Filtrowanie wszystkich postów po tagu "wydatki." Wyczyść filtr

Prosty sposób na drobne codzienne oszczędności

  • 23 stycznia 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 6 comments

Dobre nawyki finansowe to takie czynności, które można wykonywać codziennie – bez wysiłku (nawet bez konieczności myślenia o tym, że coś takiego trzeba zrobić), a jednocześnie dające widoczne korzyści w portfelu.

Wcale nie muszą to być wielkie rzeczy. Czasami wystarczą drobiazgi, by dokonać pozytywnej zmiany w swoich finansach.

Bardzo prosta rzecz: zaokrąglenia.

Załóżmy, że prowadzisz domowy budżet i spisujesz swoje wydatki. Zamiast robić to z dokładnością co do jednego grosza – zaokrąglaj. Zawsze w górę, do pełnych złotówek. Dzięki temu prostemu zabiegowi pod koniec miesiąca zostanie Ci nawet kilkadziesiąt złotych więcej.

Bardzo dobrze działa to w połączeniu z kartą kredytową i kontem oszczędnościowym. Biorąc pod uwagę, że korzystając z karty kredytowej powinno się wydawać tylko te pieniądze, które się ma – można opracować prosty system.

Bieżące środki trzymać na RORze, a po dokonaniu zakupów kartą kredytową przelewać odpowiednią kwotę (zaokrągloną w górę) na konto oszczędnościowe, gdzie te złotówki będą potem czekać na dzień spłaty karty.

Eliminuje to przynajmniej kilka problemów:

Podstawowym problemem płacenia kartą jest brak poczucia, że wydaje się realne pieniądze. A to prowadzi do nadmiernych wydatków. Dodanie do tego procesu czynności przelewu z bieżących środków na konto oszczędnościowe pozwala z powrotem połączyć akt zakupu i wydawania pieniędzy.

Dodatkowo, wzrasta poczucie kontroli nad własnymi finansami. Zawsze wiesz ile zostało Ci do wydania i zamiast kupować rzeczy aż do wyczerpania limitu na karcie tworzysz sobie dodatkowy, psychologiczny limit – posiadanych bieżących środków.

No i na koniec wracają zaokrąglenia. Przelewając za każdym razem wyższą kwotę, zaokrągloną w górę do pełnych złotówek (lub w zależności od preferencji, zgodnie z jakąś inną zasadą, np. do pełnych piątek), gromadzisz dodatkowe oszczędności.

Ile może zostać na koniec miesiąca z takiej zabawy?

Zakładając, że średnia końcówka na rachunku to 50 gr, a w ciągu dnia płacisz kartą trzy razy (np. w sklepie spożywczym przy codziennych zakupach, na stoisku z prasą, w innych sklepach, na stacji benzynowej – wiadomo, okazji do wydania pieniędzy zawsze jest aż za dużo), to:

zaokrąglenie w górę o 50 gr * 3 rachunki * 30 dni = 45 zł.

45 złotych miesięczne dodatkowo zostaje w portfelu. A jeśli wprowadzisz ten nawyk na stałe, przy każdych zakupach, miesiąc w miesiąc – to w skali roku da to (przy tych założeniach) 540 zł. A to już całkiem konkretna kwota, która może istotnie wspomóc Twoje finansowe cele.

Oszczędzanie w ten sposób jest praktycznie niezauważalne na co dzień. I zamiast zastanawiać się „gdzie podziały się moje pieniądze?”, zaczynasz myśleć „skąd wzięły się te pieniądze?” :).

Fot. Flickr / Pics by Mike 

Ogólne Zimowy budżet domowy

Robienie zapasów na zimę to całkiem przydatny zwyczaj. Z tym, że na myśli mam nie tyle spiżarnię pełną konfitur, czy innych dóbr, ale raczej zapasy finansowe. Bo zima to zawsze okres zwiększonych wydatków. Czy Twój budżet jest na nie gotowy?

Zimą wydajemy więcej na co najmniej kilka rzeczy. Jak przygotować się na ten czas?

Jeżeli regularnie zapisujesz wydatki lub importujesz je do Kontomierza, to możesz z łatwością przejrzeć dane z zeszłego roku i sprawdzić w jakim stopniu Twój budżet był obciążony zimą. Śledzenie historii wydatków daje wiedzę niezbędną do tego, by planować finanse na przyszłość i mieć pewność, że na nic nie zabraknie.

A jeżeli nie prowadziłeś jeszcze takiej historii wydatków? Zobacz, co wziąć pod uwagę planując zimowy budżet:

Ogrzewanie domu lub mieszkania. To zawsze istotny, miesięczny koszt, który zimą trzeba uwzględnić w liście rachunków do zapłaty. Chyba, że rozliczasz się ze spółdzielnią ryczałtem i cały rok płacisz stałą stawkę. Wtedy jest to mniejszy szok dla budżetu.

Sam mam w roku dwie stawki - letnią i zimową. Teraz, w sezonie, czynsz do spółdzielni - z racji ogrzewania - zwiększył mi się ze 150 zł do blisko 400 zł. A mieszkam w naprawdę niewielkim lokalu! To są poważne pieniądze i przez te kilka zimnych miesięcy będą ciążyć na budżecie.

Zobacz jak możesz oszczędzić na ogrzewaniu.

Jedzenie. Jakby tego było mało, to zimą też jemy więcej. Niższe temperatury to większe zapotrzebowanie na energię dla organizmu.

Poza tym, więcej czasu spędzanego w domu, długie zimowe wieczory - sprzyjają jakimś dodatkowym przekąskom.

Prąd. Zimą rachunki za energię też stają się wyższe. I nie pomoże tutaj żadne kombinowanie z przechodzeniem na czas zimowy. Po prostu - z jednej strony dni trwają krócej (więc szybciej włączamy światło), a pogoda nie skłania do spacerów i więcej czasu spędzamy w domu. Światło, komputer, telewizja są włączone częściej niż latem.

Zobacz jak oszczędzić na rachunkach za energię.

Samochód. Zmotoryzowani też muszą przygotować się na zwiększone wydatki. Wymiana opon na zimowe, płyn do spryskiwaczy odporny na niskie temperatury i różne inne zimowe akcesoria (np. do odmrażania zamków, jeżeli samochód stoi na zewnątrz).

Do tego świeta mogą też się wiązać z dodatkowymi wyjazdami. A przy cenie benzyny powyżej 5 zł za litr, portfel może odczuć każdą taką podróż.

Odzież / obuwie na zimę. To oczywiście nie jest wydatek, który ponosi się w każdym sezonie, natomiast warto mieć na uwadze, że mogą czekać nas takie zakupy.

Święta. W wielu domowych budżetach grudzień ugina się pod ciężarem świątecznych wydatków. Wyjazdy, przygotowania, jedzenie, prezenty… Według badań Deloitte przeciętna Polska rodzina wyda na święta w tym roku blisko 2000 zł! To naprawdę duża kwota.

Czy na pewno potrzebujesz wydać tyle na święta?

Idealnie byłoby, gdyby te wszystkie zimowe wydatki planować z conajmniej kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. I co jakiś czas odkładać pewną kwotę właśnie na pokrycie tych wydatków - by zima nie wywróciła domowego budżetu do góry nogami.

Fot. Flickr / CaptPiper.

Dziś programistycznie. Nasz użytkownik, Sławek Łukjanow udowodnił, że w kilka godzin można napisać praktycznego klienta Kontomierz API w PHP.

Ta prosta aplikacja webowa umożliwia dodawanie wydatków do Kontomierza z każdej komórki z dostępem do Internetu - wystarczy wysłać jeden formularz.

Samej aplikacji nie możemy oficjalnie rekomendować bo wymaga podania hasła do Kontomierza (i działa po stronie serwera, więc nie można zaudytować kodu).

Na szczęście autor publikuje również skrypty PHP, dzięki czemu każdy programista może uruchomić własną, zaufaną kopię aplikacji lub wykorzystać je jako kick-start do dalszych prac. Świetna sprawa! Zachęcamy do eksperymentów.

Ogólne Święta bez myślenia o pieniądzach

  • 23 grudnia 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Święta bez myślenia o pieniądzach

Chciałem napisać dziś artykuł o oszczędzaniu w Święta. Wiecie – jakieś porady i sposoby na to by nie wydać za dużo, nie zadłużyć się i zostawić sobie chociaż tyle pieniędzy w portfelu, by starczyło do kolejnej wypłaty.

Do tego obowiązkowo coś o kartach kredytowych, z przypomnieniem by świąteczne zadłużenie spłacić jeszcze w okresie bezodsetkowym.

Ale naszła mnie refleksja – czy powinniśmy oszczędzać na Świętach? A zaraz potem druga – czy w tym czasie trzeba w ogóle myśleć o pieniądzach?

Bo ja najchętniej to zjadłbym jakąś prostą kolację wigilijną z rodziną, bez żadnego porywania się na tradycyjne 12 potraw. I po prostu spędził ten czas razem (na co zwykle nie ma okazji w normalnym, nieświątecznym trybie pracy i życia).

Prezenty? Symboliczne. Mogłyby być nawet to tylko jakieś samodzielnie wykonane kartki świąteczne, bez żadnych ekstrawagancji. Skąpstwo? A skąd – raczej świadome wypisanie się z tego świątecznego szaleństwa konsumpcjonizmu.

Naprawdę. 

Wolę to niż stanie w korku do galerii handlowej. A potem stanie w korku do kasy (przemnóż razy ilość odwiedzonych sklepów). A potem stanie w korku do domu. No i obowiązkowo wszystko to na ostatnią chwilę, w pośpiechu i w stresie

Nie takich emocji potrzebuję w Święta.

A temu wszystkiemu w międzyczasie przygrywają świąteczne evergreeny – w radiu, w telewizji i w sklepach… I nieśmiertelne świąteczne reklamy

Nagle w moim telewizorze zamieszkało całe miasto Świętych Mikołajów. Czerwony strój, czapka, długa broda – wszystko na miejscu. Tylko, że każdy z nich chce mi coś sprzedać, a żaden nic nie daje – w świątecznym przecież duchu bezinteresowności.

No chyba, że reklamują akurat promocję „kup jeden, a drugi dostaniesz gratis”.

Kolędy w sklepach zamiast wprowadzać świąteczny nastrój raczej przypominają o tym, że już za chwilę Święta, a ja jeszcze wszystkiego nie kupiłem. Spirala stresu, pośpiechu i oczekiwań się nakręca. I w sumie – jakby się tak zastanowić – to chyba o to w tym chodzi. I w tych wszystkich sklepowych ozdobach. Bo przecież nie o to, by bezinteresownie budować atmosferę Świąt.

I byśmy mogli się cieszyć i radować.

Tak szczerze – ilu z Was świąteczny nastrój kojarzy głównie się ze spokojem, wytchnieniem, beztroską i jakąś zadumą? A ilu ze świątecznym pośpiechem, szaleństwem zakupów i tłokiem w galeriach handlowych?

Chociaż chcielibyśmy myśleć, że chodzi przede wszystkim o to pierwsze, to i tak jakimś cudem kończymy wplątani w sklepowy tłum.

A przecież nie o to chodzi, prawda?

Życzenia świąteczne

Dlatego zamiast rad o tym jak kupić tani, ale fajny prezent, chciałbym Wam po prostu życzyć Wesołych Świąt bez myślenia o pieniądzach.

Bez martwienia się o to, czy starczy na wyszukane prezenty.

Bez szukania oszczędności na każdym kroku.

Bez wędrówki po bankach w poszukiwaniu świątecznego kredytu.

Bez mierzenia czyjegoś zaangażowania tym, ile wydał na prezent.

Bez szukania porad jak najtaniej przeżyć Święta.

Bez marnowania pieniędzy na 12 potraw, których i tak nikt nie zje.

Bez szukania okazji i promocji.

Bez myślenia „czy mi się to opłaca?”.

Bez pokazywania na co nas stać.

Bez szaleństwa świątecznych zakupów.

Co zamiast tego?

Najlepsze jest to, że cisza, spokój, świąteczna refleksja i czas z rodziną nic nie kosztują.

Fot. Flickr / lecates, Fernando Silveira

Ogólne Czy warto płacić gotówką?

Czy gotówka nadal jest królem?

Pisaliśmy ostatnio o kartach kredytowych i o tym jak z nich korzystać, by nie popaść w długi.

Za to zaskakująco mało pisaliśmy o gotówce, a to przecież całkiem powszechny sposób płacenia za zakupy w Polsce :).

Obecnie mamy bardzo dużo możliwości - możemy płacić przelewem, kartą debetową, kartą kredytową, gotówką, mTransferem itp. Ale podczas codziennych zakupów najczęściej mamy do wyboru albo gotówkę albo kartę.

Co jest lepsze? Co się bardziej opłaca?

Płatność gotówką ma kilka niewątpliwych zalet

Gotówka jest powszechnie akceptowana. Nie ma takiego miejsca, w którym powiedzieliby Ci, że „gotówki nie przyjmujemy”. Ani takiego miejsca, gdzie powiedzieliby „płatność gotówką tylko od 20 zł”.  Nie przeszkodzi Ci też żaden zepsuty terminal. Gotówką zapłacisz wszędzie. Z kartą nie ma tak łatwo.

Nigdy nie wydasz więcej niż masz. Ogranicza Cię to ile rzeczywiście masz pieniędzy w portfelu, a nie to ile bank przyznał Ci limitu. Płacąc gotówką nie wpadniesz w zadłużenie. No chyba, że używasz karty kredytowej lub debetu na koncie, by wyciągnąć gotówkę z bankomatu. Jeżeli tak robisz, to natychmiast przestań.

Wydawanie pieniędzy jest bardziej realne. Płacąc za zakupy banknotami i monetami czujesz, że wydajesz prawdziwe pieniądze. Na własne oczy widzisz, jak dany zakup wpływa na stan Twoich finansów. Tymczasem, płacąc kartą trudniej jest dostrzec ten związek, co jest bezpośrednią przyczyną tego, że płacąc kartą mamy skłonność do wydawania więcej.

Płacąc gotówką można wynegocjować dodatkowy rabat. Sprzedawcy od każdej transakcji dokonanej kartą płatniczą odprowadzają do banku i do organizacji płatniczej prowizję – kilka procent wartości transakcji. Jeżeli płacisz gotówką, to sprzedawca nie ponosi tego dodatkowego kosztu i może podzielić się z Tobą oszczędnościami. Warto negocjować rabaty przy płaceniu gotówką, zwłaszcza w przypadku zakupów o większej wartości (elektronika, RTV/AGD).

Nie ponosisz dodatkowych opłat. Abonament za kartę, opłata za wznowienie, prowizje – płacąc gotówką te sprawy Cię nie dotyczą. Nie narazisz się też na żadne błędnie naliczone opłaty, o które musiałbyś potem walczyć z bankiem.

Gotówka daje pewne korzyści. Ale czy – zgodnie z przysłowiem – nadal jest królem?

Płacenie gotówką wiąże się też z kilkoma poważnymi niewygodami

Trudniej śledzić wydatki. Jeżeli prowadzisz domowy budżet, to każdy pojedynczy wydatek będziesz musiał wprowadzić ręcznie. Z jednej strony jest to trochę dodatkowej pracy, a z drugiej strony jest to dodatkowe ryzyko, że o czymś zapomnimy.

W Kontomierzu staramy się maksymalnie ułatwić notowanie wydatków gotówkowych poprzez takie funkcjonalności jak portfel, dodawanie wydatków SMS-em, czy przez aplikację na smartphonie (iPhone lub telefon oparty o system Android). Jednak nadal najprostszym i najwygodniejszym sposobem na śledzenie wydatków jest automatyczny import transakcji.

Niepewny rabat. Jeżeli masz kartę ze zwrotem części wartości transakcji (cash back), to taki rabat masz zawsze, niezależnie od tego gdzie i jakie zakupy robisz. Przy gotówce rabaty trzeba negocjować indywidualnie, co nie każdemu pasuje i nie zawsze przynosi zamierzony skutek. No i nie zawsze takie negocjacje są na miejscu (na zakupach spożywczych w hipermarkecie raczej się nie uda).

Gotówka nie wnosi nic do historii kredytowej. Jeżeli w przyszłości planujesz jakiś większy kredyt, to pozytywna historia kredytowa w BIK może zadziałać na Twoją korzyść. A taką historię możesz zbudować płacąc kartą kredytową i regularnie spłacając zadłużenie. Za to gotówka nie zostawia śladów w BIK.

Jak ukradną Ci lub zgubisz gotówkę to koniec. Na uratowanie bądź zwrot tych pieniędzy raczej nie masz co liczyć. Jeżeli stracisz kartę to po pierwsze masz szansę, że nikt nie dostanie się do Twoich pieniędzy (jeśli karta jest zabezpieczona kodem PIN, którego nikomu nie podawałeś), a po drugie możesz szybko zareagować i zastrzec kartę blokując dostęp do pieniędzy jakimkolwiek niepowołanym osobom.

Nie wiadomo co się wcześniej działo z tymi pieniędzmi. Każdy banknot i każda moneta przechodziły wcześniej przez wiele rąk. Pewnie nie wszystkie z nich były czyste ;).

To po prostu nie jest wygodne. Ja osobiście nie lubię nosić przy sobie gotówki, ani płacić w ten sposób. Gotówka kojarzy mi się z pośpiesznym szukaniem odliczonej kwoty przy kasie, z rozerwanym portfelem przy kieszonce na monety (prędzej czy później zawsze puszczają tam jakieś szwy i monety wysypują się z portfela kiedy i którędy chcą – z każdym portfelem miałem ten problem) i nadmiarem „miedziaków”, z którymi nie wiadomo co zrobić.

Dlatego wolę karty – wygodnie się nimi płaci w sklepie, mam cash back i mogę łatwo śledzić swoje wydatki.

A Wy jak najczęściej płacicie – kartą czy gotówką? Widzicie jeszcze jakieś zalety lub wady płacenia gotówką?

Podobał Ci się ten artykuł? W takim razie zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

 Fot. Flickr / Lewy2005

Ogólne Zautomatyzuj swoje finanse domowe

  • 17 grudnia 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Zautomatyzuj swoje finanse domowe

Fajnie, gdy wszystko robi się samo, prawda?

Raz, dwa i gotowe. Wystarczy włączyć „automat” i można się wygodnie rozsiąść w fotelu, założyć nogi na stół jak w amerykańskich filmach… i tyle!

No to teraz wyobraź sobie, że tak samo może być z Twoimi finansami. Może tylko bez tego zakładania nóg na stół – w czasie, gdy nie musisz martwić się o swoje pieniądze możesz robić dużo innych pożytecznych rzeczy.

Ale poza tym – pełen autopilot.

Jak go włączyć?

W zasadzie potrzebujesz tylko dwóch rzeczy:

Konta internetowego. Najlepiej z jakimś przyzwoicie oprocentowanym ROR-em i podpiętym pod niego kontami oszczędnościowymi. Jeżeli szukasz korzystnych kont to koniecznie sprawdź nasz Ranking ROR.

Dobrze, by nie było to konto, do którego masz podpiętą kartę debetową, z której aktywnie korzystasz. Lepiej nie mieszać stałych płatności z codziennymi, bieżącymi wydatkami.

Dosłownie chwili czasu – raz lub dwa razy w miesiącu. Jak każdy mechanizm, tak i ten finansowy autopilot potrzebuje konserwacji i naoliwienia co jakiś czas.

To chyba nic nadzwyczajnego? Bariera wejścia na pewno nie jest wysoka.

Jak zautomatyzować swoje finanse?

1. Ustal sobie jeden dzień w miesiącu na zajęcie się sprawami finansowymi. Ważne, by był to dzień, w którym znasz już kwoty wszystkich swoich miesięcznych opłat. W tym dniu załatwisz wszystkie swoje finansowe zobowiązania za dany miesiąc.

2. Zbierz wszystkie rachunki i odszukaj ten z najbliższym terminem płatności. To będzie termin Twoich wszystkich płatności w miesiącu.

3. Rachunki, których wartość zmienia się z miesiąca na miesiąc, wprowadź jako jednorazowe zlecenia z datą przyszłą.

4. Płatności o stałej wartości co miesiąc, takie jak abonamenty, czynsze, płatności za wynajem itp. wprowadź jako cykliczne, comiesięczne zlecenia. Zawsze z tą samą datą wykonania, którą ustaliłeś w punkcie drugim.

Jeżeli Twój bank nie daje możliwości ustawienia płatności cyklicznych, to ustaw na najbliższe kilka miesięcy jednorazowe zlecenia z datą przyszłą. Nie będziesz musiał martwić się już tymi płatnościami co miesiąc.

5. Ustaw automatyczną spłatę całości zadłużenia na karcie kredytowej (jeśli taką posiadasz w tym banku). Jeżeli masz kartę w innym banku, to potraktuj jej spłatę jak typowy rachunek z punktu 3.

6. Nie zapominaj o drobnych oszczędnościach. Możesz ustawić sobie codzienne zlecenie na przelewanie kilku złotych z ROR na konto oszczędnościowe. Dzięki temu bezboleśnie zaoszczędzisz nawet kilkaset złotych rocznie. Więcej o codziennych, złotówkowych oszczędnościach przeczytasz tutaj.

7. Zapewnij odpowiednią ilość środków na koncie, z którego będą dokonywały się powyższe opłaty.

8. Dzień lub dwa dni po dacie płatności zaloguj się na konto i sprawdź czy wszystko poszło zgodnie z planem.

9. W międzyczasie ciesz się spokojem wiedząc, że wszystko jest pod kontrolą.

Poza tym warto dodać wszystkich odbiorców do listy stałych i „zaufanych” płatności.

Dzięki temu sposobowi już nigdy nie będziesz musiał martwić się, czy zapłaciłeś wszystko na czas. Czy w natłoku rachunków za gaz, prąd, telefon, Internet, komórkę itd. nie wypadła Ci z głowy w tym miesiącu jakaś jedna faktura. Słowem - nie popadniesz w żadne finansowe tarapaty.

Koniec z przeglądaniem historii konta i zastanawianiem się, czy wszystko zostało zapłacone.

Nie musisz też pamiętać przez cały miesiąc o wszystkich fakturach, rachunkach i abonamentach. Wszystkie swoje sprawy finansowe za dany miesiąc załatwiasz podczas jednej sesji.

FAQ

Dlaczego nie polecenia zapłaty?

Osobiście nie jestem przekonany do tej formy opłacania zobowiązań. Zbyt dużą kontrolę nad swoimi pieniędzmi przekazuję wtedy bankowi i firmie, której należy się opłata, a za mało zostawiam sobie. Wolę sam decydować o tym kiedy wyjdzie płatność i ew. przesunąć ją o dzień lub dwa, jeżeli jakaś awaryjna sytuacja akurat tego wymaga.

Ale to przecież ROR! Nie lepiej w tym czasie trzymać pieniędzy na lepiej oprocentowanym koncie oszczędnościowym?

To zależy. Jeżeli jesteś na tyle zdyscyplinowany i pamiętasz o wszystkich terminach płatności to nie ma problemu. Możesz logować się na konto i robić przelew każdego dnia, w którym wypada płatność rachunku.

Ale jeżeli bardziej cenisz sobie spokój i załatwienie wszystkich spraw finansowych podczas jednej sesji, to taki autopilot jest sposobem dla Ciebie. Można poświęcić te kilka-kilkanaście groszy odsetek na rzecz poczucia bezpieczeństwa i posiadania wszystkiego pod kontrolą.

Dlaczego nie zapłacić wszystkiego od razu?

Opisany tu sposób znajduje się w połowie drogi między maksymalnie bezpiecznym płaceniem wszystkiego od razu, a najbardziej zoptymalizowanym płaceniem każdego rachunku równo z terminem płatności. Zyskujemy w ten sposób i oszczędności (odsetki za „osad” na rachunku) i bezpieczeństwo (kontrolujemy, czy wszystko zostało zapłacone).

Spróbowałem i nie działa. Co teraz?

Być może nie jest to sposób dla Ciebie. U mnie akurat sprawuje się świetnie i dlatego go polecam.

Ale to nic! Wypróbuj inne metody i sprawdź czy będą Ci pasować. Na pierwszy rzut możesz wybrać płacenie wszystkiego od razu, albo jednak polecenia zapłaty. Możesz też prowadzić swoją domową księgowość w arkuszu kalkulacyjnym i tam notować co jest już zapłacone, a co nie, jakie są terminy płatności itp.

Co sądzicie o takiej automatyzacji własnych finansów? Korzystacie z któregoś z tych sposobów?

Podobał Ci się ten artykuł? W takim razie zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Fot. Flickr / alexbrn

Ogólne Jak cieszyć się Świętami i nie wydać przy tym za dużo

Jak cieszyć się Świętami i nie wydać przy tym za dużo

Czy jesteście już przygotowani na świąteczne wydatki? Jeżeli nie, to najwyższa pora stworzyć odpowiedni budżet i plan finansowania!

Ostatnio media – z pomocą agencji badawczych – prześcigają się w przewidywaniach ile pieniędzy wydamy na Święta.

Według najnowszego badania* TNS Pentor Polacy, którzy kupią w tym roku prezenty, wydadzą na nie przeciętnie 344 zł. A bożonarodzeniowe wydatki (z wyłączeniem prezentów) całej rodziny wyniosą średnio 559 zł. Szczęśliwie wydatki te finansowane będą najczęściej z bieżących dochodów i oszczędności, a zdecydowanie rzadziej kredytami i pożyczkami. Przynajmniej według deklaracji respondentów...

A wiadomo jak jest – statystyka swoje, a życie swoje.

Jak więc sfinansować Święta tak, aby móc się nimi cieszyć, ale też by nie zostać przywiązanym do kredytu na najbliższe kilka miesięcy?

Tworzymy świąteczny budżet

Święta Bożego Narodzenia zwykle oznaczają (co najmniej!) cztery rodzaje wydatków:

1. Żywność. Dwanaście wigilijnych potraw musi swoje kosztować. Zwłaszcza jeżeli mamy liczną rodzinę i zamierzamy ją zaprosić do siebie na Święta. Z drugiej strony nie trzeba trzymać się tradycji co do joty - pewne potrawy mogą być "symboliczne", lub w ogóle możemy po prostu przygotować tyle, ile potrzebujemy - niekoniecznie dwanaście potraw.

2. Ozdoby świąteczne. Święta bez choinki? Nie ma mowy! A jak choinka to i bombki, łańcuszki, aniołki i inne świecidełka. Na szczęście większość z tych rzeczy jest w miarę trwałych, więc przeżyją kilka sezonów.

3. Prezenty. I tu wracamy do tych trzystu-kilkudziesięciu złotych z początku artykułu. Prezenty to z pewnością jeden z poważniejszych świątecznych wydatków. Tylko 8% Polaków deklaruje, że w te Święta nie kupi nikomu żadnego prezentu!

4. Paliwo / transport. Dla wielu Święta to czas wyjazdów. Odwiedzamy wtedy rodzinę, często w innym mieście, setki kilometrów dalej. To dodatkowy wydatek na paliwo (lub bilety), który trzeba wziąć pod uwagę przy planowaniu swoich wydatków na Święta.

Planując swój świąteczny budżet trzeba wziąć to wszystko pod uwagę. Wspomniane wcześniej średnie wydatki Polaków to dobry punkt odniesienia dla własnego budżetu, ale jak zawsze – wszystko najlepiej policzyć samemu, dla swoich indywidualnych warunków.

Znając, choćby w przybliżeniu, sumę świątecznych wydatków łatwiej będzie przygotować na nie swój portfel i konto osobiste.

Jak za to wszystko zapłacić?

A co zrobić by Święta nie stały się studnią bez dna i byśmy na Nowy Rok nie obudzili się z pustym kontem?

Osobiście jestem zwolennikiem takiego podejścia do finansów osobistych, aby oszczędzać na tym co jest dla mnie zbędne i mało ważne, a ważnych rzeczy nie ruszać

I tak też podchodzę do Świąt.

Boże Narodzenie to Twoja rodzinna tradycja? Co roku Twoi bliscy przyjeżdżają na uroczystą wigilijną kolację? Jasne, że w takiej sytuacji nie ma sensu oszczędzać na jedzeniu i wszystkich głodzić.

Ale zachowajmy umiar! Bardzo łatwo jest przeszacować, przygotować za dużo jedzenia i narazić się na jego zmarnowanie. A tego przecież byśmy nie chcieli :).

A co jeśli na Święta odwiedzasz swoją rodzinę, w mieście 300 km dalej? Może jakiś oszczędnościowy radykał doradzi Ci odbyć taką podróż autostopem, ale ja nie polecam. Zwłaszcza w taką pogodę.

Kupowanie najtańszego biletu PKP i marznięcie sześć godzin w nieogrzewanym wagonie też może skutecznie uprzykrzyć Święta.

A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi, prawda?

No dobrze, to gdzie te oszczędności?

1. Miej plan – czyli budżet. Bez niego łatwo wpadniesz w spiralę świątecznych wydatków. W ruch pójdzie karta kredytowa i na tym się skończy całe racjonalne podejście do własnych finansów. Za to narzucając sobie ograniczenie w postaci w miarę sztywnego budżetu skutecznie ukrócisz nadprogramowe, niepotrzebne wydatki. No i unikniesz marnotrawstwa.

Pamiętaj jednak, by dokładnie notować swoje wydatki.

2. Część rzeczy na Święta możesz wykonać samemu. Mogą to być własnoręcznie robione ozdoby choinkowe, a mogą to być też kreatywne prezenty. Atmosferę Świąt możesz poczuć słuchając kolęd stojąc w kolejce w hipermarkecie, albo sklejając z dzieckiem choinkowy „łańcuch” z kolorowego papieru. Co wybierasz?

3. Pamiętaj, że prezent choinkowy nie musi być drogi, aby był cenny.

4. Nie zostawiaj zakupów na ostatnią chwilę. Na pewno wiesz co oznacza wizyta w galerii handlowej lub hipermarkecie na dzień przed Wigilią. Oszczędzisz czas (kolejki do kas!) i pieniądze przygotowując się do Świąt odpowiednio wcześniej.

5. Już dziś zacznij odkładać pieniądze na kolejne Święta. Już nawet 50 zł miesięcznie da Twojemu budżetowi solidną ulgę w Boże Narodzenie 2011.

6. Nie finansuj Świąt kredytem. Tak - pewnie znajdziesz teraz mnóstwo promocji w bankach, wyszukasz porady jak znaleźć najtańszy kredyt, itd. Ale nie warto wchodzić w Nowy Rok na minusie! Jeżeli nie stać Cię na bogate Święta teraz - i weźmiesz przez to kredyt, to za rok nie będzie Cię stać tym bardziej.

No i po prostu – bądźmy rozsądni i nie przesadzajmy z wydatkami z jednej strony i z oszczędnościami z drugiej strony.

 

* - Badanie przeprowadzone przez TNS Pentor w dniach 22-29 listopada 2010 metodą CAPI na reprezentatywnej próbie losowej n=1000 mieszkańców Polski w wieku 15 lat i więcej.
 
Fot. Flickr / brianjmatis

 

Ogólne Najlepszy prezent na Święta

Najlepszy prezent na Święta

Ciężarówki Coca-Coli już w drodze, galerie handlowe przystrojone w bombki, Mikołaje, światełka i jemioły. W telewizji reklamują szybkie pożyczki na prezenty, a prowadzący popularne programy pokazują się już w mikołajowych czapkach.

Święta muszą być już bardzo blisko!

I jak co roku odstoimy swoje w kolejkach do kas w pięćdziesięciu różnych sklepach, będziemy się zastanawiać, czy Poczta Polska dostarczy zamówione przesyłki jeszcze przed Wigilią czy dopiero po Nowym Roku… A po świątecznej kolacji będziemy myśleć jak zrzucić nabrane właśnie dodatkowe kilogramy i jak spłacić nowe długi.

Chyba, że...

Chyba, że zatrzymamy się na chwilę i pomyślimy, czy to szaleństwo ma jakikolwiek sens.

No tak. Pewnie i to słyszycie co roku - Święta zatraciły swój urok, została już tylko komercja, marketingowa wydmuszka, a przecież w dzieciństwie było inaczej, i tak dalej...

Co roku ta sama historia.

Jednak to ten mainstreamowy przekaz, który zewsząd krzyczy "kupuj!", zazwyczaj wygrywa. Czy nie daliśmy sobie wmówić, że w tym czasie to prezenty są najważniejsze? Taki wniosek można wysnuć z tłumów w galeriach handlowych…

Dlaczego tak się dzieje? Bo ludzie wciąż podzielają te same irracjonalne przekonania:

1. Im droższy prezent kupię, tym bardziej będzie widać jak mi zależy na osobie, która ma go otrzymać.

2. Święta bez prezentów to obraza tradycji. Święta = prezenty. I koniec! Zawsze tak było, jest i będzie. Po co to zmieniać? Zresztą, rodzina / znajomi / sąsiedzi krzywo by się patrzyli, gdybyśmy mieli zrezygnować z prezentów pod choinką.

3. Nie warto oszczędzać na Świętach, bo to zepsuje całą atmosferę. Powinno być na bogato, w końcu Boże Narodzenie jest tylko raz w roku.

Błąd. Błąd. Błąd.

Czy naprawdę powinno się mierzyć naszą sympatię do obdarowywanej osoby wysokością rachunku, który zapłacimy za prezent? A może sami się boimy, że zostaniemy tak ocenieni – „nie kupił drogiego prezentu, pewnie mu nie zależy / jest skąpy / biedny”.

Aż strach sobie wyobrażać takie rzeczy.

A zresztą, nawet taki wymyślny i drogi prezent może nie być zbyt dobry… Tak bez długiego zastanawiania się – pamiętacie co dostaliście rok temu na Święta?

Jeżeli tak, to gratuluję – przechodzicie do drugiego etapu: Czy ta rzecz przetrwała do dziś, czy już dawno została rzucona w kąt i zapomniana?

Macie ten prezent do dziś? Ok., to ostatnie pytanie, ale proszę o szczerą odpowiedź! Czy rok temu naprawdę cieszyliście się z tego swetra / krawata / szalika? :)

Oczywiście bardzo przejaskrawiam, ale coś w tym jest.

Ani nie zdobędziemy niczyjej sympatii kupując coraz droższe prezenty (czy naprawdę chcemy się otaczać ludźmi, którzy tym bardziej nas lubią im więcej drogich rzeczy im kupimy w prezencie?).

Ani nie zostaniemy lepiej zapamiętani kupując komuś kolejne niepotrzebne graty (które potem będą musieli wyciągać z najgłębszej szafy i stawiać na widoku za każdym razem, gdy przyjdziemy z wizytą).

Ani nie postawimy znaku równości między szczerym zaangażowaniem, a ilością czasu spędzonego w galerii handlowej na poszukiwaniu idealnego prezentu.

Takiego prezentu wcale nie trzeba szukać w sklepach. Jest praktycznie w zasięgu ręki.

Jeden najlepszy prezent na Święta

Twój czas.

Tak, tak!

Za prosto brzmi? Oj, wcale nie tak prosto…

Czy w dziś, w tym całym zabieganiu i pośpiechu, jest coś cenniejszego niż czas? Nie ma!

Jeżeli jesteś np. ojcem rodziny, to pewnie dobrze wiesz, o czym mówię. Wracasz do domu po całym dniu pracy, regulaminowe osiem godzin, czasem nawet nieco więcej, do tego jeszcze stanie w korku, zakupy po drodze… Wchodzisz do domu, jest już po zmroku, jesz kolację, zamieniasz parę słów z rodziną, odpoczywasz i idziesz spać.

A Święta? Masz wolne, ale teraz wiele czasu spędzasz w sklepach. Dzieci zostawiasz w domu – by nie marudziły, no i by nie podejrzały jaki to dostaną prezent pod choinkę.

Młode małżeństwo na dorobku? Pewnie oboje ciężko pracujecie – bo kredyt, bo samochód, bo kariera, bo dzieci w planach. Jeszcze gorzej, jeżeli pracujecie w różnych porach i w tygodniu prawie się nie widzicie – tylko się mijacie. Czas dla siebie? Może w weekend…

To znów okrutne generalizacje i schematy, ale czy w Waszej, zapewne zapracowanej, codzienności macie dużo wolnego czasu (dla swoich bliskich)? Pewnie nie tak dużo.

Tym cenniejszy może być to prezent na Święta.

Jak sprezentować komuś swój czas?

1. Porozmawiaj z dziećmi. Zazwyczaj pewnie nie masz siły ani czasu by zamienić kilka słów o czymś więcej niż o ocenach w szkole. Może zagrajcie razem w jakąś grę planszową – to świetny pretekst do rozmowy i spędzenia z sobą czasu. Dowiedzcie się w końcu od siebie nawzajem co naprawdę u Was słychać. Pewnie od dawna czekaliście na taką okazję. Święta to doskonały moment.

2. Zaoferuj swoją pomoc. Tak często nie doceniamy ile zaangażowania i wysiłku poświęcają nasi najbliżsi, po to aby codzienne życie mogło toczyć się swoim zwyczajnym torem. Odciążmy ich trochę. Zróbmy za kogoś duże zakupy (wszyscy na tym wyjdą lepiej, bo jako użytkownicy Kontomierza nie tylko zrobimy udane zakupy, ale i unikniemy wpadania w finansowe pułapki), umyjmy samochód (zimą – grubsza sprawa), posprzątajmy mieszkanie. Takie gesty, choć symboliczne, dużo znaczą.

3. Zróbcie coś wspólnie. Święta to idealna okazja by wspólnie spędzić czas gotując coś w kuchni lub piekąc ciasta. By wspólnie przystroić mieszkanie. I by porzucać się śnieżkami w ogródku!

4. Sprezentuj doświadczenie zamiast dóbr materialnych. Wspólne wyjście do teatru, aquaparku, a może wspólny kurs tańca z partnerką/partnerem? Zawsze znajdzie się coś ciekawego!

5. Odwiedź rodzinę. Już sama Twoja obecność będzie doskonałym prezentem.

Jeżeli jednak wolisz „materialny” prezent, to zobacz naszą listę inspiracji na bezcenny prezent.

Prawda, że to lepsze (i cenniejsze) niż kolejny sweter, gra komputerowa, czy perfum?

Po co kupować świąteczną atmosferę skoro można stworzyć ją samemu!

Fot. Flickr / allerleirau

Ogólne Przygotuj swój budżet domowy na zimowe wydatki

  • 27 listopada 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 9 comments

Przygotuj swój budżet domowy na zimowe wydatki

Nareszcie, pod koniec listopada, widać za oknami pierwszy śnieg.

Jedni się cieszą – bo zaraz święta, sylwester, wolne od pracy… Inni złorzeczą – bo zima to dodatkowe wydatki. A dla domowego budżetu, który często dopina się ledwo „na styk”, każde 100 zł mniej w portfelu to duży problem.

Zimą okazji do pozbycia się setek złotych z portfela może być co najmniej kilka.

1. Ogrzewanie mieszkania zimą

Oczywista sprawa – zimą w mieszkaniu powinno być ciepło. A ogrzanie mieszkania lub domu przecież kosztuje – w 100 zł miesięcznie raczej się nie zamkniemy. 

Ci, którzy płacą spółdzielni zryczałtowaną stawkę za ogrzewanie przez cały rok nadejścia zimy pewnie aż tak nie odczują. Za to ci, którym czynsz z miesiąca na miesiąc wzrośnie o 200 zł będą musieli poszukać tej kwoty w swoim miesięcznym budżecie.

To jedna z tych rzeczy, o których wiadomo, że będzie miała miejsce co roku. A jednak tak często nie jesteśmy na taką podwyżkę w ogóle przygotowani.

2. Większe zużycie prądu

Zimą wzrastają nie tylko rachunki za ogrzewanie, ale też za prąd. 

Niby zmiana czasu na zimowy ma nam pomóc w oszczędzaniu elektryczności, ale czy jest tak naprawdę? Raczej nie. Zmrok zapada szybciej, więc światła trzeba zapalić wcześniej.

Zresztą światło to nie wszystko. Zimą po prostu częściej (niż latem) przebywamy w domu. W związku z tym, wręcz nieuchronnie, częściej mamy włączony komputer lub telewizor. Częściej robimy sobie ciepłą herbatę w czajniku elektrycznym. 

To wszystko przekłada się na większe rachunki co miesiąc.

3. Zimowe wydatki na samochód

Gdy jeszcze miałem samochód to nie znosiłem zimy. Wystarczających wrażeń dostarczała mi codzienna loteria „odpali czy nie odpali?” – a przecież do tego dochodzi jeszcze szereg zimowych wydatków. Brrr!

Zimą samochody spalają więcej paliwa – co najmniej o 1 litr na 100 km. Rozgrzewanie silnika na postoju, czy stanie w większych niż zazwyczaj korkach odbija się na naszym portfelu. Tym bardziej warto oszczędnie jeździć samochodem.

Nie powinno się też zapominać o odpowiedniej konserwacji samochodu na zimę. Auto powinno się często myć, by spłukać z niego szkodliwą dla lakieru sól. Ponadto trzeba wymienić płyn do spryskiwaczy na zimowy, a także warto mieć pod ręką odmrażacze do zamków.

Nie mówiąc już o tym, że zestaw opon zimowych też kosztuje swoje.

4. Zimowe wyjazdy i ferie

Gdy zadbaliśmy już o samochód, to może warto gdzieś wyjechać?

Maniacy nart czy snowboardu pewnie mają już swoje wyjazdy dokładnie zaplanowane. A ci, którzy za zimą nie przepadają mogą czuć się skuszeni ofertą wyjazdów w jakieś ciepłe zakątki naszej planety.

Szczególnie sprzyja temu okres świąteczno-sylwestrowy oraz ferie zimowe.

Jeżeli masz dzieci to pewnie też zastanawiasz się już co będą one robić podczas przerwy między semestrami – wyjadą na zimowisko, zostaną w domu, lub może zamierzacie zorganizować jakiś rodzinny wyjazd w tym czasie? 

To wszystko wiąże się z dodatkowymi wydatkami, które warto zaplanować przed czasem.

5. Sesja

A może ferie Ci nie w głowie, bo jeszcze studiujesz i właśnie odliczasz dni do zimowej sesji egzaminacyjnej?

To pewnie oznacza zwiększone wydatki na kserowanie notatek i kawę ;).

6. Nieustanna walka z przeziębieniem

Nie wiem jak Wy, ale ja zimą zawsze choruję. Nie było chyba takiego roku, w którym nie rozłożyłbym się na dobre kilka dni.

W dobrych sezonach przeziębienie lub grypa łapie mnie tylko raz, ale bywa i tak, że przez kilka tygodni nie mogę się „doleczyć” do końca.

Chorowanie zimą (jak również profilaktyka) to kolejne wydatki, które warto brać pod uwagę.

Patrząc na to jakie reklamy wyświetlane są ostatnio najczęściej w telewizji widać, że zaczął się sezon na przeziębienia – a tu jakiś preparat na odporność, tam coś na ból gardła, leki na grypę bez recepty itd.

Wizyta w aptece też może kosztować swoje.

A jak do tego dojdzie jeszcze zwolnienie lekarskie, to trzeba liczyć się z tym, że w tym czasie będziemy otrzymywać tylko 80% pensji (i to nie ostatniej pensji, tylko średniej za ostatnie 12 miesięcy). To już chyba lepiej zapobiegać chorobom…

7. Zimowa odzież i obuwie

Dlatego zimą warto zadbać o to, by ubierać się odpowiednio do temperatury (nie zaziębić się, ale też nie przegrzewać) i by mieć właściwe obuwie.

Taki zestaw zimowy (odpowiedniej jakości – nie warto kupować najtańszych rzeczy i potem żałować) może kosztować co najmniej kilkaset złotych na osobę, ale powinien przetrwać wiele sezonów. Trzeba tylko uważać, by za często nie gubić rękawiczek ;).

Policz, co Cię czeka zimą

Nie pozwól, by zima Cię zaskoczyła i policz sam, jakie zimowe obciążenia czekają Twój budżet domowy.

U każdego struktura zimowych wydatków wygląda inaczej – jedni mogą mieć duży dom, inni mieszkać w mniejszym mieszkaniu, co w oczywisty sposób przekłada się na wysokość miesięcznych rachunków za prąd i ogrzewanie. Możesz planować jakieś zimowe wyjazdy, możesz też zostać w domu...

Dlatego też nie podaję tutaj konkretnych kwot – zimą wydasz tyle i tyle – i koniec. Najlepiej samodzielnie cierpliwie kontrolować swoje finanse i porównać wysokość wydatków zimą do tych z wczesnej jesieni czy lata.

I dopiero na tej podstawie planować jakieś ewentualne zmiany w swoim domowym budżecie.

Fot. Flickr / Zach Dischner

Ogólne Oszczędzanie i cierpliwość idą w parze

  • 25 listopada 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comments

Oszczędzanie i cierpliwość idą w parze

Często chcesz czegoś natychmiast?

Już teraz?

A jednocześnie oszczędzanie wydaje Ci się zbyt żmudne i męczące i tak naprawdę uważasz, że łatwiej dojść do bogactwa po prostu wygrywając na loterii?

No cóż... Może to trochę kontrowersyjna teza, ale to ile masz pieniędzy nie zależy tylko od tego ile zarabiasz, ale też od cech charakteru. Powiedziałbym, że przede wszystkim od cierpliwości.

Na szczęście jest to cecha, którą można sobie wypracować. Jednak czasem oznacza to, że trzeba będzie kilka razy pójść pod prąd.

Pod prąd w stosunku do własnych przekonań i nawyków, a także pod prąd w stosunku do powszechnego stylu życia – z dnia na dzień, od pierwszego do pierwszego.

Mimo, że cały świat dookoła krzyczy, że wszystko co Ci się należy, możesz mieć już teraz, warto zatrzymać się na chwilę i pomyśleć...

Z czym wiąże się taki brak cierpliwości i zaspokajanie swoich zachcianek już teraz, niemal impulsywnie?

Na Kontomierzu zajmujemy się finansami, więc pierwsza odpowiedź, która przychodzi do głowy to kredyt. A zachcianki plus kredyt to albo zadłużanie się na karcie kredytowej, albo szybki kredyt konsumpcyjny.

Innymi słowy – najdroższe pieniądze, które możesz otrzymać z banku (oczywiście w przypadku karty kredytowej rachunek dostajemy po przekroczeniu okresu bezodsetkowego).

Biorąc taki kredyt płacimy też inną cenę – wiążemy się z bankiem, czasami nawet na kilka lat. Można nawet powiedzieć, że w czasie spłacania rat pracujemy tak naprawdę ku chwale banku i dla jego zysków.

A przecież lepiej pracować dla siebie i na siebie.

Za mało, by to zauważyć

Oszczędzanie pieniędzy jest mało spektakularne.

Zwłaszcza jeżeli dopiero zaczynasz i odkładasz małe kwoty. Łatwo się wtedy zniechęcić i pomyśleć, że tak naprawdę to całe odkładanie nie robi żadnej różnicy.

I to jest prawdziwy paradoks. Na zakupach bardzo łatwo wydać kilka złotych więcej, bo to przecież właśnie żadna różnica. Po prostu nie zauważa się tych złotówek, które uciekają z portfela – dlatego, że to takie drobne kwoty.

Jednocześnie można myśleć, że nie warto oszczędzać kilku nawet złotych dziennie, bo to nic nie da.

Gdzie ten paradoks?

Kwoty, na które z taką łatwością przymykamy oko podczas codziennych zakupów, równie dobrze można byłoby odłożyć. I w jednym i w drugim przypadku wysiłek nie jest duży! Takie kilka złotych możemy przecież wydać lekką ręką. Jednak oszczędzanie okazuje się dużo trudniejsze niż przepłacanie.

A takie 5 zł dziennie to po 20 latach już ponad 50 000 zł, czyli kwota obok której ciężko przejść obojętnie.

I można ją zdobyć praktycznie bez większego wysiłku, ot regularnie odkładając drobne.

Potrzebna jest tylko cierpliwość.

Przejmij kontrolę nad swoimi finansami

Oczywiście, można liczyć na wygraną na loterii, jednorazowy przypływ wielkich pieniędzy i bogactwo z dnia na dzień.

Ale chyba lepiej liczyć na coś, nad czym ma się kontrolę?

Czyli na siebie, na własne umiejętności i na własną pracę.

Z oszczędzaniem jest tak, że efekty widać w długim terminie. Po latach.

Tu i teraz widać wyrzeczenia, poświecenia – wszystko w zamian za kilka złotych więcej oszczędności.

Brzmi strasznie, prawda?

Tyle, że oszczędzać można nie poświęcając (zanadto) swojego stylu życia. Co więcej, to właśnie nadmierne wyrzeczenia i zaciskanie pasa potrafią skutecznie zniechęcić do oszczędzania.

Zamiast tego warto przejrzeć swoje finanse (zapisując swoje wydatki chociażby przez jeden miesiąc) i zidentyfikować te rzeczy i te kategorie wydatków, które pochłaniają więcej pieniędzy niż powinny.

Takie dziury budżetowe są w każdym portfelu – w jednym mniejsze, w drugim większe.

Wystarczy sobie przypomnieć – kiedy ostatni raz wydałeś pieniądze na coś, co okazało się kompletnie nieprzydatne?

Sam mam kilka takich rzeczy na sumieniu :).

Regularne czyszczenie swojego budżetu z takich nadmiernych, niepotrzebnych wydatków z czasem przyniesie efekty.

Ale tu znów przyda się cierpliwość, bo ulga dla domowych finansów pewnie nie przyjdzie od razu – może za miesiąc, może za rok. Na pewno nie z dnia na dzień.

Pokus będzie coraz więcej

Takie oszczędności to zresztą nie tylko test cierpliwości, ale także siły woli.

Bo prędzej czy później okaże się, że mamy więcej pieniędzy w portfelu. I co z tym zrobić?

W takich momentach bardzo łatwo zastąpić jeden niepotrzebny wydatek innym.

Tymczasem o zaoszczędzonych pieniądzach najlepiej zapomnieć na lata. No, może nie całkiem powinno się wymazywać je z pamięci – bo przecież jednak trzeba jakoś ich doglądać i szukać dla nich najlepszych warunków na lokatach i kontach oszczędnościowych lub w innych formach inwestycji.

Ale najważniejsze jest to, by schować te oszczędności do takiej szuflady w naszym umyśle, której nie otwiera się z byle powodu  – czy to na codzienne wydatki, czy na jakieś mniejsze lub większe zachcianki.

Im większe oszczędności tym jest to trudniejsze. Regularnie i cierpliwie oszczędzając prędzej czy później na koncie pojawią się kolejne tysiące złotych (co za nieszczęście! ;) ).

I te pieniądze kuszą – Mam już tyle oszczędności, szkoda by tak leżały bezczynnie, lepiej coś sobie kupić. Uszczknę sobie kilka stówek, przecież to nie zrobi żadnej różnicy.

Mówienie „nie” takim pokusom potrafi być trudne.

Nie tylko gromadzenie oszczędności, ale także już ich posiadanie jest testem charakteru.

Pięć rad jak cierpliwie oszczędzać

1. Nie lekceważ małych zysków. Daj swoim – nawet drobnym – oszczędnościom kumulować się i rosnąć. Efekty zobaczysz po czasie.

2. Pogódź się z tym, że nie wzbogacisz się nagle z dnia na dzień.

3. Licz na siebie. Nikt lepiej nie zadba o Twoje pieniądze niż Ty sam. Już dziś możesz zacząć przyglądać się swoim wydatkom i zatamować – przynajmniej niektóre –  wycieki z własnego portfela.

4. Nie bój się iść pod prąd. To, że inni żyją na kredyt nie znaczy, że i Ty musisz zacząć pracować dla swojego banku.

5. Zostaw swoje oszczędności w spokoju.

Fot. Flickr / ButterflySha
Nowe zasady dotyczące cookies. Wykorzystujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce dotyczącej cookies