Filtrowanie wszystkich postów po tagu "budżet domowy." Wyczyść filtr

Pieniądze, dajcie mi spokój!

Z czym kojarzą ci się pieniądze? Z ciężką pracą? Z ostatnim dużym zakupem? Z niezapłaconymi rachunkami?

A co czujesz myśląc o pieniądzach?

Gdy robimy zakupy, oszczędzamy czy inwestujemy – lubimy myśleć, że do wszystkiego podchodzimy racjonalnie. Że uważnie liczymy zyski i koszty, rzetelnie porównujemy wszystkie opcje i oferty, i działamy według ściśle określonej strategii.

I wszystko byłoby idealne, zoptymalizowane i racjonalne, gdyby nie emocje. A te przy pieniądzach pojawiają się wyjątkowo często.

Jakie emocje towarzyszą pieniądzom?

Dobre samopoczucie i szczęście

„Pieniądze szczęścia nie dają?” – same w sobie nie, ale na pewno ułatwiają bycie szczęśliwym. Badania Daniela Kahnemana pokazują, że w Stanach, osoby o rocznym dochodzie poniżej $60 000 są nieszczęśliwe. Tym bardziej nieszczęśliwe im dalej są od tej kwoty. A powyżej tych sześćdziesięciu tysięcy? Nic się nie dzieje. Szczęście już nie wzrasta.

Związek między szczęściem i pieniędzmi nie jest liniowy. „Pieniądze nie zapewnią ci szczęścia, ale brak pieniędzy na pewno zapewni ci nieszczęście”.

Wniosek: doprowadzić do sytuacji, w których pieniądze nie przeszkadzają w osiągnięciu szczęścia. Ale nie traktować samych pieniędzy jako środka do tego celu.

Obawa i niepewność

Nie dość, że pieniądze nie dają szczęścia, to jeszcze towarzyszy im cała gama negatywnych emocji. Zaczynając od niepewności.

A tę można wywołać bardzo łatwo. Kryzys, zła sytuacja na rynku pracy, niepewny dochód, niepewna emerytura, kredyt hipoteczny na kilkaset tysięcy…

Wiele rzeczy, które opisujemy na naszym blogu, prowadzi do redukowania tej niepewności. Fundusz awaryjny pozwala nie martwić się nagłymi, niespodziewanymi wydatkami. Prowadzenie budżetu domowego daje możliwość (ograniczoną, ale jednak) możliwość planowania przyszłości. Samodzielne oszczędzanie na emeryturę daje pewność, że za kilkadziesiąt lat nie będziemy wyłącznie na łasce Państwa…

Spokój i poczucie bezpieczeństwa

Dodaj do tego jeszcze dywersyfikację źródeł dochodu (dzięki czemu jesteś w pewnym stopniu niezależny i utrata jednego źródła dochodu nie musi oznaczać katastrofy finansowej) i poczucie pełnej kontroli nad wydatkami – i pieniądze dadzą ci, dosłownie, spokój.

I stąd chyba te $60 000 u Kahnemana. Trzeba tyle zarabiać (w Stanach; ciekawe gdzie ta granica byłaby u nas?), by sobie na to wszystko pozwolić:

  • środki „na czarną godzinę”
  • odkładanie na zaplanowane wydatki
  • odkładanie na emeryturę
  • bieżąca spłata kredytu hipotecznego i wszystkich innych zobowiązań
  • codzienne życie

Dopóki o to nie zadbasz, będziesz nieszczęśliwy.

Wiem, że czasem niektórych irytuję wyliczając na ile to rzeczy trzeba odkładać pieniądze. Bo niby z czego? "Ja tu się męczę z tym, by przeżyć miesiąc za to, co mam, a ktoś mi jeszcze dorzuca do tego kilkanaście celów oszczędzania…"

Prawda jest taka, że poczucia bezpieczeństwa finansowego nie zbuduje się od razu. Jasne, tym którzy zarabiają więcej pójdzie trochę szybciej, ale to nie powód, by się zniechęcać.

No i przede wszystkim nie musisz od razu oszczędzać na wszystko.

Cały ten proces trzeba rozłożyć na etapy. W taki sposób, by ukończenie danego etapu było realne w określonym czasie.

Zacznij od funduszu awaryjnego. Jak tak uzbierane pieniądze będą w stanie pokryć twoje jedno-/dwumiesięczne wydatki to przejdź dalej – do oszczędzania na planowane większe zakupy, a na koniec na emeryturę.

Czasem będzie to wymagać pewnych poświęceń. Prowadzenie budżetu domowego i kontrolowanie wydatków pomaga w tym, by tych poświęceń zacząć szukać wśród rzeczy, które są najmniej potrzebne i które łatwo zmienić/ograniczyć.

Strach/chciwość

A to jest chyba nierozłączna para.

Za akcje płacimy nie tylko pieniędzmi – ale także emocjami (przynajmniej tacy początkujący inwestorzy, jak ja). Gra na giełdzie często oznacza konieczność nauki panowania nad tymi emocjami.

Kiedy racjonalnie podążamy za regułą „pozwól zyskom rosnąć”, a w którym miejscu zaczyna się chciwość?

Jakie jeszcze emocje kojarzą się wam z pieniędzmi? 

Fot. Flickr / mattscoggin. 

Wracamy po dłuuugiej majówce! I od razu bierzemy się do pracy nad budżetem domowym.

Jeżeli jesteś na bieżąco z naszą serią o porządkowaniu domowych finansów, to pewnie przejrzałeś już swoje konta, karty i lokaty i pozbyłeś się tego, co niepotrzebne lub po prostu drogie.

Ale produkty finansowe to tylko jedna strona medalu. Po drugiej stronie są jeszcze rzeczy, na które mamy największy wpływ: wydatki i miesięczny budżet.

A tam też można zawsze znaleźć kilka rzeczy, które wymagają uwagi.

Wiosna to dobry moment na przyjrzenie się swoim finansom z bliska. Jesteśmy już po dużych zimowych wydatkach (święta, ogrzewanie…), a jeszcze przed wakacjami i długimi urlopami. W związku z tym miesięczne wydatki są najbardziej przeciętne jak tylko mogą być. To znaczy, że w domowym budżecie nie ma żadnych dodatkowych pozycji, które istotnie odbiegałyby od średniej.

Do przeglądu budżetu warto podejść od dwóch stron:

  1. Znaleźć niepotrzebne wydatki.
  2. Zweryfikować ustalone przez siebie kategorie wydatków.

Szukamy niepotrzebnych wydatków

Podstawowym celem prowadzenia domowego budżetu jest zwiększenie świadomości na temat tego, na co i ile pieniędzy wydajesz. Tworzysz własne kategorie wydatków (lub pozostajesz przy tym, co podpowiada Kontomierz), zapisujesz/importujesz każdą transakcję i w efekcie otrzymujesz pełną rozpiskę: ile, gdzie i na co wydałeś pieniądze.

Kolejny krok to weryfikacja rzeczywistych wydatków z planami. Prowadząc budżet, jedną z podstawowych czynności jest właśnie planowanie. Na początku każdego miesiąca warto poświęcić pół godziny i dokładnie rozpisać ile pieniędzy zamierzasz przeznaczyć w ramach każdej z Twoich kategorii zakupów.

Pewne rzeczy wiesz od razu: wszelkie abonamenty, czynsze, raty są z reguły stałe. Inne wydatki musisz oszacować (np. na jedzenie, na rozrywkę itp.).

Tak skonstruowany budżet da Ci kolejną informację: w którym miejscu przekraczasz wydatki, a gdzie masz jeszcze „luz”.

I to jest właśnie moment, w którym należy przejść od teorii do praktyki.

Zwłaszcza, jeżeli w danej kategorii wydatków przekraczasz limit już od kilku miesięcy.

Z czego wynika ta rozbieżność?

  • czy w danym miesiącu zdarzyło się coś szczególnego, co uniemożliwiło Ci trzymanie się planu?
  • czy Twoje plany są zbyt optymistyczne?
  • jaka jest skala zjawiska – przekraczasz budżet tylko o kilka złotych, czy może o wiele więcej?
  • jak ta rozbieżność wpływa na Twój cały budżet – czy mimo to nadal się bilansuje?

Warto zadać sobie te kilka pytań. Ale to jeszcze nie wszystko. Jest jeszcze coś, czego nie wyczytasz z tabelek w Excelu czy podsumowania w Kontomierzu.

To rzeczy, z których nie korzystasz, a za które wciąż płacisz. Z przyzwyczajenia, na wszelki wypadek, czy po prostu dotychczas nie chciało Ci się nic z tym robić.

Weź pod szczególną uwagę wszelkiego rodzaju abonamenty:

  • czy Twój plan taryfowy w komórce jest odpowiedni, czy może co miesiąc zostajesz z kilkudziesięcioma niewydzwonionymi minutami?
  • czy oglądasz te wszystkie kanały telewizyjne, czy może warto zmniejszyć pakiet?
  • czy masz jakieś płatne konta bankowe, z których już nie korzystasz?
  • prenumeraty magazynów, których już nie czytasz lub co najwyżej przeglądasz?
  • karta na siłownię, z której korzystałeś ostatni raz przy okazji noworocznych postanowień?

To są naprawdę konkretne oszczędności.

Upraszczamy budżet

Pieniądze to jedno, ale warto spojrzeć na swój budżet pod jeszcze jednym kątem.

Wielu ludzi zniechęca się do budżetowania, bo to zbyt nudne, pracochłonne lub wymagające zbyt dużej skrupulatności.

To zazwyczaj wynika z całkiem niewłaściwego podejścia: ogromnej dokładności, mnożenia kategorii na każdy możliwy wydatek. W efekcie budżet domowy staje się coraz bardziej czasochłonnym obowiązkiem.

A przecież można to sobie znacznie ułatwić! Kontomierz automatycznie importuje Twoje transakcje kartami płatniczymi i nadaje im kategorie wydatków. Większość pracy jest już wykonana za Ciebie.

A co jeżeli prowadzisz budżet „ręcznie”? Warto co jakiś czas robić gruntowny przegląd ustalonych wcześniej kategorii wydatków. I pozbywać się tych, w ramach których nic się nie działo przez ostatnie miesiące.

Tak, aby zawsze mieć porządek w domowych finansach. Skuteczny budżet to prosty budżet.

Fot. Flickr / 401K 

Ogólne Pułapki finansowe: podsumowanie

W ostatniej serii artykułów opisywaliśmy kilka pułapek finansowych, które czyhają na domowy budżet. Takich pułapek jest bardzo dużo, tak jak sposobów na wyciekanie pieniędzy w portfela. Na pewno nie opisaliśmy wszystkich –  ale wskazaliśmy kilka najważniejszych.

Oto cztery groźne pułapki finansowe – wraz ze sposobami na to, jak ich unikać:

1.

Wydawanie pieniędzy, których (jeszcze) się nie ma. W tę pułapkę bardzo łatwo wpaść. Wystarczy pomyśleć „zapłacę za to z przyszłej pensji”. Lub z kilkunastu przyszłych pensji, w końcu rata kredytu nie wydaje się taka wysoka.

Kredyty oczywiście „są dla ludzi”, ale jednak lepiej – gdy ma się taką możliwość – nie wydawać pieniędzy, których się nie ma. Zamiast tego odłożyć zakup, czasem na kilka miesięcy, i zapłacić z odłożonych pieniędzy.

Dzięki temu budżet ma większą elastyczność, a brak stałych zobowiązań finansowych to kolejny krok do bezpieczeństwa finansowego.

2.

Życie od pierwszego do pierwszego na pewno nie przybliża nas do takiego poczucia bezpieczeństwa. Wręcz przeciwnie. Wydatki ważniejsze niż oszczędności, niecierpliwe czekanie na wypłatę, a jak ta spóźni się kilka dni – to dramat. Brzmi znajomo?

Ten cykl życia od wypłaty do wypłaty trzeba jak najszybciej przerwać. Cierpi na tym nie tylko domowy budżet ale także samopoczucie (stres!).

Pierwszym krokiem do wyjścia z tej finansowej pułapki powinno być przestrzeganie zasady „najpierw płać sobie”. Gdy otrzymasz wypłatę, określoną część odłóż na oddzielne konto i nie wydawaj tych pieniędzy. Tak dopasuj swój budżet domowy, by pozostałych pieniędzy wystarczyło do końca miesiąca.

3.

Konieczne będzie oszczędzanie. Ale nie oszczędzanie na wszystkim! To dość zdradliwa pułapka finansowa, bo można w nią wpaść – paradoksalnie – przez zapał do oszczędzania.

Wybieranie najtańszych rozwiązań i produktów może na pierwszy rzut oka wydawać się racjonalne (w końcu prowadzi to do konkretnych, widocznych już dziś oszczędności). Tak jednak nie jest, gdyż w dłuższym okresie okazuje się, że rachunek jest znacznie wyższy niż cena produktu.

Tak jest, przykładowo, z oszczędzaniem na jedzeniu. Niewłaściwa dieta, tanie produkty (pełne chemii i różnych „wypełniaczy”) to szybki sposób na pogorszenie stanu zdrowia. A odbudowanie zdrowia potrafi dużo kosztować.

Podobnie z oszczędzaniem na jakości. Prędzej czy później przyjdzie za to zapłacić. Dobrą strategię przedstawił w jednym z komentarzy Zoom:

Niestety, jakość kosztuje. Ja mam taką strategię - rzeczy których używam często (sprzęt audio, rower, komputer, odzież outdoor) i są ważne dla mnie kupuję wysokiej jakości, w pozostałych przypadkach oszczędzam.

4.

Brak płynności finansowej. Takie „życie na krawędzi”, bez żadnego marginesu bezpieczeństwa na wypadek nagłych, awaryjnych sytuacji. Wszystkie pieniądze wydawane są od razu albo zamrożone w różnych inwestycjach. Fundusz awaryjny?  - nie istnieje.

To duże niebezpieczeństwo dla domowych finansów, bo każda nieprzewidziana sytuacja i dodatkowy wydatek powoduje konieczność nagłego szukania pieniędzy. A to oznacza, że czasami trzeba będzie wycofać się z inwestycji w złym momencie lub pogodzić się z utratą odsetek ze zrywanych lokat. To i tak w miarę komfortowa sytuacja – gdy można wesprzeć budżet środkami z likwidowanych inwestycji.

Gdy takich nie ma trzeba szukać pieniędzy gdzieś indziej – najczęściej w banku, płacąc duże odsetki.

Fot. Flickr / Images of money 

Ogólne Pułapki finansowe: przeinwestowanie i brak płynności

O tym, że przekredytowanie jest jedną z większych katastrof finansowych, która może się nam przydarzyć, wiadomo nie od dziś. Gdy raty kredytów zabierają ponad połowę domowego budżetu, to zaczyna robić się niebezpiecznie.

Na drugim końcu skali jest przeinwestowanie. Na pierwszy rzut oka wygląda dziwnie: jeżeli ktoś inwestuje, to znaczy, że generuje regularne górki i z jego finansami musi być wszystko w porządku?

Otóż nie zawsze! I to nie tylko dlatego, że inwestując można też stracić.

Każdy budżet domowy powinien mieć pewną płynną rezerwę. Coś na nieprzewidziane wydatki i inne awaryjne sytuacje.

Posiadając już jakieś oszczędności można ulec pokusie, by wszystkie wolne środki zainwestować – w lokaty, fundusze, giełdę, czy jeszcze inne z wielu możliwych instrumentów finansowych. W końcu oszczędności powinny zarabiać, a nie leżeć na nieoprocentowanym RORze.

Problem w tym, że wtedy pieniądze są zamrożone w tych wszystkich inwestycjach i dostęp do nich jest utrudniony. Co jeżeli nagle potrzebujemy gotówki? Lokatę trzeba będzie zerwać, pożegnać się z odsetkami i poczekać na przelew środków z banku. Z funduszy i giełdy trzeba będzie wyjść – i to wcale nie musi być najlepszy moment na zakończenie inwestycji. Najczęściej jest to najgorszy moment.

To nie koniec. Czasami z różnych inwestycji najzwyczajniej nie można wyjść – pod groźbą bolesnych kar. Tak jest ze wszystkimi „programami systematycznego oszczędzania”, gdzie deklarujemy miesięczną składkę, a wpłacane środki zamrażane są na kilka lub kilkanaście lat. Chcesz wyjść wcześniej? Musisz pożegnać się z większością wpłaconych składek.

Inwestycje to także ryzyko. Można stracić część lub całość środków. Dlatego w agresywne i ryzykowne instrumenty finansowe należy angażować tylko te środki, na których stratę możemy sobie pozwolić.

Chcąc zarobić godzimy się na ryzyko.

I choć zwrot z inwestycji może wydawać się kuszący, to i tak polecamy, by część środków trzymać w łatwo dostępnym miejscu.

Zawsze dobrze jest mieć pewien zapas gotówki. Nie dlatego, że chcemy Was teraz straszyć jakimiś czarnymi scenariuszami i kryzysową niewypłacalnością banków.  Po prostu, czasem zdarzają się takie prozaiczne sytuacje jak awaria bankomatu (który na przykład bez powodu zatrzyma kartę i na zwrot trzeba będzie czekać kilka dni). Takie przypadki przychodzą najczęściej wtedy, gdy akurat ekspresowo potrzeba gotówki. Lepiej zaoszczędzić sobie stresu.

Pozostałą część awaryjnych środków najlepiej przechowywać na łatwo dostępnym koncie. Takim, do którego mamy kartę debetową i możemy w każdej chwili mieć dostęp do pieniędzy. Chodzi o to, by w nagłych sytuacjach mieć możliwość szybkiej reakcji.

Fundusz awaryjny służy właśnie do tego, by być poduszką finansową w nagłych przypadkach. Ma być zabezpieczeniem i ma być łatwo dostępny. Nie musi zarabiać.

Co oczywiście nie oznacza, że ten ROR, na którym leżą awaryjne środki, nie ma być oprocentowany. W ofertach banków nadal można znaleźć takie rachunki osobiste, które oferują kilkuprocentowe odsetki w skali roku. Niestety poniżej inflacji, ale zawsze coś.

Kompromisowym rozwiązaniem może być konto oszczędnościowe podpięte pod taki łatwo dostępny ROR. Obecnie najlepsze konta oszczędnościowe są oprocentowane w okolicach inflacji lub nieznacznie wyżej.

A co jeżeli nie masz wolnych środków, a mimo to szukasz jakiegoś finansowego zabezpieczenia? Rozwiązaniem mogą być produkty kredytowe, w których płacisz tylko za wykorzystany limit. A jako że będziesz z tych środków korzystać tylko w awaryjnych sytuacjach, to przez większość czasu pozostaną nienaruszone.

Przykładem takich produktów jest debet (linia kredytowa w koncie, która pozwala na tymczasowe zejście „pod kreskę”) lub karta kredytowa.

Najczęściej jednak nie są to produkty darmowe. W przypadku debetu płaci się roczną prowizję za udostępnienie kredytu (np. 2% od całkowitej sumy przyznanego limitu). W przypadku większości kart kredytowych trzeba liczyć się z opłatą roczną.

Zachowanie płynności w domowym budżecie jest bardzo ważne, zwłaszcza gdy mamy jakieś stałe i nieprzesuwalne wydatki, takie jak rata kredytu mieszkaniowego. Wtedy, w sytuacji awaryjnej, zamiast dzwonić do banku i negocjować przesunięcie terminu, możemy sięgnąć do środków odłożonych właśnie na takie okoliczności.

Fot Flickr / Images of money 

Ogólne Prosty sposób na drobne codzienne oszczędności

  • 23 stycznia 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 5 comments

Dobre nawyki finansowe to takie czynności, które można wykonywać codziennie – bez wysiłku (nawet bez konieczności myślenia o tym, że coś takiego trzeba zrobić), a jednocześnie dające widoczne korzyści w portfelu.

Wcale nie muszą to być wielkie rzeczy. Czasami wystarczą drobiazgi, by dokonać pozytywnej zmiany w swoich finansach.

Bardzo prosta rzecz: zaokrąglenia.

Załóżmy, że prowadzisz domowy budżet i spisujesz swoje wydatki. Zamiast robić to z dokładnością co do jednego grosza – zaokrąglaj. Zawsze w górę, do pełnych złotówek. Dzięki temu prostemu zabiegowi pod koniec miesiąca zostanie Ci nawet kilkadziesiąt złotych więcej.

Bardzo dobrze działa to w połączeniu z kartą kredytową i kontem oszczędnościowym. Biorąc pod uwagę, że korzystając z karty kredytowej powinno się wydawać tylko te pieniądze, które się ma – można opracować prosty system.

Bieżące środki trzymać na RORze, a po dokonaniu zakupów kartą kredytową przelewać odpowiednią kwotę (zaokrągloną w górę) na konto oszczędnościowe, gdzie te złotówki będą potem czekać na dzień spłaty karty.

Eliminuje to przynajmniej kilka problemów:

Podstawowym problemem płacenia kartą jest brak poczucia, że wydaje się realne pieniądze. A to prowadzi do nadmiernych wydatków. Dodanie do tego procesu czynności przelewu z bieżących środków na konto oszczędnościowe pozwala z powrotem połączyć akt zakupu i wydawania pieniędzy.

Dodatkowo, wzrasta poczucie kontroli nad własnymi finansami. Zawsze wiesz ile zostało Ci do wydania i zamiast kupować rzeczy aż do wyczerpania limitu na karcie tworzysz sobie dodatkowy, psychologiczny limit – posiadanych bieżących środków.

No i na koniec wracają zaokrąglenia. Przelewając za każdym razem wyższą kwotę, zaokrągloną w górę do pełnych złotówek (lub w zależności od preferencji, zgodnie z jakąś inną zasadą, np. do pełnych piątek), gromadzisz dodatkowe oszczędności.

Ile może zostać na koniec miesiąca z takiej zabawy?

Zakładając, że średnia końcówka na rachunku to 50 gr, a w ciągu dnia płacisz kartą trzy razy (np. w sklepie spożywczym przy codziennych zakupach, na stoisku z prasą, w innych sklepach, na stacji benzynowej – wiadomo, okazji do wydania pieniędzy zawsze jest aż za dużo), to:

zaokrąglenie w górę o 50 gr * 3 rachunki * 30 dni = 45 zł.

45 złotych miesięczne dodatkowo zostaje w portfelu. A jeśli wprowadzisz ten nawyk na stałe, przy każdych zakupach, miesiąc w miesiąc – to w skali roku da to (przy tych założeniach) 540 zł. A to już całkiem konkretna kwota, która może istotnie wspomóc Twoje finansowe cele.

Oszczędzanie w ten sposób jest praktycznie niezauważalne na co dzień. I zamiast zastanawiać się „gdzie podziały się moje pieniądze?”, zaczynasz myśleć „skąd wzięły się te pieniądze?” :).

Fot. Flickr / Pics by Mike 

Ogólne Oszczędzanie na coś i oszczędzanie na czymś

Oczywiście oszczędzanie na coś jest dużo lepsze niż oszczędzanie na czymś.

Ale czasami nie ma wyjścia. Sytuacja życiowa stawia przed trudnymi wyborami – także tym, jakie wydatki ograniczyć w domowym budżecie. Albo jakiś długoterminowy cel wymaga większych lub mniejszych poświeceń, koniecznych tu i teraz.

Oszczędzanie na coś

Oszczędzanie na coś wiąże się z jakimś planem na przyszłość. Można oszczędzać na wiele rzeczy i doświadczeń – dom, samochód, ślub, studia…

Oszczędzając na coś, dobrze jest rozpatrzyć kilka ważnych czynników:

  • ile trzeba będzie za ten przyszły zakup zapłacić?
  • kiedy?
  • z czego to sfinansować – jaka część z oszczędności i (ewentualnie) jaka część z kredytów i pożyczek?
  • ile i w jaki sposób mogę odłożyć oszczędności do daty zakupu?

To są najbardziej oczywiste pytania jakie istnieją, a mimo to zdumiewająca liczba ludzi je ignoruje. Preferowana taktyka to „jakoś to będzie”, „później się zobaczy” lub „odłożę tyle, ile mi zostanie na koniec miesiąca” (czyli wiadomo ile).

A potrzebny jest plan, możliwie dokładny harmonogram tego ile i w jakim czasie pieniędzy będzie odkładane. Konkret, np.: 300 zł co miesiąc. I to odkładane na początku miesiąca, przelewane na specjalnie przygotowane do tego celu konto oszczędnościowe. Pieniądze mają tam wędrować tuż po otrzymaniu wypłaty – zgodnie z podstawową zasadą oszczędzania, czyli „najpierw płać sobie”.

Oszczędzanie na czymś

Przy oszczędzaniu na czymś motywacje mogą być dużo inne – i do tego nie zawsze muszą dotyczyć przyszłości (przyszły zakup), ale także teraźniejszości (kończą się pieniądze) lub przeszłości (trzeba spłacić długi).

No i przede wszystkim, w przeciwieństwie do oszczędzania na coś, dużo częściej jest to konieczność niż wolny wybór.

Oszczędzanie na czymś trzeba rozpocząć od dokładnego przejrzenia domowego budżetu.

Na marginesie: spisywanie domowych wydatków to nawyk, który naprawdę warto sobie wyrobić  - nawet jeśli nie ma się problemów z pieniędzmi – świadomość domowego budżetu to umiejętność, która bardzo się opłaca.

Intuicyjnym odruchem jest rozpoczęcie poszukiwania oszczędności od wydatków na przyjemności i rozrywkę. I to jest najczęściej dobry trop, chociaż pozornie „stałe” wydatki też można z powodzeniem ograniczyć. I to bez zbytniego uprzykrzania sobie życia.

Czasami już wprowadzenie kilku dobrych nawyków do codziennego życia może dać oszczędności, które będzie widać już przy kolejnym rachunku za energię czy wodę.

Kilka prostych przykładów to:

  • gaszenie świateł w nieużywanych pokojach
  • zakręcanie wody podczas mycia zębów czy golenia się
  • wyłączanie urządzeń całkowicie zamiast stosowania trybu stand-by
  • odłączanie nieaktywnych ładowarek z kontaktu
  • oszczędzanie ciepła
  • kupowanie tylko tyle, ile potrzeba – bez marnowania jedzenia
  • zmiana kont bankowych na tańsze, dające więcej korzyści
  • ekonomiczna jazda samochodem – hamowanie silnikiem, powolne dojeżdżanie do czerwonego światła, unikanie gwałtownego przyśpieszania

Znajdzie się pewnie tego dużo więcej. Takie niewielkie zmiany mogą być pierwszym krokiem w realizacji planu oszczędzania w domu.

Najważniejsze jest to, by wszystko dokładnie policzyć i na bieżąco monitorować efekty.

A Wy częściej oszczędzacie na czymś, czy na coś? 

Fot. Flickr / Images_of_Money

Ogólne Top 10 Kontomierza z 2011 roku

Pozostając jeszcze w duchu noworocznych podsumowań, przygotowaliśmy dla Was listę najlepszych blogowych artykułów z 2011 roku – tych, które czytaliście najczęściej.

1. Zmiany w "podatku Belki" - koniec lokat z kapitalizacją dzienną!

Artykuł z początku zeszłego roku, ale tym bardziej aktualny dziś. Obecnie ustawa jest już uchwalona i podpisania – odpowiednie przepisy tylko czekają na wejście w życie.

Kiedy? 1 kwietnia 2012 kończymy z lokatami i kontami z kapitalizacją dzienną – przynajmniej w takiej formie, w jakiej dziś występują. Podatek Belki zaokrąglany będzie do pełnych groszy (a nie tak jak wcześniej: do pełnych złotych) i zawsze w górę.

Czyli w praktyce od 1 gr odsetek możemy zapłacić 1 gr podatku.

Co z lokatami założonymi przed 1 kwietnia, a kończącymi się po? Od momentu, w którym zaczną obowiązywać nowe przepisy, odsetki będą naliczane i opodatkowane według nowych zasad.

Dwa kolejne artykuły pokazują, jak gorącym tematem w 2011 roku były oferty publiczne skarbu Państwa:

2. Czy warto kupić akcje JSW w ofercie publicznej?

3. Trwa oferta publiczna banku BGŻ. Czy warto kupić akcje od ministra?

Obie te oferty dały zarobić tylko tym inwestorom, którzy sprzedali akcje w okolicach debiutu.

Im później, tym mniej wesoło, co pokazuje choćby wykres JSW:

JSW

4. Jak wybrać najlepszy rachunek maklerski?

Przy okazji ofert publicznych zakładanych jest mnóstwo nowych rachunków maklerskich. Jak przy wszystkich decyzjach finansowych – nie warto brać pierwszego z brzegu, tylko przejrzeć dostępne na rynku oferty.

Koszty, dostępne funkcje i niezawodność – te czynniki koniecznie trzeba wziąć pod uwagę.

Rachunek maklerski powinien być możliwie tani (a rozrzut prowizji bywa duży między różnymi domami maklerskimi), oferować dostęp do najważniejszych funkcji (notowania online, jakaś możliwość analizy technicznej itp.), możliwość inwestowania w jak najwięcej walorów i być niezawodny (nic tak nie denerwuje, jak „awaria systemu” gdy akurat chcemy zlecić ważną transakcję).

5. Bitcoin - wirtualna waluta z prawdziwymi problemami

Bitcoin jako waluta radzi sobie raz lepiej, raz gorzej, ale na pewno jest ciekawym konceptem. Wirtualne pieniądze, bez kontroli banku centralnego, a kolejne monety „wybijane” są poprzez poświęcanie mocy obliczeniowej swojego komputera.

6. Nowe zasady programu "Rodzina na swoim" – infografika

2011 rok to czas pracy nie tylko nad zmianami w opodatkowaniu lokat i oszczędności, ale też w programie kredytów z dopłatą rządową „Rodzina na Swoim”.

Przygotowaliśmy krótką infografikę pokazującą ówczesny projekt zmian.

7. Notatki o pieniądzach - darmowy e-book do pobrania

W połowie roku wydaliśmy naszego pierwszego e-booka!

„Notatki o pieniądzach” to krótki (29 stron), ale treściwy i bardzo przydatny zestaw podstawowych informacji o zarządzaniu domowymi finansami.

Spisując te porady kierowaliśmy się przede wszystkim tym, aby w jednym miejscu zebrać najważniejsze rzeczy i zasady. I żeby to, co znalazło się w e-booku, było jak najdłużej aktualne. Przepisy się zmieniają, wraz z nimi oferta banków, za to takie rady jak „wydawaj mniej niż zarabiasz” pozostają ponadczasowe.

8. 7 sposobów na niższe rachunki za ciepło

Sezon grzewczy mamy teraz w pełni, więc takie kilka metod na oszczędności na ogrzewaniu na pewno się przyda.

I wcale nikt nikogo nie zmusza do siedzenia w zimnie! Wystarczy już zmiana drobnych nawyków (np. optymalizacja zużycia ciepła w ciągu doby) i walka z marnotrawstwem, by zyskać kilka procent na rachunkach. W skali rocznych wydatków na ciepło może to być nawet kilkaset złotych!

9. 2012 rokiem wojny depozytowej?

1 kwietnia 2012 na pewno będzie datą, która wywróci ofertę banków do góry nogami. Bez antybelek będą musiały zaoferować coś nowego, aby utrzymać nasze oszczędności. Powrót poliso lokat, wypłacanie odsetek w formie nagrody? – to pomysły, które pojawiają się teraz.

Ciekawe jest też to, jaką rolę na rynku odegrają nowe banki – BGŻ Optima i Alior Sync.

10. Nowe funkcje w Kontomierzu!

Zmiany w Kontomierzu to zawsze gorący temat. Pod tym wpisem powstała rekordowa liczba komentarzy!

--

I tak nam minął 2011 rok: zmiany w prawie dotyczącym oszczędności, okazje do zarobienia na giełdzie i kolejne usprawnienia w Kontomierzu. Już nie możemy się doczekać, co pokaże 2012 :).

Fot. Flickr / quatre mains

Ogólne Jak zachować płynność finansową?

  • 25 listopada 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 3 comments

Zawsze mieć rezerwę na potrzebne wydatki. Nie martwić się tym, że nie zdążysz opłacić w terminie raty kredytu, jeśli wypłata pensji przesunie się kilka dni (oby tylko kilka!). Zamiast żyć od pierwszego do pierwszego - mieć pewność, że wszystkie rachunki zostaną opłacone w terminie.

To właśnie daje utrzymywanie odpowiedniej płynności finansowej. Bezpieczeństwo, spokój i pewność.

Jak rozplanować swoje domowe finanse, by osiągąć taki stan?

Kontrola wydatków

Podstawowym zadaniem każdej osoby odpowiedzialnej za domowy budżet jest kontrola wydatków. Jeżeli nie wiesz ile i na co wydajesz co miesiąc, to płynność finansowa niewiele Ci pomoże. Po prostu dosłownie przepłynie Ci przez palce.

Zapisywanie wydatków lub ich śledzenie w Kontomierzu to najlepszy sposób na kontrolę tego ile i na co wydajesz. To też dobry sposób na dodatkowe oszczędności - często już sama świadomość tego, że monitorujesz swoje wydatki sprawia, że automatycznie wydajesz pieniądze w bardziej racjonalny sposób.

Posiadając listę zaplanowanych, stałych wydatków oraz pewną prognozę wydatków zmiennych już na początku miesiąca wiesz, ile pieniedzy będziesz potrzebować. I czy na pewno starczy Ci na wszystko - czy może będziesz musiał w którymś miejscu ciąć wydatki.

Harmonogram w budżecie

To tylko początek. Sama kontrola wydatków, polegająca na analizie ile i na co wydajesz to nie wszystko! Ważne jest jeszcze kiedy.

Zazwyczaj wszelkie regularne płatności rozrzucone są po wszystkich dniach miesiąca. Spłata raty kredytu i domowe rachunki na początku miesiąca, karta kredytowa gdzieś w środku, telefon i internet jakoś pod koniec. Przykładowo. I na to wszystko musi wystarczyć wypłata, która np. przychodzi w okolicach 10-tego.

Na część z tych terminów możesz mieć wpływ, a na część niestety nie.

Biorąc kredyt, czy wnioskując o kartę kredytową możesz ustalić dogodny dla siebie harmonogram spłat. Choćby w przypadku kredytówek - banki często proponują różne warianty cyklów rozliczeniowych.

Dobierz cykl rozliczeniowy tak, aby termin spłaty przypadał na kilka, a nawet kilkanaście dni po przewidywanym terminie wypłaty wynagrodzenia.

Pamiętaj tylko, że w przypadku karty kredytowej ostatni dzień cyklu nie oznacza dnia spłaty. Od tego czasu masz jeszcze około 24 dni (zależnie od tego jak długi okres bezodsetkowy oferuje Twój bank) na spłatę należności. Jeżeli cykl rozliczeniowy kończy się 15-tego, to dzień spłaty będzie przypadać w okolicach 10-tego dnia każdego miesiąca. Weź to pod uwagę planując swoje finanse.

Wszędzie tam, gdzie możesz, staraj się dobierać terminy zapłaty tak, aby kilkudniowe opóźnienie w otrzymaniu pensji nie oznaczało, że nie będziesz miał z czego zapłacić.

Fundusz bezpieczeństwa

Jeżeli jesteś stałym czytelnikiem tego blogu, to o funduszu bezpieczeństwa czytałeś już pewnie dobre kilka razy. Ten motyw często tu się powtarza z prostego powodu - to absolutna podstawa prawidłowo funkcjonujących finansów osobistych.

Środki pozwalające na spokojne przeżycie co najmniej dwóch miesięcy (a idealnie - sześciu) w przypadku utraty źródła dochodu, to coś, co jest wręcz niezbędne w każdym domowym budżecie.

Zacznij już dziś odkładać nawet niewielkie kwoty co miesiąc na ten cel. Z każdą kolejną wpłatą Twoje domowe finanse będą bezpieczniejsze, a płynność finansowa większa. Zwłaszcza, że nie są to środki, z których korzysa się regularnie. Tylko w przypadku sytuacji naprawdę awaryjnych, nagłych wydatków, czy chociażby opóźnienia w wypłacie pensji.

Pomysły na to, gdzie szukać takich dodatkowych pieniędzy, które mógłbyś regularnie odkładać, znajdziesz np. tu, tu i tu.

Środki gwarantujące Ci odpowiednią płynność finansową powinny być zawsze łatwo dostępne. Trzymaj je w takim banku, z którego możesz je łatwo wypłacić lub przelać na odpowiednie konto. Czyli najlepiej na takim koncie, do którego masz podpiętą kartę debetową. A na karcie takie limity, że - w razie konieczności - wypłata większej gotówki nie będzie problemem.

Z drugiej strony, taki łatwy dostęp do tych pieniędzy może oznaczać pewną pokusę by z nich skorzystać - nawet gdy sytuacja nie jest “awaryjna”. Niestety, z taką pokusą trzeba walczyć.

Fot. Flickr / √oхέƒx™

Ogólne Budżet domowy jak państwo opiekuńcze

  • 14 listopada 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comments

Często można spotkać porównania budżetu państwa z budżetem gospodarstwa domowego. Niezbędnie z komentarzem co by było gdyby jedno przystawić do drugiego i jaka to by była wielka katastrofa.

Bo państwo się zadłuża, roluje te długi, źle wydaje pieniądze, jest nieskuteczne w ściąganiu podatków od tych, od których trzeba, a zamiast tego bezwzględnie ściga pana Henia za złotówkę niedopłaty na ostatnim PIT. I tak dalej.

Właściwie wszystko to podsumowuje ten obrazek:

Polska jak gospodarstwo domowe

W takim porównaniu nie wygląda to dobrze!

Ale żeby nie było tak negatywnie – spróbujmy odwrócić sytuację. Czyli zaprojektować modelowy budżet domowy - zapewniający podstawowe potrzeby bez konieczności finansowania bieżących wydatków kredytem. 

Budżet zadaniowy

Aby jak najefektywniej adresować środki trzeba postawić przed sobą konkretne cele. Jest kilka grup wydatków, które warto uwzględnić w swoim budżecie – dokładnie wiedząc na co te pieniądze przeznaczamy.

Tak jak kraj powinien zapewnić swoim obywatelom bezpieczeństwo, dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej, podobne zadania stoją przed domowym budżetem. Oczywiście - na dalece mniejszą skalę.

Zdrowie

Oszczędzając pieniądze czy po prostu tworząc ciasny budżet domowy łatwo jest oszczędzić na zdrowiu. Bo przecież zawsze znajdzie się tańsze jedzenie. Można rzadziej robić sobie badania profilaktyczne. Lub leczyć się tylko domowymi metodami.

Takie przekonania są oczywiście błędne, bo – jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało – zdrowie jest najważniejsze. I nie powinno się na nim oszczędzać.

Dlatego budżet domowy powinien być skrojony tak, by wszystkie zdrowotne potrzeby zostały zaspokojone na pierwszym miejscu.

Edukacja

Nowoczesne państwa stawiają na edukację. Bo to rozwój, innowacyjność – a w efekcie większa konkurencyjność i wyższe zarobki. Na poziomie indywidualnego budżetu może to działać podobnie.

Jeśli więc odłożyłeś swój pierwszy tysiąc i zastanawiasz się w co zainwestować na giełdzie – lepiej zainwestuj we własną edukację. Kursy, szkolenia, książki, różne źródła w Internecie – warto uzbroić się w niezbędną wiedzę zanim zaczniesz inwestować.

Bezpieczeństwo

Państwo powinno zapewnić Ci bezpieczeństwo. Twój budżet domowy też. Tyle, że oczywiście nie chodzi o to, by odłożyć pieniądze na wynajęcie jakiegoś biura ochrony. Rzecz w bezpieczeństwie finansowym.

Jeżeli jeszcze nie masz funduszu bezpieczeństwa, to zacznij go budować. Środki, które pozwolą Ci normalnie żyć w sytuacji jakiejś finansowej katastrofy (np. strata pracy), to podstawa zdrowych finansów osobistych.

To są pieniądze, którymi sfinansujesz też inne niespodziewane wydatki (np. naprawa samochodu, drogie leki) – bez konieczności finansowania całości kredytem. Zwłaszcza, że niespodziewane wydatki, są najczęściej nagłymi wydatkami – wymagającymi dosypania pieniędzy natychmiast. A czasy kredytów w 5 minut już się skończyły.

Taka poduszka finansowa pozwala na naprawdę spokojny sen.

W ramach bezpieczeństwa można też – w zależności od potrzeb – pomyśleć o jakimś ubezpieczeniu.

Fundusz emerytalny

Państwo powinno też zapewnić emeryturę, pozwalającą na życie na poziomie co najmniej bliskim dotychczasowemu. Niestety, coraz częściej pojawiają się sygnały, że nasze państwo będzie miało z tym poważne problemy.

Dlatego obowiązek odkładania na emeryturę obciąża nasz domowy budżet.

Warto zacząć jak najszybciej – im później, tym więcej trzeba odkładać miesięcznie, by uzyskać podobny efekt.

Bieżące utrzymanie

Mając już odłożone pieniądze na te wszystkie socjalne dobrodziejstwa nie można zapominać o bieżącym utrzymaniu. Prąd, ciepło, woda, mieszkanie, raty kredytów, paliwo, jedzenie, rozrywka…

Bieżących wydatków też zbiera się całkiem dużo. Ale lepiej ich nie finansować kosztem zdrowia, jakości życia na emeryturze, czy bezpieczeństwa finansowego. Można za to pomyśleć o oszczędzaniu ciepła, czy oszczędzaniu energii

Czy projektując swój miesięczny budżet bierzecie te wszystkie rzeczy pod uwagę? Czy może z czegoś można dziś zrezygnować?

Fot. Flickr / Matt Biddulph; Źródło ilustracji.

Ogólne Dodatkowa praca i inne sposoby na większy dochód

W zarządzaniu własnymi finansami przychodzi kiedyś taki moment, że docieramy do ściany. Wszystkie wydatki są już pod kontrolą, finanse zoptymalizowane – nie ma już czego ciąć i gdzie szukać oszczędności.

W takiej chwili warto przyjrzeć się drugiej stronie bilansu – przychodom. Czy jest coś, co można zrobić, by je zwiększyć?

Poproś o podwyżkę

Kiedy ostatnio dostałeś podwyżkę? Pewnie cały czas słyszysz, że kryzys, że trzeba jeszcze trochę zacisnąć zęby, że teraz nie da rady…

Mimo wszystko warto pytać i przypominać o swoich ambicjach. Tylko by zadać takie pytanie, trzeba być do tego solidnie przygotowanym. Sam argument stażu pracy, czy wyrównania płacy z inflacją nie wystarczy.

Spisz sobie listę swoich sukcesów z okresu od ostatniej podwyżki. Warto, by były mierzalne (np. zwiększyłem rentowność prowadzonych projektów o x %). To na pewno Ci się przyda, ale często podczas takich rozmów ważniejsza jest przyszłość niż poprzednie osiągnięcia.

Pomyśl co jeszcze mógłbyś zaoferować firmie, przedstaw swoje pomysły, powiedz za co jeszcze mógłbyś wziąć odpowiedzialność.

To naturalnie bardzo ogólne rady – każda sytuacja jest inna. W każdym razie – pytaj o podwyżkę, ale miej do tego podstawy.

Poszukaj dodatkowej pracy

Jeżeli Twoja główna praca nie zapewnia Ci wystarczających środków, rozejrzyj się za czymś dodatkowym.

Oznacza to dodatkowe poświęcenia: mniej czasu wolnego, mniej czasu z rodziną, większe zmęczenie, dodatkowy stres itp. Ale czasami tak trzeba.

Oczywiście te koszty nie zawsze muszą być tak duże. Sam od ponad roku pracuję w dwóch miejscach i bardzo to sobie chwalę. Jasne – mam mniej czasu dla siebie, nie zawsze mogę gdzieś wyjść wieczorem (zmęczenie lub obowiązki), ale udało mi się w miarę dobrze dopasować to do mojego stylu życia.

I to jest właśnie najważniejsza rzecz – kalkulacja czy te wszystkie koszty dodatkowej pracy są tego warte.

Zarabiaj na swoim hobby i umiejętnościach

A może masz jakieś hobby lub wiedzę, za które ktoś inny byłby skłonny zapłacić? Być może nie będą to wielkie pieniądze, ale w końcu szukamy dodatkowych dochodów a nie nowego głównego źródła utrzymania.

Przykłady przychodzą same: fotografia, różne korepetycje, programowanie…

Rozejrzyj się wokół siebie, a może dostrzeżesz okazję na zarobienie paru złotych na umiejętnościach, które już posiadasz, lub nawet na swoich zainteresowaniach.

Sprzedaj swoje graty

Jednorazowa sprawa, ale zawsze coś. Zwłaszcza, że można przy tej okazji upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – zrobić porządek w mieszkaniu pozbywając się niepotrzebnych rzeczy i jednocześnie dostać za to trochę pieniędzy.

Co prawda garażowe wyprzedaże w amerykańskim stylu to u nas rzadkość, ale portale aukcyjne radzą sobie chyba całkiem dobrze.

--

Co możesz zrobić z takimi dodatkowymi pieniędzmi?

  • uzdrowić swój domowy budżet i kończyć miesiąc na plusie
  • przyśpieszyć spłatę swoich długów
  • odłożyć na emeryturę lub inny długoterminowy cel
  • podnieść standard swojego życia
  • wydać (część) na przyjemności – za dodatkowy wysiłek należy się przecież nagroda

Fot. Flickr / owaief89

 

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.