Filtrowanie wszystkich postów po tagu "kredyt mieszkaniowy." Wyczyść filtr

Czy da się żyć bez kredytu?

  • 23 stycznia 2015
  • Krzysztof Sobolewski
  • 7 comment

Da się, ale to na pewno nie jest to rozwiązanie dla każdego.

Najpewniej nie dla osób z liczną rodziną, które potrzebują “swojego”, stałego miejsca na Ziemi.

Być może też nie dla tych, którzy mieszkają daleko za miastem i muszą codziennie dojeżdżać do pracy, po drodze podwożąc dzieci do szkoły. Czasem posiadanie samochodu to konieczność.

Studenci, którzy korzystają i zarabiają na kredycie studenckim, pewnie też mają raczej pozytywne nastawienie wobec takiego zadłużenia.

Jak i przedsiębiorcy, którzy potrzebują kredytów na inwestycje.

Są ludzie, którym kredyt (głównie ten hipoteczny) dobrze wpisuje się w styl życia, potrzeby czy w strategię biznesową lub inwestycyjną. W średnio- lub długoterminowy plan finansowy. Jest mnóstwo sytuacji, w których kredyt jest uzasadniony. I bardzo dobrze.

Ale teraz, gdy na pierwszych stronach gazet czytamy o problemach osób posiadających kredyty hipoteczne we franku szwajcarskim, pytanie o sens zadłużania się jest tym bardziej aktualne.

Kredyt, zwłaszcza mieszkaniowy, to bardzo duże zobowiązanie. Gdy dołożyć do tego ryzyko walutowe, to jest też na dodatek zobowiązanie nieprzewidywalne.  Wprawdzie dziś w banku bardzo trudno o kredyt w walucie, ale niewykluczone, że ten problem jeszcze kiedyś wróci.

Jeżeli już bierzemy na siebie takie obciążenie jak kredyt na kilkaset tysięcy, to musi to być poprzedzone staranną analizą. W sieci ostatnio bardzo popularny jest tekst dziennikarki, która opisuje swoje problemy ze spłacaniem hipoteki w związku z rosnącym kursem franka. Tyle tylko, że te problemy nie zaczęły się wczoraj – swoje źródło miały na samym początku, przy podejmowaniu decyzji o zadłużeniu się. Pisze ona między innymi tak:

"[Mieszkanie] ma 110 metrów, ale mnóstwo miejsca zajmują schody, więc tej przestrzeni się nie czuje. Ma balkon, na którym mogę palić papierosy i jest na Woli. Blisko domu, w którym spędziłam dzieciństwo.

Znalazłam je, kiedy padał deszcz. Spodobało mi się, bo pan, który je sprzedawał, zaproponował mi kawę. Pomyślałam, fajnie mieszkać w domu, w którym wcześniej mieszkał ktoś miły. Nigdy wcześniej nie miałam swojego mieszkania. Mogłam zacząć od kawalerki, ale pomyślałam, że skoro mam spłacać kredyt przez 30 lat, to lepiej mieć duże, dwupoziomowe mieszkanie, tak, żeby w razie czego moja córka mogła w nim mieszkać ze swoją rodziną i ze mną."

Takie bezrefleksyjne podejście musiało źle się skończyć. Można wymienić tu szereg błędów. Więcej tu czynników emocjonalnych niż racjonalnego podejścia do ważnej decyzji życiowej i finansowej. Kupowanie mieszkania i zadłużanie się na milion złotych na podstawie zupełnie oderwanych od rzeczywistości przesłanek („bo pan zaproponował kawę”). Albo decydowanie się na o wiele za duże mieszkanie, aby było na zapas dla przyszłych pokoleń. Takie założenia niechybnie prowadzą do złej decyzji finansowej.

Kredyty musimy analizować. Analizować w kontekście naszych aktualnych potrzeb i naszych aktualnych możliwości finansowych. Być może taka analiza odwiedzie kogoś od zadłużenia się „pod korek”, na tyle na ile tylko pozwala zdolność kredytowa. Być może trzeba będzie zdecydować się na mniejsze mieszkanie, mniejszy kredyt. Albo w ogóle jeszcze poczekać z taką decyzją na czas, kiedy będziemy w korzystniejszej sytuacji.

Da się żyć bez kredytu. Czasami jest to wręcz najrozsądniejsza opcja.

Zwłaszcza, jeżeli nasze priorytety i potrzeby nie wskazują bezpośrednio na  konieczność zadłużania się. Osoby bez rodziny na utrzymaniu, bez konieczności dzieci do przedszkola lub osoby z niepewną sytuacją na rynku pracy (konieczność przeprowadzania się za pracą) wcale nie muszą potrzebować kredytów mieszkaniowych czy samochodowych.

A są jeszcze kredyty konsumpcyjne. Bez nich nie tylko można się obejść – ale wręcz warto aktywnie ich unikać. Kredyt nie powinien być rozwiązaniem, gdy nie stać nas na przykład na telewizor. Najlepszą i najkorzystniejszą opcją dla naszych finansów jest systematyczne oszczędzanie na takie większe zakupy. I kupowanie tylko za pieniądze, które mamy. A nie z wyprzedzeniem za kilka przyszłych pensji.

Kredyt na karcie kredytowej to podobna sprawa. Korzystanie z takiej karty ma uzasadnienie wyłącznie wtedy, gdy jesteśmy w stanie za każdym razem, każdego miesiąca spłacać w całości całe zadłużenie. Tak aby nie wychodzić poza okres bezodsetkowy. Jeżeli mamy z tym problemy, to najlepiej od razu zrezygnować z karty i przestać żyć na kredyt.

Inaczej otwieramy sobie prostą drogę do kłopotów finansowych. A w najlepszym przypadku - do płacenia bankowi maksymalnych odsetek przewidzianych w ustawie antylichwiarskiej. A zadłużenie oprocentowane na kilkanaście procent rocznie to przecież całkiem dotkliwy koszt.

Kredyt hipoteczny to całkiem inna sprawa. I właściwie niekończąca się dyskusja - kupować na kredyt czy wynajmować? Co się bardziej opłaca? Jak jest Waszym zdaniem?

Fot. Flickr / twicepix

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.