa, kieliszek lub szklanka – od tej pory każda kawa będzie wywoływała bardzo miłe wspomnienia. Kubek można samodzielnie przyozdobić lub skorzystać z usług firm, które nanoszą zdjęcia na kubki.

6. Roślinka, kwiatek
– można je podarować we własnoręcznie zdobionej donicy. Do postawienia na parapecie lub zakopania w ogrodzie.

7. List lub wiersz – obowiązkowo napisany odręcznie. Jeżeli nie mamy natchnienia, to możemy wybrać nasz ulubiony wiersz i go przepisać.

8. Obraz, obrazek lub rysunek – pomysł dla osób artystycznie uzdolnionych. Oprawiony w ramkę może być wspaniałą ozdobą na lata.

9. Samodzielnie nagrany film – możemy przeprowadzić „rodzinny wywiad” lub nagrać życzenia od wielu osób. Można także nagrać film z miejscami, które będą wywoływały miłe wspomnienia.

10. Książki – często niedoceniane mogą być źródłem wielkiej radości. Dobrą książkę można kupić nawet za 20-30 zł.

Oczywiście pomysłów na tanie lub darmowe prezenty jest dużo więcej. Zachęcam Was do dzielenia się Waszymi propozycjami w komentarzach. Dzięki temu ułatwimy zadanie osobom, które nie mogą lub nie chcą wydawać dużo na prezenty.

Na koniec warto pamiętać, że to nie prezent jest najważniejszy przy rozmaitych okazjach. Najważniejsza jest nasza pamięć i szacunek dla osoby, które powinniśmy okazywać także bez żadnej okazji. W ten sposób wyrażamy najpiękniejsze uczucia.

Fot. SXC.HU / canna_w
 

Ogólne Ubezpieczenie OC - jak zaoszczędzić?

Ubezpieczenie OCJest obowiązkowe więc posiada je właściwie każdy posiadacz samochodu. Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej pokrywa koszty szkód, które wyrządzimy osobom trzecim np. wskutek wypadku. Choć konkurencja jest duża, to często kupując polisę niepotrzebnie przepłacamy.

Jak często zdarza się nam przedłużać polisę ubezpieczeniową OC bez porównania ofert konkurencji? Boimy się utraty zniżek, nie chcemy tracić czasu lub z innych powodów nie chcemy się tym zajmować. Warto jednak pamiętać, że różnice pomiędzy ubezpieczycielami mogą być naprawdę duże, a oszczędności do uzyskania – warte zainteresowania.

W tym roku jednym z najlepiej sprzedających się samochodów w Polsce jest Toyota Yaris. Przeliczmy ile kosztuje obowiązkowe ubezpieczenie dla posiadacza takiego właśnie auta (rocznik 2010). Przyjmijmy, że polisę będzie kupował 30-letni mieszkaniec Krakowa, posiadający prawo jazdy od 10 lat i 60 proc. zniżki u dotychczasowego ubezpieczyciela.

Inne parametry do obliczeń: silnik benzynowy, pojemność silnika: 998 cm3, pięciodrzwiowy, kupiony w salonie. Oto wyniki naszych obliczeń w 5 towarzystwach ubezpieczeń:

1. PZU: 303 zł (płatność jednorazowa) lub 333 zł (płatność w dwóch ratach).
2. Liberty Direct: 307,16 zł (płatność jednorazowa) lub 337,88 zł (płatność w dwóch ratach).
3. MTU: 318,40 zł (płatność jednorazowa).
4. Compensa: 370 zł (płatność jednorazowa.
5. Link4: 396,49 zł (płatność jednorazowa) lub 430,60 zł (płatność w dwóch ratach).

Cena dotyczy tylko ubezpieczenia OC w podstawowym wariancie, bez dodatkowych opcji. Co ważne minimalne parametry dla tego typu ubezpieczeń są określone ustawowo, a zatem każda oferta na rynku musi spełniać pewne wymogi. Różnica między najtańszą a najdroższą z powyższych propozycji wynosi przeszło 90 zł (30 proc.), a rozbieżności mogą być jeszcze wyższe.

Kwota, którą zapłacimy towarzystwu ubezpieczeniowemu zależy od wielu czynników, takich jak model samochodu, wiek kierowcy, ilość użytkowników pojazdu czy nawet stan cywilny. Dlatego powyższe wyliczenia są aktualne na dzisiaj, dla wybranych przez nas kryteriów. Ze względu na to, że przeprowadzana symulacja opierała się na fikcyjnych danych, nie są to oferty w rozumieniu prawa.

Przedłużając lub kupując ubezpieczenie OC po raz pierwszy pamiętajmy o tym, że:
1. Warto porównać oferty przynajmniej kilku firm (można to zrobić np. w internecie),
2. Nie warto kierować się obiegowymi opiniami, że ubezpieczenia typu direct są najtańsze, a duże zakłady mają najmniej korzystne oferty,
3. Warto negocjować – agenci ubezpieczeniowi mogą przyznawać dodatkowe zniżki – np. marketingową,
4. Płacąc składkę jednorazowo zaoszczędzimy 8-10 proc. ceny polisy,
5. Zmieniając towarzystwo ubezpieczeniowe pamiętajmy o tym, by wypowiedzieć umowę dotychczasowemu ubezpieczycielowi. Polisy odnawiają się automatycznie na kolejny okres (zazwyczaj rok).

Czasem wystarczy kilkadziesiąt minut, by w domowym budżecie znaleźć nawet kilkaset złotych oszczędności. Nie warto przywiązywać się do jednej firmy, a niezbędne minimum to porównanie raz w roku przynajmniej kilku ofert. Nie warto zostawiać tego na ostatnią chwilę – więcej czasu to większy komfort i szansa na dokonanie trafnego wyboru.

Fot. SXC.HU / jaz1111

Ogólne Drogi wyciąg papierowy

Wyciągi papierowe i elektroniczneCoraz więcej banków wprowadza opłaty za przygotowanie i wysyłkę papierowego zestawienia operacji na koncie. Głównym argumentem jest ekologia, ale można domyślić się, że chodzi przede wszystkim o pieniądze. Druk i wysyłka nawet kilku milionów wyciągów w miesiącu, to dla banków olbrzymie koszty.

(Eko)nomia

Opłaty za wyciągi papierowe wprowadziły już m.in. Eurobank (2 zł), BGŻ (5 zł), Lukas Bank (5 zł), mBank (5 zł) czy Inteligo (10 zł). Posiadacze konta Direct w ING Banku nie mogą otrzymać wyciągu pocztą, a jego wydruk w oddziale kosztuje 9 zł.

Biorąc pod uwagę, że banki prowadzą w tym momencie około 25 mln ROR-ów, to można oszacować, że wysłanie dwustronicowych wyciągów do każdego posiadacza konta oznaczałoby zużycie około 50 mln kartek papieru miesięcznie. W skali roku to 600 mln kartek czyli kilkaset drzew.

Argumenty ekologiczne są oczywiście trafne, ale jeszcze bardziej przemawiają do bankowców słupki w bilansach. Wysyłka i sporządzenie jednego wyciągu kosztuje przynajmniej 1,5 zł. Można więc szacować, że największy bank w Polsce – PKO BP wydaje na wyciągi nawet kilkadziesiąt milionów złotych rocznie.

Trudno się dziwić, że bankowcy liczą na duże oszczędności dzięki wprowadzeniu opłat za wyciąg. Wątpliwe, by liczyli na wielkie przychody z takiej usługi, a pobieranie 10 zł za wyciąg to raczej cena zaporowa, która ma zniechęcić klientów do takiej formy otrzymywania zestawienia operacji.

Nie oznacza to oczywiście, że wyciągów bezpłatnie dostać nie można. Większość banków oferuje tzw. e-wyciągi, czyli zestawienia przesyłane mailem lub udostępniane do pobrania w systemie transakcyjnym.

Korzyści także dla klienta

Korzyści z wprowadzenia e-wyciągów są także po stronie klientów. Przede wszystkim poufnym informacjom finansowym można zapewnić więcej bezpieczeństwa. Korespondencja z banków rzadko kiedy wysyłana jest listem poleconym, a to oznacza, że dostęp do niej mogą mieć także osoby postronne.

Przy tek okazji warto przypomnieć o tym, że wszystkie listy z banku, a w szczególności wyciągi powinno się niszczyć przed wyrzuceniem. Niestety złodzieje są coraz bardziej „sprytni” i niejednokrotnie decydują się nawet na przeszukiwanie śmieci, by zdobyć informacje o stanie posiadania potencjalnej ofiary.

Dodatkową zaletą e-wyciągów jest dostęp do kilku lub kilkunastu ostatnich wyciągów w internecie. Umożliwia to szybki dostęp do interesujących danych bez konieczności wertowania segregatorów. Dla tych, którzy nadal są nieprzekonani... banki przygotowały dodatkowe zachęty. Citibank w imieniu każdego klienta, który zrezygnował z papierowego sadził drzewko, a w Pekao SA można było liczyć na bezpłatny bilet wstępu do Puszczy Białowieskiej.

Policz co się opłaca

Nawet 2 zł miesięcznie pobierane za wyciąg to w skali roku 24 zł. Jeżeli opłata za wydruk sięga 5 zł, to przez rok wydamy niepotrzebnie 60 zł. Przy okazji opłat za wyciągi warto przyjrzeć się także innym opłatom pobieranym przez bank. W wyborze najtańszej oferty pomoże nasz ranking ROR-ów.

Fot. SXC.HU / mzacha

Ogólne Śniegową kulą w... kredyty

Snowball effectKredyty odnawialne – czy to na karcie czy w rachunku bieżącym spłaca się najtrudniej. Ze względu na to, że każda spłata (po odjęciu ewentualnych odsetek) może być ponownie wykorzystana, to niejednokrotnie zdarza się, że jesteśmy „na minusie” przez wiele miesięcy czy nawet lat.

Dług na karcie kredytowej należy przy tym do najwyżej oprocentowanych (w większości banków jest to około 20 proc. w skali roku), a jej nieumiejętne użytkowanie może nas wpędzić w spiralę długów. Warto zatem możliwie szybko spłacić zadłużenie, tak by móc wolne środki przeznaczać na oszczędności i inwestycje.

Śniegowa kula

Jedną z metod redukowania zadłużenia jest tzw. kredytowa kula śniegowa. Za jednego z największych zwolenników tej metody uważany jest Dave Ramsey, autor książek o oszczędzaniu i popularyzator niezależności finansowej. Największym atutem tej metody jest aspekt psychologiczny, który pozwala szybko odczuć, że pozbywamy się zadłużenia.

Osoby, które chcą zastosować kule śniegową do spłaty swoich kredytów, powinny zacząć od dokładnego spisania elementów swojego zadłużenia. Dla jasności będziemy posługiwać się przykładem Jana Kowalskiego, który posiada takie oto kredyty:

- karta kredytowa z limitem 6.000 zł (aktualne zadłużenie: 5.700 zł, spłata minimalna: 285 zł, oprocentowanie: 20 proc.),
- limit odnawialny w koncie 10.000 zł (aktualne zadłużenie: 9.300 zł, oprocentowanie: 15 proc.)
- kredyt gotówkowy z ratą 240 zł (zadłużenie do spłaty: 14.400 zł, oprocentowanie: 18 proc.)

Suma minimalnych rat dla wszystkich kredytów wynosi około 640 zł. Dodatkowo w budżecie domowym Jana Kowalskiego udało się wygospodarować 260 zł, czyli na spłatę długów może on przeznaczyć 900 zł miesięcznie.

Zasada kuli śniegowej polega na nadpłacaniu wybranego kredytu, by spłacić go możliwie najszybciej. Ze względów psychologicznych zaleca się, by w pierwszej kolejności spłacić kredyt, w którym kwota pozostała do uregulowania jest najmniejsza. W naszym przypadku będzie to karta kredytowa.

Co miesiąc na rachunek karty kredytowej powinno więc trafiać 545 zł (285 + 260) i w ten sposób kartę kredytową uda się spłacić w 12 miesięcy. Uwolnione w ten sposób środki powinny być przeznaczone na spłatę kolejnego kredytu – limitu odnawialnego w koncie. Dotychczas trafiały tam środki pokrywające tylko odsetki, ale w tym momencie spłata może wynosić już 660 zł. W 16 miesięcy także i ten kredyt uda się spłacić w całości.

Po 28 miesiącach na ostatnim kredycie pozostaje do uregulowania 7.680 zł. Oprócz dotychczasowej raty (240 zł) dokładamy do tego pozostałe wolne środki (660 zł). Łączna spłata może zatem wynosić 900 zł, a kredyt uda się spłacić w około 9 miesięcy (zamiast 32, które wynikały z harmonogramu).

Wady i zalety

Metoda kuli śniegowej ma swoich zwolenników i przeciwników. Ci pierwsi podkreślają, że spłacanie kredytów po kolei daje realne poczucie zmniejszającego się zadłużenia (pomimo wydawania na kredyty niezmiennej kwoty). Ponadto zalecają oni, by wszystkie nadwyżki przeznaczać na spłatę wybranego kredytu. W ten sposób można dodatkowo skrócić okres spłaty.

Sceptycy zwracają uwagę na to, że metoda wymaga wielu wyrzeczeń (przeznaczanie całości wolnych środków na spłaty) oraz że stosować mogą ją tylko osoby, które osiągają jakąkolwiek nadwyżkę w budżecie (by móc zacząć nadpłacanie kredytu od razu).

Dyskusyjny jest także wybór kolejności spłaty poszczególnych kredytów. O ile spłacanie najmniejszego długu da najszybszy efekt, to z ekonomicznego punktu widzenia powinno się rozpoczynać od spłaty najwyżej oprocentowanego kredytu. Zgodnie z przepisami odsetki mogą być pobierane tylko do momentu spłaty kredytu. Jeżeli zatem spłacimy go przed terminem – zaoszczędzimy na odsetkach.

Co sądzicie o tej metodzie ograniczania zadłużenia?

Fot. SXC.HU / msaluste

Ogólne Przenoszenie numeru telefonu

Przeniesienie numeruPrzeniesienie numeru to procedura prosta, która może ograniczyć się do jednej wizyty u nowego operatora. Tam należy złożyć odpowiedni wniosek oraz ewentualnie pełnomocnictwo. Nie wiążą się z tym żadne opłaty, bo zgodnie z prawem cała procedura jest bezpłatna.


Telefon komórkowy

Wniosek o przeniesienie numeru składa się na formularzu, który jest dostępny w punkcie obsługi klienta lub na stronie internetowej operatora. Dołączamy do niego także oświadczenie, którego wzór zawarty jest w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dn. 17 czerwca 2009 roku (druki dostępne także u operatora). Opcjonalnie możliwe jest podpisanie pełnomocnictwa dla nowego operatora, który w naszym imieniu rozwiąże umowę z poprzednim dostawcą.

Czas rozpatrzenia wniosku złożonego osobiście (w punkcie obsługi klienta) jest ściśle określony i nie może przekroczyć 6 godzin roboczych. Jeżeli wniosek zostanie złożony w innej formie, to czas ten wydłuża się do trzech dni roboczych.

Umowa z nowym dostawcą usług może zostać podpisana dopiero wtedy, gdy zostanie potwierdzona techniczna możliwość przeniesienia numeru (w praktyce to tylko formalność). Nowy operator rozpoczyna świadczenie usług z dniem rozwiązania poprzednio obowiązującej umowy. Na wyraźne żądanie abonenta (które można zawrzeć w oświadczeniu), przeniesienie numeru może nastąpić w ciągu jednego dnia roboczego.


Telefon stacjonarny

Podobnie jak w przypadku telefonii komórkowej także i w tym przypadku możliwe jest podpisanie pełnomocnictwa dla nowego operatora, który w naszym imieniu zakończy współpracę z dotychczasowym dostawcą. Oprócz tego składamy wniosek oraz oświadczenie (niezbędne druki otrzymamy od operatora lub znajdziemy w internecie).

Następnie otrzymamy informację czy technicznie możliwe jest dokonanie przeniesienia numeru. Podpisanie umowy nastąpi dopiero, gdy będzie wiadomo, że nowy operator może świadczyć usługę przy jednoczesnym przeniesieniu numeru.

Wniosek rozpatrywany jest w ciągu jednego dnia roboczego (jeżeli jest złożony w biurze obsługi klienta) lub w 14 dni roboczych (dla wniosku składanego przez internet czy telefon). Nowy operator rozpoczyna świadczenie usług z dniem rozwiązania poprzednio obowiązującej umowy. Na wyraźne żądanie abonenta (które można zawrzeć w oświadczeniu), przeniesienie numeru może nastąpić w ciągu 7 dni roboczych i wtedy także zaczyna obowiązywać porozumienie z nowym dostawcą usług telekomunikacyjnych.

W dniu przeniesienia numeru nowy dostawca informuje klienta o rozpoczęciu świadczenia usług oraz wysyła pisemne potwierdzenie przeniesienia numeru.


Pomoc

Ewentualne problemy można zgłaszać do Centrum Informacji Konsumenckiej przy Urzędzie Komunikacji Elektronicznej. Nr telefonu: 801 900 853 lub 22 534 91 74.

Fot. SXC.HU / mzacha

Ogólne Czynnik latte

Czynnik latte - the latte factorIstnieje wiele sposobów na oszczędzanie, których siła tkwi w prostocie i łatwości wdrożenia. Funkcjonują dziesiątki rozwiązań, które co jakiś czas będę opisywał na blogu i mam nadzieję, że część z nich uda się Wam zastosować. Wszystko po to żeby wydawać mniej, oszczędzać więcej i budować swoją finansową niezależność.

Autorem pojęcia „czynnik latte” (z ang. „the latte factor”) jest pochodzący z USA autor książek o tematyce finansowej David Bach. Jak można się domyślić kawa latte ma w tym przypadku znaczenie czysto symboliczne, a sposób na oszczędzanie nie wynika z tajemniczej receptury przygotowania tego napoju.

Pomysł narodził się dzięki rosnącej popularności kawy, którą już chyba w każdym zakątku świata można kupić w papierowym kubeczku i wypić w drodze do pracy czy szkoły. Fenomen tego zjawiska jest tym większy, że ceny w kawiarniach typu Starbucks są – mówiąc delikatnie – dosyć wysokie. Marketing i dobry PR działają, co najłatwiej stwierdzić widząc tłum ludzi stojących w kolejce, by za dużą kawę zapłacić 13-15 zł.

Jeżeli dokupimy kawałek ciasta czy kanapkę, to rachunek zwiększa się do 30 zł. W ten sposób wypływają z naszego portfela dziesiątki złotych, ale wiele osób nie przykłada do tego szczególnej wagi. To właśnie spowodowało, że powstał „czynnik latte”. W ten sposób David Bach określił codzienne wydatki, które jednorazowo są stosunkowo niewielkie, ale po ich zsumowaniu (np. w skali miesiąca) dają już bardzo konkretną kwotę.

Co ważne dotyczy to rzeczy, które mogą być w prosty sposób zastąpiony, a zamiennik jest tańszy lub nawet darmowy. Łatwo policzyć, że codzienny wydatek na kawę w wysokości 14 zł, to przez miesiąc około 300 zł (licząc tylko dni robocze). W skali roku jest to już przeszło 3.600 zł. Robiąc kawę w domu możemy zaoszczędzić zdecydowana część tej kwoty.

Osoby, które nie piją kawy oszczędności mogą znaleźć na wielu innych polach. Najczęściej wymieniane (i stosowane) to prasa, taksówki, papierosy, fast food'y czy woda mineralna w małych butelkach. Zastanawiałem się czy podawać ten ostatni przykład, ale z drugiej strony mała półlitrowa butelka wody mineralnej kosztuje około 1,5 zł, a opakowanie o trzykrotnie wyższej pojemności – 2 zł. Oznacza to, że w mniejszym opakowaniu litr wody kosztuje 3 zł, a w większym 1,33 zł. Czyli ponad dwa razy taniej!

Jeżeli nadal nie przychodzą Wam do głowy żadne przykłady wydatków spełniających kryteria „czynnika latte”, to warto zajrzeć do Kontomierza i dokładnie prześledzić swoje wydatki. Dzięki kategoryzacji i zakładce „trendy” można łatwo zorientować się w której kategorii drzemią największe potencjalne oszczędności. Jeżeli notujecie wszystkie wydatki gotówkowe, to znalezienie właściwej pozycji nie powinno być problemem.

Co myślicie o „czynniku latte”? Jaki wydatek pójdzie pod nóż w Waszym przypadku? Zapraszam do dyskusji.

Fot. SXC.HU / jaylopez

Ogólne Klimatyzacja w domu

Klimatyzacja w domuUpalny lipiec spowodował, że w naszych domach wzrosła liczba klimatyzatorów. Chociaż od kilku dni temperatury są znacząco niższe, to jednak – zgodnie z prognozami – już za kilka dni powinno być cieplej. Jakie koszty wiążą się z zakupem, instalacją i użytkowaniem domowego klimatyzatora? I jak wybrać odpowiednie urządzenie?

Wybór urządzenia

Jeden klimatyzator nie schłodzi całego mieszkania, ale zazwyczaj zależy nam tylko na jednym czy dwóch pokojach. Szacuje się, że do schłodzenia pomieszczenia o powierzchni 12 mkw. potrzebować będziemy klimatyzatora o mocy chłodniczej 1.400W.

Do wyboru mamy urządzenia stacjonarne oraz przenośne (mobilne). Zaletą urządzeń przenośnych jest ich niższa cena oraz brak kosztów montażu. Trzeba się jednak liczyć z mniejszą wydajnością i pewnymi niedogodnościami (np. duża średnica rury odprowadzającej ciepłe powietrze). Warto skonsultować się w tej sprawie ze specjalistą, który pomoże dobrać najlepsze rozwiązanie.

Pamiętajmy, że zakup klimatyzatorów w czasie największych upałów wiąże się zazwyczaj z większymi kosztami. Sprzedawcy wiedzą, że wysokie temperatury skłaniają nas do podejmowania szybkich decyzji mających poprawić komfort naszej pracy czy wypoczynku. Cena schodzi wtedy na dalszy plan, a różnice mogą sięgać nawet 50 proc.!

Koszty początkowe

Pierwszym wydatkiem będzie zakup klimatyzatora. W wielu domów znajdują się urządzenia typu „split”, które są przeznaczone do chłodzenia pojedynczych pomieszczeń. Ich główne zalety to cicha praca oraz łatwość montażu. Składają się z dwóch części – jednostki wewnętrznej (zamontowanej w pomieszczeniu) i zewnętrznej (zamontowanej na elewacji, dachu czy balkonie).

Urządzenia tego typu kupimy już za 800-900 zł, ale ich ceny mogą sięgać nawet kilkunastu tysięcy. Cena zależy od konkretnego producenta, a wpływ na nią mają różne parametry (moc chłodnicza, energochłonność, marka, wygląd itd.). Warto zwrócić uwagę szczególnie na klasę energetyczną – zależą od niej przyszłe rachunki za prąd. Generalnie im wyższa cena urządzenia tym niższe rachunki za prąd.

Dodatkowym kosztem będzie instalacja i rozruch klimatyzacji. Na rynku funkcjonuje wiele firm, które zajmują się instalowaniem klimatyzatorów „od A do Z”. Na całą operację składa się montaż i połączenie jednostek wewnętrznej i zewnętrznej, podłączenie zasilania i finalny rozruch. Koszt może sięgać nawet 1.000 – 1.500 zł.

Koszty energii elektrycznej

Oprócz konserwacji i ewentualnych napraw, koszty eksploatacji to przede wszystkim rachunki za prąd. Obliczmy więc szacunkowy koszt zużycia energii elektrycznej dla klimatyzatora, który pracuje pięć godzin dziennie. W tym celu potrzebujemy dwóch informacji: ceny kilowatogodziny oraz poboru mocy naszego klimatyzatora.

Przyjmijmy, że cena kWh to 45 groszy, a pobór mocy klimatyzatora to 0,95 kW. Mnożymy zatem 0,95 kW x 5 godzin i otrzymujemy 4,75. Po przemnożeniu tej wartości przez cenę kilowatogodziny otrzymujemy 2,14 zł. I taki będzie dzienny koszt zużytej energii przy założeniu, że klimatyzator pracuje przez pięć godzin.

Miesięczny koszt prądu to około 65 zł, ale tylko przy założeniu, że urządzenie jest włączane codziennie. Nawet w bardzo ciepłym lipcu zdarzały się chłodniejsze dni, a zatem koszty powinny być nawet nieco niższe. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w Polsce klimatyzacji używa się przez 2-3 miesiące w roku, a zatem rocznie nasze rachunki zwiększą się o około 200 zł.

Inne koszty eksploatacji

Dodatkowe koszty będą związane z przeglądami konserwacyjnymi. W wielu przypadkach trzeba ich dokonywać dwa razy do roku, pod rygorem utraty gwarancji. W trakcie przeglądu sprawdzone zostaną wszystkie elementy, a dodatkowo możemy liczyć na  profesjonalne czyszczenie wszystkich elementów i ew. usuwanie grzybów czy pleśni.

Koszt standardowego przeglądu to 100-200 zł, ale może się on zwiększyć jeżeli niezbędne będą dodatkowe naprawy. Okresowe czyszczenie klimatyzacji jest bardzo ważne. Rozwijające się grzyby i pleśnie mogą prowadzić do alergii i innych groźnych chorób. Oprócz standardowych przeglądów należy bezwzględnie reagować, gdy z systemu klimatyzacyjnego wydobywa się nieprzyjemny zapach.

Aby dodatkowym kosztem eksploatacji nie były wizyty u lekarza, trzeba także pamiętać, by nie ustawiać zbyt niskiej temperatury. Eksperci zalecają, by była ona około 5-6 stopni niższa od temperatury na zewnątrz.

Fot. SXC.HU / mzacha

Ogólne Jak zmienić sprzedawcę prądu?

Zmiana dostawcy prąduOd początku lipca trwa kampania promująca możliwość wyboru dostawcy energii elektrycznej pod hasłem „prąd to też towar”. Chociaż takie prawo mamy od trzech lat, to wciąż niewiele Polaków z niego korzysta.
 
Badania, które przeprowadził Urząd Regulacji Energetycznej wskazują, że 89 proc. Polaków w ogóle nie wie o możliwości zmiany aktualnego dostawcy prądu. Małą aktywność firm, które w praktyce nie reklamują się w tym zakresie, mają zastąpić aktywne działania edukacyjne regulatora. Stanie się to szczególnie ważne, gdy na rynku energetycznym zapanuje prawdziwa konkurencja.
 
Obecnie ceny prądu dla odbiorców detalicznych w naszym kraju są regulowane, a to oznacza, że każda zmiana taryf wymaga akceptacji URE. W tym momencie ze zmiany sprzedawcy wynikają zazwyczaj niewielkie oszczędności, ale zmieni się to, gdy ceny zostaną uwolnione. Chociaż nie wiadomo jeszcze kiedy się to stanie, warto już dzisiaj poznać swoje prawa.
 
Pierwszym etapem wyboru nowego sprzedawcy prądu powinno być porównanie wszystkich dostępnych ofert. Jeżeli okaże się, że zmiana może przynieść nam oszczędności – trzeba zgłosić się do firmy, z której usług zamierzamy korzystać. Wtedy dowiemy się także czy nie ma żadnych technicznych przeszkód, by zachować ciągłość dostaw prądu.
 
Jeżeli poznamy już wszystkie szczegóły nowej oferty, możemy złożyć wypowiedzenie umowy dotychczas regulującej dostawy prądu do naszego domu czy mieszkania. Zazwyczaj jest to tzw. umowa kompleksowa, która dotyczy zarówno warunków sprzedaży jak i dystrybucji prądu.
 
Oprócz umowy z nowym sprzedawcą musimy podpisać umowę o świadczenie usług dystrybucji z operatorem systemu dystrybucyjnego. Umowa o świadczenie usług dystrybucji może zostać podpisana na czas nieokreślony i przy kolejnych zmianach sprzedawcy nie będzie już potrzebne jej ponowne zawieranie. Musimy także powiadomić operatora systemu dystrybucyjnego o zmianie sprzedawcy prądu.
 
Następne kroki to ewentualne dostosowanie liczników dla potrzeb nowej umowy (na koszt dystrybutora) i odczytanie stanu liczników, by dokonać rozliczenia końcowego z dotychczasowym sprzedawcą. W tym miejscu cała procedura się kończy i możemy już korzystać z usług nowego i tańszego sprzedawcy.
 
Możliwe jest  także – wzorem operatorów telekomunikacyjnych – udzielenie nowemu sprzedawcy pełnomocnictwa. Ten w naszym imieniu załatwi wszystkie formalności, a nasz udział w całym procesie ograniczy się do złożenia kilku podpisów.
 
Chociaż usługa zmiany sprzedawcy prądu jest jeszcze mało popularna, to warto przeanalizować wszystkie dostępne oferty. To szansa na zmniejszenie rachunków za prąd, które możemy ograniczyć także dzięki wymianie sprzętów z niską klasą energetyczną czy całkowitym wyłączeniu urządzeń działających w trybie stand by.
 
Fot. SXC.HU / eluterius
Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies