Filtrowanie wszystkich postów po tagu "finanse domowe." Wyczyść filtr

Bezpieczeństwo finansowe to jeden z najistotniejszych celów, do których powinniśmy dążyć zarządzając swoimi osobistymi finansami. Pieniądze nie powinny być źródłem niepokoju, a niespodziewane wydatki nie powinny wywracać naszego budżetu do góry nogami i nie powinny stanowić zagrożenia dla naszej bieżącej płynności finansowej.

Takie poczucie bezpieczeństwa można osiągnąć na kilka sposobów. Na blogu często pisaliśmy o funduszu bezpieczeństwa czy funduszu awaryjnym, czyli o najsolidniejszej poduszce finansowej, którą możemy sobie zapewnić. Ale perspektywa odłożenia oszczędności, które pozwolą przeżyć 6 czy 12 miesięcy bez stałego źródła dochodu, może wydawać się onieśmielająca. Przynajmniej na początku. W końcu chodzi o całkiem duże kwoty.

Ale jest jeszcze inna metoda – i chcemy Wam ją dziś przedstawić. To budżetowanie o miesiąc do przodu.

Rzecz sprowadza się do tego, aby zgromadzić tyle oszczędności, aby przeżyć cały miesiąc bez konieczności sięgania po dochód za ostatni miesiąc. W kolejnym miesiącu wydajemy zaś poprzednią pensję nie sięgając po środki z bieżącej wypłaty.

Czyli mamy trzy kroki:

1. Oszczędzasz równowartość wydatków na 1 miesiąc

2. W nadchodzącym miesiącu swoje wydatki finansujesz wyłącznie z tych środków, swoją bieżącą pensję odkładając na bok

3. W kolejnym miesiącu swoje wydatki finansujesz z pensji, którą odłożyłeś miesiąc wcześniej, bieżącą wypłatę odkładając na bok

Jakie są korzyści?

Przede wszystkim bufor finansowy. Masz teraz oszczędności, po które możesz sięgnąć w nagłych wypadkach. W przypadku utraty stałego źródła dochodu będziesz mieć więcej czasu na znalezienie alternatywy.

Taki bufor finansowy to pierwszy krok do osiągnięcia bezpieczeństwa finansowego i jednocześnie punkt wyjścia dla stworzenia funduszu bezpieczeństwa, o którym wspominaliśmy wcześniej. Wykonanie tego pierwszego kroku jest niezmiernie istotne – z jednej strony zaczniesz aktywnie działać na rzecz poprawy swojej sytuacji finansowej, a także odczujesz realne korzyści jakie daje posiadanie oszczędności na nieprzewidziane wydatki. To działa motywująco i skłania do kolejnych kroków w tym kierunku.

Wzmocnienie nawyku aby nie wydawać więcej niż się zarabia. To jedna z naczelnych zasad finansów osobistych. Ustawiając sobie konkretny cel na dany miesiąc – wydatki w kwocie nie większej niż wysokość poprzedniej wypłaty – przybliżasz się do realizacji tej zasady.

A to prowadzi do kolejnej korzyści – wydając wyłącznie środki z poprzedniej pensji nie będziesz mieć potrzeby finansowania swoich zakupów kredytem. Kredyt konsumpcyjny czy też utrzymywanie (nie mówiąc już o zwiększaniu) zadłużenia w karcie kredytowej to rzeczy, których zdecydowanie powinniśmy unikać, jeżeli chcemy by nasze osobiste finanse wyszły na prostą.

Bieżąca wiedza o wysokości wydatków. Taki cel wymusza też bieżące śledzenie ponoszonych w danym miesiącu wydatków.

No dobrze. Korzyści są w miarę jasne. Ale jak w ogóle dojść do tego momentu, w którym rzeczywiście mamy na koncie te wyjściowe oszczędności, by przeżyć za nie ten pierwszy miesiąc?

Jak zaoszczędzić te pieniądze?

Pierwszym krokiem powinna być staranna analiza własnych wydatków. Tylko wiedząc ile pieniędzy wydajesz miesięcznie będziesz mógł określić ile oszczędności potrzebujesz, by przeżyć jeden typowy miesiąc. Taka analiza własnych finansów ma też szansę ujawnić wydatki, które nie są niczym innym, tylko wyciekami z portfela. Jeżeli przy tej okazji uda Ci się te wycieki zatamować – to tym lepiej!

Do takiego śledzenia i analizy własnych wydatków naturalnie polecamy Kontomierz :).

Stwórz plan. W ile miesięcy chcesz dojść do stanu, w którym ze swoich oszczędności możesz sfinansować cały miesiąc życia? Na podstawie tego założenia określ ile musisz odkładać co miesiąc by w zaplanowanym czasie dojść do finalnej kwoty.

Pamiętaj, że takie „oszczędzanie” to wcale nie tylko odkładanie jakiegoś ułamka swojej pensji co miesiąc, czy stopowanie niepotrzebnych wydatków. Jest też druga strona. Możesz przyśpieszyć proces tworzenia swojego buforu bezpieczeństwa poprzez poszukiwanie dodatkowych źródeł dochodu czy sprzedaż rzeczy, których już nie potrzebujesz, na Allegro.

Konsekwentnie realizuj swój plan. Dbaj o to, by co miesiąc monitorować swoje postępy.

Fot. Flickr / photosteve101

Na tym blogu chyba już nie musimy nikogo przekonywać, że budżet domowy to narzędzie niezbędne do zarządzania własnymi finansami. Pozwala uporządkować domowe rachunki, zyskać kontrolę nad wydawanymi pieniędzmi i umożliwia zatkanie najróżniejszych, często wcześniej nie dostrzeganych, wycieków z portfela.

Ale czy każdy budżet realizuje zadania, jakie przed nim stawiamy? Przyjrzyjmy się temu, jakie korzyści powinien dawać nam taki budżet. Czy na pewno wykorzystujemy pełen potencjał tego narzędzia?

Działanie. Prowadzenie budżetu domowego to realne działanie na rzecz lepszego zarządzania swoimi pieniędzmi. Daje to bardzo istotny efekt psychologiczny – zyskujemy poczucie, że „coś” robimy.

Zarządzanie finansami potrafi czasem być deprymujące. Rozmawiając ze znajomymi zdarzało się nam usłyszeć, że „wolę nie prowadzić budżetu domowego, bo boję się tego, co w nim znajdę”. Konfrontacja ze stanem własnych finansów, stanem któremu czasem może być daleko do doskonałości, bywa trudna.

Ale ci, którzy prowadzą budżet, zapisują swoje wydatki, mają już to za sobą. Mają przewagę. A to daje już dużą szansę na to, że za tym pierwszym krokiem pójdą kolejne na drodze do poprawy stanu własnych finansów.

Kontrola. Zarządzanie finansami domowymi to tak właściwie proces przejmowania i utrzymywania kontroli nad własnymi pieniędzmi. Tak aby mieć realny wpływ na to ile, kiedy i na co wydajemy – zamiast dostosowywać się do tego ile zostaje nam w portfelu na koniec miesiąca. I tu przydaje się nam domowy budżet.

Daje on wiedzę o tym, na co wydajemy pieniądze i jest jednocześnie narzędziem do tego, aby mądrze planować przyszłe wydatki.

Punkt wyjścia do dalszych działań. Budżet domowy to podstawa do planowania przyszłych działań w zarządzaniu domowymi finansami. Mając historię naszych dochodów i wydatków z ostatnich miesięcy jesteśmy w stanie przewidzieć jak nasza sytuacja będzie rysować się w najbliższej przyszłości. Gdzie pojawi się kolejny duży cykliczny wydatek, ile będą kosztować nas kolejne Święta i ile oszczędności będziemy w stanie wygenerować z przyszłych wypłat.

Bezpieczeństwo finansowe. Pieniądze zdecydowanie mogą być źródłem niepewności, czy nawet strachu. Zwłaszcza gdy nasza przyszła sytuacja finansowa jest dla nas niewiadomą.

Budżet domowy to narzędzie do zmniejszania tego obszaru niepewności. Mówi on dokładnie o tym, czego możemy spodziewać się w przyszłości, a przynajmniej o tym ile pieniędzy będziemy potrzebować w kolejnym miesiącu.

Oczywiście, realizacja tego założenia nie zawsze jest w pełni możliwa. Przy pracy na własny rachunek, od faktury do faktury, często ciężko jest dokładnie przewidzieć swoją sytuację finansową nawet na miesiąc do przodu.

Ale druga strona budżetu – wydatki – nadal pozostaje tym, co można kontrolować i do pewnego stopnia przewidywać. Budżet pokaże Ci też ile minimalnie musisz zarobić, by pokryć swoje typowe wydatki. Powie Ci ile masz luzu z budżecie i jaką obniżkę dochodów możesz „unieść” bez większych konsekwencji.

Nawyk oszczędzania. Prowadzenie budżetu domowego „automagicznie” wyrabia pewne nowe nawyki związane z oszczędzaniem. Mając gdzieś z tyłu głowy świadomość tego, że nasze wydatki są zapisywane – i kontrolowane – zaczynamy nieco inaczej podchodzić do zakupów. Bardziej oszczędnie.

Tych korzyści jest całkiem sporo, a to i tak pewnie nie jest jeszcze pełna lista. No to teraz jak się upewnić, że nasz budżety wykorzystuje ten cały potencjał. Na jakie rzeczy zwracać uwagę, byśmy mogli wyciągnąć jak najwięcej rzetelnych informacji z naszego budżetu domowego?

Uczciwość. To naczelna zasada przy prowadzeniu domowego budżetu. Musimy być uczciwi wobec siebie i z pełną otwartością zapisywać wszystkie wydatki. Czasem można być solidnie zdziwionym tym, jak trudny bywa to proces. Tym trudniejszy, im bliżej jesteśmy ustalonego wcześniej limitu wydatków w ciągu miesiąca.

W budżecie domowym powinien znaleźć się każdy poniesiony przez nas wydatek, bez „zatajania” niczego. Tylko w ten sposób będziemy mieli w pełni rzetelne informacje na temat stanu naszych finansów.

Systematyczność. Prowadzenie budżetu domowego powinno być jak nawyk. Najlepiej taki, który realizujemy codziennie. Zostawianie sobie zapisywania wydatków na koniec miesiąca czy nawet tygodnia to nie zawsze najlepszy pomysł. Przez cały ten czas uzbiera się na pewno cała góra rachunków do spisania. Taki stos paragonów potrafi być deprymujący. Poza tym, a co jeśli coś nam umknie, albo o czymś zapomnimy? Budżet wówczas będzie niekompletny.

Informacje. Czy nasz budżet daje nam wszystkie podstawowe informacje? Ile zarabiamy, ile wydajemy, jak nasze wydatki rozkładają się na poszczególne kategorie wydatków?

Do tego jaki mamy „luz” w budżecie? – czyli różnicę między dochodami a wydatkami. To środki, które możemy poświęcić na oszczędności, a w sytuacji problemów finansowych to nasz margines bezpieczeństwa.

Czy kategorie wydatków są sensowne? Powinny jak najmniej na siebie „nachodzić”, być czytelne, łatwe w interpretacji i na tyle precyzyjne, by dostarczały nam dokładnie tych informacji o strukturze naszych wydatków, jakich potrzebujemy. Czy są wyczerpujące i dopasowane do naszego profilu wydatków?

To najbardziej podstawowe rzeczy, które warto mieć na uwadze prowadząc domowy budżet. A co Wy byście dopisali do tej listy?

Fot. Flickr / Ken Teegardin

Ogólne Czy wiesz, że październik to miesiąc oszczędzania?

  • 23 października 2012
  • Krzysztof Sobolewski
  • 22 comment

A my strasznie lubimy pomagać Wam oszczędzać!

Oto kilka porad, dzięki którym będziecie mogli wprowadzić oszczędności w Waszych budżetach domowych. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku :).

Oszczędności na rachunkach za ogrzewanie

Zaczyna się nowy sezon grzewczy, więc ciepło znów stanie się istotną pozycją w domowych finansach.

W przypadku ogrzewania bardzo łatwo dopuścić do marnotrawstwa. Np. zostawiając włączone grzejniki podczas wietrzenia pomieszczeń. A wtedy rachunki idą wyraźnie w górę. To jedna z tych sytuacji, w których wydajemy pieniądze, a tak naprawdę nic nie dostajemy za to w zamian.

To tylko jeden ze sposobów, dzięki którym możesz zmniejszyć rachunki za ogrzewanie. A jest jeszcze sześć kolejnych!

Triki na zakupach…

Ile miesięcznie wydajesz na codzienne zakupy? Kilkaset złotych, tysiąc-kilkaset? A jak myślisz, o ile mógłbyś obniżyć tę kwotę?

Wystarczy wyrobić sobie kilka praktycznych nawyków. O robieniu zakupów z listą na pewno już wiesz, więc może coś mniej oczywistego. W jednym z komentarzy Marta radzi, by nawet „zwykłe” spożywcze zakupy robić przez internet. Da się i opłaca się. Jeżeli w twojej okolicy działa tego typu sklep, to jest duża szansa, że ceny w nim będą porównywalne, jak w stacjonarnym sklepie. To, co jest nieporównywalne, to z pewnością oszczędność czasu!

… i podczas polowania na okazje

A co z niecodziennymi zakupami? Tu też drobnym wysiłkiem można wyszukać jakieś oszczędności. Pamiętajcie, że w sklepach płaci się za lenistwo! Wkładając trochę pracy, np. w porównanie ofert w różnych sklepach, można trochę ulżyć domowemu budżetowi.

To samo dotyczy dokładnej analizy ofert – wszelkie „promocje”, „okazje” i „wyprzedaże” to nie tylko festiwal zakupów, ale także festiwal gwiazdek i specjalnych warunków w ofertach. Warto poświęcić chwilę czasu, by zapoznać się z zasadami każdej promocji.

Drobne codzienne oszczędności

Jak myślicie, skąd mBank wziął pomysł na mSavera? Być może stąd ;). Zaokrąglanie końcówek rachunków to prosty i skuteczny sposób na wygenerowanie dodatkowych oszczędności.

To niby tylko takie zwykłe „przekładanie z kupki na kupkę”, ale to działa. Efekt psychologiczny jest nie do przecenienia – nie czujesz, że oszczędzasz, że musisz sobie czegoś odmawiać – zwłaszcza, że każdego dnia operujesz na bardzo małych kwotach. Za to pieniądze na rachunku systematycznie rosną i na koniec roku może to być nawet kilkaset złotych!

Oszczędności w kuchni (ale bez oszczędzania na jedzeniu!)

Kuchnia to kolejne miejsce w domu, gdzie bardzo łatwo o marnotrawstwo. Wystarczy, że źle rozplanujesz swoje zakupy i kupisz więcej jedzenia niż potrzebujesz. Tym gorzej, jeżeli jest to stały nawyk i po każdych spożywczych zakupach coś ci zostaje, coś się marnuje. W tym miejscu możesz ograniczyć swoje miesięczne wydatki.

A to dopiero początek oszczędności w kuchni.

Oszczędna jazda samochodem

Przy dzisiejszych cenach paliwa eco-driving wydaje się jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Oczywiście, o ile w ogóle musisz korzystać z samochodu. Ja sam staram się, w miarę możliwości, jak najczęściej jeździć rowerem. Np. do pracy. Także zimą! Zyskuje i zdrowie i portfel :).

Oszczędność energii dzięki jednej drobnej zmianie

Urządzenia elektryczne pozostawione w trybie stand-by powoli wpływają na zwiększenie kwot na naszych rachunkach za energię. Kropla drąży skałę i po roku okazuje się, że była to kolejna okazja do oszczędności, z której się nie skorzystało.

Zobacz ile możesz zaoszczędzić wyłączając telewizor na dobre.

Ale na tym lepiej nie oszczędzać!

Wszystkie porady opisane we wpisach powyżej są możliwe do zastosowania w praktyce, właściwie już od dziś. Jednak niezwykle ważne jest, aby w tym zapale do oszczędzania nie zajść za daleko. Niektóre oszczędności mogą się źle skończyć i odbić poważnymi konsekwencjami np. na zdrowiu.

My życzymy Wam samych racjonalnych i uzasadnionych oszczędności :).

Fot. Flickr / Images_of_Money

 

Ogólne Budżet domowy jak państwo opiekuńcze

  • 14 listopada 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comment

Często można spotkać porównania budżetu państwa z budżetem gospodarstwa domowego. Niezbędnie z komentarzem co by było gdyby jedno przystawić do drugiego i jaka to by była wielka katastrofa.

Bo państwo się zadłuża, roluje te długi, źle wydaje pieniądze, jest nieskuteczne w ściąganiu podatków od tych, od których trzeba, a zamiast tego bezwzględnie ściga pana Henia za złotówkę niedopłaty na ostatnim PIT. I tak dalej.

Właściwie wszystko to podsumowuje ten obrazek:

Polska jak gospodarstwo domowe

W takim porównaniu nie wygląda to dobrze!

Ale żeby nie było tak negatywnie – spróbujmy odwrócić sytuację. Czyli zaprojektować modelowy budżet domowy - zapewniający podstawowe potrzeby bez konieczności finansowania bieżących wydatków kredytem. 

Budżet zadaniowy

Aby jak najefektywniej adresować środki trzeba postawić przed sobą konkretne cele. Jest kilka grup wydatków, które warto uwzględnić w swoim budżecie – dokładnie wiedząc na co te pieniądze przeznaczamy.

Tak jak kraj powinien zapewnić swoim obywatelom bezpieczeństwo, dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej, podobne zadania stoją przed domowym budżetem. Oczywiście - na dalece mniejszą skalę.

Zdrowie

Oszczędzając pieniądze czy po prostu tworząc ciasny budżet domowy łatwo jest oszczędzić na zdrowiu. Bo przecież zawsze znajdzie się tańsze jedzenie. Można rzadziej robić sobie badania profilaktyczne. Lub leczyć się tylko domowymi metodami.

Takie przekonania są oczywiście błędne, bo – jakkolwiek banalnie by to nie brzmiało – zdrowie jest najważniejsze. I nie powinno się na nim oszczędzać.

Dlatego budżet domowy powinien być skrojony tak, by wszystkie zdrowotne potrzeby zostały zaspokojone na pierwszym miejscu.

Edukacja

Nowoczesne państwa stawiają na edukację. Bo to rozwój, innowacyjność – a w efekcie większa konkurencyjność i wyższe zarobki. Na poziomie indywidualnego budżetu może to działać podobnie.

Jeśli więc odłożyłeś swój pierwszy tysiąc i zastanawiasz się w co zainwestować na giełdzie – lepiej zainwestuj we własną edukację. Kursy, szkolenia, książki, różne źródła w Internecie – warto uzbroić się w niezbędną wiedzę zanim zaczniesz inwestować.

Bezpieczeństwo

Państwo powinno zapewnić Ci bezpieczeństwo. Twój budżet domowy też. Tyle, że oczywiście nie chodzi o to, by odłożyć pieniądze na wynajęcie jakiegoś biura ochrony. Rzecz w bezpieczeństwie finansowym.

Jeżeli jeszcze nie masz funduszu bezpieczeństwa, to zacznij go budować. Środki, które pozwolą Ci normalnie żyć w sytuacji jakiejś finansowej katastrofy (np. strata pracy), to podstawa zdrowych finansów osobistych.

To są pieniądze, którymi sfinansujesz też inne niespodziewane wydatki (np. naprawa samochodu, drogie leki) – bez konieczności finansowania całości kredytem. Zwłaszcza, że niespodziewane wydatki, są najczęściej nagłymi wydatkami – wymagającymi dosypania pieniędzy natychmiast. A czasy kredytów w 5 minut już się skończyły.

Taka poduszka finansowa pozwala na naprawdę spokojny sen.

W ramach bezpieczeństwa można też – w zależności od potrzeb – pomyśleć o jakimś ubezpieczeniu.

Fundusz emerytalny

Państwo powinno też zapewnić emeryturę, pozwalającą na życie na poziomie co najmniej bliskim dotychczasowemu. Niestety, coraz częściej pojawiają się sygnały, że nasze państwo będzie miało z tym poważne problemy.

Dlatego obowiązek odkładania na emeryturę obciąża nasz domowy budżet.

Warto zacząć jak najszybciej – im później, tym więcej trzeba odkładać miesięcznie, by uzyskać podobny efekt.

Bieżące utrzymanie

Mając już odłożone pieniądze na te wszystkie socjalne dobrodziejstwa nie można zapominać o bieżącym utrzymaniu. Prąd, ciepło, woda, mieszkanie, raty kredytów, paliwo, jedzenie, rozrywka…

Bieżących wydatków też zbiera się całkiem dużo. Ale lepiej ich nie finansować kosztem zdrowia, jakości życia na emeryturze, czy bezpieczeństwa finansowego. Można za to pomyśleć o oszczędzaniu ciepła, czy oszczędzaniu energii

Czy projektując swój miesięczny budżet bierzecie te wszystkie rzeczy pod uwagę? Czy może z czegoś można dziś zrezygnować?

Fot. Flickr / Matt Biddulph; Źródło ilustracji.

Ogólne Notatki o pieniądzach na iPada

  • 27 września 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 0 comment

Notatki o pieniądzach na iPada

Jeżeli dopiero zaczynasz przejmować kontrolę nad swoimi finansami, na pewno przyda Ci się jakiś drogowskaz. Zbiór kilku ogólnych reguł, które pomogą Ci w kontrolowaniu swoich wydatków i generowaniu oszczędności.

Z takim zamysłem podeszliśmy do naszego pierwszego e-booka.

Przypominamy o tym nie bez powodu. Od dziś "Notatki o pieniądzach" są dostępne także w wersji na iPada - w formie łatwej i prostej aplikacji. 

Możecie ściągnąć naszego e-booka prosto z App Store.

"Notatki o pieniądzach" są całkowicie darmowe. Możesz je kopiować, rozpowszechniać, wysyłać znajomym jak tylko chcesz. Powiem więcej - bardzo na to liczymy :).

--

Aplikację umieściliśmy w App Store we współpracy z Pawłem Katą.

--

Pozostałe formaty "Notatek" wciąż są dostępne - pdf, epub i mobi. Zachęcamy do lektury! 

 

Ogólne Jak szybko ogarnąć budżet domowy (i mieć z głowy)?

  • 20 września 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 15 comment

Jak szybko ogarnąć budżet domowy?

Gdy mowa o pieniądzach, oszczędzaniu i zarządzaniu budżetem to zawsze szukam rozwiązań jak najprostszych, a przy tym skutecznych.

Pewnie dlatego wolę regularnie generować nadwyżki finansowe i odkładać sporą część miesięcznej pensji, zamiast spędzać wieczory nad analizą wykresów i raportów ze spółek (jakoś nigdy to się u mnie dobrze nie kończyło).

Planując swój budżet wychodzę z tego samego założenia. Ma być prosto, ma być łatwo to ogarnąć, no i przede wszystkim ma to dać widoczne, pozytywne efekty.

Dlatego z jednej strony korzystam z Kontomierza, by mieć wszystkie finanse w jednym miejscu. Z drugiej strony, mam też własny system, który sprawdza się u mnie już od kilku lat.

--

Zazwyczaj jest tak, że układając budżet można myśleć o wielu kategoriach. Przecież wydajemy pieniądze na tyle rzeczy! W samym Kontomierzu mamy 12 kategorii wydatków, a przy każdej jeszcze po kilka szczegółowych subkategorii. Strasznie dużo! - ale póki wszystko dzieje się automatycznie, to jest fajnie. Na etapie rejestracji wydatków to naprawdę świetna sprawa. A na etapie planowania?

Absolutnie nie warto się bawić w planowanie wydatków na kilkadziesiąt kategorii. Nudny obowiązek, z którego pewnie zrezygnujesz po miesiącu lub dwóch.

Zamiast tego wystarczą trzy kategorie: potrzeby, zachcianki i oszczędności.

Taki podział z jednej strony ułatwia planowanie budżetu na kolejny miesiąc, a z drugiej strony pomaga utrzymać osobiste finanse w odpowiedniej równowadze.

A równowaga jest tu bardzo ważna.

Nie można oszczędzać na wszystkim. Jasne - fajnie, jeśli możesz co miesiąc odłożyć sporą kwotę. Ale jakim kosztem? Jeśli musisz oszczędzać na zdrowiu, jedzeniu, to nie warto. Jeśli musisz radykalnie zmieniać swój styl życia, to odradzam. Jeżeli musisz to robić kosztem wygody, to po co to wszystko?

Jeśli za dużą część Twojego budżetu pochłaniają potrzeby, to coś jest nie-tak w strukturze Twoich wydatków. Może zbyt wiele rzeczy uważasz za niezbędne? Może niepotrzebnie przepłacasz za coś, co równie dobrze mógłbyś dostać taniej, lub nawet za darmo?

Zachcianki też nie powinny wychodzić poza pewne proporcje. A tu różnie bywa, bo akurat przy wydatkach na różne przyjemności i wygody najłatwiej wpaść w pułapkę inflacji stylu życia.

Jakie więc powinny być idealne proporcje?

Odpowiedź jest taka jak zawsze w tych sprawach, czyli: to zależy. Zależy od tego ile zarabiasz. Zależy od tego ile osób masz na utrzymaniu. Na jakim etapie życia jesteś. I tak dalej - można jeszcze długo wymieniać.

Ale trzeba od czegoś zacząć. Ja zaczynałem tak:

  • 50% budżetu na potrzeby.
  • 30% na zachcianki i przyjemności.
  • 20% na oszczędności.

Ostatecznie, wraz z mijającymi miesiącami i kolejnymi doświadczeniami doszedłem do takiej proporcji, która doskonale sprawdza się u mnie dziś: 50% na potrzeby, 30% oszczędności, 20% przyjemności.

W potrzeby wrzucam wszystkie te wydatki, które po protu muszę w danym miesiącu ponieść. Czyli przede wszystkim rachunki: opłata za wynajem mieszkania, czynsz spółdzielni, energia, internet, telefon. Do potrzeb zaliczam też wydatki na zdrowie - to też jest dla mnie wysoki priorytet. No i na koniec jedzenie - ale tylko to "w domu". Jeśli chcę coś zjeść na mieście, to jest to już przyjemność.

Oszczędności. Tu kwalifikuje się całe niekonsumpcyjne odkładanie na przyszłość. Czyli fundusz awaryjny, inwestycje i fundusz na emeryturę.

Przyjemności to właściwie cała reszta. Jedzenie na mieście, kawiarnie (czynnik latte działa ;) ), różne nadprogramowe wydatki, oraz regularne oszczędzanie na większe wydatki, które przewiduję w przyszłości (np. nowy laptop za jakiś rok).

Trzy kategorie. Równowaga między nimi. I to wystarczy do utrzymania zdrowego budżetu domowego.

Naturalnie, nie chodzi tylko o to, by zapisać sobie plan - tyle na to, tyle na to, a tyle na to - tylko o to, by na bieżąco monitorować wykonywanie planu.

Dlatego oprócz tego, co mam w Kontomierzu, zapisuję też wydatki ręcznie. Taka podwójna księgowość. Przy trzech ustalonych kategoriach to już tak naprawdę niemal niezauważalny nawyk.

Nawyk, który daje kontrolę nad finansami i pozwala na widoczne oszczędności.

Fot. Flickr / WoK111

Ogólne Tak nie rób: 21 złych nawyków finansowych

  • 14 września 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 6 comment

21 złych nawyków finansowych

1. Wydawaj więcej niż zarabiasz.

2. Spłacaj tylko kwotę minimalną z karty kredytowej.

3. Kupuj wszystko to, na co masz ochotę.

4. Marnuj jedzenie.

5. Weź kredyt hipoteczny na 40 lat i na tyle, na ile pozwala zdolność kredytowa. I najlepiej w komplecie z funduszem inwestycyjnym.

6. Marnuj energię i ciepło.

7. Wydawaj co najmniej tyle samo, co sąsiad.

8. Marnuj wodę.

9. Kupuj rzeczy, które "może kiedyś się przydadzą".

10. Trwaj przy swoim drogim banku z przyzwyczajenia.

11. Nie śledź swoich wydatków. Budżet domowy? - zbyteczny obowiązek.

12. Jeśli rata jest mała, to znaczy, że cię stać.

13. Jak najczęściej jedz na mieście. 

14. Trwaj w przekonaniu, że w oszczędzaniu chodzi o kupowanie jak najtańszych rzeczy.

15. Jak najrzadziej loguj się do swojego banku. Po co psuć sobie humor?

16. Co z tego, że teraz cię nie stać. Masz kartę kredytową. W dwa miesiące na pewno zdążysz spłacić.

17. Oszczędzaj na zdrowiu i jedzeniu.

18. I w ogóle oszczędzaj na wszystkim co się da. Rób tak jak radzi jedna z sieci RTV/AGD - bądź sknerą.

19. Wierz w promocje. Im więcej wydajesz, tym więcej oszczędzasz. Logiczne, nie?

20. Im więcej kart kredytowych w portfelu tym lepiej.

21. Pozwól emocjom grać za ciebie na giełdzie.

Fot. Flickr / marie-ll

Ogólne Notatki o pieniądzach - darmowy e-book do pobrania

  • 20 lipca 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 3 comment

 Notatki o pieniądzach - darmowy e-book

 

Jeśli czytaliście naszą wcześniejszą zapowiedź, to wiecie już o co chodzi.

A jeśli nie – to małe przypomnienie.

„Notatki o pieniądzach” to nasz pierwszy, darmowy e-book. Powstał po chwili refleksji nad archiwum tego bloga, które liczy już ponad 300 wpisów. Dużo tego – warto więc najważniejsze rzeczy wyciągnąć na wierzch, tak aby były zawsze dostępne (i zawsze aktualne).

E-book, który dziś Wam przekazujemy, to właśnie efekt tego wyciągania.

Czy Was zaskoczy? Jeżeli od dawna jesteście czytelnikami tego bloga, to pewnie prędzej zaskoczy Was formą. Znajdziecie w nim podstawowe zasady zdrowych finansów osobistych podane w prosty, krótki i przejrzysty sposób.

Sama treść może wydać się Wam trochę znajoma, ale tym niemniej – zachęcam do pobrania i przeczytania. Nawet najprostsze porady warto sobie od czasu do czasu przypomnieć. W pogoni za coraz nowymi sposobami na oszczędzanie / rozmnażanie pieniędzy łatwo zapomnieć właśnie o tych najprostszych rzeczach.

A jeśli dopiero zaczynacie ogarniać swój domowy budżet (lub chcecie pomóc w tym komuś), to jest to lektura obowiązkowa.

Pobierz za darmo

Notatki o pieniądzachPoniżej linki do pobrania e-booka. Najlepiej kliknąć prawym przyciskiem myszy i wybrać „zapisz jako”, ale jeśli masz lepszy sposób, to nie przeszkadzam:

Pobierz wersję PDF

Pobierz wersję EPUB

Pobierz wersję MOBI

E-book jest całkowicie darmowy i niezobowiązujący do niczego.

 

Ale jeśli Wam się podobał, jeśli uważacie, że treści w nim są przydatne, to proszę – przekażcie go dalej. Wyślijcie komuś znajomemu, udostępnijcie link na Facebooku, Wykopie, czy Twitterze/Blipie. Nawet „like” będzie dobry ;).

Dzięki!

Ogólne Notatki o pieniądzach - premiera już za tydzień!

Notatki o pieniądzach - darmowy e-book

Tak jest! Już za tydzień udostępnimy Wam naszego pierwszego e-booka. A już dziś wyślemy jego przedpremierowe egzemplarze zwycięzcom ostatniego konkursu.

Tak jak Kontomierz, e-book będzie darmowy.

I bardzo przydatny!

Z tym, że ta „przydatność” będzie szczególna. Nie znajdziecie tam konkretnych porad typu: którą lokatę założyć, jaką kartę kredytową wybrać, czy w jakim banku najlepiej mieć konto.

Nic z tych rzeczy.

To macie przecież w zasięgu jednego kliknięcia w rankingu lokat, czy rankingu ROR – zawsze aktualne. A w e-booku, który jednak jest mniej interaktywnym medium, chcieliśmy przekazać Wam rzeczy trochę bardziej ponadczasowe.

Jaka jest podstawowa zasada efektywnych finansów osobistych?

Od czego zacząć zmienianie swoich nawyków finansowych?

Jak kontrolować wydatki?

Jak prowadzić budżet domowy?

Co warto wiedzieć oszczędzając na emeryturę?

Na te (i jeszcze kilka innych) pytania chcieliśmy dać Wam jak najlepszą odpowiedź. I zwięzłą, tak aby nie marnować Waszego czasu.

Oczywiście, pewnie jak się postaracie, to znajdziecie te odpowiedzi także na naszym blogu. Z tym, że w archiwum mamy już ponad 300 wpisów :).

Stąd pomysł na tego e-booka.

Najważniejsze rzeczy, które musicie wiedzieć o finansach osobistych, podane w krótkiej i przystępnej formie. Wszystko w jednym miejscu, pod ręką i do tego zawsze aktualne.

A jeśli będziecie potrzebować więcej, szukać konkretów – to nasz blog cały czas tu będzie.

Same „Notatki o pieniądzach” to raczej esencja, „duch” oszczędzania i zarządzania finansami osobistymi.

I będzie świetnie, jeśli tego „ducha” przekażecie dalej, chociażby wysyłając e-booka swoim znajomym, udostępniając na Facebooku, czy np. drukując go i zostawiając gdzieś w kawiarni…

Premiera już za tydzień!

Ogólne Wywiad z autorem "Budżetu domowego"

  • 6 lipca 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comment

Budżet domowy pod kontrolą - książka

W ramach tygodnia z książkami (i odpoczynku po dniu z debiutem JSW) przedstawiamy nasz wywiad z autorem „Budżetu domowego”. O samej książce już napisaliśmy parę ciepłych słów, a teraz oddajemy głos samemu autorowi – Krzysztofowi Łabendzie.

Z tego wywiadu dowiecie się między innymi o tym jaka jest najważniejsza reguła oszczędzania, jakie są przewagi kart nad gotówką, czym jest frugalizm oraz – przede wszystkim – o czym jest sama książka.

Kontomierz: Już na samym początku książki powołujesz się na badania, które jednoznacznie wskazują, że Polacy rzadko oszczędzają. Dlaczego tak się dzieje, czy oszczędzanie naprawdę jest takie trudne?

Krzysztof Łabenda: Myślę, że oszczędzanie nie jest aż „tak” trudne. Staram się przecież o tym przekonać czytelników „Budżetu domowego”.

To, że rzadko oszczędzamy wynika z wielu powodów. Sporo z nich tkwi w nas samych. Nie mamy w sobie przekonania, że nawet przy skromnych dochodach oszczędzanie jest możliwe. Brak nam nawyku systematycznego odkładania choćby drobnych kwot.

Być może ma to jakieś stare konotacje kulturowe. Jako społeczeństwo przez wieki byliśmy przekonywani o tym, że bogactwo nie jest cnotą, a grzechem, czymś podejrzanym, stojącym w opozycji do bogatego wnętrza, piękna duchowego - ta piękna, romantyczna Izabela Łęcka, jej spłukany papcio i bogaty, ale pogardzany Wokulski, czy owo stwierdzenie, że łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogaczowi wejść do Królestwa Niebieskiego.

Nie potrafimy także, o tym też mówię w książce, odróżnić potrzeb od zachcianek. Potrzeby powinniśmy zaspakajać. Zachcianki – możemy, o ile już nas na to stać, a nie teraz, zaraz, już! Tu też, troszeczkę ale jednak, działamy jak wygłodzony osobnik skonfrontowany z pełnym po brzegi talerzem. Rozsądek nakazuje zjeść trochę, by się nie rozchorować , a wspomnienie głodu przymusza do nadmiernej, prowadzącej do bólu brzucha konsumpcji. Skrzętnie to wykorzystują m.in. sprzedawcy wszelkiej maści kredytów. Znacie to przecież: rata jest aż tak mała, że wypada mówić o niej per „ratka”. Nasze wieloletnie „wyposzczenie”, kiedy to patrzyliśmy na to, co można mieć w „normalnym świecie” jest i przyczyną braku oszczędności i, niestety, nadmiernego zadłużenia.

Wśród powodów sprawiających, że nie oszczędzamy jest wreszcie i to, że wielu z nas odczuwa autentyczny niedostatek czy wręcz skutki biedy. Tu niewiele da się zrobić. Jeszcze cztery lata temu, nie mam pod ręką najnowszych danych, blisko 15% naszych współobywateli plasowało się na ustawowej granicy, bądź poniżej niej, ubóstwa.

Budżet domowy pod kontrolą - wywiad z autorem

W Twojej książce można znaleźć wiele rad na to jak dopiąć budżet domowy. A gdybyś miał wybrać jedną, najważniejszą zasadę w finansach osobistych, to co by to było?

Pytanie z gatunku tych „jaką książkę zabrałbyś na bezludną wyspę?” Oczywiście, gdyby to było możliwe to całą bibliotekę, a jeśli nie, to pozwólcie choć na kilka lektur.

A tak poważnie, w finansach osobistych? Z całą pewnością OSS (Opodatkuj Się Sam). W „Budżecie domowym” dość wyraźnie wskazuję realne korzyści z konsekwentnej realizacji tej zasady. Koleje życia ludzkiego bywają różne, a nic tak dobrze nie uczy jak własne i cudze doświadczenie. Miałem i ja w swoim życiu taki okres „pod wozem” i tylko dzięki temu, że przez wiele lat byłem wierny tej zasadzie mogłem go przetrwać bez lęku o rachunki do zapłacenia czy jutrzejszy obiad na stole. Oczywiście potrzeby i zachcianki zostały zrewidowane i zredukowane.

Konsekwentna realizacji zasady Opodatkuj Się Sam sprawi, że wcześniej czy później trzeba będzie dokonać sensownej dywersyfikacji własnych zasobów, tak aby pieniądze zaczęły się mnożyć same z siebie ale i by w sytuacji kryzysowej wszystkie one nie zniknęły któregoś dnia, ku naszej rozpaczy, niczym sen złoty. Systematycznie oszczędzać i odpowiednio inwestować pamiętając, jak mówią słowa starej piosenki, że „niecierpliwość złym doradcą”.

Gdyby ktoś chciał zacząć zmieniać swoje finanse i oszczędzać od teraz – jakie powinny być jego lub jej pierwsze kroki?

Oczywiście zaczynamy od lektury mojej książki. Ona powinna ułatwić dokonanie swoistego rachunku sumienia. Musimy bowiem w miarę precyzyjnie uświadomić sobie skąd się biorą i jakich kwotach moje pieniądze (to dość łatwe zadanie) i, a to już jest bardziej trudne, na co je wydaję.

Kolejne pytanie brzmi: czy rzeczywiście muszę wydawać takie kwoty i w takim celu?

Popatrzcie: w moim domu wszyscy mamy telefony komórkowe, gdzie taryfy dobraliśmy odpowiednio do naszych potrzeb. Któregoś dnia zorientowaliśmy się, że o ile te telefony odzywają się dość często, a i my z nich korzystamy, o tyle nasz stacjonarny telefon milczy. Jeśli już zadzwoni, to nasz rozmówca, częściej jest to pani, chce nas zaprosić na prezentację „cudownych garnków” czy „uzdrawiającej pościeli”. Nawet nie zauważyliśmy kiedy telefon stacjonarny stał się nam niepotrzebny i … już go nie mamy, a w budżecie domowym pozostało kilkadziesiąt złotych miesięcznie.

To tylko przykład pewnego sposobu myślenia. Przywykliśmy częstokroć do tego, że za coś płacimy, nie zauważamy tego wydatku. Może pora zadać sobie pytanie: czy muszę? Parę razy w swej książce mówię o niepotrzebnym wydawaniu pieniędzy na papierosy. No właśnie: czy muszę? Wiem co mówię, nie palę już ponad piętnaście lat.

Gdzie według Ciebie przebiega granica między oszczędzaniem, frugalizmem, a skąpstwem? Jak jej nie przekroczyć?

„Pieniądze nie dają szczęścia. Dają je dopiero zakupy.” Coś w tym jest.

Oszczędzanie dla samego oszczędzania nie ma sensu. Kiedy już zapewnimy sobie pewne poczucie bezpieczeństwa (np. dzięki metodzie OSS na tzw. czarną godzinę zgromadzimy trzykrotność naszych miesięcznych dochodów, a to uważam za niezbędne minimum) możemy się nieco zająć naszymi zachciankami czy potrzebami, których zaspokojenie może być odłożone w czasie.

W „Budżecie domowym” namawiam do definiowania celów jakie chcemy osiągnąć i takiego postępowania by je zrealizować w rozsądnym czasie. Życie jest tylko jedno i ono ma być przyjemnym na tyle, na ile jest to możliwe. Mamy także pewne obowiązki wobec naszych najbliższych, choćby małoletnich dzieci, i oszczędzanie powinno ułatwić ich realizację.

Pieniądze zawsze są „po coś” i w moim rozumieniu nie obejmuje to sytuacji „mieć by mieć”. To jest skąpstwo – ograniczanie potrzeb, rezygnacja z przyjemności, w sytuacji gdy nie jest to konieczne, i czerpanie jedynej satysfakcji z obserwowania jak rośnie moje bogactwo. Jedynym celem życia nie może być mieć i mnożyć pieniądze. To może doprowadzić do różnych dewiacyjnych zachowań, np. chorobliwego gromadzenia tzw. „przydasi” – to się może kiedyś przydać.

Co się tyczy frugalizmu, zjawiska dość młodego i raczej obcego mojemu pokoleniu niezbyt aktywnemu w blogosferze, to powiem tak. Frugaliści nie są z całą pewnością społecznością jednorodną. Jeśli uznamy, że frugalista jest osobą prowadzącą oszczędny tryb życia i jednocześnie dbającą w tym celu o zdrowie - aspekt ekologiczny, czasem trudny do realizacji (nie każdy ma możliwość prowadzenia własnych upraw) – i modny wygląd np. dzięki stosowaniu swapping parties, a do tego osobą nie redukującą do minimum czy wręcz zera przyjemności i zachcianek, to jestem za. Wy takie osoby nazywajcie frugalistami, a ja pozostanę przy staromodnym terminie „oszczędny”.

Jeśli frugalistą jest się z konieczności, bo tak się ułożyła sytuacja materialna i ten frugalizm to wymiana doświadczeń np. między nadmiernie zadłużonymi, czy też wzajemne kontakty i porady wymieniane przez gospodynie domowe mające problemy z tym jak przeżyć „od pierwszego do pierwszego”, to dla mnie określenie „frugalista” jest tu nieco na wyrost.

Jeśli frugalizm ma oznaczać tzw. „turystykę społeczną”, a więc kaprys zblazowanych bogatych, to trudno mi to zaakceptować.

Zatem frugaliści, oszczędni, żyją świadomie, z wyboru starając się wydawać mniej na zaspakajanie potrzeb i definiują to, co w ich odczuciu potrzeba nie jest. Akceptuję to, jeśli ten styl nie oznacza całkowitej czy choćby nadmiernej rezygnacji z „uroków życia”.

Oszczędzanie jest sposobem na życie, skąpstwo jest czymś patologicznym, a furgalizm zdrowo pojmowany może być sposobem na życie, zwłaszcza w kryzysie.

Budżet domowy pod kontrolą

Czy możesz zdradzić, czy były jakieś porady, które ostatecznie nie znalazły się w książce? Coś, co rozważałeś, ale ostatecznie wykluczyłeś, bo było zbyt kontrowersyjne lub zbyt daleko idące ?

W zasadzie nie. Ludzie są przecież różni i to co dla jednych może być szokujące inni mogą uznać za naturalne. To co ktoś uzna za nieosiągalne (np. inwestycje giełdowe) dla innych jest „chlebem powszednim”.

W świecie finansów osobistych nie ma, no przynajmniej ja nie znam, szokujących rad czy recept postępowania. Gdyby się ta moja opowieść o budżecie domowym potoczyła inaczej nie miałbym oporów np. przed opisaniem wielce ryzykownych papierów jakimi są tzw. „papiery śmieciowe” o wysokim, nawet bardzo, stopniu ryzyka, ale i ,w razie sukcesu, dające wielkie zyski. Musiałbym jednak zachować chłodny obiektywizm prezentując takie instrumenty.

Nie wiem, czy gdybym tę książkę pisał dziś, to chciałbym opowiedzieć czytelnikowi o nowym pomyśle na uniknięcie „podatku Belki” poprzez nabywanie od banków weksli (w miejsce lokat) płatnych po pewnym czasie i odpowiednio oprocentowanych. To, tak się dziś może wydawać, jest sposób na ominięcie podatku od zysków kapitałowych. Na końcu, po wielokrotnym rolowaniu weksla trzeba ten podatek oczywiście zapłacić, ale tylko raz, a nie po każdym upływie terminu na jaki ulokowano pieniądze. Konstrukcja ciekawa, ale czy się upowszechni?

Czy to, że takie książki jak ta zaczynają się pojawiać, to znak że w Polsce jednak zaczyna się moda na oszczędzanie i rozsądne gospodarowanie domowym budżetem?

Nie tylko mam nadzieję, ale wręcz jestem przekonany, że tak!

Wierzę, że już dojrzeliśmy, dorośliśmy do tego by dostrzegać realną wartość pieniądza, potrzebę stabilizacji finansowej. Uczymy się żyć z budżetem domowym.

Spadła ostatnimi czasy np. ilość kart kredytowych w naszych portfelach. To z pewnością efekt bardziej ostrożnej polityki banków, ale też – i jestem o tym przekonany – efekt racjonalizacji naszych postaw. Nie jest nam już wszystko jedno gdzie ubezpieczamy samochód, zakładamy rachunek bankowy itd. Okres fascynacji mija, czas na normalność.

No właśnie… Ile kart masz w portfelu? A bardziej serio – jesteś raczej zwolennikiem plastikowych pieniędzy, czy może gotówki? Czy któraś z tych form płacenia za zakupy bardziej sprzyja oszczędzaniu?

Kart mam kilka. Kiedyś miałem zdecydowanie więcej, ale dokonałem racjonalnych wyborów. Jeden z banków „bardzo płakał” kiedy oddawałem mu platynową kartę zatrzymując sobie w portfelu jedynie złotą. Ta mi wystarcza, a bank stracił kilkaset złotych rocznie.

Jasne, że zdecydowanie wolę „plastik.” Wygodnie, bezpiecznie, a jak się dobrze ponegocjuje z bankiem to i bezpłatnie.

Gotówka to kłopot. Dla wszystkich. Dla mnie, bo muszę jej pilnować, a jak ja ukradną to przepadnie bezpowrotnie, bo nie pracuje. Dla sklepów – trzeba ją zabezpieczać, chronić przed kradzieżą, przechowywać, odprowadzać do banków. Dla banków – trzeba ją liczyć , sortować, przechowywać i strzec, usuwać destrukty.

Karta płatnicza, jakakolwiek, nie ma tych wad, jest zdecydowanie bardziej bezpieczna w użyciu. Porównajcie proszę ile trwa zapłata za coś co kosztuje np. 34 zł i 23 grosze kiedy płaci się banknotem o nominale 50 zł i kiedy rachunek realizujemy kartą zbliżeniową. W tym drugim przypadku rzeczywiście tyle ile trwa wymówienie tego słowa: ”bip”

Karta płatnicza plus Internet to realne oszczędności np. 5% wartości ubezpieczenia samochodu kupowanego w ten sposób czy 20% sprzętu AGD kupowanego w sklepie internetowym i opłacanego kartą.

Namawiam serdecznie do rozsądnego korzystania z „plastikowych pieniędzy”. Poczytajcie o tym w „Budżecie domowym”. Zajrzyjcie też może do mojej książki „Zakupy po polsku. Ochrona praw i formy płatności”. Tu znajdziecie informacje i o instrumentach płatniczych jakimi się w życiu posługujemy i o prawach konsumenta.

 Fot. sxc.hu / elvinstar, Gerbera 
Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.