Filtrowanie wszystkich postów po tagu "budżet domowy." Wyczyść filtr

Notatki o pieniądzach na iPada

  • 27 września 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 0 comments

Notatki o pieniądzach na iPada

Jeżeli dopiero zaczynasz przejmować kontrolę nad swoimi finansami, na pewno przyda Ci się jakiś drogowskaz. Zbiór kilku ogólnych reguł, które pomogą Ci w kontrolowaniu swoich wydatków i generowaniu oszczędności.

Z takim zamysłem podeszliśmy do naszego pierwszego e-booka.

Przypominamy o tym nie bez powodu. Od dziś "Notatki o pieniądzach" są dostępne także w wersji na iPada - w formie łatwej i prostej aplikacji. 

Możecie ściągnąć naszego e-booka prosto z App Store.

"Notatki o pieniądzach" są całkowicie darmowe. Możesz je kopiować, rozpowszechniać, wysyłać znajomym jak tylko chcesz. Powiem więcej - bardzo na to liczymy :).

--

Aplikację umieściliśmy w App Store we współpracy z Pawłem Katą.

--

Pozostałe formaty "Notatek" wciąż są dostępne - pdf, epub i mobi. Zachęcamy do lektury! 

 

Ogólne Jak szybko ogarnąć budżet domowy (i mieć z głowy)?

Jak szybko ogarnąć budżet domowy?

Gdy mowa o pieniądzach, oszczędzaniu i zarządzaniu budżetem to zawsze szukam rozwiązań jak najprostszych, a przy tym skutecznych.

Pewnie dlatego wolę regularnie generować nadwyżki finansowe i odkładać sporą część miesięcznej pensji, zamiast spędzać wieczory nad analizą wykresów i raportów ze spółek (jakoś nigdy to się u mnie dobrze nie kończyło).

Planując swój budżet wychodzę z tego samego założenia. Ma być prosto, ma być łatwo to ogarnąć, no i przede wszystkim ma to dać widoczne, pozytywne efekty.

Dlatego z jednej strony korzystam z Kontomierza, by mieć wszystkie finanse w jednym miejscu. Z drugiej strony, mam też własny system, który sprawdza się u mnie już od kilku lat.

--

Zazwyczaj jest tak, że układając budżet można myśleć o wielu kategoriach. Przecież wydajemy pieniądze na tyle rzeczy! W samym Kontomierzu mamy 12 kategorii wydatków, a przy każdej jeszcze po kilka szczegółowych subkategorii. Strasznie dużo! - ale póki wszystko dzieje się automatycznie, to jest fajnie. Na etapie rejestracji wydatków to naprawdę świetna sprawa. A na etapie planowania?

Absolutnie nie warto się bawić w planowanie wydatków na kilkadziesiąt kategorii. Nudny obowiązek, z którego pewnie zrezygnujesz po miesiącu lub dwóch.

Zamiast tego wystarczą trzy kategorie: potrzeby, zachcianki i oszczędności.

Taki podział z jednej strony ułatwia planowanie budżetu na kolejny miesiąc, a z drugiej strony pomaga utrzymać osobiste finanse w odpowiedniej równowadze.

A równowaga jest tu bardzo ważna.

Nie można oszczędzać na wszystkim. Jasne - fajnie, jeśli możesz co miesiąc odłożyć sporą kwotę. Ale jakim kosztem? Jeśli musisz oszczędzać na zdrowiu, jedzeniu, to nie warto. Jeśli musisz radykalnie zmieniać swój styl życia, to odradzam. Jeżeli musisz to robić kosztem wygody, to po co to wszystko?

Jeśli za dużą część Twojego budżetu pochłaniają potrzeby, to coś jest nie-tak w strukturze Twoich wydatków. Może zbyt wiele rzeczy uważasz za niezbędne? Może niepotrzebnie przepłacasz za coś, co równie dobrze mógłbyś dostać taniej, lub nawet za darmo?

Zachcianki też nie powinny wychodzić poza pewne proporcje. A tu różnie bywa, bo akurat przy wydatkach na różne przyjemności i wygody najłatwiej wpaść w pułapkę inflacji stylu życia.

Jakie więc powinny być idealne proporcje?

Odpowiedź jest taka jak zawsze w tych sprawach, czyli: to zależy. Zależy od tego ile zarabiasz. Zależy od tego ile osób masz na utrzymaniu. Na jakim etapie życia jesteś. I tak dalej - można jeszcze długo wymieniać.

Ale trzeba od czegoś zacząć. Ja zaczynałem tak:

  • 50% budżetu na potrzeby.
  • 30% na zachcianki i przyjemności.
  • 20% na oszczędności.

Ostatecznie, wraz z mijającymi miesiącami i kolejnymi doświadczeniami doszedłem do takiej proporcji, która doskonale sprawdza się u mnie dziś: 50% na potrzeby, 30% oszczędności, 20% przyjemności.

W potrzeby wrzucam wszystkie te wydatki, które po protu muszę w danym miesiącu ponieść. Czyli przede wszystkim rachunki: opłata za wynajem mieszkania, czynsz spółdzielni, energia, internet, telefon. Do potrzeb zaliczam też wydatki na zdrowie - to też jest dla mnie wysoki priorytet. No i na koniec jedzenie - ale tylko to "w domu". Jeśli chcę coś zjeść na mieście, to jest to już przyjemność.

Oszczędności. Tu kwalifikuje się całe niekonsumpcyjne odkładanie na przyszłość. Czyli fundusz awaryjny, inwestycje i fundusz na emeryturę.

Przyjemności to właściwie cała reszta. Jedzenie na mieście, kawiarnie (czynnik latte działa ;) ), różne nadprogramowe wydatki, oraz regularne oszczędzanie na większe wydatki, które przewiduję w przyszłości (np. nowy laptop za jakiś rok).

Trzy kategorie. Równowaga między nimi. I to wystarczy do utrzymania zdrowego budżetu domowego.

Naturalnie, nie chodzi tylko o to, by zapisać sobie plan - tyle na to, tyle na to, a tyle na to - tylko o to, by na bieżąco monitorować wykonywanie planu.

Dlatego oprócz tego, co mam w Kontomierzu, zapisuję też wydatki ręcznie. Taka podwójna księgowość. Przy trzech ustalonych kategoriach to już tak naprawdę niemal niezauważalny nawyk.

Nawyk, który daje kontrolę nad finansami i pozwala na widoczne oszczędności.

Fot. Flickr / WoK111

Ogólne Jak wydawać pieniądze (nie za dużo i nie za mało)?

  • 24 sierpnia 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 8 comments

Jak wydawać?

Czy dopadł cię kiedykolwiek strach przed wydawaniem pieniędzy? Może nawet nie strach, ale taki dziwny paraliż, za każdym razem gdy wyciągasz portfel z kieszeni...

"Nie mogę tego kupić (tyle wydać) - przecież oszczędzam"

I nie musi chodzić o jakiś drogi gadżet, czy coś równie niepotrzebnego. Po prostu - opór przed wydawaniem pieniędzy, niezależnie od tego na co. Odruch.

Sumiennie prowadząc budżet domowy, szukając najlepszych miejsc dla inwestowania swoich pieniędzy, oszczędzając... łatwo wpaść w pułapkę wręcz nawykowego myślenia w ten sposób przy każdych zakupach.

W pewnym momencie tak miałem. Na tyle, że granicę skąpstwa widziałem tuż przed sobą. Zapał do oszczędzania poszedł odrobinę za daleko.

Co gorsza, w moim przypadku doszedł jeszcze efekt pytania "co by teraz pomyślał mój czytelnik?" za każdym razem, gdy chciałem kupić coś droższego ;).

Jasne jest, że to niekoniecznie właściwa droga.

W zarządzaniu własnymi finansami wydawanie pieniędzy to umiejętność tak samo ważna, jak oszczędzanie.

I trzeba się jej nauczyć i skalibrować tak, by nie przesadzać w żadną stronę.

No to zacząłem szukać swojej równowagi. Miejsca, w którym czułbym się w porządku wobec swoich oszczędności, a jednocześnie pozwalać sobie na różne zachcianki.

I chyba udało mi się takie miejsce znaleźć.

Jak racjonalnie wydawać

Znalazłem swoje pięć sposobów. Może któryś sprawdzi się też u ciebie:

  1. Droższe zakupy (u mnie - głównie elektronika, lub jakieś ulepszanie roweru) - odczekać 30 dni. Jeżeli po tym czasie nadal chcę to kupić (i mam na to środki), to kupuję.
  2. Czy mnie stać? Na większe zakupy mam założony "fundusz zakupowy" na który co miesiąc przelewam ustaloną kwotę. To pieniądze, o których wiem, że mogę je wydać na cokolwiek, bez żadnych wyrzutów sumienia.
  3. Są też rzeczy, na których nie warto oszczędzać. Zdrowie, jedzenie i edukacja. Tu bezwzględny priorytet ma jakość i dbanie o siebie, a nie liczenie każdej złotówki.
  4. Nie chodzi o to, by szukać absolutnie każdej okazji do zaoszczędzenia nawet najmniejszej kwoty. Oszczędzanie nie powinno być obsesją. Po co cały czas myśleć o pieniądzach?
  5. Od pieniędzy leżących na koncie szczęścia nie przybywa. Warto oszczędzać na przyszłość, ale nie zapominając przy tym o dniu dzisiejszym.

A czy ty miałeś kiedyś problem z wydawaniem pieniędzy? Wydawałeś za dużo? A może za mało?

 Fot. Flickr / TrevinC

Ogólne Notatki o pieniądzach - darmowy e-book do pobrania

 Notatki o pieniądzach - darmowy e-book

 

Jeśli czytaliście naszą wcześniejszą zapowiedź, to wiecie już o co chodzi.

A jeśli nie – to małe przypomnienie.

„Notatki o pieniądzach” to nasz pierwszy, darmowy e-book. Powstał po chwili refleksji nad archiwum tego bloga, które liczy już ponad 300 wpisów. Dużo tego – warto więc najważniejsze rzeczy wyciągnąć na wierzch, tak aby były zawsze dostępne (i zawsze aktualne).

E-book, który dziś Wam przekazujemy, to właśnie efekt tego wyciągania.

Czy Was zaskoczy? Jeżeli od dawna jesteście czytelnikami tego bloga, to pewnie prędzej zaskoczy Was formą. Znajdziecie w nim podstawowe zasady zdrowych finansów osobistych podane w prosty, krótki i przejrzysty sposób.

Sama treść może wydać się Wam trochę znajoma, ale tym niemniej – zachęcam do pobrania i przeczytania. Nawet najprostsze porady warto sobie od czasu do czasu przypomnieć. W pogoni za coraz nowymi sposobami na oszczędzanie / rozmnażanie pieniędzy łatwo zapomnieć właśnie o tych najprostszych rzeczach.

A jeśli dopiero zaczynacie ogarniać swój domowy budżet (lub chcecie pomóc w tym komuś), to jest to lektura obowiązkowa.

Pobierz za darmo

Notatki o pieniądzachPoniżej linki do pobrania e-booka. Najlepiej kliknąć prawym przyciskiem myszy i wybrać „zapisz jako”, ale jeśli masz lepszy sposób, to nie przeszkadzam:

Pobierz wersję PDF

Pobierz wersję EPUB

Pobierz wersję MOBI

E-book jest całkowicie darmowy i niezobowiązujący do niczego.

 

Ale jeśli Wam się podobał, jeśli uważacie, że treści w nim są przydatne, to proszę – przekażcie go dalej. Wyślijcie komuś znajomemu, udostępnijcie link na Facebooku, Wykopie, czy Twitterze/Blipie. Nawet „like” będzie dobry ;).

Dzięki!

Ogólne Notatki o pieniądzach - premiera już za tydzień!

Notatki o pieniądzach - darmowy e-book

Tak jest! Już za tydzień udostępnimy Wam naszego pierwszego e-booka. A już dziś wyślemy jego przedpremierowe egzemplarze zwycięzcom ostatniego konkursu.

Tak jak Kontomierz, e-book będzie darmowy.

I bardzo przydatny!

Z tym, że ta „przydatność” będzie szczególna. Nie znajdziecie tam konkretnych porad typu: którą lokatę założyć, jaką kartę kredytową wybrać, czy w jakim banku najlepiej mieć konto.

Nic z tych rzeczy.

To macie przecież w zasięgu jednego kliknięcia w rankingu lokat, czy rankingu ROR – zawsze aktualne. A w e-booku, który jednak jest mniej interaktywnym medium, chcieliśmy przekazać Wam rzeczy trochę bardziej ponadczasowe.

Jaka jest podstawowa zasada efektywnych finansów osobistych?

Od czego zacząć zmienianie swoich nawyków finansowych?

Jak kontrolować wydatki?

Jak prowadzić budżet domowy?

Co warto wiedzieć oszczędzając na emeryturę?

Na te (i jeszcze kilka innych) pytania chcieliśmy dać Wam jak najlepszą odpowiedź. I zwięzłą, tak aby nie marnować Waszego czasu.

Oczywiście, pewnie jak się postaracie, to znajdziecie te odpowiedzi także na naszym blogu. Z tym, że w archiwum mamy już ponad 300 wpisów :).

Stąd pomysł na tego e-booka.

Najważniejsze rzeczy, które musicie wiedzieć o finansach osobistych, podane w krótkiej i przystępnej formie. Wszystko w jednym miejscu, pod ręką i do tego zawsze aktualne.

A jeśli będziecie potrzebować więcej, szukać konkretów – to nasz blog cały czas tu będzie.

Same „Notatki o pieniądzach” to raczej esencja, „duch” oszczędzania i zarządzania finansami osobistymi.

I będzie świetnie, jeśli tego „ducha” przekażecie dalej, chociażby wysyłając e-booka swoim znajomym, udostępniając na Facebooku, czy np. drukując go i zostawiając gdzieś w kawiarni…

Premiera już za tydzień!

Ogólne Wywiad z autorem "Budżetu domowego"

Budżet domowy pod kontrolą - książka

W ramach tygodnia z książkami (i odpoczynku po dniu z debiutem JSW) przedstawiamy nasz wywiad z autorem „Budżetu domowego”. O samej książce już napisaliśmy parę ciepłych słów, a teraz oddajemy głos samemu autorowi – Krzysztofowi Łabendzie.

Z tego wywiadu dowiecie się między innymi o tym jaka jest najważniejsza reguła oszczędzania, jakie są przewagi kart nad gotówką, czym jest frugalizm oraz – przede wszystkim – o czym jest sama książka.

Kontomierz: Już na samym początku książki powołujesz się na badania, które jednoznacznie wskazują, że Polacy rzadko oszczędzają. Dlaczego tak się dzieje, czy oszczędzanie naprawdę jest takie trudne?

Krzysztof Łabenda: Myślę, że oszczędzanie nie jest aż „tak” trudne. Staram się przecież o tym przekonać czytelników „Budżetu domowego”.

To, że rzadko oszczędzamy wynika z wielu powodów. Sporo z nich tkwi w nas samych. Nie mamy w sobie przekonania, że nawet przy skromnych dochodach oszczędzanie jest możliwe. Brak nam nawyku systematycznego odkładania choćby drobnych kwot.

Być może ma to jakieś stare konotacje kulturowe. Jako społeczeństwo przez wieki byliśmy przekonywani o tym, że bogactwo nie jest cnotą, a grzechem, czymś podejrzanym, stojącym w opozycji do bogatego wnętrza, piękna duchowego - ta piękna, romantyczna Izabela Łęcka, jej spłukany papcio i bogaty, ale pogardzany Wokulski, czy owo stwierdzenie, że łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogaczowi wejść do Królestwa Niebieskiego.

Nie potrafimy także, o tym też mówię w książce, odróżnić potrzeb od zachcianek. Potrzeby powinniśmy zaspakajać. Zachcianki – możemy, o ile już nas na to stać, a nie teraz, zaraz, już! Tu też, troszeczkę ale jednak, działamy jak wygłodzony osobnik skonfrontowany z pełnym po brzegi talerzem. Rozsądek nakazuje zjeść trochę, by się nie rozchorować , a wspomnienie głodu przymusza do nadmiernej, prowadzącej do bólu brzucha konsumpcji. Skrzętnie to wykorzystują m.in. sprzedawcy wszelkiej maści kredytów. Znacie to przecież: rata jest aż tak mała, że wypada mówić o niej per „ratka”. Nasze wieloletnie „wyposzczenie”, kiedy to patrzyliśmy na to, co można mieć w „normalnym świecie” jest i przyczyną braku oszczędności i, niestety, nadmiernego zadłużenia.

Wśród powodów sprawiających, że nie oszczędzamy jest wreszcie i to, że wielu z nas odczuwa autentyczny niedostatek czy wręcz skutki biedy. Tu niewiele da się zrobić. Jeszcze cztery lata temu, nie mam pod ręką najnowszych danych, blisko 15% naszych współobywateli plasowało się na ustawowej granicy, bądź poniżej niej, ubóstwa.

Budżet domowy pod kontrolą - wywiad z autorem

W Twojej książce można znaleźć wiele rad na to jak dopiąć budżet domowy. A gdybyś miał wybrać jedną, najważniejszą zasadę w finansach osobistych, to co by to było?

Pytanie z gatunku tych „jaką książkę zabrałbyś na bezludną wyspę?” Oczywiście, gdyby to było możliwe to całą bibliotekę, a jeśli nie, to pozwólcie choć na kilka lektur.

A tak poważnie, w finansach osobistych? Z całą pewnością OSS (Opodatkuj Się Sam). W „Budżecie domowym” dość wyraźnie wskazuję realne korzyści z konsekwentnej realizacji tej zasady. Koleje życia ludzkiego bywają różne, a nic tak dobrze nie uczy jak własne i cudze doświadczenie. Miałem i ja w swoim życiu taki okres „pod wozem” i tylko dzięki temu, że przez wiele lat byłem wierny tej zasadzie mogłem go przetrwać bez lęku o rachunki do zapłacenia czy jutrzejszy obiad na stole. Oczywiście potrzeby i zachcianki zostały zrewidowane i zredukowane.

Konsekwentna realizacji zasady Opodatkuj Się Sam sprawi, że wcześniej czy później trzeba będzie dokonać sensownej dywersyfikacji własnych zasobów, tak aby pieniądze zaczęły się mnożyć same z siebie ale i by w sytuacji kryzysowej wszystkie one nie zniknęły któregoś dnia, ku naszej rozpaczy, niczym sen złoty. Systematycznie oszczędzać i odpowiednio inwestować pamiętając, jak mówią słowa starej piosenki, że „niecierpliwość złym doradcą”.

Gdyby ktoś chciał zacząć zmieniać swoje finanse i oszczędzać od teraz – jakie powinny być jego lub jej pierwsze kroki?

Oczywiście zaczynamy od lektury mojej książki. Ona powinna ułatwić dokonanie swoistego rachunku sumienia. Musimy bowiem w miarę precyzyjnie uświadomić sobie skąd się biorą i jakich kwotach moje pieniądze (to dość łatwe zadanie) i, a to już jest bardziej trudne, na co je wydaję.

Kolejne pytanie brzmi: czy rzeczywiście muszę wydawać takie kwoty i w takim celu?

Popatrzcie: w moim domu wszyscy mamy telefony komórkowe, gdzie taryfy dobraliśmy odpowiednio do naszych potrzeb. Któregoś dnia zorientowaliśmy się, że o ile te telefony odzywają się dość często, a i my z nich korzystamy, o tyle nasz stacjonarny telefon milczy. Jeśli już zadzwoni, to nasz rozmówca, częściej jest to pani, chce nas zaprosić na prezentację „cudownych garnków” czy „uzdrawiającej pościeli”. Nawet nie zauważyliśmy kiedy telefon stacjonarny stał się nam niepotrzebny i … już go nie mamy, a w budżecie domowym pozostało kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

To tylko przykład pewnego sposobu myślenia. Przywykliśmy częstokroć do tego, że za coś płacimy, nie zauważamy tego wydatku. Może pora zadać sobie pytanie: czy muszę? Parę razy w swej książce mówię o niepotrzebnym wydawaniu pieniędzy na papierosy. No właśnie: czy muszę? Wiem co mówię, nie palę już ponad piętnaście lat.

Gdzie według Ciebie przebiega granica między oszczędzaniem, frugalizmem, a skąpstwem? Jak jej nie przekroczyć?

„Pieniądze nie dają szczęścia. Dają je dopiero zakupy.” Coś w tym jest.

Oszczędzanie dla samego oszczędzania nie ma sensu. Kiedy już zapewnimy sobie pewne poczucie bezpieczeństwa (np. dzięki metodzie OSS na tzw. czarną godzinę zgromadzimy trzykrotność naszych miesięcznych dochodów, a to uważam za niezbędne minimum) możemy się nieco zająć naszymi zachciankami czy potrzebami, których zaspokojenie może być odłożone w czasie.

W „Budżecie domowym” namawiam do definiowania celów jakie chcemy osiągnąć i takiego postępowania by je zrealizować w rozsądnym czasie. Życie jest tylko jedno i ono ma być przyjemnym na tyle, na ile jest to możliwe. Mamy także pewne obowiązki wobec naszych najbliższych, choćby małoletnich dzieci, i oszczędzanie powinno ułatwić ich realizację.

Pieniądze zawsze są „po coś” i w moim rozumieniu nie obejmuje to sytuacji „mieć by mieć”. To jest skąpstwo – ograniczanie potrzeb, rezygnacja z przyjemności, w sytuacji gdy nie jest to konieczne, i czerpanie jedynej satysfakcji z obserwowania jak rośnie moje bogactwo. Jedynym celem życia nie może być mieć i mnożyć pieniądze. To może doprowadzić do różnych dewiacyjnych zachowań, np. chorobliwego gromadzenia tzw. „przydasi” – to się może kiedyś przydać.

Co się tyczy frugalizmu, zjawiska dość młodego i raczej obcego mojemu pokoleniu niezbyt aktywnemu w blogosferze, to powiem tak. Frugaliści nie są z całą pewnością społecznością jednorodną. Jeśli uznamy, że frugalista jest osobą prowadzącą oszczędny tryb życia i jednocześnie dbającą w tym celu o zdrowie - aspekt ekologiczny, czasem trudny do realizacji (nie każdy ma możliwość prowadzenia własnych upraw) – i modny wygląd np. dzięki stosowaniu swapping parties, a do tego osobą nie redukującą do minimum czy wręcz zera przyjemności i zachcianek, to jestem za. Wy takie osoby nazywajcie frugalistami, a ja pozostanę przy staromodnym terminie „oszczędny”.

Jeśli frugalistą jest się z konieczności, bo tak się ułożyła sytuacja materialna i ten frugalizm to wymiana doświadczeń np. między nadmiernie zadłużonymi, czy też wzajemne kontakty i porady wymieniane przez gospodynie domowe mające problemy z tym jak przeżyć „od pierwszego do pierwszego”, to dla mnie określenie „frugalista” jest tu nieco na wyrost.

Jeśli frugalizm ma oznaczać tzw. „turystykę społeczną”, a więc kaprys zblazowanych bogatych, to trudno mi to zaakceptować.

Zatem frugaliści, oszczędni, żyją świadomie, z wyboru starając się wydawać mniej na zaspakajanie potrzeb i definiują to, co w ich odczuciu potrzeba nie jest. Akceptuję to, jeśli ten styl nie oznacza całkowitej czy choćby nadmiernej rezygnacji z „uroków życia”.

Oszczędzanie jest sposobem na życie, skąpstwo jest czymś patologicznym, a furgalizm zdrowo pojmowany może być sposobem na życie, zwłaszcza w kryzysie.

Budżet domowy pod kontrolą

Czy możesz zdradzić, czy były jakieś porady, które ostatecznie nie znalazły się w książce? Coś, co rozważałeś, ale ostatecznie wykluczyłeś, bo było zbyt kontrowersyjne lub zbyt daleko idące ?

W zasadzie nie. Ludzie są przecież różni i to co dla jednych może być szokujące inni mogą uznać za naturalne. To co ktoś uzna za nieosiągalne (np. inwestycje giełdowe) dla innych jest „chlebem powszednim”.

W świecie finansów osobistych nie ma, no przynajmniej ja nie znam, szokujących rad czy recept postępowania. Gdyby się ta moja opowieść o budżecie domowym potoczyła inaczej nie miałbym oporów np. przed opisaniem wielce ryzykownych papierów jakimi są tzw. „papiery śmieciowe” o wysokim, nawet bardzo, stopniu ryzyka, ale i ,w razie sukcesu, dające wielkie zyski. Musiałbym jednak zachować chłodny obiektywizm prezentując takie instrumenty.

Nie wiem, czy gdybym tę książkę pisał dziś, to chciałbym opowiedzieć czytelnikowi o nowym pomyśle na uniknięcie „podatku Belki” poprzez nabywanie od banków weksli (w miejsce lokat) płatnych po pewnym czasie i odpowiednio oprocentowanych. To, tak się dziś może wydawać, jest sposób na ominięcie podatku od zysków kapitałowych. Na końcu, po wielokrotnym rolowaniu weksla trzeba ten podatek oczywiście zapłacić, ale tylko raz, a nie po każdym upływie terminu na jaki ulokowano pieniądze. Konstrukcja ciekawa, ale czy się upowszechni?

Czy to, że takie książki jak ta zaczynają się pojawiać, to znak że w Polsce jednak zaczyna się moda na oszczędzanie i rozsądne gospodarowanie domowym budżetem?

Nie tylko mam nadzieję, ale wręcz jestem przekonany, że tak!

Wierzę, że już dojrzeliśmy, dorośliśmy do tego by dostrzegać realną wartość pieniądza, potrzebę stabilizacji finansowej. Uczymy się żyć z budżetem domowym.

Spadła ostatnimi czasy np. ilość kart kredytowych w naszych portfelach. To z pewnością efekt bardziej ostrożnej polityki banków, ale też – i jestem o tym przekonany – efekt racjonalizacji naszych postaw. Nie jest nam już wszystko jedno gdzie ubezpieczamy samochód, zakładamy rachunek bankowy itd. Okres fascynacji mija, czas na normalność.

No właśnie… Ile kart masz w portfelu? A bardziej serio – jesteś raczej zwolennikiem plastikowych pieniędzy, czy może gotówki? Czy któraś z tych form płacenia za zakupy bardziej sprzyja oszczędzaniu?

Kart mam kilka. Kiedyś miałem zdecydowanie więcej, ale dokonałem racjonalnych wyborów. Jeden z banków „bardzo płakał” kiedy oddawałem mu platynową kartę zatrzymując sobie w portfelu jedynie złotą. Ta mi wystarcza, a bank stracił kilkaset złotych rocznie.

Jasne, że zdecydowanie wolę „plastik.” Wygodnie, bezpiecznie, a jak się dobrze ponegocjuje z bankiem to i bezpłatnie.

Gotówka to kłopot. Dla wszystkich. Dla mnie, bo muszę jej pilnować, a jak ja ukradną to przepadnie bezpowrotnie, bo nie pracuje. Dla sklepów – trzeba ją zabezpieczać, chronić przed kradzieżą, przechowywać, odprowadzać do banków. Dla banków – trzeba ją liczyć , sortować, przechowywać i strzec, usuwać destrukty.

Karta płatnicza, jakakolwiek, nie ma tych wad, jest zdecydowanie bardziej bezpieczna w użyciu. Porównajcie proszę ile trwa zapłata za coś co kosztuje np. 34 zł i 23 grosze kiedy płaci się banknotem o nominale 50 zł i kiedy rachunek realizujemy kartą zbliżeniową. W tym drugim przypadku rzeczywiście tyle ile trwa wymówienie tego słowa: ”bip”

Karta płatnicza plus Internet to realne oszczędności np. 5% wartości ubezpieczenia samochodu kupowanego w ten sposób czy 20% sprzętu AGD kupowanego w sklepie internetowym i opłacanego kartą.

Namawiam serdecznie do rozsądnego korzystania z „plastikowych pieniędzy”. Poczytajcie o tym w „Budżecie domowym”. Zajrzyjcie też może do mojej książki „Zakupy po polsku. Ochrona praw i formy płatności”. Tu znajdziecie informacje i o instrumentach płatniczych jakimi się w życiu posługujemy i o prawach konsumenta.

 Fot. sxc.hu / elvinstar, Gerbera 

Budżet domowy pod kontrolą - książkaJeżeli interesujecie się finansami i szukacie lektury na wakacje to mam coś dla Was... Tak, ostatnio obiecałem artykuł o naszym nowym e-booku, ale zanim o tym, proponuję coś bardziej offline.

W końcu są wakacje i powinniśmy mniej siedzieć przed komputerem. (Powinniśmy…)

Ale do rzeczy! Właśnie ukazała się książka Krzysztofa Łabendy „Budżet domowy pod kontrolą. Jak rozsądnie wydawać, oszczędzać i inwestować”, której patronuje nasz serwis.

Co jest w środku?

Na 264 znajdziecie kompletny przewodnik po domowych finansach – jak dopiąć domowy budżet, jak zmusić pieniądze do pracowania dla nas, czy chociażby jak robić zakupy by nie przepłacać. I wiele więcej.

Jeśli myśleliście, że nasza lista 50 porad finansowych wyczerpała temat, to ta książka na pewno was zaskoczy.

Porad finansowych jest tam rzeczywiście sporo. Sam śledzę blogi finansowe już od kilku lat, a i tak autorowi udało się mnie w kilku miejscach zaskoczyć (np. „reguła 72” – jeśli chcesz wiedzieć na czym polega, zajrzyj do książki).

Ale same metody na oszczędzanie pieniędzy to nie wszystko. Dla mnie największą zaletą tej książki jest to, że przeprowadza ona czytelnika przez finanse domowe, na każdym kroku podkreślając krytyczne myślenie. A takie podejście do pieniędzy i wydatków jest niezmiernie istotne.

Bo choć myślimy o pieniądzach, są one dla nas ważne i spędzamy masę czasu na to, by je w ogóle zarobić – to zdarza się że robimy z nimi rzeczy co najmniej nierozsądne. Wydajemy pod wpływem impulsu, konformizmu lub po prostu kupujemy rzeczy, na której najzwyczajniej nas nie stać.

Autor „Budżetu domowego pod kontrolą” stara się wyrwać czytelnika z tych schematów, a w ich miejsce wprowadzić pożyteczne nawyki. I – co mi osobiście bliskie – czasem podpiera się przy tym wiedzą z zakresu psychologii.

Na początku napisałem, że to kompletny przewodnik po finansach. Mamy więc porady finansowe, mamy promowanie właściwych postaw w stosunku do pieniędzy… Pozostaje jeszcze kwestia produktów finansowych.

Mocnym punktem książki jest gruntowne opis całej gamy produktów finansowych dostępnych na polskim rynku. Począwszy od produktów służących bezpieczeństwu i oszczędzaniu (konta, lokaty, obligacje, ubezpieczenia), przez inwestycje (giełda, fundusze, struktury), kończąc na kredytach (hipotecznych, konsumenckich, kartach kredytowych…).

Słowem: wiedzy jest naprawdę dużo i jest ona podana w taki sposób, że na pierwszy rzut oka widać wady i zalety każdego z opisywanych produktów. Bez straty czasu określisz, czy dane rozwiązanie ci pasuje, czy może lepiej wybrać coś innego.

W międzyczasie opisywania plusów i minusów różnych produktów finansowych, Krzysztof Łabenda przemyca jeszcze kilka pożytecznych rzeczy. A mianowicie informacje prawne. Chociażby to jakie prawa przysługują ci jako konsumentowi (ważne zwłaszcza teraz, w sezonie letnich wyprzedaży) , czy to gdzie się zwrócić w przypadku kłopotów finansowych.

Jeżeli moje krótkie wprowadzenie do tej książki ci nie wystarcza to – posługując się hasłem mBanku – sprawdź sam. Na stronie poświęconej książce znajdziesz pełen spis treści oraz darmowy fragment do przeczytania.

Internet jest zaśmiecony poradnikami o tym jak zarabiać w internecie, spłacić swoje długi w niebywale krótkim czasie, czy innymi bezwartościowymi przepisami na sukces w 7 dni. 

Książki prezentujące rzetelną wiedzę o finansach osobistych to rzadkość. Czasem ta wiedza jest niewygodna (oszczędności buduje się długo, a pieniądze same do ciebie nie przyjdą), ale zawsze jest przydatna. Warto z niej skorzystać.

Dlatego polecamy "Budżet domowy pod kontrolą".

Ogólne Wiosenne porządki w finansach osobistych

Wiosenne porządki w finansach osobistych

W kalendarzu i za oknami w końcu mamy wiosnę! A wraz z nią zbliża się doroczny rytuał wiosennych porządków, wyrzucania niepotrzebnych rzeczy i doprowadzania wszystkiego do ładu. Ogólnie rzecz biorąc – jedno wielkie sprzątanie po zimie i przygotowanie się na nadejście lata.

Chcielibyśmy Was zachęcić do zrobienia takich wiosennych porządków także w finansach osobistych. Zawsze znajdzie się coś, czego warto się pozbyć, lub chociaż zoptymalizować.
 

Zamknij niepotrzebne rachunki

Przede wszystkim konta osobiste i oszczędnościowe. Nieustannie zachęcamy Was do poszukiwania najlepszych okazji i takich rachunków, na których Wasze oszczędności lub środki bieżące będą oprocentowane najwyżej.

Takie okazje jednak z czasem się kończą, banki obniżają oprocentowanie (ostatnio szczególnie często, nawet mimo podwyżki stóp procentowych) i po tych wszystkich najlepszych ofertach zostają martwe rachunki. Żadnych środków, żadnych wpływów, ani innych operacji.

Z nieaktywnymi rachunkami można zrobić dwie rzeczy. Można je zostawić „na wszelki wypadek”, bo może kiedyś akurat ten bank znów przedstawi jakąś korzystną ofertę. Ma to tylko sens, jeżeli konto jest bezpłatne – za utrzymywanie martwego rachunku nie ma co płacić.

Ale i tu nie mamy gwarancji, że taki stan będzie trwał wiecznie. Dobrze znamy przypadki, gdzie banki za wcześniej bezpłatne konto nagle wprowadzają opłaty (np. jakiś czas temu Polbank).

Jest jeszcze co najmniej jeden powód, dla którego jednak nie warto trzymać nieaktywnych rachunków. Jest on całkiem prozaiczny – hasła i loginy. Jeżeli macie je zapisane w bezpiecznym miejscu, to nie ma problemu. Jeżeli jednak trzymacie je tylko i wyłącznie w pamięci, to po dłuższym czasie niekorzystania z konta może pojawić się problem z przypomnieniem sobie danych do logowania. A to oznacza rozpoczynanie procedury odzyskiwania hasła/loginu, która w niektórych bankach może nawet wymagać wizyty w oddziale.

Pozbądź się nieużywanych kart

Warto pójść krok dalej i wraz z likwidacją kont pozbyć się także niepotrzebnych kart z portfela. Z debetów kami sprawa jest prosta – jeżeli nie korzystam z konta, do którego jest podpięta, to nie ma potrzeby nosić ze sobą karty.

Karty kredytowe, których nie używasz, powinieneś zamknąć tym bardziej. Przyznane limity w kartach obniżają Twoją ogólną zdolność kredytową (nawet jeżeli w danej chwili nie masz zadłużenia na karcie – banki zazwyczaj liczą zdolność kredytową tak, jakby limit był wykorzystany). Do tego z kartami kredytowymi najczęściej wiążą się opłaty roczne. Te kilkadziesiąt złotych można zaoszczędzić!

W zwolnione miejsce w portfelu radzimy włożyć kartę "Na co ci to?" :).

Dodatkowe usługi w ramach rachunków

W bankach mamy nie tylko rachunki, ale też często po kilka różnych usług podpiętych do jednego konta.

Jedną z częściej oferowanych usług do konta osobistego jest debet – linia kredytowa w rachunku. Na pierwszy rzut oka – fajna sprawa: możliwość zejścia „pod kreskę” w awaryjnych sytuacjach, zazwyczaj niższe oprocentowanie niż w kredytach gotówkowych i to naliczane tylko od wykorzystanego debetu, a nie od całości. Taka poduszka finansowa może się przydać „na wszelki wypadek”.

Jest jednak kilka „ale”. Po pierwsze opłata roczna – ok. kilka procent od całości przyznanego limitu (uwaga na ostatnią podwyżkę w mBanku!). Jest to pole do potencjalnych oszczędności. Po drugie – jeżeli potrzebujesz środków w sytuacji „awaryjnej”, to kredyt powinien być ostatnią „instancją”. W pierwszej kolejności podejmij środki z funduszu awaryjnego (jeśli go nie masz, to zacznij go budować już dziś). W drugiej kolejności odłóż zaplanowane większe zakupy na później, a środki na nie odłożone przeznacz na „awarię”.

Do banku jeszcze długa droga…

Jeżeli więc debet nie jest Ci absolutnie potrzebny, to jak najbardziej warto z niego zrezygnować.

W podobny sposób można przyjrzeć się innym usługom dołączanym do kont, takich jak chociażby różne ubezpieczenia. Czy naprawdę są Ci potrzebne? Czy suma ubezpieczenia jest odpowiednia? Czy poczucie bezpieczeństwa jest warte wpłacanej co miesiąc składki?

Przejrzyj swoje inwestycje

Początek wiosny może być też dobrym momentem na przejrzenie własnych inwestycji. Zdecydowanie warto robić taki gruntowny przegląd od czasu do czasu.

Posiadasz jednostki funduszy inwestycyjnych? Policz ich stopę zwrotu za ostatni rok i zobacz jak radziły sobie w porównaniu do różnych benchmarków. Jeżeli np. inwestujesz w fundusze akcji polskich spółek to ich wyniki można zestawić z wynikami indeksu WIG.

Ogólne stopy zwrotu z posiadanych funduszy możesz sprawdzić w swoim profilu w Kontomierzu.

Inwestujesz na giełdzie? Sezon publikacji raportów rocznych (za 2010 rok) spółek trwa – warto się z nimi zapoznać i sprawdzić jak radziły sobie spółki, których akcje masz w portfelu.

A może w ostatnim czasie zmieniła się Twoja sytuacja życiowa? Czy wymaga to zmiany Twojej strategii inwestycyjnej?

Wszystko oczywiście bez żadnych gwałtownych ruchów!

Abonamenty za usługi

Na koniec odejdźmy na chwilę od internetowych systemów transakcyjnych i sprawdźmy inne abonamenty i usługi, za które płacimy co miesiąc.

Abonamenty na usługi, z których nie masz czasu korzystać, nie są warte wydawanych pieniędzy! Weźmy takie karnety do siłowni, czy na basen. Fajnie jest mieć możliwość skorzystania z nich, ale często nie ma na to czasu. No i powiedzmy sobie szczerze – już posiadanie samej takiej karty do siłowni daje poczucie „dbania o siebie”, nawet jeszcze przed pierwszym treningiem. Niestety łatwo zadowolić się samym tym poczuciem :).

Ostatecznie trzeba podjąć decyzję – albo korzystamy aktywnie z takich usług, albo rezygnujemy z abonamentów.

Kablówka, Internet i telefon – nieśmiertelne trio. Za każdą z tych usług łatwo przepłacić, zwłaszcza jeżeli wybierze się za wysokie pakiety/abonamenty. Te usługi warto przejrzeć, zwłaszcza, jeśli w niedługim czasie kończy Ci się umowa. Dostawcy już na pewno mają w ofercie najnowsze cenniki i promocje na 2011 rok.

Przy wyborze oferty lepiej nie brać od razu najwyższych pakietów. Zazwyczaj zdecydowanie łatwiej jest podwyższyć abonament, niż go obniżyć. Kluczem jest dopasowanie usług do własnych potrzeb / potrzeb rodziny. Czy potrzebujesz więc dostępu do Internetu z prędkością 100 Mb/s? Pewnie nie…

A Waszym zdaniem jakim jeszcze usługom finansowym warto się przyjrzeć w ramach wiosennych porządków?

Fot. Flickr / velo_city

Portfele

Załóż kilka portfeli gotówkowych

Wprowadziliśmy możliwość prowadzenia wielu portfeli w ramach jednego profilu w Kontomierzu. Nowy portfel można dodać na stronie podsumowania, w lewym panelu, w sekcji Portfele.

Kontomierz bardziej rodzinny

Możesz założyć portfel gotówkowy dla każdego członka rodziny. W ramach jednego profilu w Kontomierzu członkowie rodziny mogą zarządzać wspólnym domowym budżetem. Każda osoba dodaje swoje wydatki gotówkowe i widzi saldo swojego fizycznego portfela.

Warto też tagować wszystkie transakcje osobami, np. 'tata', 'mama'. Umożliwi to późniejsze odszukanie i analizę wszystkich wydatków określonej osoby. Tagowanie jest proste. Polega na dodaniu tekstowej etykietki w edycji transakcji. Następnie można wyszukiwać i podsumwoać transakcje po tych etykietkach ("tagach").

Kontomierz bardziej międzynarodowy

Możesz też prowadzić niezależny portfel dla każdej waluty, którą się posługujesz (np. główny w PLN i dodatkowy w EUR jeśli często podróżujesz po krajach Unii Europejskiej).

Każdy portfel ma swoją nazwę (np. "Gotówka PLN", "Gotówka EUR") i prowadzony jest niezależnie w ramach jednego profilu w Kontomierzu.

A co z wypłatami bankomatowymi przy wielu portfelach?

Jak wiecie, portfel w Kontomierzu jest automatycznie zasilany wypłatami bankomatowymi. Wypłaty bankomatowe są zatem "wewnętrzne" i nie są traktowane jako wydatki. Czyni to system spójnym i praktycznym. Zachowanie to można zmienić w ustawieniach profilu ("poziom automatyzacji portfela"). Ale który portfel zostanie zasilony jeśli mamy ich wiele?

Dla każdego konta bankowego można wybrać portfel, który będzie z niego zasilany. Twój portfel może być zasilany z wielu kont bankowych. Każde konto bankowe zasila dokładnie jeden portfel. W edycji konta bankowego możesz wybrać, z którym portfelem jest powiązane. Wyjściowo konta bankowe zasilają portfel domyślny.

Portfel domyślny

Nowo importowane konta bankowe zasilają portfel domyślny. Jeśli nie o ten Ci chodziło, wystarczy, że po imporcie zmienisz portfel powiązany z kontem bankowym, a wszystkie zasilenia same przeniosą się do nowego portfela.

Wydatki i przychody dodawane aplikacjami na iPhone'a i Androida zasilają portfel domyślny. Później możesz te transakcje przenieść do właściwego portfela 3-ma kliknięciami. W przyszłości aplikacje mobilne umożliwią bezpośredni wybór portfela. Kontomierzowe API już to umożliwia.

Wydatki i przychody wysyłane SMS-em zasilają portfel domyślny.

Portfel domyślny możesz ustawić w profilu użytkownika w podzakładce "Portfele".

Przenoszenie transakcji między portfelami

Możesz przenosić wydatki i przychody między portfelami. Będzie to przydatne w kilku scenariuszach:

  • Członkowie rodziny mają wspólne konto bankowe, ale oddzielne portfele fizyczne.
  • Członkowie rodziny mają oddzielne konta bankowe, ale czasem użyczają sobie kart bankomatowych i zasilają swój portfel z niepowiązanego konta.
  • Wydatek został dodany aplikacją mobilną i trafił na konto domyślne.
  • Wydatek został wysłany SMS-em i trafił na konto domyślne.
  • Wydatek został omyłkowo zaksięgowany w niewłaściwym portfelu.

Usuwanie portfeli

Naturalnie, portfele można usuwać. Portfel moży być usunięty tylko wtedy, gdy nie jest powiązany z żadnym kontem bankowym, oraz nie jest portfelem domyślnym. Usunięcie portfela powoduje bezpowrotne usunięcie zaksięgowanych na nim transakcji i wymazanie jego salda. Saldo nie jest przenoszone w inne miejsce.

Rodzinny budżet domowy

Wiele portfeli to pierwsza i kluczowa funkcja, która ma na celu ułatwienie Wam prowadzenie wspólnego rodzinnego budżetu w Kontomierzu. Podkreślamy, że już dziś można podsumować wydatki i przychody poszczególnych osób poprzez tagowanie transakcji. Jeśli rodzinny Kontomierz spotka się z Waszym zainteresowaniem, w przyszłości możecie spodziewać się jeszcze wygodniejszego wsparcia dla wspólnego domowego budżetu. 

Zapraszamy do zakładania i prowadzenia wielu portfeli. Zapewne znajdziecie dla tej funkcji wiele ciekawych zastosowań!

(Uwaga: w przyszłości ta funkcja może być dostępna wyłącznie po opłaceniu niewielkiego abonamentu. Obecnie korzystanie z wielu portfeli jest całkowicie bezpłatne, podobnie jak wszystkie inne funkcje Kontomierza).

Wpływ inflacji na zakupy

Główny Urząd Statystyczny ogłosił właśnie statystyki inflacji za styczeń 2011 r. To ciekawy okres, gdyż pierwszy miesiąc 2011 to jednocześnie pierwszy miesiąc funkcjonowania nowych, podwyższonych stawek VAT.

W stosunku do grudnia 2010 ceny towarów i usług konsumpcyjnych wzrosły o 1,2%. A biorąc za podstawę styczeń 2010 wzrost cen wyniósł 3,8%.

Ta druga wartość jest o tyle ważna, że przekracza górne widełki celu inflacyjnego NBP (1,5-3,5%). Może to oznaczać kolejne podwyżki stóp procentowych, wprowadzane w szybszym tempie, niż mogliśmy się tego spodziewać wcześniej.

Biorąc pod uwagę finanse domowe, najważniejsze kategorie wydatków to na pewno utrzymanie mieszkania i wydatki związane z jego użytkowaniem (rachunki) oraz żywność i napoje.

Niestety w tych dwóch kategoriach wzrost cen był szczególnie wysoki. Utrzymanie mieszkania podrożało o 6,1% rok do roku, a żywność i napoje o 4,8%.

Problem z danymi GUS jest jednak taki, że to tylko statystyka, uśrednianie i przeciętne wartości. GUS liczy swoje wskaźniki według określonego koszyka produktów, dodatkowo każdej kategorii wydatków przyznając określone wagi.

Indywidualna sytuacja każdego z nas jest pewnie gdzieś mniej-więcej w tych okolicach, ale różnice mogą być istotne.

Ale taki wskaźnik inflacji można też policzyć dla własnej sytuacji!

Dlaczego warto śledzić inflację domowego budżetu?

Powodów jest co najmniej kilka:

Masz większą wiedzę. Widząc jak kształtował się wzrost Twoich wydatków w przeszłości możesz przewidywać to, jak będzie on wyglądał w kolejnych miesiącach. To z kolei pozwoli Ci z większą pewnością planować większe wydatki.

Do tego, znając roczną inflację swojego domowego budżetu będziesz wiedział, czy wzrost Twojej pensji zamortyzował wzrost cen w Twoim typowym koszyku zakupowym. A może zdarzyć się tak, że choć Twoja wypłata nominalnie jest większa, to nadal możesz pozwolić sobie na to samo, lub nawet mniej!

Możesz to kontrolować. Bez wątpienia – wiedza daje kontrolę. Efekt inflacji w domowym budżecie można starać się ograniczyć – zmniejszając ogólne wydatki, szczególnie tam, gdzie inflacja jest najwyższa. Zamieniając droższe produkty na tańsze. Oszczędzanie na rachunkach w domu. Sposobów jest wiele. Ale początek zawsze jest ten sam – wiedza o tym, które z naszych wydatków najszybciej rosną.

Ważne jest jednak pytanie – dlaczego rosną? Czy dlatego, że rosną ceny tych samych produktów, które kupujemy (ten efekt przede wszystkim warto obserwować), czy też dlatego, że nasz styl życia się zmienił? – kupujemy większe ilości produktów, lub po prostu rzeczy droższe / w droższych sklepach.

Widzisz efekt inflacji stylu życia. To dość istotny niuans, który będziesz mógł wyłapać prowadząc regularne obserwacje zmian wydatków w domowym budżecie.

Wiesz jaką rentowność powinny mieć Twoje oszczędności, by ochronić je przed inflacją. Jeżeli ceny produktów, które kupujesz rosną w tym samym tempie, co odsetki na Twoich lokatach, to po prostu przechowujesz wartość pieniędzy w czasie.

To już coś, zwłaszcza że połowa rocznych lokat nie pozwala nawet na to, generując realne straty!

Tak naprawdę procenty oferowane przez banki mają drugorzędne znaczenie – najważniejszy jest realny zysk ponad realną inflację. Zysk – pewnie już niedługo z pełnym uwzględnieniem „podatku Belki”.

Jak kontrolować domową inflację?

Wcale nie musisz prowadzić skrupulatnego domowego budżetu z miesiąca na miesiąc. Są łatwiejsze metody!

Oczywiście, jeżeli zależy Ci na stuprocentowej dokładności, to trochę więcej skrupulatności na pewno się przyda. Jeżeli jednak Twoim celem jest ogólne rozeznanie w tym, jak zwiększają się Twoje wydatki i jak to ma się do „oficjalnej” inflacji – oto nasze proste sposoby:

Przeglądanie wydatków co miesiąc. To dobry sposób, jeżeli chcesz ogólnie określić o ile wzrosły Twoje wydatki w danym czasie. Jeżeli nie interesują Cię takie niuanse jak to, o ile więcej kosztuje teraz codziennie kupowane pieczywo w porównaniu z poprzednim rokiem, czy miesiącem – to ogólne spojrzenie na regularnie prowadzony domowy budżet powinno wystarczyć.

Inflacja w domowym budżecie

W Kontomierzu jest to o tyle łatwe, że masz dostęp do swoich historycznych budżetów i możesz szybko porównać jak zmieniały się Twoje wydatki w czasie. Zwłaszcza, jeżeli chcesz monitorować pojedyncze kategorie swoich wydatków.

Pełny spis raz do roku. To nieco dokładniejsza metoda. Wybierz jeden miesiąc w roku – najlepiej najbardziej typowy (na pewno nie grudzień). W tym miesiącu spisuj dokładnie każdą złotówkę, która opuszcza Twój portfel. I tak co roku.

Porównując kolejne pomiary zobaczysz jak zmieniały się nie tylko ceny, ale także cała struktura Twoich wydatków.

Typowy koszyk. To najlepszy sposób, jeżeli chcesz wyeliminować efekt wzrostu wydatków powodowany zwiększonym zużyciem. Mierząc ceny produktów w swoim typowym koszyku uzyskasz dokładny wskaźnik wzrostu cen produktów, które najczęściej kupujesz.

To proste. Wystarczy, że zrobisz listę typowych zakupów w swoim gospodarstwie domowym. Ważne by była ona konkretna – z dokładnym opisem ile i czego kupujesz (a w wersji bardziej zaawansowanej – z opisem kupowanych marek). Teraz wystarczy, że pójdziesz z tą listą na zakupy, kupisz wszystko i zachowasz rachunek.

Za rok zrób dokładnie te same zakupy i porównaj wartości – to ile wydałeś na poszczególne zakupy.

Pewnie w ciągu roku potrzeby Twojego gospodarstwa trochę się zmienią, ale najprawdopodobniej „rdzeń” listy zakupowej pozostanie ten sam.

A jak wygląda inflacja w przypadku Waszych zakupów? Ceny tego, co najczęściej kupujecie, rosły szybciej czy wolniej od tego, co podaje GUS?

Fot. Flickr / thinkpanama

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.