Filtrowanie wszystkich postów po tagu "akcje." Wyczyść filtr

Inwestowania na giełdzie trzeba się nauczyć. Raczej nie jest to jedna z tych umiejętności, do których można mieć wrodzony talent. A jak to z nauką bywa – ta często ma miejsce na błędach. Chybione transakcje, źle ustawione stop lossy, błędnie zidentyfikowany trend… Co jeszcze może się przytrafić początkującym inwestorom?

1. Podejmowanie decyzji pod wpływem emocji

Nie strategia, nie przemyślane decyzje, tylko emocje kierują podejmowanymi transakcjami. Do tego dochodzi cała gama zachowań z tym związanych: sprawdzanie notowań co kilka minut, nerwowość w czasie gdy nie mamy dostępu do bieżących kursów, a w weekendy myślenie tylko o tym jak giełdy otworzą się w poniedziałek.

Rozwiązanie: Jeżeli musisz co chwilę sprawdzać notowania, to znak, że stawka jest zbyt duża. Możesz ograniczyć wpływ emocji odpowiednio zmniejszając wielkość pozycji.

2. Są pieniądze, jest transakcja

Gotówka na rachunku maklerskim parzy w ręce. Okazją do zakupu staje się posiadanie wolnych środków na rachunku, a nie faktyczna sytuacja na rynku.

Rozwiązanie: Zadaj sobie pytanie - czy kupujesz dlatego, że akurat masz na to pieniądze, czy dlatego, że tak właśnie podpowiada Twoja strategia?

3. Uzależnianie nastroju od sytuacji na giełdzie

Jeżeli ceny idą we właściwą stronę - to danego dnia masz dobry humor. A jeśli rynek się Tobą nie zgadza, to nastrój dramatycznie się obniża. Pół biedy, jeżeli ta prawidłowość dotyczy tylko inwestora. Gdy rynek idzie w przeciwnym kierunku niż oczekiwaliśmy, łatwo też zarazić bliskich swoim obniżonym nastrojem.

Rozwiązanie: Sprawdzaj notowania rzadziej, np. raz w tygodniu. Jeżeli gra na giełdzie powoduje nerwowość i wahania nastroju to zmniejsz pozycję.

4. Monitorowanie postępów tylko wtedy, gdy jest dobrze

Zapisywanie, opisywanie i śledzenie transakcji szło dobrze, dopóki nie zaczęły się straty. Wtedy spadające słupki w Excelu przestały bawić, a zaczęły frustrować. A po co przysparzać sobie dodatkowej irytacji - sama strata nie wystarczy?

Rozwiązanie: Ustal sobie rutynę (np. podsumowanie sytuacji portfela finansowego raz w tygodniu czy w miesiącu – w określony dzień) i trzymaj się jej niezależnie od tego, co się dzieje. Nie tworzysz podsumowań po to, by się uśmiechać do wykresów, tylko po to, by wyciągać wnioski (i to właśnie głównie z błędów).

5. Nieustawianie stop lossów

Zabezpieczanie się zleceniami ograniczającymi straty to podstawowe narzędzie, które chroni nas przed gwałtownym spadkiem kursów. Realizacja straty zawsze boli – ale szybkie cięcie spadających pozycji jest zdecydowanie lepsze niż trwanie z daną spółką w trendzie spadkowym przez kolejne miesiące

Rozwiązanie: ustawiaj stop lossy :).

6. Inwestowanie w rzeczy, których się nie rozumie

Fundusze, ETFy, akcje, obligacje, opcje, kontrakty… instrumentów inwestycyjnych jest całe mnóstwo i każdy z nich opiera się na określonych zasadach. Korzystaj z tych instrumentów dopiero wtedy, gdy poznasz te zasady. Jak nie wiesz jak coś działa – to nie inwestuj.

Podobną zasadę można przyjąć też do pojedynczych spółek lub branż, w których działają. Nie inwestuj, jeżeli nie wiesz czym zajmuje się dana spółka. Kupuj udziały dopiero wtedy, gdy lepiej zrozumiesz charakter działania wybranej firmy i jej sytuację rynkową. Z tą drobną uwagą, że tutaj inwestorzy kierujący się przede wszystkim analizą techniczną mogą wnieść swój sprzeciw ;).

Rozwiązanie: inwestuj w to, na czym się znasz.

Ta lista na pewno nie jest wyczerpująca. Jakie jeszcze błędy popełniają inwestorzy? Czekamy na Wasze komentarze!

Fot. Flickr / kenteegardin

„Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka.”

Zróżnicowanie instrumentów finansowych, z których składa się nasz portfel inwestycyjny czy pula oszczędności to jedna z podstawowych zasad zarządzania finansami osobistymi.

Dywersyfikacja daje nam szereg korzyści.

1. Rozprasza ryzyko i chroni nasz portfel. Inwestując całość naszych środków w jeden instrument finansowy uzależniamy nasz wynik inwestycyjny całkowicie  od tego instrumentu. Gwałtowny spadek czy słabszy okres dla danej inwestycji automatycznie oznacza słabsze wyniki dla całego naszego portfela.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której 100% środków mamy zaangażowane w akcje CD Projekt, który nagle ogłasza, że prace nad „Wiedźminem 3” przedłużą się i w związku z czym przesuwają premierę (taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce kilka miesięcy temu). Towarzyszy temu gwałtowny spadek kursu, a za tym idzie gwałtowny spadek wartości naszego portfela.

Oczywiście podobne sytuacje mogą dotyczyć każdej innej spółki. Warto zatem tak rozłożyć własne inwestycje, aby jedno mniej-lub-bardziej losowe wydarzenie nie decydowało w tak znaczącym stopniu o wartości całego naszego portfela inwestycyjnego.

2. Dywersyfikacja daje naszemu portfelowi elastyczność. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której mamy sytuację „kryzysową” i nagle potrzebujemy gotówki. Tymczasem zbliża się koniec miesiąca, więc na ROR pieniędzy zostało już raczej niewiele. Ale! – przecież mamy jeszcze oszczędności – tylko „zamrożone” na lokacie.

Lokatę trzeba zerwać, poświęcając przy tym wszystkie odsetki. Gdyby nasze fundusze były rozbite na kilka lokat, to mielibyśmy właśnie tę wygodną elastyczność – moglibyśmy anulować tylko część lokat, zachowując odsetki w pozostałych.

3. Dywersyfikacja pomaga też zarządzać ryzykiem. Możemy tak dobrać różne instrumenty finansowe i ich „udział” w naszym portfelu, aby ogólny poziom ryzyka był dla nas jak najbardziej komfortowy.

Jak zasadę dywersyfikacji zastosować w praktyce?

Oszczędności

Lokaty

O dywersyfikacji słyszy się najczęściej w kontekście inwestycji i akcji spółek. Tymczasem oszczędności też można dywersyfikować. Najlepszym przykładem na to są lokaty.

Zarządzając naszymi oszczędnościami na lokatach warto mieć na uwadze kilka czynników:

  • chcemy zachować płynność finansową
  • nie chcemy znaleźć się w sytuacji, w której jesteśmy odcięci od naszych środków
  • nie chcemy też sytuacji, w której posiadamy wszystkie środki na jednej lokacie i jej ewentualne zerwanie doprowadzi do utraty wszystkich odsetek

W tym celu, dysponując oszczędnościami, nie powinniśmy przeznaczać wszystkich środków na jedną lokatę. Zamiast tego powinniśmy rozbić je na mniejsze „paczki” i założyć szereg lokat.

Warto przy tym zastanowić się nad odpowiednimi terminami zapadalności lokat. Załóżmy, że szukamy lokat na 3 miesiące, bo akurat takie dają teraz na rynku najlepsze oprocentowanie. Aby zapewnić sobie płynność i pewność, że co miesiąc będziemy mieli dostępne środki, warto rozłożyć taką inwestycję w czasie. I na przykład 1/3 środków przeznaczyć na lokatę we wrześniu, a resztę tymczasowo trzymać na koncie oszczędnościowym. Potem w październiku kolejna 1/3 idzie na lokatę, a w listopadzie ostatnia część.

W ten sposób zapewniamy sobie, że co miesiąc będziemy mieli uwalniane kolejne środki. I co miesiąc możemy decydować co robić dalej: przedłużyć lokatę czy wypłacić z niej pieniądze.

Konta bankowe

Jeżeli chcemy być przygotowani na absolutnie każdą nieprzewidzianą sytuację, to warto rozważyć posiadanie kont w dwóch różnych bankach. Z kartą przypiętą do każdego konta i zawsze jakimś drobnym osadem na rachunku.

Do czego się to nam przyda?

W ten sposób nie zaskoczy nas żadna przerwa konserwacyjna w banku. A zdarzają się czasem takie, gdzie jesteśmy pozbawiani dostępu nie tylko do internetowego systemu transakcyjnego, ale nie działają też operacje kartowe.

Takie przerwy konserwacyjne trwają zazwyczaj kilka godzin i przeprowadzane są w weekendy w późnych godzinach nocnych.

Ale jeżeli akurat wracamy taksówką z sobotniej imprezy i chcemy za kurs zapłacić kartą, to możemy być niemile zaskoczeni.

Inwestycje

Instrumentów inwestycyjnych jest mnóstwo. Od akcji, przez kontrakty terminowe, obligacje, opcje, fundusze (i kilka rodzajów tychże)… Każdy z tych instrumentów charakteryzuje się innym poziomem ryzyka, inną perspektywą czasową inwestycji i inną szansą na zysk.

Nie powiemy Wam tu z jakich instrumentów finansowych powinniście skorzystać i jaki powinien być udział różnych produktów finansowych w Waszym portfelu. To bardzo zależy od waszej indywidualnej sytuacji: sytuacji finansowej, mieszkaniowej, tolerancji na ryzyko, wiedzy o poszczególnych rodzajach inwestycji… Czynników jest mnóstwo i nie sposób je tu wszystkie uwzględnić.

Możemy Wam za to podpowiedzieć jakimi zasadami warto się kierować przy doborze składu własnego portfela inwestycyjnego.

1. Nie warto inwestować większości czy nawet wszystkich środków w jeden instrument finansowy. W jeden fundusz, w akcje czy w obligacje jednej spółki. To naraziłoby nas na duże ryzyko i uzależniło od sytuacji na jednym rynku czy na jednej spółce.

W związku z tym warto rozważyć:

  • inwestycje w różne grupy instrumentów finansowych (np. część w akcje, a część w fundusze obligacji)
  • inwestycje w różne spółki zamiast kupowania akcji tylko jednej z nich
  • eskpozycję na różne branże (np. nie ograniczając swoich inwestycji tylko do jednego sektora gospodarki np. banków)
  • ekspozycję na różne rynki (inwestowanie nie tylko w akcje polskie, ale też np. w ETF-y zagranicznych indeksów)

2. Warto rozłożyć swoje inwestycje w czasie. Nawet jeżeli jesteśmy zdecydowani, że chcemy zainwestować np. w dany fundusz inwestycyjny, to nie kupujmy jednostek za jednym razem za wszystkie oszczędności.

Zamiast tego warto rozplanować taki zakup na kilka tygodni lub nawet miesięcy. W ten sposób minimalizujemy ryzyko, że kupimy jednostki akurat na „górce”.

Podsumowując, warto raz na jakiś czas spojrzeć "z góry" na skład całego swojego portfela inwestycyjnego i sprawdzić, czy przypadkiem nie dominuje w nim jeden instrument finansowy, co może narażać nas na niepotrzebne ryzyko.

Fot. Flickr / 401(K) 2013

Właśnie trwają zapisy na akcje spółki Energa dla inwestorów indywidualnych. Zlecenie w domu maklerskim można złożyć jeszcze do 2 grudnia do 23:59.

Tej firmy chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Energa jest producentem i dystrybutorem energii.

Cena maksymalna akcji została ustalona na 20 zł. Każdy inwestor indywidualny może zapisać się na maksymalnie 1500 akcji, co oznacza złożenie zlecenia o wartości 30 000 zł.

Dla inwestorów indywidualnych przeznaczono 15% akcji z oferty z możliwością zwiększenia o kolejne 5 punktów procentowych (decyzja o tym ma zapaść 3 grudnia). Według harmonogramu, akcje powinny pojawić się na rachunkach 10 grudnia, a dzień później ma nastąpić debiut na warszawskim parkiecie.

Czy warto się zapisać?

Przy ofercie publicznej Energi mamy do czynienia z zupełnie innym ryzykiem niż w przypadku jeszcze nie tak dawnej oferty PKP Cargo. Tam na debiucie udało się zarobić ok. 18%, co powszechnie uznano za duży sukces. Paradoksalnie, udało się to osiągnąć mimo (a może właśnie dzięki temu?) stosunkowo dużemu sceptycyzmowi wobec oferty i samej marki PKP.

W przypadku Energi sytuacja jest niemal odwrotna. Zainteresowanie inwestorów indywidualnych jest duże, spółka budzi zaufanie (w końcu energii będziemy potrzebować już zawsze), a marka jest powszechnie kojarzona.

Tylko czy dla nas – potencjalnych inwestorów indywidualnych – to dobrze czy źle?

Już na pierwszy rzut oka widać, że oferta jest popularna. Biura maklerskie zakładają o wiele więcej nowych rachunków niż zwykle. Zapewne część dla nowych klientów, a część dla osób, dla których 1500 akcji to za mało i zapisują się „na ciotki i wujków”.

Co więcej, już po transzy dla dużych inwestorów indywidualnych widać, że po akcje jest już duża kolejka. Pula akcji dla dużych inwestorów (5% akcji z oferty, maksymalny zapis na 120 tys. zł) rozeszła się w kilka godzin.

Apetyty są duże. Na pewno będziemy mieli do czynienia z redukcją. Na szczęście, nie będzie to redukcja proporcjonalna, jak w przypadku trwającej właśnie oferty Newag. Zamiast tego zostanie ustalony maksymalny limit akcji (niższy niż początkowe 1500), który może otrzymać inwestor.

Załóżmy, że będzie to 500 akcji. Ci, co zapisali się na więcej niż ten limit, otrzymają 500 walorów, a różnica zostanie zwrócona na rachunek. Natomiast każdy, kto zapisał się na 500 akcji lub mniej, dostanie dokładnie tyle ile chciał.

Im mniej akcji, tym mniejszy wpływ wyniku procentowego na nominalną wartość naszej inwestycji. Jeżeli zysk na debiucie wyniesie 10%, to przy maksymalnym zapisie otrzymalibyśmy 3000 zł (minus prowizje i podatek). Po redukcji do 500 akcji byłoby to już tylko 1000 zł.

Oczywiście, działa to w dwie strony. Ewentualna strata też byłaby niższa.

Jeżeli miałbym coś przewidywać, to nie nastawiałbym się na zysk większy niż właśnie te 1000 zł – w przypadku tych osób, które otrzymały maksymalną liczbę akcji już po uwzględnieniu redukcji.

W każdym razie, jeżeli jesteśmy już niemal pewni tego, że redukcja nastąpi, to warto rozważyć, czy jest w ogóle sens składać maksymalny zapis i blokować całe 30 000 zł. Pewnie nie. Jeżeli przewidujesz redukcję 50%, to może lepiej zapisać się właśnie na 750 akcji, a pozostałe środki w tym czasie zaangażować w inny sposób. 

Ogólne Konkurs - wytypuj kurs GPW i wygraj!

  • 30 października 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 0 comment

Konkurs - wytypuj kurs GPW i wygrajNa akcje GPW w ofercie publicznej zapisało się ponad 323 tys. inwestorów indywidualnych! To całkiem niezły wynik i Minister Skarbu na pewno bardzo się cieszy. Osoby, które zapisały się na akcje mają już jednak mniej powodów do zadowolenia.

Tak duża subskrypcja oznacza sporą redukcję zamówień. Każdy z inwestorów indywidualnych dostanie najprawdopodobniej maksymalnie ok. 25 akcji.

Taka liczba akcji oznacza jedno – jeżeli w dniu debiutu zysk wyniesie 10% (co i tak nie jest pewne), to na takim pakiecie zarobimy ok. 100 zł (minus prowizja i podatek).

Dla niektórych to niewiele, dlatego podbijamy stawkę i…

Ogłaszamy konkurs!

Jak wziąć udział? Bardzo prosto:

1. Dołącz do naszej strony na Facebooku – tam i tylko tam będziemy zbierać zgłoszenia. Przyjmujemy typy tylko od osób, które "lubią" Kontomierz.

2. Wytypuj kurs akcji GPW na zakończenie notowań w dniu debiutu.

3. Swój typ umieść w komentarzu pod tym wpisem na Facebooku.

Zgłoszenia przyjmujemy do 7 listopada do godziny 23:59. Typy wpisane po tym terminie nie będą uwzględniane.

Można wpisywać kwoty z dokładnością do 1 gr.

Wygra osoba, która poda cenę najbliższą kursu GPW na zakończenie notowań w dniu debiutu. Jeżeli dwie osoby (lub więcej) podadzą tę samą najbliższą kwotę, to wygra ten uczestnik, który swój typ umieścił jako pierwszy.

Każda osoba może podać tylko jedną cenę.

Po debiucie GPW podliczymy wyniki i skontaktujemy się ze zwycięzcą w celu ustalenia szczegółów.

No i jeszcze najważniejsze – nagroda!

W naszym konkursie mamy jedną nagrodę główną. Będzie to książka o tematyce inwestycyjnej z wydawnictwa Onepress.

Jaka książka dokładnie? Wybór będzie należał do zwycięzcy!

Jest więc o co walczyć. Jeżeli jeszcze nie „polubiłeś” Kontomierza na Facebooku, to zrób to teraz i weź udział w naszym konkursie. Zapraszamy!

Fot. Flickr / lumaxart

Ogólne Gdzie najtaniej zapisać się na akcje GPW?

  • 21 października 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 10 comment

Gdzie najtaniej zapisać się na akcje GPWDo zakończenia zapisów w ofercie publicznej GPW zostało jeszcze trochę czasu (a dokładnie 5 dni). Ostatnio pisałem o tym, czy w ogóle warto zainwestować w debiut GPW, oraz jak się zapisać na akcje w ofercie publicznej.

Dzisiaj poruszę jeszcze jeden aspekt tej oferty.

Duże IPO mają to do siebie, że przyciągają wielu ludzi. Na akcje PZU w ofercie publicznej zapisało się ok. 250 tys. inwestorów, a na Tauron ok. 230 tys. To tak, jakby akcje kupiło całe, sporej wielkości miasto.

Oczywiście istnieli też tacy, co zapisywali się na akcje „w imieniu” rodziny, byleby mieć jak największy pakiet. Ale to zostawmy…

W każdym razie duża oferta publiczna, znanej, poważnej spółki robi wielki ruch w interesie wszelkich maklerów. Debiut GPW jest dla nich kolejną dobrą okazją na zwabienie do siebie klientów i otworzenie tysięcy kolejnych rachunków.

Stąd przeróżne promocje. Biura maklerskie kuszą darmowymi rachunkami, niższą prowizją, czy tymczasowym bezpłatnym dostępem do wyższych pakietów usług.

A gdzie najbardziej opłaci się zapisać na akcje GPW? Przyjrzyjmy się różnym promocjom w biurach maklerskich.

Dom Maklerski Pekao

Promocyjny pakiet DM Pekao to przede wszystkim 0 zł za otwarcie rachunku i jego prowadzenie do końca 2010 r. Strasznie skromnie!

Dobry makler powinien mieć darmowy rachunek w standardzie, a nie w promocji. Tymczasem w Pekao za prowadzenie rachunku, w normalnych warunkach, trzeba słono zapłacić – 60 zł rocznie.

Dom Maklerski ING

W ING jest trochę lepiej, ale też bez specjalnych rewelacji. Znów w promocji – darmowe otwarcie rachunku i jego prowadzenie do końca roku. Za kolejny rok trzeba będzie już zapłacić 44 zł. Do tego pakietu ING dodaje promocję – 6 zł prowizji za zapis na akcje GPW niezależnie od wielkości tego zapisu.

Jak we wszystkich promocjach, gdzie biuro maklerskie obniża prowizję za zakup akcji w ofercie publicznej, należy wziąć pod uwagę że późniejsza prowizja za sprzedaż zostanie policzona według standardowego cennika.

Przyjmując założenie, że w związku z redukcją, maksymalny pakiet na jaki możemy liczyć to ok. 35 akcji o łącznej wartości 1 505 zł (43 zł za akcję), to prowizja będzie stanowić 0,4%. To żadna promocja! – standardowa stawka prowizji w ING to 0,39%.

Załóżmy, że sprzedamy akcje na debiucie z zyskiem 10%, tj. sprzedamy akcje o wartości 1 655,50 zł. Robiąc to za pośrednictwem ING za cały obrót akcjami (nabycie i sprzedaż) zapłacimy łącznie 12,46 zł.

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska

I tutaj zaczynają się prawdziwe promocje. Darmowe prowadzenie konta jest w standardzie, za to za zakup akcji GPW zapłacimy tylko 1 zł.

Przyjmując powyższe założenia – kupujemy pakiet 35 akcji za 1 505 zł i sprzedajemy na debiucie za 1 655,50 zł – za całą operację zapłacimy 7,46 zł.

Biuro Maklerskie Alior Bank

Alior przygotował raczej nieprzeciętną promocję. Darmowy rachunek oczywiście jest w standardzie. Co prawda prowizja za zakup nie powala i wynosi 0,29% (normalnie – 0,38%), ale to biuro ma jeszcze kilka zachęt w zanadrzu.

Po pierwsze, prowizja wyniesie 0% - przy zapisie z rodziną lub znajomymi. Tutaj na pewno zyskają wszyscy ci, o których pisałem na początku – chcący kupić jak najwięcej akcji i angażujący do tego każdą możliwą osobę.

Po drugie, Alior zarzeka się, że każdy kto kupi akcje GPW w Alior Banku będzie mógł założyć 4-miesięczną lokatę oprocentowaną na 5% w skali roku. To już coś. Takie oprocentowanie obecnie już coraz trudniej znaleźć (ale da się – na przykład w Getin Noble Banku za pośrednictwem Open Finance).

No ale załóżmy, że zapisujemy się sami i nie chcemy lokaty. Za obrót akcjami GPW według wcześniej wymienionych założeń zapłacimy w Aliorze 10,66 zł.

eMakler w mBanku

Kolejny rachunek, który na co dzień jest darmowy (chociaż tu jest drobny haczyk – zapłacisz bankowi 30 zł prowizji, jeżeli w ciągu danego roku kalendarzowego nie wykonasz na rachunku żadnej transakcji). 

A jak wygląda promocja? Jak to w mBanku – bardzo prosto. Prowizja za zakup akcji GPW w ofercie publicznej wyniesie 0,2% (normalnie wynosi 0,39%). I tyle.

Powtarzając nasze kalkulacje dla mBanku, wychodzi że tu u maklera zostawimy 9,47 zł.

Podsumowując – gdzie jest najtaniej?

Dla przypomnienia założenia – zapisujemy się na 35 akcji GPW za łączną kwotę 1 505 zł. Na debiucie inkasujemy 10% zysku i sprzedajemy całość za 1 655,50 zł. Oto zestawienie prowizji, które łącznie pobiorą maklerzy w takim właśnie scenariuszu:

  1. DM BOŚ – 7,46 zł
  2. eMakler – 9,47 zł
  3. BM Alior Bank – 10,66 zł
  4. DM Pekao – 12,33 zł
  5. DM ING – 12,46 zł

Do tego nie zapominajmy o tym, że od zysków kapitałowych należy się jeszcze 19% podatku. No ale to swoją drogą.

Sam na szczęście mam rachunki w każdym biurze maklerskim z pierwszej trójki, więc nie będę miał problemu z wyborem.

A czy Wy już zdecydowaliście się na udział w ofercie publicznej GPW? Gdzie kupicie akcje? A tak w ogóle, to zmienilibyście biuro maklerskie z powodu jakiejś promocji?

Ogólne Jak kupić akcje GPW przez internet?

  • 20 października 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 3 comment

Zapisy na akcje GPW w ofercie publicznej trwają w najlepsze. W poniedziałek na blogu starałem się odpowiedzieć na pytanie czy warto kupić akcje GPW

Sam ostatecznie decyduję się zapisać na maksymalny pakiet.

Obecnie w wielu biurach maklerskich taki zapis można złożyć przez Internet. Jednak niektóre z biur mają dość skrzętnie poukrywane opcje zapisu na akcje w ofercie publicznej.

Zlecenia tego nie składa się tak jak zwykłego zakupu akcji – w internetowych systemach transakcyjnych zazwyczaj jest na to oddzielna zakładka.

Oto jak krok po kroku kupić akcje GPW przez Internet (zakładam, że masz już otwarty rachunek maklerski oraz wystarczającą ilość środków na zapis, jaki chcesz złożyć).

eMakler w mBanku

Krok 1

GPW w mBanku Krok 1

Z menu po lewej stronie należy wybrać „Inwestycje”. Pojawi się okno z rozpiską Twojego portfela inwestycyjnego – funduszy inwestycyjnych, papierów wartościowych i lokat ustrukturyzowanych. W wierszu „Papiery wartościowe” wybierz „Wejdź online”.

Krok 2

GPW w mBanku Krok 2

Menu po lewej stronie się rozwinie. Wśród nowych opcji odnajdź „Oferta publiczna” i kliknij.

Krok 3

GPW w mBanku Krok 3

Pojawi się okno z możliwością wyboru oferty. W tej chwili jest jeszcze możliwość zapisania się na akcje dewelopera Robyg, no ale oczywiście teraz interesuje nas tylko GPW. Wybieramy więc ten walor.

Krok 4

GPW w mBanku Krok 4

Na samym końcu wybieramy na ile akcji chcemy się zapisać. Może być to liczba z przedziału od 10 do 100. Zapis na mniej niż 10 akcji zostanie uznany za nieważny, a zapis na ponad 100 akcji zostanie uznany jako zapis na dokładnie 100 akcji.

Limit ceny zostawiamy bez zmian – 43 zł.

Składamy oświadczenie (dumnie brzmi, jak na jeden klik), że zapoznaliśmy się z warunkami oferty. 

Teraz wystarczy już tylko potwierdzić całą transakcję.

ING Securities

Krok 1

GPW w ING Krok 1

ING było tak uprzejme, ze samo wszystko dokładnie opisało. Dyspozycję zapisu na akcje GPW w ING można złożyć za pośrednictwem programu Sidoma. W pierwszym kroku należy wybrać z menu Rachunek / Dysp. zapisu – akcje oferta pierwot. bez pp. Potem postępujemy według instrukcji z obrazka – wybieramy i zatwierdzamy papier, wpisujemy ilość akcji do kupienia i zatwierdzamy.

Krok 2

GPW w ING Krok 2

Na koniec jeszcze potwierdzamy, że akceptujemy warunki oferty.

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska

Krok 1

GPW w DM BOŚ Krok 1

DM BOŚ trochę się namęczył i starannie schował opcję zapisu na akcje GPW. Z menu u góry wybieramy zakładkę „Dyspozycje”, a następnie z menu po lewej stronie wybieramy „Subskrypcje”.

Krok 2

GPW w DM BOŚ Krok 2

Na kolejnym ekranie wybieramy Subskrypcję GPW S.A. w Warszawie.

Krok 3

GPW w DM BOŚ Krok 3

Pojawi się okno z podsumowaniem obecnie posiadanych środków i danymi naszego zlecenia. Podobnie jak w poprzednich biurach maklerskich – wpisujemy liczbę akcji, która nas interesuje. Możemy też zostawić nasze dane kontaktowe na wypadek jakiejś awaryjnej sytuacji.

Biuro Maklerskie Alior Bank

Krok 1

GPW w Aliorze Krok 1

W Aliorze sprawa jest wyjątkowo prosta. Z menu u góry wybieramy zakładkę „Inwestycje”, a następnie „Rynek Pierwotny”.

Krok 2

GPW w Aliorze Krok 2

W rozwijanym menu wybieramy „GPW” (nie powinno być innej opcji), a następnie wpisujemy liczbę akcji, jaką chcemy kupić. Przed złożeniem zlecenia zaznaczamy jeszcze, że znam prospekt emisyjny.

Multibank

Krok 1

GPW w Multibanku Krok 1

Chcąc kupić akcje GPW w Multibanku w głównym menu wybieramy "Centrum Oszczędzania" a następnie "Usługa maklerska".

Krok 2

GPW w Multibanku Krok 2

Wyświetli się ekran z listą posiadanych aktywów. Spośród dostępnych opcji trzeba wybrać "Oferta publiczna".

Krok 3

GPW w Multibanku Krok 3

Następnie wystarczy wskazać, że chcemy kupić akcje GPW w ofercie publicznej.

Krok 4

GPW w Multibanku Krok 4

Na koniec wpisujemy ile akcji chcemy kupić (od 10 do 100) i potwierdzamy, że znamy prospekt emisyjny.

Uwaga! Niezależnie od tego w ilu biurach maklerskich kupisz akcje GPW – i tak maksymalnie możesz dostać tylko 100 akcji. Składanie wielokrotnych zapisów nie ma sensu. Pamiętaj też, że składając zapis musisz mieć na koncie wolne środki wystarczające na jego pokrycie. Inaczej zlecenie zostanie odrzucone.

A jeżeli chcesz wiedzieć, gdzie najtaniej kupić akcje GPW to czytaj naszego bloga. Już w kolejnym artykule opiszemy ile będzie kosztować wzięcie udziału w tej ofercie publicznej w kilku najpopularniejszych biurach maklerskich.

Jeżeli nie chcesz przegapić tego wpisu to prenumeruj bloga przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Treści zawarte w artykule są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

Ogólne Debiut PZU: na otwarciu +12%

Inwestorzy liczą już zyski z inwestycji w akcje PZU. Na otwarciu walory tej spółki zyskały 12 proc., kilkanaście minut później było to już niemal 14 proc. Wiele wskazuje na to, że sprawdzają się optymistyczne prognozy analityków giełdowych, a niektórzy z nich mówili o nawet 20 proc. wzroście.

Przed godziną 11 obroty przekroczyły 3 mld zł, a do końca sesji zwiększą się zapewne jeszcze o kilka miliardów. Nie wiadomo jak wielu drobnych inwestorów chce się pozbyć papierów już w pierwszym dniu i jak duża jest determinacja po stronie kupujących by zwiększać swoje zaangażowanie. Sytuacja w następnych godzinach może być nie mniej ciekawa.

Jeżeli ktoś sprzedał swoje akcje po 350 zł to po odliczeniu prowizji biura maklerskiego i podatku zarobi na czysto nieco ponad 9 proc. To bardzo przyzwoity zysk – zamrożone przez około 2 tygodnie pieniądze dały zarobić dwa razy więcej niż dobra lokata w... rok! Takie informacje dobrze wróżą kolejnym planowanym prywatyzacjom przez giełdę – m.in. grupy energetycznej Tauron.

Oczywiście jeżeli kurs akcji wzrośnie jeszcze bardziej, to zyski będą większe, ale dla wielu inwestorów długie oczekiwanie może okazać się zbyt stresujące. Szczególnie, że jak przypuszczam niejeden z właścicieli 140 tysięcy nowo otwartych rachunków maklerskich nie miał wcześniej żadnego kontaktu z giełdą. Taka praktyczna edukacja daje jednak szanse na wzrost świadomości ekonomicznej w społeczeństwie.

Minister Skarbu Aleksander Grad przy okazji debiutu PZU powiedział, że rząd nie planuje dalej zmniejszać swojego zaangażowania w akcjonariacie ubezpieczyciela. To niestety może negatywnie wpływać na efektywność spółki – jak pokazuje doświadczenie spółki państwowe zazwyczaj stanowią rodzaj politycznego łupu, a u zatrudnianych tam pracowników nierzadko doświadczenie zawodowe nie jest największym atutem. Miejmy nadzieję, że PZU nie będzie potwierdzało w przyszłości tej reguły.

Czekając na rozwój wydarzeń tak dużo osób śledzi kurs spółki na stronach Giełdy Papierów Wartościowych, że czasami trudno się na nią dostać. Miejmy nadzieję, że nie będzie kłopotów ze składaniem zleceń w biurach maklerskich.

Kurs akcji PZU w dniu otwarcia:
godz. 09.00 - 352,50 zł (+12,80%)
godz. 10.00 - 354,20 zł (+13,34%)
godz. 11.00 - 352,00 zł (+12,64%)
godz. 12.00 - 352,70 zł (+12,86%)
godz. 13.00 - 352,30 zł (+12,74%)
godz. 14.00 - 351,90 zł (+12,61%)
godz. 15.00 - 352,10 zł (+12,67%)
godz. 16.00 - 354,50 zł (+13,44%)
godz. 16.30 - 360,00 zł (+15,20%)

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.