Filtrowanie wszystkich postów po tagu "cashback." Wyczyść filtr

Zła wiadomość: banki są coraz mniej hojne wobec oszczędzających. „Breaking news” to raczej nie jest i nikogo nie dziwi, że banki chcą zarobić jak najwięcej. Tyle, że w sytuacji kiedy akcja kredytowa spowalnia (mniej kredytów konsumpcyjnych, mniej kredytów hipotecznych – niższy niż przed laty popyt na mieszkania), banki swoją uwagę przenoszą z kredytobiorców na oszczędzających i zwykłych użytkowników kont osobistych.

Paradoksalnie, jest za to po części odpowiedzialna nasza skłonność do oszczędzania. Ograniczamy konsumpcję i oszczędzamy, więc potrzebujemy mniej kredytów. Zyski banków z tego tytułu spadają, toteż muszą sobie to jakoś „odbić”. I wybierają podwyżki podstawowych opłat lub ograniczenie bonusów. Tak w dużym uproszczeniu.

W ostatnim czasie banki były stosunkowo hojne jeżeli chodzi o różne premie. A to moneyback (cashback) za zakupy w wybranych miejscach: na stacjach benzynowych, w sklepach spożywczych, w internecie. Lub premia za przelew wynagrodzenia. Albo jeszcze dodatkowe bonusy za samo założenie konta w danym banku.

Ostatnie miesiące dają co najmniej dwa istotne przykłady ograniczeń w wypłacaniu tego typu premii.

Na początku kwietnia Alior Sync zmienił zasady wypłacania moneybacku za transakcje internetowe. Nadal jest to 5% zwrotu, ale tym razem obarczone bardzo ograniczającym limitem. Maksymalny zwrot może wynieść 50 zł miesięcznie i 200 zł rocznie. W porównaniu z poprzednimi limitami (w które mogli wpaść chyba tylko hurtownicy – zwrot do 1250 zł miesięcznie), jest to bardzo znacząca zmiana.

Z drugiej strony, bank BGŻ zmienia zasady funkcjonowania Konta z Premią. Dotychczas bank, w ramach tytułowej premii, „dopłacał” 1% do najwyższego wpływu na konto w miesiącu. W ten sposób maksymalnie można było „zarobić” 45 zł (górny limit 50 zł minus 5 zł opłaty za kartę). Od maja (28 maja zaczyna się pierwszy cykl rozliczeniowy na nowych zasadach) bank nie będzie już dopłacał do dowolnego przelewu, niezależnie od źródła. Według regulaminu premiowane będą tylko przelewy wynagrodzenia – od pracodawcy. Dodatkowo, wzrasta limit obowiązkowych płatności kartą (z 300 zł do 500 zł) uprawniający do otrzymania premii.

Ponadto, każdy kto regularnie oszczędza, widzi że coraz trudniej o dobrze oprocentowane lokaty i konta oszczędnościowe. Nowym standardem rynkowym stają się okolice 4% brutto. Nawet dbNET z końcem czerwca zetnie promocyjne oprocentowanie konta oszczędnościowego z 6% do właśnie 4%.

No i do tego wszystkiego, banki planują podwyżki podstawowych opłat i prowizji w nadchodzącym miesiącu. Jest to dobra motywacja do tego, aby przejrzeć swoje własne rachunki bankowe i być może rozstać się z tymi, których już nie potrzebujemy.

Jak nie dać się zaskoczyć zmianami?

Wiemy jak trudno jest na bieżąco śledzić wszystkie zmiany w regulaminach i taryfach opłat i prowizji bankowych. To, co wymieniliśmy powyżej, to tylko przykład kilku ostatnich zmian.

Jeżeli nie chcecie być zaskoczeni zmianami w taryfach (zwiększeniem opłat bankowych lub wprowadzeniem nowych), to Kontomierz ma na to bardzo wygodne rozwiązanie. A nawet kilka.

Alert o opłatach

Kontomierz może wysłać Wam alert (zarówno wewnątrz aplikacji jak i na mail) za każdym razem, gdy importowany bank naliczy Wam jakąkolwiek opłatę – czyli w momencie, gdy w historii transakcji pojawi się taka oznaczona kategorią „opłaty i prowizje bankowe”.

To ustawienie możecie włączyć/wyłączyć/zmienić klikając na dymek alertów przy nazwie konta (prawy górny róg) a następnie wybierając „ustawienia”.

Wyszukiwarka transakcji

Jeżeli chcecie odfiltrować opłaty bankowe z danego okresu, wystarczy zadać odpowiednie pytanie w wyszukiwarce transakcji.

Przy okazji Kontomierz wyświetli podsumowanie wydatków poniesionych w związku z wyszukanymi transakcjami.

Przeszukiwanie po kategoriach

 

Trzecia droga, to odszukanie opłat i prowizji bankowych w drzewku kategorii. Domyślnie znajduje się ona w grupie „Rachunki i media”.

--

Oczywiście, te wszystkie rozwiązania dzieją się „po fakcie” – czyli w momencie, w którym bank już daną opłatę naliczył. Ale to i tak dużo lepsza sytuacja od tej, kiedy logując się na zapomniane i nieużywane od miesięcy konto widzimy kilkudziesięciozłotowy debet (+ możliwe kary za zejście poniżej 0 zł w saldzie rachunku).

Dla tych, którzy absolutnie nie chcą pozwolić na naliczenie żadnej opłaty, pozostaje bieżące śledzenie komunikatów banków. Najprostsze rozwiązanie, to logować się na swój rachunek co najmniej raz w miesiącu i sprawdzać wiadomości przychodzące od banku.

Fot. Flickr/401(K) 2013

Ogólne Waszym zdaniem: Jak korzystać z kart kredytowych?

Karta kredytowa to jeden z bardziej kontrowersyjnych produktów finansowych. Dla jednych może być bardzo przydatnym narzędziem w domowym budżecie, a dla innych - pierwszym krokiem do pętli zadłużenia.

Kiedyś, gdy sam miałem długi – unikałem kart kredytowych. Priorytetem była spłata istniejącego zadłużenia, bez dokładania do tej sumy kolejnych kwot. I nawet okres bezodsetkowy mnie nie przekonywał.

Dług to dług.

A karta kredytowa – i stąd bierze się większość kontrowersji – skonstruowana jest tak, by o tym fakcie zapominać. W końcu, aż do dnia spłaty możesz bezkarnie płacić pieniędzmi banku.

W międzyczasie bieżące środki leżą na koncie osobistym lub oszczędnościowym i nie widzisz ile wydajesz i ile ci zostało. Żeby to sobie policzyć musisz się doklikać do którejś zakładki w systemie transakcyjnym.

Nie dość, że płacąc plastikiem nie zobaczysz – w momencie zakupu – jak gotówka znika z portfela, to jeszcze przez blisko dwa miesiące nie widzisz jak znika z konta.

Przyjemność zakupów jest całkowicie odłączona od nieprzyjemności rozstawania się z pieniędzmi.

Maksymalny okres bezodsetkowy to dziś okolice 50-kilku dni. Ale zawsze musisz pamiętać, że ten czas liczy się od pierwszego dnia cyklu rozliczeniowego, a nie od daty transakcji! Dlatego zawsze trzeba pilnować harmonogramu – a to już zadanie, z którym nie wszyscy sobie radzą.

Korzystając z karty kredytowej trzeba się pilnować trochę bardziej niż płacąc zwykłą debetówką lub gotówką.

--

Po wyjściu z długów i odzyskaniu kontroli nad własnym budżetem zacząłem – na początku bardzo ostrożnie – korzystać z kart kredytowych.

Ten kawałek plastiku stał się dla mnie sposobem na dodatkowe kilka złotych oszczędności. Cenię sobie drobny zwrot 1% wartości dokonanych transakcji bezgotówkowych oraz to, że w czasie gdy obracam pieniędzmi banku, moje bieżące środki mogą pracować na dodatkowe odsetki.

Dzięki takim – nawet niewielkim – bonusom z karty kredytowej miałem środki, by zacząć budować fundusz awaryjny.

Istotnym bonusem było też to, że teraz praktycznie całą historię zakupów mam w wersji elektronicznej – i mogę ją sobie przeglądać w systemie transakcyjnym banku czy w Kontomierzu (dostając jednocześnie czytelne zestawienie ile i na co wydaję).

Płacąc kartą kredytową zawsze trzymam się dwóch zasad:

  • spłacać całe zadłużenie w okresie bezodsetkowym
  • nie wydawać pieniędzy, których nie mam (każda płatność kartą musi mieć pokrycie w bieżących środkach)

--

A czy Wy korzystacie z kart kredytowych?  Czemu zdecydowaliście się na ten produkt finansowy?

Polecacie oferty jakichś konkretnych banków?

Jakich zasad się trzymacie płacąc kartą kredytową? Wyciągacie ją z portfela przy każdych zakupach, czy są jakieś kategorie wydatków, gdzie wolicie płacić gotówką?

Fot. Flickr / 401K 

Ogólne Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o kartach kredytowych

  • 13 grudnia 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Wszystko o kartach kredytowych

I wszystko co musicie wiedzieć, by wybrać tę najlepszą dla Was.

Bo karty kredytowe to fajna rzecz.

Jako środek płatniczy są bardzo wygodne, można dzięki nim oszczędzić parę groszy, oraz zyskać trochę finansowej swobody (byleby tej swobody nie nadużywać).

Można też popaść przez nie w długi, ale już pewnie doskonale wiecie jak do tego nie dopuścić.

Na rynku jest mnóstwo ofert kart kredytowych. Niektóre nie różnią się wcale, inne wyróżniają się tylko drobnymi szczegółami.

Jak się w tym odnaleźć i wybrać najlepszą opcję dla siebie?

Jakie rzeczy brać pod uwagę przy wyborze karty kredytowej?

Koszt wydania i wznowienia karty. Podstawowa sprawa. Jeżeli korzystacie z karty spłacając całe zadłużenie w terminie, to będzie to prawdopodobnie jedyny koszt, jaki poniesiecie w związku z posiadaniem karty. Coraz częściej banki rezygnują z początkowej opłaty za wydanie, jednak wznowienie karty nadal trochę kosztuje. Przeciętnie kilkadziesiąt złotych rocznie (ok. 30-70 zł w przypadku kart srebrnych).

Zazwyczaj można „zapracować” na zwolnienie z opłaty za wznowienie karty wyrabiając w ciągu roku określone obroty (robiąc odpowiednio duże zakupy kartą). Na rynku znaleźć też można karty zupełnie bez opłat.

Miesięczny abonament. Zdarza się, że oprócz opłaty rocznej jest też opłata miesięczna. Tak jest np. w Alior Banku (z opłaty można zostać zwolnionym wykonując odpowiednią ilość transakcji w miesiącu).

Programy rabatowe i cashback. To kolejny sposób na oszczędzanie przy okazji zakupów, które i tak musielibyśmy zrobić. W tej „kategorii” możemy znaleźć karty lojalnościowe i partnerskie (dobre, jeżeli robimy dużo zakupów w danej sieci), karty z rabatami w różnych wybranych sklepach i karty ze zwrotem części wartości każdej transakcji bezgotówkowej, niezależnie od tego w jakim sklepie robiliśmy zakupy.

Długość okresu bezodsetkowego. Jeżeli zakupy robicie kartą, a w międzyczasie trzymacie swoje środki na kontach oszczędnościowych, to każdy kolejny dzień okresu bezodsetkowego oznacza kolejne oszczędności. Okres bezodsetkowy to podstawowa zaleta karty kredytowej. Dzięki temu rozwiązaniu za zakupy płacimy pieniędzmi banku. Koszty będziemy musieli pokryć dopiero po kilkudziesięciu dniach.

Najczęściej długość okresu bezodsetkowego wynosi 50-kilka dni.

Oprocentowanie. A gdy wyjdziemy poza okres bezodsetkowy? Tutaj niestety bank zaczyna nakładać na nas opłaty. Lepiej więc tego unikać! Kredyt na karcie kredytowej to jeden z najwyżej oprocentowanych kredytów na rynku.

Rozłożenie kredytu na raty. Jeżeli już musimy się zadłużyć na karcie, to warto sprawdzić czy nasz bank nie daje możliwości zamiany długu karcianego w dług ratalny. Ten drugi ma zazwyczaj dużo lepsze warunki. Na takiej opcji możemy zaoszczędzić przynajmniej część odsetek.

Możliwość wyboru cyklu rozliczeniowego. Dobrze, gdy jest możliwość samodzielnego ustalenia kiedy ma przypadać dzień spłaty karty. Dzięki temu możemy dostosować termin płatności do daty kiedy otrzymujemy pensję na konto.

Wygoda obsługi. Nie, nie mówię tutaj o tym, na ile wygodnie się daną kartę wkłada do terminala :). Ważna jest za to wygoda obsługi karty przez Internet – czy mamy w łatwo dostępnym miejscu zapisane wszystkie transakcje na rachunku (które warto często sprawdzać - czy nie mamy żadnych podejrzanych obciążeń), blokady i inne ważne informacje związane z kartą.

Istotna jest także obsługa telefoniczna – na ile łatwo dodzwonić się na infolinię w przypadku np. kradzieży lub zgubienia karty. Tutaj czas odgrywa znaczącą rolę.

Dodatkowe ubezpieczenia. Banki często proponują wykupienie dodatkowych ubezpieczeń do karty, np. ubezpieczenie na życie, czy od utraty pracy. Najczęściej jest to zabezpieczenie głównie dla banku, a nie dla klienta - w umowie to bank jest beneficjentem danego ubezpieczenia.

W ofertach różnych banków można znaleźć też pakiety assistance (bywają darmowe), czy nawet concierge. Konsultanci banku lub firmy ubezpieczeniowej pomogą wezwać fachowców w razie jakiejś awarii w domu, zarezerwują bilet w kinie, lub pokój w hotelu… Ja mam coś takiego „w karcie” od roku i ani razu nie skorzystałem, ale w pewnych nagłych sytuacjach taka pomoc może się przydać.

Bank. Warto wziąć pod uwagę „renomę” danego banku, opinie klientów o nim i jego niezawodności. No i to czy lubimy dany bank – to też przecież może być kryterium wyboru. Ale nie tylko to! Jeżeli zamierzacie płacić kartą za granicą to przed wyborem karty sprawdźcie przeliczniki walutowe różnych banków. 

Organizacja płatnicza. Podobnie jak banki, tak też różne organizacje płatnicze mają swoje własne stawki przy przewalutowaniu transakcji. 

A jeżeli zamierzacie płacić tylko w kraju? Też nie zaszkodzi zastanowić się nad wyborem organizacji płatniczej. Chociażby z tego prozaicznego powodu, że Visa i Mastercard organizują konkursy dla posiadaczy kart. Moim zdaniem Visa robi lepsze promocje – i jeżeli mam wybór, to biorę Visę.

Typ zabezpieczeń. Karty zabezpieczone tylko paskiem magnetycznym powoli schodzą z rynku. Zastępowane są przez – uznawane za bezpieczniejsze – karty z chipem. Obecnie wiele kart to „hybrydy” – z paskiem i chipem.

Gadżety. Chociażby paypass / paywave, czyli płatności bezstykowe. Pozwalają na dokonywanie transakcji o wartości do 50 zł bez potwierdzenia kodem PIN. Dla jednych to zaleta, dla innych wada. Z innych ciekawostek - w niektórych bankach można zamówić kartę z wybranym przez siebie zdjęciem.

Kolor karty. Srebrna, złota, a może platynowa? Im "droższy" kolor, tym droższa karta (wyższe opłaty za wydanie i wznowienie), ale też większe limity kredytowe i większe przywileje (concierge). No i naturalnie wyższe wymagania banku względem dochodów posiadacza.

Limit. Możemy sobie wymarzyć jaki chcemy, ale wysokość limitu kredytowego i tak na końcu zależy tylko od tego, jak podliczy nas bank. A weźmie pod uwagę wysokość naszych dochodów, stałych zobowiązań (w tym rat kredytów i wysokość limitów na innych kartach kredytowych), oraz historię kredytową.

Warunki przyznania karty. To zazwyczaj trzeba sprawdzić na własnej skórze. Podczas „kryzysu” banki stały się ostrożniejsze i częściej zaczęły żądać zaświadczenia o dochodach od pracodawcy – nawet przy kartach srebrnych i z niskim limitem.

Poza tym nigdy tak do końca nie wiadomo, jakie kryteria bank stosuje przy ocenie naszej zdolności kredytowej. Ale możemy być pewni, że zostaniemy sprawdzeni w Biurze Informacji Kredytowej.

Łatwiej jest, jeżeli o kartę wnioskujemy w naszym „głównym” banku, gdzie mamy konto, na które wpływa nasza wypłata. W takim przypadku często bankowi wystarczy nasza historia konta.

Czy to tylko promocja? Niektóre korzyści karty mogą być jedynie promocją ograniczoną w czasie (np. cashback). Przed ostatecznym wyborem trzeba przeczytać dokładnie regulamin karty, ewentualne regulaminy promocyjne oraz oczywiście umowę kredytową.

Trochę tego jest!

Czy powinniście brać pod uwagę każdy z tych czynników? Oczywiście, że nie.

Tylko to, co jest dla Was ważne.

No właśnie – co jest dla Was najważniejsze przy wyborze karty kredytowej?

 

Podobał Ci się ten artykuł? W takim razie zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Fot. sxc.hu / ugaldew

 

 

Zyski zamiast opłat, czyli właściwe korzystanie z karty kredytowejW poprzednim artykule pisaliśmy o kilku dobrych zwyczajach związanych z korzystaniem z kart kredytowych.

Nie robiliśmy tego na próżno, o czym zaraz się przekonasz. Właściwe korzystanie z kart kredytowych uchroni Cię przed przenoszeniem zadłużenia na kolejny miesiąc, a także przed różnymi opłatami, prowizjami i odsetkami

Te wszystkie opłaty sumują się do naprawdę poważnych kwot, nie ma więc sensu się na nie narażać. Zamiast tego, lepiej wykorzystać kartę kredytową w taki sposób, aby zarobić samemu, a bankowi nie płacić ani grosza. Pokazujemy jak!

Ale najpierw zadbajmy o to, by nie sięgnęły nas te wszystkie opłaty i prowizje.

Co się stanie gdy nie zdążysz, lub spłacisz tylko część?

Jeżeli nie spłacisz nic, lub kwotę, która będzie niższa niż podana przez bank spłata minimalna, to zaczynają się kłopoty. Otwiera się przed Tobą świat całkiem nowych i całkiem wysokich opłat i prowizji.

Po pierwsze odsetki, opłata za obsługę przeterminowanego zadłużenia, opłata za monit telefoniczny, opłata za monit listowny… Kilkadziesiąt złotych tu, kilkadziesiąt złotych tam… Całkiem solidny dodatek do i tak posiadanego już długu.

Jeżeli spłacisz tylko kwotę minimalną, lub nawet większą część zadłużenia – ale nie całość, to bank zaoferuje Ci tylko odsetki. Ale i tutaj jest pułapka.

Załóżmy, że masz zadłużenie na karcie w wysokości 5000 zł. W terminie spłacasz 4000 zł, więc do spłaty zostaje 1000 zł. A odsetki od 1000 zł to przecież nie może być dużo, prawda?

Błąd!

Gdy minie termin spłaty, a zadłużenie pozostaje (choćby i częściowo spłacone), to bank naliczy odsetki za cały okres – od obciążenia karty do dziś. Czyli także za okres bezodsetkowy.

Może się więc okazać, że musisz zwrócić bankowi znacznie więcej, niż się wcześniej spodziewałeś.

Odsetki to nie wszystko

Przeczytałeś umowę karty przed jej podpisaniem? Jak nie, to pogrzeb w papierach i zrób to teraz. Banki bardzo lubią współpracę z ubezpieczycielami, zwłaszcza kiedy oznacza to zarobek dla jednych i drugich.

A skąd się bierze ten zarobek? Oczywiście z Twojej kieszeni. Wiele banków do kart dołącza także płatne ubezpieczenia. Np. ubezpieczenie na życie, ubezpieczenie od utraty pracy… Nie są one obowiązkowe, ale na pewno są płatne.

Jeżeli ich nie potrzebujesz to ich nie bierz, bo oznacza to dodatkowe koszty.

Poza tym nigdy nie wypłacaj gotówki z bankomatu korzystając z karty kredytowej (chyba, że masz kartę „hybrydową” – podpiętą jednocześnie pod ROR, która przy wypłatach z bankomatu po pierwsze sięga po środki z konta). Te transakcje nie liczą się do okresu bezodsetkowego.

Bank nalicza oprocentowanie od razu, a poza tym większość pobiera dodatkową prowizję za podjęcie gotówki.

Opłata roczna? Negocjuj!

Jeżeli zawsze spłacasz całe zadłużenie na czas i nigdy nie wyciągasz pieniędzy z karty kredytowej przez bankomat to na pewno unikniesz wszelkich prowizji i odsetek. Ale to nie wszystko – w taryfach opłat i prowizji znajdą się też opłaty dla takich solidnych klientów!

Chodzi przede wszystkim o opłatę roczną (zwaną też opłatą za wznowienie karty). To taki roczny abonament za posiadanie karty, który zależnie od banku może wynosić ok. 30-70 zł (dla kart podstawowych, „srebrnych”).

Banki zazwyczaj zostawiają furtkę do ominięcia tej opłaty – by płacić mniej lub nawet wcale trzeba w ciągu roku wyrobić na karcie określone obroty. Przykładowo, jeżeli w Alior Banku srebrną kartą kredytową zrobisz w ciągu roku zakupy za 7500 zł to opłata spadnie z 70 zł do 35 zł, a gdy obroty przekroczą 15000 zł to nie płacisz nic.

Jest to jakaś możliwość, no ale poprzeczka może być postawiona dość wysoko. Co zrobić jeżeli nie chcemy płacić bankowi, ale nie wyrobiliśmy określonych obrotów na karcie? Są dwie opcje.

Możemy spróbować negocjacji z bankiem. Zwłaszcza, jeżeli mamy w ręku takie atuty jak bycie solidnym klientem (spłata zadłużenia na czas), posiadamy w tym banku wiele produktów lub przelewamy pensję na konto w tym banku. Warto spróbować.

Jeżeli jednak bank będzie uparty i nie ustąpi, a my uważamy, że warto się wysilić dla tych kilkudziesięciu złotych, to można po prostu zrezygnować z karty (uwaga na okresy wypowiedzenia!) i wystąpić o nową. To oznacza oczywiście ponowne składanie wniosku o kartę i oczekiwanie aż nowy plastik przyjdzie pocztą... itd. 

Jeżeli Twój czas jest cenniejszy niż te kilkadziesiąt złotych to nie opłaca się w to bawić, ale jeżeli liczą się dla Ciebie takie drobne oszczędności, to warto wiedzieć, że jest taka możliwość.

Pamiętaj o bonusach

Karty kredytowe to na szczęście nie jest samo zło. To nie tylko opłaty, odsetki, ubezpieczenia, kary… Jest też jasna strona.

Są karty, które oferują programy rabatowe – współpracują z różnymi sieciami sklepów. Jeżeli w takiej współpracującej sieci zapłacisz kartą danego banku, to możesz liczyć na atrakcyjny rabat (od kilku do czasem nawet kilkunastu procent).

Jeżeli często robisz zakupy w jakiejś sieci, to rozejrzyj się, czy jakiś bank nie prowadzi karty partnerskiej razem z tą siecią. Zazwyczaj możesz zaoszczędzić ok. 5% wartości zakupów, a w przypadku niektórych promocji nawet i trochę więcej.

Na rynku dostępne są również karty z usługą cashback (zwaną tu i ówdzie moneyback). Jest to w praktyce stały rabat (w różnych bankach od 0,5% do 1%) od wszystkich zakupów. Za każdą transakcję bezgotówkową (uwaga! niektóre banki nie biorą tu pod uwagę transakcji przez Internet) dostajesz zwrot części kwoty transakcji.

Wydając miesięcznie 1000 zł można więc liczyć na zwrot nawet 10 zł (gdy masz kartę z cashbackiem 1%). A to zawsze coś. Pamiętaj, że takie małe oszczędności powoli sumują się w całkiem poważne kwoty!

Podobał Ci się ten artykuł? W takim razie zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Fot. Flickr / TheTruthAbout

Ogólne Karta kredytowa jest jak nóż... - jak się nie pokaleczyć?

  • 4 listopada 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 10 comment

Karta kredytowa jest jak nóżA nożem można się pokaleczyć, ale można też w prosty sposób pokroić nim chleb. To chyba jedno z najpopularniejszych porównań pojawiających się przy okazji kart kredytowych. Skąd się biorą takie porówn

Karta kredytowa to narzędzie, którego można użyć właściwie – ułatwić sobie życie, zapewnić sobie spokój i bezpieczeństwo, oraz zarobić kilka groszy. Można też jej użyć w zły sposób i własnoręcznie zacisnąć sobie na szyi pętlę zadłużenia.
 

Czym jest karta kredytowa?

Bardzo wiele problemów z kartami bierze się stąd, że ludzie nie do końca wiedzą co to jest i do czego służy. Ot, bank przysyła kawałek plastiku i tyle. O, i jeszcze są na nim jakieś pieniądze do wydania.

Dodatkowe źródło pieniędzy, za które trzeba płacić jakąś tam ratę, ale to przecież tylko kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

Czyżby?

I jeszcze można wypłacać sobie gotówkę z bankomatu! Tak, tak – według badania SMG/KRC połowa użytkowników kart kredytowych korzysta z nich wypłacając gotówkę w bankomacie. A badano osoby w wieku 30-60 lat, z większych miast, z co najmniej średnim wykształceniem.

Co za diabeł tkwi w tych kartach, że czasami tak trudno zrozumieć ich zasady?

Karta kredytowa to kredyt. Jeżeli kiedykolwiek starałeś się o kredyt hipoteczny, to wiesz, że banki przychylniej podchodzą do zdolności kredytowej, gdy nie masz żadnych aktywnych kart kredytowych.

Dlaczego? Bo posiadając w ręku kartę kredytową masz czyjeś (banku) pieniądze i możesz wydać je w każdej chwili, praktycznie na cokolwiek.

To nie są moje pieniądze

To właśnie jest pierwsza zasada korzystania z kart kredytowych: to nie są moje pieniądze - to są pieniądze banku.

Jak sobie z tym problemem radzi przeciętny klient? Zapewne myśli, że problemu nie ma, bo odda w przyszłym miesiącu, z przyszłej pensji.

Bo przecież zawsze będzie miał pracę, prawda? I po drodze nigdy nie zdarzy się nic nieprzewidzianego, żaden duży niespodziewany wydatek?

Te pieniądze zawsze trzeba oddać, często z dużymi odsetkami. Kredyt w karcie kredytowej to jedno z najdroższych typów zadłużenia na rynku! Banki najczęściej ustalają na nich maksymalne dozwolone oprocentowanie. Do tego dochodzi szereg różnych opłat, które wchodzą do gry, gdy tylko przegapimy termin spłaty.

Płać tym, co już masz

Czy wiesz jaką zasadą kierują się banki przyznając kredyty? Dla nich najlepszy klient (na produkt kredytowy) to taki, który nie potrzebuje kredytu (ale i tak go bierze, a potem spłaca odsetki)! Przecież do tego sprowadza się to całe liczenie zdolności kredytowej, zabezpieczeń itp.

Bądź takim klientem!

Tzn. nie do końca, bo w przypadku kart kredytowych masz tę przewagę, że możesz zmieścić się w okresie bezodsetkowym i nie płacić bankowi ani grosza.

Jeżeli kupujesz coś za pomocą karty kredytowej, to przed zakupem upewnij się, że masz za co. I nie chodzi mi tutaj o sprawdzenie, czy nie przekroczysz limitu na karcie. Sprawdź swoje konto, czy portfel – czy masz dziś wystarczająco dużo gotówki, by sfinansować ten zakup?

Jeżeli tak, to świetnie!

Ale po zakupie zapomnij o tych pieniądzach. Najlepiej odłóż je na oddzielne konto oszczędnościowe i niech tam spokojnie czekają na dzień spłaty karty.

Przy kolejnym zakupie kartą powtórz procedurę, ale nie bierz już pod uwagę pieniędzy odłożonych na spłatę poprzednich zobowiązań.

Spłacaj zawsze całość zadłużenia, zawsze na czas

Takie postępowanie przy zakupach jest prostą drogą do celu, jakim jest spłata zawsze całości zadłużenia. Nigdy, ale to nigdy nie przenoś zadłużenia na kolejny cykl.

Dlaczego to takie ważne?

Każda karta kredytowa ma okres bezodsetkowy. Zazwyczaj jest to 50-58 dni, zależnie od banku i typu karty.

Ten czas możemy podzielić na dwa okresy. Załóżmy, że nasz okres bezodsetkowy ma 54 dni.

Pierwsze 30 dni to okres rozliczeniowy. Robimy wtedy zakupy, obciążamy rachunek karty, ale żadne odsetki od tego nie są w tym czasie pobierane.

Na koniec tego okresu bank sporządza wyciąg – jest na nim podliczenie wszystkich transakcji wykonanych w tym czasie. Bank podsumowuje ile łącznie wydałeś kartą i ile musisz spłacić. Jeżeli swoje wydatki za każdym razem odkładałeś na oddzielnym koncie, to ta kwota powinna zgadzać się z tym, co zdążyłeś odłożyć.

Jeszcze lepiej, jeżeli pieniądze te trzymałeś na koncie oszczędnościowym – wtedy zarobisz na tym nawet jakieś dodatkowe złotówki.

Bank podaje też datę spłaty.

Wypada ona - w tym przypadku - na 24 dni po sporządzeniu wyciągu. To Twój czas na spłatę kwoty podanej w wyciągu. Wszystkie transakcje, które wykonasz w tym czasie liczą się już do następnego okresu rozliczeniowego i następnego wyciągu.

Zadłużenie musisz spłacić bezwzględnie w całości i koniecznie do ostatniego dnia, który masz na wyciągu. Gdy tego nie zrobisz - bank naliczy odsetki i z darmowego kredytu nici. Najlepiej zrobić to przedostatniego lub ostatniego dnia – tak, aby dać odłożonym pieniądzom zarobić jeszcze kilka groszy odsetek. A co tam!

To oczywiście nie wszystko! W kolejnym artykule opiszemy jakie zagrożenia mogą czyhać na posiadaczy kart kredytowych. Prowizje, odsetki, opłaty, kary… Aż strach pomyśleć! Ale nie zapominamy też o jasnych stronach korzystania z kart i bonusach, na jakie mogą liczyć świadomi użytkownicy kart!

Jeżeli nie chcesz przegapić kolejnego wpisu zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Fot. Flickr / Josh Kenzer

Ogólne Bezpłatne konto z cashbackiem w Millennium

Bank Millennium jest mi o tyle bliski, że miałem w nim swój pierwszy rachunek osobisty - wieki temu - bo jeszcze jako nastolatek. Potem weszła opłata 2zł za utrzymanie i natychmiast zamknąłem konto. Być może po kilkunastu latach warto otworzyć je ponownie - Konto Internetowe Millennium znajduje się obecnie na drugim miejscu w naszym rankingu kont "dla Kowalskiego".

Pierwsze miejsce w rankingu zajmuje Konto Osobiste w Toyota Banku ale zniechęca mnie tam obowiązkowy token przy logowaniu do systemu transakcyjnego. To jest wybitnie niewygodne. Co więcej, właśnie ze względu na tokeny Kontomierz nie importuje automatycznie historii rachunków z Toyota Banku.

W Millennium kuszące jest to, że przy ogólnie bezpłatnym koncie, bank zwraca 1% zakupów kartą (cashback). Prowadzenie rachunku i przelewy przez Internet są bezpłatne, podobnie jak karta debetowa (o ile zapłaci się nią min. 100zł). Konkurencyjne konta z cashbackiem (poza wspomnianą Toyotą) są generalnie droższe.

Wadą - przynajmniej w porównaniu do eKONTA, z którego korzystam teraz - jest mniejsza dostępność bezpłatnych bankomatów. Bezpłatne są tylko natywne bankomaty Millennium. Bankomaty Cash4You i BZWBK kosztują 1zł, pozostałe 5zł.

Inna upierdliwość to logowanie. Nie rozumiem po co wymagane są losowe cyfry PESEL-u. Przecież ten numer nie jest tajny, więc to przed niczym nie zabezpiecza, tylko spowalnia logowanie i uniemożliwia użycie menadżera haseł.

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.