Filtrowanie wszystkich postów po tagu "inwestycje." Wyczyść filtr

Taką szansę daje ETF. Obecnie mamy dostępne dwa ETF-y oparte o kurs zagranicznych indeksów – jeden na niemiecki DAX i drugi na amerykański S&P 500. Oprócz tego jest też fundusz związany z polskim WIG 20.

Dla przypomnienia: ETF czyli Exchange Traded Fund to fundusz notowany na giełdzie, który kupić i sprzedać można tylko za pośrednictwem rachunku maklerskiego. Głównym zadaniem ETF-ów jest naśladowanie indeksów.

Funduszem ETF handlujemy na giełdzie, do czego niezbędny jest rachunek maklerski. Wiążą się więc z tym dodatkowe koszty (których nie ma przy funduszu indeksowym).

W naszych kalkulacjach musimy uwzględnić ewentualny abonament za prowadzenie rachunku, oraz przede wszystkim prowizje maklerskie za kupno i sprzedaż (zazwyczaj ok. 0,4% za jedną transakcję). 

Oznacza to, że w fundusz ten nie warto jednorazowo inwestować mniej niż ok. 800-1000 zł (zależnie od prowizji biura maklerskiego). Za niższe kwoty będziemy płacić minimalne prowizje wyrażone w złotówkach, które procentowo pochłoną większą część inwestowanej kwoty (w porównaniu do standardowych prowizji).

Opłata za zarządzanie jest już ujęta w wycenie funduszu i wynosi 0,5% w skali roku.

Do tego należy uwzględnić jeszcze spread, czyli różnicę między najlepszą ceną kupna, a najlepszą ceną sprzedaży.

Ponadto, w odróżnieniu od tradycyjnych funduszy, nie możemy kupować „ułamków” jednostek uczestnictwa (a jedna jednostka ETF ma wartość 1/10 wartości indeksu).

Gdy polska giełda zachowuje się istotnie słabiej niż indeksy zagraniczne, ETF może być dobrym wyjściem dla niektórych inwestorów. Przynajmniej przez pewien czas.

Cechy charakterystyczne ETF

ETF jest instrumentem płynnym. Jego notowania są ciągłe i w każdej chwili podczas sesji można kupić bądź sprzedać jednostki. Nie ma efektu poślizgu – od razu znamy cenę transakcji.

Opłaty są stosunkowo niskie – istotnie niższe, niż w przypadku zwykłych funduszy akcji. Roczna inwestycja to koszt rzędu 1,5-2% inwestowanej kwoty.

Żaden bank nie ma wyłączności na sprzedaż jednostek ETF. Jeżeli tylko masz rachunek maklerski w Polsce, to masz możliwość handlowania ETF.

W odróżnieniu od kontraktów terminowych na WIG 20, fundusz ETF uwzględnia dywidendy.

Tak jak oferta funduszy inwestycyjnych jest szeroka (mamy do wyboru dziesiątki, jeśli nie setki różnych funduszy i subfunduszy), tak obecnie ETF-y mamy tylko trzy.

Fundusze ETF otwierają nowe możliwości dla inwestorów – także dla tych, którzy dysponują jeszcze małym kapitałem. Jednostki można kupić nawet za mniej niż 100 zł (ale warto pamiętać, że przy małych kwotach rośnie rola prowizji maklerskiej)

Fot. Flickr / LendingMemo

„Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka.”

Zróżnicowanie instrumentów finansowych, z których składa się nasz portfel inwestycyjny czy pula oszczędności to jedna z podstawowych zasad zarządzania finansami osobistymi.

Dywersyfikacja daje nam szereg korzyści.

1. Rozprasza ryzyko i chroni nasz portfel. Inwestując całość naszych środków w jeden instrument finansowy uzależniamy nasz wynik inwestycyjny całkowicie  od tego instrumentu. Gwałtowny spadek czy słabszy okres dla danej inwestycji automatycznie oznacza słabsze wyniki dla całego naszego portfela.

Wyobraźmy sobie sytuację, w której 100% środków mamy zaangażowane w akcje CD Projekt, który nagle ogłasza, że prace nad „Wiedźminem 3” przedłużą się i w związku z czym przesuwają premierę (taka sytuacja rzeczywiście miała miejsce kilka miesięcy temu). Towarzyszy temu gwałtowny spadek kursu, a za tym idzie gwałtowny spadek wartości naszego portfela.

Oczywiście podobne sytuacje mogą dotyczyć każdej innej spółki. Warto zatem tak rozłożyć własne inwestycje, aby jedno mniej-lub-bardziej losowe wydarzenie nie decydowało w tak znaczącym stopniu o wartości całego naszego portfela inwestycyjnego.

2. Dywersyfikacja daje naszemu portfelowi elastyczność. Łatwo wyobrazić sobie sytuację, w której mamy sytuację „kryzysową” i nagle potrzebujemy gotówki. Tymczasem zbliża się koniec miesiąca, więc na ROR pieniędzy zostało już raczej niewiele. Ale! – przecież mamy jeszcze oszczędności – tylko „zamrożone” na lokacie.

Lokatę trzeba zerwać, poświęcając przy tym wszystkie odsetki. Gdyby nasze fundusze były rozbite na kilka lokat, to mielibyśmy właśnie tę wygodną elastyczność – moglibyśmy anulować tylko część lokat, zachowując odsetki w pozostałych.

3. Dywersyfikacja pomaga też zarządzać ryzykiem. Możemy tak dobrać różne instrumenty finansowe i ich „udział” w naszym portfelu, aby ogólny poziom ryzyka był dla nas jak najbardziej komfortowy.

Jak zasadę dywersyfikacji zastosować w praktyce?

Oszczędności

Lokaty

O dywersyfikacji słyszy się najczęściej w kontekście inwestycji i akcji spółek. Tymczasem oszczędności też można dywersyfikować. Najlepszym przykładem na to są lokaty.

Zarządzając naszymi oszczędnościami na lokatach warto mieć na uwadze kilka czynników:

  • chcemy zachować płynność finansową
  • nie chcemy znaleźć się w sytuacji, w której jesteśmy odcięci od naszych środków
  • nie chcemy też sytuacji, w której posiadamy wszystkie środki na jednej lokacie i jej ewentualne zerwanie doprowadzi do utraty wszystkich odsetek

W tym celu, dysponując oszczędnościami, nie powinniśmy przeznaczać wszystkich środków na jedną lokatę. Zamiast tego powinniśmy rozbić je na mniejsze „paczki” i założyć szereg lokat.

Warto przy tym zastanowić się nad odpowiednimi terminami zapadalności lokat. Załóżmy, że szukamy lokat na 3 miesiące, bo akurat takie dają teraz na rynku najlepsze oprocentowanie. Aby zapewnić sobie płynność i pewność, że co miesiąc będziemy mieli dostępne środki, warto rozłożyć taką inwestycję w czasie. I na przykład 1/3 środków przeznaczyć na lokatę we wrześniu, a resztę tymczasowo trzymać na koncie oszczędnościowym. Potem w październiku kolejna 1/3 idzie na lokatę, a w listopadzie ostatnia część.

W ten sposób zapewniamy sobie, że co miesiąc będziemy mieli uwalniane kolejne środki. I co miesiąc możemy decydować co robić dalej: przedłużyć lokatę czy wypłacić z niej pieniądze.

Konta bankowe

Jeżeli chcemy być przygotowani na absolutnie każdą nieprzewidzianą sytuację, to warto rozważyć posiadanie kont w dwóch różnych bankach. Z kartą przypiętą do każdego konta i zawsze jakimś drobnym osadem na rachunku.

Do czego się to nam przyda?

W ten sposób nie zaskoczy nas żadna przerwa konserwacyjna w banku. A zdarzają się czasem takie, gdzie jesteśmy pozbawiani dostępu nie tylko do internetowego systemu transakcyjnego, ale nie działają też operacje kartowe.

Takie przerwy konserwacyjne trwają zazwyczaj kilka godzin i przeprowadzane są w weekendy w późnych godzinach nocnych.

Ale jeżeli akurat wracamy taksówką z sobotniej imprezy i chcemy za kurs zapłacić kartą, to możemy być niemile zaskoczeni.

Inwestycje

Instrumentów inwestycyjnych jest mnóstwo. Od akcji, przez kontrakty terminowe, obligacje, opcje, fundusze (i kilka rodzajów tychże)… Każdy z tych instrumentów charakteryzuje się innym poziomem ryzyka, inną perspektywą czasową inwestycji i inną szansą na zysk.

Nie powiemy Wam tu z jakich instrumentów finansowych powinniście skorzystać i jaki powinien być udział różnych produktów finansowych w Waszym portfelu. To bardzo zależy od waszej indywidualnej sytuacji: sytuacji finansowej, mieszkaniowej, tolerancji na ryzyko, wiedzy o poszczególnych rodzajach inwestycji… Czynników jest mnóstwo i nie sposób je tu wszystkie uwzględnić.

Możemy Wam za to podpowiedzieć jakimi zasadami warto się kierować przy doborze składu własnego portfela inwestycyjnego.

1. Nie warto inwestować większości czy nawet wszystkich środków w jeden instrument finansowy. W jeden fundusz, w akcje czy w obligacje jednej spółki. To naraziłoby nas na duże ryzyko i uzależniło od sytuacji na jednym rynku czy na jednej spółce.

W związku z tym warto rozważyć:

  • inwestycje w różne grupy instrumentów finansowych (np. część w akcje, a część w fundusze obligacji)
  • inwestycje w różne spółki zamiast kupowania akcji tylko jednej z nich
  • eskpozycję na różne branże (np. nie ograniczając swoich inwestycji tylko do jednego sektora gospodarki np. banków)
  • ekspozycję na różne rynki (inwestowanie nie tylko w akcje polskie, ale też np. w ETF-y zagranicznych indeksów)

2. Warto rozłożyć swoje inwestycje w czasie. Nawet jeżeli jesteśmy zdecydowani, że chcemy zainwestować np. w dany fundusz inwestycyjny, to nie kupujmy jednostek za jednym razem za wszystkie oszczędności.

Zamiast tego warto rozplanować taki zakup na kilka tygodni lub nawet miesięcy. W ten sposób minimalizujemy ryzyko, że kupimy jednostki akurat na „górce”.

Podsumowując, warto raz na jakiś czas spojrzeć "z góry" na skład całego swojego portfela inwestycyjnego i sprawdzić, czy przypadkiem nie dominuje w nim jeden instrument finansowy, co może narażać nas na niepotrzebne ryzyko.

Fot. Flickr / 401(K) 2013

Ogólne PKP Cargo - dziś debiut. Będzie zysk?

  • 30 października 2013
  • Krzysztof Sobolewski
  • 4 comments

Kolejna spółka prywatyzowana w ramach Akcjonariatu Obywatelskiego debiutuje na giełdzie.

Tym razem padło na PKP Cargo. Markę PKP kojarzy chyba każdy w Polsce (i najczęściej są to skojarzenia negatywne). PKP Cargo już mniej. To kolejowy przewoźnik towarowy. A, co istotne dla inwestorów, to spółka przynosząca zyski i planująca zyski w kolejnych latach, co wcale nie jest takie oczywiste, jeżeli chodzi o firmy z grupy PKP.

Inwestorzy indywidualni mogli zapisać się na maksymalnie 245 akcji po cenie 68 zł. To wartości już po uwzględnieniu redukcji (można było składać zapisy na maksymalnie 500 walorów po cenie 74 zł). Według biur maklerskich, średni zapis wynosił około 150 akcji, czyli inwestorzy indywidualni przeznaczali na ofertę środki w okolicach 10 tys. złotych.

Sprzedać dziś czy trzymać?

Oczekiwania, jeżeli chodzi o dzisiejszy dzień, są bardzo podobne do innych ofert publicznych realizowanych w ramach Akcjonariatu Obywatelskiego. Za każdym razem, gdy przy takiej okazji czytam blogi finansowe i różne analizy, to oczekiwania skupiają się wokół magicznego progu 10 procent zysku już na pierwszej sesji.

Tak jest i tym razem.

Co więcej, wśród analityków ankietowanych przez Gazetę Giełdy Parkiet, nie było nikogo, kto przewidywałby cenę niższą niż 68 zł. Za to najwięksi optymiści mówią nawet o 78 zł (cały czas mowa o cenach na zamknięciu notowań na debiucie). To co, gwarantowany zysk? Wszyscy wiemy, że nie ma takich rzeczy.

Historyczne wyniki IPO w ramach Akcjonariatu Obywatelskiego wyglądają jednak całkiem nieźle. Trzy z sześciu spółek dały zysk już na debiucie. Jeżeli były straty, to niewielkie. Aż się prosi, by sprowadzić to wszystko do prostej szansy pół-na-pół :) - ale niestety, w grę wchodzi jeszcze cała masa innych czynników. Od koniunktury na rynku poczynając, na kondycji samej spółki kończąc.

 

Debiut już za kilka minut, więc zaraz się o wszystkim przekonamy.

A Wy zapisaliście się na akcje PKP Cargo? Sprzedajecie już dziś, czy zamierzacie trzymać dłużej?

Fot. GG Parkiet

Ogólne Jak wybrać najlepszy rachunek maklerski?

  • 21 stycznia 2011
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comments

Jak wybrać najlepszy rachunek maklerski

Znudziło Ci się 5% na lokacie?

Chcąc inwestować swoje pieniądze prędzej czy później będziesz chciał założyć rachunek maklerski. To podstawowe narzędzie każdego inwestora.

Ten rachunek da Ci natychmiastowy dostęp do takich instrumentów finansowych jak akcje, kontrakty terminowe, fundusze ETF, certyfikaty, czy obligacje korporacyjne.

Całkiem sporo możliwości do zarobienia, jak i do stracenia pieniędzy.

A po drodze jest jeszcze makler, z wyciągniętą ręką po należną mu prowizję.

Jak więc wybrać najlepszy rachunek maklerski?

Rozprawmy się na początek z kilkoma oczywistościami. Bierzemy pod uwagę tylko rachunki w biurach maklerskich działających na terenie Polski i oferujących internetowy system transakcyjny z notowaniami w czasie rzeczywistym (w przeciwieństwie do tych opóźnionych o 15 minut, tak jak na stronie GPW).

Zakładam też, że nie jesteś jednym z tych ludzi, co chcą sobie posiedzieć w maklerskiej „kafejce internetowej” i wspólnie z innymi ponarzekać na spadki, „grubasów”, lub na własne spółki.

Mając to z głowy, przejdźmy do konkretów.

A konkrety są trzy: koszty, które chcemy minimalizować, funkcjonalność i niezawodność.

Koszty prowadzenia rachunku maklerskiego

Rachunek maklerski to dla aktywnego inwestora spory wydatek. Największą rolę odgrywają prowizje za transakcje, ale jest też szereg innych kosztów.

Założenie i prowadzenie rachunku

W większości dobrych biur maklerskich założenie i prowadzenie rachunku jest za darmo. W innych można naciąć się na opłaty roczne (np. 60 zł w CDM Pekao). Przy specjalnych okazjach, takich jak debiuty dużych spółek, „płatne” biura maklerskie urządzają „promocje”, w których zwalniają z opłaty rocznej.

Jeśli więc bardzo się upierasz i chcesz założyć rachunek maklerski w Pekao, to najlepiej wstrzymaj się do prywatyzacji Banku Gospodarki Żywnościowej.

Ale jeżeli myślisz, że wybierając darmowy rachunek uchroniłeś się od opłat, to jesteś w błędzie. Cały czas trzeba szukać gwiazdek i czytać taryfę opłat od góry do dołu. Bo na samym końcu można znaleźć np. taką informację jak w eMaklerze:

Drobny druczek w TOiP eMakler

Przelewy na inny rachunek

Od czasu do czasu trzeba wycofać środki z rachunku. Jeżeli masz w tym samym banku ROR, to nie ma problemu – taki przelew wewnętrzny powinien być darmowy. Jeżeli jednak potrzebujesz przelać pieniądze z rachunku maklerskiego na konto w innym banku, to sprawdź w taryfie opłat ile będzie cię to kosztować.

Ile? Czasami nie wiadomo, bo domy maklerskie potrafią być bardzo tajemnicze. Np. ING Securities:

Niejasne opłaty w ING Securities

Prowizje od wykonanych transakcji

Tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa.

Umówmy się – jeżeli jesteś aktywnym inwestorem, wykonujesz rocznie wysoki obrót papierami wartościowymi na rachunku, to opłaty za prowadzenie konta będą niczym w porównaniu z prowizjami od wykonanych transakcji.

Jak obniżyć te koszty?

Jest daytrading, czyli otwarcie i zamknięcie pozycji na tym samym papierze wartościowym w ciągu jednej sesji. Domy maklerskie zazwyczaj stosują tu obniżone prowizje. Ale jeżeli jesteś inwestorem długoterminowym, to jest to dla ciebie żadna ulga. Jak jeszcze można zaoszczędzić?

Możesz zostać członkiem Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. W zamian za roczną składkę członkowską otrzymasz szereg rabatów w polskich domach maklerskich. Np. standardowa prowizja maklerska od obrotu akcjami w BM Alior Bank to 0,38%. Dla członków SII – 0,29%.

Policz dla swoich indywidualnych warunków, czy ci się to opłaca.

Prowizje minimalne

Makler zadba też o to, byś nie składał zbyt niskich zleceń, np. na jedną akcję Biotonu za 0,16 zł. W biurach maklerskich istnieje coś takiego jak prowizja minimalna.

I tak – np. w eMaklerze w mBanku za każdą transakcję na rynku akcji płacisz 0,39% jej wartości, ale nie mniej niż 3 zł. BOŚ S.A. – 0,38%, ale nie mniej niż 5 zł.

Sprawia to, że najniższe zlecenia, od których makler nie pobierze zawyżonych prowizji, zaczynają się od ok. 800-1000 zł.

Funkcjonalność

Ale nie zakładamy sobie rachunku maklerskiego po to, by tylko sobie leżał i by nic na nim nie robić. Musi być przede wszystkim funkcjonalny.

Notowania online

Dostęp do notowań (i najlepiej wykresów) w czasie rzeczywistym to absolutna podstawa. Inwestując na giełdzie szybko zauważysz, że te 15 minut opóźnienia w notowaniach z darmowym dostępem może mieć bardzo duże znaczenie i lepiej nie być do tyłu.

Dodatkowe aplikacje do obserwowania notowań i analiz

Wraz z rachunkiem maklerskim w niektórych biurach możemy dostać w zestawie program do śledzenia notowań, wykresów i podstawowych analiz. Przykładowo - w BOŚ i w Aliorze jest to program Notowania Online 3, a w ING program Sidoma.

Dostęp do serwisów informacyjnych i analiz

Biura maklerskie nie zajmują się jedynie prowadzeniem rachunków, ale także m.in. opracowywaniem własnych analiz, komentarzy i prognoz na temat tego jak rozwinie się sytuacja na rynku.

Niektóre biura oferują dostęp do najbardziej aktualnych analiz tylko swoim klientom.

Alternatywne metody składania zleceń

W sytuacjach kryzysowych dobrze jest mieć możliwość składania zleceń nie tylko przez Internet. Ten bywa zawodny. I akurat zawsze tak się składa, że tracimy połączenie właśnie w tym najważniejszym momencie.

Podstawą jest możliwość złożenia zlecenia także przez telefon. Ale uwaga – biura maklerskie zazwyczaj pobierają wtedy wyższe prowizje.

Przelew wolnych środków na oprocentowany ROR

Coś, co bardzo podoba mi się w Alior Banku. Wolne środki na rachunku maklerskim codziennie wracają na rachunek osobisty, by tam popracować na lokacie nocnej. Następnego dnia, przed rozpoczęciem sesji, środki są już dostępne i można bez przeszkód składać zlecenia.

Oprocentowanie nie jest wysokie, to prawda, ale pieniądze przynajmniej nie leżą bezczynnie.

Wygoda obsługi

Całkowicie subiektywna rzecz, co nie zmienia faktu, że ważna. Jeżeli korzystanie z jakiegoś systemu transakcyjnego jest udręką, to nie warto się dłużej męczyć – lepiej poszukać czegoś wygodniejszego.

Niezawodność

Awarie się zdarzają. Nie ma chyba w Polsce biura maklerskiego, któremu choć raz nie padłby system transakcyjny.

Sęk w tym, by nie zdarzało się to za często.

Bardzo wymagającym sprawdzaniem dla rachunku maklerskiego są duże prywatyzacje. Przy okazji ostatniego debiutu Giełdy Papierów Wartościowych – można było w praktyce zobaczyć jak różne biura maklerskie radzą sobie z dużym obciążeniem.

Wtedy do swojego rachunku logowałem się chyba godzinę, a zlecenie składałem przez kolejne pół. Nie muszę chyba mówić, jak bardzo frustrujące to było :).

Ale to była sytuacja wyjątkowa, więc jakoś można to zrozumieć.

Natomiast w Alior Banku zdarzyło mi się czasem, że nie miałem dostępu do rachunku w czasie trwania zwykłej, przeciętnej sesji.

Różne biura – różne zwyczaje i różne awarie.

Macie już rachunki maklerskie? Czym kierowaliście się przy ich wyborze?

Podobał ci się ten artykuł?

Bądź zawsze na bieżąco z najnowszymi poradami finansowymi i nowościami na Kontomierzu - zaprenumeruj blog przez kanał RSS.

Fot. sxc.hu / OmirOnia

Bądź lepszy od większości funduszy i zarabiaj razem z indeksami

Tak, tak! Tylko co trzeci fundusz inwestycyjny potrafi pobić indeks giełdowy (wg wyliczeń Multifund). Sztaby analityków i specjalistów po prostu przegrywają z rynkiem.

Oczywiście nie oznacza to, że co trzeci fundusz w ogóle zarabia. Te 30% lepszych funduszy może też po prostu tracić mniej niż rynek (podczas bessy).

Nie zmienia to jednak faktu, że skoro już powierzamy swoje oszczędności funduszom, płacimy za to stosunkowo wysokie prowizje (średnio ok. 3,5% rocznie, a w skrajnych wypadkach nawet i 5%), to chyba mamy prawo oczekiwać ponadprzeciętnych wyników.

Inwestowanie w fundusze naturalnie wiąże się z ryzykiem, a – jak widać – ryzyko, że trafimy na słaby fundusz jest całkiem spore.

Na szczęście na rynku od kilku miesięcy działają nowe instrumenty inwestycyjne, dzięki którym możemy osiągać takie wyniki, jak indeks giełdowy (minus prowizje, plus dywidendy). 

Nie chodzi tutaj jednak ani o kontrakty terminowe, które przy małym kapitale z reguły nie są najlepszym pomysłem (lewar), ani o jednostki indeksowe MiniWIG, które odstraszają małą płynnością.

A o czy mowa?

O całkiem nowych rozwiązaniach na naszym rynku – funduszach indeksowych i ETF.

Czym są fundusze indeksowe?

Zacznijmy od funduszy indeksowych. Co to takiego?

Najprościej rzecz ujmując – to fundusz skonstruowany tak, aby zmiany jego wartości odpowiadały jak najdokładniej zmianom indeksu bazowego (czyli indeksu na którym oparty jest fundusz).

W tym celu fundusz zajmuje takie pozycje na rynku, by jak najwierniej odwzorowywać indeks. Może zajmować pozycje na kontraktach terminowych, opcjach, czy też kupować i sprzedawać akcje w proporcjach odpowiadających składowi indeksu.

No dobrze, ale przecież mogę robić to samo u siebie w domu nie angażując w to żadnego TFI.

To prawda - pod warunkiem, że masz kapitał pozwalający albo na wykupienie koszyka akcji danego funduszu i chce Ci się codziennie doważać ten koszyk w ślad za zmianami cen akcji i udziału spółek w indeksie.

Możesz też zająć pozycje na kontraktach terminowych, ale chociażby w przypadku WIG 20 potrzebowałbyś ok. 25 000 zł by całkowicie zabezpieczyć swoją pozycję (zakładając inwestycję bez lewarowania).

Tymczasem minimalna wpłata na fundusz indeksowy oparty o mWIG 40 – Ipopema m-Indeks, to 100 zł.

Na rynku dostępny jest jeszcze fundusz indeksowy Alior Short Equity (również zarządzany przez Ipopema TFI), grający na spadki indeksu WIG 20. Jednak ze względu na bardzo wysoką barierę wejścia dla osób fizycznych (200 000 zł) nie biorę go tu pod uwagę.

Zalety i wady funduszy indeksowych

Zarządzanie takim funduszem może wydawać się żadną filozofią. Wystarczy za pieniądze klientów kupować skład indeksu, a wszelkie analizy spółek czy jakieś wyrafinowane strategie inwestycyjne rzucić w kąt.

Zarządzający na pewno mają łatwiej, niż w przypadku tradycyjnych funduszy akcji.

Dla nas – klientów – oznacza to tyle, że za taki mniejszy wkład pracy możemy płacić mniej. I płacimy!

W przypadku Ipopema m-Indeks opłata za zarządzanie wynosi 1,5% w skali roku, co wygląda znacznie lepiej w porównaniu z tradycyjnymi funduszami akcji (ok. 3,5%).

Do tego, kupując jednostki uczestnictwa w Supermarkecie Funduszy Inwestycyjnych w mBanku unikamy wszelkich opłat dystrybucyjnych.

To tyle, jeśli chodzi o dobre strony. Bo są również wady takiego rozwiązania.

Szczególnie uciążliwy jest czas od złożenia zlecenia do jego realizacji. Może on wynieść nawet kilka dni! To wspólna cecha większości funduszy inwestycyjnych. Niestety uniemożliwia to szybkie reagowanie na zmiany na rynku i z definicji narzuca raczej dłuższy horyzont inwestycyjny.

Druga rzecz, to mały wybór. Na dzień dzisiejszy, dla drobnego inwestora, jest on w zasadzie ograniczony tylko do jednej pozycji, czyli Ipopemy m-Indeks.

W związku z tym, przed powierzeniem swoich pieniędzy temu funduszowi, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie czy wiązanie swoich inwestycji z indeksem mWIG 40 pasuje do naszej strategii inwestycyjnej.

Zarządzający funduszem zachwalają ten indeks, jako lepiej obrazujący stan polskiej gospodarki (w porównaniu z WIG 20) – jest bardziej zdywersyfikowany i nie dominują w nim spółki paliwowo-energetyczne oraz banki.

Jednocześnie indeks średnich spółek jest mniej narażony na spekulacje związane z kontraktami terminowymi. Tego samego nie można powiedzieć o indeksie blue chipów.

Ipopema m-Indeks działa od początku września 2010 roku. W tym czasie wartość jednostki wzrosła ze 100 zł do 106,84 zł.

A może jednak WIG 20?

Jeżeli natomiast uważasz, że to WIG 20 daje lepsze perspektywy zysków, to powinien zainteresować Cię pierwszy ETF na polskim rynku.

ETF? A co to?

ETF czyli Exchange Traded Fund – fundusz notowany na giełdzie, który kupić i sprzedać można tylko za pośrednictwem rachunku maklerskiego.

Idea, na poziomie fundamentów, jest podobna jak w przypadku funduszy indeksowych – naśladować wybrany indeks giełdowy.

Dziś w Polsce mamy „do wyboru” tylko jeden ETF – zarządzany przez Lyxor Asset Management. Jest to fundusz naśladujący indeks WIG 20 (z tą różnicą, że uwzględnia jeszcze dywidendy).

Funduszem ETF handlujemy na giełdzie, do czego niezbędny jest rachunek maklerski. Wiążą się więc z tym dodatkowe koszty (których nie ma przy funduszu indeksowym). 

W naszych kalkulacjach musimy uwzględnić ewentualny abonament za prowadzenie rachunku, oraz przede wszystkim prowizje maklerskie za kupno i sprzedaż (zazwyczaj ok. 0,4% za jedną transakcję).  

Oznacza to, że w fundusz ten nie warto jednorazowo inwestować mniej niż ok. 800-1000 zł (zależnie od prowizji biura maklerskiego). Za niższe kwoty będziemy płacić minimalne prowizje wyrażone w złotówkach, które procentowo pochłoną większą część inwestowanej kwoty (w porównaniu do standardowych prowizji).

Opłata za zarządzanie jest już ujęta w wycenie funduszu i wynosi 0,5% w skali roku.

Do tego należy uwzględnić jeszcze spread, czyli różnicę między najlepszą ceną kupna, a najlepszą ceną sprzedaży.

Ponadto, w odróżnieniu od tradycyjnych funduszy, nie możemy kupować „ułamków” jednostek uczestnictwa (a jedna jednostka ETF ma wartość 1/10 wartości indeksu). 

Na koniec weźmy jeszcze pod uwagę, że ETF nie zawsze „w punkt” odwzorowuje swój indeks. Poniższy wykres przedstawia porównanie notowań WIG 20 (na niebiesko) i ETFW20L (na różowo) w ciągu ostatniego miesiąca.

Porównanie WIG20 i Lyxor ETF

Pewne różnice są widoczne, choć na ogół fundusz jak najbardziej odpowiada indeksowi.

A co otrzymujemy w zamian za te koszty?

ETF jest instrumentem płynnym. Jego notowania są ciągłe i w każdej chwili podczas sesji można kupić bądź sprzedać jednostki. Nie ma efektu poślizgu – od razu znamy cenę transakcji.

Opłaty są stosunkowo niskie – istotnie niższe, niż w przypadku zwykłych funduszy akcji. Roczna inwestycja to koszt rzędu 1,5-2% inwestowanej kwoty.

Żaden bank nie ma wyłączności na sprzedaż jednostek ETF. Jeżeli tylko masz rachunek maklerski w Polsce, to masz możliwość handlowania ETF.

W odróżnieniu od kontraktów terminowych na WIG 20, fundusz ETF uwzględnia dywidendy.

Podobnie jednak jak w przypadku funduszy indeksowych, tak i przy ETF wybór mamy ograniczony tylko do jednego funduszu – Lyxor ETF WIG 20. Jednak w mediach pojawiają się zapowiedzi wskazujące na to, że wkrótce pojawią się na rynku kolejne tego typu instrumenty, w tym także takie, które pozwolą zarabiać na spadkach indeksów.

Zarówno fundusze indeksowe jak i fundusze ETF otwierają nowe możliwości dla inwestorów – także dla tych, którzy dysponują jeszcze małym kapitałem.

Wybór na razie jest ubogi, ale możemy oczekiwać, że w przyszłym roku będziemy mieli do dyspozycji jeszcze więcej podobnych narzędzi inwestycyjnych. A im takich nowinek więcej, tym lepiej także dla inwestorów, którzy swoje środki powierzyli tradycyjnym funduszom inwestycyjnym. 

Niskie opłaty funduszy indeksowych i ETF mogą wywrzeć presję na obniżanie cen także w innych funduszach.

A w międzyczasie, warto wiedzieć, że mamy możliwość zsynchronizowania swoich zysków (i strat) z indeksami WIG 20 i mWIG 40.

Jeżeli podobał Ci się ten artykuł to zaprenumeruj bloga przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku!

Treści zawarte w artykule są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

Fot. sxc.hu / PocketAces

Ogólne Co zrobić z resztą po GPW?

  • 2 listopada 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comments

Co zrobić z resztą po GPW?Kupiłeś akcje w ofercie publicznej? Zapisałeś się na maksymalny pakiet? Na razie na Twoim rachunku zablokowane jest 4300 zł (oraz prowizja). Akcje zobaczysz dopiero 8 listopada.

Ale, jak zresztą wiadomo było od początku, na pewno nie będzie to 100 akcji. Na GPW zapisało się 323 308 inwestorów indywidualnych (pewnie w wielu przypadkach były to całe rodziny pod przywództwem jednego, zapalonego inwestora).

Ta oferta wzbudziła większe zainteresowanie niż Tauron (230 tys. zapisów) i PZU (250 tys.), można więc mówić o rekordzie ostatnich lat.

Pozostaje jednak niedosyt.

Każdy, kto zapisał się na 25 lub więcej akcji dostanie zapewne nie więcej niż właśnie te 25 akcji. Przy cenie 43 zł za sztukę ich wartość to 1075 zł. Niewiele!

Warto zauważyć, że w ofercie dopisali także inwestorzy instytucjonalni. Kupili oni blisko 19 mln akcji za cenę 46 zł. Wyobraźmy sobie, że akcje GPW otworzą się właśnie po takiej cenie na debiucie.

Dla indywidualnego inwestora będzie to zysk w wysokości 75 zł brutto. Niewykluczone oczywiście, że debiut będzie wyższy (lub - dla pesymistów - niższy), ale i tak perspektywy zarobku (w ujęciu nominalnym) nie zachwycają jakoś szczególnie. Ale zawsze coś.

Tym większa pokusa, by sięgnąć po te 3200 zł, które zostały tym inwestorom, którzy zapisali się na maksymalny pakiet. To są pieniądze, z którymi można coś zrobić. Zwłaszcza, jeżeli to również nasz debiut na giełdzie. Łatwo wejść na taki tor myślenia, że „skoro miałem te pieniądze już przeznaczone na akcje, to kupię za to jakiś inny walor”.

To dość typowa pokusa – pieniądze parzą w ręce. Jest to jednocześnie jedna z bardziej szkodliwych motywacji – zainwestować już teraz, bo akurat teraz mam na to środki.

Zakładam, że te trzy tysiące to dla Ciebie raczej poważne pieniądze i raczej nie możesz sobie pozwolić na to, by lekką ręką zainwestować je tu lub tam. A już na pewno nie możesz sobie pozwolić na to, by w łatwy sposób te pieniądze stracić, prawda?

Nie chcę tu dawać jednej złotej rady – „zainwestuj w [tu wstaw swój ulubiony instrument finansowy] – to będzie najlepsze miejsce dla tych pieniędzy”. Nie o to chodzi.

Bardziej chodzi o ocenę własnej sytuacji i o czas.

Czy na pewno nie potrzebujesz tych pieniędzy?

Może masz jakieś zaplanowane wydatki – o których już wiesz, że będą miały miejsce, ale jeszcze nie myślałeś o nich na tyle poważnie, by zacząć coś na nie odkładać?

Zaczyna się listopad, więc zaraz idzie grudzień, a wraz z nim Święta Bożego Narodzenia. To dopiero czas nie lada wydatków! Na pewno jesteś na nie dobrze przygotowany?

Założę się, że nie spodziewaliście się takiej porady – zostały Ci pieniądze z akcji GPW? – zainwestuj w Świętego Mikołaja! ;)

Chociaż brzmi to trochę mało poważnie, nie jest to wcale taka błaha sprawa. Rok temu polskie rodziny zamierzały wydać na święta przeciętnie ok. 1500 zł. Skąd wziąć te pieniądze? Często myślimy o tym dosłownie na ostatnią chwilę.

Na pewno część osób ratowała się kredytami-chwilówkami lub kartami kredytowymi, lub ewentualnie będzie głodowała pół miesiąca - byle tylko urządzić jak najbardziej uroczystą kolację wigilijną i przygotować pokaźne prezenty.

A przecież można inaczej - można zapisać sobie w swoim planerze finansowym taki nadchodzący wydatek i regularnie oszczędzać na ten cel. Albo właśnie sięgnąć po pieniądze pozostałe po debiucie GPW.

Oszczędności na początek

Dla wielu osób debiut GPW był jednocześnie ich pierwszym krokiem na giełdzie. Maklerzy chwalili się w różnych mediach, że blisko co drugi zapis na akcje GPW wiązał się z otwarciem nowego rachunku maklerskiego.

Wzięcie udziału w dużej, poważnej ofercie publicznej jest jak najbardziej racjonalne. Ryzyko jest stosunkowo mniejsze niż w przypadku innych typowych spółek. Jednak łatwo potem z rozpędu rzucić się na inne spółki, już mniej pewne. Od razu i bez większego namysłu.

Ale nie powinno się zapominać o oszczędnościach i budowaniu filarów zdrowych finansów osobistych.

Inwestowanie jest dobre i pożądane, ale czy na pewno możesz sobie teraz na to pozwolić? Czy zadbałeś już o fundusz awaryjny na nieprzewidziane wydatki? Te 3200 zł byłyby świetne jako początek takiego funduszu (jeżeli jeszcze go nie masz). To w końcu kwota pokrywająca co najmniej miesięczne wydatki, jeżeli nawet nie dwumiesięczne.

Jednak inwestycje? Daj sobie trochę czasu!

Czasu na zastanowienie się i czasu na analizę. Czy od początku zakładałeś, że Twój zapis zostanie zredukowany o kilka tysięcy złotych? Jaki miałeś plan na taką ewentualność? Czy zapisując się na pełny pakiet od razu zadecydowałeś, że cała ta kwota – 4300 zł – będzie przeznaczona na inwestycje na giełdzie?

Masz pieniądze, ale to dopiero pierwszy krok. Teraz pora na analizę – czy to dobry moment by wejść na rynek? Lepiej wejść w fundusze czy w akcje? Jakimi sektorami gospodarki się zainteresować, jakie spółki wybrać?

Na te pytania nie odpowie samo posiadanie pieniędzy na koncie. Na znalezienie odpowiedzi trzeba poświęcić trochę czasu.

Uwaga! Konkurs!

Przypominamy o naszym konkursie na Facebooku. Wystarczy wytypować kurs akcji GPW na zakończenie notowań w dzień debiutu i można wygrać cenną nagrodę! Swoje typy można zgłaszać w tym miejscu.

Treści zawarte w artykule są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

Fot. Flickr / mudricky

Ogólne Konkurs - wytypuj kurs GPW i wygraj!

  • 30 października 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 0 comments

Konkurs - wytypuj kurs GPW i wygrajNa akcje GPW w ofercie publicznej zapisało się ponad 323 tys. inwestorów indywidualnych! To całkiem niezły wynik i Minister Skarbu na pewno bardzo się cieszy. Osoby, które zapisały się na akcje mają już jednak mniej powodów do zadowolenia.

Tak duża subskrypcja oznacza sporą redukcję zamówień. Każdy z inwestorów indywidualnych dostanie najprawdopodobniej maksymalnie ok. 25 akcji.

Taka liczba akcji oznacza jedno – jeżeli w dniu debiutu zysk wyniesie 10% (co i tak nie jest pewne), to na takim pakiecie zarobimy ok. 100 zł (minus prowizja i podatek).

Dla niektórych to niewiele, dlatego podbijamy stawkę i…

Ogłaszamy konkurs!

Jak wziąć udział? Bardzo prosto:

1. Dołącz do naszej strony na Facebooku – tam i tylko tam będziemy zbierać zgłoszenia. Przyjmujemy typy tylko od osób, które "lubią" Kontomierz.

2. Wytypuj kurs akcji GPW na zakończenie notowań w dniu debiutu.

3. Swój typ umieść w komentarzu pod tym wpisem na Facebooku.

Zgłoszenia przyjmujemy do 7 listopada do godziny 23:59. Typy wpisane po tym terminie nie będą uwzględniane.

Można wpisywać kwoty z dokładnością do 1 gr.

Wygra osoba, która poda cenę najbliższą kursu GPW na zakończenie notowań w dniu debiutu. Jeżeli dwie osoby (lub więcej) podadzą tę samą najbliższą kwotę, to wygra ten uczestnik, który swój typ umieścił jako pierwszy.

Każda osoba może podać tylko jedną cenę.

Po debiucie GPW podliczymy wyniki i skontaktujemy się ze zwycięzcą w celu ustalenia szczegółów.

No i jeszcze najważniejsze – nagroda!

W naszym konkursie mamy jedną nagrodę główną. Będzie to książka o tematyce inwestycyjnej z wydawnictwa Onepress.

Jaka książka dokładnie? Wybór będzie należał do zwycięzcy!

Jest więc o co walczyć. Jeżeli jeszcze nie „polubiłeś” Kontomierza na Facebooku, to zrób to teraz i weź udział w naszym konkursie. Zapraszamy!

Fot. Flickr / lumaxart

Ogólne Gdzie najtaniej zapisać się na akcje GPW?

  • 21 października 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 10 comments

Gdzie najtaniej zapisać się na akcje GPWDo zakończenia zapisów w ofercie publicznej GPW zostało jeszcze trochę czasu (a dokładnie 5 dni). Ostatnio pisałem o tym, czy w ogóle warto zainwestować w debiut GPW, oraz jak się zapisać na akcje w ofercie publicznej.

Dzisiaj poruszę jeszcze jeden aspekt tej oferty.

Duże IPO mają to do siebie, że przyciągają wielu ludzi. Na akcje PZU w ofercie publicznej zapisało się ok. 250 tys. inwestorów, a na Tauron ok. 230 tys. To tak, jakby akcje kupiło całe, sporej wielkości miasto.

Oczywiście istnieli też tacy, co zapisywali się na akcje „w imieniu” rodziny, byleby mieć jak największy pakiet. Ale to zostawmy…

W każdym razie duża oferta publiczna, znanej, poważnej spółki robi wielki ruch w interesie wszelkich maklerów. Debiut GPW jest dla nich kolejną dobrą okazją na zwabienie do siebie klientów i otworzenie tysięcy kolejnych rachunków.

Stąd przeróżne promocje. Biura maklerskie kuszą darmowymi rachunkami, niższą prowizją, czy tymczasowym bezpłatnym dostępem do wyższych pakietów usług.

A gdzie najbardziej opłaci się zapisać na akcje GPW? Przyjrzyjmy się różnym promocjom w biurach maklerskich.

Dom Maklerski Pekao

Promocyjny pakiet DM Pekao to przede wszystkim 0 zł za otwarcie rachunku i jego prowadzenie do końca 2010 r. Strasznie skromnie!

Dobry makler powinien mieć darmowy rachunek w standardzie, a nie w promocji. Tymczasem w Pekao za prowadzenie rachunku, w normalnych warunkach, trzeba słono zapłacić – 60 zł rocznie.

Dom Maklerski ING

W ING jest trochę lepiej, ale też bez specjalnych rewelacji. Znów w promocji – darmowe otwarcie rachunku i jego prowadzenie do końca roku. Za kolejny rok trzeba będzie już zapłacić 44 zł. Do tego pakietu ING dodaje promocję – 6 zł prowizji za zapis na akcje GPW niezależnie od wielkości tego zapisu.

Jak we wszystkich promocjach, gdzie biuro maklerskie obniża prowizję za zakup akcji w ofercie publicznej, należy wziąć pod uwagę że późniejsza prowizja za sprzedaż zostanie policzona według standardowego cennika.

Przyjmując założenie, że w związku z redukcją, maksymalny pakiet na jaki możemy liczyć to ok. 35 akcji o łącznej wartości 1 505 zł (43 zł za akcję), to prowizja będzie stanowić 0,4%. To żadna promocja! – standardowa stawka prowizji w ING to 0,39%.

Załóżmy, że sprzedamy akcje na debiucie z zyskiem 10%, tj. sprzedamy akcje o wartości 1 655,50 zł. Robiąc to za pośrednictwem ING za cały obrót akcjami (nabycie i sprzedaż) zapłacimy łącznie 12,46 zł.

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska

I tutaj zaczynają się prawdziwe promocje. Darmowe prowadzenie konta jest w standardzie, za to za zakup akcji GPW zapłacimy tylko 1 zł.

Przyjmując powyższe założenia – kupujemy pakiet 35 akcji za 1 505 zł i sprzedajemy na debiucie za 1 655,50 zł – za całą operację zapłacimy 7,46 zł.

Biuro Maklerskie Alior Bank

Alior przygotował raczej nieprzeciętną promocję. Darmowy rachunek oczywiście jest w standardzie. Co prawda prowizja za zakup nie powala i wynosi 0,29% (normalnie – 0,38%), ale to biuro ma jeszcze kilka zachęt w zanadrzu.

Po pierwsze, prowizja wyniesie 0% - przy zapisie z rodziną lub znajomymi. Tutaj na pewno zyskają wszyscy ci, o których pisałem na początku – chcący kupić jak najwięcej akcji i angażujący do tego każdą możliwą osobę.

Po drugie, Alior zarzeka się, że każdy kto kupi akcje GPW w Alior Banku będzie mógł założyć 4-miesięczną lokatę oprocentowaną na 5% w skali roku. To już coś. Takie oprocentowanie obecnie już coraz trudniej znaleźć (ale da się – na przykład w Getin Noble Banku za pośrednictwem Open Finance).

No ale załóżmy, że zapisujemy się sami i nie chcemy lokaty. Za obrót akcjami GPW według wcześniej wymienionych założeń zapłacimy w Aliorze 10,66 zł.

eMakler w mBanku

Kolejny rachunek, który na co dzień jest darmowy (chociaż tu jest drobny haczyk – zapłacisz bankowi 30 zł prowizji, jeżeli w ciągu danego roku kalendarzowego nie wykonasz na rachunku żadnej transakcji). 

A jak wygląda promocja? Jak to w mBanku – bardzo prosto. Prowizja za zakup akcji GPW w ofercie publicznej wyniesie 0,2% (normalnie wynosi 0,39%). I tyle.

Powtarzając nasze kalkulacje dla mBanku, wychodzi że tu u maklera zostawimy 9,47 zł.

Podsumowując – gdzie jest najtaniej?

Dla przypomnienia założenia – zapisujemy się na 35 akcji GPW za łączną kwotę 1 505 zł. Na debiucie inkasujemy 10% zysku i sprzedajemy całość za 1 655,50 zł. Oto zestawienie prowizji, które łącznie pobiorą maklerzy w takim właśnie scenariuszu:

  1. DM BOŚ – 7,46 zł
  2. eMakler – 9,47 zł
  3. BM Alior Bank – 10,66 zł
  4. DM Pekao – 12,33 zł
  5. DM ING – 12,46 zł

Do tego nie zapominajmy o tym, że od zysków kapitałowych należy się jeszcze 19% podatku. No ale to swoją drogą.

Sam na szczęście mam rachunki w każdym biurze maklerskim z pierwszej trójki, więc nie będę miał problemu z wyborem.

A czy Wy już zdecydowaliście się na udział w ofercie publicznej GPW? Gdzie kupicie akcje? A tak w ogóle, to zmienilibyście biuro maklerskie z powodu jakiejś promocji?

Ogólne Jak kupić akcje GPW przez internet?

  • 20 października 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 3 comments

Zapisy na akcje GPW w ofercie publicznej trwają w najlepsze. W poniedziałek na blogu starałem się odpowiedzieć na pytanie czy warto kupić akcje GPW

Sam ostatecznie decyduję się zapisać na maksymalny pakiet.

Obecnie w wielu biurach maklerskich taki zapis można złożyć przez Internet. Jednak niektóre z biur mają dość skrzętnie poukrywane opcje zapisu na akcje w ofercie publicznej.

Zlecenia tego nie składa się tak jak zwykłego zakupu akcji – w internetowych systemach transakcyjnych zazwyczaj jest na to oddzielna zakładka.

Oto jak krok po kroku kupić akcje GPW przez Internet (zakładam, że masz już otwarty rachunek maklerski oraz wystarczającą ilość środków na zapis, jaki chcesz złożyć).

eMakler w mBanku

Krok 1

GPW w mBanku Krok 1

Z menu po lewej stronie należy wybrać „Inwestycje”. Pojawi się okno z rozpiską Twojego portfela inwestycyjnego – funduszy inwestycyjnych, papierów wartościowych i lokat ustrukturyzowanych. W wierszu „Papiery wartościowe” wybierz „Wejdź online”.

Krok 2

GPW w mBanku Krok 2

Menu po lewej stronie się rozwinie. Wśród nowych opcji odnajdź „Oferta publiczna” i kliknij.

Krok 3

GPW w mBanku Krok 3

Pojawi się okno z możliwością wyboru oferty. W tej chwili jest jeszcze możliwość zapisania się na akcje dewelopera Robyg, no ale oczywiście teraz interesuje nas tylko GPW. Wybieramy więc ten walor.

Krok 4

GPW w mBanku Krok 4

Na samym końcu wybieramy na ile akcji chcemy się zapisać. Może być to liczba z przedziału od 10 do 100. Zapis na mniej niż 10 akcji zostanie uznany za nieważny, a zapis na ponad 100 akcji zostanie uznany jako zapis na dokładnie 100 akcji.

Limit ceny zostawiamy bez zmian – 43 zł.

Składamy oświadczenie (dumnie brzmi, jak na jeden klik), że zapoznaliśmy się z warunkami oferty. 

Teraz wystarczy już tylko potwierdzić całą transakcję.

ING Securities

Krok 1

GPW w ING Krok 1

ING było tak uprzejme, ze samo wszystko dokładnie opisało. Dyspozycję zapisu na akcje GPW w ING można złożyć za pośrednictwem programu Sidoma. W pierwszym kroku należy wybrać z menu Rachunek / Dysp. zapisu – akcje oferta pierwot. bez pp. Potem postępujemy według instrukcji z obrazka – wybieramy i zatwierdzamy papier, wpisujemy ilość akcji do kupienia i zatwierdzamy.

Krok 2

GPW w ING Krok 2

Na koniec jeszcze potwierdzamy, że akceptujemy warunki oferty.

Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska

Krok 1

GPW w DM BOŚ Krok 1

DM BOŚ trochę się namęczył i starannie schował opcję zapisu na akcje GPW. Z menu u góry wybieramy zakładkę „Dyspozycje”, a następnie z menu po lewej stronie wybieramy „Subskrypcje”.

Krok 2

GPW w DM BOŚ Krok 2

Na kolejnym ekranie wybieramy Subskrypcję GPW S.A. w Warszawie.

Krok 3

GPW w DM BOŚ Krok 3

Pojawi się okno z podsumowaniem obecnie posiadanych środków i danymi naszego zlecenia. Podobnie jak w poprzednich biurach maklerskich – wpisujemy liczbę akcji, która nas interesuje. Możemy też zostawić nasze dane kontaktowe na wypadek jakiejś awaryjnej sytuacji.

Biuro Maklerskie Alior Bank

Krok 1

GPW w Aliorze Krok 1

W Aliorze sprawa jest wyjątkowo prosta. Z menu u góry wybieramy zakładkę „Inwestycje”, a następnie „Rynek Pierwotny”.

Krok 2

GPW w Aliorze Krok 2

W rozwijanym menu wybieramy „GPW” (nie powinno być innej opcji), a następnie wpisujemy liczbę akcji, jaką chcemy kupić. Przed złożeniem zlecenia zaznaczamy jeszcze, że znam prospekt emisyjny.

Multibank

Krok 1

GPW w Multibanku Krok 1

Chcąc kupić akcje GPW w Multibanku w głównym menu wybieramy "Centrum Oszczędzania" a następnie "Usługa maklerska".

Krok 2

GPW w Multibanku Krok 2

Wyświetli się ekran z listą posiadanych aktywów. Spośród dostępnych opcji trzeba wybrać "Oferta publiczna".

Krok 3

GPW w Multibanku Krok 3

Następnie wystarczy wskazać, że chcemy kupić akcje GPW w ofercie publicznej.

Krok 4

GPW w Multibanku Krok 4

Na koniec wpisujemy ile akcji chcemy kupić (od 10 do 100) i potwierdzamy, że znamy prospekt emisyjny.

Uwaga! Niezależnie od tego w ilu biurach maklerskich kupisz akcje GPW – i tak maksymalnie możesz dostać tylko 100 akcji. Składanie wielokrotnych zapisów nie ma sensu. Pamiętaj też, że składając zapis musisz mieć na koncie wolne środki wystarczające na jego pokrycie. Inaczej zlecenie zostanie odrzucone.

A jeżeli chcesz wiedzieć, gdzie najtaniej kupić akcje GPW to czytaj naszego bloga. Już w kolejnym artykule opiszemy ile będzie kosztować wzięcie udziału w tej ofercie publicznej w kilku najpopularniejszych biurach maklerskich.

Jeżeli nie chcesz przegapić tego wpisu to prenumeruj bloga przez kanał RSS lub dołącz do naszej społeczności na Facebooku.

Treści zawarte w artykule są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

Ogólne Czy warto kupić akcje GPW w ofercie publicznej?

  • 18 października 2010
  • Krzysztof Sobolewski
  • 19 comments

Akcje GPW w ofercie publicznej - czy warto się zapisaćOd dziś można kupić akcje GPW. Zapisy na akcje potrwają do 27 października, a pierwszy dzień notowań ma przypaść na 9 listopada. 

Jest to kolejna – i zarazem ostatnia – duża oferta publiczna w tym roku, można więc spodziewać się dużego zainteresowania inwestorów.

Zainteresowanie to wyraża się praktycznie w jednym pytaniu – „ile mogę na tym zarobić?”.

By odpowiedzieć na to pytanie trzeba zadać sobie kilka kolejnych.

Jaka jest ogólna sytuacja na rynku?

Nie ma co się oszukiwać, koniunktura na szerokim rynku ma wpływ na powodzenie debiutu. Przy okazji PZU trafiliśmy w dobry moment i były wzrosty. Ale z Tauronem nie było już tak dobrze i pierwsze notowania akcji tej spółki przypadły na raczej spadkowy okres na giełdzie.

A jak sytuacja wygląda teraz? Ostatnie tygodnie były całkiem niezłe, a indeksom udało się wrócić do poziomów notowanych ostatni raz ok. 2 lata temu. Wrzesień, stereotypowo postrzegany jako miesiąc spadków, w tym roku zakończyliśmy na zielono. 

O kłopotach Grecji, czy ogólnie krajów z grupy PIIGS, słychać coraz mniej (co nie oznacza oczywiście, że ich problemy zostały zażegnane).

Za oceanem indeks Dow Jones IA przebił granicę 11 000 punktów. W międzyczasie Ben Bernanke, prezes Rezerwy Federalnej (FED) zapowiada rzucenie na rynek kolejnych dolarów. Szczegóły tego, kolejnego już, planu stymulacyjnego gospodarki, poznamy w okolicy 2-3 listopada, czyli jeszcze przed debiutem GPW.

Nie wygląda to najgorzej, ale na rynku chyba rośnie niepewność – im wyżej jesteśmy, tym większa szansa na korektę.

Jaka jest sytuacja GPW?

Samej spółki nie trzeba przedstawiać żadnemu inwestorowi – z marką GPW ma do czynienia na co dzień. To monopolista w swoim sektorze w Polsce, jest też największą giełdą papierów wartościowych w regionie Europy środkowo-wschodniej.

GPW ma wielkie plany dominacji w regionie, w czym pomóc ma współpraca z NYSE Euronext. Owocem tej współpracy ma być wprowadzenie platformy UTP obrotu instrumentami kasowymi i pochodnymi. Zastąpi ona wysłużony WARSET i przyczyni się do usprawnienia i przyśpieszenia obrotu na giełdzie. Kiedy? – w 2012 roku.

Dla fanów analizy fundamentalnej – kilka wskaźników:

  • kapitalizacja (przy założeniu ceny akcji na 43 zł): 1,8 mld zł (z czego 64% trafi do obrotu w ofercie publicznej)
  • zysk netto w 2009 roku: 100,7 mln zł
  • prognoza zysku w 2010: 118 mln zł
  • C/Z: ok. 17,8
  • C/WK:  ok. 3,6

Moim zdaniem - trochę drogo.

Ponad to, GPW planuje wypłacać inwestorom dywidendę w wysokości 30-50% rocznego zysku. Biorąc pod uwagę powyższe informacje oraz to, że liczba wszystkich akcji GPW wyniesie ok. 41,8 mln, to w przyszłości można spodziewać się dywidendy rzędu ok. 0,70 – 1,20 zł na akcję.

Jakie są warunki oferty publicznej?

Tutaj zaczynają się największe narzekania. Oferta dla inwestorów indywidualnych jest nadzwyczaj skromna, co przy przewidywanym dużym zainteresowaniu, będzie prowadzić do jednego – redukcji.

Ale po kolei.

Dla inwestorów indywidualnych przeznaczono ok. 6,7 mln akcji. Każdy będzie mógł zapisać się na pakiet od 10 do 100 akcji. Cenę maksymalną ustalono na 43 zł. Zainteresowanie jest duże, więc prawdopodobieństwo, że ostatecznie akcje dostaniemy po tej właśnie cenie również jest duże.

Kilka szybkich obliczeń – i jeżeli założyć, że każdy zapisuje się na maksymalny pakiet, to akcji starczy dla ok. 67 tys. inwestorów. A to strasznie mało, bo przy PZU było ok. 250 tys. zapisów, a przy Tauronie ok. 230 tys.

Ale nie bądźmy aż tak pesymistyczni, w końcu nie każdy zapisze się na cały możliwy pakiet akcji. Zakładam, że będzie podobnie jak przy Tauronie, czyli średni zapis będzie stanowił ok. 70% maksimum. W takim przypadku akcji starczyłoby dla blisko 100 tys. inwestorów.

Nadal mało i wydaje się, że redukcja będzie nieunikniona.

Jeżeli więc nastawiasz się na szybko i bez ryzyka zarobisz tu grube tysiące, to czeka Cię wielkie rozczarowanie.

Czego spodziewać się na debiucie?

Jestem optymistą.

Zakładam, że maksymalny pakiet na jednego inwestora będzie miał wartość ok. 1 500 zł, a resztę zje redukcja (kolejne szybkie obliczenia: 6,7 mln akcji * 43 zł za akcję / 1 500 zł pakietu = ok. 190 tys. zapisów).

Te 1 500 zł to niewielka pozycja, więc ewentualny nominalny zysk w złotówkach będzie niewielki i przy – całkiem optymistycznym zresztą – scenariuszu zakładającym 10% wzrost na debiucie zarobimy nie więcej niż 150 zł.

Ale to przecież zawsze coś, prawda?

Na samym debiucie na pewno zetrą się dwie postawy (w uproszczeniu):

  1. powtórka z PZU - sprzedać pierwszego dnia i odejść z całkiem przyzwoitym zyskiem (ok. 10% na debiucie)
  2. powtórka z Tauronu – słaby debiut i rozczarowanie, warto podbierać akcje w „promocji” od zniechęconej „ulicy”, przeczekać kilka miesięcy stagnacji i doczekać wzrostów

A jaką strategię Ty przyjmiesz?

W kolejnych artykułach opiszemy jak kupić akcje GPW w ofercie publicznej w najpopularniejszych bankach internetowych, oraz które biuro maklerskie przygotowało najlepszą promocję na debiut.

Nie chcesz przegapić? Prenumeruj blog przez kanał RSS, lub dołącz do nas na Facebooku.

Treści zawarte w artykule są wyłącznie wyrazem osobistych poglądów autora i nie stanowią "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715).

 

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.