Filtrowanie wszystkich postów po tagu "spłata kredytów." Wyczyść filtr

Spis majątku. Liczymy osobistą wartość netto

Niedawno na blogu opisywaliśmy wyniki badań, z których wynika, że majątek przeciętnego Polaka to 60 tysięcy złotych. Można się zastanawiać, czy to dużo czy mało – ale nie to jest w tym wszystkim najważniejsze.

Najważniejsze jest to, by znać wartość swojego majątku – a mówiąc dokładniej: znać swoją wartość netto.

Czym jest majątek rozumiany jako osobista wartość netto?

Twoja wartość netto = Twoje aktywa + Twoje pasywa – Twoje zobowiązania finansowe

Warto raz na pół roku lub raz na rok poświęcić godzinę lub dwie i zabrać się za podstawianie wartości po prawej stronie powyższego równania.  Dlaczego jest to istotne? Z kilku powodów.

1. Regularne śledzenie własnej wartości netto daje wiedzę o tym, czy nasz majątek powiększa się czy kurczy.

A to nie jest zawsze takie oczywiste na pierwszy rzut oka. W naszym domu może przybywać coraz to nowych, drogich urządzeń, mogliśmy kupić nowy samochód, mogliśmy kupić większy telewizor… pozornie nasz majątek rośnie. Ale jeżeli te wszystkie zakupy były finansowane kredytami (obciążonymi prowizjami i odsetkami), to po stronie „winien” mamy więcej niż po stronie „ma”. Fizycznych składników majątku przybyło, ale kalkulator mówi, że nasza wartość netto w istocie zmniejszyła się.

2. Znajomość wielkości majątku to – oprócz miesięcznego budżetu – jeden z podstawowych składników wiedzy o osobistych finansach.

Miesięczny budżet daje nam informacje w skali mikro – ile w danym miesiącu zarobiliśmy, ile wydaliśmy, a ile przeznaczyliśmy na oszczędności. Ważne, by w tej skali mikro się nie zamykać, tylko mieć też oczy otwarte na szerszy obraz.

Ten szerszy obraz to właśnie spis wszystkich składników majątku i zobowiązań.

Zapisz i podsumuj wszystkie swoje oszczędności: „osad” na ROR, pieniądze na kontach oszczędnościowych, lokaty, środki odłożone na czarną godzinę.

To samo zrób z inwestycjami: akcjami na giełdzie, udziałami w funduszach inwestycyjnych, programami systematycznego oszczędzania, produktami strukturyzowanymi i wszystkimi innymi produktami inwestycyjnymi.

Następnie przejdź do majątku „stałego”, tego którego upłynnienie zajmie więcej czasu i wysiłku niż zwykłe anulowanie lokaty. Zapisz wartość swojego mieszkania, samochodu i innych sprzętów i urządzeń, które w razie czego mógłbyś sprzedać (np. takich, które nadawałyby się do wystawienia na Allegro, gdybyś nagle potrzebował na tyle dużej gotówki, że „płynniejsze” składniki majątku by na to nie starczyły).

Na koniec zapisz wszystkie swoje zobowiązania finansowe: długi, kredyty, pożyczki, zadłużenie w kartach kredytowych, debet w koncie itp.

To właśnie jest ta skala makro, która nas interesuje.

3. Taki spis majątku to informacja o własnej elastyczności finansowej.

W przypadku różnych trudnych sytuacji życiowych dochodzi czasem do tego, że aby im zaradzić trzeba zacząć upłynniać własny majątek. Raz skończy się na uszczupleniu funduszu bezpieczeństwa, a innym razem trzeba zajrzeć głębiej.

W kryzysowych sytuacjach w pierwszej kolejności będziesz sięgał po fundusz bezpieczeństwa. To te pieniądze, które mają być Twoim buforem i zabezpieczeniem przed nagłymi, niespodziewanymi wydatkami.

Jeżeli to za mało, to swoją uwagę trzeba zwrócić w kierunku oszczędności. Wycofanie środków z kont oszczędnościowych jest proste i wymaga zaledwie kilku kliknięć. Zazwyczaj nic też nie kosztuje. Zerwanie lokat to też czynność łatwa, ale tu już najczęściej tracimy wypracowane odsetki.

Jeśli i to nie pomoże, to czas zacząć likwidować inwestycje. I tu już zaczynają się trudności. Nasza kryzysowa sytuacja może wymusić na nas sprzedaż akcji czy jednostek funduszy w niekorzystnym momencie, np. w dołku. Rezygnacja z niektórych produktów inwestycyjnych (np. planów systematycznego oszczędzania) może wydawać się w ogóle nieopłacalna ze względu na utratę zysków i dodatkowe opłaty za wcześniejsze wycofanie środków.

Na koniec zostają rzeczy, które upłynnić najtrudniej. Ale może zdarzyć się i tak, że niestety nasz osobisty kryzys finansowy wymusi na nas sprzedaż samochodu czy mieszkania.

Zapisanie i podsumowanie sobie wszystkich składników majątku jest o tyle ważne, że wiemy jak „silny” i elastyczny jest nasz budżet, z jakimi nagłymi wydatkami sobie poradzi i gdzie znajdują się kolejne granice bezpieczeństwa.

Jest to też cenna wiedza o proporcjach składników naszego majątku. Taki spis może być pretekstem do zadania sobie pytań takich jak:

  • czy wystarczająco bezpiecznie czuję się z tym, że większość środków mam zablokowane w inwestycjach, zaś niewiele trzymam na lokatach i kontach?
  • czy nie jestem zbyt zachowawczy i nie trzymam za dużej części środków w bezpiecznych, ale mało zyskownych produktach finansowych?
  • czy mój fundusz bezpieczeństwa jest odpowiedniej wielkości?

Taką wiedzę warto sobie uaktualniać co jakiś czas.

Fot. Flickr / 401(K) 2013

Na naszym blogu często piszemy o oszczędzaniu, polecamy najlepsze lokaty i konta do trzymania własnych oszczędności.

Ale w zarządzaniu domowymi finansami jest jeszcze druga strona medalu – długi.

Spłata długów to duże wyzwanie. Ale jednocześnie jest też to jedna z najlepszych okazji do tego, by wyciągnąć swoje finanse domowe na prostą. Jeżeli masz dług w karcie kredytowej oprocentowany na 16% w skali roku, to nie ma sensu rozglądać się w tym samym czasie za lokatami, które dziś oferują zysk w okolicach 3-4%. Spłata karty to w tym momencie gwarantowany „zysk” na bardzo wysokim poziomie.

Dług zaciągnąć jest bardzo łatwo. Banki robią bardzo wiele, by ułatwić nam zadłużanie się – nie mówiąc już o różnych firmach pożyczkowych. Problem zaczyna się, gdy miesięczne raty trzeba jakoś uwzględnić w domowym budżecie. I ten problem może trwać wiele miesięcy lub nawet lat. Co więcej, można bez większych trudności wpaść w permanentny stan życia na kredyt: ledwo spłacimy raty za telewizor, to już bierzemy kredyt na wakacje.

W ten sposób różne raty kredytowe stają się stałym elementem domowego budżetu.

Oczywiście, nie zawsze jest to złe zjawisko. Kredyty hipoteczne to teoretycznie najtańsza forma zadłużenia dostępna na rynku i bardzo często jedyny sposób na zakup mieszkania. To kredyt, z którym nie trzeba zaciekle walczyć. Podobne _prawdziwe_ raty 0% - jeżeli mamy możliwość bezkosztowego rozłożenia płatności w czasie, to jak najbardziej warto z niej korzystać.

Co innego, gdy mowa o wszelkich pożyczkach, kredytach konsumpcyjnych i zadłużeniu w karcie kredytowej. Te należy zwalczać z całą mocą. Zatem, jeżeli chcesz ogarnąć swoje domowe finanse, to powinieneś zacząć właśnie od pozbycia się tego typu zadłużenia.

Dwie rzeczy, o których dobrze pamiętać na początek:

  1. musisz zacząć już teraz – teoretyzowanie i odkładanie działania na później w niczym nie pomoże
  2. spłata długów zaczyna się od tego, że nie bierzesz już żadnych nowych kredytów – koniec z wydawaniem pożyczonych pieniędzy

Mając z tyłu głowy postanowienie o zaprzestaniu brania jakichkolwiek nowych kredytów, zabieramy się za te dotychczasowe. Niewykluczone, że Twój portfel „cierpi” na kilka różnych długów. Jak się za nie zabrać, by było to najbardziej skuteczne? Spłacać wszystkie równomiernie, czy zacząć od jakiegoś kolejnego?

W pierwszej kolejności chcemy oddalić ryzyko „utraty dachu nad głową” i pozbawienia nas rzeczy, które są niezbędne do normalnego funkcjonowania. Chcemy też uniknąć kłopotów związanych z wpisem na czarną listę dłużników.

Najwyższy priorytet powinny mieć zatem płatności, które są już przeterminowane (lub im do tego bardzo blisko). Czyli na przykład zaległe rachunki za prąd, czynsz do spółdzielni (zaległe płatności to też w pewnym sensie forma kredytowania się), czy zaległe raty kredytu hipotecznego.

Następny krok, to wyrugowanie wszelkich długów, które mamy za sprawą firm pożyczkowych. Czyli wszystkich „chwilówek”. To najdroższa forma kredytu, wielokrotnie bardziej kosztowna niż kredyt zaciągany w banku. Parabanki i firmy pożyczkowe obudowują swoje „kredyty” dodatkowymi opłatami w taki sposób, że realne koszty takiej pożyczki mogą sięgać nawet kilkuset procent rocznie!

Od zadłużenia rosnącego w tak zastraszającym tempie chcemy uwolnić się jak najszybciej. Zatem, gdy już pogasimy pożary związane z zaległymi płatnościami, na celownik powinny pójść właśnie „chwilówki”.

W tym momencie powinniśmy zostać już z długami, które ani nie są szczególnie pilne, ani ich oprocentowanie nie jest kosmiczne. Czyli w najpopularniejszym przypadku będą to różne zakupy ratalne, kredyty konsumpcyjne i zadłużenie w karcie kredytowej.

Oprocentowanie jest rozsądne (choć i tak wysokie), szczególnej presji czasowej też nie ma – mamy więc dowolność. Jak się zabrać za spłatę tej części zadłużenia? Zacząć od najdroższego kredyty, od największego, czy jeszcze jakoś inaczej?

Na tym etapie bardzo dobrze sprawdzi się metoda kuli śniegowej, o której pisaliśmy dawno, dawno temu.

Zasada kuli śniegowej polega na nadpłacaniu wybranego kredytu, by spłacić go możliwie najszybciej. Zaleca się, by w pierwszej kolejności spłacić kredyt, w którym kwota pozostała do uregulowania jest najmniejsza. Dlaczego?

Bo w zarządzaniu domowymi finansami emocje są równie ważne jak matematyka.

Matematyka podpowiadałaby, że najkorzystniej zacząć od kredytu, którego koszty są największe. I faktycznie – liczb nie oszukasz – w ten sposób mamy szansę zaoszczędzić najwięcej.

Tyle, że w grę wchodzą jeszcze emocje. A jak jesteśmy przy długach, to tych emocji może być bardzo dużo i wiele z nich może mieć negatywny charakter. Brak wiary w sukces, zniechęcenie, zmęczenie (spłata długów to wszak duży wysiłek!), zły nastrój, utrata motywacji – to, i wiele innych, odciąga nas od konsekwentnego trwania przy naszym anty-kredytowym postanowieniu. Trzeba to jakoś zrównoważyć i położyć na szali coś pozytywnego.

Tym czymś, może być sukces w walce z długami. A jak najszybciej taki sukces osiągnąć? – spłacając do końca pierwszy dług, ten najmniejszy. To daje solidnego, motywacyjnego kopa.

Gdy już tego dokonamy, kierujemy nasze siły na kolejny kredyt – znów zaczynamy od najmniejszego z tych, które nam pozostały. I tak dalej, aż do momentu, gdy spłacimy ostatni kredyt.

Tak właśnie działa metoda kuli śniegowej.

Fot. Flickr / ff137

Ogólne Śniegową kulą w... kredyty

Snowball effectKredyty odnawialne – czy to na karcie czy w rachunku bieżącym spłaca się najtrudniej. Ze względu na to, że każda spłata (po odjęciu ewentualnych odsetek) może być ponownie wykorzystana, to niejednokrotnie zdarza się, że jesteśmy „na minusie” przez wiele miesięcy czy nawet lat.

Dług na karcie kredytowej należy przy tym do najwyżej oprocentowanych (w większości banków jest to około 20 proc. w skali roku), a jej nieumiejętne użytkowanie może nas wpędzić w spiralę długów. Warto zatem możliwie szybko spłacić zadłużenie, tak by móc wolne środki przeznaczać na oszczędności i inwestycje.

Śniegowa kula

Jedną z metod redukowania zadłużenia jest tzw. kredytowa kula śniegowa. Za jednego z największych zwolenników tej metody uważany jest Dave Ramsey, autor książek o oszczędzaniu i popularyzator niezależności finansowej. Największym atutem tej metody jest aspekt psychologiczny, który pozwala szybko odczuć, że pozbywamy się zadłużenia.

Osoby, które chcą zastosować kule śniegową do spłaty swoich kredytów, powinny zacząć od dokładnego spisania elementów swojego zadłużenia. Dla jasności będziemy posługiwać się przykładem Jana Kowalskiego, który posiada takie oto kredyty:

- karta kredytowa z limitem 6.000 zł (aktualne zadłużenie: 5.700 zł, spłata minimalna: 285 zł, oprocentowanie: 20 proc.),
- limit odnawialny w koncie 10.000 zł (aktualne zadłużenie: 9.300 zł, oprocentowanie: 15 proc.)
- kredyt gotówkowy z ratą 240 zł (zadłużenie do spłaty: 14.400 zł, oprocentowanie: 18 proc.)

Suma minimalnych rat dla wszystkich kredytów wynosi około 640 zł. Dodatkowo w budżecie domowym Jana Kowalskiego udało się wygospodarować 260 zł, czyli na spłatę długów może on przeznaczyć 900 zł miesięcznie.

Zasada kuli śniegowej polega na nadpłacaniu wybranego kredytu, by spłacić go możliwie najszybciej. Ze względów psychologicznych zaleca się, by w pierwszej kolejności spłacić kredyt, w którym kwota pozostała do uregulowania jest najmniejsza. W naszym przypadku będzie to karta kredytowa.

Co miesiąc na rachunek karty kredytowej powinno więc trafiać 545 zł (285 + 260) i w ten sposób kartę kredytową uda się spłacić w 12 miesięcy. Uwolnione w ten sposób środki powinny być przeznaczone na spłatę kolejnego kredytu – limitu odnawialnego w koncie. Dotychczas trafiały tam środki pokrywające tylko odsetki, ale w tym momencie spłata może wynosić już 660 zł. W 16 miesięcy także i ten kredyt uda się spłacić w całości.

Po 28 miesiącach na ostatnim kredycie pozostaje do uregulowania 7.680 zł. Oprócz dotychczasowej raty (240 zł) dokładamy do tego pozostałe wolne środki (660 zł). Łączna spłata może zatem wynosić 900 zł, a kredyt uda się spłacić w około 9 miesięcy (zamiast 32, które wynikały z harmonogramu).

Wady i zalety

Metoda kuli śniegowej ma swoich zwolenników i przeciwników. Ci pierwsi podkreślają, że spłacanie kredytów po kolei daje realne poczucie zmniejszającego się zadłużenia (pomimo wydawania na kredyty niezmiennej kwoty). Ponadto zalecają oni, by wszystkie nadwyżki przeznaczać na spłatę wybranego kredytu. W ten sposób można dodatkowo skrócić okres spłaty.

Sceptycy zwracają uwagę na to, że metoda wymaga wielu wyrzeczeń (przeznaczanie całości wolnych środków na spłaty) oraz że stosować mogą ją tylko osoby, które osiągają jakąkolwiek nadwyżkę w budżecie (by móc zacząć nadpłacanie kredytu od razu).

Dyskusyjny jest także wybór kolejności spłaty poszczególnych kredytów. O ile spłacanie najmniejszego długu da najszybszy efekt, to z ekonomicznego punktu widzenia powinno się rozpoczynać od spłaty najwyżej oprocentowanego kredytu. Zgodnie z przepisami odsetki mogą być pobierane tylko do momentu spłaty kredytu. Jeżeli zatem spłacimy go przed terminem – zaoszczędzimy na odsetkach.

Co sądzicie o tej metodzie ograniczania zadłużenia?

Fot. SXC.HU / msaluste

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies