Filtrowanie wszystkich postów po tagu "depozyty bankowe." Wyczyść filtr

4% na lokacie to wcale nie tak mało!

Patrząc na dzisiejszy rynek depozytów bankowych można pomyśleć, że dla oszczędzających przyszedł bardzo trudny czas. Konta oszczędnościowe oprocentowane na marne 2-3%, lokaty niewiele lepiej – 3-4%. Aż żal sięgać pamięcią wstecz kilka lat, do czasów gdy banki tak licytowały się na oprocentowanie depozytów, że dochodziły nawet do 9-10% na lokacie w skali roku.

Za to dziś wiele osób zadaje sobie pytanie: gdzie przenieść się z oszczędnościami – w obligacje, fundusze, czy może samodzielnie inwestować na giełdzie?

Ta sytuacja nabiera jednak bardziej optymistycznego wymiaru w kontekście inflacji. A ta osiągnęła właśnie swoje historyczne minimum – na poziomie 0,2% rok do roku. Oznacza to, że produkty z „koszyka inflacyjnego” GUS praktycznie nie zmieniły swojej ceny w ciągu ostatniego roku. Idąc dalej – nasze oszczędności zachowały swoją wartość. A każdy punkt procentowy na bankowym depozycie to dodatkowa premia.

Zysk z oszczędności zawsze trzeba rozpatrywać w odniesieniu do inflacji. Oszczędzając w banku łatwo pójść na skróty i patrzeć tylko na nominalne oprocentowanie. To prosty psychologiczny efekt – duże liczby robią lepsze wrażenie i zawsze lepiej, gdy na lokacie co miesiąc przybywa 100 zł a nie np. 70 zł.

Tymczasem inflacja jest gdzieś ukryta. Poza skrajnymi przypadkami, na co dzień nie czujemy wzrostu cen – ich zmiany są rozłożone w czasie, a pojedyncza podwyżka zazwyczaj jest tak mała, że tylko osoby prowadzące ekstremalnie skrupulatny budżet domowy dopatrzą się różnicy. Co więcej, sprzedawcy dodatkowo starają się, by wzrost cen zakamuflować. Popularną techniką jest np. downsizing, czyli zachowanie ceny, ale zmniejszenie opakowania.

Dlatego też zysk zawsze powinno liczyć się według wzoru:

oprocentowanie nominalne – podatek od zysków kapitałowych (19%) – wartość inflacji (dziś: 0,2%)

W ten sposób lokata 12-miesięczna na 4% dałaby w ostatnim roku 3,04% zysku. 3 punkty procentowe ponad inflację to bardzo dobry wynik jak na bankowe depozyty. Historycznie, jesteśmy w bardzo dobrym momencie.

Średnia realna stopa zwrotu z zakończonych rocznych lokat na 5 tys. zł oprocentowanych na 5,01% brutto

Realne oprocentowanie lokat

Źródło: Open Finance

Ale żeby nie było tak hurra-optymistycznie – dwie rzeczy, które warto mieć na uwadze:

1. Inflacja podawana przez GUS to uśredniona wartość dla „typowego” koszyka produktów. Twój profil zakupowy może być inny i mieć inną dynamikę zmiany cen.

2. Wskaźnik inflacji jest teraz w historycznym minimum, a historyczne minima mają to do siebie, że tworzą „dołek” i od tego momentu zaczynają się wzrosty. Niewykluczone więc, że w najbliższych miesiącach wzrost cen przyśpieszy.

--

To ostatnio popularne pytanie „gdzie przenieść się z oszczędnościami?” jest źle postawione. To powinno być pytanie o to, jaką funkcję powinny pełnić twoje oszczędności. Jeżeli tak podzieliłeś swój portfel, że masz w nim część bezpieczną (depozytową) i bardziej agresywną (fundusze, ETFy, giełda itp.) to nie ma powodu, by z tą depozytową częścią robić cokolwiek. Ona teraz bardzo dobrze spełnia swoją rolę: jest stosunkowo łatwo dostępna w razie nagłej potrzeby, zachowuje wartość pieniądza w czasie, a nawet daje bonus w postaci niewielkiego zysku.

Depozyty służą do budowania bezpieczeństwa finansowego, nie bogactwa.

A zwłaszcza w Polsce, bo to w końcu najbliższy nam temat.

Choć, trzeba przyznać, że na tle innych krajów Europy nasze banki trzymają się bardzo dobrze. Nie mieliśmy żadnych historii w stylu Royal Bank of Scotland czy Icesave. A największymi problemami wokół naszego sektora finansowego (i okolic) zdawały się być afera Amber Gold i odwołanie prezesa GPW w atmosferze małego skandalu.

Nikomu nie zamrażano oszczędności, nie było runu na banki, wielkich kolejek pod bankomatami i protestów pod siedzibami banków. Problemy mamy typowe, codzienne - niejasne produkty inwestycyjne, skomplikowane umowy, nisko oprocentowane depozyty. Business as usual.

Więc może nie ma się czym martwić?

Mimo sytuacji na Cyprze wciąż trzymam swoje oszczędności w bankach. Moi znajomi też. Większość z was pewnie też. Ale pomysły, które jeszcze niedawno pojawiały się w Stefie Euro, aby w imię „ratowania kraju” ściągać każdemu obywatelowi pieniądze z konta – majestacie prawa, jako kolejny podatek, stwarzają bardzo niebezpieczny precedens.

Ostatecznie stanęło „tylko” na tym, aby opodatkować tylko tych, którzy trzymają w banku więcej niż 100 tys. euro.

Ale co dalej? Jeżeli to nie pomoże, to sięgnie się do kont mniej zamożnych?

I co z kolejnymi krajami? W coraz gorszej sytuacji zdają się być Słowenia, a tuż za nią Hiszpania. Jakie pomysły na wyciąganie ich z kryzysu eurogrupa będzie miała tym razem? I kto za to zapłaci?

Mam nadzieję, że poruszenie, które wywołały pierwsze pomysły na ratowanie Cypru, sprawi że europejskie rządy przestaną myśleć w kategoriach karania obywateli za oszczędzanie i za pokładanie zaufania w bankach.

Natomiast jeżeli kolejne zagrożone kryzysem bankowym kraje zaczną rozważać takie rozwiązania, to będzie to już poważny impuls do tego, by zastanowić się jak bezpieczne są oszczędności zgromadzone na bankowych depozytach.

Bo powiedzenie „pewne jak w banku” już dawno straciło na znaczeniu.

A wy jak myślicie? Czekamy na wasze komentarze!

Fot. Flickr / Images_of_money

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.