Filtrowanie wszystkich postów po tagu "waszym zdaniem." Wyczyść filtr

Nowy Rok zbliża się wielkimi krokami – a wraz z nim okres noworocznych postanowień. Wprawdzie nie jesteśmy największymi fanami odkładania pracy nad własnymi finansami na później (przysłowiowe „jutro”, „od poniedziałku”, czy – tak jak teraz – „od nowego roku), ale jednocześnie musimy przyznać, że takie symbole też mają swoją moc.

Jeśli więc czyimś postanowieniem noworocznym będzie lepsze zarządzanie własnymi finansami, to taka osoba będzie potrzebować kilku dobrych rad na start. I mamy nadzieję, że znajdzie je na blogu Kontomierza – i że nam w tym pomożecie :)

Mamy więc pytanie do Was: jeśli mielibyście dać komuś tylko jedną radę na to, jak lepiej zarządzać własnymi finansami, jak skutecznie oszczędzać i budować bezpieczeństwo finansowe – to co to byłaby za rada?

Może to coś, co pomogło Wam w Waszej drodze do zdrowych finansów? Albo coś, czego żałujecie, że nie dowiedzieliście się 5 czy 10 lat temu? Coś co zmieniłoby Wasze podejście do finansów na lepsze?

A może coś, co po prostu łatwo wprowadzić w życie od zaraz – tak aby pierwszy sukces zaliczyć już niedługo po Nowym Roku?

Jakiekolwiek nie byłoby Wasze podejście, czekamy na Wasze rady. Mamy nadzieję, że wspólnie stworzymy całkiem pokaźny zasób finansowych porad i wskazówek na nadchodzący rok!

Oto kilka przykładów na dobry początek

Przestań jeść na mieście – Twoje wydatki na jedzenie wówczas na pewno spadną. Częste jedzenie w restauracjach zamiast w domu potrafi pochłaniać całkiem sporą część domowego budżetu. Jeżeli szukasz oszczędności, to tę kategorię warto wziąć na celownik jako jedną z pierwszych.

Zacznij jak najwcześniej. Jeżeli dopiero wchodzisz na rynek pracy i zaczynasz zarabiać swoje pierwsze pieniądze, to myśl o emeryturze czy innych odległych celach finansowych może wydawać się abstrakcyjna. Oszczędzanie na przyszłość to jednak nie jest coś, co warto byłoby odkładać na… przyszłość. Lepiej zacząć jak najwcześniej, nawet jeśli pierwsze kwoty wydają się małe. Procent składany przez lata zrobi swoje.

Kupuj to, czego potrzebujesz. Jeśli oszczędzasz, to swoje wydatki powinieneś ograniczyć do rzeczy niezbędnych. Zachcianki i przyjemności można przyciąć do niezbędnego minimum. Warto też pamiętać o tym, że nie każda rzecz, która wydaje się potrzebna na pierwszy rzut oka, rzeczywiście taka jest. Istotą wszelkich marketingowych działań jest przecież właśnie przekonanie nas, że szczególnie potrzebujemy danego produktu. Nad każdym zakupem (a szczególnie nad większymi zakupami – od kilkuset złotych w górę) powinniśmy się jednak zastanowić i starannie rozważyć wszystkie za i przeciw i jak dany przedmiot czy usługa wpisują się w nasze życie. Czasem najlepszym rozwiązaniem będzie odstąpienie od zakupu lub odłożenie tej decyzji w czasie.

Jeżeli idziesz na zakupy, to zawsze wcześniej  sporządź listę. I trzymaj się jej! Uodporni to Cię na wszelkie pokusy, „promocje” i „okazje”. Okazje do wydawania pieniędzy.

No i nieśmiertelne wydawaj mniej niż zarabiasz. Złota reguła, dzięki której możliwe jest generowanie oszczędności.

Tymi pięcioma pozycjami na pewno nie wyczerpaliśmy listy przydatnych porad finansowych. Na pewno macie swoje rady i ulubione sposoby na oszczędzanie pieniędzy i zarządzanie domowym budżetem. Koniecznie podzielcie się nimi w komentarzach. Dzięki!

Fot. Flickr / hellojenuine

Ogólne Waszym zdaniem: Czym jest dla Was bezpieczeństwo finansowe?

  • 31 sierpnia 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 8 comments

Często piszemy tu o tym, że osiągnięcie bezpieczeństwa finansowego to jeden z najważniejszych celów przy układaniu i planowaniu swoich finansów. 

W drodze do osiągnięcia takiego poczucia bezpieczeństwa finansowego zachęcamy do odkładania oszczędności, do budowania odpowiedniego funduszu awaryjnego i jednocześnie przestrzegamy przed inwestowaniem w ryzykowne instrumenty finansowe przed zrobieniem porządku w swoim domowym budżecie.

Tylko czym właściwie jest to bezpieczeństwo finansowe?

  • Brakiem kredytów i długotrwałych zobowiązań?
  • A może tylko małym udziałem rat kredytów w sumie miesięcznych wydatków?
  • Funduszem bezpieczeństwa? Jak dużym – w wysokości wydatków na jeden miesiąc, na trzy, na pół roku, a może na dłużej?
  • Odpowiednią wysokością miesięcznych zarobków?
  • Sumą oszczędności i zainwestowanych środków?
  • Budżet domowy, który się po prostu spina i nie jest powodem do stresu, że „nie starczy do pierwszego”?
  • Zabezpieczeniem finansowym dla rodziny w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń, np. poprzez ubezpieczenie na życie?
  • A może coś jeszcze innego?

Przypuszczamy, że co człowiek to inna definicja. I że każdy ma na myśli inne kwoty, gdy mowa o sumie oszczędności, która daje to poczucie bezpieczeństwa.

Chcemy lepiej zrozumieć Wasze potrzeby i Wasze wartości, którymi kierujecie się zarządzając swoimi domowymi budżetami. Dlatego dzisiaj pytamy Was – czym jest dla Was bezpieczeństwo finansowe? Jaka definicja jest Wam najbliższa?

Dajcie znać w komentarzach! Jeżeli macie ochotę, to poniżej możecie anonimowo podać także mniej-lub-bardziej przybliżone kwoty, którymi operujecie, gdy myślicie o bezpieczeństwie finansowym. Albo, gdy mowa o funduszu bezpieczeństwa, liczbę miesięcy na które środki z takiego funduszu powinny wystarczyć.

Zapraszamy do dyskusji! 

Fot. Flickr / One Way Stock

Ogólne Waszym zdaniem: czy opłaca się korzystać z promocji bankowych?

  • 16 września 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comments

Bankowi marketerzy co chwila wymyślają nowe promocyjne oferty, mające na celu „przyprowadzenie” do banku jak największej liczby klientów. Na takich ofertach teoretycznie zyskują wszystkie strony – bank zyskuje nowego klienta, a klient dostaje korzystniejsze warunki niż w standardowej ofercie.

Oczywiście nie dotyczy to takich promocji jak „weź kredyt i wygraj samochód” – w takich konkursach jest jeden wygrany i jest to bank. A my korzystając z takich ofert możemy wyrządzić tylko krzywdę swojemu portfelowi.

Ale są też okazje, na których my możemy wprost zyskać. Dotyczą one przede wszystkim lokat i kont ROR. Tu za spełnienie kilku wydawałoby się niezbyt wyśrubowanych warunków możemy zasilić swój portfel całkiem istotnymi kwotami.

Warto przyjrzeć się im bliżej i odpowiedzieć sobie na pytanie czy to się nam na pewno opłaca.

Lokaty

Większość promocji związanych z lokatami opiera się na podobnym schemacie: bank zaoferuje Ci promocyjne oprocentowanie, wyższe niż rynkowy standard, ale pod warunkiem, że jesteś dla tego banku nowym klientem – i nigdy wcześniej nie korzystałeś z jego usług.

Plusy

  • oprocentowanie wyższe niż dla stałych klientów danego banku, często istotnie wyższe niż rynkowy standard; w dzisiejszych warunkach takie promocyjne oprocentowanie to około 5-5,5% brutto w skali roku
  • zdarzają się oferty, w których oprócz oprocentowania bank wypłaca też dodatkową premię za założenie lokaty (np. 50 zł)

Minusy

  • nie skorzystamy z tej promocji, jeżeli już wcześniej mieliśmy jakieś produkty finansowe w danym banku
  • wybierając tę ofertę nie będziemy mogli skorzystać już potem z żadnych innych promocji tego banku skierowanych do "nowych klientów"
  • w zamian za promocyjne oprocentowanie zostawiamy w banku swoje dane – w najbliższym czasie możemy spodziewać się telefonów od telemarketerów, którzy będą namawiać nas na skorzystanie z innych produktów banku
  • promocyjne lokaty często mają swoje ograniczenia – najczęściej spotykanym jest górne ograniczenie kwoty, którą możemy wpłacić na lokatę (np. 5000 zł lub 10000 zł)
  • to najczęściej lokaty krótkoterminowe – na dwa lub trzy miesiące – więc nie możemy liczyć na podobne zyski w dłuższym terminie

Konta bankowe

Często możemy trafić też na promocje, w których bank wypłaci nam premię za samo założenie konta. Takie oferty możemy znaleźć na stronach banków a także na serwisach typu Groupon. Kwota premii to najczęściej coś w okolicach 50-100 zł.

Plusy

  • dodatkowa gotówka w portfelu w formie premii
  • zdarzają się też oferty, gdzie bank do standardowego ROR dodaje konto oszczędnościowe z promocyjnym oprocentowaniem

Minusy

  • oferta najprawdopodobniej będzie skonstruowana tak, aby „zmusić” klienta do uczynienia danego konta jego głównym
  • najczęściej spotykane wymagania to: konieczność stałych, comiesięcznych wpływów w ustalonej wysokości (dodatkowo, bank może zażyczyć sobie, by były to wpływy od pracodawcy z tytułu wynagrodzenia, więc odpadają przelewy między własnymi kontami), wyrobienie ustalonego obrotu kartą dołączoną do konta, konieczność wyrobienia w miesiącu ustalonej liczby przelewów
  • jeżeli zamierzamy uczynić dane konto swoim głównym, to najprawdopodobniej będzie się to wiązało z jednorazowym, ale kłopotliwym procesem przenoszenia swoich ustawień, zdefiniowanych odbiorców i poleceń zapłaty do nowego banku
  • polowanie na tego typu promocje i regularne z nich korzystanie doprowadzi do tego, że będziemy mieli konta w bardzo wielu bankach – i przy każdym trzeba będzie pamiętać o tym, jakie wymagania należy spełnić, aby bank nie naliczył nam dodatkowych opłat

Podsumowując, banki oferują nam dodatkowe zachęty (premie, promocyjne oprocentowanie) w zamian za szereg zobowiązań (podanie swoich danych kontaktowych, zobowiązanie do miesięcznego zasilania konta ustaloną kwotą itp.).

Waszym zdaniem

Korzystaliście kiedykolwiek z takich promocji? Czy Waszym zdaniem się to opłaca, czy może minusy tych promocji przesłaniają ich plusy? Dajcie nam znać w komentarzach!

PS. W naszym rankingu lokat domyślnie znajdują się oferty promocyjne, czyli między innymi takie skierowane tylko do „nowych klientów”. Jeżeli nie chcecie korzystać z promocji i zależy Wam na ofertach na standardowych warunkach i bez dodatkowych warunków do spełnienia, to możecie wyłączyć je z rankingu zaznaczając pole „ukryj lokaty promocyjne”.

Ogólne Waszym zdaniem: czy bankowość mobilna ma sens?

  • 23 maja 2014
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Natknąłem się ostatnio na wyniki badań prowadzonych dla mBanku przez instytut Homo Homini. Raport dotyczył właśnie tego jak Polacy (posiadacze kont bankowych) korzystają z bankowości mobilnej i co sądzą o tym rozwiązaniu.

Dynamika rozwoju tego kanału komunikacji z bankiem jest stosunkowo szybka. W 2011 roku jedynie 3,5% klientów banków korzystało z tego rozwiązania. Dziś jest to już nieco ponad 11%. Nadal nie jest to szeroka grupa odbiorców, ale coraz częściej widać sygnały, że bankom zależy na rozwijaniu tego segmentu. Najlepszym przykładem jest choćby nowa aplikacja mobilna mBanku, która daje możliwość wykonania „w biegu” całkiem wielu różnych operacji bankowych.

Co więcej, sami klienci banków widzą perspektywy przed „bankowością w smartfonie”. Ponad połowa badanych (55%) uważa, że w przyszłości to właśnie bankowość mobilna będzie głównym kanałem kontaktu z dostawcą usług finansowych.

Jak użytkownicy korzystają z bankowości mobilnej? Tu raczej nie ma zaskoczeń. Większość  (80%) sprawdza w ten sposób stan swojego konta. 71% robi przelewy zdefiniowane, a dwie trzecie (66%) sprawdza w smartfonie historię swoich transakcji. Stosunkowo mało osób korzysta z rozwiązań, na które postawił m.in. właśnie mBank, czyli wyszukiwanie rabatów (w mBanku – mOkazje) – 8%, czy zaciąganie kredytów (3,5%).

Tak patrzę na te wyniki i próbuję odnieść je do swoich doświadczeń. W swoim telefonie mam zainstalowane aplikacje  banków, z których usług najczęściej korzystam (Alior, mBank). Ale same aplikacje mobilne uruchamiam ekstremalnie rzadko.

Z mojej perspektywy jest to kanał kontaktu, który uważam za awaryjny – na pewno nie za główny. No a jako że takich sytuacji awaryjnych mam może z kilka w ciągu roku, to też z samych aplikacji korzystam niezwykle rzadko.

Potrafię sobie przypomnieć tylko kilka sytuacji, w których aplikacja bankowa w smartfonie naprawdę mi się przydała. Raz przed zrobieniem większych zakupów zalogowałem się do banku z telefonu, by upewnić się, że na pewno posiadam wystarczający limit w karcie kredytowej. Drugi raz, gdy musiałem zrobić pilny przelew. I trzeci raz, by wyszukać bankomaty będąc w obcym mieście.

I to chyba byłoby na tyle. Nie jest tego dużo.

A jakie są Wasze doświadczenia?

Korzystacie w ogóle z bankowości mobilnej? Jest to dla Was pełnoprawny kanał kontaktu z bankiem, czy może też korzystacie z tego rozwiązania tylko w awaryjnych sytuacjach? Jakie operacje bankowe wykonujecie najczęściej za pośrednictwem aplikacji mobilnej?

Dajcie znać w komentarzach!

Badanie dotyczące mobilności przeprowadził w kwietniu 2014 r. na zlecenie mBanku Instytut Badań Rynkowych i Społecznych Homo Homini. Badanie zrealizowano w ramach cyklu „mBank Indeks Nastrojów Konsumenckich” na reprezentatywnej grupie 1600 mieszkańców Polski deklarujących posiadanie konta bankowego. Metoda pomiaru – telefoniczne standaryzowane wywiady kwestionariuszowe wspomagane komputerowo (CATI).

Źródło: mBank.

Ogólne Waszym zdaniem: Czy darmowe konto zawsze jest najlepsze?

Kiedyś na pewno tak uważałem. Co więcej, twierdziłem nawet, że jeżeli cokolwiek płaci się bankowi za podstawowe usługi związane z kontem (prowadzenie rachunku, karta debetowa, przelewy), to się przepłaca.

Coś musiało się jednak zmienić. Teraz mam swoje główne konto w banku, który każe sobie płacić 5 zł miesięcznie za kartę debetową. I gdy znajomi pytają mnie, jakie konto bym im polecił, to tych darmowych wcale nie wymieniam w pierwszej kolejności.

Może czasy się zmieniły i coraz trudniej o porządne konto, które jednocześnie byłoby darmowe? Przecież już jakiś czas temu mBank, który przez lata kreował się na bank bez żadnych opłat (za podstawowe produkty), wprowadził opłatę za kartę (opłatę dotyczącą mniej aktywnych klientów, ale po reakcjach klientów na niektórych blogach i forach widać, że ten mit „darmowości” został jednak poważnie naruszony). A może teraz po prostu oczekuję od banków czegoś innego niż tylko niskiej ceny?

Jaki jest problem z darmowymi kontami? Coraz częściej można się przekonać, że jeżeli coś jest za darmo, to na pewno płaci się w inny sposób. Tak jak za korzystanie z darmowego Facebooka płacimy swoimi danymi, a stacjom telewizyjnym płacimy oglądając ich reklamy.

W bankach płacimy m.in. wystawiając się na cross-selling i telefony sprzedawców z kolejnymi „fantastycznymi” ofertami. Płacimy własnym czasem, czekając często po kilkanaście minut na kontakt z konsultantem na infolinii. Płacimy swoimi danymi. I wygodą, choćby musząc szukać własnego „darmowego” bankomatu po mieście, zamiast wybrać pieniądze z dowolnej maszyny. A nawet doszło już do tego, że płacimy nawet oglądając reklamy.

Oczywiście te wszystkie rzeczy robią i banki „płatne” i te „darmowe”, ale jakoś te drugie mają większą motywację by zarabiać/oszczędzać na klientach w ten sposób.

No i takie podążanie za darmowością oznacza też, że siłą rzeczy trzeba co jakiś czas zmieniać banki. Bo te dotychczas darmowe wprowadzą nowe opłaty, albo tak zmienią warunki prowadzenia konta i zwolnienia z opłat, że nie będziemy się już kwalifikować.

Naturalnie są sytuacje, w których warto powalczyć o te kilkadziesiąt czy nawet sto-kilkadziesiąt złotych rocznie, które można ugrać nie płacąc za obsługę konta. Ale to nie zawsze jest najwyższy priorytet.

A jak Wy sądzicie? Na którym miejscu na liście Waszych wymagań wobec banków jest darmowa obsługa? A ile bylibyście w stanie płacić za konto, które spełniałoby Wasze oczekiwania?

Fot. Flickr / Images_of_Money

A zwłaszcza w Polsce, bo to w końcu najbliższy nam temat.

Choć, trzeba przyznać, że na tle innych krajów Europy nasze banki trzymają się bardzo dobrze. Nie mieliśmy żadnych historii w stylu Royal Bank of Scotland czy Icesave. A największymi problemami wokół naszego sektora finansowego (i okolic) zdawały się być afera Amber Gold i odwołanie prezesa GPW w atmosferze małego skandalu.

Nikomu nie zamrażano oszczędności, nie było runu na banki, wielkich kolejek pod bankomatami i protestów pod siedzibami banków. Problemy mamy typowe, codzienne - niejasne produkty inwestycyjne, skomplikowane umowy, nisko oprocentowane depozyty. Business as usual.

Więc może nie ma się czym martwić?

Mimo sytuacji na Cyprze wciąż trzymam swoje oszczędności w bankach. Moi znajomi też. Większość z was pewnie też. Ale pomysły, które jeszcze niedawno pojawiały się w Stefie Euro, aby w imię „ratowania kraju” ściągać każdemu obywatelowi pieniądze z konta – majestacie prawa, jako kolejny podatek, stwarzają bardzo niebezpieczny precedens.

Ostatecznie stanęło „tylko” na tym, aby opodatkować tylko tych, którzy trzymają w banku więcej niż 100 tys. euro.

Ale co dalej? Jeżeli to nie pomoże, to sięgnie się do kont mniej zamożnych?

I co z kolejnymi krajami? W coraz gorszej sytuacji zdają się być Słowenia, a tuż za nią Hiszpania. Jakie pomysły na wyciąganie ich z kryzysu eurogrupa będzie miała tym razem? I kto za to zapłaci?

Mam nadzieję, że poruszenie, które wywołały pierwsze pomysły na ratowanie Cypru, sprawi że europejskie rządy przestaną myśleć w kategoriach karania obywateli za oszczędzanie i za pokładanie zaufania w bankach.

Natomiast jeżeli kolejne zagrożone kryzysem bankowym kraje zaczną rozważać takie rozwiązania, to będzie to już poważny impuls do tego, by zastanowić się jak bezpieczne są oszczędności zgromadzone na bankowych depozytach.

Bo powiedzenie „pewne jak w banku” już dawno straciło na znaczeniu.

A wy jak myślicie? Czekamy na wasze komentarze!

Fot. Flickr / Images_of_money

Ogólne Waszym zdaniem: Czy wizerunek banku ma znaczenie?

Czy liczą się opinie o banku, czy po prostu najlepsza oferta?

Wybierając najlepsze konto przyglądam się taryfom opłat i prowizji, szukam haczyków, ukrytych opłat, wypróbowuję wersję demonstracyjną serwisu transakcyjnego. Szukając lokat patrzę na oprocentowanie, czas trwania i – jeszcze do niedawna – kapitalizację.

To wszystko wpływa na moją decyzję. A co z opiniami o banku? Czy mają znaczenie w sytuacji, gdzie liczą się głównie złotówki?

Czy zmiana wizerunku PKO BP z pomocą Szymona Majewskiego przekonała Was, że to dynamiczny i nowoczesny bank?

Czy historie o poszkodowanych przez bank klientach mają wpływ na to, komu powierzacie swoje pieniądze? Na przykład ostatni przykład jednego z klientów Getinu, któremu skradziono dokumenty, a bank nie przekazał tej informacji do rejestru dokumentów zastrzeżonych. A w międzyczasie złodzieje wyłudzali kredyty i „pracowali” na negatywną historię poszkodowanego klienta w BIK i rejestrach nierzetelnych dłużników.

Winę Getinu orzekł sąd nakazując wypłatę 20 tys. zł odszkodowania.

Oczywiście, od czasu do czasu takie przypadki przewijają się przez media i blogi. Pewnie każdy bank ma coś na sumieniu – źle obsłużonego klienta, nieudzielanie pełnych informacji (lub nawet wprowadzanie w błąd, np. przez telefonicznych konsultantów), błędy systemu transakcyjnego powodujące problemy z księgowaniem transakcji (np. brak zwrotu środków z zakończonej lokaty)…

Można wymieniać długo. Część z tych historii trafia do opinii publicznej, część nie. Część żali klientów jest uzasadniona, a części sami są sobie winni – niedokładnie czytając umowy.

Ale trzeba przyznać, że akurat Getin mocno pracuje na swoją negatywną opinię.

Tylko, czy to ma znaczenie przy podejmowaniu decyzji o założeniu konta czy lokaty?

Zastanawia mnie to szczególnie w kontekście sytuacji mBanku. Z jednej strony głośna sprawa „Nabitych” (klientów, którzy kwestionują zapisy umowy kredytowej pozwalające na ustalanie oprocentowania kredytów przez Zarząd banku) i procesy zbiorowe klientów z bankiem. Z drugiej strony mBank konsekwentnie wskazywany jest jako najlepszy bank internetowy...

A czy Wy, wybierając produkty bankowe, liczycie jedynie koszty i zyski, czy może kierujecie się też opiniami o danym banku?

Fot. Flickr / 401K 

Ogólne Waszym zdaniem: Jak korzystać z kart kredytowych?

Karta kredytowa to jeden z bardziej kontrowersyjnych produktów finansowych. Dla jednych może być bardzo przydatnym narzędziem w domowym budżecie, a dla innych - pierwszym krokiem do pętli zadłużenia.

Kiedyś, gdy sam miałem długi – unikałem kart kredytowych. Priorytetem była spłata istniejącego zadłużenia, bez dokładania do tej sumy kolejnych kwot. I nawet okres bezodsetkowy mnie nie przekonywał.

Dług to dług.

A karta kredytowa – i stąd bierze się większość kontrowersji – skonstruowana jest tak, by o tym fakcie zapominać. W końcu, aż do dnia spłaty możesz bezkarnie płacić pieniędzmi banku.

W międzyczasie bieżące środki leżą na koncie osobistym lub oszczędnościowym i nie widzisz ile wydajesz i ile ci zostało. Żeby to sobie policzyć musisz się doklikać do którejś zakładki w systemie transakcyjnym.

Nie dość, że płacąc plastikiem nie zobaczysz – w momencie zakupu – jak gotówka znika z portfela, to jeszcze przez blisko dwa miesiące nie widzisz jak znika z konta.

Przyjemność zakupów jest całkowicie odłączona od nieprzyjemności rozstawania się z pieniędzmi.

Maksymalny okres bezodsetkowy to dziś okolice 50-kilku dni. Ale zawsze musisz pamiętać, że ten czas liczy się od pierwszego dnia cyklu rozliczeniowego, a nie od daty transakcji! Dlatego zawsze trzeba pilnować harmonogramu – a to już zadanie, z którym nie wszyscy sobie radzą.

Korzystając z karty kredytowej trzeba się pilnować trochę bardziej niż płacąc zwykłą debetówką lub gotówką.

--

Po wyjściu z długów i odzyskaniu kontroli nad własnym budżetem zacząłem – na początku bardzo ostrożnie – korzystać z kart kredytowych.

Ten kawałek plastiku stał się dla mnie sposobem na dodatkowe kilka złotych oszczędności. Cenię sobie drobny zwrot 1% wartości dokonanych transakcji bezgotówkowych oraz to, że w czasie gdy obracam pieniędzmi banku, moje bieżące środki mogą pracować na dodatkowe odsetki.

Dzięki takim – nawet niewielkim – bonusom z karty kredytowej miałem środki, by zacząć budować fundusz awaryjny.

Istotnym bonusem było też to, że teraz praktycznie całą historię zakupów mam w wersji elektronicznej – i mogę ją sobie przeglądać w systemie transakcyjnym banku czy w Kontomierzu (dostając jednocześnie czytelne zestawienie ile i na co wydaję).

Płacąc kartą kredytową zawsze trzymam się dwóch zasad:

  • spłacać całe zadłużenie w okresie bezodsetkowym
  • nie wydawać pieniędzy, których nie mam (każda płatność kartą musi mieć pokrycie w bieżących środkach)

--

A czy Wy korzystacie z kart kredytowych?  Czemu zdecydowaliście się na ten produkt finansowy?

Polecacie oferty jakichś konkretnych banków?

Jakich zasad się trzymacie płacąc kartą kredytową? Wyciągacie ją z portfela przy każdych zakupach, czy są jakieś kategorie wydatków, gdzie wolicie płacić gotówką?

Fot. Flickr / 401K 

Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies