Filtrowanie wszystkich postów po tagu "inwestycje." Wyczyść filtr

Czym jest dyrektywa MiFID?

Dyrektywa ws. rynku instrumentów finansowych - MiFID (Markets in Financial Instruments Directive) ma zapewnić inwestorom bezpieczeństwo poprzez zwiększony poziom ochrony ich pieniędzy. Dyrektywa obowiązuje we wszystkich krajach UE, a także w Islandii, Norwegii i Liechtensteinie.

MiFID odnosi się m.in. do inwestycji w akcje, obligacje, bony skarbowe czy fundusze inwestycyjne. Dyrektywa narzuca na określone podmioty (banki, biura maklerskie, pośrednicy) obowiązek prowadzenia działalności w sposób rzetelny, uczciwy i profesjonalny. Przy dystrybucji określonych produktów i usług muszą wykazywać ewentualne konflikty interesów, opisywać strategie inwestycyjne, wytyczne, a także w klarowny sposób informować o ryzyku związanym z daną inwestycją.

Dyrektywa MiFID zobowiązuje instytucje finansowe do określenia czy klient ma doświadczenie w inwestowaniu oraz wiedzę o instrumentach finansowych, a także czy zdaje sobie sprawę z ryzyka i rozumie zasady działania instrumentu, w który chce zainwestować swoje pieniądze. Na tej podstawie przedsiębiorstwo powinno ocenić czy wybór klienta jest dla niego optymalny i w razie potrzeby odradzić mu inwestowanie w określone instrumenty.

Dyrektywa ws. rynku instrumentów finansowych dzieli klientów na trzy kategorie:

Uprawnieni kontrahenci – podmioty (np. banki), które posiadają długie doświadczenie i dużą wiedzę na temat instrumentów finansowych. Korzystają z minimalnej ochrony.

Klienci profesjonalni – klienci z szeroką wiedzą na temat instrumentów finansowych. Korzystają z ochrony większej niż „uprawnieni kontrahenci”, ale z mniejszej niż „klienci detaliczni”.

Klienci detaliczni – klienci nienależący do dwóch pierwszych grup. Podlegają najwyższemu poziomowi ochrony.

Klient może domagać się zmiany klasyfikacji, a instytucja finansowa po zbadaniu jego wiedzy i doświadczenia taki wniosek rozpatruje. Zdecydowana większość klientów to jednak klienci detaliczni, którym dyrektywa zapewnia dużo większe bezpieczeństwo i umożliwia korzystanie z instrumentów finansowych świadomie – co ogranicza ryzyko poniesienia dużych strat.

Ogólne Jak inwestować w złoto?

Wydaje się, że gorączka złota trwa w najlepsze. Rosnący od lat kurs tego kruszcu wydaje się być ciekawą alternatywą wobec rozchwianych indeksów giełdowych. Jest to też w powszechnej opinii najbezpieczniejsza lokata kapitału, od strony technicznej w praktyce niezniszczalna. Nie dziwi więc, że coraz więcej osób zastanawia się czy warto zainwestować w złoto.

O sile złota najlepiej świadczy chyba to, jak duża liczba krajów na świecie posiada rezerwy finansowe w tym kruszcu. Złoto jako "pieniądz" o ponadnarodowym charakterze w większym stopniu opiera się zawirowaniom na rynkach finansowych, a w czasach bessy zazwyczaj radzi sobie bardzo dobrze. Większość specjalistów podkreśla, że warto część swoich pieniędzy ulokować w cennym kruszcu, ale nie należy spodziewać się spektakularnych zysków.

Największym atutem złota jest jego stabilność. Szybkie i duże wahanie cen są tutaj rzadkie, choć zdarzają się np. na złotych monetach kolekcjonerskich, szczególnie tych o małych nakładach. W takich przypadkach skoki wartości mogą być potężne i sięgać nawet kilkuset procent. Cena kruszcu na światowych giełdach w ostatnich latach rosła o 15-20% rocznie, więc to i tak bardzo dobry wynik, a dodatkowo trzeba pamiętać, że od inwestycji w surowce nie płaci się podatku Belki.

Wbrew pozorom bardzo łatwo stać się posiadaczem złota. Kruszec można nabyć m.in. w NBP, Mennicy Polskiej, w kantorach, u jubilerów czy nawet w internetowych sklepach. Od naszej decyzji zależy czy pieniądze zainwestujemy w monety czy sztabki. Te dzielą się z kolei na dwa rodzaje: bulionowe i kolekcjonerskie.

Monety czy sztabki bulionowe to takie, które traktowane są jako lokata kapitału. Ich nakład zazwyczaj nie jest ograniczony, a na monetach zamiast nominału często można znaleźć informację o zawartości złota. Odmienna sytuacja występuje przy emisjach kolekcjonerskich – tutaj zadeklarowany jest nominał, a nakład często jest ograniczony. Na ich późniejszą cenę wpływ ma jednak nie tylko zawartość cennego kruszcu, ale także wartość kolekcjonerska, co dodatkowo podbija cenę.

Inwestycje w złoto nie wymagają dużych nakładów finansowych. Oczywiście zdarzają się bardzo duże zakupy - Mennica Polska podała, że rekordzista kupił w ostatnich dniach 27 kilogramów złota (o wartości – wg ceny zakupu – 3 mln zł). W sprzedaży są jednak nawet 5-gramowe sztabki w cenie 850 zł (stan na dzisiaj) i to może być dobrym początkiem "złotych" inwestycji.

Kupując złoto trzeba zwrócić uwagę na jego próbę – im jest ona wyższa, tym lepiej. Najwyższa próba – 0,999 oznacza, że w jednym gramie stopu jest 0,999g złota i tylko 0,001g innych metali. Przy próbie 0,375 jest to już tylko 0,375g złota i aż 0,625g innych składników. To oczywiście przekłada się na cenę.

Alternatywą dla fizycznego posiadania złota mogą być certyfikaty inwestycyjne lub lokaty strukturyzowane. Choć w tym przypadku nie otrzymamy złota do ręki, to jednak możemy partycypować w zyskach z tego surowca, a czasem otrzymamy np. częściową gwarancję kapitału czego inwestycje na własną rękę nie zapewniają.

Śledząc kursy złota trzeba pamiętać, że podawane ceny dotyczą 1 uncji, czyli około 31 gram. Warto patrzeć także na kursy walutowe. Osłabianie się kursu PLN do USD w ostatnich tygodniach dynamicznie zwiększało zyski z inwestycji w złoto, a tygodniowe wzrosty sięgały nawet kilkunastu procent! Trzeba jednak pamiętać, że taka sytuacja wiąże się z m.in. z kryzysem w Grecji, który motywuje do szukania alternatywnych form lokowania kapitału.

Nie ma pewności czy solidne wzrosty na złocie utrzymają się w dłuższej perspektywie, a dodatkowo przestrzegamy – jak przy każdej inwestycji opartej na rynkowych kursach, trzeba liczyć się nie tylko ze wzrostami, ale także ze spadkami. Warto posiadać złoto w swoim portfelu, ale raczej jako uzupełnienie (10-20 proc.) niż jako dominujący instrument. Jak pokazują doświadczenia, na złocie po prostu trudno jest stracić, a dla inwestorów to świetna wiadomość.

Ogólne Jeśli nie lokata, to może... hotel?

Spadające oprocentowanie lokat motywuje klientów do poszukiwania innych możliwości inwestycyjnych. Z analizy firmy Home Broker wynika, że rentowność z inwestycji w pokój hotelowy może być nawet trzy razy wyższa niż w przypadku przeciętnej lokaty bankowej.

Nie chodzi tutaj jednak o budowanie czy kupowanie całego hotelu. Na rynku funkcjonują firmy, które umożliwiają zakup jednego pokoju, a później czerpanie z tego tytułu comiesięcznych zysków. Jeden z takich hoteli powstaje właśnie w Święcicach, około 25 km od centrum Warszawy.

Potencjalny inwestor ma w tym przypadku trzy możliwości zakupu pokoju – jedno-/dwuosobowego (250 tys. zł), dwu-/trzyosobowego (290 tys. zł) i apartamentu za pół miliona złotych. Podpisując umowę w maju można skorzystać z 10 proc. rabatu, z każdym kolejnym miesiącem upust będzie coraz mniejszy.

Zakładając, że kupimy najmniejszy pokój, to po rabacie zapłacimy za niego 225 tys. zł. Taka kwota na rocznej lokacie dałaby obecnie około 10,5 tys. zł zysku w skali roku (po zapłaceniu podatku od zysków). Dla inwestycji w pokój hotelowy gwarantowany miesięczny zysk wynosi 1700 zł brutto. Rocznie po opodatkowaniu będzie to 16,7 tys. zł – przy założeniu, że rozliczenie następuje na zasadach ogólnych.

W przypadku omawianej inwestycji miesięczny gwarantowany czynsz ma być corocznie waloryzowany o inflację. Zakładając, że ceny będą rosły średnio o 2,5% w skali roku, to inwestycja zwróci się w około 12 lat. Przy czym rentowność netto z inwestycji szacujemy na około 7 – 7,5 proc., a więc zdecydowanie wyżej od najlepszych obecnie lokat. Rentowność z hotelowej inwestycji może wzrosnąć nawet do 9 proc. jeżeli otrzymamy zwrot podatku VAT, co jest możliwe nawet dla osób nieprowadzących działalności gospodarczej.

Niestety poza możliwymi zyskami, taka inwestycja niesie za sobą spore ryzyko. Przede wszystkim jako inwestycja deweloperska wymaga zaangażowania kapitału już na etapie „dziury w ziemi”. Już po uruchomieniu hotelu powstaje standardowe ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej – wszystko zależy od tego jak wielu gości zechce zarezerwować pokój w „naszym” hotelu.

Przed ewentualnym zaangażowaniem się w taki projekt trzeba bardzo dokładnie przeanalizować zapisy umowy inwestorskiej. Bardzo istotna jest kwestia gwarantowanego miesięcznego czynszu – jaka jest jego kwota i jak długo będzie on wypłacany. Niektórzy deweloperzy gwarantują comiesięczną wypłatę tylko przez kilka lat, a później zależy ona od hotelowej frekwencji. Istotna jest także kwestia kosztów utrzymania naszego pokoju – czy ponosi ją zarządzający czy też będzie to opłata pokrywana z naszego zysku. Niemniej ważna jest także sprawa statusu własnościowego zakupionego pokoju.

Nie należy ulegać także innemu złudzeniu - „lokata budowlana” nie jest tradycyjną bankową lokatą i zaangażowane pieniądze nie podlegają gwarancji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Decyzja o hotelowej inwestycji wymaga więc porządnej analizy i sporego apetytu na ryzyko.

Ogólne Co to jest lokata strukturyzowana?

Inwestycje mogące przynieść ponadprzeciętny zysk, to skuteczna metoda na przyciągnięcie wielu klientów. W ostatnich latach produktem zdobywającym coraz większą popularność jest lokata strukturyzowana. Wiedza o strukturach jest jednak niewielka, a inwestycje wiążą się w tym przypadku z pewnym ryzykiem.

Lokata strukturyzowana to połączenie wody i ognia – bezpieczeństwa inwestycji z możliwością osiągnięcia dużych zysków. Jest to możliwe dzięki podziałowi środków zebranych od klientów – większość jest lokowana w bezpieczne papiery (np. obligacje skarbowe) lub na bankowych lokatach. Reszta (zazwyczaj 10-20 proc.) to już bardziej ryzykowna część – inwestycje w surowce, giełdowe indeksy, zazwyczaj bazujące na zakupie opcji.

Taki podział środków umożliwia zwrot z bezpiecznej części inwestycji, który równoważy ewentualne niepowodzenie w obracaniu resztą pieniędzy. Jest to o tyle ważne, że w przypadku lokat strukturyzowanych nie mamy z góry określonej stopy procentowej jak to ma miejsce w przypadku tradycyjnych lokat. Zazwyczaj struktury gwarantują tylko kwotę wpłaconego pierwotnie kapitału – chociaż nie zawsze w całości. Niektóre lokaty strukturyzowane zapewniają zwrot tylko 80-90 proc. pieniędzy klienta.

Lokaty strukturyzowane są oferowane na z góry określony czas, ale zazwyczaj jest to okres dłuższy niż przy zwykłych lokatach – standard to 3-4 lata. Kiedy lokata się kończy wyliczana jest stopa zysku, a podstawy do takich kalkulacji są określone w materiałach informacyjnych. Tutaj metody są różne – średnia arytmetyczna z odczytów indeksów, stopa wzrostu określonych walorów lub nawet bardzo skomplikowane formuły matematyczne.

Jeżeli okaże się, że inwestycja nie przyniosła żadnych zysków, to klient otrzymuje zwrot tylko gwarantowanej sumy. Nawet jeśli otrzyma 100 proc. wpłaconego kapitału, to de facto ponosi stratę, bo przez kilka lat jego pieniądze realnie straciły na wartości. Może się jednak zdarzyć, że po kilku latach jego zyski wyniosą kilkadziesiąt procent i jest to nieporównywalne ze standardową lokatą bankową. Zachętą inwestycyjną może być także fakt, że niektóre lokaty strukturyzowane są zwolnione z podatku Belki poprzez swoją (para)ubezpieczeniową formułę.

Wybierając lokatę strukturyzowaną warto zapoznać się przede wszystkim z mechanizmem wyliczania zysku. Następnie można spróbować oszacować ewentualne profity i sprawdzić czy potencjalne szanse na zarobek przeważają poziom ryzyka. Warto zapoznać się z konsekwencjami wycofania środków przed terminem – czasem prowizja za taką operację wynosić może nawet 30 proc.!

Lokata strukturyzowana nie jest cudowną maszynką do robienia pieniędzy. Ze względu na umiarkowany poziom ryzyka nie powinno się w nią inwestować całości posiadanych oszczędności. Dla odpowiedniego zrównoważenia szans i zagrożeń powinno się tworzyć własny portfel na zasadach zbliżonych do struktur – część bezpieczna powinna równoważyć ryzykowną stronę naszych inwestycji.

Ogólne Debiut PZU: na otwarciu +12%

Inwestorzy liczą już zyski z inwestycji w akcje PZU. Na otwarciu walory tej spółki zyskały 12 proc., kilkanaście minut później było to już niemal 14 proc. Wiele wskazuje na to, że sprawdzają się optymistyczne prognozy analityków giełdowych, a niektórzy z nich mówili o nawet 20 proc. wzroście.

Przed godziną 11 obroty przekroczyły 3 mld zł, a do końca sesji zwiększą się zapewne jeszcze o kilka miliardów. Nie wiadomo jak wielu drobnych inwestorów chce się pozbyć papierów już w pierwszym dniu i jak duża jest determinacja po stronie kupujących by zwiększać swoje zaangażowanie. Sytuacja w następnych godzinach może być nie mniej ciekawa.

Jeżeli ktoś sprzedał swoje akcje po 350 zł to po odliczeniu prowizji biura maklerskiego i podatku zarobi na czysto nieco ponad 9 proc. To bardzo przyzwoity zysk – zamrożone przez około 2 tygodnie pieniądze dały zarobić dwa razy więcej niż dobra lokata w... rok! Takie informacje dobrze wróżą kolejnym planowanym prywatyzacjom przez giełdę – m.in. grupy energetycznej Tauron.

Oczywiście jeżeli kurs akcji wzrośnie jeszcze bardziej, to zyski będą większe, ale dla wielu inwestorów długie oczekiwanie może okazać się zbyt stresujące. Szczególnie, że jak przypuszczam niejeden z właścicieli 140 tysięcy nowo otwartych rachunków maklerskich nie miał wcześniej żadnego kontaktu z giełdą. Taka praktyczna edukacja daje jednak szanse na wzrost świadomości ekonomicznej w społeczeństwie.

Minister Skarbu Aleksander Grad przy okazji debiutu PZU powiedział, że rząd nie planuje dalej zmniejszać swojego zaangażowania w akcjonariacie ubezpieczyciela. To niestety może negatywnie wpływać na efektywność spółki – jak pokazuje doświadczenie spółki państwowe zazwyczaj stanowią rodzaj politycznego łupu, a u zatrudnianych tam pracowników nierzadko doświadczenie zawodowe nie jest największym atutem. Miejmy nadzieję, że PZU nie będzie potwierdzało w przyszłości tej reguły.

Czekając na rozwój wydarzeń tak dużo osób śledzi kurs spółki na stronach Giełdy Papierów Wartościowych, że czasami trudno się na nią dostać. Miejmy nadzieję, że nie będzie kłopotów ze składaniem zleceń w biurach maklerskich.

Kurs akcji PZU w dniu otwarcia:
godz. 09.00 - 352,50 zł (+12,80%)
godz. 10.00 - 354,20 zł (+13,34%)
godz. 11.00 - 352,00 zł (+12,64%)
godz. 12.00 - 352,70 zł (+12,86%)
godz. 13.00 - 352,30 zł (+12,74%)
godz. 14.00 - 351,90 zł (+12,61%)
godz. 15.00 - 352,10 zł (+12,67%)
godz. 16.00 - 354,50 zł (+13,44%)
godz. 16.30 - 360,00 zł (+15,20%)

Ogólne Ile będzie można zarobić na akcjach PZU?

Tysiące nowych rachunków maklerskich i zapisy na miliony akcji. Komentarze przedstawicieli biur maklerskich nie pozostawiają złudzeń – emisja akcji PZU będzie wielkim sukcesem. Na akcje największego polskiego ubezpieczyciela można się zapisywać już tylko kilka godzin.

Niemal tydzień temu pisałem o możliwych scenariuszach dla PZU, na podstawie debiutów innych dużych spółek. Dzisiaj chciałbym napisać o możliwych zyskach dla przyszłych akcjonariuszy Powszechnego Zakładu Ubezpieczeń.

Dla przeprowadzenia analizy przyjąłem kilka możliwych wariantów – 5, 10, 15 lub 20% zysku w debiucie. Rachunek maklerski będzie prowadzony bezpłatnie, prowizja od zakupu wyniesie 0,19%, a od sprzedaży akcji – 0,39%. Założyłem, że naszemu hipotetycznemu inwestorowi uda się kupić pakiet 30 akcji, a ostateczna cena emisyjna będzie wynosiła 312,50 zł.

A oto jak będzie kształtował się zysk netto (już po odliczeniu wszystkich kosztów, w tym podatku) z inwestycji przy założeniu, że wszystkie akcje zostaną sprzedane w dniu debiutu:

 Wzrost w debiucie
 Zwrot netto z inwestycji
  Zysk netto w zł
 5 %  3,6 %  335 zł
 10 %  7,6 %  713 zł
 15 %  11,6 %  1090 zł
 20 %  15,7 %  1469 zł

Niezależnie od wariantu jest to wysoki zwrot z inwestycji, ale jak zawsze w przypadku giełdy trzeba pamiętać, że nikt nie gwarantuje osiągnięcia jakiegokolwiek zysku.

Przed podjęciem ostatecznej decyzji o zapisie warto przemyśleć wszystkie za i przeciw. Osoby nieakceptujące ryzyka w inwestowaniu nie powinny podążać za innymi – dużo lepiej sprawdza się strategia oszczędzania i inwestowania dostosowana do naszych potrzeb i możliwości.

Przedłużone zapisy kończą się dzisiaj o godzinie 24.00 (przez internet - w oddziałach zapewne kilka godzin wcześniej) -  jest więc jeszcze trochę czasu na dokonanie właściwego wyboru.

Ogólne PZU: czy każdy zarobi na debiucie?

Trwające od kilku dni zapisy na akcje PZU pokazują, że popyt na akcje dużych przedsiębiorstw jest olbrzymi. Obecne zainteresowanie można porównać z debiutem PKO BP, a niektórzy mówią nawet o sytuacji zbliżonej do wielkiej gorączki związanej z prywatyzowanym Bankiem Śląskim.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że nawet największe spółki nie gwarantują zysków na giełdzie, a lista potencjalnych ryzyk jest długa. Najlepiej przeanalizować kilka dużych debiutów, by zobaczyć jak różnie mogą się kształtować kursy akcji.

Rok 1993 to pierwsza duża prywatyzacja przez giełdę. Po akcje Banku Śląskiego ustawiały się w kolejkach tysiące osób. Niska cena emisyjna spowodowała wzrost w dniu debiutu o przeszło tysiąc procent. Niestety słabo rozwinięte systemy informatyczne spowodowały, że wielu inwestorom nie udało się sprzedać papierów na samym szczycie tej górki. Później ich kurs spadał, a wartość z dniu debiutu została ponownie osiągnięta dopiero po kilkunastu latach.

Niemal sześć lat temu na parkiet wszedł bank PKO BP. W pierwszym dniu notowań można było zarobić na tych akcjach kilkanaście procent. Dla tych, którzy przetrzymali akcje niespełna rok, zysk wynosił już około 50 proc., w szczycie hossy wzrósł do przeszło 150 proc. Wielu inwestorów indywidualnych sprzedało jednak akcje już w pierwszych dniach po debiucie, a zarobione pieniądze pozwalały na spłacenie ew. kredytu na akcje i osiągnięcie niewielkiego zysku po odliczeniu wszystkich kosztów (należy pamiętać o opłatach pobieranych przez biura maklerskie – za prowadzenie rachunku i poszczególne transakcje).

Duże nadzieje były wiązane także z debiutem Polskiej Grupy Energetycznej. Debiut w listopadzie ubiegłego roku dał zysk na poziomie około 13 proc. To wynik, którego nie można porównać z żadną bankową lokatą. Jednak w kolejnych dniach kurs PGE zaczął spadać i do dzisiaj cena tych walorów jest niższa niż w dniu debiutu.

Analitycy spodziewają się, że debiut PZU powinien przynieść inwestorom zyski. Jednak już po pierwszych dniach, gdzie popyt na akcje będzie jeszcze zapewne bardzo duży, większe znaczenie zaczną mieć fundamenty spółki. Prawdopodobnie zysk grupy będzie w tym roku niższy niż w latach ubiegłych (na co wpływ ma m.in. wypłata dywidendy w roku ubiegłym), a z czasem pojawi się także ryzyko związane z dużą podażą akcji ze strony Eureko.

Nie należy także zapominać, że od wielu lat PZU traci udziały w rynku, nadal w spółce są przerosty zatrudnienia, a restrukturyzacja jak w każdej państwowej spółce z silnymi związkami zawodowymi nie będzie łatwa. Największy polski ubezpieczyciel nie zrealizował także planów zagranicznej ekspansji, ostatnio nie kupił chociażby sprzedawanych aktywów AIG w naszym regionie. W grupie brak także banku, który mógłby być dobrym uzupełnieniem oferty.

Na debiucie PZU zarobią z pewnością Skarb Państwa, Eureko, banki i domy maklerskie. Nie jest jednak pewny zysk inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych, szczególnie w nieco dłuższej perspektywie. Wielu inwestorów traktuje jednak akcje PZU jako inwestycje krótkoterminową, a trudno spodziewać się by akcje na otwarciu nie zyskały kilkunastu procent. Podejmując decyzję o zapisie na akcje warto jednak rozważyć korzyści i zagrożenia i pamiętać, że choć zysk z lokaty jest niższy, to jednak gwarantowany.

Ogólne Nowe instrumenty na giełdzie już wkrótce

Być może już wkrótce na giełdzie w Warszawie pojawią się nowe instrumenty finansowe – tytuły uczestnictwa Exchange Traded Funds (ETF). Handel nimi jest bardzo popularny za granicą i prawdopodobnie sukces odniesie także w Polsce.

Polityka inwestycyjna takich funduszy polega na odwzorowaniu wiodących indeksów giełdowych lub kształtowaniu portfela w sposób ściśle określony w statucie. W Polsce pierwszy Exchange Traded Fund ma być oparty na indeksie WIG-20, a zarządzać nim będzie Lyxor AM Exchange-Traded Fund.

Fundusze ETF charakteryzują się niskim poziomem opłat, zazwyczaj kilkukrotnie niższym niż w standardowych funduszach akcyjnych. Nie pobierają także opłat dystrybucyjnych, które w poszczególnych funduszach w Polsce sięgają nawet 5 proc. Co ważne, pomimo pełnego zaangażowania na giełdzie, fundusze ETF cechują się niższym ryzykiem niż bezpośrednie inwestowanie w akcje spółek publicznych.

Nabywanie jednostek uczestnictwa ETF różni się od klasycznych funduszy inwestycyjnych. Przede wszystkim każdy klient musi posiadać rachunek maklerski, a zbywanie i odkupywanie jednostek odbywa się na zasadzie zbliżonej do kupowania akcji, co powoduje m.in. konieczność ponoszenia opłat transakcyjnych i opłat za samo prowadzenie rachunku maklerskiego. W ostatecznym rozrachunku opłaty w ETF są jednak dużo niższe niż w tradycyjnych TFI.

Dodatkową zachętą może być także fakt, że indeks WIG-20 w ostatnich latach zachowywał się dużo lepiej niż niejeden fundusz akcyjny. Pojawienie się nowego instrumentu zwiększy także konkurencyjność naszej giełdy, a możliwy dopływ kapitału pozytywnie wpłynie na płynność i da szansę na osiągnięcie wyższych zysków.

Być może wejście na rynek funduszu ETF spowoduje także obniżenie prowizji przez klasyczne fundusze inwestycyjne, co może spowodować, że zwrot z inwestycji w TFI będzie jeszcze wyższy. Wydaje się więc, że niezależnie od rodzaju wybranego funduszu, nowy gracz na rynku przyniesie korzyści wszystkim inwestującym.

Ogólne Czy warto inwestować na giełdzie?

Inwestowanie bezpośrednio na giełdzie może przynieść krociowe zyski. Ryzyko przy tego typu inwestycjach jest jednak bardzo wysokie i nikt nie może zagwarantować nam jakichkolwiek zysków. W odróżnieniu od funduszy inwestycyjnych, gdzie naszymi środkami zarządzają zespoły doświadczonych profesjonalistów, na giełdzie będziemy zdani przede wszystkim na siebie.

W przypadku grania na giełdzie, poza pieniędzmi, potrzebne będą wiedza, czas i... trochę szczęścia. Do dyspozycji graczy są analizy, rekomendacje i raporty. To przede wszystkim na ich podstawie podejmowane są decyzje inwestycyjne. Oczywiście metody są różne, a odpowiednie ważenie dostępnych informacji z własną intuicją daje zazwyczaj najlepsze efekty.

Polacy polubili giełdę. Odsetek indywidualnych inwestorów na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie należy do bardzo wysokich, ale są to przede wszystkim posiadacze akcji z wielkich debiutów państwowych firm (m.in. PKO BP i PGE). Nie są to aktywni grający, dokonujący wielu transakcji. Zazwyczaj akcje te są traktowane jako długoterminowa lokata kapitału.

Kolejny wzrost liczby „grających” przyniesie oczekiwany w tym roku giełdowy debiut PZU. Akcje największego ubezpieczyciela w Polsce dadzą zapewne możliwość sporego zarobku. Przy tej okazji można rozważyć także zakup akcji innych spółek.

Jeżeli zdecydujesz się grać na giełdzie, będziesz musiał otworzyć rachunek maklerski. Najlepiej zrobić to w biurze, które pobiera najmniejsze opłaty stałe i od poszczególnych transakcji. Niektóre banki oferują moduł maklerski jako dodatek do kont osobistych. Przed rozpoczęciem aktywnego inwestowania na giełdzie warto zapoznać się także z zasadami działania parkietu i technicznych aspektach gry.

Mimo wielu historii o osobach, które zarobiły na giełdzie miliony, warto pamiętać, że dużo większa grupa inwestorów straciła tam swoje pieniądze. Dlatego przed podjęciem ostatecznej decyzji, niedoświadczonym inwestorom polecamy raczej gry giełdowe, gdzie inwestowane są wirtualne środki, a przygoda z akcjami kończy się po wyłączeniu komputera.

Fundusze inwestycyjne dają możliwość osiągnięcia wyższego zysku niż tradycyjne bankowe lokaty. W przypadku funduszy nie mamy jednak z góry określonej stopy zwrotu, a zysk nie jest w żaden sposób gwarantowany.

Pomimo ryzyka, wydaję się jednak, że fundusze inwestycyjne to dobre miejsce na ulokowanie swoich oszczędności. Należy jednak pamiętać o podstawowych czynnikach:
- okres inwestycji
- kwota inwestycji
- wybór funduszu

Dla osiągnięcia najlepszych efektów, a także w celu minimalizacji ryzyka, inwestycje w fundusze powinny być traktowane jako średnio- i długoterminowe. W przypadku tego typu inwestycji możemy mieć bowiem do czynienia z silnymi zmianami wartości jednostek uczestnictwa, które automatycznie przełożą się na nasze oszczędności.

Eksperci zalecają, by minimalny okres inwestycji wynosił przynajmniej 2-3 lata. Najlepsze efekty uzyskamy przy okresie 5-9 lat i dłuższym.

Wiedząc już, że Twoje środki będą zablokowane przez co najmniej kilka lat, możesz zdecydować jaką sumę gotowy jesteś przeznaczyć. Wybór tej kwoty powinien nastąpić przy uwzględnieniu dwóch ważnych elementów:
- nie należy lokować wszystkich oszczędności w fundusze, maksymalnie 40-60%
- pieniędzy tych nie powinno się wypłacać przed upływem wspomnianych kilku lat, a zatem w przypadku spodziewanych dużych wydatków lepiej odpowiednio zmniejszyć kwotę inwestycji.

Określenie oczekiwanej stopy zwrotu będzie dobrym wstępem do wyboru właściwego funduszu. Jeżeli oczekujemy wysokich zysków (czasem nawet przeszło 50% w skali roku) powinniśmy zdecydować się na fundusz akcyjny. Wiąże się to jednak z największym ryzykiem. Inwestowanie w fundusze pieniężne to potencjalnie najmniejsze ryzyko, ale szansa na duże zyski też jest niewielka.

Właściwy wybór funduszu nie powinien opierać się tylko i wyłącznie na wynikach historycznych. W zasadzie powinno być to tylko kryterium pomocnicze, nie ma bowiem żadnej gwarancji, że wyniki funduszu powtórzą się w przyszłości. Przy wyborze odpowiedniego funduszu warto wziąć pod uwagę również wysokość opłat za zarządzanie, a także prowizji za nabywanie i odkupywanie jednostek.

Dane o ryzykach związanych z inwestycją w dany fundusz znajdziemy w jego prospekcie emisyjnym (znajdziesz je w internecie i u dystrybutorów funduszy).

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.