Filtrowanie wszystkich postów po tagu "kredyt." Wyczyść filtr

Nie wydawaj pieniędzy, których nie masz

  • 21 lutego 2016
  • Krzysztof Sobolewski
  • 2 comment

Karty kredytowe, kredyty konsumpcyjne, debet w koncie, zakupy na raty… Jest tyle metod na to, by zrobić pierwszy krok w kierunku kłopotów finansowych.

Czasami trzeba się sporo natrudzić, by wśród tego wszystkiego znaleźć rozsądną drogę w zarządzaniu swoimi domowymi finansami.

Najgorzej, gdy zaczniemy przyzwyczajać się do wydawania pieniędzy, których jeszcze nie mamy. Obiecujemy sobie, że za miesiąc wszystko spłacimy – i faktycznie spłacamy, ale jednocześnie kontynuujemy zadłużanie się na kolejny okres rozliczeniowy. Czyli w istocie rolujemy nasz dług.

Bo chyba najprostszym sposobem, by dać się zwieść wydawaniu pieniędzy, których się nie ma jest przekonanie, że te pieniądze kiedyś się pojawią. Przecież za miesiąc dostanę kolejną pensję. Przecież w połowie roku mam dostać premię. A w kwietniu zwrot podatku.

W ten sposób można wydać nawet kilka wypłat do przodu!

Sprzyja temu dostępność kredytów, karta kredytowa w kieszeni – naprawdę łatwo wydawać dziś czyjeś (najczęściej banku) pieniądze. Zwłaszcza mając tak silne usprawiedliwienie jak „na pewno oddam z przyszłej wypłaty”.

Tylko co potem? Kolejne miesiące pracuje się na spłatę rat. I na odsetki, prowizje… bo przecież kredyty kosztują.

A w międzyczasie kolejne pokusy przecież nie znikają. Z portfela uciekają więc kolejne pieniądze, być może pojawiają się kolejne kredyty. Raz uruchomioną maszynę wydawania pieniędzy z przyszłości trudno zatrzymać – można żyć kilka pensji do przodu przez kilka miesięcy lub nawet lat.

Jakikolwiek nie byłby to kredyt, to i tak obciąża on domowe finanse. Spłatę rat trzeba dopisać do listy miesięcznych zobowiązań, no i oczywiście mieć za każdym razem środki na spłatę. Im więcej takich sztywnych zobowiązań, tym mniej elastyczny robi się budżet domowy. A więc mniej przygotowany na nieprzewidziane wydatki.

Jak tego unikać?

Nie wydawaj pieniędzy, których nie masz! Nieważne, że będziesz je mieć w przyszłym miesiącu. Na bieżąco monitoruj stan swoich bieżących środków. To jest Twój limit wydatków, a nie limit w karcie kredytowej (zwłaszcza, że banki proponują bardzo wysokie limity, idące nawet w kilkadziesiąt tysięcy).

Każdy większy zakup przemyśl dłużej. Nie kupuj pod wpływem impulsu. Dobrą regułą przy zakupach za kilkaset złotych / kilka tysięcy jest jeden dzień namysłu na każde 100 zł, które mamy wydać.

Spłać swoje kredyty konsumenckie do końca zanim pomyślisz o kolejnych większych zakupach.

Powiedz „nie” impulsywnym zakupom. Przed wizytami w sklepach czy galeriach handlowych zrób listę, na której zapiszesz tylko naprawdę potrzebne rzeczy, które faktycznie musisz kupić. Trzymaj się tej listy.

Zamknij i potnij swoją kartę kredytową. Wyłącz usługę linii kredytowej w koncie. Utrudnij sobie dostęp do zadłużania się.

Życie z mniejszymi obciążeniami finansowymi, bez presji banków i bez potrzeby dopasowywania się pod harmonogram rat jest naprawdę dużo łatwiejsze i przyjemniejsze!

Fot. Flickr / Sean MacEntee

Ogólne Czy da się żyć bez kredytu?

  • 23 stycznia 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comment

Da się, ale to na pewno nie jest to rozwiązanie dla każdego.

Najpewniej nie dla osób z liczną rodziną, które potrzebują “swojego”, stałego miejsca na Ziemi.

Być może też nie dla tych, którzy mieszkają daleko za miastem i muszą codziennie dojeżdżać do pracy, po drodze podwożąc dzieci do szkoły. Czasem posiadanie samochodu to konieczność.

Studenci, którzy korzystają i zarabiają na kredycie studenckim, pewnie też mają raczej pozytywne nastawienie wobec takiego zadłużenia.

Jak i przedsiębiorcy, którzy potrzebują kredytów na inwestycje.

Są ludzie, którym kredyt (głównie ten hipoteczny) dobrze wpisuje się w styl życia, potrzeby czy w strategię biznesową lub inwestycyjną. W średnio- lub długoterminowy plan finansowy. Jest mnóstwo sytuacji, w których kredyt jest uzasadniony. I bardzo dobrze.

Ale teraz, gdy na pierwszych stronach gazet czytamy o problemach osób posiadających kredyty hipoteczne we franku szwajcarskim, pytanie o sens zadłużania się jest tym bardziej aktualne.

Kredyt, zwłaszcza mieszkaniowy, to bardzo duże zobowiązanie. Gdy dołożyć do tego ryzyko walutowe, to jest też na dodatek zobowiązanie nieprzewidywalne.  Wprawdzie dziś w banku bardzo trudno o kredyt w walucie, ale niewykluczone, że ten problem jeszcze kiedyś wróci.

Jeżeli już bierzemy na siebie takie obciążenie jak kredyt na kilkaset tysięcy, to musi to być poprzedzone staranną analizą. W sieci ostatnio bardzo popularny jest tekst dziennikarki, która opisuje swoje problemy ze spłacaniem hipoteki w związku z rosnącym kursem franka. Tyle tylko, że te problemy nie zaczęły się wczoraj – swoje źródło miały na samym początku, przy podejmowaniu decyzji o zadłużeniu się. Pisze ona między innymi tak:

"[Mieszkanie] ma 110 metrów, ale mnóstwo miejsca zajmują schody, więc tej przestrzeni się nie czuje. Ma balkon, na którym mogę palić papierosy i jest na Woli. Blisko domu, w którym spędziłam dzieciństwo.

Znalazłam je, kiedy padał deszcz. Spodobało mi się, bo pan, który je sprzedawał, zaproponował mi kawę. Pomyślałam, fajnie mieszkać w domu, w którym wcześniej mieszkał ktoś miły. Nigdy wcześniej nie miałam swojego mieszkania. Mogłam zacząć od kawalerki, ale pomyślałam, że skoro mam spłacać kredyt przez 30 lat, to lepiej mieć duże, dwupoziomowe mieszkanie, tak, żeby w razie czego moja córka mogła w nim mieszkać ze swoją rodziną i ze mną."

Takie bezrefleksyjne podejście musiało źle się skończyć. Można wymienić tu szereg błędów. Więcej tu czynników emocjonalnych niż racjonalnego podejścia do ważnej decyzji życiowej i finansowej. Kupowanie mieszkania i zadłużanie się na milion złotych na podstawie zupełnie oderwanych od rzeczywistości przesłanek („bo pan zaproponował kawę”). Albo decydowanie się na o wiele za duże mieszkanie, aby było na zapas dla przyszłych pokoleń. Takie założenia niechybnie prowadzą do złej decyzji finansowej.

Kredyty musimy analizować. Analizować w kontekście naszych aktualnych potrzeb i naszych aktualnych możliwości finansowych. Być może taka analiza odwiedzie kogoś od zadłużenia się „pod korek”, na tyle na ile tylko pozwala zdolność kredytowa. Być może trzeba będzie zdecydować się na mniejsze mieszkanie, mniejszy kredyt. Albo w ogóle jeszcze poczekać z taką decyzją na czas, kiedy będziemy w korzystniejszej sytuacji.

Da się żyć bez kredytu. Czasami jest to wręcz najrozsądniejsza opcja.

Zwłaszcza, jeżeli nasze priorytety i potrzeby nie wskazują bezpośrednio na  konieczność zadłużania się. Osoby bez rodziny na utrzymaniu, bez konieczności dzieci do przedszkola lub osoby z niepewną sytuacją na rynku pracy (konieczność przeprowadzania się za pracą) wcale nie muszą potrzebować kredytów mieszkaniowych czy samochodowych.

A są jeszcze kredyty konsumpcyjne. Bez nich nie tylko można się obejść – ale wręcz warto aktywnie ich unikać. Kredyt nie powinien być rozwiązaniem, gdy nie stać nas na przykład na telewizor. Najlepszą i najkorzystniejszą opcją dla naszych finansów jest systematyczne oszczędzanie na takie większe zakupy. I kupowanie tylko za pieniądze, które mamy. A nie z wyprzedzeniem za kilka przyszłych pensji.

Kredyt na karcie kredytowej to podobna sprawa. Korzystanie z takiej karty ma uzasadnienie wyłącznie wtedy, gdy jesteśmy w stanie za każdym razem, każdego miesiąca spłacać w całości całe zadłużenie. Tak aby nie wychodzić poza okres bezodsetkowy. Jeżeli mamy z tym problemy, to najlepiej od razu zrezygnować z karty i przestać żyć na kredyt.

Inaczej otwieramy sobie prostą drogę do kłopotów finansowych. A w najlepszym przypadku - do płacenia bankowi maksymalnych odsetek przewidzianych w ustawie antylichwiarskiej. A zadłużenie oprocentowane na kilkanaście procent rocznie to przecież całkiem dotkliwy koszt.

Kredyt hipoteczny to całkiem inna sprawa. I właściwie niekończąca się dyskusja - kupować na kredyt czy wynajmować? Co się bardziej opłaca? Jak jest Waszym zdaniem?

Fot. Flickr / twicepix

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.