Filtrowanie wszystkich postów po tagu "inwestycje." Wyczyść filtr

Fundusze inwestycyjne w Kontomierzu

Sprawdź zwrot z inwestycji (ROI) w fundusze inwestycyjne w Kontomierzu. Aplikacja automatycznie importuje historię inwestycji z marketów mBanku i Multibanku. Kontomierz policzy dla Ciebie:

  • Zwrot z pojedynczej inwestycji (np. jeśli co miesiąc dokupujesz jednostki danego funduszu zgodnie z zasadą dywersyfikacji czasowej)
  • Zwrot z całego funduszu inwestycyjnego (uwzględniając, że wielokrotnie mogłeś nabywać i sprzedawać jednostki uczestnictwa tego funduszu)
  • Zwrot z portfela funduszy inwestycyjnych (sumaryczny ze wszystkich posiadanych funduszy)
  • Obliczenia i wykresy działają zarówno dla funduszy historycznych (sprzedanych) jak i obecnie posiadanych (obliczanie zwrotu z inwestycji na dzień dzisiejszy).

Funkcja docelowo będzie dostępna wyłącznie dla kont premium. Tymczasem w ramach promocji zapraszamy do bezpłatnego testowania!

Przypominamy też, że Kontomierz ułatwia inwestycje na kontach oszczędnościowych dzięki zaawansowanej porównywarce kont osobistych, uwzględniającej szczegółową ofertę oprocentowania, cashbacku, opłat i prowizji we wszystkich liczących się bankach.

Ogólne Powrót do funduszy

Od początku roku Polacy wpłacili do funduszy inwestycyjnych przeszło 40 mld zł. Uwzględniając wypłaty (34 mld zł), branża osiągnęła najlepszy wynik od trzech lat. Do rekordowych poziomów z roku 2007, nadal jednak brakuje bardzo wiele.

W szczycie hossy wpłacaliśmy do funduszy nawet 15 mld zł miesięcznie. Średnia z bieżącego roku nie przekracza nawet 6. Spadające oprocentowanie lokat i rachunków oszczędnościowych może jednak zachęcać do kupowania jednostek.

Argumentem na rzecz funduszy są chociażby ich wyniki za ostatni rok. Poniżej wykres obrazujący wpłaty i wypłaty z funduszy inwestycyjnych oraz krótki przegląd wyników głównych grup TFI.


Fundusze inwestycyjne
 

Na niektórych funduszach akcyjnych można było zarobić niemal 50 proc. Bardzo dobrze radziły sobie fundusze HSBC (kilka znacząco przekroczyło 40 proc. zwrotu). Wiele funduszy zarobiło dla swoich klientów 20-30 proc., ale były też takie, gdzie zysk był symboliczny lub nawet nie było go wcale.

Na zdecydowanie bezpieczniejszych funduszach obligacji także można było w ostatnim roku nieźle zarobić. Ponownie wyróżniał się tutaj HSBC, ale bardzo dobre wyniki osiągały także fundusze Union Investment czy Amplico. W tej grupie funduszy można było zarobić nawet 30 proc., ale zazwyczaj było to 8-15 proc.

Kolejną grupą są fundusze hybrydowe. Dzięki temu, że część środków inwestują w akcje, a część w papiery bezpieczne, umożliwiają  osiągnięcie dużego zysku, jednocześnie zmniejszając ryzyko strat. W ostatnim roku bardzo trudno było w funduszach hybrydowych zarobić więcej niż 20 proc. Wyróżnić można fundusze Idea czy DWS, które zarobiły 15-18 proc.

Przytoczone wyniki inwestycyjne wydają się być bardzo atrakcyjne, ale należy pamiętać o tym, że nie ma gwarancji ich powtórzenia w przyszłości. Warto zastanowić się nad akceptowanym poziomem ryzyka i ulokować środki w funduszach inwestycyjnych tylko po dokładnej analizie ewentualnych zysków i strat.

Dane do wykresu: Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami

Ogólne Zrób to sam: lokata + inwestycje

Lokata strukturyzowanaLokaty strukturyzowane łączą w sobie gwarancję kapitału (zazwyczaj 90 – 100 proc.) z możliwością osiągnięcia ponadprzeciętnego zysku. Problem w tym, że wiele struktur nie przynosi oczekiwanych rezultatów, a tylko na niektórych można było w zeszłym roku zarobić 15 – 20 proc.

Niektóre lokaty strukturyzowane mają bardzo prostą konstrukcję – zysk zależy od zachowania danego indeksu czy cen określonych surowców. Zdarzają się także pomysły ciekawsze – Bank Pocztowy oferował struktury, których oprocentowanie było uzależnione od wyników polskich sportowców – najpierw na Euro, a potem na Igrzyskach Olimpijskich.

Praca domowa

Taką konstrukcję, w której większość środków minimalizuje ryzyko inwestycyjne dla pozostałych pieniędzy można zastosować na własne potrzeby. To dobre rozwiązanie np. dla osób, które chciałyby rozpocząć inwestycje giełdowe lub inne o podwyższonym ryzyku. W ten sposób można znacząco ograniczyć ryzyko straty, a zarazem wypracować spory zysk. W porównaniu z gotowymi produktami zaletą będzie możliwość wycofania się z ryzykownej inwestycji niemal w dowolnym momencie i niższe prowizje.

Tworzenie takiego "produktu" warto rozpocząć od dokładnego określenia jaką kwotę możemy zainwestować. W naszym przykładzie będzie to 20 tys. zł. Kolejnym elementem powinno być sprecyzowanie „apetytu na ryzyko”. Jeżeli chcemy zaryzykować więcej to nasza ochrona kapitału może zostać ustalona np. na 90 proc. Jeżeli nie chcemy ryzykować – możemy zaprogramować ją na 100 proc.

Zasadnicza kwota naszych oszczędności powinna być ulokowana w bezpiecznych instrumentach – np. w obligacjach lub na rachunku oszczędnościowym. Proporcje zależą od ustalonej gwarancji kapitału – my rozważymy trzy scenariusze: 100, 90 i 80 proc. Mówiąc prościej – zdecydujemy czy po dwóch latach chcemy mieć z powrotem przynajmniej 16, 18 czy 20 tysięcy złotych. Trzeba pamiętać, że im większa jest ochrona kapitału tym mniejszy jest potencjalny zysk. Parafrazując popularne powiedzenie: bez ryzyka nie ma zysku.

Zakładamy lokatę

Korzystając z dostępnego na stronach Kontomierza rankingu lokat wybieramy bank w którym ulokujemy bezpieczną część naszej inwestycji. W rozważanym przykładzie zdecydujemy się na lokatę dwuletnią w FM Banku, gdzie odsetki kapitalizowane są codziennie. Oprocentowanie jest dosyć atrakcyjne – 5,20 proc., a co ważne nie zmieni się w okresie 24 miesięcy.

Wpłacając 18.025 zł będziemy mieć gwarancję 100 proc. kapitału (po dwóch latach otrzymamy 20.000,36 zł). Jeżeli chcemy więcej przeznaczyć na ryzykowne inwestycje, to ochrona kapitału może wynieść 90 proc. Wtedy na lokatę trzeba będzie wpłacić 16.225 zł (po dwóch latach kwota ta urośnie do 18.003,10 zł). Jeżeli wystarczy nam 80 proc. gwarancji kapitału, to do banku przelewamy 14.420 zł (na koniec okresu otrzymamy 16.000,29 zł).

Liczymy zyski

Pozostałe pieniądze (w zależności od wybranego scenariusza – 1.975, 3.775 lub 5.580 zł) możemy przeznaczyć np. na zakup akcji. Zacznijmy od wariantu optymistycznego i wybierzmy walory, które w ostatnich dwóch latach bardzo mocno zwiększyły swoją wartość. Zakładamy, że takie papiery uda się nam znaleźć także przy inwestycji realizowanej dzisiaj.

W połowie sierpnia 2008 roku za jedną akcję firmy Integer płacono na giełdzie 17,19 zł. Dzisiaj kosztuje ona 73 zł. W zależności od ilości środków na inwestycje moglibyśmy kupić 114, 218 lub 323 akcje. Po zapłaceniu prowizji i podatku po dwóch latach mielibyśmy 7.115 zł (przy inwestycji 1.975 zł), 13.608 zł (przy inwestycji 3.775 zł) lub nawet 20.159 zł (przy inwestycji 5.580 zł). Do tego trzeba doliczyć jeszcze środki z lokat.

Ostatecznie do posiadacza 100 proc. ochrony kapitału wróciłoby 27.115 zł (zysk 36 proc. w dwa lata), w wariancie 90 proc. ochrony otrzymalibyśmy 31.611 zł (58 proc.) lub nawet 36.159 zł (81 proc. zysku) przy ochronie kapitału na poziomie 80 proc.

Dla porządku warto rozważyć także wariant pesymistyczny. Jeżeli dwa lata temu kupilibyśmy akcje Agory (po 30 zł za papier), a sprzedawalibyśmy je po kursie dzisiejszym – 24,55 zł, to zwrot z inwestycji nie byłby na atrakcyjnym poziomie. Posiadacz stuprocentowej ochrony kapitału zarobiłby 8 proc., dla 90 proc. ochrony byłoby to już tylko 5 proc., a ryzykujący jeszcze więcej zarobią tylko 3 proc. Jeżeli wybierzemy akcje, które stracą więcej niż Agora, to wyniki te będą jeszcze słabsze.

Inne możliwości

Oczywiście gra na giełdzie nie jest jedyną możliwością ulokowania kapitału. Możemy kupić jednostki funduszy inwestycyjnych czy waluty. Wybór należy do inwestora.

Samodzielnie konstruowana lokata połączona z inwestycjami, daje nam szansę rozpocząć grę na giełdzie przy jednoczesnym ograniczeniu ryzyka strat. Z czasem możemy zwiększać kwotę inwestowaną na parkiecie lub w razie potrzeby podwyższać ochronę. Prawdziwą lokatę strukturyzowaną możemy założyć w banku lub u pośrednika finansowego, ale wtedy musimy liczyć się z większymi ograniczeniami. Z drugiej strony naszymi pieniędzmi zarządzają sztaby doświadczonych ludzi, co daje nam znacznie większy komfort.

Tradycyjnie na końcu przypominam, że inwestycje giełdowe obarczone są ryzykiem i nie gwarantują osiągnięcia zysku. Należy liczyć się z częściową lub całkowitą utratą wartości posiadanych akcji. Jeżeli zatem nie chcecie ryzykować - lepiej pieniądze trzymać na bezpiecznej lokacie w banku. Zyski będą mniejsze, ale dużo bardziej przewidywalne.

Fot. SXC.HU / sqback

Ogólne Co to jest Forex? - część II

Co to jest Forex?Dzisiaj druga część naszego przewodnika po Forexie. W poprzednim wpisie zajmowaliśmy się ogólnymi zasadami działania i samą ideą funkcjonowania międzynarodowego rynku walutowego. Dzisiaj czas na trochę więcej szczegółów.

Jak grać na Forexie?

Jeszcze kilka lat temu, by grać na Forexie wymagane było posiadanie przynajmniej kilkudziesięciu jeżeli nie kilkuset tysięcy złotych. Dopiero rozwój internetowych platform spowodował, że minimalne wymagania kapitałowe drastycznie spadły i dzisiaj wystarczy 2000 – 5000 zł (w polskich domach maklerskich) lub nawet 30-40$ (w zagranicznych instytucjach).

Wybór platformy nie powinien być uzależniony tylko od bariery wejścia, ale także od jej renomy, opinii innych grających czy przyjazności interfejsu. Warto zrobić dobre rozeznanie przed wybraniem miejsca do gry na Forexie, bo od czasu do czasu pojawiają się głosy, że na niektórych platformach wypłacenie swoich pieniędzy wcale nie jest proste.

Dużym błędem może być także rozpoczęcie gry bez doświadczenia, na prawdziwe pieniądze. Niedoświadczeni inwestorzy powinni zacząć od zdobycia niezbędnych podstaw teoretycznych i niestety – przeczytanie mojego wpisu to zdecydowanie za mało. Na rynku jest sporo literatury fachowej i warto się w nią zaopatrzyć.

Na bieżąco – wraz ze zdobywaniem wiedzy teoretycznej można otworzyć rachunek demonstracyjny, gdzie gra odbywa się na zasadach obowiązujących na Forexie, ale nie inwestujemy swoich pieniędzy. Rachunki demo umożliwiają granie wirtualnymi środkami w związku z czym nie ponosimy ryzyka straty, a możemy uzupełnić swoją wiedzę o niezbędną praktykę.

Pamiętajmy, że osiąganie nawet bardzo dobrych wyników na platformie demo nie gwarantuje, że po wpłaceniu własnych pieniędzy uda się nam utrzymać taką tendencję. Gra na Forexie wiąże się z bardzo dużym ryzykiem, a nasz kapitał nie jest w żaden sposób gwarantowany.

Kto ustala kursy, spread i pipsy

Jak już ostatnio pisałem, spread to różnica między ceną kupna (bid) i sprzedaży (ask). Spread wyrażany jest natomiast w pipsach (1/100 procenta). Dla przykładu przy kursie 1,0686/1,0690 spread wynosi 4 pipsy. Gdyby kurs zmienił się na 1,0688/1,0691 to spread spadłby do 3 pipsów.

Kursy walut na Forexie podlegają takim samym zasadom jak cały wolny rynek. Mamy więc prawa podaży i popytu, które decydują o tym które waluty drożeją, a które tanieją. Jeżeli zainteresowanie jakąś walutą wzrasta i wielu inwestorów chce ją nabyć, to jej cena wzrasta. Jeżeli natomiast inwestorzy masowo wyprzedają jakąś walutę, to jej cena spada.

Chęć zakupu lub sprzedaży określonej waluty może wynikać z wielu przyczyn. Inwestorzy zwracają uwagę na komunikaty płynące z gospodarek poszczególnych państw: wzrost gospodarczy, inflacja, bezrobocie czy nastroje konsumentów. Dobre dane zazwyczaj przyczyniają się do wzrostów, a złe do spadków kursów. W przypadku dużych projektów inwestycyjnych, kiedy to inwestorzy masowo zakupują walutę danego kraju (np. przy dużych prywatyzacjach) jej kurs rośnie, a gdy wycofują się z inwestycji i sprzedają walutę to kurs spada.

Nie wszystkie ruchy walut da się łatwo wytłumaczyć danymi makroekonomicznymi. Czasem wystarczą złe dane z regionu, by inwestorzy masowo wyprzedawali waluty wielu krajów. Nie ulega jednak wątpliwości, że inwestor walutowy powinien śledzić sygnały pochodzące z gospodarki, a ich właściwa analiza może się przyczyniać do osiągania zysków.

- -

W kolejnej części naszego poradnika zajmiemy się różnymi metodami osiągania zysków na Forexie oraz kolejnymi aspektami związanymi z grą na międzynarodowym rynku walutowym.

Fot. SXC.HU / lusi

Ogólne Co to jest Forex? - część I

Co to jest ForexForeign exchange, czyli w skrócie Forex (4X, FX) to międzynarodowy rynek walutowy. Wymianę pieniędzy prowadzą na nim wielkie banki i instytucje finansowe, ale także mniejsze firmy i osoby prywatne. Z roku na rok jest to coraz bardziej popularna forma inwestowania i zabezpieczania działalności gospodarczej.

Forex jest największym rynkiem na świecie o dziennych obrotach na poziomie kilku bilionów dolarów. Transakcje na Forexie są mocno lewarowane, co oznacza, że w nabywaniu walut duży udział stanowią kredyty, a faktyczne zaangażowanie gotówki jest dużo mniejsze.

Duże obroty na rynku powodują, że płynność rynku jest wysoka. To z kolei sprawia, że dokonanie transakcji jest niemal zawsze możliwe, a manipulowanie kursami w praktyce niewykonalne.

Międzynarodowy rynek walutowy jest rynkiem zdecentralizowanym, bez jednej globalnej instytucji nadzorczej. Stąd określa się go jako rynek OTC – over the counter (ang. rynek pozagiełdowy). Funkcje nadzorcze pełnią w poszczególnych krajach powołane w tym celu instytucje – np. w Polsce jest to Komisja Nadzoru Finansowego.

Notowania na Forexie trwają znacznie dłużej niż na tradycyjnych giełdach. Otwarcie następuje o godzinie 23 w niedzielę, a transakcji można dokonywać do piątku, do godziny 22 (według czasu polskiego).

Na Forexie można wyróżnić kilka grup grających, których różni cel w jakim kupują i sprzedają waluty. Mamy więc firmy, które wymieniają pieniądze, by zabezpieczyć się przed wahaniami kursowym (co ma chronić zyski firm importowo – eksportowych). Kolejną grupą są inwestorzy, których transakcje odbywają się na przynajmniej dwóch rynkach, a zyski wynikają z różnić kursowych.

Jak na każdym rynku – także na Forexie – występują także spekulanci, którzy zarabiają (lub tracą) na różnicach w cenach kontraktów terminowych. W rynku uczestniczą także banki i dealerzy walutowi, którzy pośredniczą w obrocie.

Obserwując notowania walut na „4X” inwestor spotka się z terminami BID, który oznacza cenę kupna i ASK, czyli cenę sprzedaży. Jeżeli para walutowa euro/złoty ma notowania 4,1144/4,1179, to cena kupna wynosi 4,1144, a sprzedaży 4,1179. Różnica między ceną kupna i sprzedaży (w tym przypadku 0,0035) to spread. Z tym terminem spotkała się już większość posiadaczy walutowych kredytów hipotecznych.

Jakie wymogi musi spełnić inwestor, by móc grać na Forexie? Od strony technicznej wystarczy mu tylko rachunek inwestycyjny i komputer z dostępem do internetu. Oczywiście niezbędna jest także wiedza – w szczególności o zasadach funkcjonowania rynku i obrotu walutami, ale także o ryzyku związanym z tą formą inwestowania (m.in. ryzyko kursowe, ale i ryzyko związane z dużymi lewarami i ew. koniecznością spłaty kredytów z własnych środków, gdy nasze inwestycje nie będą trafne).

- -

Temat rynku walutowego jest bardzo rozległy, a powyższy wpis jest jedynie ogólnym zarysem funkcjonowania Forexu. Za kilka dni pojawi się kolejny wpis, w którym bardziej wgłębimy się w zasady jego działania.

Fot. SXC.HU / lusi

Ogólne Czy warto kupić akcje Tauronu? - część III

Tauron Polska EnergiaTo już ostatnia część naszego kompendium dla zainteresowanych akcjami Tauronu. Poniżej kilka istotnych informacji o spółce oraz krótkie podsumowanie.

Wielkość spółki

Tauron to druga co do wielkości grupa energetyczna w Polsce. Jej budowa rozpoczęła się w 2006 roku, a powstała w wyniku połączenia kilku spółek z różnych dziedzin branży energetycznej: PKE (wytwarzanie i wydobycie), Enion (wytwarzanie, dystrybucja i sprzedaż), EnergiaPro (wytwarzanie, dystrybucja i sprzedaż), ESW (wytwarzanie), EC Tychy (wytwarzanie), PEC Katowice (dystrybucja i sprzedaż), PEC Dąbrowa Górnicza (dystrybucja i sprzedaż), EC Nowa (wytwarzanie).

W 2009 r. Grupa Tauron zajmowała pierwsze miejsce w Polsce pod względem ilości dostarczanej energii elektrycznej i przychodów z jej dystrybucji. Grupa dostarczała energię elektryczną do ponad 4 mln klientów końcowych.

Udział Tauronu w krajowym rynku dystrybucji energii elektrycznej w 2008 r., wyniósł 27,1%. Spółka szacuje, iż jej udział w krajowym rynku dystrybucji energii elektrycznej w 2009 r. nie uległ istotnej zmianie. W roku 2009 przychody spółki wyniosły niemal 10 mld zł i były 15 proc. wyższe niż rok wcześniej.

Płynność i kapitalizacja spółki

Ze względu na giełdową kapitalizację Tauron znajdzie się w indeksie WIG-20. Nie nastąpi to zapewne tak szybko jak w przypadku PZU, ale dopiero przy kolejnej korekcie indeksów. Ostateczna decyzja zostanie podjęta już po giełdowym debiucie spółki.

Szybkie wejście do indeksu największych spółek mogłoby dać dodatkowy impuls wzrostowy. Pozostawanie poza tym indeksem przez kilka miesięcy przez wielu inwestorów jest ocenianie jako potencjalne zagrożenie dla kursu spółki.

Wartość dopuszczonych do obrotu akcji będzie sytuowała Grupę Tauron w gronie kilku największych spółek na warszawskiej giełdzie.

Zadłużenie spółki

Spółki z Grupy Tauron zawarły szereg umów kredytowych i pożyczek w kilkunastu instytucjach finansowych oraz wyemitowały obligacje niepubliczne na krajowym rynku finansowym. Na dzień 31 marca 2010 r. długoterminowe zadłużenie z tytułu kredytów, pożyczek i obligacji zaciągnięte przez Grupę wynosiło 1,23 mld zł, natomiast jej krótkoterminowe zadłużenie wynosiło 0,62 mld zł.

Spółka otrzymała od międzynarodowej agencji ratingowej Fitch Ratings długoterminową ocenę inwestycyjną (credit rating) na poziomie BBB.

Podsumowanie

Już jutro rozpoczynają się zapisy na akcje Grupy Tauron Polska Energia. W ostatnich wpisach starałem się przyjrzeć kilkunastu istotnym aspektom dotyczącym samej spółki jak i zbliżającej się emisji. Jeżeli było to możliwe – unikałem jednoznacznych ocen i starałem się zwrócić uwagę na obydwie strony medalu.

Które z powyższych danych przemawiają za inwestycją w Tauron, a które powinny nas od tego odwodzić? Moim zdaniem wygląda to następująco:

- perspektywy dla sektora – wydają się bardzo korzystne. Kupuję.
- wyzwania dla spółki – bardzo duży program inwestycyjny z pewnością ograniczy zyski. Nie kupuję.
- koniunktura gospodarcza – bardzo niepewna sytuacja na świecie. Nie kupuję.
- sytuacja na giełdzie – mocno niestabilna. Nie kupuję.
- debiuty z przeszłości – zazwyczaj korzystne, ale spółki energetyczne... Nie kupuję.
- skup akcji – powinien zabezpieczyć kurs akcji. Kupuję.
- inwestor branżowy – może zwiększać popyt i podbijać kurs. Kupuję.
- cena maksymalna – na odpowiednim poziomie. Kupuję.
- liczba akcji – duża, ale zarazem z limitem dla każdego. Kupuję.
- scalanie akcji – ograniczy ewentualną spekulację. Kupuję.
- akcje pracownicze – ryzyko wywołania nadpodaży. Nie kupuję.
- program lojalnościowy – dla klientów spółki korzystny. Kupuję.
- polityka dywidendowa – nastawiona na wypłatę zysku co roku. Kupuję.
- wielkość spółki – druga co do wielkości spółka w sektorze. Kupuję.
- płynność i kapitalizacja – duża spółka, na pewno wejdzie do indeksu WIG-20. Kupuję.
- zadłużenie – niewielkie, ale zapewne będzie się zwiększać. Kupuję.

Przewaga głosów „kupuję” nie oznacza, że akcje powinien nabyć każdy. Wydaje się, że obecne otoczenie rynkowe nie pozwoli osiągnąć dużych zysków już w dniu debiutu. Inwestycja w akcje Tauronu powinna być więc traktowana jako długoterminowa. I choć zysk na otwarciu nie jest wykluczony, to kupując akcje trzeba także wziąć pod uwagę scenariusz, w którym obok Tauronu będzie widoczny kolor czerwony.

Ogólne Czy warto kupić akcje Tauronu? - część II

Dzisiaj druga część naszego kompendium wiedzy dla inwestorów zainteresowanych akcjami Grupy Tauron Polska Energia. Początek zapisów indywidualnych rozpoczyna się już za dwa dni – w środę. Oto kolejne elementy, które warto przeanalizować przed podjęciem ostatecznej decyzji

Perspektywy dla sektora

Według danych Eurostat w 2008 r. polski sektor elektroenergetyczny był szóstym co do wielkości w Unii Europejskiej pod względem całkowitej mocy wytwórczej. W okresie ostatnich pięciu lat zużycie energii elektrycznej w Polsce wzrosło o 3 proc. Według danych zawartych w Polityce Energetycznej Polski do 2030 r., zużycie prądu w Polsce ma wzrosnąć o przeszło 50 proc.

Oprócz wzrostu przychodów wynikających ze zwiększonego zużycia i dosyć szybko rosnących cen, należy także pamiętać o rozwoju energetyki jądrowej i odnawialnej w Polsce, które z jednej strony wymuszą inwestycje, ale z drugiej strony będą prowadziły do większej innowacyjności i dalszego zwiększania mocy produkcyjnych.

Wysokie mogą być także koszty związane z zakupem praw do emisji CO2, które mogą znacząco obciążać budżety firm z sektora energetycznego. Konkurencja między firmami powinna się zaostrzać, a tendencje w Unii Europejskiej prowadzą do liberalizacji rynku i możliwości łatwego zmiany dostawcy prądu.

Dla firm energetycznych korzystne może okazać się ograniczenie roli Urzędu Regulacji Energetyki w zakresie ustalania taryf i ich całkowitego uwolnienia co nastąpiło już na rynku odbiorców firmowych.

Wyzwania dla spółki

Najważniejszym dla spółki wydaje się wykonanie ambitnego programu inwestycyjnego. W ciągu dziesięciu najbliższych lat Tauron chce wydać niemal 50 mld zł na projekty inwestycyjne. Jako najbardziej kosztowne spółka określiła budowę nowych bloków w elektrowniach Siersza i Łaziska.

Trwające inwestycje zostały podzielone na trzy kategorie: będące w fazie realizacji, przygotowania i na etapie wstępnym. Inwestycje prowadzone są w wielu obszarach: wydobycia, wytwarzania, odnawialnych źródeł energii, dystrybucji i innych.

Koniunktura gospodarcza


Pomimo, że koniec kryzysu został już oficjalnie ogłoszony, to jednak nadal ze światowej gospodarki napływa wiele niekorzystnych informacji. Od wielu tygodni śledzimy walkę z kryzysem w Grecji, a byc może już wkrótce rozpoczną się podobne problemy w Hiszpanii, Portugalii czy we Włoszech.

Nastroje pogorszyły także ostatnie doniesienia z Węgier, gdzie sytuacja gospodarcza jest prawdopodobnie dużo trudniejsza niż wydawało się jeszcze kilka tygodni temu. W koszykach wielu inwestorów znajdujemy się wraz z innymi krajami regionu (co można było zauważyć podczas kulminacji niedawnego kryzysu), a to może negatywnie wpływać na warszawską giełdę pomimo lepszych fundamentów całej gospodarki.

W ostatnich dniach opublikowane zostały mieszane dane z amerykańskiego rynku pracy. Chociaż miejsc pracy przybyło, to jednak wolniej niż oczekiwano. To może przełożyć się na gorsze od oczekiwań analityków wartości innych wskaźników makroekonomicznych. Jak wiadomo – gdy Ameryka kichnie, na całym świecie jest grypa.

Sytuacja na giełdzie

Sytuacja na warszawskiej giełdzie jest niestabilna. Wahania indeksów są bardzo wysokie, a to rodzi duże ryzyko dla debiutującej spółki. Nie inaczej wyglądają z resztą notowania na innych parkietach. W ubiegły piątek mocne przeceny dotknęły spółki z Wall Street. Bieżący tydzień rozpoczyna się z kolei od spadków na europejskich giełdach.

W tym momencie prognozowanie sytuacji na giełdzie przypomina wróżenie z fusów. Oprócz fundamentalnych wskaźników ze światowych gospodarek duże znaczenie mogą mieć emocje, a sygnały docierające z różnych krajów (m.in. z Węgier) mogą skutkować wycofywaniem kapitału ze wszystkich krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Debiuty z przeszłości

Przez giełdę prywatyzowano już wiele spółek. W ostatnich 5 latach było ich kilkanaście. W tym czasie na zdecydowanej większości debiutów można było nieźle zarobić, ale zdarzały się także sytuacje, gdy na otwarciu dominował kolor czerwony.

Zdecydowanie najsłabiej wypadł pierwszy dzień notowań Zakładów Azotowych „Tarnów”, które straciły na wartości 6 proc. Niewiele lepiej wyglądała sytuacja ZA „Puławy” czy Polmosu Białystok. Oczywiście na prywatyzowanych spółkach można było także dobrze zarobić – przykłady Zelmera (+36 proc.), PGNiG (+34 proc.) czy niedawny debiut PZU (+12 proc.) mówią same za siebie.

Na giełdzie notowane są obecnie dwie sprywatyzowane częściowo spółki z sektora energetycznego – PGE i Enea. Debiutująca w roku 2008 Enea zyskała na otwarciu nieco ponad 1 proc. i było to wszystko na co mogli liczyć tego dnia inwestorzy. Trzeba jednak zwrócić uwagę na wyjątkowo niekorzystny moment debiutu – w samym środku finansowego kryzysu. Rok później na akcjach Polskiej Grupy Energetycznej można było zarobić około 13 proc.

Po przeszło 18 miesiącach obecności na giełdzie akcje Enei są warte 17 proc. więcej niż w debiucie, a PGE po 7 miesiącach jest przeszło 10 proc. na minusie. Nie ma więc zasady – generalnie debiuty prywatyzowanych spółek wypadają dobrze, ale nie jest to regułą.

Skup akcji

Obrona kursu może być prowadzona dzięki skupowi akcji przez podmioty prowadzące emisję. To element tzw. opcji stabilizacyjnej, która pozwoli obsłużyć nawet bardzo dużą podaż przy jednocześnie niewielkim popycie. Taka sytuacja może mieć miejsce szczególnie wtedy, gdy duża część pracowników zdecyduje się sprzedać swoje akcje.

Transakcje w ramach opcji stabilizacyjnej mogą być przeprowadzane tylko w ciągu pierwszych 30 dni od debiutu akcji na giełdzie. Chociaż nie ma żadnej pewności, że awaryjny skup akcji będzie miał pozytywny efekt, to zwiększa on szanse na zyski dla inwestorów.

Inwestor branżowy


W prasie pojawiają się informacje, że przejęciem Tauronu może być zainteresowany czeski koncern energetyczny – CEZ. Nieoficjalnie mówi się nawet, że odbywały się w tej sprawie rozmowy w polskim Ministerstwie Skarbu Państwa.

Przyglądając się inwestycjom Czechów trudno jednak znaleźć przykłady wchodzenia w spółki bez przejmowania kontroli operacyjnej. Czy Tauron wydaje się dla CEZ na tyle atrakcyjnym kąskiem, że zdecyduje się funkcjonować w akcjonariacie bez możliwości samodzielnego kontrolowania spółki?

Możliwe są różne scenariusze wejścia inwestora branżowego do spółki – poprzez zakup znaczącego pakietu akcji już etapie oferty publicznej, przez skup akcji na giełdzie już po debiucie, aż po ogłoszenie wezwania. Biorąc pod uwagę, że – jak mówi się nieoficjalnie – CEZ był gotów płacić więcej niż 1 zł za akcję, to... taka oferta może być bardzo atrakcyjna.

Możliwe jednak, że zainteresowanie Czechów to tylko plotka, która ma podgrzać atmosferę przed debiutem.

- - -

Jutro ostatnia część naszego poradnika. Opiszemy w niej kwestie wielkości, płynności, kapitalizacji oraz zadłużenia spółki. Będziecie mogli przeczytać także krótkie podsumowanie wszystkich trzech części kompendium inwestora Tauronu.

Ogólne Czy warto kupić akcje Tauronu? - część I

Już w środę zaczynają się zapisy na akcje drugiego co do wielkości producenta energii elektrycznej w Polsce – Grupy Tauron Polska Energia. Czy warto inwestować w walory tej spółki? Czy w debiucie przyniosą zysk jak akcje PZU? Postaramy się pomóc Wam podjąć właściwą decyzję, zbierając najważniejsze dane o spółce i samej emisji w jednym miejscu.

Cena maksymalna

Ustalona kilka dni temu cena maksymalna – 70 groszy za jedną akcję jest niższa od wycen większości analityków i obserwatorów rynku. Wartość całej spółki została więc oszacowana na 10 mld zł, a niektóre domy maklerskie pisały w swoich analizach nawet o 15-16 mld zł.

Cena maksymalna na tym poziomie daje więc potencjał do wzrostu. Wiele zależy jednak od inwestorów instytucjonalnych – jeżeli zainteresowanie będzie duże i zechcą oni płacić za akcje więcej, to mogą kupować papiery Tauronu za większą kwotę. Dla inwestorów indywidualnych jednak nic to nie zmieni – cena nie wzrośnie powyżej 70 groszy.

Ostateczna cena sprzedaży zostanie ogłoszona 22 czerwca i może okazać się niższa od maksymalnej. W takiej sytuacji inwestorzy indywidualni otrzymają zwrot nadpłaty w ciągu 14 dni.

Liczba akcji

Łącznie sprzedawanych będzie 7,39 mld akcji (52% ogółu), a do inwestorów indywidualnych trafi 20 proc. emitowanych papierów. Pula ta może być zwiększona do 25 proc. w przypadku dużego zainteresowania, tak by ograniczyć ewentualną redukcję zleceń.

Każdy inwestor indywidualny może kupić od 1.350 do 13.500 akcji. Zakładając, że ostateczna cena sprzedaży będzie równa maksymalnej, to na akcje Tauronu trzeba będzie wydać przynajmniej 945 zł, ale nie więcej niż 9.450 zł.

Podobnie jak w przypadku emisji PZU oszacowano, że akcjonariusz indywidualny zaspokoi swój apetyt na akcje przy inwestycji w granicach 10 tys. zł. Ustalony z góry limit pozwoli na zakup akcji przez wszystkich chętnych, prawdopodobnie bez redukcji. Dzięki temu wyeliminowane zostaną także tzw. lewary, a ostateczny zysk będzie bardziej prawdopodobny.

Po ofercie udział Skarbu Państwa w akcjonariacie Grupy Tauron Polska Energia spadnie z 87,5 proc. do około 34 proc. Poprzez odpowiednie zapisy w statucie spółki ograniczone zostaną jednak możliwości wykonywania głosów z akcji przez dużych inwestorów (maksymalnie do 10 proc.). W praktyce oznacza to, że wpływ Państwa na spółkę będzie dużo większy niż wynikałoby to z wielkości posiadanego pakietu akcji.

Scalanie akcji

Równolegle z emisją prowadzony jest proces scalania akcji. Papiery wycenianie poniżej 1 zł często na giełdzie są obiektem zainteresowania spekulantów. To wprowadzałoby niepewność dla inwestorów oraz możliwość dużych wahań wartości akcji.

Scalanie będzie polegało na zamianie 9 dotychczasowych akcji w jedną nową. Nie zmieni się ich wartość, a jedynie ilość. Oznacza to, że inwestor zapisujący się na dziewięć akcji po 70 groszy otrzyma w zamian jedną akcję za 6,30 zł. Zatem maksymalny zapis – 13.500 sztuk to po scaleniu 1.500 nowych akcji.

W związku z powyższym zapisywać można się tylko na taką ilość akcji, która jest podzielna bez reszty przez 9. W przypadku, gdy pomylimy się w obliczeniach i nasz zapis nie będzie mógł być podzielony przez dziewięć – nie zostanie zrealizowany. Ryzyko jest jednak niewielkie, bo poprawność zapisów będą zapewne badać na bieżąco domy maklerskie.

Akcje pracownicze

W tym momencie około 12,5 proc. akcji posiadają pracownicy Grupy Tauron Polska Energia. Nie jest pewne jak wielu z nich zechce sprzedać swoje papiery już w dniu debiutu. To może wywołać dużą podaż i w efekcie ograniczyć ewentualny wzrost cen.

Program lojalnościowy

Powszechny Zakład Ubezpieczeń zachęcał do zakupu akcji m.in. poprzez ofertę zniżki na swoje produkty ubezpieczeniowe. Także Tauron zamierza przedstawić propozycje dla swoich klientów, którzy zakupią walory spółki.

Inwestorzy indywidualni, którzy nie sprzedadzą akcji przez rok od debiutu będą mogli skorzystać z oferty „gwarancja niższej ceny”. Korzyścią będzie rabat na zakup energii elektrycznej, a jego ostateczna wysokość oraz szczegółowe warunki oferty zostaną przedstawione w czerwcu przyszłego roku. Wiadomo jednak, że zniżka będzie zawierała się w przedziale 5 – 15 proc i będzie zależna zapewne od wielkości posiadanego pakietu.

Aby skorzystać z programu inwestor powinien po upływie roku od debiutu złożyć pisemne oświadczenie o zamiarze skorzystania z tego uprawnienia wraz z zaświadczeniem z biura maklerskiego prowadzącego jego rachunek inwestycyjny o nabyciu akcji oraz o niezbywaniu ich w trakcie ostatniego roku.

Polityka dywidendowa


Statut spółki nie przewiduje żadnych ograniczeń wypłaty dywidendy, a wszystkie akcje mają równe uprawnienia w zakresie jej przydziału. Zgodnie z regulacjami wewnątrz spółki możliwe jest wypłacanie zaliczki na poczet przewidywanej dywidendy, ale dotychczas nie korzystano z tego uprawnienia.

Za lata 2010-2012 zarząd spółki zamierza wypłacić dywidendę na poziomie nie niższym niż 30 proc. zysku netto. W kolejnych latach planowane jest wypłacanie 40-50 proc. zysku netto w formie dywidendy.

Oczywiście ostateczna wysokość zysku przeznaczonego na wypłatę dla akcjonariuszy będzie zależała od sytuacji spółki, potrzeb inwestycyjnych i może być niższa lub wyższa od aktualnych planów zarządu.

W ostatnich trzech latach spółka dwukrotnie wypłacała dywidendę – za rok 2007 było to 20 mln zł (25 proc. zysku), za rok 2008 Tauron wypłacił natomiast 51 mln zł (92 proc. zysku). Całość zysku za rok 2009, który przekroczył 184,5 mln zł przeznaczono na kapitał zapasowy spółki.

- - -

Kolejne ważne aspekty – zarówno dla spółki jak i samej emisji opiszemy w poniedziałek. Zajmiemy się m.in. bieżącą sytuacją na giełdzie i światowych rynkach, historycznymi prywatyzacjami przez giełdę czy tematem ew. inwestora branżowego. Będziecie mogli przeczytać także o perspektywach dla sektora energetycznego i wyzwaniach stojących przed spółką.

Ogólne Zapisy na akcje Tauronu już za tydzień

Od 9 do 18 czerwca inwestorzy indywidualni będą mogli składać zapisy na akcje Grupy Tauron Polska Energia. Przewidując zainteresowanie zbliżone do emisji akcji PZU ustalono, że chętni będą mogli składać zapisy aż do północy ostatniego dnia. Do inwestorów indywidualnych trafi nie więcej niż 25 proc. akcji koncernu.

Każdy inwestor indywidualny będzie mógł złożyć tylko jeden zapis – minimalnie na 1.350, a maksymalnie na 13.500 akcji. Zapisy będą przyjmowane po cenie maksymalnej, która zostanie podana do wiadomości jutro. Pierwsza giełdowa sesja z udziałem Tauronu jest planowana na ostatni dzień czerwca.

Emisja akcji zbiega się w czasie z operacją scalania akcji wyemitowanych przez spółkę. W tym momencie cena jednej akcji szacowana jest na około 1 zł, a to czyniłoby ją wyjątkowo atrakcyjną dla spekulantów. Planowane jest łączenie akcji, tak by jeden papier był wart przynajmniej kilka razy więcej. Scalanie będzie polegało na zamianie 9 akcji w jedną – o 9-krotnie wyższej wartości. Jest to jednak dodatkowa komplikacja dla inwestorów – zapisy na akcje będą mogły być składane tylko w ilości będącej wielokrotnością liczby 9.

Wielu inwestorów indywidualnych zastanawia się czy debiut grupy Tauron może przynieść zyski porównywalne z wielkim debiutem PZU. Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, bo choć Tauron jest spółką przynoszące duże zyski, to jednak stoją przed nim także duże wyzwania inwestycyjne. Większość graczy giełdowych pamięta o innej firmie z sektora – PGE, która do dziś znajduje się poniżej ceny z giełdowego debiutu. Oczywiście nie oznacza to, że sytuacja się powtórzy, ale naturalnie istnieje takie ryzyko.

Prywatyzacja grupy Tauron Polska Energia to także szansa dla budżetu na potężny zastrzyk gotówki. Jak oceniają eksperci spółka jest warta nawet 15 miliardów złotych, a sprzedawanych jest około połowy jej akcji. Po ofercie udział Skarbu Państwa w akcjonariacie Grupy Tauron Polska Energia spadnie z 87,5 proc. do około 34 proc. Poprzez odpowiednie zapisy w statucie, państwo zachowa jednak kontrolę nad spółką.

Przewidywany harmonogram oferty (wybrane daty, za prospektem emisyjnym):

2 czerwca 2010
- publikacja ceny maksymalnej
4 czerwca 2010
- rozpoczęcie budowania księgi popytu wśród Inwestorów Instytucjonalnych
9 czerwca 2010
- rozpoczęcie przyjmowania zapisów od Inwestorów Indywidualnych
18 czerwca 2010
- zakończenie przyjmowania zapisów od Inwestorów Indywidualnych (do godziny 24:00)
21 czerwca 2010
- zakończenie budowania księgi popytu wśród Inwestorów Instytucjonalnych (do godziny 17:00)
- ustalenie ostatecznej liczby akcji sprzedawanych w ramach oferty
- ustalenie ostatecznej liczby akcji sprzedawanych poszczególnym kategoriom inwestorów
- ustalenie ceny sprzedaży dla Inwestorów Indywidualnych i Instytucjonalnych
22 czerwca 2010
- opublikowanie ceny sprzedaży oraz ostatecznej liczby sprzedawanych akcji
22–24 czerwca 2010
- przyjmowanie zapisów od Inwestorów Instytucjonalnych (do godziny 17:00).
do 25 czerwca 2010
- zakończenie procesu scalenia akcji
do 29 czerwca 2010
- zapisanie akcji na rachunkach papierów wartościowych Inwestorów
około 30 czerwca 2010
- pierwszy dzień notowania akcji Giełdzie

Ogólne Jak inwestować w obligacje skarbowe?

Obligacje skarbowe to papiery dłużne emitowane przez Skarb Państwa. Ich zakup dla inwestora to sposób na bezpieczne ulokowanie kapitału, a dla budżetu państwa jedna z metod finansowania potrzeb pożyczkowych.

Ze względu na niewielkie ryzyko – obligacje są gwarantowane przez Skarb Saństwa – zysk z inwestycji w tym przypadku nie należy do wysokich. Jest to jednak dobry sposób na zrównoważenie portfela inwestycyjnego, co może być szczególnie ważne w okresie gdy sytuacja na giełdzie jest mocno niestabilna.

Obligacje dzielą się na oszczędnościowe i rynkowe. Te pierwsze przeznaczone są tylko dla osób fizycznych, a ich sprzedaż odbywa się w stałej cenie – 100 zł. Mogą być one sprzedawane lub darowane innej osobie, ale obrót nimi nie odbywa się na Giełdzie Papierów Wartościowych. Sprzedaż obligacji oszczędnościowych odbywa się w sposób ciągły - można je zakupić w zasadzie codziennie.

Posiadacz obligacji oszczędnościowych może złożyć dyspozycję przedterminowego wykupu, co odpowiada zerwaniu lokaty przed terminem. Jednak w takim wypadku nie traci całości naliczonych odsetek, ale otrzymuje należną premię proporcjonalnie do okresu trwania inwestycji i pomniejszoną o 1zł za każdą sprzedanę obligację.

Obligacje rynkowe są przeznaczone dla osób fizycznych i prawnych, a obrót nimi odbywa się na Giełdzie Papierów Wartościowych. Ich cena jest zmienna i zależy od aktualnego kursu. Inną ważną różnicą jest także fakt, że obligacje rynkowe nie podlegają przedterminowemu wykupowi. Zysk z inwestycji w obligacje skarbowe - zarówno oszczędnościowe jak i rynkowe - jest pomniejszony o podatek Belki.

W Polsce najczęściej emituje się obligacje 2-, 3-, 4- i 10-letnie. Papiery o terminie wykupu do dwóch lat mają oprocentowanie stałe, natomiast w przypadku dłuższych okresów oprocentowanie jest zmienne. Zmienna stopa procentowa jest ustalana poprzez powiększenie stopy inflacji o marże – obecnie między 1,9 a 2,5 proc. Obligacje skarbowe można kupić tylko w banku PKO BP – w placówce, przez internet lub telefon.

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.