Filtrowanie wszystkich postów po tagu "kredyty." Wyczyść filtr

Raty równe czy malejące?

Zaciągając kredyt decydujemy między innymi o sposobie spłacania rat. Zazwyczaj mamy do wyboru dwie opcje: raty równe (annuitetowe) i malejące. Jest to istotny parametr kredytu mogący drastycznie zmieniać jego ostateczny koszt.

Możliwość wyboru wynika z mechanizmu spłacania kredytów. Rata składa się z dwóch części: kapitałowej i odsetkowej. Proporcje tych elementów zależą właśnie od wyboru rodzaju rat.

W przypadku rat równych mamy stałą kwotę miesięczną do spłaty. Początkowo spłacamy więcej odsetek, a z czasem proporcje odwracają się i na większość raty składa się kapitał. Raty malejące składają się przez cały okres z równej części kapitałowej i malejącej części odsetkowej. Oznacza to, że wysokość miesięcznego zobowiązania spada wraz z każdą opłaconą ratą.

Przykładowo dla kredytu w kwocie 400.000 zł na 30 lat, z oprocentowaniem 6 proc. w skali roku rata stała będzie wynosiła około 2.400 zł. Pierwsza rata malejąca wyniesie natomiast przeszło 3.100 zł, ale już w 11. roku spłacania kredytu zrówna się ratą stałą. W kolejnych okresach kwota ta będzie jeszcze niższa, by w ostatniej racie spaść do 1.100 zł.

Opierając się na powyższym przykładzie należy jeszcze dodać, że osoba wybierająca raty równe spłaci bankowi łącznie około 860 tys. zł, a klient spłacający kredyt w systemie rat malejących odda przeszło 100 tys. zł mniej! Różnica wynika z szybszego tempa spłacania kapitału kredytu od którego zależy wysokość odsetek.

Oczywistą wadą rat malejących jest ich wyższy koszt w pierwszych latach spłacania kredytu. W związku z tym należy się wykazać wyższą zdolnością kredytową, aby móc spłacać zobowiązanie w ten właśnie sposób. Wiele osób nie ma więc nawet możliwości wybrania metody spłaty i kredyt reguluje ratami równymi.

Jeżeli jednak wystarcza zdolności kredytowej, a sytuacja domowego budżetu pozwala na opłacanie wyższych rat – warto zdecydować się na raty malejące. W perspektywie wielu lat oszczędności wynikające z takiego rozwiązania mogą być bardzo duże.

Ogólne Czy warto konsolidować zadłużenie?

Odpowiedź na to pytanie jest uzależniona od sytuacji, w której znajduje się kredytobiorca. Konsolidacja zadłużenia zazwyczaj wiąże się z niższa ratą, ale prawie nigdy nie wynika z tego niższy koszt kredytu.

Na czym polega konsolidacja zadłużenia? Na spłacie niektórych lub wszystkich dotychczasowych zobowiązań środkami z nowego kredytu. Skąd wynikają potencjalne oszczędności? Przede wszystkim z wydłużonego okresu spłaty, a czasem także z niższego oprocentowania.

Rozważając konsolidację zadłużenia należy przeanalizować opłacalność takiego rozwiązania. Oczywiście jeżeli wiadomo, że w kolejnych miesiącach nie starczy nam pieniędzy na spłatę starych rat, to na pewno lepiej zamienić je na jedną, niższą niż ryzykować spotkanie z bankowymi windykatorami.

Jeżeli jednak do końca spłaty pozostało nam 10 rat, a my zamienimy je na 5-letni kredyt, to rozwiązanie takie raczej nie będzie korzystne. Inna sytuacja dotyczy kredytów hipotecznych, zazwyczaj udzielanych na wiele lat. Tutaj różnica nawet 0,5% może mieć w skali kilkuset rat bardzo duże znaczenie. Należy jednak wyliczyć czy potencjalne oszczędności nie zostaną przeznaczone na prowizję za wcześniejszą spłatę w poprzednim banku.

Co dla wielu osób istotne, to fakt że konsolidacja zadłużenia zazwyczaj będzie widoczna w Biurze Informacji Kredytowej. Przy kolejnych kredytach może być to informacja dla banku, że pojawiły się jakieś kłopoty ze spłatą kredytu. W takiej sytuacji uzyskanie kolejnej pożyczki może wiązać się z dodatkowymi formalnościami czy zabezpieczeniami.

Często korzystniejsza od konsolidacji zadłużenia będzie np. karencja (w niektórych bankach nawet 6 miesięcy) czy inne porozumienie z bankiem. Zawsze jednak konsolidacja jest bardziej korzystna niż nie spłacanie kredytów w terminie.

Ogólne Jak korzystać z karty kredytowej?

Z dostępnych dla przeciętnego Kowalskiego instrumentów finansowych, karta kredytowa jest jednym z bardziej skomplikowanych. Teoretycznie umożliwia osiągnięcie dużych korzyści, zazwyczaj jednak jest kolejnym i bardzo drogim kredytem.

Wykorzystanie w pełni możliwości, jakie oferuje karta kredytowa wymaga dużo samodyscypliny. Największe korzyści kryją się bowiem w tzw. okresie bezodsetkowym. Jest to czas, w którym spłacenie całości zadłużenia nie powoduje naliczenia odsetek. Okres ten zależy od banku i karty, ale zazwyczaj wynosi od 54 do 57 dni.

Korzystanie z karty ma sens tylko wtedy, gdy całość zadłużenia będzie możliwa do spłaty przed końcem okresu bezodsetkowego. Jest to rozwiązanie o tyle korzystne, że gdy kupujemy za pieniądze banku nasze środki mogą zarabiać np. na rachunku oszczędnościowym.

Jeżeli zatem wiemy, że w miesiącu wydajemy na żywność i niektóre opłaty 1200 zł, to możemy zdeponować taką sumę na rachunku oszczędnościowym, a płacić tylko kartą. Po 30 dniach możemy spłacić całość zadłużenia, a na naszym koncie zostaje przeszło 6 zł (na najlepiej obecnie oprocentowanym rachunku – 8 proc.). W skali roku to już prawie 78 zł.

Karta kredytowa powinna być używana tylko do płatności bezgotówkowych. Wypłacanie pieniędzy z bankomatów jest bardzo drogie i kompletnie mija się z celem. Po pierwsze dlatego, że zapłacimy prowizję, a po drugie odsetki będą liczone od razu, z pominięciem okresu bezodsetkowego.

Niektóre karty kredytowe oferują możliwość wykonywania przelewów z rachunku karty. Można w ten sposób opłacić np. rachunki. Niektóre banki traktują takie transakcje jako bezgotówkowe i nie naliczają za nie od razu odsetek. W ten sposób można zwiększyć kwotę pracująca na rachunku oszczędnościowym.

Pamiętajmy, że kredyt na karcie jest zwykle bardzo drogi. Jeżeli zatem wiemy, że nie uda się spłacić całości zadłużenia w okresie bezodsetkowym, sprawdźmy czy karta obsługuje plany ratalne. Można w ten sposób zadłużenie z karty rozbić na kilka- kilkanaście niżej oprocentowanych rat. Gdyby sytuacja taka miała się powtarzać, to korzystniejszym rozwiązaniem będzie kredyt odnawialny w koncie - zazwyczaj jego oprocentowanie wynosi 12-14 proc.

Ogólne Credit scoring czyli ocena punktowa

Pisząc czym jest i jak działa BIK wspomniałem o możliwości sprawdzenia raz na pół roku informacji o wpisach w bazie na własny temat. Bezpłatny raport jest podstawowym wykazem naszych zobowiązań i zapytań na nasz temat. Dostępne są jednak również płatne raporty, a jeden z nich obejmuje także ocenę punktową.

Właśnie o ocenie punktowej, zwanej także scoringiem warto wiedzieć trochę więcej. Jest to bowiem (w różnych odmianach) system oceny ryzyka kredytowego stosowany w zasadzie przez wszystkie banki. Jest to także powód wielu negatywnych decyzji kredytowych, które mogą być na pozór niezrozumiałe.

Klient składając wniosek kredytowy jest poddawany rozmaitym weryfikacjom: sprawdza się jego dochody, zatrudnienie, a także bieżące zobowiązania. Chęć obiektywnego podejścia do oceny każdego klienta spowodowała powstanie tzw. modeli scoringowych. Na podstawie danych o kliencie jest mu „przyznawana” ocena. Często ma ona decydujący wpływ na podejmowaną decyzję kredytową.

Ostateczny scoring jest wyliczany przy użyciu skomplikowanych formuł matematycznych. Banki biorą pod uwagę zarówno dane osobiste (wiek, stan cywilny, wykształcenie) jak i finansowo- majątkowe (zarobki, oszczędności, kredyty). Z oczywistych przyczyn banki nie podają sposobu wyliczania scoringu, a także elementów składowych uwzględnianych w obliczeniach. Znaczenie mogą mieć jednak nawet takie szczegóły jak posiadanie telefonu stacjonarnego czy dzielnica, w której mieszkamy.

Wyższy scoring będą przeważnie posiadali klienci z wysokimi zarobkami i nieskazitelną historią kredytową. Opóźnienia w spłatach obniżają oceną punktową, a często wykluczaja z możliwości otrzymania kredytu nawet przy niezłym scoringu. Instytucje finansowe stosujące taką metodę oceny ryzyka ustalają także tzw. punkt odcięcia – dolny próg ilości punktów, poniżej którego nie ma możliwości zaciągnięcia zobowiązania.

Ocena scoringowa może polegać również na porównaniu profilu klienta z profilem osób, które otrzymały w przeszłości kredyty. Jeżeli profil jest zbliżony do osób prawidłowo spłacających swoje długi to szansa na kredyt rośnie. Jeżeli natomiast sytuacja klienta bardziej przypomina osoby opóźniające się w spłatach to rośnie ryzyko odmowy.

BIK scoring to w zasadzie jedyna możliwość na poznanie swojego scoringu. Banki nawet w przypadku pozytywnej decyzji kredytowej nie udzielają bowiem informacji jaki wynik punktowy posiada klient. Chociaż systemu Biura Informacji Kredytowej w ocenie ryzyka nie stosują wszystkie banki, to jednak warto zapoznać się z raportem plus z oceną punktową szczególnie w przypadkach częstych odmów kredytowych.

W ramach oceny BIKSco CreditRisk® można otrzymać od 192 do 631 punktów. Im wynik bardziej zbliżony jest do górnej granicy, tym większa szansa na uzyskanie kredytu. Niski scoring zawsze może ulec poprawie – szczególnie jeżeli kredyty są spłacane terminowo. Jeżeli nawet pojawiły się w przeszłości opóźnienia, po ich uregulowaniu można na nowo budować pozytywną historię kredytową.

Ogólne Co to jest Rekomendacja T?

Rekomendacja T to zbiór dobrych praktyk w zakresie ryzyka kredytowego. Rzadko zdarza się, by dokument Komisji Nadzoru Finansowego był tak szeroko komentowany w mediach. Ostatnio tego typu emocje wywołała Rekomendacja S, dotycząca walutowych kredytów hipotecznych. Wydaje się jednak, że skutki Rekomendacji T będą zdecydowanie dalej idące.

Najbardziej kontrowersyjne zapisy dotyczą ograniczenia możliwości zadłużania się klientów. Maksymalnie 50% - 65% dochodów kredytobiorcy będzie mogło być przeznaczane na spłatę  zadłużenia. Górna granica tej kwoty zależeć będzie od dochodów kredytobiorcy – jeżeli nie przekraczają średniej krajowej to wyniesie 50 proc., a dla dochodów wyższych od przeciętnych wzrośnie do maksymalnie 65 proc.

Oceniając zdolność kredytową banki będą brały pod uwagę nie tylko bieżące zadłużenie, ale także to, które może wyniknąć ze złożonych już wniosków kredytowych. Oznacza to, że w sytuacji gdy złożony zostanie wniosek np. o kredyt hipoteczny w jednym banku, to inna instytucja w praktyce nie będzie już mogła przyjąć wniosku od klienta. Do tej pory częstą praktyką było składanie wniosków o kredyt mieszkaniowy w kilku bankach – teraz taka sytuacja będzie dostępna tylko dla bardzo zamożnych klientów.

Banki dużo bardziej krytycznie będą także musiały podchodzić do podawanych przez klienta kosztów jego utrzymania. Wiele banków dotychczas nie brało pod uwagę tego czynnika przy liczeniu zdolności kredytowej lub niezbyt wnikliwie weryfikowano podawaną przez klienta wartość.

Rekomendacja T ma ograniczyć liczbę niespłacanych kredytów i zapewnić pełną stabilność systemu bankowego także w czasach kryzysu. Problem na pewno jest ważny, bo jak się szacuje około 5 proc. klientów banków jest przekredytowanych. Oznacza to, że wysokość ich rat przekracza miesięczne dochody. Przy tego typu rewolucyjnych zmianach najważniejsze jest jednak to, by przygotowanymi rozwiązaniami nie wylać dziecka z kąpielą.

Przedstawiciele sektora bankowego prognozują, że nawet kilka milionów klientów może zostać wykluczonych z rynku kredytowego. Niemal na pewno tak właśnie się stanie, ale co do skali problemu trudno teraz cokolwiek przewidywać. Zakładając, że klient zarabia najniższą krajową (około 1.000 zł netto), maksymalnie mógłby spłacać 500 zł miesięcznie. Biorąc pod uwagę to, że banki będą musiały ustalać koszty utrzymania na realnym poziomie, to nie wykluczone, że zdolności nie wystarczy w tym przypadku nawet na niewielki kredyt.

Duży problem może pojawić się w przypadku kart kredytowych i kredytów w ROR-ach. Przy każdym odnowieniu (zazwyczaj co rok lub dwa) bank powinien zbadać zdolność kredytową klienta. Może się okazać, że nawet klient terminowo spłacający kredyt będzie miał wypowiedzianą umowę, bo jego miesięczne raty przekraczają próg z rekomendacji. Może to oznaczać problemy dla grupy uczciwych, poprawnie spłacających swoje kredyty klientów.

Banki do Rekomendacji oczywiście będą się stosować, ale czy popyt na kredyty wśród osób o niskich dochodach nagle zniknie? Oczywiście nie. Będzie to prawdopodobnie wielkie żniwo dla różnej maści firm pożyczkowych. Nie zawsze działają one uczciwe, a przede wszystkim nie podlegają nadzorowi KNF. To spowoduje, że najmniej zarabiający zostaną po prostu usunięci z systemu bankowego.

Przez ostatnie lata liberalna polityka banków przyzwyczaiła nas do tego, że kredyt jest na wyciągnięcie ręki. Często na dowód, a czasami dostępny w 15 minut. Być może teraz trzeba będzie zmienić optykę i na kredyty patrzeć bardziej w kategoriach dobra luksusowego, dostępnego dla zamożniejszej części społeczeństwa.

Co ciekawe nasz wzrost gospodarczy w czasie kryzysu opierał się w dużym stopniu na konsumpcji. Przy okazji kolejnych kryzysów nie moglibyśmy już liczyć na tak wysokie wskaźniki. Z drugiej strony światowy kryzys był wywołany w dużej mierze przez kredyty niespłacane przez... najmniej zarabiających.

Banki wdrażają rozwiązania zawarte w Rekomendacji T. Całość zapisów zacznie obowiązywać najpóźniej po 23 grudnia 2010 roku. Jak bardzo zmieni się polski rynek bankowy dowiemy się więc najwcześniej w przyszłym roku.

Ogólne Na co zwracać uwagę przy zaciąganiu kredytu?

Niezależnie od rodzaju zaciąganego kredytu należy zwrócić uwagę przede wszystkim na oprocentowanie rzeczywiste (nazywane także RRSO lub APR), nie przywiązując większej wagi do oprocentowania nominalnego.

W reklamach kredytów, banki podają oprocentowanie nominalne (dużą czcionką) i rzeczywiste (małą czcionką). Nominalne nie uwzględnia opłat czy prowizji. Na oprocentowanie rzeczywiste kredytu składają się natomiast wszystkie inne składniki spłaty: prowizje, opłaty przygotowawcze i ubezpieczenia.

Zgodnie z polskim prawem, banki są zobowiązane do podawania klientom rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania. Jako, że RRSO obliczana jest na podstawie jednolitego wzoru, umożliwia to łatwe porównanie ofert wielu banków.

Niezwykle istotna jest także wysokość miesięcznej raty. Nie powinna być wyższa niż suma wolnych środków w naszym domowym budżecie. Kwota kredytu powinna być dostosowana do naszych potrzeb, a nie tylko możliwości spłaty. Poprzez wydłużenie okresu kredytowania, otrzymana kwota może być większa nawet bez zwiększania raty, ale wiąże się to z wyższym kosztem kredytu. Należy pamiętać, że im krótszy okres spłaty tym koszt kredytu będzie niższy.

Zaciągając kredyt warto zwrócić uwagę na to czy ubezpieczenie jest obowiązkowe czy tylko opcjonalne. Często ubezpieczenie jest bardzo drogie, a skorzystanie z niego trudne, poprzez długą listę wyłączeń odpowiedzialności. Należy rozważyć czy ubezpieczenie do kredytu po prostu się nam opłaca.

Istotna jest także wysokość prowizji za wcześniejszą spłatę (jeżeli występuje) oraz dzień spłaty kredytu. Aby uniknąć monitów z banku najlepiej wybrać termin przypadający kilka dni po tym, kiedy otrzymujemy wypłatę.

Chcąc zaciągnąć pożyczkę porównajmy oferty kilku banków. Nie decydujmy się od razu na pożyczkę w banku, w którym mamy konto lub w takim, gdzie kredyt udzielany jest „na dowód”. Czasem przedstawienie zaświadczenia z pracy może spowodować, że otrzymany kredyt będzie dużo tańszy.

Ogólne Czym jest i jak działa BIK?

BIK, czyli Biuro Informacji Kredytowej prowadzi bazę danych o zobowiązaniach klientów banków. BIK współpracuje z bankami oraz SKOK-ami, które są zobowiązane do przekazywania informacji o wszystkich swoich klientach.

Biuro Informacji Kredytowej nie jest „czarną listą” dłużników. Gromadzi zarówno pozytywne, jak i negatywne informacje o kredytobiorcach, bez względu na wartość zobowiązania. Każdy może raz na pół roku bezpłatnie sprawdzić, jakie informacje zawarte są na jego temat w BIK-u.

Biuro Informacji Kredytowej prowadzi bazę danych, ale za poprawność informacji odpowiadają podmioty umieszczające wpisy. Zatem jeżeli stwierdzimy błąd w informacjach na nasz temat, należy zwrócić się z prośbą o sprostowanie do konkretnej instytucji finansowej.

Zdecydowana większość banków sprawdza historię kredytową w BIK-u, zanim udzieli klientowi pożyczki. Negatywne informacje (opóźnienia w spłacie powyżej 30 dni) zazwyczaj uniemożliwiają zaciągnięcie pożyczki. Tego typu wpisy mogą być przechowywane w BIK-u nawet 5 lat.

Ogólne W którym banku wziąć kredyt hipoteczny?

Na to pytanie oczywiście nie ma uniwersalnej odpowiedzi. Różnice w ofertach banków potrafią być bardzo duże. Znaczenie ma wiele czynników - od dochodów i historii kredytowej po cechy socjodemograficzne.

W przypadku kredytu, który będziesz spłacał latami, lepiej odwiedzić większą ilość banków i porównać oferty. Możesz także skorzystać z usług doradców finansowych. Nie ograniczaj się tylko do banku, w którym posiadasz swoje główne konto. Często – z uwagi na promocje – bank, który jeszcze miesiąc temu był najdroższy, dzisiaj może być już jednym z tańszych na rynku.

Wybierz bank, w którym marża będzie najniższa (co przełoży się na wysokość raty), nawet kosztem nieco bardziej uciążliwych formalności weryfikacyjnych. Zwróć uwagę na sposób określania oprocentowania i prowizje za wcześniejszą spłatę. Przyjrzyj się ubezpieczeniom i innym wymogom banku.

Uważaj na oferty przedstawiane przez agentów nieruchomości i pośredników kredytowych. Czasem, choć nie zawsze, kredyty sprzedawane poza siecią własną banku są nieco droższe lub wyższa jest prowizja za ich udzielenie. Jeżeli spełniasz kryteria udziału w programie „Rodzina na swoim” wybierz bank, który udziela takich kredytów.

Już po zaciągnięciu kredytu, monitoruj rynkowe warunki. Może okazać się, że korzystne będzie refinansowanie kredytu i przeniesienie się do innego banku, pomimo prowizji za wcześniejszą spłatę.

Ogólne Czy warto brać kredyt z ubezpieczeniem?

Możliwość ubezpieczenia kredytu, to standard we wszystkich bankach. Ubezpieczenia są różne, często obowiązkowe i niemal zawsze bardzo drogie. W przypadku ubezpieczeń opcjonalnych warto rozważyć czy ich posiadanie jest nam w ogóle potrzebne.

Sprawa jest prosta w przypadku ubezpieczeń obowiązkowych. Tutaj alternatywą jest wybranie oferty innego banku, gdzie tego typu „dodatki” nie są sprzedawane w pakiecie. Wiele banków stosuje obowiązkowe ubezpieczenia do kredytów gotówkowych, ale są na rynku i takie, które zostawiają w tej kwestii wybór klientowi. Oszczędności na tym polu mogą być bardzo duże, czasem ubezpieczenia kosztują kilkaset złotych miesięcznie.

Przed podjęciem ostatecznej decyzji, najlepiej zapoznać się z ogólnymi i szczegółowymi warunkami ubezpieczenia. Czasem ubezpieczenie od utraty pracy nie obowiązuje, gdy kredytobiorca jest zwalniany jako jedna osoba, a nie w ramach zwolnień grupowych. Inne polisy nie obowiązują, gdy okres zatrudnienia wynosi mniej niż pół roku.

W przypadku kredytów hipotecznych (szczególnie walutowych) najczęstsze „niedogodności” to maksymalna kwota miesięcznej wypłaty niepokrywająca raty w całości. Nie mniejszą ilością wyłączeń odpowiedzialności są objęte także ubezpieczenia na życie, od niezdolności do pracy czy utraty zdrowia etc.

Drogie, a rzadko użyteczne są także ubezpieczenia typu „assistance”. W niektórych bankach sprzedawane jako dodatek nawet do kredytów gotówkowych, umożliwiają wezwanie hydraulika czy ślusarza. Często jednak ubezpieczyciel pokrywa tylko koszty dojazdu, ale już nie samej robocizny.

Niektórych ubezpieczeń nie da się jednak uniknąć i to niezależnie od banku. Dotyczy to przede wszystkim kredytów hipotecznych, które banki obudowują polisami, by zminimalizować swoje ryzyko. I tak wymienić można ubezpieczenie pomostowe (do czasu ustanowienia hipoteki), niskiego wkładu (zazwyczaj w przypadku kredytowania 80-100% wartości nieruchomości) czy samej nieruchomości. W przypadku kredytów samochodowych standardem oprócz obowiązkowego ubezpieczenia OC jest także polisa AC.

Decydując się na ubezpieczenie w banku zawsze należy przeanalizować czy go potrzebujemy. Niektóre banki wymagające polisy na życie, akceptują ubezpieczenie klienta, które już on posiada. Inne banki dla klientów bez ubezpieczenia stosują wyższe oprocentowanie i prowizje (czasem dla samej zniżki opłaca się wykupić ubezpieczenie), w niektórych trzeba przedstawić inne zabezpieczenie (np. weksel).

Pamiętaj także, że spłacając kredyt przed terminem, zazwyczaj możesz ubiegać się o zwrot składek za niewykorzystany okres. Gdy już wykupisz ubezpieczenie, to pamiętaj, że... w ogóle je masz .Wiele osób nie korzysta z przysługujących im praw, bo o nich zapomina. W takiej sytuacji ubezpieczenie, to po prostu marnowanie pieniędzy.

Eksperci zalecają, by kredyty zaciągać w walucie, w której otrzymujemy comiesięczne wynagrodzenie. W ten sposób zabezpieczasz się przed ryzykiem kursowym. Inni dodają przy tym, że w przypadku kredytów z okresem spłaty wynoszącym kilkadziesiąt lat, koszty spłaty kredytów np. we frankach i złotówkach mogą być podobne.

Nikt nie kwestionuje tego, że rata kredytu w walucie obcej powinna być niższa niż w przypadku kredytu złotowego. Wiąże się z tym jednak pewne niebezpieczeństwo. Jeżeli nasza waluta znacząco się osłabi (jej kurs spadnie), to rata wzrośnie. Można jednak liczyć na to, że w przypadku umocnienia złotówki (wzrost kursu), comiesięczna rata będzie niższa.

Rata kredytu w złotówkach będzie wyższa, ale dużo stabilniejsza. Ze względu na rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego w większości banków wyższą zdolność kredytową uzyskamy w złotówkach.

Różnica w wysokości rat wynika z tego, że dla kredytów walutowych jest ona oparta o poziom rynkowych stóp procentowych (zazwyczaj niższych), a dla kredytów złotowych o WIBOR. W przypadku kredytów walutowych wyższa jest natomiast marża, którą dolicza bank.

Atrakcyjność kredytów walutowych obniża także tzw. spread, czyli różnica między kursem kupna a sprzedaży dewiz w banku. Czasem różnice te mogą być bardzo duże i w sposób ukryty zwiększać koszt kredytu.

Nowe zasady dotyczące cookies. Używamy plików cookies do zapewnienia Ci wygodnego korzystania z serwisu, gromadzenia danych analitycznych i statystycznych oraz wyświetlania reklam dostosowanych do Twoich preferencji i przeglądanych treści. Kontynuując przeglądanie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies w powyższym celu przez nas (Kontomierz.pl sp. z o.o.) i naszych partnerów. Możesz zmienić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies, w tym zablokować te pliki, w ustawieniach przeglądarki. W związku z korzystaniem z serwisu przetwarzamy również dane osobowe. Zapoznaj się z polityką prywatności Kontomierz.pl, aby dowiedzieć się więcej o przetwarzaniu Twoich danych osobowych i plikach cookies.