Filtrowanie wszystkich postów po tagu "finanse domowe." Wyczyść filtr

Budżet domowy pod kontrolą - książkaJeżeli interesujecie się finansami i szukacie lektury na wakacje to mam coś dla Was... Tak, ostatnio obiecałem artykuł o naszym nowym e-booku, ale zanim o tym, proponuję coś bardziej offline.

W końcu są wakacje i powinniśmy mniej siedzieć przed komputerem. (Powinniśmy…)

Ale do rzeczy! Właśnie ukazała się książka Krzysztofa Łabendy „Budżet domowy pod kontrolą. Jak rozsądnie wydawać, oszczędzać i inwestować”, której patronuje nasz serwis.

Co jest w środku?

Na 264 znajdziecie kompletny przewodnik po domowych finansach – jak dopiąć domowy budżet, jak zmusić pieniądze do pracowania dla nas, czy chociażby jak robić zakupy by nie przepłacać. I wiele więcej.

Jeśli myśleliście, że nasza lista 50 porad finansowych wyczerpała temat, to ta książka na pewno was zaskoczy.

Porad finansowych jest tam rzeczywiście sporo. Sam śledzę blogi finansowe już od kilku lat, a i tak autorowi udało się mnie w kilku miejscach zaskoczyć (np. „reguła 72” – jeśli chcesz wiedzieć na czym polega, zajrzyj do książki).

Ale same metody na oszczędzanie pieniędzy to nie wszystko. Dla mnie największą zaletą tej książki jest to, że przeprowadza ona czytelnika przez finanse domowe, na każdym kroku podkreślając krytyczne myślenie. A takie podejście do pieniędzy i wydatków jest niezmiernie istotne.

Bo choć myślimy o pieniądzach, są one dla nas ważne i spędzamy masę czasu na to, by je w ogóle zarobić – to zdarza się że robimy z nimi rzeczy co najmniej nierozsądne. Wydajemy pod wpływem impulsu, konformizmu lub po prostu kupujemy rzeczy, na której najzwyczajniej nas nie stać.

Autor „Budżetu domowego pod kontrolą” stara się wyrwać czytelnika z tych schematów, a w ich miejsce wprowadzić pożyteczne nawyki. I – co mi osobiście bliskie – czasem podpiera się przy tym wiedzą z zakresu psychologii.

Na początku napisałem, że to kompletny przewodnik po finansach. Mamy więc porady finansowe, mamy promowanie właściwych postaw w stosunku do pieniędzy… Pozostaje jeszcze kwestia produktów finansowych.

Mocnym punktem książki jest gruntowne opis całej gamy produktów finansowych dostępnych na polskim rynku. Począwszy od produktów służących bezpieczeństwu i oszczędzaniu (konta, lokaty, obligacje, ubezpieczenia), przez inwestycje (giełda, fundusze, struktury), kończąc na kredytach (hipotecznych, konsumenckich, kartach kredytowych…).

Słowem: wiedzy jest naprawdę dużo i jest ona podana w taki sposób, że na pierwszy rzut oka widać wady i zalety każdego z opisywanych produktów. Bez straty czasu określisz, czy dane rozwiązanie ci pasuje, czy może lepiej wybrać coś innego.

W międzyczasie opisywania plusów i minusów różnych produktów finansowych, Krzysztof Łabenda przemyca jeszcze kilka pożytecznych rzeczy. A mianowicie informacje prawne. Chociażby to jakie prawa przysługują ci jako konsumentowi (ważne zwłaszcza teraz, w sezonie letnich wyprzedaży) , czy to gdzie się zwrócić w przypadku kłopotów finansowych.

Jeżeli moje krótkie wprowadzenie do tej książki ci nie wystarcza to – posługując się hasłem mBanku – sprawdź sam. Na stronie poświęconej książce znajdziesz pełen spis treści oraz darmowy fragment do przeczytania.

Internet jest zaśmiecony poradnikami o tym jak zarabiać w internecie, spłacić swoje długi w niebywale krótkim czasie, czy innymi bezwartościowymi przepisami na sukces w 7 dni. 

Książki prezentujące rzetelną wiedzę o finansach osobistych to rzadkość. Czasem ta wiedza jest niewygodna (oszczędności buduje się długo, a pieniądze same do ciebie nie przyjdą), ale zawsze jest przydatna. Warto z niej skorzystać.

Dlatego polecamy "Budżet domowy pod kontrolą".

Skuteczne noworoczne postanowienia finansowe

Więc w Sylwestra postanowiłeś sobie, że zaczniesz oszczędzać, będziesz mniej wydawać na głupoty, lub przejmiesz kontrolę nad swoimi finansami?

Mam złą wiadomość – nie uda ci się.

Większość noworocznych postanowień często już po kilku dniach ląduje w koszu. Przez chwilę jest fajnie, ale stare nawyki jednak nie odchodzą tak łatwo.

I kończy się to tak, że za rok możemy złożyć sobie dokładnie to samo postanowienie, co teraz.

Ale jest też dobra wiadomość.

Jest kilka rzeczy, które możesz zrobić, aby dochować noworocznych postanowień i rzeczywiście zmienić coś na lepsze. I na stałe.

Wyznacz sobie właściwy cel

No tak, tylko co to znaczy „właściwy”?

Przyjmując noworoczne postanowienia zamieniamy się w najlepszych polityków. Nasze zobowiązania są tak ogólne i tak niejasne, że potem łatwo się z nich wycofać. Tak, jakbyśmy sobie nic nie obiecywali.

Cele typu „zacznę oszczędzać”, czy „będę wydawać mniej na zakupach” to prosta droga do klęski.

Dobry cel, czyli taki dzięki któremu możemy utrzymać wysoką motywację, składa się z kilku czynników. Powinien być mierzalny, konkretny, określony w czasie, realistyczny i istotny.

Chodzi oczywiście o regułę SMART (Amerykanie uwielbiają skróty, które układają się w słowa): specific, measureable, achievable, relevant, time framed.

Konkretny

To pierwsze wyzwanie – trzeba odrzucić wszelkie ogólniki. Są one bardzo bezpieczne, ale nie chodzi nam teraz o bezpieczeństwo, tylko o skuteczność. O coś, z czego trudno będzie się potem wycofać. Czyli nie „będę oszczędzać”, tylko „odłożę na osobne konto 10% każdej następnej wypłaty”. Nie „będę mniej wydawać” tylko „na każde zakupy będę chodzić z listą”.

Łatwo wyobrazić sobie kogoś, kto pierwszego stycznia postanowił sobie, że „będzie oszczędzać”, odmówi sobie może jednego obiadu na mieście i już będzie zadowolony z wykonanego zadania.

Mierzalny

Właściwy cel to taki, do którego na każdym etapie można się odwołać i sprawdzić, na ile udało nam się go osiągnąć. Postanowiłeś sobie oszczędzanie konkretnej części każdej wypłaty? W każdej chwili możesz sprawdzić przelewy i zobaczyć czy wszystko idzie zgodnie z planem. Ważne, aby kontrolować swoje postępy na bieżąco – da ci to nie tylko satysfakcję, że idziesz do przodu, ale także powstrzyma przed szybkim porzuceniem celu.

Dobrze jest prowadzić "dziennik" swoich postępów. Odchudzający się mogą spisywać swoją wagę, a ty możesz sprawdzać historię majątku w Kontomierzu.

Określony w czasie

Wyznacz sobie ostatnią granicę czasową, kiedy rozstrzygniesz czy cel został osiągnięty, czy nie. Tylko nie przesadzaj! Jeżeli taki moment weryfikacji swoich celów ustawisz w zbyt odległej przyszłości, to bardzo łatwo wpadniesz w pułapkę odkładania na później (bo przecież zostało jeszcze tyle czasu). Dlatego najlepiej ustalić sobie także punkty kontrolne, regularnie następujące po jakimś okresie czasu. Dzięki temu będziesz mógł na bieżąco sprawdzać w jakim stopniu wykonałeś plan.

Realistyczny

Twoim wrogiem jest abstrakcja. Cele zbyt ogólne i cele zbyt ambitne nie mają szans powodzenia. Bo to nie cele, tylko marzenia.

Tutaj niestety trzeba znaleźć „złoty środek” między rzeczą ambitną, ale zbyt trudną do wykonania, a rzeczą łatwą, ale nie dającą dużych efektów. Powinno być to coś, z czym będzie wiązał się pewien wysiłek, ale będzie to możliwe do osiągnięcia.

Jeśli więc planujesz, że w 2011 zwiększysz swoje oszczędności o „X” złotych, to nie bierz pod uwagę tylko swoich obecnych dochodów i tego, ile możesz z nich odłożyć, bo to za łatwe. Załóż, że dostaniesz podwyżkę (kolejny cel: „w kwietniu poproszę o podwyżkę, przynajmniej 10%”), lub jakąś dodatkową pracę. Postaw przed sobą konkretne wyzwanie.

Istotny

Cel, który nie ma dla ciebie większego znaczenia nie zmotywuje cię do żadnych działań. Nie będzie warto się starać. Może myślisz o tym by zwiększyć swoje oszczędności? Samo odłożenie jakiejś sumy pieniędzy na koncie nic nie da. Musisz nadać im znaczenie. Przykład? „Zapewnię swojej rodzinie bezpieczeństwo finansowe odkładając na funduszu awaryjnym kwotę trzymiesięcznych wydatków. Czas: do końca roku.”

Skoncentruj się na jednej rzeczy

Fajnie byłoby zmienić całe swoje życie z jednym zamachem. Zmienia się data w kalendarzu i budzisz się jako nowy człowiek.

Cóż - to się raczej nie stanie.

Skąd ten pesymistyczny ton? Stąd, że utrzymywanie wysokiej motywacji i kontrolowanie się na bieżąco po prostu męczy.

Chcesz kontrolować swoje wydatki („mniej wydawać”), wagę („schudnąć”), ćwiczenia („zacząć ćwiczyć”), dietę („jeść zdrowo”), sen („wstawać wcześniej”)? Imponująca lista, ale to raczej plan na kilkanaście miesięcy. Albo i kilka lat.

Łapanie się za wiele rzeczy jednocześnie zdumiewająco szybko wyczerpuje zasoby motywacji i samokontroli.

Zamiast robić wszystko naraz, skoncentruj się na jednej rzeczy. Po jakimś czasie (psychologowie mówią o ok. 30-40 powtórzeniach) nowe zachowania wejdą ci w nawyk.

Na początku zawsze jest najtrudniej, ale jeżeli konsekwentnie utrzymasz swoje postanowienie, to te nowe dobre nawyki staną się stałą częścią twojego życia. A wtedy będziesz mógł wziąć się za kolejną rzecz.

Stwórz presję

Najłatwiej negocjuje się z samym sobą. „30 minut dodatkowej drzemki? No trudno, niech będzie – ale od jutra wstaję wcześniej!”. Ileż razy sam ze sobą prowadziłem takie negocjacje… I zazwyczaj ulegałem.

Ale jest na to lekarstwo – przerzuć część samokontroli na kontrolę innych. Czyli po prostu powiedz znajomym o swoim postanowieniu. Wstyd przed publicznym uznaniem porażki motywuje całkiem nieźle.

Albo – załóż się z kimś, że dotrzymasz swojego postanowienia (albo ustal sobie z kimś podobny cel i rywalizuj kto szybciej / więcej osiągnie). Zazwyczaj odradzam hazard, ale w tym przypadku zrobię wyjątek ;). Perspektywa stracenia choćby nawet 10 zł w przyjacielskim zakładzie potrafi sprawić, że będziesz się bardziej starać.

Ale przede wszystkim (choć na końcu artykułu) – nie poddawaj się

Fot. Flickr / meddygarnet

Ogólne Zautomatyzuj swoje finanse domowe

  • 17 grudnia 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 1 comment

Zautomatyzuj swoje finanse domowe

Fajnie, gdy wszystko robi się samo, prawda?

Raz, dwa i gotowe. Wystarczy włączyć „automat” i można się wygodnie rozsiąść w fotelu, założyć nogi na stół jak w amerykańskich filmach… i tyle!

No to teraz wyobraź sobie, że tak samo może być z Twoimi finansami. Może tylko bez tego zakładania nóg na stół – w czasie, gdy nie musisz martwić się o swoje pieniądze możesz robić dużo innych pożytecznych rzeczy.

Ale poza tym – pełen autopilot.

Jak go włączyć?

W zasadzie potrzebujesz tylko dwóch rzeczy:

Konta internetowego. Najlepiej z jakimś przyzwoicie oprocentowanym ROR-em i podpiętym pod niego kontami oszczędnościowymi. Jeżeli szukasz korzystnych kont to koniecznie sprawdź nasz Ranking ROR.

Dobrze, by nie było to konto, do którego masz podpiętą kartę debetową, z której aktywnie korzystasz. Lepiej nie mieszać stałych płatności z codziennymi, bieżącymi wydatkami.

Dosłownie chwili czasu – raz lub dwa razy w miesiącu. Jak każdy mechanizm, tak i ten finansowy autopilot potrzebuje konserwacji i naoliwienia co jakiś czas.

To chyba nic nadzwyczajnego? Bariera wejścia na pewno nie jest wysoka.

Jak zautomatyzować swoje finanse?

1. Ustal sobie jeden dzień w miesiącu na zajęcie się sprawami finansowymi. Ważne, by był to dzień, w którym znasz już kwoty wszystkich swoich miesięcznych opłat. W tym dniu załatwisz wszystkie swoje finansowe zobowiązania za dany miesiąc.

2. Zbierz wszystkie rachunki i odszukaj ten z najbliższym terminem płatności. To będzie termin Twoich wszystkich płatności w miesiącu.

3. Rachunki, których wartość zmienia się z miesiąca na miesiąc, wprowadź jako jednorazowe zlecenia z datą przyszłą.

4. Płatności o stałej wartości co miesiąc, takie jak abonamenty, czynsze, płatności za wynajem itp. wprowadź jako cykliczne, comiesięczne zlecenia. Zawsze z tą samą datą wykonania, którą ustaliłeś w punkcie drugim.

Jeżeli Twój bank nie daje możliwości ustawienia płatności cyklicznych, to ustaw na najbliższe kilka miesięcy jednorazowe zlecenia z datą przyszłą. Nie będziesz musiał martwić się już tymi płatnościami co miesiąc.

5. Ustaw automatyczną spłatę całości zadłużenia na karcie kredytowej (jeśli taką posiadasz w tym banku). Jeżeli masz kartę w innym banku, to potraktuj jej spłatę jak typowy rachunek z punktu 3.

6. Nie zapominaj o drobnych oszczędnościach. Możesz ustawić sobie codzienne zlecenie na przelewanie kilku złotych z ROR na konto oszczędnościowe. Dzięki temu bezboleśnie zaoszczędzisz nawet kilkaset złotych rocznie. Więcej o codziennych, złotówkowych oszczędnościach przeczytasz tutaj.

7. Zapewnij odpowiednią ilość środków na koncie, z którego będą dokonywały się powyższe opłaty.

8. Dzień lub dwa dni po dacie płatności zaloguj się na konto i sprawdź czy wszystko poszło zgodnie z planem.

9. W międzyczasie ciesz się spokojem wiedząc, że wszystko jest pod kontrolą.

Poza tym warto dodać wszystkich odbiorców do listy stałych i „zaufanych” płatności.

Dzięki temu sposobowi już nigdy nie będziesz musiał martwić się, czy zapłaciłeś wszystko na czas. Czy w natłoku rachunków za gaz, prąd, telefon, Internet, komórkę itd. nie wypadła Ci z głowy w tym miesiącu jakaś jedna faktura. Słowem - nie popadniesz w żadne finansowe tarapaty.

Koniec z przeglądaniem historii konta i zastanawianiem się, czy wszystko zostało zapłacone.

Nie musisz też pamiętać przez cały miesiąc o wszystkich fakturach, rachunkach i abonamentach. Wszystkie swoje sprawy finansowe za dany miesiąc załatwiasz podczas jednej sesji.

FAQ

Dlaczego nie polecenia zapłaty?

Osobiście nie jestem przekonany do tej formy opłacania zobowiązań. Zbyt dużą kontrolę nad swoimi pieniędzmi przekazuję wtedy bankowi i firmie, której należy się opłata, a za mało zostawiam sobie. Wolę sam decydować o tym kiedy wyjdzie płatność i ew. przesunąć ją o dzień lub dwa, jeżeli jakaś awaryjna sytuacja akurat tego wymaga.

Ale to przecież ROR! Nie lepiej w tym czasie trzymać pieniędzy na lepiej oprocentowanym koncie oszczędnościowym?

To zależy. Jeżeli jesteś na tyle zdyscyplinowany i pamiętasz o wszystkich terminach płatności to nie ma problemu. Możesz logować się na konto i robić przelew każdego dnia, w którym wypada płatność rachunku.

Ale jeżeli bardziej cenisz sobie spokój i załatwienie wszystkich spraw finansowych podczas jednej sesji, to taki autopilot jest sposobem dla Ciebie. Można poświęcić te kilka-kilkanaście groszy odsetek na rzecz poczucia bezpieczeństwa i posiadania wszystkiego pod kontrolą.

Dlaczego nie zapłacić wszystkiego od razu?

Opisany tu sposób znajduje się w połowie drogi między maksymalnie bezpiecznym płaceniem wszystkiego od razu, a najbardziej zoptymalizowanym płaceniem każdego rachunku równo z terminem płatności. Zyskujemy w ten sposób i oszczędności (odsetki za „osad” na rachunku) i bezpieczeństwo (kontrolujemy, czy wszystko zostało zapłacone).

Spróbowałem i nie działa. Co teraz?

Być może nie jest to sposób dla Ciebie. U mnie akurat sprawuje się świetnie i dlatego go polecam.

Ale to nic! Wypróbuj inne metody i sprawdź czy będą Ci pasować. Na pierwszy rzut możesz wybrać płacenie wszystkiego od razu, albo jednak polecenia zapłaty. Możesz też prowadzić swoją domową księgowość w arkuszu kalkulacyjnym i tam notować co jest już zapłacone, a co nie, jakie są terminy płatności itp.

Co sądzicie o takiej automatyzacji własnych finansów? Korzystacie z któregoś z tych sposobów?

Podobał Ci się ten artykuł? W takim razie zaprenumeruj blog przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Fot. Flickr / alexbrn
Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.